kiedy sie jest tą zostawioną "eks"...

31.05.04, 23:17
Wiem, żę może to trochę dziwny wątek na ten forum, ale jest to miejsce, gdzie
najwięcej chyba kobiet miało do czynienia w jakiś sposób - pośredni lub
bezpośredni ze sprawami rozwodowymi.
Jakies półtora roku temu zostawił mnie mąż. Dla innej kobiety. W tej chwili z
moim stanem emocjonalnym i finansowym już, na szczęście, jest wszystko w
porządku. Ale sprawa rozwodowa dopiero zaczyna się rozkręcać, bo dopiero teraz
zaczęłam zarabiać wystarczająco dużo, żeby stać mnie było na adwokata. Boję
się ruszać na rozprawę sama, bo mój mąż jest po prostu despotą... Boję się
wręcz oddychać przy nim. I każde spotkanie z nim jest po prostu dla mnie katorgą.
Największym problemem jak zawsze są sprawy finansowe.
Wiem, macoszki, że najbardziej narzekacie na finansowe pretensje "eks". Ale ja
właśnie tą "eks" prawie już jestem. I mam problem. Majątku niewiele - raptem:
kawalerka, używany samochód i ledwo rozkręcony, przynoszący parę tysięcy
miesięcznie interes. Niewele do podziału. Ale... I tu się zaczynają schody...
Wszystko, co było cokolwiek warte - kamerę, sprzęt audio (wart parenaście
tysięcy), a nawet moją bizuterię (którą ledwo odzyskałam z lombardu) mój
małżonek już wyniósł z mieszkania "...nie udowodnisz mi, że to posiadaliśmy,
bo nie ma na to rachunków...". Wymieniłam już zamki (oczywiście - w odpowiedzi
była karczemna awantura "...ja ci te drzwi rozp...".
Pomijając to, że nie chcę od niego nic, czego mogłabym zarządać, chcąc po
prostu tą sprawę jak najszybciej zakończyć - ani alimentów, ani walki o ten
sprzęt nieszczęsny, ani uznania jego winy, ani niczego co w ogóle w tym
mieszkaniu jeszcze zostało... Chcę tylko dachu nad głową - bo nie mam gdzie
się podziać. Moi rodzice mieszkają 5.000 km stąd.
A wczoraj usłyszałam, "...moi starzy dali nam na to kasę, a to, że my jesteśmy
wpisani jako właściciele - nic nie znaczy. Spadaj stąd. I to jak najszybciej.
A jak zaczniesz walczyć, to będziesz walczyć z całą moją rodziną.."
K...a....!!! Co ja mam robić???
I to ja jestem tą złą "eks"???
Ciekawa jestem, co on swojej obecnej opowiada o mojej pazerności...
    • naturella Re: kiedy sie jest tą zostawioną "eks"... 01.06.04, 08:36
      Smutno mi się zrobiłosad Ściskam Cię mocno. I radzę - nie ustępuj. Formalnie
      należy Ci się połowa mieszkania i już. I minimum tyle musisz uzyskać. Może masz
      jakieś rachunki za to wszystko, co wyniósł prawie ex? Wtedy mogłabyś do sprawy
      rozwodowej dołączyć sprawę o podział majątku - sąd może nakazać sprzedać
      mieszkanie i podzielić na pół (bo widzę, że dobrowolnie ex Cię nie spłaci, ani
      nie zostawi mieszkania!). No i powinnaś wykazać, przynajmniej się postarać
      wykazać, co już ex zabrał i jaką to ma wartość (nie wiem za bardzo jak, może
      świadkowie? dowody zakupu? gwarancje? zdjęcia???).
      Może poradzi coś konkretniej ktoś obeznany w temacie?
      • jayin Re: kiedy sie jest tą zostawioną "eks"... 01.06.04, 12:09
        naturella napisała:

        > No i powinnaś wykazać, przynajmniej się postarać
        > wykazać, co już ex zabrał i jaką to ma wartość (nie wiem za bardzo jak, może
        > świadkowie? dowody zakupu? gwarancje? zdjęcia???).

        Z doświadczenia po sąsiedzku: znajoma rozwodziła się z mężem, z podzialem
        majątku. on robił podobne numery, łącznie z wywożeniem ("ukrywaniem") samochodu
        na wieś do swojego brata itp. Bizuteria i TV z wieza tez "zniknely".
        W sadzie znajoma przedstawiła świadków-sąsiadów, ktorzy bywali u nich czesto i
        zaswiadczyli o tym, ze takie a takie rzeczy faktycznie byly "na wyposazeniu"
        tego malzenstwa (wowczas). Nie odzyskala wprawdzie tych rzeczy, bo Ex-maz łgał,
        ze je sprzedali wczesniej RAZEM (ale nie mogl wskazac KOMU), ale sad nakazal Ex-
        juz-wtedy-mezowi splate czesci wartosci tych rzeczy ex-zonie, w ramach
        podzialu "zysku ze sprzedazy".

        Wiec moze u ciebie "swiadkowie" tez beda skuteczni? Moze ktos z rodziny?
        Ciezka sprawa z tymuncertain jesli nei ma rachunkow i umow spisanych na ciebie, albo
        na was oboje chociazby.

        A swoją drogą tacy faceci jak twoj Ex to ch... za przeproszeniem, a nie
        faceci...uncertain Za mało od zycia w tyłek dostał widocznie.
        Mieszkanie najlepiej zeby splacil tobie. Ale wnoszac po tym co piszesz, jak
        zauwazyla tez nat - to jakis ciezki przypadek faceta...

        Macie dzieci? wtedy łatwiej byłoby z tym mieszkaniem.

        pozdr.

        Joanna
    • justinka_s Re: kiedy sie jest tą zostawioną "eks"... 01.06.04, 14:40
      opowiada to samo co mój swojej
      że puściłam go z torbami, że jestem zachłanna, że byłam do d... i takie tam,
      zadnego dobrego słowa
      straciłam męża dom, ojca dla Córeczki, zaufanie wspomnienia,zaufanie, miłość,
      faceta z którym przezyłam 1/3 zycia, wysoki poziom życia, bo razem świetnie
      sobie dawaliśmy radę...ale to się nie liczy
      bardziej liczy się zabrana zamrażarka z domu przeze mnie za 300 zł za którą
      założył mi już 3 sprawę na policji

      musisz się uspokoić, olać go, wiem, ze tak ciężko, ja też to przechodziłam i
      przechodze nadal, pamiętaj...jeżeli bedziesz postępowała w porządku z sobą i
      innymi to kiedyś to wszystko się na nim odbije, tylko chyba takie pocieszenie
      nasze...
      • kamila77 Re: kiedy sie jest tą zostawioną "eks"... 01.06.04, 14:49
        justinka_s napisała:

        > bardziej liczy się zabrana zamrażarka z domu przeze mnie za 300 zł za którą
        > założył mi już 3 sprawę na policji

        Mnie grożono sprawa za aparat fotograficzny, o wartosci moze 100 zl, poza tym
        ulyszalam "mozesz wziac tylko to, co przywiozlas ze soba". Aha, do dzisiaj tez
        czekam cierpliwie na reszte ksiazek (moze na opal poszly?) i polowe obiecanych
        pieniedzy za sprzedane meble (nawiasem mowiac prezent od moich rodzicow). Ze
        nie wspomne o starannie przejrzanych... skarpetkach wink))
        • cz.wrona Re: kiedy sie jest tą zostawioną "eks"... 01.06.04, 15:36
          Nihgt_irbis- czy macie dzieci???

          Rzeczywiście pomysł ze świadkami jest niezły, poszukaj w zdjęciach- czy są tam
          te rzeczy , które wyniosł mąż. Sąd będzi emógł je wtedy pokazać śwaidkom-
          rodzinie? sąsiadom? dozorczyni? i oni mogą potwierdzić, że takie rzeczy tam
          były...
          • night_irbis Re: kiedy sie jest tą zostawioną "eks"... 03.06.04, 22:59
            Dzieci, na szczęście (w tej sytuacji) nie mam. Więc trochę prościej.
            A co zaś tyczy świadków - to już pytałam prawnika - nic to nie da. Jeżeli nie ma
            rachunków - to nic nie udowodnię. Bo w każdej chwili (a mój mąż łgać potrafi jak
            z nut) może powiedzieć, że sprzęt, który świadkowie wiedzieli, nigdy nie był
            nasz tylko np. pożyczony od kogoś.
            Ale dzięki wszystkim za rady smile
            Rozpaczona byłam totalnie. Każde słowo otuchy jest miłe.
            Jakoś postaram się przez to przebrnąć.
            A wszystkim innym dobra rada - jak ktoś okłamuję wszystkich naprawo i nalewo -
            nie łudźcie się, że was nigdy nie okłamię.
            Ja się właśnie obudziłam z ręką w nocniku.
            Dzięki za wsparcie.
Pełna wersja