Cholera On mnie nie rozumie! tyle wyrzeczeń...

27.04.04, 01:59
Dziś chciałam się pochwalić mojemu M że zaakceptowałam jego przeszłość,
przyszłość bynajmniej bardzo sie staram bo wim że to dla niego ważne
Zaakceptowałam to że masz z kimś dziecko że się z tym wszystkim pogodziłam
(po wielu trudnych sytuacjach...), a tu słyszę nagle "Jak bym wiedział że np.
ja mam z kimś dziecko to albo bym to zaakceptował albo nie" Szlag mnie
trafił!!!
Przecież same wiecie ile nas macoszki kosztuje to wyrzeczeń. Po za tym bardzo
wązna byłaby dla mnie ta rozmowa... o ile by się odbyła. Strasznie się
zezłościłam aż się popłakałam że tyle poświęceń mnie to kosztowało a on mówi
że albo TAK alBo NIE Czyli ma to zanczyć że jak się kogoś kocha a ten ktoś ma
dziecko a mi to nie na rączkę (bo komu by było...znając wszystjie wątki w tym
forum) to znaczy że taką osobę trzeba przekreślać? - czyli jego?
Najgorsze jest w tym wszystkim to że on spokojnie poszedł spać. Prosiłam żeby
ze mną porozmawiał na ten temat ale on chciał spać Wiem że jest póżno (jutro
nie wstajemy do pracy -na popołudnie)czy On nie liczy się z mimi uczuciami?
Przecież jak by mu było żle wstałabym nawet o 4 rano co jest grane???
    • m-m-m Re: Cholera On mnie nie rozumie! tyle wyrzeczeń.. 27.04.04, 08:14
      Przecież same wiecie ile nas macoszki kosztuje to wyrzeczeń. Po za tym bardzo
      > wązna byłaby dla mnie ta rozmowa... o ile by się odbyła. Strasznie się
      > zezłościłam aż się popłakałam że tyle poświęceń mnie to kosztowało a on mówi
      > że albo TAK alBo NIE

      Tak, ja jako macocha wiem, ile to kosztuje poświęceń, ale Twój M. nie jest
      macochą i stąd problem.
      Wiesz, panowie najczęściej widzą świat czarno-biały i muszą otrzymywać od nas
      jasne kounikaty. Facetom rozmowa nie jest potrzebna jako dowód zrozumienia i
      poparcia, ale jako wymiana informacji.
      Najczęściej jest tak, że jeżeli nie chcesz zaakceptować jego dziecka - to
      znajomość się kończy.
      I tu wchodzimy w zakres ról, w jakich Twój m. by Cię widział, co nie znaczy, że
      masz się na tę rolę zgadzać. Akceptacja, czyli przyjęcie do wiadomości, zgoda
      na poświęcanie czasu dziecku kosztem waszego wspólnego, ale na pewno nie
      zwalnianie pana z ojcowskich obowiązków wychowawczych i alimentacyjnych
      wzgledem tego dziecka. Ale akceptacja to nie znaczy zastąpienie matki temu
      dziecku ze wszelkimi prawami i obowiązkami, chyba, że otrzymasz sądownie opiekę
      nad tym dzieckiem.
      Niestety też miewam problemy z komunikacją z moim M. On często nie chce słyszeć
      co ja mam do powiedzenia, bo to co mowię jest mu zwyczajnie niewygodne, ale
      pomimo afery kontynuuję, by mieć spokojne sumienie i by w przyszłości nie
      oczekiwał ode mnie gruszek na wierzbie. Wtedy też mam wrażenie, że on się nie
      liczy z moimi uczuciami. Lecz to tylko wrażenie. Liczy się, co widzę później.
      Pozdrawiam Cię w ten piekny dzień.
      • lara27 Re: Cholera On mnie nie rozumie! tyle wyrzeczeń.. 27.04.04, 17:58
        Masz rację m-m-m. Dziękuję za mądre słowa Wiem że muszę być silniejsza(!) a po
        za tym muszę się przestać tak przejmować a jak bęę chciała się wyżalić to MAM
        WASsmile ale przecież ja robię to dla niego może kiedyś to zrozumie...i oby nie
        było za póżno
        • nooleczka Re: Cholera On mnie nie rozumie! tyle wyrzeczeń.. 27.04.04, 19:30
          lara27 napisała:

          > WASsmile ale przecież ja robię to dla niego może kiedyś to zrozumie...i oby nie

          Przepraszam bardzo, co Ty takiego robisz dla niego?
    • maverick-1 Re: Cholera On mnie nie rozumie! tyle wyrzeczeń.. 27.04.04, 22:42
      Nie zrozumiał. Tego typu odczucia może zrozumieć tylko osoba, która sama
      musiała zaakceptować cudze dziecko. Cudze dziecko, które jednak może się stać
      jak własne (ale to chyba tylko w przypadku kiedy się z przyszywaną pociechą
      mieszka). Nie gniewaj się na niego, po prostu nie ten krąg doświadczeń. Warto
      chyba jednak jeszcze porozmawiać o tym, że Tobie macoszenie przychodzi z jakimś
      trudem. W końcu i jego powinno to obchodzić, przecież jesteś jego kobietą/żoną.
      To tylko zaburzenia komunikacji, nie poddawaj się. Serdecznie pozdrawiam. j.
    • judytak Re: Cholera On mnie nie rozumie! tyle wyrzeczeń.. 28.04.04, 12:48
      jakoś tak chyba mężczyźni rzadko wyczuwają, kiedy rozmowa z poziomu dnia
      codziennego przechodzi na treści głębokie czy podstawowe
      warto takie rozmowy przygotować
      co mam na myśli?
      kilka dni wcześniej "chciałabym z tobą porozmawiać o czymś, co jest dla mnie
      bardzo ważne"
      oczywiście facet na to "no to mów"
      ja wtedy "ja nie umiem tak od razu, poza tym teraz nie ma czasu"
      i się umawiamy na konkretny czas, najlepiej gdzieś w kawiarni, jeśli w domu, to
      wino, i w takich okolicznościach, to nawet jeśli nie rozumie, o co mi chodzi,
      to widzi, że jest to rzecz bardzo dla mnie ważna, i nie pójdzie tak po prostu
      spać :o)
      pozdrawiam
      Judyta
    • robaczek70 Re: Cholera On mnie nie rozumie! tyle wyrzeczeń.. 29.04.04, 19:27
      a ja troche rozumie twojego M.
      Wiesz mój M ma dwoje dzieci - i choć pewnie mi nie uwierzysz nigdy nie miałam problemu z tym by je zaakceptować poprostu kocham wszystko co sie z nim wiąże a dzieci .. przeciez to jego część... jak można ich nie akceptowac . Ja nie mówie że to łatwe , ale chyba naturalne albo kochasz albo nie...
      Pozdrawiam i nie złośc sie na mnie ..wierzę że wszystko sie ułoży
    • lideczka_27 Re: Cholera On mnie nie rozumie! tyle wyrzeczeń.. 29.04.04, 23:30
      laro, ja mam podobne doświadczenie, ale myślę, że taka męska postawa wynika po
      prostu z braku ich doświadczenia na tym polu. Ja pamiętam tę sytuację, nawet
      wiem kiedy się rozmowa odbyła (w przedpokoju, podczas tapetowania, w maju 2
      lata temu wink ). Otóż mój najukochańszy w luźnej rozmowie wyznał mi iż "nie wie,
      czy chciałby ze mną być, gdybym miała dziecko"! A potem dodał "nie wiem czy bym
      je kochał a już jak własne to w ogóle wątpię". Ukuło mnie to wtedy - to, że
      moje dziecko by mu przeszkadzało, skoro jego córka dla mnie nie była ŻADNYM
      problemem - a przeciwnie, bardzo się do niej przywiązałam. Wtedy od razu
      wypaliłam: "Jak to? To przekreśliłbyś mnie tylko dlatego, że miałabym dziecko?
      Nie jestem dość wartościowym człowiekiem, by się ze mną związać?". Ja drążyłam
      temat, bo nie dał mi spokoju. I wtedy usłyszałam, że gdyby już mnie dobrze
      poznał, to jaką jestem, to może by chciał, ale nie wie czy by chciał spróbować
      już na starcie wiedząc, że mam dziecko. Dla mnie to była wtedy niepojęta, jawna
      niesprawiedliwość! - to ja go biorę z całym dobrodziejstwem inwentarza, a w
      zamian taka "dobroć". Ale potem, już z dalszej rozmowy wywnioskowałam, że
      zagrała nutka zazdrości (bo mu się nie uśmiechała myśl, że mogłabym mieć
      dziecko z moim eks wink ), nauczony przykrym własnym doświadczeniem z góry
      założył, że mnie i i mojego eksa też nie ominęłaby ta szarpanina, jakiej on
      doświadczał ze swoją eks (a jestem PEWNA, że z moim byłym potrafiłabym świetnie
      się dogadać, bo w gruncie rzeczy to jest bardzo przyzwoity człowiek). No i jak
      ja tak utyskiwałam jaki to on wredny, jaki niesprawiedliwy, bo ja jego młodą
      tak ciepło przyjęłam a on mi taki tekst, to pamiętam jak podsumował "i za to
      właśnie cię kocham, mam dużo szczęścia, że trafiłem na taką dobrą kobietkę".
      Później nie raz słyszałam jak bardzo docenia, że dobra jestem dla małej,
      widziałam jaki był szczęśliwy gdy mała do mnie lgnęła.
      Lara, ja myślę, że oni tak mówią, bo mają spokojny łeb - my nie mamy dzieci z
      innymi facetami, więc sobie tak pieprzą trzy po trzy para piętnaście. Czasem tu
      zazdrość przemawia, czasem wygodnictwo... Ale wiem, w głębi duszy wiem, że mój
      M związałby się ze mną nawet gdybym miała dziecko - pamiętam jego
      zaangażowanie, jego zachłyśnięcie się moją osobą; znam jego dobry stosunek do
      obcych dzieci i choć myślę, że tego dziecka nie pokochałby jak własne, to byłby
      dla niego dobrym opiekunem, dbałby o jego bezpieczeństwo, bo poczucie obowiązku
      (czasami mam wrażenie, że aż przesadne) mój M ma we krwi - tak jak wrażliwość
      na krzywdy wszystkich dzieci - nie tylko własnych.

      Lara, boli Cię fakt niedocenienia. Wynika to też z tego, że Twój M chyba nie
      zdaje sobie sprawy ze wszystkich Twoich uczuć i kompromisów, jakie ponosisz w
      tym związku. Czytam Cię uważnie od pewnego czasu i znam Twoje rozterki. Może on
      też powinien w takim stopniu zdawać sobie z nich sprawę???
      Na Twoim miejscu wróciłabym do sprawy. I omówiła ją szerzej - już nawet nie w
      kontekście tego tematu lecz ogólnym - skoro mamy problem - rozmawiamy; nie
      ważna jest pora. W przeciwnym razie coraz częściej bedziesz płakać w poduszkę
      zerkając na plecy śpiącego M.
      Nie wiem jak Ty, ale w moim przypadku sprawdzają się listy. Gdy mnie coś bardzo
      boli, piszę; słowo pisane ma czasem większą siłę przebicia - M może list kilka
      razy przeczytać, nie przerwie Ci w pół zdania, słowem - możesz dokładnie
      przedstawić mu swój punkt widzenia, napisać o wszystkich emocjach, uczuciach.
      Jeśli sądzisz, że u Was sprawdziłby się ten sposób - wykorzystaj go. Ja takie
      listy wsuwam M do kieszeni, gdy wychodzi do pracy. Daję buzi, gdy odprowadzam
      go do windy i informuję, że ma coś w kieszeni do poczytania wink

      Głowa do góry smile Wiem, że Ci ciężko, ale takie rzeczy nie mogą wisieć w próżni.
      Dokończ tę rozmowę - obojętnie w jakiej formie. Inaczej zadręczysz się.

      pozdrawiam ciepło
      lida

      i lecę poczytać dobre rady innych; wcześniej tego nie zrobiłam, żeby się nie
      sugerować czyjąś wypowiedzią - tym sposobem masz więcej spojrzeń na ten sam
      problem.
      pa
      • lara27 Re: Cholera On mnie nie rozumie! tyle wyrzeczeń.. 30.04.04, 19:11
        Dziękuję kochane za wszystkie wypowiedzi, uwagi (nawet te krytyczne) i rady z
        wszystkich wezmę po troszkę przeanalizuję i złożę w całość. Lideczko juz jeden
        list napisałam do M i masz rację SPRAWDZA SIĘ!!! Polecam innym taką formę.
        Ściskam mocno!
        Lara
Pełna wersja