black-jack-1
07.03.04, 12:24

Chciałem poruszyć jeszcze jeden temat. Otóż, dużo wody upłynęło w rzece,
zanim moja luba zgodziła się ze mną pierwszy raz spotkać. Musiałem łazić za
nią nieustannie, pytać, prosić, mobilizować całą perswazję i urok, żeby
wreszcie się ze mną umówiła. Powód jej ciągłej odmowy? Dziecko. Tłumaczyła
mi, że bardzo mnie lubi itd. itp., ale nie chce narażać syna na jakieś
zawirowania w życiu, które z pewnością bym wprowadził. Mówiła, że mały łatwo
się przywiązuje i gdybyśmy się rozstali, to na pewno by cierpiał. Czy to
normalna reakcja matek? Czy każda chce chronić dziecko rezygnując całkowicie
ze swojego życia osobistego? Naprawdę musiałem być nadludzko cierpliwy, żeby
ją przekonać i widzę, że w dalszym ciągu ma wątpliwości. Czuję się cały czas,
jakbym chodził po szkle - jeden fałszywy ruch, jeden grymas dziecka i wywala
mnie ze swojego życia...