krokusowo
19.05.04, 11:27
Witam serdecznie,
Mam pytanko.. jak u Was wygląda sprawa posadania paszportu dla dziecka.
Zatanawiam się nad tym, czy nasza sytuacja jest szczególna, czy Wy też macie
(mieliście) taki problem?
U nas sprawa pt.: paszport ciągnęła się prawie trzy lata. Najpierw Ex się
zgodziła (chcieliśmy pojechać gdzieś z Mała za granice) .... tylko nie miała
czasu załatwić formalności. Mała i Ex jest zameldowana na drugim końcu
kraju... więc nie miała jak... Nasza propozycja: meldunku u nas (w mieście
gdzie My mieszkamy i mieszka Ex) została odrzucona, podobnie zresztą jak
opłacenie przez nas notariusza, który potwierdzi miejsce zmieszkania...
Oczywiście mój Partner pojechał na drugi koniec kraju i złożył w stosownym
urzedzie dokumenty...
No, ale paszport nie mógł być wydany, bo brakowało zgody Ex. Nie mogła
znaleźć czasu, nawet gdy przebywała w tamtych okolicach ponad tydzień.
W zeszłym roku w wakacje, usłyszeliśmy od Małej, której bardzo zależało na
posiadaniu paszportu, a właściwie na wyjeździe za granice, że Mama
powiedziała, że nie zgadza sie na wydanie paszportu... bo Tata wywiezie ją za
granice. O ironio, Mała spytala się dlaczego ją wywiezie... Nawet 9. letnia
Mała w trakcie rozmowy z nami, stwierdziła, że jest to dziwne. Sama
zauważyła, że przecież tu mamy stała prace i kredyty pobrany .. itp.
W te same wakacje, Ex wyjechała ze swoim ówczesnym partnerem na dwutygodniowe
wczasy za granice... Trzeba było dziecku jakoś wytłumaczyć, że nie bierze go
się na wspólne wakacje... (Mała, jak co roku, przez półtorej miesiąca
przebywała u dziatków na wsi...).
Sprawdziliśmy i podjeliśmy decyzję, że załatwimy tą sprawę sądownie.
Rozprawa ciągnęła się prawie rok... Ex nie stawiła się dwa razy... oburzona,
że Mói Partner znów ciąga ją po sądach... wywiady kuratorskie, sprawdzanie
akt... itp.
No i się w końcu udało... Ex na ostatniej rozprawie, zgodziła się, a
właściwie nie wniosła sprzeciwu... bo... ja jestem w ciąży

Co ma piernik
do wiatraka... nie wiem. W każdym razie otrzymaliśmy dokument wydany przez
sąd, który zastępuje zgodę Ex.
Jak dla mnie to paranoja... czy nie można tego załatwić w cywilizowany
sposób? No i po co dodatkowe stresy Małej, o nas już nie wspomne? Bo mimo,
naszych najszczerszych chęci nie wciągania w to Małej.. to niestety .. 10.
letnia panna już widzi, myśli i zadaje pytania... na które trzeba
odpowiadać...
pozdrawiam
Krokusowo