jak przekonać do siebie SIEDMIOLATKA?

04.03.04, 21:35
Witam wszystkie macochysmile
Chciałbym prosić o radę. Otóż - śmiertelnie zakochałem się w kobiecie, która
ma siedmioletniego synka. Z jego mamą jestem dość krótko, nasz związek jest
więc we wstępnej fazie, ale ogromnie zależy mi na tym, żeby tych faz było
coraz więcej. Jak dotąd widziałem się z malcem tylko raz i było dość sztywno -
mam dwunastoletniego brata, więc niby umiem postępować z dziećmi, ale przy
nim byłem bardzo zdenerwowany. Zależy mi na tym, żeby mnie naprawdę
zaakceptował, tym bardziej, że to dobry i bystry chłopiec. Dodam, że nie zna
swojego ojca, a jego mama przede mną nie była z nikim związana, zatem dorosły
mężczyzna kręcący się gdzieś wokół jest nowością.
Co zrobić, żeby mnie polubił? Kupować prezenty, czy uzna, że chcę go kupić?
    • hop_angel Re: jak przekonać do siebie SIEDMIOLATKA? 04.03.04, 22:49
      Witaj,

      Pierwszy przyszły ojczym na naszym forum, fajnie. Myślę, że powinieneś być
      naturalny. Możesz mu kupić jakiś drobiazg ale to nie jest najważniejsze, daj mu
      trochę czasu. Dzieci z łatwością wyczuwają wszelki fałsz w zachowaniu, także
      przymilanie się na siłę. Przede wszystkim nie zrażaj się i po prostu bądź,
      oswajaj go ze swoją obecnością.
      • black-jack-1 :) 04.03.04, 22:58
        Dzięki, Angel, za radę i miłe przyjęciesmile "Przyszły ojczym" - zabrzmiało
        dumniesmile Bardzo bym chciał, żeby tak się stało, ale jak na razie mama malucha
        nawet nie przypuszcza, że takie myśli krążą mi po głowie...wink
        • jayin Re: :) 05.03.04, 01:26
          Witam również wink

          Jeśli chodzi o kontakt i "przychylne" nastawienie siedmiolatka do Kręcącego SIę
          W Okolicy Mężczyzny smile to wydaje mi się, że można zrobić dwie rzeczy - mało
          inwazyjnesmile
          pierwsza, to to, o czym pisała hop_angel: nic na siłę i oby nie zrazić. być
          obok, ale nie wymuszać niczego.

          a druga? no cóż, najsilniejszei najbardziej pozytywne więzi w tym wieku tworzą
          się u dzieci głównie napodstawie idoli wink czyli warto może byłoby błysnąć
          autorytetem w jakiejś dziedzinie, któą się mały interesuje? Wspólne
          zainteresowanie to dobry punkt zaczepienia - szczególnie gdy podzieli je na
          poważnie z siedmiolatkiem autorytet doswiadczony-dorosły mężczyzna,a nie mama
          (no bo to KOBIETA przeciezsmile - albo koledzy ze szkoły, czy podwórka.
          i tu też - byle nie nachalnie. przy okazji - naturalnie - wpaść w słowo - od
          słowa, do słowa - wspólny język rozwinąć od spraw poza-domowych, raczej
          bliskich temu chłopcu, jako odrębnemu człowiekowi - np. jego
          spraw/zainteresowań itd.
          kwestia prezentów? czy ja wiem...BYĆ MOŻE. Ale też bez przesady wink Jeśli już -
          to trzeba idealnie trafić w gust dziecka, serdecznie ofiarować, nie oczekiwać
          niczego w zamian i nei robić z tego wielkiego halo smile

          pozdr. serdecznie
          (i od razudobrejnocy życzęwink

          Joanna
          • konkubinka pare słów od Konkubinki 05.03.04, 08:11
            Witaj na forum
            Ja w szczegolny sposob ciesze sie z Twojej tu obecnosci.Moze poczytaj troche
            moich watkow to zrozumiesz jak wazna sprawa jest to , ze zalezy ci na
            akceptacji ze strony tego chlopca.Sama jestem mamą prawie siedmiolatka.
            Po pierwsze napewno dla mamy dziecka najwazniejsze jest to zeby jej syn cie
            zaakceptowal i powinienes z nia na ten temat porozmawiac.
            Osobiscie uwazam ze dobrym pomyslem bedzie wspolny wypad gdzies , gdzie mu sie
            spodoba.Narazie np na jeden dzien.Musisz jednak wiedziec wczesniej co chlopiec
            lubi , czym sie interesuje , czego nie moze lub nie potrafi dac mu jego mama a
            on takie rzeczy lubi.
            Z mojej strony tez chodzilo kiedys o to aby zaakceptowala mnie
            siedmiolatka.Tylko mnie bylo latwiej , bo w zasadzie jej mam nie robi z nia
            nic.Mozesz zaplanowac wspolny dzien np w miescie (nie wiem skad jestes?)-
            aquapark , kino IMAX , pizza ....zalezy co on lubi.I narazie nie za czesto i
            wydaje mi sie ze na neutralnym gruncie.Nie daj sie tez wrobic w ciagle
            kupowanie , zeby nie bylo fałszu z jego strony.
            A jaki to dziecko ma kontakt z ojcem?Czy w ogole go ma?
            I jeszcze jedno - moj synek uwielbia lego bionicle ,wszystko o dinozaurach -
            poczawszy od wystaw w muzeum i ksiazek skonczywszy na zabawkach , uwielbia
            czytanie - jemu ksiazek i sam zaczyna niezle czytac.Nie lubi nowosci a wiec
            gdybys trafil na taki przypadek to moze np ma ulubiony film, ty wczesniej sam
            go obejrzyj a podem uderz w gadke w tym temacie.To na poczatek moje rady.Zycze
            powodzenia.
            Ania
            • bejbiko Re: pare słów od bejbiko 05.03.04, 11:48
              ja na poczatku walczyłam o przyjaźń z dziewięciolatkiem (ostatnio tylko nam nie
              wychodzi, stosunki są poprawne ale nie takie jak kiedyś, z mojej winy: mam
              malutkie dziecko) Powiem Ci, że chłopiec polubił mnie od razu. Pierwszy raz
              zobaczyłam go na obozie. Pojechaliśmy z M go odwiedzić. Zabraliśmy go na całe
              popołudnie. Zaproponowałam, żeby pojechać do stadniny (była blisko). Ja jeżdżę
              konno. Wsadziłam małego na konia, pokazałam jak się z nim obchodzić. Nigdy
              wcześniej nie był w stajni, nie siedział na koniu. Zarobiłam parę punktów.
              Potem zabraliśmy go na wakacje. Grałam z nim na fliperach, w mini golfa,
              jeździłam na rowerach, zjeżdzałam z każdej zjeżdżalni w aquaparku... wyszło na
              to, że jestem taką szaloną koleżanką. Zwłaszcza, że rodzice zawsze chronili go
              przed aktywnością, bo miał chore serduszko kiedy był mały. Ale może uprawiać
              sporty... Tańczyłam z nim na scenie podczas koncertów na plaży. Zaufał mi,
              podem nadszedł czas na zwierzenia... opowiadał mi o tym o czym nie chciał mamie
              i nie mógł tacie.. Poprostu dałam mu swój czas i robiłam z nim to co chciał.
              Byłam koleżanką!! To najważniejsze. Nie upominałam, nie krzyczałam i nie
              madrzyłam się... Nie robiłam nic na siłę. Tylko byłam przy nim... Dzwonił
              prawie codziennie.
              Teraz nie mam już tyle czasu, zawsze przy mnie jest niemowlak, więc nie mogę
              szaleć na karuzelach, rowerach... troszkę przygasło. Musisz dbać o to, aby
              Wasze stosunki zostały takie jakie będą na poczatku... no chyba, że będzie
              coraz lepiej!! Ja żałuję, że pokazałam mu, że najważniejsze jest dla mnie moje
              dziecko. On wie, że nie może już na mnie liczyć jak kiedyś. Nawet nie dzwoni
              tak często
    • black-jack-1 Re 07.03.04, 12:15
      Uff... Widzę, że ciężka przeprawa przede mną... Ale trzeba działać! Wczoraj
      jeszcze pogadałem trochę z bratem, który ma podobne doświadczenia i jestem tak
      naładowany róznego rodzaju pomysłami i sposobami, że nie wiem od czego zacząć.
      W piątek byliśmy wszyscy razem w kinie i chyba pierwsze lody zostały przełamane
      (!)smile
      • nooleczka Re: Re 08.03.04, 11:05
        Hej smile
        Wreszcie jakis ojczym smile
        Też wtracę parę słów jako mama "prawie siedmiolatka", jak to ładnie określiła
        konkubinka (obie mamy sześciolatków z drugiej połowy roku).
        Mój mały jest zapatrzony w mojego partnera - jest on dla niego autorytetem w
        wielu dziedzinach, o których ja nie mam zielonego pojęcia. Np.: mój partner
        potrafi naprawiać wszystkie sprzęty elektroniczne - elektryczne, a mały jest
        tym zafascynowany i z okrągłymi z zapatrzenia oczami przygląda się każdemu
        kabelkowi, każdej diodzie i każdemu ruchowi ręki Jerzego. Następna rzecz:
        silnik samochodu - mały pyta o każdą najdrobniejszą rzecz - cóż JA mogę mu
        powiedzieć, w przeciwieństwie do Jurka, który znów jest autorytetem. To samo
        dotyczy zasad działania silnika samolotu, helikoptera itd. Następna rzecz: Jak
        to sie dzieje że na ekranie telewizora widac obraz - też mu nie wytłumaczę, a
        Jurek i owszem. No i takich rzeczy w codziennym życiu jest mnóstwo, a mój mały
        jest bystrym obserwatorem i zadaje setki pytań. Moje dziecko bolesnie odsłania
        moją niewiedzę smile)) Co ja poradzę, że z fizyki zawsze byłam "noga" smile))

        Tak więc - staraj się najpierw lepiej poznać tego chłopca, jego
        zainteresowania, ale z drugiej strony - pokaż mu, co TY potrafisz, na czym TY
        się znasz i w jaki sposób Twoja wiedza i Twoje umiejętnosci będą mogły go
        zaciekawić.

        Pozdrawiam i powodzenia, Ania
Pełna wersja