black-jack-1
07.04.04, 23:45
Wiem, że jestem nudny z tymi moimi ciągłymi problemami, ale błagam,
poratujcie, bo już zupełnie nie wiem, co robić! Dzisiaj postanowiłem się
zebrać na odwagę i wreszcie zacieśnić moje relacje z lubą. Kiedy młody
poszedł już spać i zostaliśmy sami, zaszedłem ją od tyłu i objąłem –
przyznaję, dość gwałtownie. Brałem pod uwagę wiele możliwości – że mnie
odepchnie, wyrwie się, powie ‘daj spokój’ albo coś takiego, ale absolutnie
nie przypuszczałem, że dostanę w twarz. I to wcale nie jakoś symbolicznie. Po
prostu mnie zatkało. Ona wydawała się przestraszona tym, co zrobiła i
przytuliła się do mnie. Już myślałem, że będzie dobrze, ale po chwili
powiedziała, że mam ją zostawić. Na moje: ‘ale..’, powiedziała: ‘zostaw mnie,
proszę’. Co miałem zrobić – poszedłem.
A teraz się męczę. Kompletnie nie wiem, co mam przez to rozumieć, czy to
jej ‘zostaw mnie’ znaczyło, że mam ją zostawić tak na dobre, czy tylko na
dany moment, co się właściwie stało, dlaczego jej reakcje były takie dziwne.
Gnębi mnie to tym bardziej, że ona jest zazwyczaj bardzo zrównoważona i zanim
cokolwiek zrobi, to myśli trzy razy, czy nie sprawi tym komuś przykrości. Czy
mam do niej dzwonić, czy zostawić ją w spokoju... Boję się, że jak teraz
odpuszczę, to wszystko się rozpadnie, ale jednak nie chcę być zbyt nachalny.
Proszę, bardzo Was proszę, jeśli wiecie, domyślacie się, co to wszystko
znaczy (może kobiety tak mają? ale jakoś inne nie miały.. chyba sam siebie
oszukuję) albo macie dla mnie jakąś radę, to napiszcie, bo niczego z tego nie
rozumiem i nie mam pojęcia, co teraz zrobić.