lara27
27.04.04, 01:59
Dziś chciałam się pochwalić mojemu M że zaakceptowałam jego przeszłość,
przyszłość bynajmniej bardzo sie staram bo wim że to dla niego ważne
Zaakceptowałam to że masz z kimś dziecko że się z tym wszystkim pogodziłam
(po wielu trudnych sytuacjach...), a tu słyszę nagle "Jak bym wiedział że np.
ja mam z kimś dziecko to albo bym to zaakceptował albo nie" Szlag mnie
trafił!!!
Przecież same wiecie ile nas macoszki kosztuje to wyrzeczeń. Po za tym bardzo
wązna byłaby dla mnie ta rozmowa... o ile by się odbyła. Strasznie się
zezłościłam aż się popłakałam że tyle poświęceń mnie to kosztowało a on mówi
że albo TAK alBo NIE Czyli ma to zanczyć że jak się kogoś kocha a ten ktoś ma
dziecko a mi to nie na rączkę (bo komu by było...znając wszystjie wątki w tym
forum) to znaczy że taką osobę trzeba przekreślać? - czyli jego?
Najgorsze jest w tym wszystkim to że on spokojnie poszedł spać. Prosiłam żeby
ze mną porozmawiał na ten temat ale on chciał spać Wiem że jest póżno (jutro
nie wstajemy do pracy -na popołudnie)czy On nie liczy się z mimi uczuciami?
Przecież jak by mu było żle wstałabym nawet o 4 rano co jest grane???