Chcę pomóc- poradźcie jak cz.1

16.05.04, 22:33
Szwagierka jest w opłakanym stanie, zamierzam Jej pomóc. W związku z tym
jeśli możecie pomóżcie mi wink
Czy:
- alimenty można dostać jeśli jest się nadal małżeństwem? Bo coś słyszałam ,
ze tylko do tego grudnia tak?
- Czy można kogoś wyeksmitować z miejsca stałego zameldowania? Matkę 5
dzieci, w tym opiekującą się dwójką bo w dalszych pokojach mieszka
właścicielka mieszkania (teściowa) z synem i 3 wnuków- założyli sprawę o
eksmisję...
-jak zdobyć pieniądze na życie? Szwagierka ma przysądzone alimenty na 1 córkę-
UWAGA! UWAG! w wysokości----------50----------słownie: pięćdziesiąt złotych!!
i raz na pół roku 100 zł z OPS. Mieszka kątem u siostry z dwójką dzieci,
gmina, wójt, starosta odmawiają pomocy bo mówią, że od tego jest mąż( bijący,
pijący notabene)
    • mmadzia1 Re: Chcę pomóc- poradźcie jak cz.1 16.05.04, 23:10
      o ile wiem można żądac alimentów od ojca dziecka (dzieci) nawet jeśli pozostają
      w małżeństwie;
      a co do reszty to nie do końca zrozumiałam, kto mieszka, kogo chce się
      wyeksmitować i ile jest czyich dzieci...
      ale na pewno można wnieśc do sądu o eksmisje męża sadysty
      • konkubinka Re: Chcę pomóc- poradźcie jak cz.1 17.05.04, 08:19
        Kasiu
        Mysle , ze nalezaloby poszukac odpowiedniej fundacji dla kobiet w tej sytuacji
        a poza tym zawiadomic OPS o tym co sie tam dzieje.Oczywiscie szwagierka musi
        chciec pomocy a nie uciekac od niej w imie milosci do meza.
        alimenty sama mialam zasadzone w trakcie trwania mojego malzenstwa.
        • cz.wrona Re: Chcę pomóc- poradźcie jak cz.1 17.05.04, 15:57
          Trochę chaotycznie to opisałam więc wyjaśniam od początku:

          Bożena wyszła za mąż mając 20 lat, Wiesiek miał wtedy lat 30. Wyprowadziła się
          do niego i jego matki. Rzecz się działa na wsi. Zmarł jej teść. Dom jest 3/4
          jej teściowej, 1/4 męża. Urodziła jedno dziecko, drugie, trzecie. Zaczął się
          horror. On popijał , teściowa dokuczała. Rękoczyny... W czwartej ciąży
          przejechał ją traktorem (widziałam siniaki, ślady opon na ciele) nie zrobiła
          obdukcji... W między czasie poroniła, uciekała do matki, wracała, uciekała.
          Na wsi jest tak , ze jak nie masz gdzie i za co mieszkać to nie masz życia. Ona
          nie ma się gdzie teraz podziać. Ma 5 dzieci. Po bijatykach, kłótniach z mężem i
          teściową. Wieisek wyprowadził się za ścianę do matki, potem 2 chłopaków
          najstarszych , potem córka -10 lat. Ona bojąc się i mając dosyć awantur zabrała
          2 najmłodsze córki- 4 lata i 2,5, wyjechała do siostry. U siostry mieszka ale
          nigdzie jej nie chcą- jak to na wsi... Do matki nie pojedzie za długoo bo nie
          ma tam miejsca a i charaktery się nie zgadzają...
          Bożena jest strasznie znerwicowana, puszczają jej nerwy... czasem z tego
          wszystkiego krzyczy na dzieci, szczególnie na najmłodszą Iwonkę, która
          przechodzi 'bunt dwulatka'...
          Zależy jej aby mieć gdzie mieszkać, boi się wrócić do tamtego domu, ma co
          prawda założony zamek- no ale korytarz, podwórko wspólne... W czasie kłótni z
          teściową i ona wyciągała ręce... W sądzie leży kilka spraw: o znęcanie się
          psychiczne i fizyczne ale i nad nią (Bożeną) i nad teściową (że Bożena ją
          dusiła, wyzywała itp.) Oczywiście Bożena nie jest aniołkiem bo kłóciła się z
          nią i to ostro. Jednak prawdą jest , że on ją bił i znęcał się, teściowa sama
          specjalnie rozdrapała sobie ranę na policzku i wezwała policję, że niby synowa
          ją pobuiła. Byliśmy potem na policji jako świadkowie- sprawę umorzyli.
          OPS nie chce jej pomóc bo mówi, że ma męża i , że to on powinien pomagać (sic!).
          TYmczasem ma zasądzone te 50 zł alimentów.... Nie ma gdzie mieszkać...bo boi
          się tam wracać. Wiesiek mówi, że nie będzie jej płacił bo on utrzymuje 3 dzieci
          a ona tylko 2...
          • black-jack-1 Re: Chcę pomóc- poradźcie jak cz.1 17.05.04, 16:29
            Strasznie trudna sytuacja. Jej są teraz po prostu potrzebne pieniądze, a od
            męża i tak najpewniej nic nie dostanie (w znaczeniu - nie zasądzą jej), bo, jak
            można się domyślać, mąż nie ma dużych dochodów. Trzeba się rozwieść, to po
            pierwsze. Tylko co ona biedna będzie mogła zrobić po rozwodzie - niewiele
            więcej niż teraz. Kiepska ta moja rada. Może wpadnie tu ktoś mądrzejszy i
            napisze coś z sensem.
          • mmadzia1 Re: Chcę pomóc- poradźcie jak cz.1 17.05.04, 16:31
            horror...!
            myślałam, że takie rzeczy to tylko w filmach są...
          • chalsia Re: Chcę pomóc- poradźcie jak cz.1 17.05.04, 16:49
            Nic mądrego nie wymyślę. Niestety rzeczony Wiesiek ma rację - on utrzymuje
            troje dzieci, a ona ma na głowie "tylko" dwoje (ale ma zero dochodów). Czyli,
            że niby należałyby się alimenty i na tę dwójkę. Jak dla mnie bez prawnika nie
            rozbieriosz (zwłaszcza, że dochodzą kwestie znęcania się, etc), no ale gdzie na
            zbitej dechami wsi o prawnika i to za darmo.
            Pozdrawiam,
            Chalsia
            • nooleczka Re: Chcę pomóc- poradźcie jak cz.1 17.05.04, 19:10
              chalsia napisała:
              > że niby należałyby się alimenty i na tę dwójkę. Jak dla mnie bez prawnika nie

              Popieram. skoro przyznano alimenty na 1 dziecko, to mozna się postarać o
              alimenty także na drugie. Poza tym, może spróbowałaby poszukać gdzieś jakiejś
              pracy dorywczej? Chocby jakiejś sezonowej? O ile miałby się kto dziećmi
              zaopiekować w tym czasie.
    • lideczka_27 Re: Chcę pomóc- poradźcie jak cz.1 17.05.04, 20:06
      Wrono, eksmisja to nie taka łatwa sprawa, nim ją wyeksmitują (a jeszcze z
      dziećmi!) to muszą najpierw zagwarantować zastępcze lokum.
      Jak pomóc? Może odpowiedź jest okrutnie oczywista, ale: pomóc można finansowo.
      Przygarnąć kobietę i dzieci, finansować je, dać jej pracę. Nierealne? Wiem, ale
      wobec tego co innego można zrobić, by jej pomóc?
      Nie mam pojęcia.
      Alimenty można płacić nawet gdy się jest w związku małżeńskim, mój ojciec na
      mnie płacił gdy rodzice byli w separacji, potem znów się zeszli.

      pozdrawiam
      lida
      • cz.wrona Re: Chcę pomóc- poradźcie jak cz.1 17.05.04, 23:21
        Kurcze pieczone. Na razie wiem , że mogę pomóc tak:
        - duchowo- przytulam i pocieszam (+jesteśmy z M chrzestnymi Klaudii- starszej
        z tej dwójki córeczek),
        - chcę pomóc Jej napisać pozew o alimenty na córki i na Nią,
        - namówić do złożenia pozwu o rozwód...


        Z tą pracą to Pani Sędzia też mówiła, żenby się rozejrzała za jakąs- ale primo:
        gdzie na wsi taką znależć po zawodówce babie 37letniej? secundo: co z dziećmi
        wtedy? Chyba, zeby madal mieszkała z siostrą- ale ta już powoli ma jej dosyć i
        delikatnie/ a czasami prosto z mostu nalegA na wyprowadzkę....
        Zamierzamy wziąść Ją na trochę do nas do Warszawy w wakacje, pokazać dzieciom
        Zoo, muzea, parki, tramwaje, metro, ciszę , spokój ale czy to wystarczy?
        Wiecie co? Chyb anpiszę do telewizji..no bo co tu jeszcze wymyślić?
        • lideczka_27 Re: Chcę pomóc- poradźcie jak cz.1 18.05.04, 00:13
          Jest taki program „Interwencja”, nie pamiętam gdzie (na Polsacie?), ale
          prowadzi taka strasznie nieatrakcyjna blondynka ze szczękościskiem, która
          otrzymała tę posadę dzięki płatnej protekcji, bo innego wytłumaczenia nie ma...
          No i w tym programie pokazują rodziny z tego typu problemami, to może
          spróbujcie tam. Może oni nawet coś płacą bohaterom swoich reportaży?
          Sami zdziałacie niewiele, ale dobre i to, co zamierzacie zrobić; choć odetchną
          trochę, wyluzują się…
          Szkoda, że tak późno, bo ostatnio wydałam dużo ubrań (zadbanych! bo mam manię
          na punkcie prania, prasowania, zszywania dziurek i wywabiania plam wink)) ) po
          naszej młodej - już wyrosła, a gdyby się ta szwagierka nie obraziła, to
          mogłabym wysłać. Jakby co, to przypomnę się "na zaś", ona teraz rośnie w oczach
          i pewnie jeszcze uzbieram…


          Alimenty może dostać także na siebie, zwłaszcza, gdy do eksmisji przyczyni się
          mąż, który tym samym pozbawi ją statusu życia, jaki miała przed wyprowadzką. No
          ale co to za gość, który rodzoną żonę na poniewierkę wysyła no i DZIECI???

          Nie wiem co z robotą, na wsi w sezonie to może jeszcze się najmie (zbiory
          truskawek, żniwa, potem wykopki itp.), ale potem to kaplica... Dzieciaki
          zazwyczaj siedzą gdzieś gromadnie, czasem równo ze starymi w polu robią (wiem,
          od czasów "Chłopów" nic się nie zmieniło...).
          Pewnie, że rozwód wyklarowałby jej życiową sytuację, przestałaby być żoną świni
          (nie obrażając poczciwych mieszkańców chlewika), ale co ponadto? Rozwód w jej
          sytuacji chyba niewiele pomoże... Ale powinna się rozwieść, bo jak przestanie
          być jego żoną, to tamci czarodzieje przestaną mieć argument, że ten kochający
          powinien jej pomagać???
          A babka tych dzieci a mamusia świni powinna się w piekle smażyć, ot co.

          Idę spać, bo mnie coś ostatnio forum dołuje; najpierw problemy lubstej, teraz
          to...
          dobranoc, pa
          lida
          • cz.wrona Re: Chcę pomóc- poradźcie jak cz.1 18.05.04, 17:59
            Aha owszem jest praca sezonowa- porzeczki za 30 złotych/1 dzień pracy - dojazd
            do Wierzbicy i z powrotem Ech......
            Za wszelką pomoc będą na pewno wdzięczni... Dzięki
            Też mi się wydaje, że po rozwodzie będzie jej łatwiej znaleźć pomoc, ale chyba
            jak rozwiodą się bez orzekania o winie (bo na pewno tamten drań nie zgodzi się
            na jego winę) to już nie będzie dostawała alimentów.....

            Zastanawiam się jeszcze jak uargumentować podanie o alimenty....'Najgorsze'
            jest to, że on pewnie i by wziął te dziewczynki i trzymał wszystkie dzieci w
            gromadzie o skórce od chleba byleby tylko nie płacić alimentów...
Pełna wersja