maverick-1
27.04.04, 22:30
Witajcie. Jestem ojczymem z rocznym stażem (wcześniej rok regularnego
dochodzenia), z pasierbicą nigdy nie miałem problemów, układało nam się
bardzo dobrze, traktuję ją jak własne dziecko, a przynajmniej mocno się
staram. Ostatnio jednak zaczęło się psuć. W zasadzie dotąd tylko kilka razy
zdarzyły się spięcia na tle „bo tata by mi pozwolił, bo ty nie jesteś moim
tatą”, ale zaczynamy się martwić, bo wcześniej nigdy tego nie było. Z żoną
nie bardzo wiemy, co z tym robić, w każdym razie nie chcemy, żeby to się
pogłębiło, chcielibyśmy zadziałać póki nie ma jeszcze większych pretensji
między nami. Nie znamy żadnych par z latoroślami z poprzednich związków, więc
zjawiam się po radę. Wasze forum polecił mi szanowny brat, który jak widzę,
aktywnie się tutaj udziela, choć na razie z ojczymowaniem ma tyle wspólnego,
co ja z misją religijną w Tybecie. Może jeszcze dodam, że młode ma jedenaście
lat, ze swoim biologicznym ojcem widuje się co drugi weekend i ma z nim
kontakt dobry, ale niezbyt głęboki, a w małżeństwie to on właśnie odszedł i
raczej wątpliwe, żeby podburzał ją przeciwko mnie, tym bardziej, że wcześniej
tego nie robił. Przy tym wszystkim mamy jeszcze dodatkowy dylemat, chcieliśmy
zdecydować się na dziecko, ale nie wiemy, czy jednak lepiej nie byłoby
poczekać, żeby sytuacja się ustabilizowała, z drugiej strony wiadomo, że to
zawsze będzie zły moment, a czas już byłoby. Będę wdzięczny za wszystkie
podpowiedzi, co możemy teraz zrobić. Pozdrawiam bardzo serdecznie. J.