spotkanie z dziećmi i eks...

07.06.04, 13:12
niedawno dowiedziałam się, że na "długi weekend" przyjeżdżają Maluchy i w
dodatku prawdopodobnie mogę zostać w mieszkaniu. w związku z tym eks chce
mnie poznać aby zobaczyć w czyich rękach zostawia dzieci.
jestem lekko zestresowana, bo nie wiem jak pójdą mi cztery dni w towarzystie
dwóch przedszkolaków, czy nie polegnę na froncie kuchennym (to podobno
wybredne niejadki). no i to spotkanie - jak ja jej spojrzę w oczy? o czym mam
z nią rozmawiać? M najbardziej boi się tego, że my się polubimy i we dwie
będziemy go "dręczyć". dziwne obawy wink
życzcie mi powodzenia smile
    • konkubinka Re: spotkanie z dziećmi i eks... 07.06.04, 13:40
      hehe
      ja jestem wlasnie taka osoba ze polubilabym sie z ex gdyby byla normalna a i z
      next to juz przecwiczylam.Mysle ze to dobry pomysl , badz soba , badz
      wyluzowana w koncu to twoj dom.Pytaj o wszystko.
      Ja z next na wieczorze panienskim mojej i exa przyjaciolki wypilysmy sobie
      troszeczke "za duzo"i zupelnie rozluznilysmy atmosfere.Kazalam jej tera
      wychodzic z samochodu jak przyjezdzaja po dziecko i poprostu na luzie sobie
      gadamy .I mnie to odpowiada bo moje dziecko jest zadowolone
    • lideczka_27 Re: spotkanie z dziećmi i eks... 07.06.04, 18:44
      lilith, trochę Ci zazdroszczę... Ja bardzo chciałam normalnych relacji, ale
      niestety to nie było możliwe sad W swej naiwności liczyłam, że skoro "czysta"
      jestem (bo nie przyczyniłam się w żaden sposób do rozwodu, to eksia
      zdecydowała) i byłam stałą partnerką ojca małej, a potem i żoną, to eksi też
      będzie zależało, tym bardziej, że nie jestem osobą konfliktową, nie tylko
      młoda, ale i mój M oraz eksia mogli na mnie liczyć - kiedyś nawet zadzwoniła do
      mnie, czy się młodą nie zajmę, bo ma pilną sprawę na mieście, a M był w pracy.
      Myślałam, że to był jakiś przełom, ale to po prostu był jeden z tych wyskoków
      jej „na rękę”; gdy było jej wygodnie, to jak najbardziej byłam kompetentna, ale
      w innych sytuacjach fajnie mnie było kopać w tyłek...
      Masz nieczyste sumienie, że boisz się jej spojrzeć w oczy? wink)) Porozmawiaj
      głównie o menu dzieci (bo może czegoś jeść nie mogą, może nie lubią itd.).
      Jeśli ta chęć spotkania to lekka obawa matki pod czyją opieką prócz ojca
      zostawia dzieci, to w porządku; zrozumiała sprawa. Mam nadzieję, że to nie
      będzie przypominać castingu z bardzo wysoko postawioną poprzeczką dla
      kandydatów wink
      Spokojnie, matka dzieciaków to też człowiek, widać, że dziewczyna woli się
      upewnić, jest dojrzała. Myślę, że ona też się trochę obawia tego spotkania,
      przecież tak naprawdę to sprawdzian dla Was wszystkich smile Życzę Ci, by
      spotkanie się powiodło i byście wspólnie z dziećmi miło spędzili czas smile

      powodzenia, trzymam kciuki!
      lida



      To nieprawda, że nie nadaję się do życia - to życie nie nadaje się do mnie.
    • pelaga Re: spotkanie z dziećmi i eks... 07.06.04, 20:27
      lilith76 napisała:

      > M najbardziej boi się tego, że my się polubimy i we dwie
      > będziemy go "dręczyć". dziwne obawy wink

      Nie boj sie bedzie dobrze smile Skoros ie nie przyczynilas, to pewnie bedzie
      przyjacielsko nastawiona smile W koncu zostawia Ci swoje Skarby smile
      Ja z Next mojego exa rozmawialam normalnie, choc najczescie telefonicznie. Nie
      zaprzyjaznilysmy sie, ale stosunki byly poprawne. Jak urodzila dziecko to
      polecialam i spiochy dla Zuzi kupilam, ale nie zdazylam ich jej dac, bo w
      miedzyczasie dostalam wezwanie do sadu na sprawe o obnizenie alimentow sad
      Od tej pory wszelkie kontakty sie urwaly, ale to dlatego, ze to ojciec olal
      dziecko. Ja do niej zalu o nic nie mam, on ma swoj rozum i jesli cos mam to do
      niego, oj a uzbieraloby sie tego troche.

      > życzcie mi powodzenia smile

      Powodzenia (nie dziekuj, zeby nie zapeszyc!!!) Na pewno dasz sobie rade smile))

      No i zycze Ci zebys nie znienawidzila dzieci M., bo chyba ciezko jest niektorym
      polubic cudze dzieci.

      Pozdrawiam
      • nooleczka Re: spotkanie z dziećmi i eks... 08.06.04, 15:38
        pelaga napisała:

        > dziecko. Ja do niej zalu o nic nie mam, on ma swoj rozum i jesli cos mam to
        do
        > niego, >
        > No i zycze Ci zebys nie znienawidzila dzieci M., bo chyba ciezko jest
        niektorym> polubic cudze dzieci.
        >
        pelaga smile
        Ty i Chalsia stoicie na jednym brzegu, a reszta samodzielnych na drugim.
        Pomiędzy tymi biegunami jest przepaść smile

        Pozdrawiam
        • chalsia Re: spotkanie z dziećmi i eks... 08.06.04, 18:19
          > Ty i Chalsia stoicie na jednym brzegu, a reszta samodzielnych na drugim.
          > Pomiędzy tymi biegunami jest przepaść smile
          >

          A ja siebie widzę na tym samym brzegu co Mag. Którykolwiek to by nie był brzeg.
          Może jest tez tam Pelaga smile).
          Dla mnie to co MAg pisze jest logiczne, klarowne (no, może po za formą smile) ) i
          w baaardzo wielu punktach się z nią zgadzam. Tyle tylko, że niestety,
          sprawiedliwość nie istnieje i nie zyjemy w idealnym świecie.
          A ja z reguły piszę wtedy, gdy mam coś do dodania albo jak się z czymś nie
          zgadzam.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • nooleczka Re: spotkanie z dziećmi i eks... 08.06.04, 19:14
            chalsia napisała:

            >> Dla mnie to co MAg pisze jest logiczne, klarowne (no, może po za formą smile

            A mnie to zalatuje logiką Kalego. No i założenia macie zupełnie inne,
            wnioskując z wypowiedzi jej i Twoich.
            Forma wbrew pozorom też jest ważna, bo można przedstawić swoje zdanie bez
            obrażania uczuć innych, tylko spokojnie, taktownie i bez przepychanki
            typu: "moje musi być ZAWSZE na wierzchu", "moje słowo musi być zawsze OSTATNIM
            słowem".


            >
            > A ja z reguły piszę wtedy, gdy mam coś do dodania albo jak się z czymś nie
            > zgadzam.
            >
            I czasami piszesz też, że sie powstrzymujesz, żeby nie oceniać innych.
            To też doceniam.
            Bo ocenia się baaaardzo łatwo, zwłaszcza negatywnie.

            Pozdrawiam
          • pelaga Re: spotkanie z dziećmi i eks... 08.06.04, 19:18
            nooleczka napisała:

            > > Ty i Chalsia stoicie na jednym brzegu, a reszta samodzielnych na drugim.
            > > Pomiędzy tymi biegunami jest przepaść smile

            Nie Nooleczko, ja mysle, ze takich normalnych samodzielnych jest wiele wiele
            wiecej. Jest tez wielu wielu normalnych ojcow po rozwodach i wiele wiele
            normalnych Next. Tylko na tym Forum wyglada to inaczej, ze wszystkie ex sa zle,
            a ojcowie pokrzywdzeni, alimenty to kara. Ja sie wypowiedzialam na ten temat w
            tasiemcowym watku o alimentach na dzieci macosze, ale chyba w natloku umknal
            wszystkim moj post, lub byl za malo wygodny, zeby go komentowac.
            Ja znam wiele samodzielnych i nie czuje sie wsrod nich wyobcowana, wiec chyba
            nie odbiegam od normy zbytnio.
            Znam tez jedna macoche, moja wspaniala przyjaciolke smile I choc nie we wszystkim
            trzeba sie ze wszystkimi zgadzac czasem warto zastanowic sie nad tym, co czuje
            druga strona i dlaczego wlasnie tak czuje.

            chalsia napisała:

            > A ja siebie widzę na tym samym brzegu co Mag. Którykolwiek to by nie był
            > brzeg.
            > Może jest tez tam Pelaga smile).

            Pewnie, ze jestem smile

            > Dla mnie to co MAg pisze jest logiczne, klarowne (no, może po za formą smile) )
            > i w baaardzo wielu punktach się z nią zgadzam.

            Tak samo ja. Zreszta juz kilka razy pisalam, ze mysle tak samo.

            > Tyle tylko, że niestety,
            > sprawiedliwość nie istnieje i nie zyjemy w idealnym świecie.

            To prawda niestety sad((

            Pozdrawiam serrrdecznie
            • nooleczka Re: spotkanie z dziećmi i eks... 08.06.04, 19:34
              pelaga napisała:

              > tasiemcowym watku o alimentach na dzieci macosze, ale chyba w natloku umknal
              > wszystkim moj post, lub byl za malo wygodny, zeby go komentowac.

              Qrcze, muszę go znaleźć i przeczytać, bo lubię czytać co piszesz smile

              > Znam tez jedna macoche, moja wspaniala przyjaciolke smile I choc nie we
              wszystkim> trzeba sie ze wszystkimi zgadzac czasem warto zastanowic sie nad
              tym, co czuje > druga strona i dlaczego wlasnie tak czuje.

              O to to!!! No toż właśnie o to mi chodzi. Ty i chalsia to potraficie, tzn.
              wyjśc poza ramy sztywnych stereotypów ("ta wredna jędza zabrała mi męża, więc
              ja już pokażę tym cholernym macochom, niech ich szlag jasny..."), a inne
              samodzielne niestety nie sad
              >
              > Pozdrawiam serrrdecznie
              >
              Pozdrawiam równie serdecznie smile
    • jayin Re: spotkanie z dziećmi i eks... 09.06.04, 10:12
      Hmmm.... Mag, może dlatego tak rusza, że i tak czy siak uogólnianie jest
      powszechne - i po jednej i po drugiej stronie (obecnych i nieobecnych - znaczy
      się byłychsmile - zdarzają się wcale nierzadko teksty w stylu: "a byłe to są
      takie..." "a macochy to są owakie..." - z czego, niestety, dużo więcej
      uogólnień negatywnych zauważam w postach/rozmowach (i na forum i w towarzystwie
      znajomych moich) pomiędzy byłymi, na temat "macoch" - niż odwrotnie. Bo
      odwrotnie to najczęściej słyszę konkretne klnięcia na jedną osobę, jeśli są do
      tego powody, np. "A Ta jego była, Jolka, to znowu coś tam i coś tam..." - a u
      byłych (zresztą też moich dobrych koleżanek z pracy, żagli czy innych rejonów ;-
      ) - klnięcie na "tą jego obecną, Zośkę...!" zamienia się bardzo szybko w
      rozmowie w kontekst: "ale co się dziwić, te wszystkie panienki, które zjawiają
      się w życiu naszych byłych są takie same i robią tak samo...".

      To już kwestia psychiki człowieka. Jak najbardziej zrozumiałe, chociaż mało
      przyjemne smile jest to, że byłe mają zazwyczaj (uzasadniony zresztą najczęściej)
      negatywny stosunek do Exa i co za tym idzie - przenosi się ten ich stosunek na
      wszystko co on robi i co ma (bez nich, czyli bez byłych). A więc na osiągnięcia
      (nierzadko krytykowane przez byłe, albo bagatelizowane), nową rodzinę, kobietę -
      i naprawdę (sama wiem..smile - trzeba duuuuuuuużo zdrowego podejścia do sprawy i
      zwalczenia w sobie tego urazu do Exa, a czasem i własnej zazdrości (często
      niezwiązanej z konkretnymi rzeczami, czy sprawami, tylko z ogólną sytuacją Exa -
      jesli jest fajna i niezła) - żeby mieć stosunek chociażby obojętny (ale tak
      naprawdę, a nie "na siłę", udając, że "mnie to nie obchodzi, niech sobie robi
      co chce" - bo to często funkcjonuje jako "system obronny" byłej kobiety -
      przynajmniej na początku. tak jak u każdego - "nie mam, więc mam to już w
      d..." - co czasem mija się z prawdą)

      I o ile Byłe mają więcej "powodów" do negatywnych odczuć i to naturalne bywa -
      a Obecne maja tych powodow mniej - no bo co w koncu... maja swojego faceta,
      dom, nierzadko rodzine... nierzadko prace..wink spełniają się w związku itd
      itp... - jedyne "zgrzyty" to problemy (jesli takie istnieja) zwiazane z
      alimentami, albo zachowaniem byłej - stąd Obecne rzadziej narzekaja na Byłe -
      chyba, że mają konkretny powód (bo tak pro forma, bez powodu,to naprawdę nie
      słyszałam NIGDY, zeby narzekały i uogolniały) - a Byłe częściej popadają w
      narzekanie na Exów, a co za tym idzie i na Obecne (bo w koncu sa z tymi Exami
      związane i na nie tez przenosi się podswiadomie czesc tych zlych sytuacji
      zwiazanych z Exami - tak jak z sytuacja, kiedy np. czlowiek staje sie rasistą i
      go skręca na sam widok całej negro-społeczności, bo np. kiedys jeden Murzyn
      ukradł mu samochód (to wersja dla tych, ktorym jakas panna weszła w paradę
      małżeńską...wink - albo np. człowiek nagle zarabia 20% mniej, bo spadają zarobki
      w firmie, bo szef zatrudnił dwóch Murzynów i oni zaniżają średnią płac...smile -
      jak się kojarzy coś/kogoś z negatywnymi sprawami to ZAWSZE podświadomie jemu
      podobni ludzie, pod względem np. wyglądu, zachowania, przynależności do jakiejś
      grupy - będą w nas wzbudzać ujemne emocje.)- a ze to narzekanie wynika z tego o
      czym pisałam powyzej - to poza sytuacjami kiedy maja powody, bo Obecna jest
      faktycznie wredna i małpa, co odczuwa Była na własnej skórze - narzekanie jest
      OGÓLNE, bo to polepsza "nastrój" byłej w pewien sposób i usprawiedliwia jej
      negatywny stosunek do sprawy.

      Dlatego i Obecne i Byłe obruszają się przy uogólnianiu, bo nie poczuwają się do
      ponoszenia "konsekwencji" chociażby werbalnych za zachowanie jakiejś tam
      głupiej i niesympatycznej Byłej, albo Obecnej - o której któraś z nas pisze na
      forum.
      Tylko CZĘŚCIEJ to uogólnianie następuje ze strony Byłych, w temacie "Obecne" -
      niż odwrotnie.

      Bo jesli sie pisze o konkretnej osobie i na nią narzeka, a nie przykleja się
      tej samej etykietyki na wszystkie inne osoby z "jej grupy społecznej" - to
      ŻADNA z forumowiczek/rozmówczyń nie obruszy się.

      Oburzenie i obruszenie pojawia się WYŁĄCZNIE, kiedy ktoś uogólni, negatywnie.
      (tak samo jak powie sie: A ten Zenek to pijak i złodziej... - to ruszy to tylko
      Zenka, a reszta ludzi pokiwa glowa nad jego degeneracja co najwyzej..wink - ale
      jesli ktos rzuci: Bo Zenek to pijak i złodziej, ale co sie dziwic - wszyscy
      Polacy to pijacy i zlodzieje! - uoj, to wtedy się obrusza kazdy, kto sie
      poczuwa do bycia Polakiem, a nie tylko Zenkiem...smile

      (jak już będzie trzeba to udowadniać NA PRZYKŁADACH, to aż się poświęcę i
      przejrzę oba fora, po czem statystycznie ci wyliczę i wypiszę wszystkie zwroty
      na ten temat...... NAPRAWDĘ......wink) (jak w raporcie pana Ziobro...smile

      Tak jest wg mnie.



      (oczywiście, nie bede pisać, ze sa tez zupełnie obiektywne i normalne kobitki,
      wsrod byłych i obecnych - bo to logiczne i mamy tu kilka przykładów nawet...wink
      czego nie trzeba zaznaczac za kazdym razem, chociaz jak widze, ZAWSZE lepiej
      napisac, zeby nie dostac po łbie za "brak obiektywnosci" i uogolnianiesmile)

      Mag, zanim napiszesz cokolwiek smile zaznaczam, że to moje osobiste obserwacje -
      które obejmują dosyć sporą grupę dziewczyn - znajomych i tych mniej znajomych,
      i nieznajmoych, więc uważam swój pogląd za uzasadniony praktyką społeczną i tym
      co widzę, co sama miałam w życiu - a to raczej dla mnie niepodważalne, jak na
      niewiernego Tomasza przystało...wink (nie wierzę, nie osądzam, póki nie zobaczę
      na wlasne oczy i nie odczuję na sobie).

      pozdr.

      Joanna
    • pysia-2 Re: spotkanie z dziećmi i eks... 11.06.04, 13:26
      Tak, ja tez w wieku 16 lat moowilam z cala powaga: Najpierw sie dorobie, a
      potem maz i dzieci. I co? Nie dorobilam sie, mam meza z przeszloscia i
      cudownego synka. Zyje tak, jak zyje i nikomu nie odwazylabym sie prawic
      moraloow na temat jego zycia, nigdy nie wpadlo mi do glowy, by krytykowac kogos
      za droge ktoora sam sobie wybral. Wyjatkowy brak taktu i pokory zyciowej.
      • badia Re: spotkanie z dziećmi i eks... 11.06.04, 14:01
        Hi, hi, hi,
        ja miałam 28 lat, jak poznałam obecnego męża. Zdążyłam więc zakosztować alternatyw i jak czytam, że lepiej by mi było, to tylko śmiać mi się chce, bo miałam, owszem, miałam inaczej... ale to na pewno nie było lepiej...
        No i mój też miał inaczej..., hi, hi, hi
        I to chyba jest jeden z głównych powodów, dla którego stanowimy dziś taką parę.
    • mikawi Re: spotkanie z dziećmi i eks... 11.06.04, 20:08
      ja się tylko zastanawiam co się stanie jak jej wzorowe małżeństwo z kawalerem
      bez zobowiązań się kiedyś rozpadnie jak domek z kart (czego oczywiście nie
      życzę, ale jak widac po postach wielu samodzielnych różnie bywa i nie da się
      wszystkiego przewidzieć) i co zrobi wtedy lipiec? kobita z odzysku? nie daj
      Boże z dziećmi? w końcu lepiej od takiej z daleka jak twierdzi sama lipiec.
      Więcej pokory dziewczyno bo nie wiesz czy los z ciebie kiedyś boleśnie nie
      zakpi.
      • badia Re: spotkanie z dziećmi i eks... 11.06.04, 20:49
        Mikawi,
        ja jestem taką panną z odzysku i normalnie to o tym zapominam, ale jak czytam takie posty jak lipiecka, to sobie natychmiast przypominam, że mojemu wzorowemu pierwszemu, bo i taaaki przystojny, i jaaaki on miał zawód i sami znani ludzie go optaczali.... to powinnam do dziś dziękować, że mnie zostawił, bo sama (o głupia) pewnie nie miałabym odwagi. I nie spotkałabym mojego męża (po przejściach) i nie trafiła na miłość mojego życia.
        Łoj, strasznie wyszło sentymentalnie ale ja ciężarówka na rozsypaniu jestem, to mogę sie czasem powzruszać...
        • mikawi Re: spotkanie z dziećmi i eks... 11.06.04, 20:54
          ale ty badia nie masz kalkulatora w klatce piersiowej smile
          • domali Re: spotkanie z dziećmi i eks... 11.06.04, 21:03
            mikawi napisała:

            > ale ty badia nie masz kalkulatora w klatce piersiowej smile


            A skąd wiesz? big_grin Podobno 'moja macocha jest kosmitką' big_grin
            • mikawi Re: spotkanie z dziećmi i eks... 11.06.04, 21:06
              bo gdyby miała to przekalkulowałaby wszystko w każdą możliwą stronę, ile straci
              ile zyska w danym związku, obliczyłaby rentownośc związku i czas amortyzacji, a
              tak ... "zwykła" miłość smile)))))))
    • jayin Re: A nie lepiej po prostu bylo 14.06.04, 15:16
      smile))

      Ależ oczywiście, że najlepiej byłoby nie wiązać się w ogóle z... FACETEM.
      Przecież to same problemy mogą z tego być. A to się spije, a to zdradzi, a to
      nie umyje naczyń, a to straci pracę, a to okaże się gejem... I w ogóle... Któż
      może przewidzieć co za jakiś czas z tego naszego kochanego faceta wylezie... I
      jakie problemy wynikną z tego, że hoduje kanarka... Że ma byłą żonę... Że ma
      dzieci... Byłego faceta.. Albo jedno i drugie...wink Skoro Panie facetem
      zainteresowane nie miały nigdy ani byłej żony, ani z nią dzieci, ani kanarka
      chociażby.

      (status Wiedźm niestety nie równa się prekognicji bezwzględnej smile) A szkoda...)

      No to precz z facetami. Jakimikolwiek. Pierwszymi i drugimi mężami. Kawalerami
      z odzysku. Wdowcami, albo i bigamistami.
      Bo przecież kto zagwarantuje, że nie będzie z nim jakieś afery za miesiąc, dwa,
      rok, 15 lat. Najlepiej również wcale nie wychodzić za mąż, wtedy nie będzie
      problemu z teściami, szwagrami. Podobnież najlepiej w ogóle nie robić nic, co w
      jakikolwiek sposób związane jest z rzeczami i osobami, w ogólnym społecznym
      pojęciu oznaczajacymi wyłącznie stres i problemy natury przeróżnej.

      Niniejszym wnioskuję o utworzenie szczęśliwego getta dla wszystkich pań, które
      nie zaryzykują w życiu ewentualnych problemów w żadnym temacie damsko-męskim -
      w gettcie owym panie bezproblematycznie żyć będą, w staropanieństwie i bez tych
      facetów, którzy nawet bez zapałek równają się "niebezpieczeństwo". W ramach
      zbliżenia do natury można w gettcie hodować koty, psy oraz chomiki do
      towarzystwa.
      A co rano zwoływany będzie apel, gdzie dumnym i radosnym chórem damskich głosów
      uwolnionych od źródła problemów jakim jest każdy facet zabrzmi niczem anielski
      larum: "Liga rządzi! Liga radzi! Liga nigdy was nie zdradzi!"...wink

      I wot. Po problemach.

      pozdr. z zacisza firmowego, w niecnym nastroju do żartów.
      Joanna...
      wink
      • hop_angel Re: A nie lepiej po prostu bylo 14.06.04, 15:25
        Jayin,
        bomba!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • jayin Re: A nie lepiej po prostu bylo 14.06.04, 15:29
          hop_angel napisała:

          > Jayin,
          > bomba!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          Aniołku... Nie pisz tego tak GŁOŚNO...wink
          Bo mnie za współpracownika Osamy podejrzewać zaczną i będzie afera ...
          z tą bombą, of cor-z.

          wink))

          (idę na wagary z roboty... miłego dnia wink

          J
    • lilith76 Re: 18lipiec (a może poprawniej by było 18lipca?) 14.06.04, 16:57

      >
      > Nie porównuj jakiejś tam rodziny do dzieci domagających się wszystkiego.


      gratuluję szacunku dla drugiego człowieka...


      > Piszę jak nastolatka ? Nie ja po prostu nie będę nigdy czyjąś macochą, to dla
      > mnie poniżające.

      gratuluję szacunku dla drugiego człowieka...

      dla mnie poniżająca staje się rozmowa z tobą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja