naturella
10.03.04, 10:00
Nasza ex stale dostarcza nam wrażeń

Ostatnio poinformowała Młodego, że 26
czerwca wychodzi za mąż. Za faceta, którego zna dwa miesiące i którego Młody
nigdy w życiu nie widział. I że ów facet chciałby się umówić z Młodym do
kina. Młody propozycję zlał, oświadczył, że dzieckiem nie jest, żeby go na
kino brać. No i czas mija, poznanie faceta ograniczyło się do tego, że Młody
widuje go czasem u nich w mieszkaniu i zamienia parę słów.
Słuchajcie, czy ja jestem przewrażliwiona, czy ta baba jest po prostu chora
na głowę? Od rozwodu spotykała się chyba z pięcioma facetami, jeden już był
na poważnie, bo przez pół roku chyba, po czym się z nim rozstała, aż tu nagle
taki kwiatek... To chyba nie jest poważne - zważywszy na to, że decydują się
na ślub po dwóch miesiącach znajomości (wg mnie absurd), facet nie zna
dziecka swojej przyszłej żony (mało dojrzałe podejście, decydować się na ślub
nie znając dziecka, które będzie troszkę twoje), a z kolei baba informuje
własne dziecko o swoim ślubie bez wcześniejszych zabiegów, żeby chociaż się
poznali i polubili...
Jestem w szoku, bo wg mnie trzeba być kompletnie zwichrowaną, opętaną
seksualnie babą, żeby w ten sposób działać.
Mój mąż rozmawiał o tym z Młodym i Młody powiedział, że jemu to nie pasuje -
tzn. wisi mu, że matka chce ślub brać, ale nie pasuje mu to, że obcy facet ma
z nimi zamieszkać. I że sobie tego nie wyobraża.
Co Wy na to?