przedślubne......"porządki????"

29.03.04, 10:56
Nie wiem
Nie wiem czy dobrze zrobiłam.
24 kwietnia biorę ślub – ten ostatni miesiąc przed to dla mnie nie tylko
okres przygotowań, ale i czas zamykania niektórych spraw z przeszłość.
Chodzi o „byłych narzeczonych”
Gdzieś kiedyś pisałam, ze byłam w dwóch wieloletnich, nieformalnych związkach.
Z obydwoma byłymi się przyjaźnie – nie rozstawaliśmy się w złości, po prostu
coś się kończyło.
Z pierwszym "byłym” utrzymuje dość częste kontakty i na linii zawodowej i na
prywatnej, wiec jemu o moim zamążpójściu powiedziałam „przy okazji”
Natomiast z drugim… z drugim znamy się od dziecka, mieszkaliśmy długo w
jednym bloku – rozstaliśmy się kochając się – z rozsądku .
Po prostu zbyt wiele nas dzieliło i miłość nie była wstanie tych wszystkich
luk zapełnić.

W związku z moim ślubem doszłam do wniosku, ze uczciwie będzie zamiast zdać
się na przypadek w tej kwestii po prostu spotkać się z byłym na kawie i
powiedzieć mu o ślubie.

Sprawę uzgodniłam z moim o mało co mężem i za jego zgodą umówiłam się na owa
kawę.
I klops – kompletne rozminięcie się oczekiwań i faktów.
Były uznał , ze umówiłam się z nim na randkę wiec wiadomość o moim
ślubie….jak by nie siedział to by upadł.
Poczułam się strasznie – chciałam załatwić sprawę „uczciwie” a jedynie
sprawiłam komuś ból.
Ale powiedzcie co byście zrobiły na moim miejscu – on dalej mieszka w tym
bloku gdzie moi rodzie – wiec nie sposób się nie spotkać, przyjaźni się od
lat z moim bratem i bywa w domu moich rodziców .
Mój brat nie pisnął do niego ani słowa że wychodzę za mąż, wiec
takim „przypadkiem” tez nie dało się załatwić sprawy.
Czy nie lepiej było powiedzieć to w normalny sposób przy kawie i uniknąć
sytuacji typu : spotykamy się parę dni po ślubie i ja na pytanie „co słychać”
odpowiadam wyszłam za mąż….. czy tak by było lepiej??
Nie wiem.. wydawało mi się, ze po tylu latach znajomości po tylu wspólnych
przeżyciach powinnam ta sprawę załatwić tak a nie inaczej.

A może nie powinnam załatwiać jej wcale??
Głupia jestem - chciałam dobrze wyszło jak wyszło
    • mamaadama4 Re: przedślubne......"porządki????" 29.03.04, 13:37
      No chyba przedobrzyłaś. Też miałam "poważne" związki przed mężem, ale jakoś nie
      przyszło mi do głowy, żeby w ten sposób informowac o slubie. Jakoś nie czułam
      takiego obowiazku ani potrzeby. Ale nie widzę powodów, żebys miała się teraz
      tym zamiartwiać. Skup się na przygotowaniach i głowa do góry.
      danka
      • mikawi Re: przedślubne......"porządki????" 29.03.04, 13:53
        ja też ostatnio miałam takie spotkanko z byłym smile
        ponieważ był w Warszawie przejazdem zadzwonił do mnie i zaproponował kawę, a
        ponieważ o tę kawę pytał już od jakiegos czasu powiedziałam o.k.; tylko że dla
        mnie to była TYLKO kawa z kimś do kogo żadnych uraz nie żywiłam i traktowałam
        jak kumpla, a dla niego chyba miała to być nie tylko kawa, gdyż ktoś życzliwy
        naopowiadał mu że wprawdzie byłam z kimś w związku ale już chyba nie jestem,
        czyli nie do końca ten ktoś wiedział co i jak; no i były miał chyba nadzieję na
        odnowienie związku i mało się nie udławił jak usłyszał że jestem z M. od blisko
        4 lat, mieszkamy razem i dobrze nam się dzieje; no i taka gorzka ta kawa była...

        ale nie widze powodu dla którego ty czy ja miałybyśmy się tymi faktami
        zamartwiać że byli byli zakoczeni smile
      • capa_negra Re: przedślubne......"porządki????" 29.03.04, 13:53
        tez czuje, że przedobrzyłam...ale
        - znamy sie prawie 30 lat z czego para byliśmy "zaledwie" 8 lat
        - spotkania i kontakty sa nieuniknione ze wzgledu na miejsce zamieszkania i
        powiązania towarzyskie

        dlatego tez wydawalo mi sie, ze zamiast chowac głowe w piasek lepiej powiedziec
        o tym jasno i otwarcie, a po fakcie okazało sie ze mam poprostu kaca ....
        myslałam tez że on przyjmie ta wiadomośc bez emocji, a emocji bylo niestety
        zbyt duzo
    • hop_angel Re: przedślubne......"porządki????" 29.03.04, 16:29
      Capo,

      co sie stało to sie nie odstanie. nie martw się ,chciałas dobrze. Ja nie
      informowałam moich ex bo nie chciałabym widziec ex męża na moim ślubie również.
      Poinformowana była tylko córka a ex i tak wiedziała, gdzie ten ślub będzie
      groziła, że przyjdzie i zrobi awanturę dlatego mój szwagier, brat i znajomi
      byli poinformowani co do takiej ewentualności i mieli ja wyprowadzic w razie
      ewentualnych ekscesów bez których na szczęście sie obyło.
    • lideczka_27 Re: przedślubne......"porządki????" 29.03.04, 19:32
      Myślę, że teraz i tak nie powinnaś zamartwiać się tym co się stało, bo niczego
      nie cofniesz, a obecnie Twoja głowa i tak pewnie jest mocno zaprzątnięta
      ważniejszymi sprawami wink

      Powiedz mi tylko, bo czegoś nie rozumiem... W sumie Twój post nie jest
      szczegółową relacją a ja mam takie jakieś dziwne wrażenie i ciśnie mi się
      pytanie na usta: co Ci kazało informować byłego faceta o fakcie zamążpójścia?
      Pewnie nie wiesz, ale niektórzy (w tym ja) stojący z boku mogą odbierać to tak,
      jakbyś Ty poczuła się, że to jest jakiś obowiązek, jakbyś czuła się do tego
      zobowiązana; gdybyś zignorowała powiadomienie go o ślubie, obraziłabyś go
      śmiertelnie, pokazała mu, że jest Ci raczej obojętny, rzec można neutralny, a
      tak przecież nie jest - tak to odebrałam. Dla mnie to troszkę niezrozumiałe -
      macie za sobą wspólną przeszłość, zapewne i piękne momenty, ale teraz jego już
      nie ma w Twoim życiu. Zresztą z Twojego postu wynika, że nie utrzymujecie
      przyjacielskich kontaktów, nie dzwonicie, nie spotykacie się, bo w przeciwnym
      razie o ślubie wiedziałby od Ciebie już dawno. Dlaczego zatem był dla Ciebie
      tak ważny fakt powiadomienia go o Twoich matrymonialnych planach? Zastanawiam
      się, czy gdyby on ułożył sobie życie, popędziłby do Ciebie z podobną
      wiadomością... Moim zdaniem masz wyrzuty sumienia całkiem niezasłużenie. Czego
      może oczekiwać mężczyzna od kobiety, z którą od x czasu nie rozmawiał i która
      jest już z kimś w szczęśliwym związku? (nie wierzę, że tego nie wiedział, skoro
      mieszka tak blisko, przyjaźni się z Twoją rodziną itd.). Uważam, że nie miałaś
      się z czego tłumaczyć, a teraźniejsza Twoja reakcja wskazuje, że tak właśnie
      było. Pytasz: "Czy nie lepiej było powiedzieć to w normalny sposób przy kawie i
      uniknąć sytuacji typu : spotykamy się parę dni po ślubie i ja na pytanie „co
      słychać” odpowiadam wyszłam za mąż….. czy tak by było lepiej??". Moim zdaniem
      lepiej przy byle okazji, lepiej dla Ciebie. W końcu to także z jego braku
      inicjatywy nie miałaś okazji powiedzieć mu o tym w sposób naturalny, nie garnął
      się do spotkań, rozmów, więc skąd u Ciebie te wyrzuty sumienia?

      Jesteś bardzo wrażliwą osobą smile Taka "dobra dusza", dlatego zamartwiasz się
      czasem rzeczami na wyrost. Myślę, że czas tu będzie dla Ciebie najlepszym
      lekarstwem. Wiem, bo jesteśmy podobne, choć mnie nie przyszło do głowy, by
      informować byłych o ślubie. Aż taka dobra nie jestem! wink smile
      • capa_negra Re: przedślubne......"porządki????" 30.03.04, 07:34
        Lideczko wiedział ,ze mam kogoś ale nie wiedział, że wychodze za mąż .
        Z moim ojcem mówią sobie jedynie dzień dobry, a mój brat to nadawał by sie do
        pracy w dyplomacji - tak dyskretnego człowieka jak zyje nie spotkałam.
        Prosiłam go nawet 2 m-ce temu, ze "przypadkiem" go poinformował
        Chcialam uniknąc sytuacji tego typu, ze juz z męzem przychodze do domu a tam
        siedzi on ..no i w sumie glupio smile
        Może to dziwna przyjaźń, taka mało kontaktowa , ale przyjaźń.
        Jak napisalam wcześniej z byłym znam sie od piaskownicy, a rozstawaliśmy sie
        w zgodzie
        I nic na to nie poradze, że juz taki mutant popromienny ze mnie który przyjaźni
        sie ze swoimi "byłymi nażeczonymi" smile a mój chłop drugi mutant i nie ma nic
        przeciwko smile
        Zreszta on pracuje z była żoną wiec jak bysmy zaczeli sie bawic w zazdrość i
        zazdrostki to kaplica.
        Obydwoje jestesmy bardzo dorośli i wiele w zyciu przezyliśmy może dlatego
        niektóre nasze zachowania moga byc dla otoczenia niezrozumiale.
        Ale podsumowując - poprostu przedobrzyłam
    • capa_negra Re: przedślubne......"porządki????" 30.03.04, 07:45
      Taki zazdrosny ????
      Uuuuu trudna sprawa - moj były ten którego tak ładnie poinformowałam smile tez
      był taki zazdrosny.
      Jak dzwonił w sprawach zawodowych jego poprzednik to szał go trzymał do 4 nad
      ranem.
      Niestety ja nie bylam w tej komfortowej sytuacji , ze nie znał moich byłych -
      zna bo zanim zostaliśmy para kupe lat znaliśmy sie i przyjaźnili.
      I tym razem nie mieściło mu sie w glowie, ze chłop wie o naszym spotkaniu smile
      Na szczęscie mój przyszły mąż ma poziom zazdrosci w granicach rozsądku.
      Wiedział, że się umówiłam , wiedział na która i wiedział że pogodzinie bylo po
      wszystkim - jedyne uczucie z jego strony to była ciekawośc jak poszło.
      Ale gdyby nie wiedział że sie umówiłam..albo i wiedział, a ja bym wrócila po
      ilus tam godzinach to mogło by byc nieprzyjemnie.
    • la.felina Re: Nie wiem czy dobrze zrobiłam. 30.03.04, 10:19
      Trudno to ocenić komuś kto nie zna dobrze układów między Wami.

      W wielu "niepewnych" sytuacjach, kiedy nie wiem jak postąpić staram się
      wyobrazić sobie siebie jako tę drugą stronę. Zastanowić się czy ja
      zaakceptowałabym takie a nie inne zachowanie kogoś wobec mnie. Parę razy sama
      się zdziwiłam efektem takiej "symulacji" ...

      Co się stało to się stało. Zapomnij o tym i skup na przygotowaniach.
      Może mój sposób przyda Ci się w przyszłości.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Felina

      • capa_negra Re: Nie wiem czy dobrze zrobiłam. 30.03.04, 11:10
        czyli podsumowując smile miałam za malo czasu i sobie tego poprostu nie
        przemyslałam smile)
        A powaznie to czasu miałam sporo, a że nie przemyslałam tak do konca to fakt .
        masz racje to moze byc dobry sposob takie postawienie sie na czyims miejscu.
        Pozdrawiam smile
    • capa_negra Re: przedślubne......"porządki????" 30.03.04, 11:27
      A moj skorpion - wiesz taki tym co to kocha całym sercem , a jak znienawidzi to
      na zawsze....
      Był wiele razy w zyciu oszukany i zazdrośc tez nie jest mu obca, ale my
      wypracowaliśmy taki model w którym ja nie ukrywam że chce sie z kims spotkać,
      a on docenia to że nie kręce i ze jesli powiem że na kawe i na godzine to on
      wie ze to kawa i godzina a nie jakieś lewe bara bara.
      Podsumowując z naszego punktu widzenia to lepiej żeby nawet poczuł lekkie
      ukłucie zazdrości niż zaczął sie czuc oszukiwany.
      Zreszta zazdrość...ja pracuje głownie z facetami..taka praca
      On pracuje z była zoną... wiec słowo zazdrośc to my musimy prawie ze wykreslic
      ze słownika , ale jest inne piekne tez na "Z" zaufanie smile
      Pozdrawiam Olka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja