dobre cechy naszych ex

07.04.04, 19:46
...a może chociaż JEDNA cecha?
Przecież nie wszystkie i nie zawsze muszą być wiedźmami, które naciągnęły
naszych /obecnie/ mężów na dziecko, nie nadają się ani na żony, ani na matki,
ani na gospodynie itp.
Przecież czymś musiały ująć naszych mężów...
Urodą, dobrą kuchnią, wiedzą, inteligencją?
Bądźcie wielkoduszne, wpadnijcie w świąteczny nastrój i spróbujcie napisać
coś miłego o ex.
    • dona29 Re: dobre cechy naszych ex 07.04.04, 21:36
      nie znam jej i nic nie wskazuje na to,że poznam - od pół roku nawet nie dzwoni
      do córki....więc-niestety..pomimo najszczerszych;-(
    • mkatarynka.edziecko Re: dobre cechy naszych ex 07.04.04, 21:45
      Bardzo dobry temat.
      Zaczynam. Ex mojego męża jest rozsądną kobitką. Jej układy z moim mężem mimo
      (delikatnie mówiąc) chłodu mają zawsze na względzie dobro dziecka. Nigdy (o ile
      wiem) nie utrudniała kontaktów z córką. Jest także rozsądna jeśli chodzi o
      kasę. Zdarzało się, że przelew z alimentami nie wyszedł z konta o umówionym
      terminie i nigdy nie było problemów z zapłatą opóźnioną o kilka dni. Poza tym
      zawsze bez problemu można się z nią dogadać w sprawie obniżenia alimentów za
      miesiąc w którym Ola jedzie z nami na wakacje lub my finansujemy jej wyjazd na
      obóz albo finansujemy taki wyjazd po połowie.
      Nie wiem czym ujęła mojego męża. On mi tego nie powie a ja chyba nie chcę
      wiedzieć.
      Z cech o których wiem, że je posiada (ale nie od mojego męża) mogę napisać, że
      jest dobrze ubrana i schludna, że utrzymuje w domu porządek w stopniu do
      którego ja nawet nie aspiruję bo w życiu by mi się to nie udało. Za to ja
      lepiej od niej gotuję smile. Przypuszczam też, że potrafi lepiej ode mnie
      gospodarowac pieniędzmi no i na pewno lepiej ode mnie zarabia wink
    • capa_negra Re: dobre cechy naszych ex 08.04.04, 07:22
      podobno swietnie piecze i ogólnie dobra z niej gospodyni , jest zaradna zyciowo
    • pysia-2 Re: dobre cechy naszych ex 08.04.04, 09:52
      Nasza ma nature szczura - przetrwa wszystko, wywalczy co chce i zawsze sie
      podczepi pod kogos, zeby nie utonac. Ale to nie w zlym tego slowa znaczeniu
      tylko w dobrym. Po prostu dla dobra dzieci zrobi wszystko.
      A czym ujela mojego meza? Kompletnym brakiem wiedzy na temat antykoncepcji :o)
      • bejbiko Re: dobre cechy naszych ex 08.04.04, 10:17
        nigdy nie poznałam naszej eks, widziałam ją tylko raz pod blokiem i kilka razy
        na zdjęciach. Muszę przyznać, że jest bardzo ładna. Oczywiście ma wiele złych
        cech, każdy je ma, nawet ja i mój M, ale i wiele dobrych.... myślę, że jest
        dobrą matką, bardzo opiekuńczą (nie wiem czy to dobra cecha, bo zrobiła z syna
        ostatnia ciapę, mamisynka)...podobno dobrze gotuje i prowadzi dom (i samochód),
        no i ....jak wspomniał kiedyś M robi "dobrze" (robiła!) Umie walczyć o swoje,
        komornik jest już przyjacielem rodziny (jednej i drugiej strony)
        Prace w domu to jednak szczyt jej mozliwości, nigdy nie chodziła do pracy, nie
        ma nawet zawodu..... nie ma też matury, kiedy inni się uczyli ona zmieniała
        pieluchy... pozbawiona ambicji zupełnie. Nie wiem jak tak można. Jest na
        bierząco ze wszystkimi serialami brazylijskimi.
        Ale generalnie nie powinnam narzekać. Jej pasuje układ ja i jej były mąż, sama
        ma innego faceta. Nie wtrąca się w nasze zycie, czasem wyśle smsa dotyczącego
        dziecka, raczej nie dzwoni, raz się widziała z moim M... i na tym koniec
        kontaktów. Dziecka nie buntuje.
        Pozdrawiam ja serdecznie!
      • mmadzia1 Re: dobre cechy naszych ex 11.04.04, 20:53
        A "nasza" jest sprytna bezgranicznie; szczerze jej tego zazdroszczę, poważnie!
        Co by nie zrobila i tak wyjdzie na swoje.
        A mojego m. podobnie jak u Pysi ujeła "niewinnością" i równie niewinną wiedzą
        na temat antykoncepcji wink.

        Podoba mi się ten topic..smile
        pozdr.
        m.
    • mkatarynka Re: podsumowując... 12.04.04, 15:19
      ...muszę z żalem stwierdzić, że niewiele z nas potrafi napisac coś dobrego
      o "swojej" ex nie wbijając jej przy tym mimochodem jakiejś szpilki. Ciekawe czy
      o kimkolwiek innym też by się w ten sposób pisało. Czy to już jest taka nasza
      narodowa cecha, że nie potarfimy szczerze pochwalić swoich antagonistów?...
      • yokono Re: podsumowując... 14.04.04, 10:02
        ja sie postaram byc obiektywna, chociaz bedzie mi trudno bo osoby tej nie
        widzialam na oczy
        ale jest wg mnie odwazna i ambitna. odeszla od meza gdy przestalo im sie
        ukladac.rozwod byl kulturalny. nie nastawia dziecka, przeciwnie , miala wplyw
        na to ze zaakceptowal mnie i swojego przyrodniego braciszka.mozna sie z nia bez
        problemu dogadac w kwestii spotkan z dzieckiem , wakacji itp.nie dzwoni na tel
        domowy.
        sama nie wiem czy umialabym zachowac taka zimna krew w kontaktach z bylym
        mezem, ktory po rozwodzie ulozyl sobie zycie i jest szczesliwy.
        pozdr
        yoko
        • derena33 a ja jestem ex:) 14.04.04, 18:27
          nie zawsze najmilsza dla nextsmile nie chce sie tez z nia zaprzyjaznicsmile w koncu
          bylysmy przyjaciolkami dobrych kilka lat...zanim.. i moj byly wyszedl z domu z
          walizka (no moze wyjechal z kilkomasmilesmile ale przedtem ogolocil konta, ukryl
          lokaty, dobrze ukryl, i wzial kilka wartosciowych rzeczy... byl ok.
          bo nie wzial wszystkiego, tym bardziej ze dziecko zawsze go wpuszczalo( bo
          jakos dziwnie odwiedzal nasz dom jak mnie w nim nie bylosmile i dawalo wszystko co
          chcial.Poza tym zostawil mi swoj najwiekszy skarb jedynaka 15letniego w okresie
          dojrzewania i pelnego buntu. No coz milosc nie wybiera, a jak sie pojawia, to
          trzeba ja chwytac w lot za wszelka cene. Zreszta jak tu przeczytalam nie ma co
          tkwic w nudnych zwiazkach z babciowatymi rownolatkamismile
          Jak czytam o tych biednych waszych ukochanych mezach, tak podle wykorzystanymi
          przez te okropne byle zony, to smiac mi sie chcesmile alboscie takie naiwne albo
          tak lepiej myslec. Oczywiscie nie generalizuje, bo wszelkiej podlosci jest
          wiele w ludziach bez wzgledu na plec i w kobietach i mezczyznach.

          Ale chcialam tylko nadmienic ( patrzac na Wasze niektore posty oczami ex) ze
          nie zawsze maz mowi prawde, ze nie zawsze te byle byly takie wredne, czasem a
          nawet czesto, przy rozstaniu aby moc sobie spojrzec w twarz w lustrze i nie
          zobaczyc swini, czlowiek ma tendencje do wybielania sie kosztem innej osoby.

          Ciekawa jestem jaki moj obraz przedstawia next mojego bylego, no i moja
          przeciez ex wieloletnia przyjaciolka, czyzby przyjaznila sie wiele lat z
          niewlasciwa glupia wredna i nic nie warta kolezanka?

          Nie chcialabym aby ktos odczytal moj post jako napasc na wszystkie urzedujace
          tu "macochy" bo nie to jest moim celem. Z pewnoscia wiele z Was i przezylo
          wiele i ma czyste sumienie. Ale niektore jakos dziwnie mi sie kojarzasmile

          No tak wlasciwie to w ten sposob sie przedstawilam. Dzien dobry.



          • ashan Dzień dobry... 14.04.04, 18:44
            ...Dereno smile
            Ładnie napisane, z dużym dystansem. Wybacz ciekawość, ale czy możesz napisać,
            jak dawno te zdarzenia miały miejsce?
            pozdrawiam
            a.
          • petrea Re: a ja jestem ex:) 15.04.04, 10:56
            Nasza ex... Jejku, z jej strony pewnie opowieść wyglądałaby podobnie jak Twoja.
            Poznałyśmy się, gdy została moją szefową, potez się "zakolegowałyśmy" (jednak
            nie użyłabym słowa przyjaźń), bywałam u niej w domu, tak poznałam mojego
            chłopa. Z tym, że ja nie rozbiłam związku. Przez dwa lata NIC między mna a moim
            obecnym facetem nie było. Przez dwa lata wysłuchiwałam, jaki to jej mąż jest
            koszmarny, poznałąm jej kochanka (tak, tak!!!!). Ale on tez nie był święty, tez
            miał kogoś. To było takie popaprane małżeństwo, od dłuższego czasu tylko na
            papierze: bo dzieci, bo firma.... A potem wylądowałam w tej samej firmie, co
            jej mąż, ona się wyprowadziła razem z dziećmi, okazało się, że o nie taki
            straszny, i tak między nami się zaczęło....
            To ona powynosiła większość rzeczy z domu (dla dzieci????). Nie mogła zabrać
            wszystkiego, bo sporo wartościowych rzeczy nalezało do ojca mojego chłopa
            (mieszkał z nimi).
            Czy ją lubiłam - tak, bardzo. Nawet na początku naszego związku ex mówiła, jak
            to się cieszy, że to ja, że życzy nam wsystkiego dobrego itd (nieprawdopodobne?
            a jednak!) Czasem, jak było źle między moim chłopem a mną, to jej wypłakiwałm
            się w maniet. A potem wszystko się rozmyło. Przestała odbierać telefony ode
            mnie... Powody? Domyślam się, że były dwa: jeden to to, że nam się udało, a jej
            życie prywatne legło w gruzach. Jej były, którego zostawiła, bym zgnił sam,
            jednak dostał jej zdaniem, świetną kobietę, a ona została sama. Dwa- pieniądze:
            było dobrze dopóki jej firma świetnie prosperowała, jak firma padła, zaczęła
            się ostra wojna o kasę. A jeszcze trzeci powód: zastałam przyjęta do rodziny
            mojego faceta, a do tej pory to ona tam królowała.....
            Lubiłam naszą ex, przestałam po koszmarnym rozwodzie, awanturach o podział
            majątku (po prawdzie to nas okradła, ale niech jej będzie), po historii o
            alimenty dla dzieci (była ich pełnomocnikiem)....
            Zdaję sobie sprawę, że nic nie jest czarno białe, że cała ta historia z jej
            punktu widzenia wygląda zupełnie, ale to zupełnie inaczej....
            Ale nadal podziwiam naszą ex - za umiejętność oczarowywania
            • derena33 Re: a ja jestem ex:) 15.04.04, 11:37
              Do Ptrei: Wybacz moja droga ale to nie jest moja historiasmileJa znalam moja next
              dobrych 8 latsmilerzeczywiscie masz racje to raczej nie byla przyjazn ale tak mi
              sie wydawalo z mojego punktu widzeniasmile poza tym nie bylam jej szefowa i nie
              zwierzalam jej sie z moich klopotow malzenskich bo ich specjalnie nie mialamsmile
              to raczej ona miewala...smile niewazne...
              W odpowiedzi na wczesniejsze zapytaniesmile historia moja jest na tyle stara zeby
              nie bolala, i na tyle swieza zebym o niej nie zapomniala... sprzed 5 latsmile

          • pysia-2 Re: a ja jestem ex:) 15.04.04, 16:38
            Taak... Dokladnie tak samo mysle, dereno. A najlepsze jest to, ze mi roowniez
            oberwalo sie w tym watku, bo napisalam cos w taki a nie w inny sposoob.
            Caly czas staram sie uswiadomic mojemu mezowi (chyba nawet udalo mi sie go
            przekonac), ze jego ex nie byla zla, tak jak na poczatku proobowal mi ja
            przedstawic. Ona po prostu walczyla o przetrwanie...
            A co do dobrych i zlych cech i wtykania szpilek - ja charakteryzujac sama
            siebie roowniez nie darowalabym sobie wytkniecia przy okazji tych zlych cech.
            Ze jestem np. leniwa, ze czasem mam w domu straszny balagan, bo mi sie nie chce
            sprzatac (kiedy, skoro dziennie mam 3 godziny na zajecie sie wszystkim), ze
            jestem taka roztargniona, ze wszystko gubie, zapominam albo psuje...
            Kazdy z nas, czy to ex czy next jest czlowiekiem. Kazdy czlowiek ma dobre i zle
            cechy, w dodatku punkt widzenia zmienia sie w zaleznosci od punktu siedzenia...
            Mysle, ze gdybym znala ex od 10 lat i bylabym jej przyjacioolka, moglabym ja
            scharakteryzowac w inny sposoob. Ale znam ja wyrywkowo i prawie tylko z relacji
            mojego meza.
    • lideczka_27 Re: dobre cechy naszych ex 16.04.04, 23:43
      Kiedyś z M rozmawialiśmy o naszej przeszłości i była także rozmowa na temat
      naszych fascynacji osobami byłych już wówczas współmałżonków.
      Z relacji M wiem, że z eks poznali się w dość przykrych dla niego
      okolicznościach - strasznie pokłócił się ze swoją dziewczyną, ona wykrzyczała,
      że z nim zrywa (po raz kolejny w tym miesiącu) a on poszedł na jakąś imprezę,
      gdzie poznał eks. I tak się zaczęło. Na moje pytanie co go urzekło,
      odpowiedział, że miała fajną figurę. Ja nie jestem w tym temacie obiektywna,
      gdyż na zdjęciach ślubnych była już troszkę przy kości, a z tych czasów, gdy
      się znałyśmy, miała już sporą nadwagę, z którą nigdy nie udało się jej uporać.
      Wierzę jednak M, bo znam go i wiem, że lubi zgrabne kobietki wink Ponadto sądzę,
      że takich czynników było więcej i wierzę, że byli dla siebie atrakcyjni w
      szerokim tego słowa znaczeniu i że się kochali. Pobrali się z miłości (obyło
      się bez wpadki), więc powodów wzajemnej fascynacji musiało być sporo. Szanuję
      tamtą przeszłość mojego męża, bo przez jakiś czas była ona dobra, niosła im
      szczęście, nikogo nie raniła; owa przeszłość do dziś ma "namacalny" dowód w
      postaci ich wspólnego dziecka. Później poznali się dokładniej, wyszły różnice
      charakterów, eks przestała kochać M, uwikłała się w dwa "związki" z żonatymi i
      dzieciatymi facetami, porzuciła mojego M i tak małżeństwo się rozpadło - ot,
      scenariusz, jakich wiele... Wszystko to jednak nie znaczy, że wcześniej nie
      było im ze sobą dobrze. Czasem, gdy młoda pyta mnie o relacje rodziców,
      odpowiadam, że nie trzeba rozpamiętywać złych momentów, po prostu nie mogli się
      zgodzić, ale kiedyś się kochali, marzyli o dziecku i dzięki temu ona jest na
      świecie. To ją zawsze uspokaja. Takiego samego szacunku wymagam dla mojego
      minionego małżeństwa. Tzn. potrafię czasem ze złością czy nutką cynizmu odnieść
      się do tamtych wspomnień, ale nigdy się nie odżegnuję od przeszłości i od tego
      uczucia, jakim darzyłam mojego eks. I jednym tchem potrafię wymienić jego
      zalety, których ma niemało wink

      Jeśli miałabym w tym temacie od siebie dodać jakąś ocenę eks to powiem, że w
      pierwszych latach ich związku miała ładne, długie i gęste włosy zafarbowane na
      korzystny dla niej kolor (widziałam na fotkach), potem niestety zmieniła.
      Czasami umiała się ładnie ubrać. I z relacji M wiem, że była dziewicą, a wg
      mnie to zaleta, więc o tym tu wspominam.

      pozdrawiam smile
      • delecta Re: dobre cechy naszych ex 17.04.04, 15:09
        Lideczko, skąd się biorą tacy dobrzy ludzie, jak Ty?
        Jeśli kiedykolwiek miałabym być ex, to chciałabym, zeby next mojego męża miała
        podobne podejście do życia jak Ty. Więc jak Ci się znudzi Twój men, to daj
        znać, może akurat i w mojej rodzinie będzie kryzys /podobno kiedyś musi/.
        Pozdrawiam Cię serdecznie.
        • lideczka_27 Re: dobre cechy naszych ex 18.04.04, 19:18
          delecta, ja wiem, że do trzech razy sztuka, ale ja już podziękuję wink)) Mojego M
          nie wymienię na żaden innym model, bom zakochana i kocham (taka subtelna
          różnica, nie?) jak jasny pieron! wink)))))))))
          Jest pięknie, romantycznie, czasem gwałtownie i boli, ale to związek mojego
          życia smile))

          Dziękuję za słowa uznania smile
          pozdrawiam, buźka!
          lida
          • justinka_s Re: dobre cechy naszych ex 20.04.04, 12:40
            mało eksie mają dobrych cech...a szkoda
            • lubstej Re: dobre cechy naszych ex 20.04.04, 14:56
              szczerze mowiac tyle samo eksie maja dobrych cech co neksie wink
    • mikawi Re: dobre cechy naszych ex 20.04.04, 12:52
      1. "nasza" eksia ma dobry gust jeśli chodzi o ciuchy, również ciuchy dzieci
      2. poza tym ma talent plastyczny
      3. poza tym umie bardzo ładnie szyć
      4. poza tym potrafi osiągać swoje cele
      5. poza tym wykazuje bardzo dużą pewność siebie co zapewne pomaga jej w
      realizacji punktu 4.
      • jayin Re: dobre cechy naszych ex 20.04.04, 13:27
        a ja nie mam pojęcia, bo jej nie znam...wink
        więc nie będę zbytnio dywagować na ten temat.

        ale...
        jedyne "konkretne" wiadomości na jej temat zupełnie przypadkiem mi zapadły w
        głowę... piewrsze: przy jakiejś naszej rozmowie na temat... sprzątania... a
        właściwie mycia okien...wink Z rozmowy wynikało, że Ex myła okna w mieszkaniu co
        tydzień, J jej pomagał jak był w domu, a że okna były duże - to dużo roboty
        było i sporo czasu to zajmowało...wink wnioskuję więc, że lubi porządek i w domu
        czysto było i porządnie.

        a drugie - gra na skrzypcach. nie słyszałam, ale wnioskuję, że nieźle - bo
        (chyba?) ma coś wspólnego z filharmonią...(?) a to już dla mnie pozytywna
        cecha, bo sama grywam i śpiewam - ale chodzi tu o inny rodzaj muzyki wink
        no i zna się na muzyce poważnej - z racji tego co robi.

        a poza tym nie zastanawiam się nad jej cechami złymi czy dobrymi - nie zdarzyło
        mi się nigdy bezpośrednio odczuć, żeby się wtrącała (?) w Nasze sprawy. ani
        pozytywnie ani negatywnie.

        J
        • delecta Re: dobre cechy naszych ex 20.04.04, 13:44
          jayin napisała
          > Z rozmowy wynikało, że Ex myła okna w mieszkaniu co
          >
          > tydzień,
          > J

          No to chyba była Ślązaczką.
          • jayin Re: dobre cechy naszych ex 20.04.04, 13:49
            delecta napisała:

            > No to chyba była Ślązaczką.

            Raczej nie jest. Ona z Łodzi pochodzi. Ale tutaj też ten smog, w sumie. Chociaż
            nawet tutaj, co tydzień mycie okien jest trochę dla mnie abstrakcyjne. Ale może
            dlatego, że ja leniwa jestem...

            smile

            J
      • mmadzia1 Re: punkciki mikawi 21.04.04, 09:21
        są genialne! usmialam sie troche, ale szczerze nie "prześmiewczo" czy coś
        podobnego. naprawde slicznie Ci to wyszlo! smile
    • black-jack-1 Re: 20.04.04, 23:09
      Wątek wciąż się rozbudowywał i rozbudowywał, a ja sobie myślałem, że nic nie
      mogę napisać, bo gościa nigdy na oczy nie widziałem (i obym nie zobaczył). Po
      zastanowieniu doszedłem jednak do wniosku, że jedno trzeba mu przyznać - dał
      niezły materiał genetyczny. Chłopiec ładny, zdrowy, jak na swój wiek całkiem
      wysoki. Pozytywnych cech charakteru młody raczej nie odziedziczył po szanownym
      tatusiu, bo tu chyba większą rolę gra wychowanie, chociaż - urodę też mógł w
      sumie dostać tylko po lubej... No, ale nawet jeśli wszystko ma po lubej, to
      tamten chociaż tych wybornych genów nie zepsuł.
    • justinka_s Re: dobre cechy naszych ex 21.04.04, 15:23
      panie dzialające w tzw twa działają...działają
      • lubstej Re: dobre cechy naszych ex 21.04.04, 15:29
        nie rozumiem justinka
        czy na forum samodzielnych dziewczyny sie nie wspieraja bedac czesto bardzo
        nieobiektywne (ja to rozumiem bo to wynik doswiadczen jakie przeszly)
        wiec nie rozumiem dlaczego uparlyscie sie ze to my ciagle jestesmy gorsze i
        niesprawiedliwe
        dlaczego nam wolno mniej niz wam?
        czyzby syndrom pierwszej

        tak jak ci napisalam wczesniej
        eksie niczym sie nie roznia od neksi
        i tu i tu znajdziesz zgnile jajko
    • tropicana Re: dobre cechy naszych ex 01.05.04, 19:01
      Poczytałam sobie wątek i bardzo smutno mi się zrobiło.
      Zaledwie kilka z Was /nas/ miało cokolwiek dobrego do powiedzenia o eksi.
      Tym serdeczniej pozdrawiam m.katarynkę, capę, burzę, yokono, jayin i lideczkę.
      I debiutującą na forum Derenę, wprawdzie nie next, ale bardzo sympatyczną osobę.
      Żadna z Was nie napisała, że eksia pierwsza poznała się na Waszym wspaniałym M -
      a spostrzegawczość i umiejętność postawienia właściwej oceny, to chyba dobre
      cechy?

      Wątek przerodził się w magiel i bicie brudnej piany.

      Ex bywają przede wszystkim głupie, bez pojęcia o antykoncepcji i ograniczone
      umysłowo - chociaż nie jestem pewna, czy zwrotu "ograniczenie umysłowe" nie
      użyła któraś z next w stosunku do jednej z dyskutantek.

      Chciałam napisać o swojej ex, ale ona zasłużyła sobie na lepsze miejsce niż
      magiel i brudne mydliny, które rozlały się tu wbrew moim oczekiwaniom.
      Pozdrawiam unijnie.
      t.
      • mkatarynka Re: dobre cechy naszych ex 01.05.04, 22:25
        Magiel usunęłam. I będę usuwać konsekwentnie. Osoba o nicku 18lipiec będzie
        uważnie obserwowana. Nie podoba mi się ton jej wypowiedzi. Jeżeli ktoś miałby
        jakieś uwagi na temat mojego "szarogęszenia się" to przypominam, że jest to
        forum prywatne.
      • lideczka_27 Re: dobre cechy naszych ex 02.05.04, 00:29
        tropicana napisała:
        "Żadna z Was nie napisała, że eksia pierwsza poznała się na Waszym wspaniałym M
        a spostrzegawczość i umiejętność postawienia właściwej oceny, to chyba dobre
        cechy?".

        Właśnie... Ech Tropicana, tylko dlaczego w życiu wszystko potrafi się wykręcić
        o 180 stopni? "Właściwa ocena" to chyba rzecz względna, bo w którejś rozmowie
        telefonicznej usłyszałam, że M to agresywna świnia a do tego cham i ... (reszty
        nie zacytuję, bo bloka od katarynki dostanę wink ). On też już nie miał o niej
        dobrego zdania (powody dość poważne). Do tej pory zrozumieć nie mogę tej
        bliskości, tego ocierania się miłości z nienawiścią. I to dotyczy zarówno eks
        (teraz psy wieszają na macoszych mężach a niegdyś im miłość i wierność
        przysięgały - swoim mężom, nie macochom wink), naszych mężów, którzy szeptali im
        do ucha "kocham" a teraz patrzeć na nie nie mogą i nas też pewnie... Dalej się
        w temat nie zagłębiam, bo mnie łeb rozboli... Wspomnę tylko o wyjątkach, którym
        z całego serca zazdraszczam...

        pozdrawiam sennie i na smutno-melancholijnie, bo mi się czasy beztroskie
        akademickie przypomniały po telefonie od urżniętej paczki przyjaciół wink
        lida
    • maverick-1 Re: dobre cechy naszych ex 03.05.04, 11:27
      Ja mogę o nim napisać nawet wiele miłych rzeczy. Po pierwsze i najważniejsze,
      nie wtrąca się do naszego życia, poza tym regularnie płaci alimenty, w czasie
      swojego weekendu zaabiera młode do kina, teatru, opery, wesołego miasteczka, na
      basen, kręgle itd., oczywiście opcjonalniesmile Sam zaproponował, że będzie
      opłacał jej zajęcia pozalekcyjne, zabiera ją na zagraniczne wakacje, wysyła na
      obozy. Jest do tego stopnia hojny, że czasem mu musimy odmawiać tego płacenia,
      bo czujemy się nieswojo, że on wszystko finansuje. Oprócz tego (wiem z relacji
      żony) zachował się bardzo wrażliwie i z pomyślunkiem w czasie ich rozstania.
      Żona nie miała dość odwagi, żeby od niego odejść, bała się, że zrobi krzywdę
      dziecku, bała się o finanse, oboje jednak wiedzieli, że ich związek jest od
      dawna fikcją, więc, żeby nie blokować jej życia i jakoś ją w tej trudnej
      decyzji wyręczyć, sam odszedł, zostawiając żonie i małej mieszkanie. W czasie
      rozwodu nie wykłócał się o pieniądze, zgodził się na orzeczenie o jego winie
      (bo i z jego winy stało się, jak się stało). W czasie kilku krótkich rozmów z
      nim, tuż przed wydaniem małej na weekend, przekonałem się, że jest inteligentny
      i ma poczucie humoru, autentycznie dobrze mi się z nim rozmawiało (tyle, że on,
      jak się okazuje, sądził, że rozmawia z jakimś przyjacielem rodziny, a nie z
      ojczymem swojej córki). I nawet ja jako facet mogę bez pudła ocenić, że jest
      przystojny i z gustem się ubiera.
      Po tej mojej prezentacji może się wydawać, że to jakiś ideał. Jednak nie do
      końca. Wiele z jego działań wynika po prostu z tego, że ma bardzo dużo
      pieniędzy i duże poczucie winy, które próbuje nimi zagłuszać. Te ciągłe
      działania w czasie jego weekendów znaczą tylko tyle, że on po prostu nie
      wiedziałby o czym ze swoją córką rozmawiać przez tyle godzin. Zresztą młode
      wie, że na tatę poza wyznaczonymi terminami zupełnie nie ma co liczyć, bo albo
      pracuje, albo wśród nawału zajęć zapomni. Jednak po tym, jak poczytałem
      niektóre posty o ex na tym forum, wnioskuję, że i tak miałem dużo szczęścia.
      Pozdrawiam. j.
      • asiall Re: dobre cechy naszych ex 05.05.04, 22:14
        Nasza Ex glosno i wyraznie mowi przy synku co dobrego widzi w moim M.
        Maluch dzielil sie ze mna przy kolacji opiniami swojej Mamy o M. ja slyszalam
        same dobre, wiec widocznie Ex nie mowi zle o M przy malym.
        Pozdrawiam serdecznie,
        A.
        -----------
Pełna wersja