miałam straszny sen...

01.04.04, 14:47
...śniło mi sie, że mój mąż zginął w wypadku samochodowym. Najgorsze, że
śniło mi się to przez całą noc z przerwami na karmienie Uli. Do południa
ogarniało mnie uczucie ogromnego żalu, choć przecież mąż cały i zdrowy
poszedł do pracy... Jeszcze teraz trzepie mnie na to wspomnienie...
    • jayin Re: miałam straszny sen... 01.04.04, 16:07
      mkatarynko - złe sny to jedynie objaw napięcia psychicznego "na trzeźwo" smile
      i na szczęście nie mają wiele wspólnego z "przepowiadaniem przyszłości".
      ale faktycznie TAKIE sny, szczególnie dotyczące naszych bliskich - potrafią
      nieźle zatelepać człowiekiem na samo ich wspomnienie, a w nocy budzić z
      dreszczem i zimnym potem na plecach. Brrrr....

      życzę ładniejszych snów smile!

      pozdr. ciepło

      Joanna
      • nooleczka Re: miałam straszny sen... 01.04.04, 16:44
        jayin napisała:
        > mkatarynko - złe sny to jedynie objaw napięcia psychicznego "na trzeźwo" smile

        Dokładnie tak. Ja ostatnio miałam kłopoty w pracy i potem w nocy mi się
        przyśniło, że ktoś mnie zmusza do wzięcia ponownego ślubu z moim ex. Ktoś mnie
        ubierał w jakąś okropną kieckę wyglądającą jak worek uszyty z kolorowych łat,
        na dole czekał ksiądz, a ja kombinowałam, jak by tu uciec... Brrr... okropność.


        Ania
    • black-jack-1 Re: 01.04.04, 18:08
      Kilka lat temu miałem podobny sen, tyle, że w roli głównej wystąpił mój brat.
      To było krótko po tym, jak byłem świadkiem wypadku samochodowego. Pewnie
      musiałem w podświadomości odreagować. Kiedy się obudziłem, byłem tak
      przerażony, że przez dłuższy czas docierało do mnie, że to na wielkie moje
      szczęście były tylko zwidy. Najgorsze, że mój brat był wtedy na wakacjach i
      odstawiłem niezły cyrk stawiając na nogi cały pensjonat. Ale musiałem się
      upewnić. Wiem, co czujesz. W swoich głowach nosimy narzędzie kaźni.
    • lideczka_27 Re: miałam straszny sen... 01.04.04, 20:24
      Znam to uczucie... Jakiś czas temu miałam bardzo realistyczny sen (czasem śnią
      mi się takie pierdoły w klimacie fantazy, że śniąc już się orientuję iż śpię, a
      z tego trudno było mi się wybudzić). Śniło mi się, że M. mnie zostawił - że
      pokochał inną i oświadczył mi, że między nami koniec.
      Boże, jak to BOLAŁO! Obudziłam się autentycznie szlochając - zalana łzami. W
      okolicy serca czułam fizyczny ból, a na śpiącego obok M spojrzałam z takim
      żalem, jakby naprawdę to zrobił.

      Nie wiem co było przyczyną takiego snu, gdyż M. jest typowym monogamicznym
      samcem, któremu na sam dźwięk słowa "niewierność" robi się słabo...

      Tak samo przeżyłam sen o śmierci całej rodziny (rodzice, siostry zginęli w
      wypadku, a ja zostałam sama). Też były łzy. I wtedy, gdy po 2 latach od śmierci
      przyśnił mi się dziadek - "na żywo" nie zapłakałam po nim, więc przyszło to do
      mnie chyba w tak niecodzienny sposób...
      • jayin Re: miałam straszny sen... 05.04.04, 13:21
        lideczko...wink "(...) Nie wiem co było przyczyną takiego snu, gdyż M. jest
        typowym monogamicznym samcem, któremu na sam dźwięk słowa "niewierność" robi
        się słabo..."

        Chyba NIETYPOWYM??? smile)))
        ale to mu się chwali smile)

        a emocje - fakt. przekładają się potem na rzeczywistość. i te dobre ite złe.
        parę razy miewałam sny jakieś przerazające mnie albo rozżalające - i wtedy
        faktycznie, człowiek budzi się i fizycznie czuje ból, żal, albo bezsilność, czy
        płacze.

        miło jednak, że po dobrych snach też zostają n am dobre odczucia wink

        i tego wam życzę - budzenia się z uśmiechem jak najczęściej po ciepłym i
        przyjemnym śnie - i oby zderzenie z rzeczywistością nie było zbyt odczuwalne wink
        a najlepiej - w ogóle nieodczuwalne smile

        pozdr. wiosennie z Łodzi

        Joanna
    • mumin_ek Re: miałam straszny sen... 02.04.04, 11:55
      opowiedziany sen sie nie sprawdza i juz
      wiec uszy do gory i sie nie stresuj
Inne wątki na temat:
Pełna wersja