Moje metody wychowawcze to bzdury...

19.03.04, 11:29
To usłyszałam od mojego lubego...Ponieważ poranne spięcia są już
codziennością dzisiaj usłyszałam jw. Czemu czuję, że nie powinien w taki
sposób negować wychowania córki. Przeciaż mam prawo wychowywać ją tak jak
umiem najlepiej. Jak mam udźwignąć ciężar poczucia winy? I czemu ten człowiek
mówi to co mówi i to w tak brutalny dla mnie sposób? Przecież miał mnie
wspierać!!!! Przepraszam, ale musiałam się wygadulać....
    • chalsia Re: Moje metody wychowawcze to bzdury... 19.03.04, 14:48
      Może nie wiesz, ale różnica zdań co do wychowywania dzieci jest jednym z
      głównych powodów konfliktów w rodzinach. No ale ludzie raczej nie często z tego
      powodu się rozwodzą.
      Skoro nie jesteście małżeństwem, macie niedługi staż, to może lepiej sie
      zastanowic nad zakończeniem tego związku ??
      Wiem jak się czujesz - mam dokładnie to samo tyle tylko, że ze strony eksa,
      ojca mojego dziecka. Na całe szczęście nie jesteśmy razem, więc takie sytuacje
      nie zdarzają się częściej niż raz w tygodniu.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • cz.wrona Re: Moje metody wychowawcze to bzdury... 19.03.04, 22:48
        Skąd ja to znam??? Niestety tak jest... Żebyś widziała i słyszała awanturę jak
        zapisałam Malucha na basen... Sławunio wtedy rozchorował się , to był dla nas
        szok bo przez pół roku, czyli całe swoje życie nie miał nawet katarku. Ile ja
        się nasłuchałam jaka ze mnie zła matka, specjalnie chcę by dziecko zachorowało,
        tam jest tyle zarazków itp itd Ale ja nie dałam za wygraną i dalej chodzę na
        basen tyle, że nie wspominam o tym mężowi. Poczekam, zobaczy zdjęcia, film...
        Spieraliśmy się też o jedzenie malucha- On szybko dawał skórkę od chleba a ja-
        czytelniczka wszystkich pism dla matek dzieci i absolwentka Edukacji
        wczesnoszkolnej ostro protestowałam... W penych kwestiach doszliśmy do
        kompromisu w pewnych nadal się spieramy, cóż takie jest życie.
    • lideczka_27 Re: Moje metody wychowawcze to bzdury... 19.03.04, 23:06
      My też czasem nie zgadzamy się w pewnych kwestiach dotyczących wychowania
      dzieci (jedno wspólne, jedno z poprzedniego małżeństwa mojego męża). Ale mamy
      jedną ogólną i nie do naruszenia ZASADĘ: nie podważamy swych decyzji, swego
      autorytetu przy córce męża (ma 6 lat, a nasz maluch jeszcze nie kumaty, bo ma
      10 m-cy smile ). Przede wszystkim powinnaś chyba wymagać dla siebie szacunku oraz
      powstrzymywania się Twojego partnera przed tego typu wypowiedziami przy
      świadkach. A może powinnaś zapytać go wprost: czy podejrzewa Cię o ignorancję i
      świadomą chęć złego wychowania córki??? To powinno go skłonić do refleksji i
      docenienia Twoich starań a nie do wygłaszania takich przykrych osądów...
      Pozdrawiam i nie daj się! smile
Pełna wersja