jannag
05.03.04, 11:14
Bardzo prosze o pomoc, może któraś w Was wie co zrobić w takiej sytuacji jak
nasza. Mój mąż ma synka z poprzedniego związku, nie małżeńskiego, co za tym
idzie nie było rozwodu i nie ma uregulowań prawnych dotyczących spotkań z
dzieckiem ani alimentów. Co do alimentów udało im się dogadać i mąż płaci
ustaloną sumę co miesiąc. W kwestii spotkań z Bartkiem są jednak problemy.
Zacznijmy od tego, że mój M. nigdy nie mieszkał z Bartkiem (nasz "romans" był
krótki i burzliwy, po niecałych dwóch miesiącach znajomości zamieszkaliśmy
razem, a po kilku dniach dowiedzieliśmy się o ciąży). Na początku, co
oczywiste, spotkania odbywały się tylko u jego Ex w domu. I tylko w dni
powszednie, bo w weekendy ona nie miała czasu (czas spotkań popołudniowych
nie był limitowany ani nie były one ograniczane, czasem wpadały jakieś soboty
lub niedziele). Dziś Bartek ma już dwa lata i nic się nie zmieniło.
Największym problemem jest to, że Ex utrudnia spotkania Bartka z rodzicami M.
Bez podania przyczyny, "bo tak". Ona od czasu rozstania mieszka ze swoimi
rodzicami, którzy nigdy nie akceptowali M ani jego rodziców i moi teściowie
nie chcą tam bywać (zapraszani są raz na rok, ale zawsze).
Nam w czerwcu ma się urodzić dziecko. Chcialibyśmy żeby wiedziało że ma
starszego brata i znało go. Próby rozmów na ten temat są uciane, ona po
prostu nie chce przyjąć tego faktu do wiadomści.
Staram się opisać tą sytuację w miarę obiektywnie, nie wiem czy mi wyszło.
Teraz mój M. chce iść do sądu ustalić widzenia, tak zeby mógł zabierać syna
do swoich rodziców, dziadków i do nas też. Trochę się boję, że ponieważ
Bartek jest jeszcze taki mały to i tak sąd ustali widzenia tylko u niej w
domu i niepotrzebnie tylko popsujemy i tak mocno nadwyrężone układy z Ex. A z
drugiej strony boję się, że odwodząc M. od pomysłu sądowego załatwienia
sprawy źle robię i tylko odkładam niepotrzebnie w czasie to co i tak
nieuchronnie nas czeka. Co o tym myślicie?
Janna