Pierwsze spotkanie

16.04.04, 12:07
No własnie, jak przebiegało? I tym raze mi nie chodzi o relacje macochy-
dzieci ale o zachowanie dorosłych, a mianowicie, czy zachowywaliście się
naturalnie, czy powściągliwie, biorac pod uwagę, że dzieci przed chwila sie
dowiedziały o tym, że tata/mama ma kogoś? A może od razu spontanicznie,
okazując sobie czułości, trzymając się za ręce na wspólnym pierwszy
spacerze...
    • nooleczka Re: Pierwsze spotkanie 16.04.04, 12:20
      U mnie zupełnie normalnie i naturalnie. Bez żadnych ekscesów.
      Przyszli do mnie razem (mój m i jego syn), a że była akurat pora obiadowa, więc
      zjedliśmy razem obiad. A potem chłopaki (jego syn i mój syn) zaczęły razem
      bawić się zgodnie zabawkami. Dzieciaki szybko dogadały się między sobą, co
      sprawiło mi najwięcej radości. I już wiedziałam, że coś z tego będzie smile


      Pozdrawiam, Ania
      • pom Re: Pierwsze spotkanie 18.04.04, 13:15
        A jak wyglądało Wasze zachowanie względem siebie? Chodzi mi okazywanie sobie
        normalnych czułości, jak zwykle, czy było to początkowo skrzętnie skrywane?
    • lideczka_27 Re: Pierwsze spotkanie 18.04.04, 18:35
      U nas wszystko przebiegało całkowicie naturalnie i w szerszym gronie rodzinnym
      mojego M (mała uroczystość). Młoda przyjęła mnie od razu, stałam się super
      ciocią, u której spędziła pół wieczoru na kolanach (a było co dźwigać wink ).
      Spięłam się trochę, gdy "nakryła" nas w kuchni na "subtelnych
      czułościach" (poszłam kroić ciasto, a M poczłapał za mną, że niby po
      talerzyki wink ), ale sama rozładowała sytuację pytając przy stole: "tatusiu, a
      czemu całowałeś ciocię w kuchni? To twoja NARZYCZONA? Bardzo AKRAKCYJNA,
      bardzo" smile))))

      do dziś zdanko funkcjonuje w obiegu jako anegdotka rodzinna wink
    • lara27 Re: Pierwsze spotkanie 18.04.04, 19:04
      u mnie też normalnie po za tym synek M był malutki 4 lata także wielu spraw nie
      rozumiał starałam się nawiązać z nim dobry kontakt bo zdawałam sobie sprawę że
      będziemy ze sobą spędzali często czas, teraz jestem jego dobrą koleżanką dobrze
      sie rozumieliśmy i żoną jego taty wydaje mi się że jest z tego zadowolony
      napewno wolałby aby jego rodzice byli w jednym domu ale wie że to nie możliwe.
    • pom Re: Pierwsze spotkanie 19.04.04, 10:34
      A mój nawet mnie nie dotknął, już nie mówię o przytuleniu dyskretnym.... czułam
      się jak trędowata sad
      • femalespirit Re: Pierwsze spotkanie 19.04.04, 11:00
        Pom, powiedz mu, ze bylo Ci przykro. Bledem jest zarowno udawanie braku wiezi
        jak i demonstracyjne obcalowywanie czy przytulanie macochy. Na pewno Twoj M.
        obawial sie, ze dzieci beda zazdrosne. I tak beda zazdrosne, wiec nie ma co
        udawac, ze nic Was nie laczy.
        • pom Re: Pierwsze spotkanie 19.04.04, 11:05
          Prosiłam, by tego nie robił. Czułam i czuję się upokorzona.sad Aż ciężko mi o
          tym pisać. Tłumaczyłam, prosiłam i trafiałam w ścianę. Spotkanie z dziećmi
          wyszło bardzo fajnie. Moje z nimi. Nasze wspólne nie. Następnego dnia też
          mieliśmy się spotkać. Zapytałam, czy wobec takiej fajnej reakcji dzieciaków
          możemy sobie odpuścić dalesze ceregiele, tym ardziej, że to naprawdę źle
          zniosłam. Stwierdził, że... ewentualnie może mnie wziąć za rękę! Odparłam, że
          wobec tego będziemy spotykać się razem jak już uzna, że może nie odstawiać
          podobnych szopek kosztem moich uczuć.
          • pom Re: Pierwsze spotkanie 19.04.04, 11:14
            Uważam, że postąpił wobec mnie bezdusznie i bezwzględnie. Przed spotkaniem
            oznajmił, że nie będzie dla mnie taki jak zawsze. Widział, co się ze mna
            dzieje. Nic go to nie ruszyło. Wprowadził swój plan z premedytacją jadąc po
            mnie walcem. Powiedzialam jak się czułam. I nadal chciał to zrobić, naprawdę w
            sposób bezwględny. Jakbym błagała o ochłapy uczuć. Soedzi to we mnie i mimo, że
            on już zrozumiał, że popełnił błąd, trudno mi uwierzyć, że mój M potrafi być
            wobec mnie tak okrutny.
            Teraz jakoś stara się łagodzić co się stało. Ale pokazał na co go stać i teraz
            nie wiem, czego mogę się po nim jeszcze spodziewać.
            • femalespirit Re: Pierwsze spotkanie 19.04.04, 11:32
              Rozumiem Twoje zdenerwowanie, bo ja tez nieraz mam wrazenie, ze wale grochem o
              sciane przy rozmowach z moim M. na temat jego dzieci. Mysle, ze wiele spraw
              ulozyloby sie lepiej gdyby nie to, ze on ze mna nie wspolpracuje w niektorych
              sprawach. Czesto rozmowy koncza sie na tym, ze on twierdzi, ze nie zrobi tego
              czy tamtego, bo nie uwaza tego za sluszne. Koniec, kropka. Nie pozostaje mi
              chyba nic innego jak pozostawic czasowi to, by sam sie przekonal o
              konsekwencjach swoich dzialan. I juz sie to dzieje. Kiedys przyszedl
              wstrzasniety, bo jego syn na wiesc, ze nie dostanie jakiejs nowej rzeczy, bo
              potrzebujemy pieniedzy na leczenie (leczenie, nie jakies fanaberie),
              stwierdzil, ze jego to nic nie obchodzi, ze ojciec ma problemy zdrowotne. Tymi
              slowami. No coz, co sie posialo, to sie zbiera. Jego synowie obecnie nie chca
              do nas przychodzic, a ja sie nie zgadzam, by on bywal u swojej bylej zony nawet
              pod jej nieobecnosc. Bo jego obecna rodzina to ja i nasz dom. A on nie chce
              zmuszac swoich synow do odwiedzania nas. Moim zdaniem powinien dotrzec do
              prawdziwej przyczyny ich odmowy (teraz nie chca o tym rozmawiac) i ja wyjasnic,
              bo z duzym prawdopodobienstwem przyczyna jest cos, co powiedziala im o mnie ich
              matka. Przed naszym slubem bylo calkiem ok. Ale to wymaga wysilku i przestania
              bycia "fajnym kumplem" dla dzieci, a moj M. wlasnie niczego nie wymagajacym
              kumplem chce byc dla swoich synow.
              Patowa sytuacja. Stanelo na tym, ze skoro nie dowierza mojemu zdaniu (w koncu
              mam jakas wiedze na temat tego co jest dobre w wychowaniu a co nie), to jak
              bedzie ku temu dobry czas udamy sie do terapeuty rodzinnego po pomoc.
              • pom Re: Pierwsze spotkanie 19.04.04, 11:49
                Też masz niełatwy orzech do zgryzienia, rozumiem Cię doskonale.
                Ja natomiast mam wrażenie, że M chciałby za wszelką cenę złagodzić stresy
                dzieciom i by nie odczuły już nic więcej, poza tym, że rodzice się rozstali.
                Powiedział jednak A i związał się ze mną. Dzieci muszą także dowiedzieć się, że
                istnieje B - ja, której też należy się czułość i uwaga. A na razie z tego co
                zobaczyłam, to widzę jedynie tyle, że dla tych, których M kocha ponad wszystko
                potrafi rzucić moje uczucia zupełnie w kąt. A to po prostu stawia pod znakiem
                zapytania moją rolę w tym wszystkim. Jak na razie, to czuję, że jestem obok i
                mam się podporządkować mają tylko i wyłącznie dobro dzieci, kosztem swoich
                uczuć.
                A tak się nie da. I obawiam się, że M tego nie rozumie.
                • mmadzia1 Re: Pom 19.04.04, 12:26
                  nie martw się, jest szansa, że zrozumie. Może powinnaś byc po prostu
                  konsekwenta i od niego tego wymagać. Faceci to tchórze, nie potrafią sobie
                  poradzić w takich sytuacjach. I trzeba ich po woli "uczyć".
                  U mnie było tak, ze blisko przez trzy lata siedziałam "w kącie". Nie było mowy
                  o tym żebym poznała jego dziecko, co więcej nawet -jak on miał odwiedziny
                  (zabierał dziecko na weekend do swojej mamy) i dzwonil do mnie to robił to
                  ściszonym głosem i z innego pokoju. Mówię, ci - paranoja! Do dziś do końca nie
                  wiem z czego to wynikało. Dziecko dopiero skończyło 5 lat, więc nie wiem czemu
                  np. mówił cicho przez telefon?!?
                  Przypuszczam, ze wynikało to ze strachu: co ma powiedziec jak dziecko zapyta,
                  jak wspomni o mamusi, albo nie daj boże, powie o tym co widziało/słyszało exi.
                  W moim przypadku odkryłam jeszcze jedną rzecz. Otóz jestm niemal pewna, ze
                  takze matka mojego m go nakrecala emocjonalnie. Oni oboje paranoicznie boja sie
                  ex i tego co ona moze zrobic. I ten idiotyczny strach ich paralizuje. I g...
                  prawdą, są zapewnienia ze chcialaby by abym i ja miala pozytywny kontakt z
                  corka mojego m.
                  Pisałam niedawno (pod tym samym chyba nawet tytułem), ze pierwsze spotkanie mam
                  za sobą, i jakoś przekonaliśmy się do siebie (ja i jego dziecko). Ale niewiele
                  brakowalo, a wyszłabym zanim m. przywiózl dziecko, bo mamusia była tak
                  zdenerwowana "czy to dobry pomysł". I ten jej nastrój udzielił się tez mojemu
                  m. Ani się do mnie nie przytulał, ani nawet nie rozmawiał za bardzo; czułam się
                  jak jedna z ciotek obecnych na spotkaniu (rodzinne). Mam o to do niego żal, i
                  powiedziałam to. Ale wiem tez, ze gdybysmy spotkali sie tylko we trójkę byłoby
                  inaczej, nie byłoby obawy, że mamusia dostanie zawału wink.

                  Odbiegłam trochę od tematu, sorry. Ale w zasadzie chciałam powiedzieć, ze
                  faceci sie boja takich sytauacji z wielu względów. I nie dlatego, ze nas mniej
                  kochaja np. ale dlatego, ze tyle emocji na raz jest dla nich nie do ogarnięcia.
                  Trzymaj sie i zobaczysz ze z czasem będzie to dla was duzo łatwiejsze. Chociaż
                  wiem ze na początku jest przykro.
                  m.

                  • pom Re: Pom 19.04.04, 13:35
                    Madziu, bardzo dziękuję Ci za ten post. Choć fakt, że faceci sa tchórzami w
                    takich sytuacjach jest mało pocieszająca.
                    Przy tej dbałości o jednych dobrze jdnak nie zaponiać o drugch - bardzo łatwo
                    można bowiem wylać dziecko z kąpielą.
                • justus100 Re: Pierwsze spotkanie 19.04.04, 13:22
                  Ano własnie. Kto ważniejszy? Przykre uczucie, kiedy pozna się odpowiedź, prawda?

                  Wiecie co? Nigdy nie miałam odwagi, żeby z nim porozmawiać tak zupełnie
                  szczerze i bez ceregieli o tym, jak będzie wyglądać nasze przyszłe życie.
                  Najlepsza kumpela naciskała: "Ale zapytaj, co zrobi, jak Ty "(i tu padała jakaś
                  hipotetyczna sytuacja, w której on miały się rzekomo wykazać atencją i
                  zaangażowaniem w nasz związek, śmiechu warte) A ja nigdy nie miałam odwagi tego
                  uczynić, bo bałam się, że wysnuje jakieś (o parodio słuszne!!!) wnioski, że ja
                  nie pozwolę mu na wzmacnianie relacji z dziećmi moim kosztem.

                  Jakiś postronny słuchacz, oczywiście z uregulowanyą sytuacją rodzinną,
                  doradziłby nam cierpliwość i wyrozumiałość, bo przecież jesteśmy dosrołymi
                  kobietami i to my powinnyśmy pokazać dzieciom (obcym) uczucie i dać dobry
                  przykład. Niby sensowna rada. Ale w środku takiego układu te rady na nic się
                  nie przydają. Mi np. przestało się chcieć odgrywać rolę supergirl, która w
                  pracy świetnie sobie radzi, z wszystkich opałów wychodzi obronną ręką, ma
                  cierpliwość do wszystkich naokoło w tym do dzieci partnera i z anielską
                  cierpliwością i zrozumieniem godnym Matki Teresy przyjmuje do wiadomości fakt,
                  że partner zabiera dzieci na dwu-tygodniowe wakacje, gdy tymczasem ja posiędzę
                  sobie w skąpanej słońcem i spalinami Warszawce. No i jeszcze dobrze by było,
                  żebym o błogosławieństwie nie zapomniała, co by dobrą pogodę tam nad morzem
                  mieli. CHOLERY MOŻNA DOSTAĆ!!!
                  Czasem po prostu chciałam wykorzystać tę 15-letnią różnicę w wieku, poczuć się
                  małą dziewczynka, której coś się popieprzyło, zostać pogłaskaną po główce,
                  nawet dostać lizaka (nie, z tym lizakiem to przesadziłam, ale wiecie, o co mi
                  chodzi...)

                  Nie wiem, jak to wygląda u Was, ale u mnie w 9 na 10 przypadków musiałam iść mu
                  na rękę a gdy zaczynałam bredzić coś o kompromisach, zatykał mi usta gadką, że
                  gdy się ludzie kochają, to kompromisów im nie trza. Przepraszam, że tak
                  ostatnio tylko na jeden temat- no i zupełnie nieadekwatny do pierwotnego wątku,
                  ale muszę się gdzieś wyżalić.

                  Dlatego uważam, że należy trzymać się jakiś zasad, zwłaszcza w tak niełatwym
                  związku jak te z garbatymi. Np niemieszanie się do spraw tatuś-dzieci.

                  Pom, jeśli dla niego liczą się wyłącznie dzieci a Ty spełniasz rolę
                  pocieszycieli, to kopnij go w dupę. Ja też nieraz miałam wrażenie, że jemu
                  zależało wyłącznie na szczęściu dzieci. Skoro tak, to go uszczęśliwiłam- teraz
                  jest wolny i może poświęcić im 100% swojego czasu i miłości.

                  • pom Re: Pierwsze spotkanie 19.04.04, 13:42
                    Justus, dla M liczą się dzieci i ja również. Tylko że czasem ciężko wszystko
                    pogodzić - dobro jednego nie zawsze jest dobrem drugiego a jeśli dojdzie do
                    tego obawa, jak to wszystko się ułoży, to można wykonywać niepewne ruchy. A że
                    przy okazji lekko pochrzanić - to już inna historia. Wiesz, jak ię człowiek za
                    bardzo stara to zazwyczaj nie wychodzi.
                    Nie zamierzam być ani w cieniu, ani za każdym być ta "dorosła".
                    To wszystko jest trudne dla wszystkich a początki bywają także bolesne.
                  • femalespirit Justus 19.04.04, 16:26
                    justus100 napisała:

                    > Jakiś postronny słuchacz, oczywiście z uregulowanyą sytuacją rodzinną,
                    > doradziłby nam cierpliwość i wyrozumiałość, bo przecież jesteśmy dosrołymi
                    > kobietami i to my powinnyśmy pokazać dzieciom (obcym) uczucie i dać dobry
                    > przykład. Niby sensowna rada. Ale w środku takiego układu te rady na nic się
                    > nie przydają. Mi np. przestało się chcieć odgrywać rolę supergirl, która w
                    > pracy świetnie sobie radzi, z wszystkich opałów wychodzi obronną ręką, ma
                    > cierpliwość do wszystkich naokoło w tym do dzieci partnera i z anielską
                    > cierpliwością i zrozumieniem godnym Matki Teresy
                    Justus, pieknie to napisalas. Ja tez mam dosyc bycia zawsze wyrozumiala
                    supergirl, zwlaszcza, ze wyrozumiala musze byc i w domu i pracy, juz szlag mnie
                    z wolna trafia. Precz z supergirlsami! wink
                    • pom Re: Justus 19.04.04, 17:17
                      Ale trochę same jesteśmy sobie winne. Zżera nas ambicja, by być
                      doskonałą. "inne nie potrafią, ja potrafię". A kiedy już nie wytrzymujemy albo
                      po prostu, jesteśmy tym wszystkim zmęczone, a otoczenie robi wielkie oczy, że
                      odmawiamy współpracy i chcemy tochę więcej uwagi.
                      Moje spostrzeżenia są takie: trzeba dawać ile się da ale też domagać się
                      należnych praw. I ma to wydźwięk nie tylko w sferze tego forum i problemów tego
                      wątku.
                    • justus100 Re: Femalespirit 21.04.04, 10:18
                      Tylko, że oststnio coraz częściej mam wrażenie, że nastąpiło rzeczywiste
                      odwrócenie ról:wydaje mi się, że to właśnie kobieta jest najbardziej
                      odpowiedzialna za związek, że przyjęła na siebie zbyt dużo obciążeń. Może to i
                      nasz wina? Po prostu nie ma innego wyjścia jak być supermenką...

    • domali Dziewczyny 19.04.04, 13:52

      • domali Re: Dziewczyny 19.04.04, 13:59
        Sorki, za szybko wysłałam.
        Czytam ten wątek z dużym zainteresowaniem, bo do tej pory, myśląc o naszym
        pierwszym spotkaniu z synkiem mojego męża, ciekawa byłam reakcji Kuby na mnie i
        Wiktorka, reakcji Wiktora na Kubę, no i swojej reakcji na Kubę.
        Nie przypuszczałam, że może też się coś zmienić w relacjach męża ze mną... On
        raczej nie okazuje wylewnie uczuć na forum publicznym, ciekawe jak się zachowa
        przy Kubie.
        • pom Re: Dziewczyny 19.04.04, 14:07
          M też jest powściągliwy przy publicznym okazywaniu uczuć i choć ja jestem
          bardziej przylepa, to przyjęłam, że "ten typ tak ma" i już. Nie chcę go na siłę
          zmieniać.
          Dobrze by było, boście razem porozwawiali o tym, jak będziecie się wobec siebie
          zachowywać, to pozwoli uniknąć ewentualnych rozczarowań i przykrości.
          Wydaje mi się, że o wiele lepiej bym zniosła to, gdybyśmy to razem postanowili
          i gdyby to nie miało takiego radykalnego charakteru.
          Po prostu porozmawiajcie o tym i ustalcie jak to widzicie, a przy różnicy zdań
          znajdźcie wpólne rozwiązanie, by potem uniknąć całej nieprzyjemnej reszty.
          • domali Re: Dziewczyny 19.04.04, 14:23
            Wiesz, taka rozmowa to dobry pomysł. Tak jak napisałam, wcześniej tego typu
            problem w ogóle mi do głowy nie przyszedł.
            A co do okazywania uczuć, to też nic nie chcę zmieniać, ale na przykład
            trzymanie się za ręce, czy przytulenie jest u mojego męża dopuszczalne smile,
            ciekawa jstem tylko, czy i przy dziecku smile
            • pom Re: Dziewczyny 19.04.04, 14:35
              U nas takiej rozmowy zabrakło. I skończyło się wielkim kwasem.
    • petrea Re: Pierwsze spotkanie 19.04.04, 14:36
      Pm, nie martw się smile Mój chłop też podczas pierwszych spotkań był sztywny, nawet
      ton przybierał baaaardzo oficjalny. Ze strachu, bo nie wiedział jak się
      zachować. Z czasem mu przeszło smile
      Jak dzieci się do Ciebie przyzwyczają, a on poczuje się bezpiecznie, to też
      zacznie się zachowywać normalnie smile Pomyśl, że dla niego to bardzo stresująca
      sytuacja, pewnie tak bardzo mu zalezy, żeby dzieci Cię polubiły, że z tego
      wszystkiego tak głupio się zachowuje.
      • pom Re: Pierwsze spotkanie 19.04.04, 14:45
        Ehhh.... wiem, wiem. I wiem też, że to naprawdę świetny facet i robi wszystko,
        bo było dobrze. Czasem się gubimy oboje i potem wychodzi nie tak. On bardzo
        wyrozumowanie, ja bardzo emocjonalnie. Własciwie to nasz pierwsze takie
        ścięcie - do tej pory było właściwie jak po 20 latach dotartego związku.smile
        Ma świetnych chłopaków, zaakceptowali mnie, we mnie budzą dużo ciepłych uczuć,
        co dobrze rokuje. Wiem, że wszystko się uda, bo obojgu nam bardzo zależy na
        tym. W duchu rozumiem jego postępowanie i wiem, że on także mnie rozumie.
        Przejdziemy to a potem będzie już łatwiej.
    • black-jack-1 Re: 19.04.04, 16:26
      Szczerze mówiąc, moja luba i ja również mamy ostatnio (od 2 dnismile) podobne
      dylematy. Nie wiadomo, jak by się zachował młody w takiej sytuacji, czy nie
      byłby o mamę zazdrosny, dlatego na razie się hamujemy. Mamy jednak świadomość,
      że to nie będzie mogło trwać wiecznie, szczególnie, że dużo czasu spędzamy we
      troje. W końcu przytulaniem i trzymaniem się za ręce nie można dziecka
      zdemoralizowaćsmile Myślę, że to uczy wyrażania troski o drugą osobę i daje
      dziecku znak, że kiedy jest się z kimś, to należy o niego dbać i okazywać mu
      uczucia.
      Twój M. na pewno nie chciał Ci sprawić przykrości. Chyba jest mu trudno w tej
      sytuacji, nie chce zranić dzieci itd., ale tak jak dziewczyny już wcześniej
      wspominały - po jakimś czasie, kiedy już lepiej poznasz jego synów, powinno mu
      przejśćsmile
      • pom Re: 19.04.04, 17:20
        Dzięki, Blekdżeku, za słowa otuchy.
        Tobie też życzę najlepszego, choć wątpiłam w powodzenie całej akcji (w Twojej
        sprawie). Siła uczuć bywa potężna i cieszę się, że jesteś dziś szczęśliwy.smile
    • skrzyniaa Re: Pierwsze spotkanie 27.04.04, 23:08
      Pisze tu pierwszy raz. I mam nadzieje, tutaj sobie trochę pobyć wink. Tyle lat
      na samodzielnej, a tu nagle. Tak, był i u mnie ten pierwszy raz. Spotkanie z
      córeczką (8 lat) mojego M. ze mną i moją Marysią (lat 4). Przechodzę przez to
      po raz pierwszy, jakoś nie zastanawiałam się głębiej jak to będzie, jak wypadnę
      czy dziewczynki się "nie pozabijają". Początek trochę sztywny, ale potem jakoś
      poszło. Oczywiście nie obyło się bez małych zazdrości, scysji i płaczów. Mój M.
      był czuły dla mnie jak zwykle i równiez w obecności dziewczynek, ale ja
      natomiast w obecności jego córki czułam się jeszcze spięta i nie tak wylewna
      jak on sam. Czyli mała zamiana miejsc, ale tylko mała. Ugotowałam obiad (a
      rzadko to robię) - i sukces , wszystkim smakował, nawet moja Maryśka jadła
      sama.
      I tak już zostało. Dziewczynki bardzo sie polubiły, M. często przywozi do nas
      Dominike i jesteśmy wszyscy razem. To M. bardziej pracuje nad obydwiema
      dziewczynkami, aby jedna zaakceptowała mnie, a druga jego smile. Macie racje
      musimy też porozmawiać o granicach, o uczuciach, nie mam pojęcia jak okazywać
      uczucia Dominice z reguły powściągliwej dziewczynce. Samo przyjdzie ? Rozmawia
      nawet ze mną przez telefon, pozdrawiamy siebie nawzajem, pyta mnie często o
      Marysię. A ja nadal w głębi nie czuje się przy niej pewnie, jakoś sztywno,
      wystarczająco dobrze. Nie wiem, jakoś to będzie. Nie mamy teraz większych
      problemów, poza tym, że czekamy dnia kiedy zamieszkamy razem. Przyzwyczajam się
      do nowej sytuacji i staram się być sobą i tyle zobaczymy.
      Pozdrawiam wszystkich bo niechybnie tutaj jestem nowa.
      Skrzynia - w nowej dochodzącej roli macochy smile
      • asiall Re: Pierwsze spotkanie 28.04.04, 05:07
        Mały E.
        Jeszcze się z nim nie widziałam osobiście. Rozmawialiśmy jednak przez telefon -
        SUPER chłopaczek, mimo, że ogólnie za dziećmi nie przepadam. Trochę się
        denerwuję...trochę bardzo!! Juz wyszłam przy tym bystrym siedmiolatku na
        idiotkę, bo nie wiedziałam, że naukowcy nie sa pewni czy Pluton to planeta czy
        tylko jakas bryla lodu bodajże. Kompletnie mnie zagiąłsmile) W sumie dobrze, niech
        widzi ze jestem zwyczajna.
        Moze macie jakies podpowiedzi, czy lepiej sie spotkac po raz pierwszy u M, czy
        moze zaprosic obu do mnie, czy tez na neutralnym gruncie gdzies na miescie??
        Piszcie gdzie chcecie, tutaj na forum lub do mnie na maila. Bede wdziecznasmile
        Myślę, że z tematami do rozmowy nie będzie problemu. jakos sobie poradzęsmile
        jestem optymistycznie nastawiona do sprawy.
        Aha, a może Wasze dzieciaki jakoś podsumowały takie spotkania? Ciekawa jestem
        też reakcji maluchów.
        Pozdrawiam bardzo serdecznie,
        Asia.
    • hop_angel Re: Pierwsze spotkanie 28.04.04, 10:11
      Cześć,
      No to u mnie pierwsze spotaknie przebiegło bezproblemowo. To ja byłam raczej tą
      anty, która obawiała się spotkania. Moj M bardzo nalegał. Córka miała wtedy 6
      lat i zawojowała mnie odrazu, mamy nawet zdjęcia z tego wieczoru. Nigdy nie
      miał problemów z okazywaniem mi uczuć przy małej od pierwszego razu,
      przytulaliśmy się, całowaliśmy, jak w normalnej rodzinie, a potem mała spała ze
      mna lub a nim lub z nami obojga jesli zostawała na noc. Pozdrawiam.
      • pom Re: Pierwsze spotkanie 30.04.04, 10:20
        Hej,
        masz wielkie szczeście, że Twojego męzczyznę stac na taką naturalna
        spontaniczność. Zazdroszczę, naprawde.
        Dziś mamy się spotkac znowu z chłopcami, we czwórkę. Niby dwa tygodnie temu
        staliliśmy, że bedzie normalnie, jednak jestem pełna obaw o zachowanie M. Jeśli
        wbrew temu, co powiedział, będzie mi "wydzielał" gesty, to już nie wiem, co
        robić...
        • bejbiko Re: Pierwsze spotkanie 30.04.04, 10:29
          U mnie też było zuypełnie naturalnie. Pojechaliśmy z M do Łeby i ze znajomymi.
          Tam na kolonii był jego syn. Zabrealiśmy go na cały dzień. Były konie i wesołe
          miasteczko. Bawiliśmy się super. Mały od razu mnie polubił, a M przy nim
          okazywał mi uczucia. Mądry chłopak rozumiał już od dawna, że rodzice nie są
          razem, że mama ma kogoś... i że tata pewnie też kogoś będzie miał. Liczył się z
          tym i był na to przygotowany.
      • takandrynka Re: Pierwsze spotkanie 30.04.04, 10:33
        Witam, jestem tu pierwszy raz (przy okazji bardzo dziekuje za przyjecie na
        Forumsmile )
        Przede mna jutro to pierwsze spotkanie. Boje sie strasznie.
        Synus M. (jak juz tak piszecie wszystkie to ja nie bede sie wylamywala) ma
        ponad 6l i majac 4 lata stracil mame. Do tej pory nie bylo zadnej kobiety przy
        boku jego ojca - a tu nagle pojawie sie ja, i to od razu na 2-3 dni (dzieli nas
        spora ilosc km). Wie co prawda z kim tata dluugo rozmawia przez tel, widzial
        mnie na zdjeciu-ale to przeciez nie wszystko. Nie wiem jak potoczas nasze
        wspolnme losy (moje i M) - ale chce, zeby dziecko mialo mile wspomnienia, zeby
        nie bylo sztywno. Zaopatrzylam sie juz w stosowna zabawke, dokonujac wywiadu co
        zbiera; dorzuce do tego slodycze jakie lubi - taki po prostu maly upominek
        na "dzien dobry" (nie mylic z przekupywaniemsmile )
        Pozdrawiam i pewnie sie odezwe....a teraz, jesli moge...bardzo prosze o
        wskazowki (sama nie mam dzieci - ale mam podobno z nimi swietny kontakt).
    • maverick-1 Re: Pierwsze spotkanie 30.04.04, 22:18
      Pierwsze spotkanie, co to były za czasysmile Jestem w trochę innej sytuacji, bo
      mama opiekowała się dzieckiem na pełen etat, więc spotykanie się gdzieś na
      mieście na dłuższą metę było niewygodne. Zatem jeśli chciałem mieć z nią
      częstszy kontakt musiałem się dość szybko pojawić w domu. Ukochana była wtedy
      dwa lata po rozwodzie, jej córka miała dziewięć lat. Zostałem przedstawiony
      jako kolega, pojawiałem się coraz częściej, młode się przyzwyczaiło, polubiło
      mnie. Czulsze gesty wprowadzaliśmy stopniowo, badając reakcje małej, większych
      sprzeciwów nie wyrażano (raczej żartobliwe uwagi typu "O Boże! Co ty się tak do
      tej mamy kleisz?!"). Dzieciak diabelnie inteligentny, więc wiedział, co się
      dzieje. Przyjęła to spokojnie, szczególnie, że jej najlepsza przyjaciółka
      jakieś pół roku wcześniej nabyła nowego tatę i była z niego bardzo zadowolona.
      A moja "jeszcze wtedy nie" żona nie miała jakichś specjalnych oporów przed
      umiarkowanym okazywaniem uczuć przy dziecku. Powodzenia. J.
      • asiall Re: Pierwsze spotkanie 04.05.04, 03:53
        Jestem PO - to było dzisiajsmile)-jestem jeszcze na świeżo, godzinę temu wróciłam
        do domu. Synek ma 7 lat i do tej pory rozmawiałam z nim tylko raz przez
        telefon. M zrobił wspaniały pożny obiad. To bylo wieczorem ale ja dopiero
        wracalam z pracy. Czekali na mnie obaj z tym obiadem.
        Stresowałam się troche. Burza4 wiesmile))
        Chciałam przyniesc maluchowi jakis drobiazg, nic wielkiego tylko drobny
        upominek. Zdecydowalam sie na malego pieska z tych wypelnionych groszkiem czy
        czyms - beanie babiessmile
        Drzwi otworzyl mi synek, troszke oniesmielony. Ja bylam tak piekielnie
        zdenerwowana, ale jak go zobaczylam to troche doszlam do siebie bo to taki
        serdeczny chlopaczeksmile
        po godzinie, kiedy juz byl jego czas zeby isc do lozka bylismy po dyskusjach na
        temat filmow o psach, Harrym Potterze, Grach Nintendo i ogolnie oswojeni ze
        soba.
        Maly zalozyl mi od razu profil w grze komputerowo telewizyjnej, a na dobranoc
        poprosil M zeby przyniosl mu do lozka tego pieska ktorego mu dalam, chcial z
        nim spacsmile
        Jestem bardzo, bardzo zadowolonasmile
        Dodam, ze M nic sie nie czail z okazywaniem mi czulosci przy Maluchu. Bardzo
        dobrze, bo wszyscy od razu wiemy na czym stoimy.
        Pozniej sie dowiedzialam, jak Maluszek sie stroil przed moim przyjsciem. Pytal
        tate o opinie czy wyglada wystarczajaco przystojniesmile)))
        Teraz musze troszke ochlonac.
        Pozdrawiam serdecznie i zycze Wam rownie udanych pierwszych i kazdych
        nastepnych spotkan.
        A.
        --------------------------------------------
        Ktoś znów wczoraj mówił mi:
        Trzeba przecież kochać coś, by żyć
        Mieć gdzieś jakiś własny ląd
        Choćby o te dziesięć godzin stąd
        -Lady Pank
    • madalenka25 Pierwsze spotkanie 04.05.04, 07:38
      Dzień dobry w ten sliczny majowy poranek.. pierwsze spotkanie u nas nie
      wyszło..no coż nie zawsze mamy to co chcemy. Syn mojego M ma 10 lat, moja córka
      8 i chcieliśmy by tem [pierwsz raz w czwórke odbył sie w Wielkanoc ale Mały
      odmówił spotkania stwierdzając, że Mame to on już ma i druga mu nie potrzebna i
      z tego co zauważyłam raczej szybko nie dojdzie do spotkania ale pierwsze
      spotkanie M z moja Mała było bardzo ciepłe.. Mała jest dość pyskata i wali
      prosto z mostu i byłam prawdę mówiąc przerażona czy czegoś nie wywinie.
      Mieszkamy bardzo daleko od siebie i kiedy przyjechałyśmy M czekał na dworcu i
      potraktował Mała jak Kobiete tzn dostała od niego kwiaty dokładnie takie same
      jak ja, była bardzo zaskoczona ale i pod wrażeniem. Oczywicie leciały tekstu
      typu to moja mama itp ale M jakos zawsze brał to na żart i tym ją zdobył a co
      do okazywania uczyc to M sie wcale nie kryje, fakt robił to może w bardziej
      delikatny sposób testując Małą i wiecie co za pare dni zamieszkamy razem i
      wiem, że moja córunia da nam jeszcze popalić. Tylko o jedno miała pretensje
      "bo On cie bardziej kocha niż mnie" i to jak na razie jednyn zarzut.
      Miłego dnia magda
Inne wątki na temat:
Pełna wersja