hm...co sądzicie???

08.05.04, 16:38
Cześc ,witam serdecznie,
ostatnio ,moja przyjaciółka żaliła mi się,że gdy zapytała swojego partnera
(który był żonaty i ma dziecko)czy chciałby mieć z nią dziecko
odpowiedział,że nie jest gotowy pod względem psychicznym i fizycznym na
zostanie tatusiem...chwila..moim zdaniem to trochę dziwna
odpowiedź...przecież dziecko już ma ,więc chyba był juz na to
gotowy....oczywiście moja przyjaciółka jest załamana...a ja jej
tłumaczę,żebyc może źle wyraził swoje odczucia......ale faktycznie,jakby tak
mi odpowiedział mój partner też bym poczuła fatalnie....co sądzicie??
Asia
pozdrawiam
    • brooklynka Re: hm...co sądzicie??? 08.05.04, 17:40
      smile no, moj partner - ten ktory twierdzi ze jestem kobieta jego zycia, ma
      wiecej niz jedno dziecko, i rowniez twierdzi ze nie jest gotowy na dziecko ze
      mna. to w sumie smieszne, ale tez i zalosne, bo ja zblizam sie go wieku kiedy
      juz i teraz jest trudno zajsc w ciaze, a jak on dojrzeje to dla mnie bedzie za
      pozno. czy to nie egoizm - on ma dzieci, a mnie odmawia prawa do macierzynstwa
      tylko dlatego ze jego ex pracuje w pocie czola aby zniszczyc zycie nam i swoim
      dzieciom , oczywiscie w odwecie za odejscie od niej. uffff... ciezkie to.
    • lideczka_27 Re: hm...co sądzicie??? 08.05.04, 22:27
      Zauważyłam, że osoby po przejściach (a głównie mężczyźni) dzielą się na trzy
      grupy:
      - mam już dzieci, ale to nie ma żadnego wpływu na teraźniejszość - z Tobą też
      pragnę mieć potomka (taki typ w gorącej wodzie kąpany wink )
      - chciałbym, ale jeszcze nie czas, muszę poukładać kilka spraw (uregulować
      sprawy związane z przeszłością: podział majątku z eks, alimenty itd.)
      (racjonalista i chłodny kalkulator wink )
      - mam już dzieci, za stary jestem (lub nie chcę już) na pieluchy. Z Tobą chcę
      żyć pełną piersią, nacieszyć się Tobą, odpocząć, odetchnąć, udać się w podróż
      dookoła świata itd. (wygodnicki)

      No cóż... Gdybym trafiła na mężczyznę, który kazałby mi ponosić konsekwencje
      czyjegoś macierzyństwa, po prostu bym odeszła. To, że M. miał już dziecko i
      zobowiązania (także finansowe) względem niego w kontekście mojego macierzyństwa
      nie obchodziło mnie zupełnie. On sam też nie traktował faktu, że już jest ojcem
      jako przeszkody, by zostać nim po raz drugi. Jego obowiązkiem było i jest dbać
      jednakowo o wszystkie swoje dzieci i zawsze wywiązywał się z tego znakomicie.

      Dla mnie taka postawa to egoizm. No, ale przypadki i przyczyny są różne, więc
      może nie powinnam zbyt pochopnie oceniać.

      pozdrawiam
      lida
      • capa_negra 4 typ 10.05.04, 08:06
        Moj mąż

        Ma swoje dzieci , a to czy będa nasze zalezy tylko i wyłacznie ode mnie.
        Czyli: nie chce mnie pozbawiac ( jesli będe chciała) maciezyństwa, ale na pewno
        nie będzie płakał jesli zdecyduje, że nie będziemy sie rozmnażać.
        • lideczka_27 Re: 4 typ 10.05.04, 22:08
          hm, no tak. Takiego typu (typa? wink)) ) nie opisałam, bo nie znam ani jednego
          przypadku na żywo. Ale wciągam na listę wink))

          pozdrawiam
          lida
          • capa_negra Re: 4 typ 11.05.04, 07:40
            Mój mąz to wogóle w paru sprawach jest nietypowy smile, ale to związane jest z
            bardzo wysokim poziomem tolerancji, tak bardzo wysokim, ze nie znam nikogo
            innego z takim samym smile
            I tak ... a to mnie podwiezie na kawe z moim bylym nazeczonym smilez którym znam
            sie od piaskownicy, a to powie - jedźmy wreszcie na zakupy, kup se cos bo juz
            nie moge słuchac marudzenia twego smilei nie skrzeczy na cene, a to oglądnie ze
            mna 3 programy informacyjne pod rząd, których on szczerze nie znosi ja
            natomiast oglądam pasjami....

            Czasami kolezanki sie pytaja : gdzies ty taki skarb znalazła ?? a ja zgodnie z
            prawda odpowiadam: na smietniku, na smietniku moje drogie smile
        • pom Re: 4 typ 11.05.04, 08:32
          Mój jest wobec tego także nietypowy.
          W sprawie dziecka: ma dwóch synów, trzecie dziecko mu jest absolutnie do
          szcześcia niepotrzebne, jednak ma je w planach ze względu na mnie. W następnym
          roku. Ostatnio nawet mi powiedział: no, nie zwlekaj tak, bo młodsza nie
          będziesz.smile
          Zaś co do tolerancji - mogę rozwalić odkurzacz na środku pokoju przez tydzień,
          bedzie zgrabnie go omijał i nie powie słowa. Sam zawsze zmywa gary bez pytania.
          Cieszy się jak wychodzę się rozerwać z koleżanką, bo wie, że mi to jest
          potrzebne do szczęścia. Uczy mnie jak nie szastać kasą a jednoczesnie nie
          ściska węża. Teraz mamy remoncik, więć ściska, ale ja też to robię.
          W zasadzie niczego mi nie zabrania, na nim się nie oburza, cierpliwie znosi
          moje pms-y i dziwactwa. I ani razu mnie nie skrytykował.
      • pysia-2 Re: hm...co sądzicie??? 10.05.04, 09:17

        DOKLADNIE
    • black-jack-1 Re: hm...co sądzicie??? 09.05.04, 23:05
      > tłumaczę,że byc może źle wyraził swoje odczucia......

      Wcale nie wyraził źle swoich odczuć, powiedział po prostu, co sądzi i chyba
      prędko nie zmieni zdania, skoro powiedział to tak kategorycznie. To, że dziecko
      już ma, wcale nie znaczy, że był na nie gotowy, mało to wpadek na świecie?
      Chyba, że to było rzeczywiście dziecko planowane, wtedy inna sprawa. Sądzę, że
      Lideczka bardzo trafnie wyznaczyła trzy typy mężczyzn w nowych związkach i to
      najpewniej jest typ drugi albo trzeci. Albo nie jest na tyle pewien swoich
      uczuć, żeby decydować się na dziecko z tą dziewczyną, albo nie traktuje tego
      jak poważnego związku. Przyczyn może być wiele.
    • majka1970 Re: hm...co sądzicie??? 10.05.04, 07:59
      Cóż, nie można wszystkich wrzucać do jednego wora i potępiać za świadome
      decyzje na tak lub nie . Jednak nie jestem przekonana, wiedziona własnym
      doświadczeniem, czy decyzje w danym momencie życia są osateczne. Mój maż ( po
      przejściach ) odżegnujacy sie głosno od następnego małzeństwa i dziecka, sam,po
      jakimś czasie zaproponował ostrożnie, że moze byśmy jednak odstawili tabletki,
      a po trzech miesiacach umierał ze szczęścia patrząc na monitorze USG na bijące
      serduszko fasolki. Dziś "fasolka" daje mu nieźle popalić,ale mimo to nie
      zarzucił wspólnych z nia akcji "prania mózgu" mamie w nadzei na następną
      fasolkę. Cierpliwości!
    • yokono Re: hm...co sądzicie??? 10.05.04, 09:35
      mam troche podobna sytuacje , tyle ze dotyczy ona drugiego dziecka. moj maz ma
      syna z 1 malzenstwa . razem mamy synka 20 miesiecznego. nie wyobrazam sobie
      zebym miala poprzestac na 1 dziecku. z racji mojego wieku (32lata) nie moge tej
      decyzji odkladac w nieskonczonosc. a z kolei moj maz 1 dziecko mial w wieku 24
      lat i troche go rozumiem ze po 10 latach chcialby odetchnac. ale on ma juz 2
      dzieci a ja nie. na razie udalo mi sie wynegocjowac ze za rok rozpoczniemy
      starania
      pozdr
      yoko
    • krokusowo Re: hm...co sądzicie??? 10.05.04, 10:37
      Myślę, że warto dopytać co Autor miał na myśli. Może to być strach plus większa
      świadomość tego z czym zwiazane jest posiadanie dziecka. Ja musiałam wykazać
      sie cierpliwością... ja chciałam, on potrzebował czasu.. Mówił, że jeszcze nie
      pora... że chce, ale... Ale uważam, że lepiej poczekać... dziecko potrzebuje
      obojga rodziców... A nasze drugie połówki mają inne doświadczenia... mają już
      dzieci, z którymi najczęściej nie mogą przebywać tyle ile by chcieli... Sądzę,
      że to, podświadomie stopowało mojego Partnera. Cierpliwość popłaca.. jesteśmy w
      6. miesiącu ... smile oboje szczęśliwi.. a właściwie "obytroje".. bo Mała szaleje
      na myśl o swoim rodzeństwie!
      pozdrawiam
      krokusowo
    • m-m-m Re: hm...co sądzicie??? 10.05.04, 10:53
      Ktos kto ma juz dziecko z rególy wie jak ciąży na nim odpowiedzialność. Jeśli
      kobiecie bardo na dziecku zależy to musi poszukac innego kandydata na ojca.
      On ma prawo nie chcieć mieć więcej dzieci, ale ona ma prawo być matką.Pogodzić
      się tego latwo nie da. Ja patrze na to z realistycznego punktu widzenia: dopóki
      pasierb nie skończy lat 18 dziecka nie będzie, gdyż chciałabym by mój M. był
      zwolniony z obowiązków wychowawczych wobec niego i poświęcił czas drugiemu
      dziecku. Liczę się też z tym, że być może w ogóle dziecka mieć nie będziemy ze
      względu na mój wiek, ale mało się tym przejmuję. W mojej rodzinie kobiety miały
      dzieci grubo po 30-e, a nawet 40-e i urodziły zdrowe dzieci. Cieszyły się, że
      gdy ich rówieśnice były już babkami, ich dzieci jeszcze były w szkole.
      Tak więc jest to sprawa indywidualna, ale nikogo do macierzyństwa/ojcostwa
      zmuszać nie wolno. Trzeba szukać kogoś, kto będzie chciał mieć wiecej dzieci i
      tyle.
    • joaska_14 Re: hm...co sądzicie??? 11.05.04, 23:15
      Wiecie co,jak czytam niektóre wypowiedzi to aż mi się przykro robi.Chodzi mi o
      te,gdzie kobiety piszą o tym,że ich mężczyzna w sumie nie marzy o dziecku albo
      wręcz go nie chce. Jak można kobietę swego zycia pozbawiac macierzyństwa?? Do
      tego kobietę swojego zycia ponoć?Włos mi się jeży na głowie....Jak można nie
      pragnąć dziecka z kobietą ,która sie kocha,tworzyc rodzinę?? Do tego uważam,że
      te kobiety czuja sie ,albo poczuja sie gorsze od EX....,ze kiedyś mężczyzna
      zdecydował się na dzidzię,rodzinę,spójność a z nią w sumie już nie chce.
      Wybaczcie,jestem partnerem Asi(joaska_14) i nie wyobrazam sobie jakbyśmy mogli
      nie mieć dzidziusia. To ją kocham naprawdę i z nią chcę stworzyć dom,o tym
      marzę.
      Pozdrawiam
      Arek (i Asia smile))
    • petrea Re: hm...co sądzicie??? 12.05.04, 11:24
      Mój facet też raczej nie chce dziceka. Z tym, że on wie, iż mnie specjalnie nie
      zalezy. Gdyby chciał, to pewnie dziecko by było, jesli nie chce - z mojej
      strony nie ma problemu.
      A dlaczego nie chce? Ma teraz problemy z dwójką prawie dorosłych dzieci -
      wytoczyły mu prces o alimenty. Tak więc mysl o kolejnym napawa go w tej chwili
      przerażeniem. Po drugie: odpowiedzialność. Teraz mamy bardzo kiepską sytuację
      finansową, w związku z tym dziecko w tym momencie to byłoba katastrofa. A oboje
      uważamy, że dziecku trzeba zapewnić godziwe życie, nie mam tu bynajmniej na
      myśli luksusów. Nam może brakować, małemu dziecku nie powiesz, ze nie ma na
      mleko czy pieluchu ....
      No i on ma 50 lat, dwoje odchował, teraz chciałby pozyć. Nie ma w tym żadnego
      orucieństwa wobec mnie, bo jak pisałam, mnie naprawdę nie zalezy na tym, by
      mieć dzieci. Ot, dopasowaliśmy się.
      Ostateczna decyzja nie została podjęta. Zobaczymy, jak się ułozy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja