Alimenty...telefon...prezenty..

28.02.04, 12:32
Mój M płaci alimenty ponad 1000zł, sąd do tego dołożył też pieniązdze na
benzynę dla Eks bo wozi małego do szkoły kilka kilometrów i pieniądze na
lekcje angielskiego. Wszystko w porządku, to przecież dla dziecka... Nam
urodziło się dziecko, nie wystapiliśmy o zmniejszenie alimentów, bo stać nas
na wiele, chociaż mogliśmy. Ale syn mojego M nagle zmienił szkołę, chodzi do
niej sam (nie trzeba go wozić autem).... zrezygnował z angielskiego... Jego
matka mieszka z innym, który ich utrzymuje. Więc w większości alimenty
(pewnie tak jest) idą dla niej. Trudno!
Kupiliśmy małemu komórkę rok temu, obiecaliśmy płacić ok 100zł rachunek. No i
raz przyszedł, wiekszy od rachunku mojego M, który rozmawia cały czas...
Szok! Prawie połowa alimentów. Wyłączyliśmy mu smsy. Ale po krótkim czasie
włączylismy znowu, niech ma dzieciak... M się wkurzył bo mały zadzwonil do
niego wtedy tylko kilka razy, a reszta.... nie wiadomo kto dzwonił i do
kogo... A w zeszłym miesiącu znowu 350 zł rachunek!!! Rozmowa nic nie
pomogła! Nawet się nie odezwał słowem, patrzył tylko na ojca.
Poszliśmy do kina, potem na zakupy. Mały chciał grę komputerową za 10 zł
(promocja do biletu) Ok, stoimy w kolejce... kasa... a kasjer kasuje 100zł,
pytamy czemu, on na to 10zł to zniżka, nie cena!! No i co robić, dziecko
czeka.... kupujemy... i tak raz za razem się zbiera. Nic nie mówimy, ale za
te 300 zł na benzyne, za kase na angielski (przecież tych pieniędzy już Eks
nie wydaje!!!... na dziecko, chyba, że na siebie...) mogliby zapłacić
rachunek za komórkę. M nie powiedział mi o ostatnim rachunku, dowiedziałam
się od sekretarki, zastanawiam się o ilu takich rzeczach mi nie powiedział!!
A jak kiedyś spóźniliśmy się z zapłata alimentów 14 dni (nie mieliśmy nawet
grosza!!) to komornik zablokował puste konto i ogłosił licytację naszego
auta! ludzie przyjeżdżali oglądać samochód! Ale jak my płacimy olbrzymie
rachunki za telefon to cisza z tamtej strony....no i za wakacje też M płaci,
za różne rzeczy.. a ona komornika nasyła jak nie mamy kasy (nie mamy
oszczędności, wszystkimi pieniędzmi obracamy, czasem są, czasem nie)
    • bsl Re: Alimenty...telefon...prezenty.. 28.02.04, 13:11
      czy możesz napisać ile syn twojego M ma lat ? , i po co dzieciakowi komórka ?,
      mój ex też kupił telefon mojej córce która ma lat 7 i uważam to za głupi
      pomysł , tyle dobrze że jest na kartę i mozna do niej tylko dzwonić a nie ona ,
      jeżeli chce się kontaktowac z dzieckiem to matka przeciez też ma telefon tym
      bardziej że należałoby z nią konsultowac sprawy dzieci , no ale wygodniej jest
      zadzwonić do dzieciaka niż do mamy dziecka , kupił to niech płaci , przykre ale
      prawdziwe
      • konkubinka Re: Alimenty...telefon...prezenty.. 28.02.04, 19:10
        Zebys nie czuła sie z tym sama podrzucam moje wypowiedzi z jednego ze starszych
        wątków.Dla przypomnienia nam tez urodziło się dziecko i nie wystąpiliśmy o
        obniżenie alimentów , pogorszyła się nasza sytuacja finansowa jeszcze z paru
        względów ale ojciec wywiązuje się ze swoich obowiązków , które zamierzał i
        zamierza mieć.Az tu nagle , dwa miesiące po narodzinach naszej córreczki pozew
        ze strony biednej ex, o podwyżkę- rzecz jasna.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=8167803&a=8168528
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=8167803&a=8170803
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=8167803&a=8174349
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=8167803&a=8184104
        • bsl Re: Alimenty...telefon...prezenty.. 29.02.04, 08:27
          konkubinka , pisałam juz że punkt widzenia od punktu siedzenia , byłam już w
          waszej sytuacji i też mnie szarpało jak ex mojego męża wiecznie płakała że nie
          ma na to czy tamto, płacił nie duże pieniądze ale wszystko co było potrzebne
          dziecku kupował, jeszcze babcia co tydzień robiła wnuczce wyprawkę żeby niczego
          jej nie brakowało , ja przestałam się wtrącać i teraz tego nie żałuję , bo jak
          odszedł kolejny raz do innej to stoję po drugiej stronie barykady , nie moge
          iśc do pracy bo maleńkie dzieci , jeszcze jakiś czas muszę być w domu do tej
          pory niczego nam nie brakowało teraz trzeba się liczyc z pieniędzmi i szlag
          mnie trafia jak tatuś rozbija się po najlepszych hotelach ze swoją kochanką ,
          ale to inna para kaloszy , tak wogóle to nie warto przeżywac dzieci swoich
          partnerów bo nie daj boże spotka was to co mnie to odejdą razem z ojcem i będą
          miały was w nosie , nie ważne czy mają przyrodnie rodzeństwo czy nie , liczy
          się tylko kasa
    • mikawi Re: Alimenty...telefon...prezenty.. 01.03.04, 09:14
      w kwestii telefonu - proponuję z abonamentu zmienic na kartę i dawać dziecku co
      miesiąc tę kartę (za 50, 100zł?). Problem niespodzianek z rachunkami zniknie, a
      mały nauczy sie kontrolować
Pełna wersja