MIAŁAM MACOCHĘ

07.04.04, 00:50
moja mama zmarła
mój tata ożenił się
z moją "macochą"
(nie lubie tego słowa)
W. była miła, poprawna
ale mnie nie lubiła
nigdy nie spytała się czy mi w czymś nie pomóc
(tak po babsku)
tata miał gest
wychodził z słusznego założenia, że jego kobieta ma być super
były pieniądze
ona wyglądała jak z żurnala
mi się nic nie należało
nigdy nie zaproponowała by kupić coś dla mnie
a tata nie wpadł na to, że byłam już panienką (12 lat) i że też chcę być modna
wtedy nie miałam o to żalu
myślałam,że tak być musi
ale teraz jej nie lubię i już
    • m-m-m Re: miałam ojczyma... 07.04.04, 08:58
      i nigdy nie wymagałam od niego, by dbał o mnie jak ojciec i mówił mojej matce
      co powinna mi kupić, a co nie. Utrzymanie mnie to był obowiązek mojej matki, a
      nie ojczyma. Myślę, że pomyliłaś adresta swoich żalów: to, że ojciec Tobie nie
      kupował drogich rzeczy, to jego sprawa, a macocha nie miała absolutnie
      obowiązku mu o tym przypominać.
      Gdybyś nie miała na śniadanie, na książki, na strój gimnastyczny na lekcje wf
      to owszem, byłaby to sytuacja zła.
      A teraz, jak rozumiem po iluś tam latach rozpamiętywanie przyszłości niczemu
      nie służy, czasu nie cofniesz.
      • dona29 Re: miałam ojczyma... 07.04.04, 10:32
        ..popieram m-m-m
        zauważę tylko,że w naszym społeczeństwie w stosunku do ojczyma nie ma się
        wymagań(w zasadzie nic nie powinien) - macochę traktuje się z rozpędu
        jak"zastępczą mamusię" - która "powinna","ma obowiązek","ponosi
        odpowiedzialność" i stek innych,tym podobnych.A ja nie chce zastępować
        nieobecnej matki(z jej własnego wyboru) a jedynie pomagam swojemu
        ukochanemu!!!!!
        Kiedy odbieram 8-letnią córkę M. ze szkoły - jestem wręcz zmuszana do
        wysłuchania litanii skargi zażaleń od pań i rodziców innych dzieci.Kiedy mówię -
        ze jedyne co mogę,to sprawę przekazac ojcu dziecka - napotkam zdziwione oczy i
        rozdziwaione buzie.Dodam,że zarówno rodzice,jak i nauczyciele doskonale
        wiedzą,że nie jestem matką małej.
        • paprykova także miałam ojczyma... 07.04.04, 13:38
          który raczej nie wykazywał zbytniej miłości do mnie, ale dzieki niemu mama
          mogła mnie wysłac na kolonie i do mnie przyjechac jak tęskniłami ryczałam w
          poduszkę, mogła mi kupić dwie kurtki zamiast jednej....i tak dalej. Nie kochał
          mnie bo nie musiał, kochał moją mamę i jej pomagał nie tylko finansowo. Mało
          tego moje dzieci tez maja "niby ojczyma" Jestem rozwiedziaona i kontakt ze
          swoim tatusiem utrzymuje tylko młodsza córka (starsza ma 13 lat i zaden sąd nie
          był w stanie jej zmusic do tych kontaktów). Nadmienię że szanowny tatus nie
          płaci alimentów mimo nakazu komorniczego. Mój przyjaciel Pan M tak go nazywajmy
          (hihihi) pomaga mi w kazdej sytuacji. Jak trzeba dziewczynkom cos kupić nie
          ma żadnego problemu, trzeba zawieźć ok, trzeba zostać wieczorem tez ok zrobic
          paszę i nakarmić ok. Jest pomocny i serdeczny nie wymagam zeby je kochał.
          Kiedys w przyszłosci mogą mi powiedzieć że nie miały tego czy tamtego - trudno
          jest jak jest.
Pełna wersja