rozterki partnerki mezczyzny po przejsciach :((

02.04.04, 21:31
czesc Dziewczyny,
co prawda nie jestem macocha, ale zyje z facetem, ktory jest po rozwodzie i
juz ten fakt sprawia, ze mam z tym troche problemow. Dlatego pisze. Chcialam
sie Was poradzic, gdyz mysle, ze czesc z moich odczuc tez macie lub mialyscie
i moze wiecie jak z sie z nimi uporac.

Podstawowy problem, o ktory sie strasznie wsciekam - moj M nie chce sie ze
mna ozenic. Twierdzi, ze malzenstwo nic nie zmienia i ze nie jest zadna
gwarancja udanego zwiazku (tu zawsze odwoluje sie do swego przykladu). Niby
ma racje, ale tak naprawde co mnie obchodzi jego przeszlosc? Ja wierze w
slub, malzenstwo, zawsze pragnelam, by ktos pieknie mi sie oswiadczyl i
pragnelam zyc w zwiazku zalegalizowanym. Nie potrafie sie z tym pogodzic.
Dodatkowo, zamiast rozumiec M, ze sie rozczarowal, ze ma uprzedzenia,
tlumacze sobie w glupi sposob, ze Tamtej kobiecie potrafil sie oswiadczyc,
wyznac dozgonna milosc, a mi nie. Pewnie to infantylne, ale gryzie mnie
strasznie. Jak sie z tym pogodzic? Albo przynajmniej jak przestac myslec o
tym w taki sposob (jej TAK, mnie NIE)?

Drugi problem - jestem zazdrosna. Strasznie. O przeszlosc. O wszystko, co
bylo miedzy nimi. wiem, ze to glupie, ze to prawie nierealne miec teraz
partnera bez przeszlosci (nie wazne czy z slubem czy bez), ale zzera mnie ta
zazdrosc. Wpadam w histerie, gdy rozmowa jakims trafem zejdzie na temat jego
przeszlosci. Wiem, ze musze sie od tego oddzielic, wiem, ze jest to
bezpodstawne i dziecinne, wiem, ze powinnam zaczac zyc NASZYM zyciem, a nie
potrafie. Jak przestac myslec o tej jego przeszlosci? Co zrobic, by nie
bolalo? (to wszystko chyba dlatego, ze z mojej strony On jest tym pierwszym,
waznym...)

No i ostatni problem (z tych co przychodza mi teraz do glowy wink On
skrzywdzil bardzo tamta kobiete. Zdradzil ja, mial dluzej trwajacy zwiazek na
boku. Nie znam przyczyn, nie znam szczegolow, ale boli mnie to tak, jakby
zrobil to dla mnie. Po prostu nie rozumiem zdrady. Jest dla mnie czyms tak
okrutnym, obludnym, ze w ogole nie miesci mi sie to w glowie. I nie moge
pogodzic sie z tym, ze on to kiedyszrobil. Wiem, nie moja sprawa. ale..
swiadczy o nim, swiadczy nieladnie. z jednej strony chcialabym znac szczegoly
tamtej sytuacji, by moc go jakos zrozumiec, usprawiedliwic, z drugiej strony
wiem, ze to - jak juz napisalam - nie moja sprawa, no i poza tym zranilibysmy
sie bardzo grzebiac w tamtej przeszlosci. Wiec znow - jak z tym sobie
poradzic?

Wiem, ze to trudne pytania i nie ma na nie prostych odpowiedzi. Domyslam sie,
ze wiekszosc przyczyn tych problemow lezy we mnie. Mam dosc niskie poczucie
wlasnej wartosci, mam tez wysokie wymagania co do moich znajomych, jestem tez
trudna w kompromisach. Domyslam sie, ze to ja powinnam cos zmienic w swoim
podejsciu. Tylko jak?

serdecznie dziekuje za wszelkie porady.

trzymajcie sie i powodzenia w Waszych zwiazkach i w Waszych duzo
trudniejszych relacjach z dziecmi z poprzednich zwiazkow.
    • chalsia Re: rozterki partnerki mezczyzny po przejsciach : 03.04.04, 12:28
      Tylko dwie rzeczy.
      1. udać się do psychoterapeuty by popracować nad poczuciem własnej wartości (co
      prawdopodobnie rozwiąże problem z poczuciem zazdrości o przeszłość, podejścia
      do jego "nie" na temat ślubu, etc)
      2. zastanowiśc się nad tym czy chcesz, warto wiązać się z człowiekiem, który
      postępował w sposób, który absolutnie jest nie do pogodzenia z wyznawanymi
      przez Ciebie wartościami. Bo możesz przez lata żyć w strachu, że zrobi Ci to
      samo, co swojej eks żonie. Możesz nie być w stanie mu ufać, a związek bez
      zaufania wcześniej czy później i tak się pewnie skończy.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • lara27 Re: rozterki partnerki mezczyzny po przejsciach : 04.04.04, 01:55
      Zgadzam się wpełni z Chalsią powinnaś jak najszybciej poukładać sobie te sprawy
      najlepiej z pomocą specjalisty bo inaczej zwariujesz Z perspektywy czasu wiem
      że jest to jest ci do niczego niebotrzebne - żal, rozgoryczenie, łzy... Też to
      przerabiałam przeszło mi ale dopiero po ok 2 latach. Teraz mam to gdzieś
      przeszłość mojego M i nie ma to dla mnie znaczenia bo ważna jest przyszłość i
      to co sie dzieje teraz Jeżeli jesteś pewna że cię kocha i jest (mimo wszystko)
      wartościowym człowiekiem to naprawdę ale szkoda czasu na kłótnie
      rozpamiętywanie tego co było uwierz mi to nie ma sensu Ale jednocześnie wiem że
      potrzeba też sporo czasu aby do tego dojrzeć i zrozumiec że niestety
      przeszłości nie da się zmienić
      Trzymaj się i nie załamuj nie jesteś tego warta! Jesteś bardzo mądrą kobietą!
      Jeżeli będziesz chciała pogadać to podaj nr gg
      • lideczka_27 Re: rozterki partnerki mezczyzny po przejsciach : 04.04.04, 02:02
        lara, a Ty co? Spać nie możesz? wink


        Ja już miałam oddać się w objęcia Morfeusza, ale też kilka słówek skrobnę do
        naszej koleżanki wink
    • lideczka_27 Re: rozterki partnerki mezczyzny po przejsciach : 04.04.04, 02:40
      Moim zdaniem Wasz związek jest trudny nie tyle z powodu przeszłości Twojego
      faceta, ale tego co się dzieje TERAZ - widać jakąś "sprzeczność interesów",
      odmienność zasad, oczekiwań itd.
      Ale to wcale nie znaczy, że sprawa jest beznadziejna!

      Główne źródło Twojej zazdrości o przeszłość wypływa pewnie z faktu, że M nie
      chce ślubu. To daje w Twoich oczach przewagę eks nad Tobą; czujesz się gorsza,
      bo jej przysięgał, składał deklaracje i to w tak pięknych okolicznościach,
      jakimi dla Ciebie jak mniemam jest ślub (może też kościelny?), a Tobie tego
      odmawia. Nie dziwię się - mnie też byłoby przykro. I chciałabym usłyszeć jakieś
      racjonalne argumenty, dlaczego ze mną ślubować nie chce, zwłaszcza iż wie,
      jakie to ma dla mnie znaczenie...
      Posłuchaj... To, że on się rozczarował, że ma złe wspomnienia, można zrozumieć.
      Ale moim zdaniem nie powinien projektować złych doświadczeń na Wasz związek, bo
      to dobrze nie wróży na przyszłość. My z M jesteśmy oboje po przejściach, oboje
      byliśmy rozczarowani, rozwiedzeni, ale to nie miało wpływu na nasze decyzje. M.
      nie jest wobec mnie nieufny tylko dlatego, że "dzięki" eks mógł rozgarniać
      chmury porożem. Widać Twój facet potrzebuje czasu, by wziąć dystans do
      przeszłości. Ale Ty nie gódź się na wszystko, związek powinien się realizować
      we wspólnych pragnieniach i planach.

      Czy małżeństwo jest gwarancją? - no nie, nie jest... To już lepiej sobie
      sprawić żelazko czy telewizor - przynajmniej na 12 miesięcy dostaniesz wink Ale
      niech nie twierdzi, że nie zmienia, bo tak nie jest. Ślub ma pewne skutki
      prawne, o których tu nie będę się rozpisywać; sporo ułatwia, zwłaszcza gdy są
      dzieci. A i na poczcie spokojnie odbierzesz list polecony do M w rubryczce
      pokrewieństwa wpisując "żona" i nie musisz babce w okienku tłumaczyć kim
      jesteś. Być może też chciałabyś, byście wszyscy nosili to samo nazwisko, byś
      miała obrączkę, mówiła o sobie "żona". Są przecież kobiety, dla których takie
      szczegóły są bardzo ważne i jeśli do nich należysz - Twój partner nie powinien
      tego bagatelizować.

      Zdrada. Powinnaś znać przyczynę jego lewego związku. Nie będę tu też się
      rozpisywać, ale powody zdrady są różne i sprawiają, że zdrada zdradzie
      nierówna. I nie chodzi tu o to, że miałoby to wytłumaczyć Twojego faceta, ale
      zrozumieć. Inaczej możesz stale żyć pod starchem, że pewnego dnia podzielisz
      los jego żony.

      Zazdrość. Albo zaakceptujesz fakt, że wybrałaś faceta z przeszłością, albo
      odejdź. Nie ma czarodziejskiej różdżki którą machniesz, a on stanie przed Tobą
      czysty jak lelija, czy tabula rasa wink Wiem, że czasem nam trudno zaakceptować
      fakt miłości do innej kobiety, ale pomocna jest wtedy myśl, że to przecież
      przeszłość. Mnie to nigdy szczególnie nie gryzło, bo wystarczy pomyśleć, że
      ważny jest fakt - tu i teraz. A teraz jestem ja! I tyle wink

      Jesteś trudna w kompromisach? Raczej masz poczucie niesprawiedliwości, bo
      wiesz, że masz prawo oczekiwać wiele (bo i tyle masz do zaoferowania), a póki
      co jesteś w związku trudnym, wymagającym poświęcenia i pogodzenia z kilkoma
      smutnymi i już nie do odkręcenia sprawami, a Twój M na dodatek niczego Ci nie
      ułatwia... I to sprawia, że chcesz osiągnąć to o czym zawsze marzyłaś, gdyż nie
      zrobiłaś niczego, co mogło by potwierdzić, że na to nie zasługujesz. No nie
      jest tak?
      pozdrawiam, pa
      Lida
    • femalespirit Re: rozterki partnerki mezczyzny po przejsciach : 04.04.04, 17:00
      Naszla mnie jedna refleksja po przeczytaniu Twojego listu. W czym, jesli chodzi
      o sprawy zasadnicze Twoj mezczyzna Ci odpowiada? Bo nie w wyobrazeniu o
      malzenstwie i rodzinie (nie chce sie zenic, choc wie, ze to dla Ciebie wazne),
      nie w podejsciu do wiernosci (zdradzal i nie chce o tym rozmawiac, czuje sie w
      porzadku z tym). To sa bardzo, ale to bardzo fundamentalne sprawy. I nad nimi
      powinnas sie zastanowic, bo prawdopodobnie wystapilyby takze, gdyby on byl
      wolny. Odpowiedz sobie na pytanie, czy chcesz mezczyzne, ktory w tak powazny
      sposob rozni sie od Ciebie? Czy jestes gotowa bronic istotnych dla Ciebie
      wartosci, chociazby stawiajac mu warunek malzenstwa, jesli macie byc dalej
      razem? Albo oczekujac, ze Ci sie wytlumaczy jak to bylo z ta zdrada, powie, co
      nim kierowalo i czy zaluje, ze tak bylo. Nie daj sobie wmowic, ze to nie Twoja
      sprawa - jak najbardziej Twoja bo dotyczy dziedziny, ktora bezposrednio Cie
      dotyka. To samo z malzenstwem. Mowienie, ze obraczka nie gwarantuje milosci
      itd. to sa tylko wykrety, dowiedz sie co naprawde stoi za niechecia do ozenku?
      Moze po prostu on nie widzi w Tobie partnerki na zycie,a jedynie na te chwile,
      miesiac, ten rok? To sa wazne sprawy, oczywiscie unikajac konfrontacji mozesz
      przedluzyc ten zwiazek, ale jesli do niej nie doprowadzisz, bedziesz
      prawdopodobnie coraz bardziej nieszczesliwa. Trzeba stawiac sprawy jasno i tego
      samego oczekiwac od drugiej strony, inaczej moze sie to skonczyc zmarnowaniem
      kilku lat z kims, o kim wiadomo, ze na pewno sie nie nadaje na naszego partnera
      z powodu zasadniczych roznic.
      Zazdrosc o przeszlosc jest tutaj sprawa trzeciorzedna, najpierw przekonaj sie
      jak sie sprawy maja w zasadniczych.
      • bejbiko Re: rozterki partnerki mezczyzny po przejsciach : 04.04.04, 20:05
        na początku jak spotykałam się ze swoim M on twierdził, że nigdy się nie ożeni,
        małżeństwo nie jest gwarancją udanego związku. Przecież jego żona odeszła...
        Nie przeszkadzało mi to, bo nie wiedziałam czy chcę z nim być... czy nam się
        uda... Związek się rozwijał, M wspominał, że może kiedyś poprosi mnie o rękę...
        zrobił to dopiero jak byłam w ciąży. Odmówiłam, bo nie chciałam, żeby to było
        dla zasady, dla dziecka...
        urodziłam synka, jesteśmy szczęśliwi i razem postanowiliśmy, że w te wakacje
        zwiążemy się w USC... ślub już w lipcu! Ale na poczatku nikt z nas nawet o tym
        nie myślał, traktowaliśmy luźno ten związek do momentu kiedy miłość nas nie
        powaliła.
        A co do zazdrości.... to też jestem czasem zazdrosna, głównie dlatego, że nasz
        związek jest wiele krótszy niż jego małżeństwo, że z żoną przeżył więcej, że
        ona lepiej go zna... ale powoli to zanika....
        No i ja się nie boję, że M mógłby mnie zdradzić. Nie z jego winy rozpadło się
        małżeństwo, on wyznaje inne wartości: rodzina najważniejsza. Chyba bałabym się
        związać z facetem który zdradzał i oszukiwał, miałabym obawy, że może zrobić to
        raz jeszcze i wtedy ja zostanę na lodzie.
        • capa_negra Re: rozterki partnerki mezczyzny po przejsciach : 05.04.04, 08:04
          Chcę napisac w innym temacie, ale ten tytuł watku pasuje jak ulał wiec dlatego
          sie podpinam .
          Za trzy tygodnie pobieramy sie, a mój przyszly parcuje ze swoja byłą.
          Normalnie to mi to lata, ale w sobote to myslalam że chłopa rozedre.
          Pracuja z eksią "na zmiany" on do południa , ona po południu - tak chciala i
          tak jest - mi to zreszta tez odpowiada.
          W piatek powiedziałam chłopu, ze w poniedzialek po południu musimy troche
          pokrążyc po mieście i kupic parę rzeczy, ktore sa mi niezbedne w pracy -
          konkretnie niezbędne na wtorek.
          W sobotę mój chlop ni z tego ni z owego wyskakuje z komunikatem, że zamienił
          sie na poniedziałek z eksia godzinami pracy bo "ona ma fachowca w domu i
          potrzebuje wolne popoludnie".
          Normalnie szlag mnie trafił - gdybym nie mowiła dzień wcześniej , że potrzebuje
          go w poniedziałek nie powiedziała bym słowa, a tak to wyszlo że sprawy prywatne
          eksi sa ważniejsze od moich.
          Wysyczałam uprzejmie do chłopa, zeby sie może zastanowił kto jest mu bliższy
          przyszła czy była zona i że nie interesuje mnie jak to załatwi z eksią , ale w
          poniedzialek widze go o 15 pod moja pracą, a jak sobie eksia załatwi swoja
          prywatę to mi zwisa i powiewa.
          Dla wyjaśnienia - firma jest rodzinna i pracuja w niej osoby które mieszkaja z
          bądz są w bliskim kontakcie z eksia: synowa, jej brat i jej były mąz nie jest
          jedyną osoba z która może się "zamienić"
          Nie mam pewnosci czy sprawa była warta tak gwałtownej reakcji z mojej strony ,
          ale wyszłam z założenia ze mój M musi sie zdecydować co i kto jest dla niego
          priorytetem.
          Dzis rano usłyszał - przyjade po ciebie po trzeciej czyli postawiłam na swoim.
          Satysfakcji jakos nie czuje, natomiast niesmak że musialo dojść do takiej
          wymiany zdań dość spory.
          • lideczka_27 Re: rozterki partnerki mezczyzny po przejsciach : 06.04.04, 00:59
            Trzeba szanować swoje słowa - jeśli pada postanowienie, że o tej i o tej jest
            spotkanie - to zmiana planu może nastąpić tylko w wyjątkowych okolicznościach -
            a takimi na pewno nie jest pęknięta rura eks, a niechby i dwie rury wink Skoro
            twierdzisz, że pani bez problemu mogła załatwić sobie zmiennika, to chyba Twój
            przyszły małż mógł sobie odpuścić to wyróżnienie wink
            Wiesz, ja nie mogę się nawet zastanawiać jakby to było, gdybym była na Twoim
            miejscu, bo zdaje się, że Wasza eks to normalna babka, więc nie mam
            doświadczenia wink
            Ale powiem Ci, że mój M ma fioła jeśli chodzi o punktualność, dane komuś słowo
            i wszelkie umawianie się.
            Daj znać jak poszło, a niesmak rzuć w kąt. Natomiast o priorytety narzeczonego
            nie pytaj, wiadomo, że najważniejsza jesteś Ty!wink)) Może Ci niemiło było z
            tą "awanturą", ale na drugi raz pan nie będzie miał amnezji i drugiej takiej
            niespodzianki nie doświadczysz wink

            idę spać, bo padam nosem w klawiaturę, pa!
            • capa_negra Re: rozterki partnerki mezczyzny po przejsciach : 06.04.04, 09:56
              Nasza eks - jako eks w stosunku do tego co tu piszą dziewczyny jest faktycznie
              w miarę, natomiast czy jest normalna to bym dyskutowała...
              To taki typ: aspiracje "kierowniczki" , faktyczne umiejetności szkoda gadać.
              Nie moge sie formalnie wtrącac w sprawy firmy bo zastrzegła to sobie
              notarialnie - zaden współmałozonek nie moze, ale nie formalnie... wystarczy ,
              ze bank na wypadek problemów z przelewami etc. zna mój numer telefonu.
              Sytuacja jest tego typu, ze i "kierowniczka" jest we własnym domu w efekcie
              własny syn i synowa mja do niej podejście conajmniej "ostrozne"
              Daje to sytuacje taka jak przytoczona - pozostaje jej jedynie były mąż - i do
              pomocy w razie awarii i do jeżdzenia po nim "jak po łysej kobyle" - bo chlop
              spokojny i niekonfliktowy.
              Tak jak napisalam - nie przeszkada mi ze jej czasami pójdzie na rekę ,
              ostatecznie byli 20 lat małżeństwem i razem pracują, natomiast zaczyna
              przeszkadzać kiedy koliduje to z moimi sprawami i z moim zyciem.
              Wczoraj postawiłam na swoim , ale tak jak mówie satysfakcja marna bo chłop
              przede wszystkim zanim sie zgodził powinien pomyslec o tym, ze nie jest teraz
              sam i ze w domu moga byc rozne sprawy i ze zanim sie zgodzi to najpierw
              powinien sprawdzic czy jego gest nie koliduje ze sprawami domowymi.
              Albo przynajmniej uwaznie słuchac co sie do niego mowi smile)
              Poniewaz przez ostatnie 3 dni chodzil z mina "zbitego psa" to sądze , że wziął
              to sobie do serca i ze już więcej nie będzie afery o "zasady"
    • ziouta Re: rozterki partnerki mezczyzny po przejsciach : 05.04.04, 09:55
      Hej!!!
      Czytając twój post zaczęłam się zastanawiać jak było u mnie, ale nigdy nie
      miałam żadnych wątpliwości jak powinien i jak będzie wyglądał mój związek.
      Zastanawiam się czy on wie jak bardzo zależy Ci na nim i formalizacji waszego
      związku? Kiedy czujemy się niepewnie z partnerem chcemy gwarancji, która da nam
      poczucie bezpieczeństwa? I powinniście porozmawiać o swojej przeszłości
      wyjaśnić wszystko inaczej rzeczy małe urosną i...będą was bardzo dzielić, a
      niedopowiedzenia są właśnie najgorsze to one dzielą. I nie obwiniaj się o
      wszystko i nie myśl, że wszelkie problemy leżą w Tobie. Związek to nie tylko
      miłość, ale przyjaźń, zaufanie. Więc zalecam „mała szczerą rozmówkę” na temat
      przeszłości ona na pewno pozwoli zrozumieć kilka spraw. Powodzenia
    • marco2002 Re: rozterki partnerki mezczyzny po przejsciach : 05.04.04, 11:13
      Czesc
      Debowy_las pisze o uczuciach jak wściekłość zazdrość gniew a nie pisze czy

      kocha swojego faceta.

      Kochasz go moja droga czy nie?

      Pozdrawiam ciepło
      M
    • debowy_las Re: rozterki partnerki mezczyzny po przejsciach : 05.04.04, 16:58
      dziewczyny,
      dziekuje Wam wszystkim za tak wielki odzew i Wasze rady. Nie spodziewalam sie
      tego az tyle. Ogolnie widze, ze winna wam jestem troche wyjasnien.

      Jestesmy szczesliwym zwiazkiem, bardzo sie kochamy i mamy do siebie ogromne
      zaufanie. Moj facet jest wspanialym mezczyzna, niezwykle czulym, cieplym,
      wrazliwym. Oczywiscie, nie wynikalo to z mojego postu, gdyz pisalam o
      problemach jakie mam, a nie o tym, co jest u nas dobre.

      Co do zdrady - nie mam w sobie niepewnosci, ze zrobi kiedys to samo w stosunku
      do mnie. Nie jest tak, ze w ogole nie rozmawialismy o tej stronie jego
      przeszlosci. Mowilismy i troche wiem, ale po prostu jak dla mnie, troche za
      malo, by zrozumiec to wszsytko tak do konca. Z jego natomiast strony jest
      ogromny wstyd, ze cos takiego kiedys sie wydarzylo. Wiem, ze zaluje tego
      strasznie, wiele razy mowil mi, ze mam przestac sie czepiac tego tematu, gdyz
      wystarczy, ze zona, ktora zdradzal mu przebaczyla i ze on i tak bedzie mial
      wyrzuty sumienia do konca zycia. O kobiecie z ktora zdradzal nie chce nawet
      wspominac. Chcialby wymazac wszystko z pamieci. Wiecie, gdy mi tak mowi i gdy
      widze jak cierpi z tego powodu, naprawde nie chce rozgrzebywac tego bardziej.

      Slub.. mi chodzi wlasnie o to, o czym pisala jedna z Was, o taka romantyczna
      strone tego - nazywanie sie mezem, zona, piekna przysiega, noszenie obraczki,
      wspolne nazwisko. Zalezy mi na tym, ale najgorsze w tym jest to, ze ja go
      rozumiem, ze on moze byc zrazony do takiej instytucji, ze mozna nazwac moje
      argumenty infantylnymi. I fatalne jest w tym wszsytkim jeszcze jedno, ze
      jestesmy naciskani przez moich rodzicow (strasznych katolikow), co go niestety
      skutecznie zniecheca. No i pewnie, kto chcialby zenic sie pod batem?

      Zazdrosc o przeszlosc - pisalyscie, ze to najmniej wazny z moich problemow, a
      dla mnie wydaje sie on najistotniejszy. Naprawde ciezko mi jest zaakceptowac
      fakt, ze moj mezczyzna kochal kiedys inna kobiete, wyznawal jej milosc, tulil
      ja, mowil piekne slowa, etc. Jedna z Was napisala, ze z tym po prostu trzeba
      sie pogodzic, a jesli nie potrafimy - nalezy odejsc. Swieta prawda. I cale
      szczescie mysle, ze powoli, powoli dochodze do takiego pogodzenia. Chyba to tez
      zalezy od tego ile czasu jestesmy razem - z kazdym miesiacem, z kazdym NASZYM,
      WSPOLNYM doswiadczeniem ta zazdrosc staje sie troche mniejsza. Bo zaczynamy juz
      tworzyc NASZA przeszlosc, wpisywac sie w historie jako MY. Ale mimo wszystko,
      czasem potrafi wszystko odzyc, zazdrosc zakluc, zabolec.

      To wyjasnilam troszke. Ogolnie wiem, ze jestesmy na dobrej drodze, ale powolnej
      i czasem z zakretami. Dlatego napisalam do Was. Troche dlatego, by wiedziec czy
      tez "grzebiecie" w przeszlosci swoich partnerow, a bardziej dlatego, by sie
      dowiedziec, jak skutecznie przestac to robic.

      pozdrawiam Was wszystkie i jeszcze raz dzieki za Wasze slowa!
      • lara27 Re: rozterki partnerki mezczyzny po przejsciach : 07.04.04, 22:49
        kochanie nie wiem jaki jest skuteczny sposób na nie grzebanie w przeszłości M
        bo ja takowego nie znam. W moim przypadku pomógł czas - nie ślub, nie obrączki,
        nie wspólne nazwisko lecz CZAS(choć nie twierdzę, że po ślubie jestem
        spokojniejsza o sprawy urzędowe, nie muszę również się tłumaczyć kim jest ten
        Pan obok itd.)Bardzo chciałabym ci pomóc bo ja przeżywałam identycznie to samo
        Zachowywałam się jak masochistka jak M nie było w domu to oglądałm zdjęcia,
        kasety z jego pzeeszłości itd. a ryczałam... jak bóbr, urządzałam również
        rytułały palenia zdjęć(to pomaga ale na krótki czas - daje satysfakcję ale i
        wyrzuty sumienia, bo przecież to jakieś wspomnienia i kawałek życia. Robiłam
        różne szopki, których w tej chwili się wstydzę a najczęściej mnie śmieszą (np.
        rytuał palenia zdjęć, lalka wu-du)
        A więc z doświadczenia muszę powiedzieć, że różne sprawy musisz przedyskutować
        ze swoim M i POUKŁADAĆ!!! przebrniesz trudną drogę ale opłaca się po to aby tak
        jak ja teraz cieszyć się życiem i nie przejmować się sprawami które nie mają
        większęgo znaczenia gdyż będziesz miała gorsze.
        Co do ślubu moją radą również jest CZAS. Mój M też nie chciał na początku
        naszego związku bo się zwyczajnie bał nie rozumałam tego bo ja chciałm z tych
        samych powodów co ty teraz chcesz, potem nie chciałam ja gdyż już się
        przyzwyczaiłam do takiego nie formalnego związku i było mi wygodnie
        (np.urzędowe-wzięcie kredytu)a po za tym - niestety ujawniła się moja przekora-
        jak ty nie chciałeś wcześniej to ja teraz też. Aż wkońcu po 4 latach zgodnie
        wżieliśmy ślub który chcę podkreślić nie zmienił wiele w naszym życiu A
        zawarliśmy związek małżeński ze wzg na to że planujemy w nie dalekiej
        przyszłości mieć śliczne maleństwo
        Podsumowując to lepiej byłoby dla ciebie abyś nie znała byłej i wyrzuciała ją z
        twojej pamięci oraz wszystkie rzeczy które możesz jeżeli nie to schowaj głęboko
        a klucz wyrzuć i ze ślubem poczekaj przecież nie chcesz żeby to było
        wymuszone tylko płynące prosto z serca....
        Trzymaj się Ściskam mocno
        Lara
    • m-m-m Re: rozterki partnerki mezczyzny po przejsciach : 08.04.04, 12:07
      Kochana, nie ważne, że jestes sto-któraś, ważne, że jesteś ostatnia...

      To fantastyczna prawda, która otrzymałam w spadku po mojej mamie smile))))))
Pełna wersja