Dodaj do ulubionych

Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex?

22.02.12, 13:12
Poopowiadajmy sobie ku pokrzepieniu serc smile
Obserwuj wątek
    • karolana Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 13:26
      Uważam, że te absurdy granic nie posiadają smile
      U nas np. ostatnio szanowna pani wystartowała z tekstem, że kiedy zobaczyła dzieci wracające od nas to jej się płakać chciało, bo wyglądały jak ze śmietnika.
      I pewnie miałabym poczucie winy, gdyby nie fakt, że dzieci wracały od nas w ciuchach, w które ona je ubrała dzień wcześniej (przyjechały do nas wcześnie, przebrały się w ciuchy "domowe, więc "wyjściowe" były spokojnie do założenia drugi raz, jedynie dostały czystą bieliznę, a starszy miał bluzę inną, bo ta, w której go wysłała była za ciasna).
      Dodatkowo dzieci miały obcięte paznokcie i wyczyszczone porządnie uszy.
      Ale rozumiem, że aby wyglądały "porządnie" powinny mieć zapuszczone, brudne pazury, woskowinę w uszach, podarte ubrania (dość często jak przyjeżdżały, starszy miał dziurawy sweter i damskie spodnie dresowe, a młodszy dziurawe dresy i sprany, rozciągnięte sweter, podarte rajstopki, które mu kupowałam 2 lata temu)...
      Uśmialiśmy się jak norki. Oczywiście, kiedy pierwszy wku..w minął wink
      Tak wiec uważam, że pomysłowość i skłonności konfabulacyjne niektórych exiar są bezkresne smile)
      • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 13:33
        karolana napisała:

        > Uważam, że te absurdy granic nie posiadają smile
        > U nas np. ostatnio szanowna pani wystartowała z tekstem, że kiedy zobaczyła dzi
        > eci wracające od nas to jej się płakać chciało, bo wyglądały jak ze śmietnika.

        Hmm, jakiś strasznie wypasiony śmietnik musi mieć Ex zatem u siebie pod domem wink
            • optymist75 Re: to ty nie wiesz jakie 22.02.12, 13:46
              gaba613 napisała:

              > Oj, to u nas banał, bo "tylko" nie pozwala córce na poznanie siostry i podobno
              > z nowym chłopem stara się o "prawdziwe" rodzeństwo dla niej.

              Tzn.będzie musiała z Twoim chłopem spaćsmilesmile
              Podążając pomyślunkiem ex smile
              • gaba613 Re: to ty nie wiesz jakie 22.02.12, 14:48
                optymist75 napisała:

                > gaba613 napisała:
                >
                > > Oj, to u nas banał, bo "tylko" nie pozwala córce na poznanie siostry i po
                > dobno
                > > z nowym chłopem stara się o "prawdziwe" rodzeństwo dla niej.
                >
                > Tzn.będzie musiała z Twoim chłopem spaćsmilesmile
                > Podążając pomyślunkiem ex smile

                Musiałaby wcześniej nasłać ekipę, która by go ogłuszyła i dostarczyła jej nieprzytomnego wink
                • optymist75 Re: to ty nie wiesz jakie 22.02.12, 14:51
                  gaba613 napisała:

                  > optymist75 napisała:
                  >
                  > > gaba613 napisała:
                  > >
                  > > > Oj, to u nas banał, bo "tylko" nie pozwala córce na poznanie siostr
                  > y i po
                  > > dobno
                  > > > z nowym chłopem stara się o "prawdziwe" rodzeństwo dla niej.
                  > >
                  > > Tzn.będzie musiała z Twoim chłopem spaćsmilesmile
                  > > Podążając pomyślunkiem ex smile
                  >
                  > Musiałaby wcześniej nasłać ekipę, która by go ogłuszyła i dostarczyła jej niepr
                  > zytomnego wink
                  PIĘKNEEEEE!!! wink
                  • ciociacesia ty chyba gotowych na wszystko 22.02.12, 14:54
                    nie ogladałas
                    druga polowa sezonu 3 czy moze 4 byl motyw ze szalona ex zona wzieła meza bree ogluszyła farmakologicznie i zgwałciła celem poczęcia ze skutkiem pozytywnym... tak ze uwaga

                    a serio to przeca calkiem logiczne ze jedyne prawidziwe rodzenstwo to to po matce

                    rodzice exa uwazaja ze jedyne prawdziwe wnucze to to ze mną. chociaz nexia taka aparatka ze zaczynam sie zastanawiac i czekam jak tez sprawa o ojciostwo sie potoczy
                    • gaba613 Re: ty chyba gotowych na wszystko 22.02.12, 21:23
                      ciociacesia napisała:
                      > nie ogladałas
                      > druga polowa sezonu 3 czy moze 4 byl motyw ze szalona ex zona wzieła meza bree
                      > ogluszyła farmakologicznie i zgwałciła celem poczęcia ze skutkiem pozytywnym...
                      > tak ze uwaga

                      Ojej! No nie oglądałam. I co teraz... wink
                      >
                      > a serio to przeca calkiem logiczne ze jedyne prawidziwe rodzenstwo to to po matce
                      >
                      > rodzice exa uwazaja ze jedyne prawdziwe wnucze to to ze mną. chociaz nexia taka
                      > aparatka ze zaczynam sie zastanawiac i czekam jak tez sprawa o ojciostwo sie potoczy

                      Ciekawe...

                      lolcia-81 napisała:
                      > No coś ty, pewnie jak wszystkie eksie jest przekonana, że ty nie jestes dla nie
                      > j żadną konkurencja wink

                      Kurcze, to mam go nie puszczać do niej do domu? To jak będzie widywał dziecko, skoro ona go do nas nie puści?
                        • gaba613 Re: ty chyba gotowych na wszystko 23.02.12, 18:49
                          lolcia-81 napisała:

                          > gaba,
                          > w tej sytuacji.... musisz chyba ryzyko przekalkulować wink
                          > Może mu zakup takie testery co wykrywaja np w napoju pigułke gwałtu wink

                          Na szczęście on niczego tam u niej nie pije. Bałby się tongue_out

                          Jak poczytałam inne wpisy, zrobiło mi się markotnie. Naprawdę dochodzi do takich rzeczy, jak celowe przeziębianie dzieci czy pozbawianie ich leków przez matki? W głowie się nie mięci!
                          • truskawka-00 Re: ty chyba gotowych na wszystko 24.02.12, 09:44
                            gaba613 napisała:
                            >
                            > Jak poczytałam inne wpisy, zrobiło mi się markotnie. Naprawdę dochodzi do takic
                            > h rzeczy, jak celowe przeziębianie dzieci czy pozbawianie ich leków przez matki
                            > ? W głowie się nie mięci!

                            Mnie też się nie mieści, ale przykładów sama mam bez liku i co tydzień niemalże dochodzą nowe sad optymist75 ma chyba najbardziej ekstremalne przypadki.
                            • optymist75 Re: ty chyba gotowych na wszystko 24.02.12, 10:02
                              > Mnie też się nie mieści, ale przykładów sama mam bez liku i co tydzień niemalże
                              > dochodzą nowe sad optymist75 ma chyba najbardziej ekstremalne przypadki.

                              I to nie jest jej(ex) ostatnie zdanie.
                              Żaden sąd ,żadna kara nie powstrzymała tej osoby.
                              Pocieszające jest to ,że dzieci same mówią że mamusia ich oszukuje i kłamie jak najęta....może kiedyś jej to uświadomią.
                              Ehhhh
                              • truskawka-00 Re: ty chyba gotowych na wszystko 24.02.12, 10:16
                                optymist75 napisała:

                                > > Mnie też się nie mieści, ale przykładów sama mam bez liku i co tydzień ni
                                > emalże
                                > > dochodzą nowe sad optymist75 ma chyba najbardziej ekstremalne przypadki.
                                >
                                > I to nie jest jej(ex) ostatnie zdanie.
                                > Żaden sąd ,żadna kara nie powstrzymała tej osoby.
                                > Pocieszające jest to ,że dzieci same mówią że mamusia ich oszukuje i kłamie jak
                                > najęta....może kiedyś jej to uświadomią.
                                > Ehhhh

                                Całe szczęście, najgorzej by było gdyby dzieci w to wierzyły i musielibyście to za każdym razem odkręcać. Miałyby budyń zamiast mózgu....
                                • optymist75 Re: ty chyba gotowych na wszystko 24.02.12, 10:26
                                  truskawka-
                                  > >
                                  > > I to nie jest jej(ex) ostatnie zdanie.
                                  > > Żaden sąd ,żadna kara nie powstrzymała tej osoby.
                                  > > Pocieszające jest to ,że dzieci same mówią że mamusia ich oszukuje i kłam
                                  > ie jak
                                  > > najęta....może kiedyś jej to uświadomią.
                                  > > Ehhhh
                                  >
                                  > Całe szczęście, najgorzej by było gdyby dzieci w to wierzyły i musielibyście to
                                  > za każdym razem odkręcać. Miałyby budyń zamiast mózgu....
                                  >
                                  ależ odkręcamy.Oni na wejściu do domu pytają czy dane wydarzenie miało miejsce.
                                  Kiedyś odebraliśmy ich autem ,jedziemy a mlody wypalił:"tato ,czy to prawda ,ze wyrzucileś mamę przez balkon?"
                                  M o mały włos nie spowodował wypadku.Dodam tylko ,że nie mieszkamy na parterze
                                  • truskawka-00 Re: ty chyba gotowych na wszystko 24.02.12, 14:38
                                    No tak, ale chociaż pytają bo już wiedzą, że niekoniecznie musi to być prawdą. Gorzej gdyby wierzyły i zamykały się w sobie o nic nie pytając, a kłamstwa by się piętrzyły. Swoją drogą, to tę babę naprawdę powinno się leczyć i odebrać prawa rodzicielskie!
                                    • gaba613 Re: ty chyba gotowych na wszystko 24.02.12, 15:39
                                      Ech... Nasza exia okłamuje i zastrasza dziecko, że wyrzuci ją z domu, jeśli ta spotka się z siostrą uncertain Efekt jest taki, że siostry się jeszcze nie poznały. Mała ma 7 miesięcy: sama słodycz gaworząca i śmiejąca się 4 ząbkami, miniaturowa dziewczynka, bo ma długie włoski. I już poznaje dziadków, starszego brata i inne osoby... Ech, a starsza siostra zna ją tylko ze zdjęć. To świństwo, bo ciągle o nią wypytuje. Świństwem jest też zakaz przyjazdu do domu ojca (bo mieszkamy tam razem). Dawniej, gdy dziecko po szkole zostawało u taty na noc, mógł na przykład dopilnować lekcji. Matka tego nie robi. Teraz ojciec spotyka się z córką raz w tygodniu. U dziadków. Na parę godzin. Bez sensu... Nie wiem, czemu mój NM nic z tym nie robi. Czy ta baba go czymś szantażuje? Nie wiem też, czy przypadkiem nie czyta tego forum. Ma dużo czasu, bo nie pracuje.
                                      • optymist75 Re: ty chyba gotowych na wszystko 24.02.12, 15:46
                                        gaba613 napisała:

                                        > Ech... Nasza exia okłamuje i zastrasza dziecko, że wyrzuci ją z domu, jeśli ta
                                        > spotka się z siostrą uncertain Efekt jest taki, że siostry się jeszcze nie poznały. M
                                        > ała ma 7 miesięcy: sama słodycz gaworząca i śmiejąca się 4 ząbkami, miniaturowa
                                        > dziewczynka, bo ma długie włoski. I już poznaje dziadków, starszego brata i in
                                        > ne osoby... Ech, a starsza siostra zna ją tylko ze zdjęć. To świństwo, bo ciągl
                                        > e o nią wypytuje. Świństwem jest też zakaz przyjazdu do domu ojca (bo mieszkamy
                                        > tam razem). Dawniej, gdy dziecko po szkole zostawało u taty na noc, mógł na pr
                                        > zykład dopilnować lekcji. Matka tego nie robi. Teraz ojciec spotyka się z córką
                                        > raz w tygodniu. U dziadków. Na parę godzin. Bez sensu... Nie wiem, czemu mój N
                                        > M nic z tym nie robi. Czy ta baba go czymś szantażuje? Nie wiem też, czy przypa
                                        > dkiem nie czyta tego forum. Ma dużo czasu, bo nie pracuje.


                                        A kontakty ma przyznane sądownie?
                                        • optymist75 Re: ty chyba gotowych na wszystko 24.02.12, 16:05
                                          anula36 napisała:

                                          > pytanie czy walka NM z eks nie odbije sie na dziecku jeszcze bardziej,moze to
                                          > go powstrzymuje. Nie trzeba szantazu, wystarczy swiadomosc do czego ktos jest z
                                          > dolny.

                                          Wszystko się zgadza ale...
                                          Na przykładzie mego M z pełną świadomością stwierdzam,że jeśli ustępuje się na każdym kroku/daje się szantażować byłej żonie to do niczego dobrego to nie prowadzi.
                                          Przerabiamy prostowanie życia M 3 rok.
                                          Ex nie chce się poddać,ale widzi,że przegięła.Ja jej wyznaczyłam granicę ,bo mężuś nie raczył(nie będzie się z głupią kłócił).
                                          Próbowała też zabronić kontaktów w naszym domu,kiedy jeszcze nie byłam żoną.Nie udało się.
                                          • gaba613 Re: ty chyba gotowych na wszystko 24.02.12, 16:22
                                            > anula36 napisała:
                                            >
                                            > > pytanie czy walka NM z eks nie odbije sie na dziecku jeszcze bardziej,mo
                                            > ze to go powstrzymuje. Nie trzeba szantazu, wystarczy swiadomosc do czego ktos
                                            > jest z
                                            > > dolny.

                                            Tu jest coś takiego. Czyli to podpada pod szantaż emocjonalny uncertain

                                            optymist75 napisała:
                                            > Ex nie chce się poddać,ale widzi,że przegięła.Ja jej wyznaczyłam granicę ,bo mę
                                            > żuś nie raczył(nie będzie się z głupią kłócił).
                                            > Próbowała też zabronić kontaktów w naszym domu,kiedy jeszcze nie byłam żoną.Nie
                                            > udało się.

                                            Jak to zrobiłaś? Mój NM się boi, że ta nieobliczalna baba wytnie jakiś numer dziecku...
                                            • optymist75 Re: ty chyba gotowych na wszystko 24.02.12, 16:44

                                              Jak będzie miała "zły humor "to i tak wytnie .Nie ważne,czy będziesz z nim Ty czy inna.
                                              Poza tym ,własnego dziecka raczej nie skrzywdzi.Będzie mścić się na swoim ex.

                                              Do M dotarło,że dłużej tak być nie może,to co ta osoba wyprawiała zakrawało o pomstę do nieba.Wszystko w imię "dobra dzieci" -jej zdaniem oczywiście.
                                              Kiedy zaczął się stawiać było ciężko,przyznaję.
                                              Był karany brakiem kontaktów z dziećmi,różne rzeczy się działy......Nasłuchaliśmy się o sobie różnych farmazonów (pójdziemy do piekła,tak złymi ludźmi jesteśmysmile)
                                              Nie mogę pisać co dokładnie,to zbyt osobiste.
                                              W każdym razie dzieci zrozumiały co nieco,widzą że to co robi/mówi ich mama nie zawsze jest właściwe/prawdziwe.
                                              Ostatnio młody przy kolacji stwierdził,że dobrze,że tata ma mnie,bo jest szczęśliwy.smile

                                              Prawda, nie każdy ma nerwy na wojaczkę.
                                      • braktalentu Re: ty chyba gotowych na wszystko 24.02.12, 18:10
                                        "Nie wiem, czemu mój NM nic z tym nie robi. "
                                        A nie martwi Cię to? Jeśli baba Go szantażuje to być może ma czym. A jeśli nie, to być może gość, z którym masz dziecko właśnie nie sprawdza się w roli ojca.
                                        Ja byłabym co najmniej zaniepokojona.
                                      • erillzw Re: ty chyba gotowych na wszystko 25.02.12, 11:42
                                        gaba613 napisała:

                                        > Ech... Nasza exia okłamuje i zastrasza dziecko, że wyrzuci ją z domu, jeśli ta
                                        > spotka się z siostrą uncertain Efekt jest taki, że siostry się jeszcze nie poznały. M
                                        > ała ma 7 miesięcy: sama słodycz gaworząca i śmiejąca się 4 ząbkami, miniaturowa
                                        > dziewczynka, bo ma długie włoski. I już poznaje dziadków, starszego brata i in
                                        > ne osoby... Ech, a starsza siostra zna ją tylko ze zdjęć. To świństwo, bo ciągl
                                        > e o nią wypytuje. Świństwem jest też zakaz przyjazdu do domu ojca (bo mieszkamy
                                        > tam razem). Dawniej, gdy dziecko po szkole zostawało u taty na noc, mógł na pr
                                        > zykład dopilnować lekcji. Matka tego nie robi. Teraz ojciec spotyka się z córką
                                        > raz w tygodniu. U dziadków. Na parę godzin. Bez sensu... Nie wiem, czemu mój N
                                        > M nic z tym nie robi. Czy ta baba go czymś szantażuje? Nie wiem też, czy przypa
                                        > dkiem nie czyta tego forum. Ma dużo czasu, bo nie pracuje.

                                        masakra !! Jak mozna dawac sie tak podporzadkowywac? To juz nie tylko on ale generalnie wszyscy musza skakac tak jak zagra ex? wtf?!
                                      • truskawka-00 Re: ty chyba gotowych na wszystko 25.02.12, 12:08
                                        gaba613 napisała:

                                        > Ech... Nasza exia okłamuje i zastrasza dziecko, że wyrzuci ją z domu, jeśli ta
                                        > spotka się z siostrą uncertain Efekt jest taki, że siostry się jeszcze nie poznały. M
                                        > ała ma 7 miesięcy: sama słodycz gaworząca i śmiejąca się 4 ząbkami, miniaturowa
                                        > dziewczynka, bo ma długie włoski. I już poznaje dziadków, starszego brata i in
                                        > ne osoby... Ech, a starsza siostra zna ją tylko ze zdjęć. To świństwo, bo ciągl
                                        > e o nią wypytuje. Świństwem jest też zakaz przyjazdu do domu ojca (bo mieszkamy
                                        > tam razem). Dawniej, gdy dziecko po szkole zostawało u taty na noc, mógł na pr
                                        > zykład dopilnować lekcji. Matka tego nie robi. Teraz ojciec spotyka się z córką
                                        > raz w tygodniu. U dziadków.

                                        Gaba, to nie mają tego uregulowanego sądownie jeszcze?? Jeśli sąd wyznaczył częstotliwość kontaktów i nie zabronił Tobie się widywać z córką, to możecie przecież z tym walczyć. Teraz sąd może na nią nałożyć karę za niewydawanie dziecka do Waszego domu. Przecież Twój mąż nie może się na własne życzenie na to zgadzać, niech powie, że zabiera do Was a jak odmówi to po kieszeni ją sąd uderzy. A to się kobitom szybko nudzi.
                • lolcia-81 Re: to ty nie wiesz jakie 22.02.12, 14:55
                  gaba613 napisała:

                  > Musiałaby wcześniej nasłać ekipę, która by go ogłuszyła i dostarczyła jej niepr
                  > zytomnego wink

                  No coś ty, pewnie jak wszystkie eksie jest przekonana, że ty nie jestes dla niej żadną konkurencja wink
                  • braktalentu Re: to ty nie wiesz jakie 24.02.12, 18:34
                    "> No coś ty, pewnie jak wszystkie eksie jest przekonana, że ty nie jestes dla nie
                    > j żadną konkurencja wink"

                    Bo nie jest. Przy prawidłowym skrypcie emocjonalnym związków, żadna Ex, ani żadna Next nie rozpatruje tej drugiej w kategoriach jakiejkolwiek konkurencji.
                    Jeżeli komukolwiek w ogóle przychodzi do głowy porównywanie się / rywalizacja z Ex / Next to ma problem. Całe szczęście, że problem należy do problemanta.
            • braktalentu Re: to ty nie wiesz jakie 24.02.12, 18:04
              ""tylko" nie pozwala córce na poznanie siostry"
              To naprawdę opary absurdu. A jak egzekwuje to "nie pozwalam"? Ma jakiś nakaz sądowy? Czy czarodziejską mocą powstrzymuje ojca przed przedstawieniem dzieci sobie?
          • truskawka-00 Re: to ty nie wiesz jakie 22.02.12, 13:48
            ciociacesia napisała:

            > fantastyczne rzeczy mozna znalezc w smietnikach Madrytu Barcelony czy Paryza. s
            > wieze bułki, nowe koszule i inne bajery. niestety bułki sie zjadlo a koszule uk
            > radli w drodze do Polski

            Popłakałam się ze śmiechu smile)))
      • lolcia-81 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 13:44
        Ciuchy to temat rzeka. Ocean właściwie wink
        Naszej eksi tradycyjnie co 2 tygodnie przypominamy, żeby spakowała małą tak jak trzeba, na tyle i tyle dni. Ona oczywiście przytakuje, po czym małą odbieramy ubrana jak dziecko kloszardów, np. w rozklejonych czółenkach w jesienne ulewy, kurtka ZAWSZE upierdzielona, ostatnio spodnie upaprane jakąś zieloną farbą, albo np. poprzecierane cieniusienki legginsy (wyglądajęce swoją drogą jak baaardzo ubogie spodnie od piżamy) na zerową temperature..
        Oczywiście o majtkach czy skarpetach w ilości wiekszej niz jeden mozna zapomniec, niezaleznie od ilości dni...
        Na początku mnie to wk....wiało, teraz chyba bardziej mnie to śmieszy... Wkurza mnie to, że z młodej robi się taka sama fleja jak z jej matki i zupełnie jej nie przeszkadza że ma upierdzielone spodnie czy dziurawe buty. twierdzi, że my się czepiamy, a mama o nia dba.
        Cóz...
          • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 13:52
            lolcia-81 napisała:

            > Dodam, że tradycyjnie wszelkie ciuchy które my kupujemy znikają w jakiejś czarn
            > ej dziurze...
            To co my kupimy też znikało, więc teraz po prostu mały ma u nas zapasowe ciuchy. Tym bardziej że po pewnym czasie mimo że ciuszki etc od nas przyjmował i bardzo mu się podobały, to nie chciał w nich wracać do mamy, bo "mama go skrzyczy". Więc wszystko, łącznie z nowymi zabawkami zostawia u nas.
        • salanderr Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 15:12
          Dziewczyny, na boga, co jest z tymi ubraniami ?!?!? Ja cały czas próbuję to rozkminić o co cho !!!
          Czy to jakaś cecha ex obligatoryjnie pojawiająca się wraz z rozwodem? Co z tymi babami się robi,że z tych dzieci kloszardów robią gdy jadą do ojców ??? z tego co wiem to normalnie każda kobieta lubi gdy jej dziecko ładnie wygląda bez względu na na zasobność portfela. Nie posiadam własnego potomstwa ale dzieci znajomych wyglądają co najmniej schludnie a młody podobnie jak u was gdy do nas przyjeżdża - półgoły, dziurawy i ujebany.
          po lekturze niektórych wątków tak sobie myślę,że prawie zawsze tak się dzieje jak ex jest samotna i nieszczęśliwa...ale w końcu z jakichś powodów tak się dzieje...
            • optymist75 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 15:18
              Naszym też to zupełnie nie przeszkadza.
              Dodam tylko,że od 3 lat dzieci przychodzą tak jak stoją, obojętnie ile u ojca mają zostać.
              Podejrzewamy ,że u ex jest szczególna półka z napisem "do ojca sk....."
              Jak się kiedyś zdziwiła gdy przyszła na przeszpiegi do szkoły ,że dzieci ubrane są inaczej niż ona ich wczoraj wypuściła smile
              • lolcia-81 widocznie jestem nienormalna.. 22.02.12, 15:21
                .. bo mi by było wtyd posłac dziecko gdziekolwiek do ludzi w takim stroju.

                Jak jeszcze moj eks sie nasza córka interesował, to jak ja zabieral to dostawal rzeczy poprane, poprasowane, ułożone "kompletami" na kazdy dzien.

                Wnioskuje z tego ze powinnam sie leczyc wink
                • polifonia1983 Re: widocznie jestem nienormalna.. 22.02.12, 15:37
                  heh, a my do tych ubrań dostaliśmy kiedyś listę (skarpetki 12 par, majtki 12, bluzki itd), łącznie z zapisanymi wkładkami higienicznymi, bo podobno dziecku ubrania kradniemy.
                  Zwróciliśmy wszystko, poza wkładkami smile

                  Do zeszłego roku dziecko przyjeżdżało w za małych dresach, obowiązkowo brudnych, starych, noszonych trzeci dzień koszulkach, z zakazem przyjmowania czegokolwiek od nas. Zakaz utrzymany, dziecko teraz ciuchy ma nieco lepsze.

                  Reszta absurdów albo została już kiedyś przeze mnie opisana w różnych wątkach, albo jest tak krzywdząca dla młodej i tak strasznie poniżej krytyki, że po prostu wstyd mi pisać.
              • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 15:31
                Młody też idzie do ojca tak jak stoi. Nawet jak na pierwszy nocleg go puściła do taty (zmuszona sądowo, wcześniej się nie zgadzała), to nie dała dziecku NIC, ani piżamki, ani majtek, nic. Na szczęście nm wszystko kupił ale jej to latało czy dziecko będzie miało w czym spać. A przed sądem gra troskliwą.
          • ciociacesia a ja sie zastanawiam co bardziej przyczyna a co sk 22.02.12, 15:27
            a co skutkiem:
            > po lekturze niektórych wątków tak sobie myślę,że prawie zawsze tak się dzieje j
            > ak ex jest samotna i nieszczęśliwa...ale w końcu z jakichś powodów tak się dzie
            > je...
            nawet najbardziej popierdzielona baba/facet znajdzie sobie czasem amatora. ale jak amatora niet to robi sie czesto jeszcze bardziej popierdzielona, frustracja narasta, z braku innych ciekawych zajec urozmaica sobie zycie rozkminianiem kazdego gest exa, i knuciem
            • truskawka-00 Re: a ja sie zastanawiam co bardziej przyczyna a 22.02.12, 15:34
              ciociacesia napisała:

              > a co skutkiem:

              U nas ex nawet jak chwilę miała adoratora to nie odpuściła. Myślę, że duma i ambicja je zżera, ale jakieś predyspozycje w sobie trzeba mieć. Mnie też kiedyś ktoś rzucił, ale nie miałam żadnych odruchów żeby mu życie uprzykrzyć. A co dopiero gdybym miała w to dziecko wciągać. Trzeba nie mieć zahamowań moralnych, stawiać swoje urażone uczucia ponad uczucia dziecka, a to zawsze chore.
            • braktalentu Re: a ja sie zastanawiam co bardziej przyczyna a 24.02.12, 18:29
              póki co to szczęśliwe Next rozkminiają w tym wątku każdą parę majtek swoich pasierbiątek. Tak jakby zakup trzech kompletów ciuchów i szczoteczki do zębów stanowiło wyczyn przekraczający możliwości ich partnerów.
              Ciekawe w jak wielu wątkach te flejowate i głupie Eksie robią co chcą ze swoimi schludnymi i inteligentnymi Eksami. I jakoś to autorek (oczywiście schludnych i inteligentnych) nie zastanawia. Refleksje budzą ceny i stan ciuchów dzieci, a już jakość rodzicielstwa ich ojców schodzi na plan dalszy.
              Dla rozwiania wątpliwości - jestem fleją. Mam w domu bałagan i brudne ścierki. Moje dzieci bywają uświnione niemożebnie, bo jak się coś w życiu (szczególnie dziecięcym) robi to się człowiek brudzi. Współczuję ludziom, którzy tracą cały radość z przebywania z moimi dziećmi na analizowanie plam na ich bluzkach i dziur w butach. Wiele tracą.
              • ciociacesia o wlasnej flojowatosci 25.02.12, 10:35
                nie pisałam, bo nie jest to dla mnie powód do dumy - widze po sobie jak duze znaczenie dla doroslej flehjowatosci ma flejowatosc matki w dziecinstwie
                moje dziecie pomyka w poplamionych ciuchach, ale wychodze z zalozenia ze jak ma te 3-54 lata to plemy sa naturalnym zjawiskiem i nie wyrzucam ciuchów tylko dlatego ze plama w praniu nie zeszla... jednakowoz staram sie ubierac adekwatnie do pogody dziecko, choc w grudniu sama smigałam w trampkach
              • karolana Re: a ja sie zastanawiam co bardziej przyczyna a 25.02.12, 19:19
                braktalentu napisała:
                > Moje dzieci bywają uświnione niemożebnie, bo jak się coś w życiu (szczególnie d
                > ziecięcym) robi to się człowiek brudzi. Współczuję ludziom, którzy tracą cały r
                > adość z przebywania z moimi dziećmi na analizowanie plam na ich bluzkach i dziu
                > r w butach. Wiele tracą.

                Ej, no ja wyznaję zasadę, że dzieci dzielą się na szczęśliwe i czyste, nie mam problemów z uświnieniem młodzieży czy jakąś dziurą na kolanie, ale jak mi mamuśka wyskakuje z mordą, że z naszego domu jej dzieci (z naciskiem na jej) wychodzą ubrane jak ze śmietnika, w momencie, kiedy sama je w te "śmietnikowe" ciuchy ubiera... no żesz cholera jasna!
          • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 15:28
            salanderr napisała:

            > Dziewczyny, na boga, co jest z tymi ubraniami ?!?!? Ja cały czas próbuję to roz
            > kminić o co cho !!!
            > Czy to jakaś cecha ex obligatoryjnie pojawiająca się wraz z rozwodem? Co z tymi
            > babami się robi,że z tych dzieci kloszardów robią gdy jadą do ojców ???

            Próbują pokazać, że nie stać ich na lepsze ciuchy a tatuś mało płaci.
          • edw-ina Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 20:19
            A nawet mogę się w tym miejscu włączyć - kiedy ex jeszcze żyła i chłopcy przyjeżdżali od niej, to zawsze (jak na tamtejsze warunki) wyglądali obskurnie - stare powyciągane dresy, byle jakie koszulki i z niewiadomych dla mnie do tej pory przyczyn zawsze przywozili ręczniki, swoją drogą też sprane i mało "wyjściowe". I mam porównanie teraz - chłopakami opiekują się dziadkowie: są ostrzyżeni, fajnie ubrani, mają nowe rzeczy, nawet po własnym komplecie walizek mają. Co się tak raptem zmieniło? Dziadkowie bogaczami nie są, żyją z emerytury, renty i alimentów M. Może po prostu oni mają czas i chęć o to zadbać?
                • braktalentu Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 27.02.12, 10:28
                  Ja tam nie wiem kto na co zasługuje, ale nie wyobrażam sobie zamieszkania dwie granice dalej niż moje niesamodzielne dzieci. To zjawisko nazywa się chyba Eurosieroty? Nie wyobrażam sobie obarczenia jednego rodzica opieką nad dziećmi, a co dopiero dziadków, których rola społeczna jest jednak inna. Spójrzmy na fakty: Twój partner ma dwoje dzieci, które nie mają ani rodziców, ani dziadków (bo Ci spełniają zupełnie inną rolę). Ale On oczywiście ma chęci i nie zasługuje na
                  to, żeby Go obca baba podsumowywała na forum. A na co zasługuje ojciec, który uznał, że Jego dzieci są mniej ważne niż to co robi te dwie granice dalej? Nawet jeśli jest wspaniałym partnerem, genialnym pracownikiem, liderem społeczności lokalnej i dawcą szpiku to ojcem jest ... dwie granice dalej i swoimi chęciami może wybrukować to i owo.
                    • braktalentu Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 27.02.12, 12:27
                      Nie jest czarno białe. Fakt. I dzieci oficerów zawodowych na misjach i marynarzy dalekomorskich też żyją, mimo nieobecności ojców. Ale warto przy tym pamiętać, że to są wybory dorosłych ludzi. Że to oni wybierają czy ważniejsze jest dla nich bycie rodzicem, czy zapewnienie określonej stopy życiowej i jakiego w ogóle w ich konkretnej sytuacji można dokonać wyboru.I każdy taki wybór można nazwać po imieniu. Wybrałem to i to, a w tej i tej sprawie pozostawiam sobie dobre chęci. I tak w przypadku partnera Edwiny wybór padł na życie za dwiema granicami. Ja nie wiem czy to był najlepszy, czy najgorszy wybór. Ale ewidentnie jest to wybór, w którym dzieci są mniej istotne niż to co partner Edwiny robi za granicą.
                      Nie wszyscy ludzie traktują swoje rodzicielstwo jako najistotniejszą rolę w życiu. Może Twoja najlepsza przyjaciółka tak, a Ty nie. Ale w takiej sytuacji nie ma co dorabiać dupie uszu i pisać, że "są chęci" i "trzeba uszanować". Ja gównianego rodzica nie szanuję, bo chęciami się dzieci nie wychowa. Toleruję taki wybór (toleruję nie oznacza, że akceptuję), ale nie będę udawała, że ojciec dokonujący takiego wyboru zasługuje na szacunek dla swojego ojcostwa. Bo zza dwóch granic to można być tylko bardzo dalekim ojcem, a rodzicielstwo wymaga bliskości.
                      • edw-ina Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 27.02.12, 12:34
                        Mój mąż wrócił do Polski po rozwodzie, bo jako osoba, która nie miała obywatelstwa, a była jedynie mężem obywatelki, nie miał tam żadnych praw, łącznie z prawem pobytu. dzieci zostały przy ex, która zdecydowała, że dzieci nie muszą znać Polski, języka, najlepiej jakby zapomniały. Trwało to 10 lat. Później zginęła w wypadku i stanęliśmy przed wyborem: zabierać chłopaków do Polski, chłopaków, którzy mają już po naście lat, nie znają języka i są właśnie w trakcie ostrej traumy, czy zostawić ich w znanym miejscu. Zdecydowaliśmy za ich prośbą, że wolą zostać. Dziadkowie zaoferowali swoją pomoc.
                        Także jak widzisz sytuacja sytuacji nierówna.
                            • edw-ina Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 27.02.12, 13:10
                              Jeżeli tak bardzo nie chce cię się ruszyć pamięci, to przypomnę ci, że 15 lat temu Polska nie należała do UE, nie była w strukturach szengen i obywatel Polski miał znacznie utrudnione możliwości decydując się żyć na emigracji (jeśli oczywiście robił to legalnie, a nie pokątnie, zarobkowo). Nie mógł podjąć legalnej pracy bez regularnie przedłużanej wizy pobytowej, a w chwili, w której główny powód przedłużania wizy został anulowany, nikt nie widział potrzeby zatrzymywania go w kraju. Jeśli aż tak brakuje ci danych lub pamięci z lat 90., to porozmawiaj z kimś, kto tej pamięci nie stracił.
                              • braktalentu Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 27.02.12, 17:58
                                Jestem idiotką geograficzną i trochę czasu zajęło mi zorientowanie się w państwach, które mogą być brane pod uwagę. Rozumiem, że sprawa ma swój początek w rozwodzie z obywatelką obcego państwa z przed 15 lat. Które państwo odmówiło powołującemu się na rodzicielstwo rozwodnikowi wizy pobytowej 15 lat temu? A może masz na myśli to, że 15 lat temu standardy ojcostwa były inne i mąż zwyczajnie nie starał się zostać z dziećmi, bo nie było to przyjęte, albo nie przyszło Mu do głowy, że może?
                  • optymist75 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 27.02.12, 12:10
                    braktalentu napisała:

                    > Ja tam nie wiem kto na co zasługuje, ale nie wyobrażam sobie zamieszkania dwie
                    > granice dalej niż moje niesamodzielne dzieci. To zjawisko nazywa się chyba Euro
                    > sieroty? Nie wyobrażam sobie obarczenia jednego rodzica opieką nad dziećmi, a c
                    > o dopiero dziadków, których rola społeczna jest jednak inna.

                    Braktalentu,czy to nie jest Twój watek:forum.gazeta.pl/forum/w,47003,63641333,63641333,Kto_przywiezie_dziecko_i_dlaczego_nie_ja_.html
                        • braktalentu Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 27.02.12, 13:14
                          To się nazywa doświadczenie. Od II 2007 do dziś minęło 4 lata. Gdyby te cztery lata temu ktoś pierdolnął mnie dobrze w głowę i otworzył oczy, dziś byłabym o cztery lata frustracji mniej do przodu. A dzieci mojego męża (wszystkie, również te moje) byłby do przodu o lepszych (nie dobrych, ale lepszych niż stan wyjściowy) rodziców.
                          Wątków, w których wieszam psy na Ex jest pewnie sporo. Tych najbardziej pikantnych pewnie nie znajdziecie, bo są na forach ukrytych. ALE SĄ! I są żywym dowodem na to, że nic straconego, że choć przeszłości nie da się zmienić, to mamy wpływ na teraźniejszość i przyszłość. Wasza teraźniejszość obfituje w pretensje do Ex i utrudnienia życia codziennego z tego wynikające. Wygląda jak... moja przeszłość?
                          Pokazuję uczciwy i wiarygodny proces zmiany. Można go prześledzić przy pomocy wyszukiwarki. Poczytać jak przez lata zmieniało się to co piszę. Z czym zaczęłam i z czym stoję tu dzisiaj. I samemu podjąć decyzję, czy skupiać się na szukaniu dziury w moim przekazie i odpieraniu argumentów, czy coś z tego wziąć sobie do serca i zmienić swoje życia na lepsze. Od kilku lat piszę głównie na Samodzielnej Mamie, Macochach, Życiu Rodzinnym (chyba się nie rozwija), a od czasu zmian w moim małżeństwie również na Rozwód i co Dalej. Tak nabywałam doświadczenia i spodziewam się, że w lutym 2016 będę pisała bogatsza o doświadczenia kolejnych 4 lat. Bo nic nie ma na zawsze.
                    • braktalentu Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 27.02.12, 12:54
                      Tak, jak najbardziej. Nawet nie muszę czytać, bo dokładnie pamiętam ten sam wkurw w moim macochowaniu. Dokładnie tę samą frustrację, której źródła upatrywałam w Ex. To właśnie dlatego czuję się upoważniona do pisania tych wszystkich przykrych rzeczy. Bo ja to PRZEROBIŁAM na własnej skórze. Z opcją życia dwie granice dalej też. I z opisami za małych ciuchów, braku informacji o stanie zdrowia i szczyceniem się czegoż to mi pasierbica nie mówi (w domyśle co woli powiedzieć mnie niż matce). I dziś jestem o te kilkuletnie doświadczenia bogatsza. Jestem też bogatsza o doświadczenie własnego rodzicielstwa i całkiem nowe doświadczenia zawodowe z ludźmi, których rodziny się sypią. I wiem, że Ex z moją ówczesną frustracją miała tak naprawdę niewiele wspólnego.
                      Dlatego szarpię Wami, trzęsę i wbijam szpilki w dupy, żebyście otworzyły oczy i nie straciły tych lat, które ja straciłam na odkrycie czym pachnie związek z dzieciatym facetem i jak znaleźć równowagę w rodzinie rekonstruowanej. Początek jest tam, gdzie Wasz związek dotyczy dwojga dorosłych ludzi i nie ma w nim Ex. Wyrugować Ex ze związku można tylko na dwa sposoby. Pierwszy polega na zaakceptowaniu z kim żyjemy (kim jest nasz partner) i przymknięciu oczu, drugi na przyjęciu przez dzieciatego partnera roli rodzica, a tym samym uniezależnieniu swojego rodzicielstwa od Ex jak bardzo jebnięta by nie była. Metoda druga dobrze rokuje w przypadku kolejnych dzieci w nowych związkach.

                      Teoretycznie wiem, że każdy musi przejść tę drogę sam i, że w większości wypadków dzieci dorastają i problem się rozmywa, ale być może którakolwiek z Was postanowi ŚWIADOMIE się z tym zmierzyć. I zamiast wspierać Misia w Jego walce z Ex wesprze Go w walce o lepsze ojcostwo - choćby z myślą o przyszłych, własnych dzieciach. W tym wypadku różnica między problemem rozmytym, a rozwiązanym jest kolosalna, bo dzieci bardzo potrzebują ojca nie tylko do odciążenia mamy w opiece nad nimi, ale przede wszystkim do ich wychowywania własnym przykładem.

                      • edw-ina Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 27.02.12, 13:02
                        może i chcesz wstrząsnąć, tylko rozdzielasz razy na chybił trafił. Bo ani nie jestem już dzierlatką wierzącą w cudownego misia - bo ze swoim mężem jestem niemal 10 lat i znam jego najlepsze i najgorsze cechy, ani nigdy nie wieszałam psów na ex, ani nawet nie interesowałam się ich sprawami. A że wyszło, jak wyszło? Cóż, trochę inne czasy, trochę inne problemy, trochę inne decyzje. Podpinanie wszystkiego pod popularną tezę eurosieroty jest dość ostrym uproszczeniem sobie wszystkiego.
                      • optymist75 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 27.02.12, 13:11
                        A więc może podziel się dogłębnie jak przeskoczyć do stanu równowagi ,który Ty już masz.
                        Chętnie się czegoś nauczę.
                        Bo moja flustracja nie bierze się z nieuzasadnionej nienawiści do ex mojego M.
                        Tylko z doświadczeń jakie mam z tą osobą.
                        Temat dzieci i kolejnego wyskoku ex, wraca dzień przed każdymi kontaktami i w czasie ich,kiedy ex telefonuje,bo martwi się o dzieci.
                        Zdaję sobie sprawę,że ona będzie obecna w naszym życiu.Nie życiu mego M ,tylko naszym.Bo osoba ta żywo interesuje się naszym małżeństwem i knuje co tu jeszcze można spie.....ć.


                        Więc jeśli Braktalentu masz jakieś rady to podziel się ,nie tylko ja skorzystam smile
                        • braktalentu Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 27.02.12, 14:03
                          PRZYKŁAD ciuchów jest bardzo wdzięczny. Mnie też dotyczył. Młoda przyjeżdżała w przykrótkich t-shirtach, z tłustymi włosami i bez zimowej czapki w lutym. Dochodziło do tego, że już na trzy dni przed jej przyjazdem w rozmowy wkradał się i narastał temat "czego to dziecko nie będzie miało tym razem". Nakręcanie się szło tak łatwo, że gdybym otwierając torbę dziecka znalazła tam dwa żywe karpie, to zamiast się zdziwić niepomiernie (bo to jednak jest zadziwiające) wytoczyłabym pianę na temat pojebanej Ex, która za alimenty powyżej średniej krajowej nie jest w stanie kupić dziecku - tu wstawić dowolne.
                          Czy to rozwiązywało problem? Czy czyniło wizyty dziecka przyjemniejszymi? Czy w jakikolwiek sposób wspierało mojego męża (to już chyba większym wsparciem byłoby zrobienie tej czapki na drutach)? W efekcie spędzaliśmy czas przed, w trakcie i po wizycie Młodej roztrząsając macierzyństwo Ex, Jej gospodarność i insze z Nią związane. A dziecko, jak to dziecko, rosło sobie wśród ludzi, którzy dziki wkurw przykrywali nieszczerym uśmiechem i zajęci wzajemnym analizowaniem swoich win i zasług wobec dziecka (kto, ile i jak zapakował) nieszczególnie mieli czas na cokolwiek konstruktywnego.
                          A tymczasem wystarczyło nauczyć dziecko samodzielnego pakowania się (na początku zgodnie z listą) i wysyłania sms'ów z informacją czego brak, żeby przed przyjazdem ojciec kupił to czego brakuje. Taka umiejętność generalnie przydaje się w życiu i od tego są rodzice (czytaj ojciec też) żeby dziecko tego nauczyć.
                          Zysk: fajnie spędzony czas dziecka z ojcem (nie na lodach i kinie, ale na wspólnym robieniu czegoś potrzebnego w życiu), luz macochy, bo co najwyżej może skoczyć po brakujące skarpetki, samodzielność dziecka i co w tej chwili wydaje się Wam najważniejsze nieobecność Ex w procesie.

                          Tak, uczenie dziecka trwa (bo generalnie bycie rodzicem jest rozciągnięte w czasie), uczenie dziecka małego trwa często długo i o wiele łatwiej / szybciej załatwić różne rzeczy samemu, ale jeżeli dziecko nie ma oparcia w drugim rodzicu, to trzeba założyć, że w pewnych aspektach życia działa się jak rodzic samodzielny. I tak, w tygodniu matka jest samodzielną opiekunką dziecka, a weekend ojciec jest samodzielnym nauczycielem pakowania torby, wspólnego prania przywiezionych brudnych ciuchów i ich prasowania, a także wielu innych potrzebnych umiejętności, których matka nie przekazuje. I takie rzeczy robi ojciec. A macocha może go w tym wspierać czynnie (np. szykując obiad, lub biorąc udział w nauce przez zabawę), albo biernie (czytając książkę lub wychodząc na spotkanie towarzyskie czy inszy basen). Lub w tym przeszkadzać jęcząc jak to mało czasu spędzają razem i że życie musi być podporządkowane dziecku i że przy takich alimentach to Ex powinna. Pewnie powinna, ale i tak tego nie zrobi.

                          Oczywiście, że są sprawy, które pozostaje załatwić sądownie (o tym co to było w moim przypadku można też poczytać w wątkach z przed lat), ale papier z sądu bez stanowczej postawy ojca i jego roli w życiu dziecka może co najwyżej zawisnąć w przedpokoju ku uciesze odwiedzających (jak on się stara i interesuje). Sam w sobie nie ma mocy sprawczej.

    • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 13:48
      U nas ex sprowadza dziecko na podwórko nim tata po nie przyjedzie, nawet zimą, bo nm nie ma prawa zadzwonić domofonem bo "narusza jej prywatność dzwoniąc", więc teraz nm przyjeżdża wcześniej żeby dziecko nie marzło. A dostaje je np zimą bez skarpetek, lub w trampkach, żeby nie mógł z nim iść na spacer. Więc w aucie wozi jego zapasowe buty, zimowe spodnie, kurtkę, czapkę itp. Mimo że na nowe buty etc daje Ex dodatkowe pieniądze oprócz alimentów.
      Gdy mały jest chory a nm bierze syna na weekend nie dostaje leków tylko musi wykupić swoją partię (wcześniej żądała dodatkowych pieniędzy na leki, ale teraz Ex ich nie chce bo sprawa w toku i próbuje udowodnić przed sądem że nm jej mało płaci). Ostatnio okazało się, że dziecko bierze leki na receptę w tym antybiotyk i usłyszał od ex że tych leków nie dostanie tylko musi sobie radzić.
      Masę tego.
        • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 14:15
          jowita771 napisał:

          > To jest jakiś koszmar. komu ta kobieta chce zaszkodzić?

          No właśnie, to jest dla mnie ta nieprzekraczalna granica kobiecego rozgoryczenia, która powinna być karalna.
          Powiem Ci więcej, ex nie chciała żeby młody chodził do przedszkola, a nm nie wyrażał zgody na jego wypisanie, więc dziecko przeziębiała celowo, bo np zimą chodziła z nim na basen po czym jak mówił młody "mamusia zapomniała mu wysuszyć główki", więc dziecko 3,5 tygodnia w miesiącu było chore.
          A jak jej w końcu przedszkolanka zwróciła delikatnie uwagę, że źle postępuje i widzi że próbuje odseparować dziecko od ojca, to postanowiła wypisać dziecko z przedszkola, bo nikt jej nie będzie pouczał. Dała nm do podpisu wniosek o wypis pod groźbą szantażu, że w przeciwnym razie nigdzie go nie zapisze a chodził tutaj i tak nie będzie.
          Nie pozwalała też ojcu odbierać dziecka z przedszkola i powiedziała "jak chcesz odbierać dziecko z przedszkola to sobie drugie zrób, tego nie masz prawa". Seeetki tego.
          • braktalentu Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 24.02.12, 18:49
            Żeby dziecko nie chodziło do przedszkola to trzeba je wypisać?
            Pacz pani jakie to rzeczy dzisiaj się we wielkim świecie dzieją.
            Ale czego to się spodziewać po ludziach, którzy celowo z dziećmi zimą na basen chodzą. Lepiej żeby dzieciska przed telewizorem siedziały, bo to i pod ręką są i nie chorują potem.
            Co to tam jeszcze było? AAAA, że zabrania odbierać dziecko z przedszkola. I co? Przestał odbierać? Taki karny? Jak sobie tak dobrze byłego męża wychowała to i z dziećmi sobie poradzi.
            • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 27.02.12, 14:39
              braktalentu napisała:

              > Żeby dziecko nie chodziło do przedszkola to trzeba je wypisać?
              > Pacz pani jakie to rzeczy dzisiaj się we wielkim świecie dzieją.
              > Ale czego to się spodziewać po ludziach, którzy celowo z dziećmi zimą na basen
              > chodzą. Lepiej żeby dzieciska przed telewizorem siedziały, bo to i pod ręką są
              > i nie chorują potem.
              > Co to tam jeszcze było? AAAA, że zabrania odbierać dziecko z przedszkola. I co?
              > Przestał odbierać? Taki karny? Jak sobie tak dobrze byłego męża wychowała to
              > i z dziećmi sobie poradzi.

              A jednak nie czytasz ze zrozumieniem, a mnie się nie chce w kółko tego samego pisać. Poza tym, nie na tym poziomie. Ale gratuluję - tego dystansu...
        • joanpp77 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 18:41
          Ex mojegoM jak mlody bylo chory zaprowadzila go wtedy 2,5 letniego do daycare z grypa zoladkowa, zadzownila do M opiekunka aby przyjechal jak najszybciej po dziecko, bylo w tragicznym stanie cale rozdygotane , blade, ledwo trzymal sie na nogach z goraczka prawie 39C...wymiotowal i mial biegunke....siedzialam przy nim cala noc, podajac wpode i zmieniajac pieluchy doslownie co 5 minut, chcielismy rano isc z nim do lekarza w tym celu M zadzwonil do ex ktora doskonale wiedziala, ze dziecko jest chore bo opiekunka dzwonila tez do niej, prosil ja by podala mu nr. ubezpieczenia dziecka (po rozwodzie dziecko przewaznie jest dopisywane do ubezpieczenia zdrowotnego rodzica z ktorym mieszka) wiec powiedziala , ze nie ma i mu nie da niech sobie radzi sam. (karte nosi sie przewaznie przy sobie jest to ID jak i w razie potrzeby)dodam ze przez tydzien gdy dziecko bylo chore nie zadzwonila ani razu co z malym..... to donosnie lekarzy i chorob.
          • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 23.02.12, 08:46
            joanpp77 napisała:
            wiec powiedziala ,
            > ze nie ma i mu nie da niech sobie radzi sam. (karte nosi sie przewaznie przy so
            > bie jest to ID jak i w razie potrzeby)dodam ze przez tydzien gdy dziecko bylo
            > chore nie zadzwonila ani razu co z malym..... to donosnie lekarzy i chorob.

            Tak jak chyba altz powiedział w którymś z wcześniejszych wątków - po takich numerach te kobiety powinno się pozbawiać praw rodzicielskich. Niedopuszczalne!
              • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 23.02.12, 09:30
                lolcia-81 napisała:

                > ja nie mogę zrozumieć, jak to jest K...wa mozliwe, że te kobiety potrafią robić
                > TAKIE numery własnym dzieciom !! i nie ma k...wa na to sposobu.
                >
                > No nie zrozumiem.
                Uwierz, że ja też nie. Moja mama dostała od ojca oooostro po głowie, ale nigdy nie dała mi tego odczuć i jak po mnie przychodził to częstowała go obiadem, mnie przypominała o jego urodzinach etc. Naiwnie myślałam że tak robi większość, a te ekstremalne przykłady to tylko niewielki odsetek przypadków. Ale niestety...
              • ciociacesia na tej samej zasadzie co ojciec 23.02.12, 10:51
                nie płacacy i odstawiajacy szopki - on wie ze mi zalezy i ze nie pozwole zeby dziecku sie krzywda stala - zacisne zeby, bede tyrac jak osiol a mała głodna i goła nie bedzie
                wiadomo ze jak tacie zalezy to z chorym pojdzie prywatnie do lekarza, wykupi drugi antybiotyk po drugiej wizycie i to nie dziecko bedzie stratne a tata - cel pt. zemsta i dokopanie ex osiagniety
      • optymist75 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 14:06
        Gdy M odprowadza dzieci, ex siedzi w samochodzie przed domem lub właśnie podjeżdża.Lato,jesień,zima ,wiosna.
        O punktualnej godzinie otwiera drzwi auta i wysiada.Najpierw krzyczy na cały regulator by on się nie zbliżał bo ona się go boi.Później ogląda dzieci ,robi wszystkim zdjęcia.
        Gdy odbiera dzieci ona robi dokładną dokumentację fotograficzną.
        Nie wiem czy tak bardzo tęskni za byłym ,że musi go ciągle fotografować smile
        Zdarzyło się 2 x ,że była w domu,ale siedziała po ciemku,o równej godzinie po telefonie M do niej gdzie jest ,zapaliła światło i wpuściła dzieci do domu.
          • optymist75 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 14:23
            co robi ze zdjęciami nie wiem.Kazała dziecku zrobić mi zdjęcia ,by mogła sobie mnie pooglądać.próbowała go przekupić nowym telefonem komórkowym ,by tylko to zrobił.Gdy młody zaprotestował i nam doniósł odebrała synowi telefon.
            Raz przy kontaktach nagle zjawiła się cała rodzinka exowej i do tego policja.Co się okazało.Ex zadzwoniła po interwencję ,zgłaszając pobicie i porwanie dzieci przez jej ex męża.
            Mojego M prawie skuto ,przekazano jakie ma prawa.....na szczęście znalazł się świadek który potwierdził wersję M,że do niczego nie doszło,a on przyjechał tylko po dzieci.
            • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 14:30
              optymist75 napisała:

              Ex zadzwoniła po interwencję ,zgłaszając pobicie i porwanie dzieci
              > przez jej ex męża.

              To chyba jednak bije "naszą" na głowę. Chociaż nasza zełgała w sądzie że nm pije, nie interesuje się dzieckiem (bzdura oczywista zważywszy że walczy o jak najczęstszy kontakt i wniósł o zabezpieczenie kontaktów) a ja mam chwilowo całkowity zakaz widywania małego, bo Ex stwierdziła że młody przeżywa kontakt ze mną i płacze po spotkaniach ze mną (a mały wręcz pyta o mnie) więc sąd przychylił się do chwilowego zawieszenia spotkań ze mną do czasu badania i następnej sprawy.
              Zażądała też kiedyś od nm dodatkowej kasy na auto dla siebie, jak się nie zgodził bo wyprowadzając się zostawił wszystko (początkowo wręcz chciała go spłacać, ale się nie zgodził), to obcięła mu jedno spotkanie z dzieckiem w tygodniu.
              • ciociacesia ale to mozliwe ze płacze 22.02.12, 14:58
                moze tyak cie lubi ze placze po rozstaniu. moja tak ma, ze potrafi afere robic ze za wczesnie wracamy od lubianej cioci. reszta to kwestia interpretacji. przezywa spotkania? przezywa. placze? placze? a czy kontakt jest dla niego pozytywny czy cie lubi to osobna kwestia
                • truskawka-00 Re: ale to mozliwe ze płacze 22.02.12, 15:02
                  Raczej nie, bo to bardzo dzielny chłopak i po całym ich rozstaniu w ciągu 2 lat płakał tylko 2x jak go nm odwoził, że jeszcze chce z nim pobyć, ale teraz już jest spokojny i tylko zawsze powtarza, że będzie tęsknił i każe sobie policzyć ile dni do następnego spotkania.
                  No ale oczywiście wszystko możliwe, cholera wie...

                  Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
              • braktalentu Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 24.02.12, 19:06
                Uwaga pro forma; walka o jak najczęstszy kontakt i zabezpieczenie kontaktów to nie to samo co interesowanie się dzieckiem. Wielu ojców uważa, że skoro dziecko widuje i na nie płaci to znaczy, że się interesuje. Wielu uważa też, że zainteresowanie dzieckiem jest równoznaczne z jego wychowywaniem.
                Nie twierdzę, że tak jest w przypadku Twojego partnera, ale myślę, że warto poświęcić chwilę na refleksję o tym jakim ojcem jest nasz partner. Choćby dla dobra ewentualnych wspólnych dzieci.

        • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 14:16
          optymist75 napisała:

          > Gdy odbiera dzieci ona robi dokładną dokumentację fotograficzną.
          > Nie wiem czy tak bardzo tęskni za byłym ,że musi go ciągle fotografować smile
          > Zdarzyło się 2 x ,że była w domu,ale siedziała po ciemku,o równej godzinie po t
          > elefonie M do niej gdzie jest ,zapaliła światło i wpuściła dzieci do domu.
          >
          To podobny typ co "nasza"! smile) A co robi z tymi fotami?
          • optymist75 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 15:56
            polifonia1983 napisała:

            > wow, chyba zaczynasz wygrywać, Optymist smile
            >
            > Przynajmniej przyjeżdża po dzieci, nasza nigdy, cokolwiek by się nie działo, by
            > się po młodą nie pofatygowała. Odwieźć i odebrać może tylko ex, nikt z jego ro
            > dziny.
            Chyba się pogubiłam sad Nie wiem o co chodzi
        • joanpp77 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 18:26
          skad ja to znamsmile czyzby ta sama cecha ex? Ex mojego M pootrafi sie nawet w szafie chowac przed dzieckiemsmile( kiedys mial M klucze do ich wspolnego domu i mial"obowiazek jak przywozil mlodego wowczas 2,5 letniego wykapac , i polozyc spac....zdarzalo sie ze mamuska byla wtedy w domu ukryta w szafiesmile
          a co do zgaszonego swiatla to ta potrafila zwyczajnie 4 letniemu mlodemu wowczas i M powiedziec wowczas , ze sa 5 minut za wczesnie i ich nie wpusci, maja byc za 5 minut i dziecko czekalo przed domem w aucie....wiele tego...
          • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 23.02.12, 08:47
            joanpp77 napisała:

            > skad ja to znamsmile czyzby ta sama cecha ex? Ex mojego M pootrafi sie nawet w sz
            > afie chowac przed dzieckiemsmile( kiedys mial M klucze do ich wspolnego domu i mia
            > l"obowiazek jak przywozil mlodego wowczas 2,5 letniego wykapac , i polozyc spac
            > ....zdarzalo sie ze mamuska byla wtedy w domu ukryta w szafiesmile
            > a co do zgaszonego swiatla to ta potrafila zwyczajnie 4 letniemu mlodemu wowcza
            > s i M powiedziec wowczas , ze sa 5 minut za wczesnie i ich nie wpusci, maja b
            > yc za 5 minut i dziecko czekalo przed domem w aucie....wiele tego...

            smile)) Że te kobiety nie widzą swojej śmieszności...
      • braktalentu Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 24.02.12, 18:42
        "Więc w aucie
        > wozi jego zapasowe buty, zimowe spodnie, kurtkę, czapkę itp. Mimo że na nowe b
        > uty etc daje Ex dodatkowe pieniądze oprócz alimentów. "

        Jeleń?
        Może zamiast dawać Ex na dodatkowe buty, ogarnie się i kupi własnemu dziecku to czego potrzebuje. Jak się jest ojcem, to trzeba wiedzieć gdzie jest sklep z butami dla dzieci i jaki mają numer nogi, a takę jakie lubią fasony i kolory. Nacisnąć enter, żeby zrobić przelew potrafi małpa. Bycie rodzicem to nie przelewki, a przelewy nie czynią ojcem.
        • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 25.02.12, 11:39

          > Jeleń?
          > Może zamiast dawać Ex na dodatkowe buty, ogarnie się i kupi własnemu dziecku to
          > czego potrzebuje. Jak się jest ojcem, to trzeba wiedzieć gdzie jest sklep z bu
          > tami dla dzieci i jaki mają numer nogi, a takę jakie lubią fasony i kolory. Nac
          > isnąć enter, żeby zrobić przelew potrafi małpa. Bycie rodzicem to nie przelewki
          > , a przelewy nie czynią ojcem.

          Nie zrozumiałaś, on to wszystko kupuje, u siebie ma całą szafę ciuchów, butów, kurtek dla dziecka, tylko ex tego dziecku zakładać nie chce i dziecko boi się w tym wrócić bo "mama nie pozwala", więc na te ciuchy które są u ex daje dodatkową kasę oprócz alimentów i oprócz tych rzeczy które sam kupuje. A kupuje bo dziecko dostaje bez ciuchów na przebranie, albo jest za lekko ubrane (patrz przykład z trampkami zimą, mimo że na buty zimowe też dał pieniądze i czasem dziecko je nosi, a czasem zostaje przekazane w trampkach i jak zwróci uwagę, że to nie buty na tę pogodę to słyszy "przecież ma skarpetki").
          Słuchaj, to nie jest wątek tylko o brudnych ciuchach (my w brudnych akurat nigdy młodego nie dostaliśmy), tylko czasem potrzeba z kimś pogadać o tym o czym w domu nie zawsze możesz, bo facet też to przeżywa i nie chcesz mu dokładać, bo czasem jest z niego dupa, czasem jest za miękki, czasem biorą górę wyrzuty sumienia, a czasem się postawi a skutkiem jest obcięcie kontaktów. I to ja muszę zagryźć zęby i być wsparciem, mimo że też mam ochotę powarczeć pod nosem na to co widzę. I nie widzę w tym nic złego.
    • optymist75 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 15:39
      A że zbliżamy się do "kontaktowego weekendu" więc ex uknuła by dzieci nie puścić do szkoły i zawlec do lekarza bo "chore są".Niestety nie spodziewała się spotkać ojca tych biedulków po drodze i nazdawszy mu ,że to jego interes(zdrowie dzieci) uciekła.
      To taka mała kara za RODK i wyrok sądowy smile
    • morel37 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 17:24
      hmmm czytam was sobie i nie wiem co powiedziec. nie zebym myslala ze swiat nie ejst dziwny i na prawde znam rozne sytuacje z exzonami , i wiem jak dziecko byla "towarem przetargowym", ze sie nei da dziecka "bo nie" itd.
      ale na prawde nie umiem pojac czy to na prawde matki daja nieubrane brudne dzieci ojcom, czy po prostu nexie maja inne podejscie do dajmy na to mody? "nasze dziecko" zawsze u nas jest ubrane, obute, normalnie ubrane w normalne ubrania.wlasne. owszem u nas dostaje czasem inne (ubieramy sie w innym stylu troche) czy nei zawsze ma odziez adekwatna do sytuacji (np nie ma cieplego swetra podczas gdy my duzo czasu spedzamy na dworze nawet jak jest chlodno itd) ale albo mamy cos dyzurnego albo mowimy exi zeby zapakowala dziecku cos na konkretna sytuacje.czasem z przyjemnoscia kupuje cos dziecku, czesto to zostaje u nas na potem , ale jak widze ze to cos co przypadlo do gustu to wedruje z dzieckiem. wiadomo ze nigdy nie wraca ale bylo dla dziecka a nie dla mnie.jak mi zalezy zeby cos zostalo to tego nie daje....nie zawsze mi sie podoba to w czym przyjezdza dziecko ale to juz kwestia gustu IMO. dziecko przyjezdza bez pizamy bo wiadomo ze pizama i srodki higieniczne to cos co ma u taty. i to jest oczywista oczywistosc.

      zastanawiam sie tez nad czyms. te exie to w gruncie rzeczy byly kobiety waszych mezow/facetow.... ja na prawde wiem jak wyglada wojna o dziecko, jak moze wygladac itd, ale nie chce mi sie wierzyc ze tylu z waszych facetow mialo takie glupie , proste kobiety za matki swoich dzieci? ...jak je sobie wybrali? jak sobie z nimi zrobili dzieci? mnie sie wydaje z emozna sie nie zgadzac, mozna ze soba sie klocic, mozna sobie robic na zlosc, ale to co piszecie o exiach to chyba malo dobrze swiadczy o niektorych facetach, he?
      pozatym gwarantuje wam ze do konca zadna z nas nie wie jak by sie zachowala gdyby nagle zostala exwink

      no nie wiem mnie sie wierzyc nie chce ze matki moga puszczac do ojca brudne , podarte dzieci i liczyc majtki.... rozumiem ze moga udawac choroby itd.
      • optymist75 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 17:32
        To tylko pozazdrościć smile


        Mój M na pytanie ,kiedy już zupełnie ręce mi opadały/ją ,jak mogłeś być z tą osobą tyle lat?
        Mówi,myślałem ,że tak wygląda małżeństwo.Nalegali ,żebym się ożenił ,to zrobiłem to.
        A ja w tym momencie mówię- tego nie mogę napisać bo to chamskie sad
        Taka doopa z niego była ,jezzuuuu
        • optymist75 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 17:43
          Co do ciuchów podam jeden z licznych przykładów.
          Zima,podjeżdżamy po dzieci 5 minut przed czasem,dzieci na dworze ubrane cieplutko latają z psami.Wychodzi ex woła dzieci do domu.
          Dzieci wracają i jak są ubrane?
          Puchowe kurtki zastąpione zostały kusymi kurteczkami,czapki miśki -na czapki przez które widać Gdynie,zimowe spodnie na dresy.Dziękować Bogu nie wpadła na pomysł by zdjeli kalesony.
          I jak ta wredna macocha ma się nie czepiać?
        • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 18:11

          > Mój M na pytanie ,kiedy już zupełnie ręce mi opadały/ją ,jak mogłeś być z tą os
          > obą tyle lat?
          > Mówi,myślałem ,że tak wygląda małżeństwo.Nalegali ,żebym się ożenił ,to zrobiłe
          > m to.

          Ja swojego też kiedyś pytałam, powiedział że przed ślubem nie mieszkali ze sobą tylko randkowali i ex wydawała się taka buntownicza, trochę dziwna przez to tajemnicza, a jemu gówniarzowi to na swój sposób imponowało. Potem zdecydowali się na dziecko (nm marzył o synu), pobrali się, zamieszkali ze sobą i teściową nm dopiero w trakcie ciąży ex i okazało się, że ta buntowniczość, to wręcz oschłość, chłód, aspołeczność nawet względem swojej rodziny, brak znajomych, brak akceptacji innych ludzi w ogóle, brak empatii (do swojej własnej mamy do szpitala nie jeździła, tylko nm zapieprzał z owocami etc i jak jej kiedyś zwrócił uwagę, to zrobiła awanturę na pół bloku, że to jej sprawa), wtedy zaczął rozumieć w co się wpakował.
      • lolcia-81 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 17:39
        morel37 - lepiej uwierz smile
        jeśli sama nie masz ze swoja ex takich problemow to super smile
        nasze exia tez wypada raczej blado na tle tutejszych opowiesci wink chociaz akurat jeśli chodzi o ciuchy to wyrabia 300% eksiowej normy.

        Ja jestem nexia i eksia i dlatego wiem jak bym sie zachowała bo wiem jak się zachowywałam... akurat w poruszone przez ciebie kwesti ciuchow wierze kazdej dziewczynie na tym forum bo wiem co nasze eksia potrafi. Ciesz sie skoro nie masz zadnych problemów.

        A co do tego, że one kiedys były ich zonami i widocznie musiały coś w sobie mieć.... cóż... do dziś zachodzę w głowe co tongue_out Ale to było klasyczne małżeństwo z wpadki, więc też troche inaczej na to patrze.
        • ciociacesia Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 18:05
          > A co do tego, że one kiedys były ich zonami i widocznie musiały coś w sobie mie
          > ć.... cóż... do dziś zachodzę w głowe co tongue_out Ale to było klasyczne małżeństwo z
          > wpadki, więc też troche inaczej na to patrze.
          my oboje mielismy jakas pomorocznosc jasną wiążąc sie ze soba i do tego decydujac sie na dziecko. ale fakt ze mix genów wyjatkowo udany, tylko podejscie do zycia i priorytety rodziców skrajnie rozne. ech
      • ciociacesia Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 17:58
        > pozatym gwarantuje wam ze do konca zadna z nas nie wie jak by sie zachowala gdy
        > by nagle zostala exwink
        to akurat wiem. sytuacja next jest mi nieco bardziej obca
        > no nie wiem mnie sie wierzyc nie chce ze matki moga puszczac do ojca brudne , p
        > odarte dzieci i liczyc majtki.... rozumiem ze moga udawac choroby itd.
        po 2 latach na tym forum uwieze we wszystko, choc przychodzac bylam mocno sceptyczna
      • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 18:05
        morel37 napisała:

        > hmmm czytam was sobie i nie wiem co powiedziec. nie zebym myslala ze swiat nie
        > ejst dziwny i na prawde znam rozne sytuacje z exzonami , i wiem jak dziecko byl
        > a "towarem przetargowym", ze sie nei da dziecka "bo nie" itd.
        > ale na prawde nie umiem pojac czy to na prawde matki daja nieubrane brudne dzie
        > ci ojcom, czy po prostu nexie maja inne podejscie do dajmy na to mody?

        U nas dziecko nigdy nie było brudne, ale że było ubrane zdecydowanie za lekko (bez czapki, w trampkach) przy temp -10 stopni to norma. I albo ta kobita jest wybitnie bezmyślna, albo robi to z premedytacją. Natomiast opcji porozumienia nie ma żadnej (ex nie odbiera nawet telefonów kiedy nm dzwoni coś ustalić, sama dzwoni tylko po kasę), mój nm zaproponował jej kiedyś mediacje żeby zacząć rozmawiać jak to ma wszystko wyglądać. Przyszła ale po 30min MEDIATOR SIĘ PODDAŁ i powiedział do nm "proszę Pana, mówię to z pełną odpowiedzialnością i może się to Pani nie spodoba, ale tu nie ma szans na mediację bo po drugiej stronie siedzi WRÓG. Pozostaje Panu tylko sąd, ja mogę tylko podpowiedzieć, że Pan również ma narzędzie w ręku którym może Pan próbować egzekwować swoje prawa". (W domyśle chodziło o kasę, bo ex obcinała mu spotkania z dzieckiem). Także uwierz, czasem są sytuacje, po których mnie osobiście szczęka opada i po 2 latach nadal mnie zadziwiają.

        Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
    • jak.z.nut Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 18:20
      Nie bardzo wiem czemu taki wątek ma służyć?? Nakręcaniu się? Jestem i eks i next i daję głowę że i o Was ( Nas) powstałby podobny wątek na samodzielnej mamiewink) pełen oburzenia i jadu. Czasem mam wrażenie ze tylko kobiety mają problemy w takich "macochowo- eksowych" układach, mimo że to ich partnerzy powinni się skupić na ich rozwiązywaniu. Po co pisać jak bardzo zaniedbane dziecko przychodzi do ojca, może lepiej spróbować przejąc opiekę nad takim zaniedbanym dzieckiem... tylko ze to akurat niektórym nexiom nie byłoby na rękę, dla złagodzenia podkreślam słowo niektorym smile
      • karolana Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 20:40
        jak.z.nut napisała:

        > Nie bardzo wiem czemu taki wątek ma służyć?? Nakręcaniu się?

        Może raczej wyładowaniu frustracji?? Bo gdzie?? W domu? Bez sensu sad Lepiej już w necie popsioczyć. Anonimowo i bez konsekwencji.

        Jestem i eks i ne
        > xt i daję głowę że i o Was ( Nas) powstałby podobny wątek na samodzielnej mamie
        > wink) pełen oburzenia i jadu.

        Ależ na mój temat powstają opowieści pełne jadu. I to nie na anonimowym forum, ale wobec ludzi, którzy mnie znają z imienia i nazwiska.

        > Czasem mam wrażenie ze tylko kobiety mają problemy
        > w takich "macochowo- eksowych" układach, mimo że to ich partnerzy powinni się s
        > kupić na ich rozwiązywaniu.

        Nie tylko kobiety, mężczyźni również piszą, tylko w innych miejscach.


        > Po co pisać jak bardzo zaniedbane dziecko przychodz
        > i do ojca, może lepiej spróbować przejąc opiekę nad takim zaniedbanym dzieckiem

        Nie wiem jaki sąd odbierze MATCE dziecko tylko dlatego, że ma nieobcinane paznokcie i dziurawe ubrania. Niestety, dla sądu to zbyt mało. Matce wolno duuuuużo więcej niż ojcu.
        Niedawno był program o matce, która mając wyrok za nieumyślne spowodowanie śmierci dostała pełną opiekę, a ojciec widzenia. Gdyby to facet miał taki wyrok, dzieci widywałby raz na 2 tygodnie w obecności matki.

        > ... tylko ze to akurat niektórym nexiom nie byłoby na rękę, dla złagodzenia pod
        > kreślam słowo niektorym smile

        No mnie byłoby na rękę. Wydatki byłyby mniejsze, dzieci zadbane, więc stresów mniej. I co z tego?
        • jak.z.nut Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 21:58
          nie odnosze się do Ciebie personalnie tylko czytając to i inne fora zastanawiam się jak to się dzieje ze dzieci z tak patologicznych rodzin nadal sa z matkami? Czasy pamiętnego filmy z Lindą " Tato" naprawdę minęły już dośc dawno i jak facet chce, to jest w stanie zadbać o dzieci, ba, jest w stanie wygrać w sądzie opieke nad nimi, tylko ze to kosztuje i czas i wysiłek, więc czesto lepiej psioczyć na eksie, która zresztą, zazwyczaj jest podstepną żmiją, która przemocą gwałciła chlopa, żeby mu podstepnie bachory narobićsmile bo ani to to ładne, ani mądre i w dodatku chodzaca patologia. Może czasem warto troszkę bardziej krytycznie oceniac to co nasi partnerzy mówią o swoich eksiach.
          • altz Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 22:21
            Namówiłem jedną macochę na odebranie dziecka matce i powierzenie opieki ojcu.
            Ciężko było, sprawa była bardzo zawikłana i dziecko było odpowiedzialne za wszystko, tak się czuło, jakby matka była dziecka córką. Były naciski, były szantaże itp. itd.
            Udało się, chociaż nikt nie wierzył, że się uda. Teraz to dziecko jest faktycznie dzieckiem, nie zaprząta sobie głowy sprawami dorosłych. Żeby nie było tak cukierkowo, powiem tylko, że pomógł pewien zbieg okoliczności. Więcej nie mogę powiedzieć. Druga sprawa z innym dzieckiem w tej rodzinie też została rozwiązana za moją namową i dużym wsparcie, teraz jest już wszystko poukładane, jak należy.
            Nie uważam, że to jest jakaś moja zasługa. Jest mi po prostu smutno, że to musiało tak długo trwać, dwa lata przy ewidentnych przesłankach.
              • altz Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 23.02.12, 09:58
                polifonia1983 napisała:

                > > Namówiłem jedną macochę na odebranie dziecka matce i powierzenie opieki ojcu.
                >
                > Mam nadzieję, Altz, że to zdanie i reszta postu to jakiś kosmiczny skrót myślow
                > y...

                Wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Znałem dobrze sytuację i ja nie miałem wątpliwości, natomiast ojciec z nową partnerką mieli wątpliwości czy się uda. Udało się.
                Matka utraciła prawo pierwszego opiekuna, dzieci są szczęśliwe, nic się nie dzieje, a działo się, oj działo. Matka nie chce płacić nawet symbolicznych alimentów, ale w takich sytuacjach to typowe, niestety. Dziewczynki są w podobnym wieku, świetnie się dogadują i traktują jak siostry. A matka tej jednej (odebranej) musi w końcu stanąć na własnych nogach i uniezależnić się od swoich dominujących rodziców, co jej też wyjdzie na zdrowie.

                Tak czasami myślę, że rodzice ex'ów nie są doceniani w całym rozgardiaszu, a często mają swój wkład.
                • polifonia1983 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 23.02.12, 10:08
                  Ja wszystko rozumiem, tylko, uwierz mi, to nie macochy są od odbierania dzieci matkom.
                  Odebrać może ojciec, a macocha może to poprzeć lub mieć obiekcje, choć moim zdaniem nie powinna, bo dziecko ma prawo mieszkać z ojcem. Ale, jak bardzo bym nie czuła się zaangażowana w sytuację, to sprawa rodzica. Macocha może ewentualnie wspierać.
                  • altz Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 23.02.12, 14:22
                    polifonia1983 napisała:

                    > Ja wszystko rozumiem, tylko, uwierz mi, to nie macochy są od odbierania dzieci
                    > matkom.
                    > Odebrać może ojciec, a macocha może to poprzeć lub mieć obiekcje, choć moim zda
                    > niem nie powinna, bo dziecko ma prawo mieszkać z ojcem. Ale, jak bardzo bym nie
                    > czuła się zaangażowana w sytuację, to sprawa rodzica. Macocha może ewentualnie
                    > wspierać.

                    Ja Ci wierzę i nawet wiem, że od tego są sądy, tylko że sądy same działają, muszą mieć wniosek. Uważam, że trzeba się zdecydować, czy jesteśmy razem tak na próbę czy na poważnie na stałe? Ja wybieram na stałe. Często jest tak, że facet ze swoją Byłą Kobietą, a Obecną Oprawcą nie chce walczyć, trzeba go często wesprzeć i pomóc. Trudno jest walczyć z rodziną, ja to rozumiem, jestem takim samym albo nawet ekstremalnym przypadkiem. Tak było i w tym przypadku. Gdyby nie macocha, to dziecko nadal byłoby znerwicowane, opiekowało się matką i chroniło matkę przed wszystkimi. To nie są zadania dziecka.
                    Ja byłem przekonany od razu, macocha nie wierzyła, że się uda, ojciec był wystraszony, żeby to się nie skupiło na dziecku. Dojrzeli do decyzji, zebrali w sobie, uwierzyli i się udało.
                    Przy tym przypadku wątki o tym, że ojciec za bardzo się zajmuje pierwszym dzieckiem, wydają się dziecinne.
                      • altz Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 25.02.12, 10:20
                        braktalentu napisała:

                        > Proponuję lekturę postów Altza na innych forach "rodzinnych". Dla mnie jest kom
                        > pletnie niewiarygodny.
                        Jedno z drugim nie ma nic wspólnego, to są różne sprawy. Ja mam za dużo doświadczeń, żeby spokojnie reagować na zaczepki. Jestem człowiekiem, jak każdy, mam też swoje problemy. Czasami ma się pewność i wtedy wiadomo, co robić, to lubię najbardziej. U siebie nawet wolałbym sytuację, gdyby matka moich dzieci była jakąś patologią, wtedy już dawno dzieci byłyby ze mną. Ale tak nie jest, można jej wiele zarzucić, ale się stara i nie jest patologią. Z jednej strony to jest dobrze, bo matka nie jest najgorsza, z drugiej źle, bo nie mam szans na opiekę, a matka bezwzględnie wykorzystuje swoją przewagę. Z głupoty wykorzystuje, nie z cwaniactwa. Musi dojrzeć, znam ją i wiem, że to u niej długo trwa. Widzę zmiany w dobrym kierunku, jeszcze z dwa lata i będzie normalniej.
      • polifonia1983 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 22.02.12, 20:44
        Ależ niech powstają, kto im broni.

        Ja nie uważam, żeby ten wątek służył nakręcaniu się. Raczej pokazuje pewną bezsilność, poza tym, dobrze wiedzieć, że się nie wpadło jak śliwka w g. samemu.
        Nie wiem, czemu uważasz, że niektórym z nas byłoby nie na rękę przejęcie opieki. W dużej mierze osoby, które to piszą, robią to, bo się tymi dziećmi jakoś przejmują. I bo dostają w kość za darmo od obcych sobie osób.

        Jeżeli o mnie chodzi, to piszę tu, bo:
        - gdy dziecko było małe, przez pół roku M jej nie mógł widzieć. Dopiero sąd nakazał kontakty. Obecnie tego nie pamięta.
        - gdy je nakazał, przed każdą wizytą mówiła małej, że tata i jego rodzina jej nienawidzi i że jej nie chcą. Wyobraź sobie pięcioletnie dziecko, które płacze w niebogłosy, jak zwierzątko, pytając "dlaczego mnie nienawidzicie".
        - bo jakiejkolwiek dokumentacji medycznej nie da się wyciągnąć, bo to "nie jego (M) sprawa.
        - bo dziecko ma regularnie łamany charakter, jest znerwicowane do granic możliwości, ale wg. ex jest niegrzeczne.
        - bo dziecko jest regularnie szantażowane emocjonalnie np. tym, że policja je aresztuje i wsadzi do poprawczaka, jeśli przyjedzie do ojca lub że matka popełni samobójstwo.
        - bo, gdy udało się umówić wspólną terapię dla dziecka, ex powiedziała młodej, że ojciec chce ją zamknąć w psychiatryku, bo uważa, że jest nienormalna (małą, nie matkę).
        - mogę w nieskończoność.
        Wszystko w białych rękawiczkach, słowo przeciw słowu. Żaden sąd w PL tego nie uzna za podstawę do odebrania.I bo dziecko rozpaczliwie kocha swoją mamę i zabranie jej od niej oznaczałoby, że ją traci ("Bo ty mnie tato kochasz zawsze, a mama tylko wtedy, gdy robię co chce"). Pamiętaj, że wszystko, co robi się wokół dziecka, to operacja na żywym organizmie i zanim człowiek poleci do sądu zastanowi się piętnaście razy, co bardziej zniszczy psychikę młodej.
        Nie wiem, jak innym M, mojego też ta sytuacja wali po nerkach i robi co może, żeby małej było na świecie dobrze.
        Ludzie są różni, są i macochy jak z koszmarnej bajki i normalne, i rodzice, którzy są w stanie się dogadać i po rozstaniu dbać wspólnie o dziecko, i tacy, dla których dzieci są tylko narzędziami. Spotkałam wszystkie typy. Wiek, wykształcenie, staż małżeński ani pieniądze nie mają znaczenia.
        • jak.z.nut Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 23.02.12, 16:05
          Jasne że zimny chów nie jest podstawą ale już manipulowanie dzieckiem i szkodzenie jego psychice zdecydowanie tak. Nie jest to droga niemożliwa i w sądzie, przy pomocy biegłych można udowodnić powyższe, zwłaszcza że dziecko, nawet wyuczone formułek, nie jest w stanie kłamać do skutku.
      • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 23.02.12, 09:09
        jak.z.nut napisała:

        > Nie bardzo wiem czemu taki wątek ma służyć?? Nakręcaniu się? Jestem i eks i ne
        > xt i daję głowę że i o Was ( Nas) powstałby podobny wątek na samodzielnej mamie
        > wink) pełen oburzenia i jadu.
        Nie nakręcaniu się tylko wygadaniu, bo czasem w domu nie można, bo mój nm też to przeżywa i czasem to ja muszę być tą silniejszą i wspierać go że powoli kiedyś to się ułoży, chociaż w duchu też zagryzam zęby bo szlag mnie trafia jak widzę co własna mama potrafi zrobić dziecku żeby tylko dopiec Byłemu.
        A czasem także, żeby się pośmiać, bo tak, niektóre wybryki Ex są wręcz śmieszne (patrz: chowanie się w szafie smile), a dobrze czasem dostrzec absurd w tym wszystkim i pośmiać się choćby przez łzy. A wątki o nas czy to w necie, czy komentarze na żywo są wszechobecne, czemu ja nie mam prawa głosu?

        Czasem mam wrażenie ze tylko kobiety mają problemy
        > w takich "macochowo- eksowych" układach, mimo że to ich partnerzy powinni się s
        > kupić na ich rozwiązywaniu.
        Mój nm próbuje to rozwiązać, a ja się czuję koszmarnie nie mogąc zrobić nic więcej poza radą. I zżera mnie moja bezsilność, bo cholernie zależy mi na dziecku. I nie, to nie tylko mój problem, przede wszystkim to problem ojca i dziecka, bo to nie wymysły że dziecko potrafi być niedoubrane w mrozy, separowane od ojca, manipulowane i znerwicowane - to rzeczy które widzę i to na pewno nie jest tylko mój problem, ani wersja wydarzeń mojego partnera.

        Po co pisać jak bardzo zaniedbane dziecko przychodz
        > i do ojca, może lepiej spróbować przejąc opiekę nad takim zaniedbanym dzieckiem
        > ... tylko ze to akurat niektórym nexiom nie byłoby na rękę, dla złagodzenia pod
        > kreślam słowo niektorym smile

        Uwierz, wieeele bym oddała żeby móc się małym zaopiekować, ale tak jak mówiły dziewczyny - zbyt lekki ciuszek, za długa czupryna, brak przekazania lekarstw w trakcie choroby czy zakaz noszenia rzeczy od taty to nie podstawa do zabrania matce dziecka. Póki co walczymy o jak najczęstsze kontakty i uwierz to również nie jest łatwa walka sad
        • braktalentu Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 25.02.12, 08:26
          "- zbyt lekki ciuszek, za długa czupryna, brak przekazania lekarstw w
          > trakcie choroby czy zakaz noszenia rzeczy od taty to nie podstawa do zabrania m
          > atce dziecka".

          I na tym należałoby się skupić. Skoro wymienione przez Ciebie argumenty nie przemawiają za przekazaniem dziecka pod opiekę ojcu, to być może istotą rodzicielstwa jest coś innego niż ciuch, czupryna, leki i zakazy. I być może w obszarach rodzicielstwa, o których najwyraźniej Twój partner jako ojciec nie ma pojęcia, Jego paskudna Ex świetnie sobie radzi.
          Wiem, że istnieją złe matki, ale doświadczenie życiowe pokazuje mi, że ich byli partnerzy nie są wcale lepszymi ojcami. Rozstrzygnięcia sądowe dotyczą najczęściej nie "dobra dziecka", ale jak najmniejszego zła.
          I kiedy czytam o tych ubrankach, fryzurkach i wyjściach na basen zimą to budzi się we mnie złość. Złość na ojców tych dzieci. Jakimi są rodzicami, skoro ich samych większość z tych lejowatych, głupich Ex traktuje jak gówniarzy.
          Jak wywiązują się ze swojej roli, skoro przerasta ich zakup ubrań dla dziecka, zabawa poza przedszkolem, wizyta u lekarza po dokumentację medyczną, czy obecność na wywiadówce w szkole. Płacenie alimentów i kontakty to NIE JEST ojcostwo.
          • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 25.02.12, 13:28
            Nim rzucisz oskarżenie kto jest jakim ojcem zastanów się 3x bo nie znasz sprawy. Ojciec nie jest informowany o stanie zdrowia dziecka, ma zakaz uczestniczenia w wizytach lekarskich chociaż nim się rozstali był jedyną osobą która to robiła (ex nawet nie wiedziała jak się nazywa lekarka syna i lekarka potwierdziła to w sądzie) więc od kiedy się rozstali a wie że dziecko jest chore sam dzwoni do lekarza żeby się dowiedzieć co dziecku jest, bo od matki się tego nie dowie. Na wywiadówki chodzi, ale ponieważ na kolejnej miał scenę taką, że przedszkolanka poprosiła ich o przychodzenie osobno i sama miała duże nieprzyjemności kiedy zwróciła ex uwagę (ex następnego dnia poszła na skargę do dyrektorki przez co wychowawczyni miała nieprzyjemności), to lata co miesiąc na konsultacje indywidualne, nie tylko na zebrania 2x do roku. Jest na wszystkich uroczystościach, chciał zapisać dziecko na dodatkowe zajęcia i chciał za nie płacić i dziecko na nie zawozić i odwozić ale nie dostał zgody bo ex wie że jednocześnie częściej widywałby syna a to jest jej nie na rękę. SĄ OJCOWIE KTÓRZY CHCĄ BYĆ OBECNI AKTYWNIE W ŻYCIU DZIECKA, ALE PÓKI SĄD NIE UREGULUJE KONTAKTÓW TO MOGĄ SOBIE EX SKOCZYĆ. NIE WYDA DZIECKA I JUŻ. Więc jasne, jest zatrzęsienie ojców którzy myślą że wystarczy dziecko zaprowadzić do mcdonalda 2x w miesiącu, albo do babci, niech ona się zajmie (sama takiego miałam) ale to nie jest ten przypadek!
            • braktalentu Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 25.02.12, 19:41
              Ja nie oskarżam. Ja czytam i oczom nie wierzę.
              Sądowy (chyba?) zakaz uczestnictwa w wizytach lekarskich.
              Oczekiwanie, że ktoś (ale kto?) będzie informował o stanie zdrowia dziecka.
              Przywiązywanie większej wagi do nieprzyjemności przedszkolanki niż do obowiązków względem własnego dziecka.
              Wreszcie bajka o walce o jak najczęstsze kontakty (uwielbiam ten mit, że w Polskim sądzie ojciec nie nie ma po co starać się o opiekę nad dzieckiem). Bajka, bo uregulowanie kontaktów oznacza ich o-g-r-a-n-i-c-z-e-n-i-e do określonych terminów; przy braku uregulowań ojciec ma prawo spędzać z dzieckiem tyle czasu ile zdoła wyegzekwować.
              Tyle, że do egzekwowania czegokolwiek trzeba mieć chęć i jaja. Jak się ma sam ogonek, to tylko go podwinąć pod siebie można. Rodzic bez jaj to na pewno nie ojciec.

              • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 25.02.12, 20:10
                braktalentu napisała:

                > Ja nie oskarżam. Ja czytam i oczom nie wierzę.
                > Sądowy (chyba?) zakaz uczestnictwa w wizytach lekarskich.
                > Oczekiwanie, że ktoś (ale kto?) będzie informował o stanie zdrowia dziecka.
                > Przywiązywanie większej wagi do nieprzyjemności przedszkolanki niż do obowiązkó
                > w względem własnego dziecka.
                > Wreszcie bajka o walce o jak najczęstsze kontakty (uwielbiam ten mit, że w Pols
                > kim sądzie ojciec nie nie ma po co starać się o opiekę nad dzieckiem). Bajka, b
                > o uregulowanie kontaktów oznacza ich o-g-r-a-n-i-c-z-e-n-i-e do określonych ter
                > minów; przy braku uregulowań ojciec ma prawo spędzać z dzieckiem tyle czasu ile
                > zdoła wyegzekwować.
                > Tyle, że do egzekwowania czegokolwiek trzeba mieć chęć i jaja. Jak się ma sam o
                > gonek, to tylko go podwinąć pod siebie można. Rodzic bez jaj to na pewno nie oj
                > ciec.
                >
                Sądowo to jeszcze walczy, zakaz jest ze strony matki, a jak jest wizyta lekarska w domu to ma się na siłę im do mieszkania władować? Nie czeka biernie, tylko jak wie że dziecko jest chore to dzwoni do ex się wypytać, ale ona nie ma w zwyczaju odbierać telefonów, więc dzwoni do lekarki. To jest brak zainteresowania Twoim zdaniem?
                Co Ty opowiadasz, uważasz, że nie trzeba walczyć o uregulowanie? Od kogo ma egzekwować to spędzanie czasu, jak matka się nie zgadza?? Jak nie będą uregulowane sądownie to żadnych nie będzie. Pewnie, że byłoby bosko brać dziecko kiedy się chce, nie patrząc na daty, dni tygodnia itp, ale do tego trzeba wspólnej zgody i chęci obu stron. Niektórym się to udaje, a niektórzy muszą każdą dodatkową godzinę wyszarpnąć w sądzie, bo z drugą stroną rozmowy NIE MA.
                A jak matka bluźni przy innych rodzicach w przedszkolu a po uwadze przedszkolanki idzie do dyrektorki na skargę i wypisuje dziecko z przedszkola, bo "nikt jej nie będzie pouczał jak się ma zachowywać" to ma na siłę chodzić na zebrania 2x w roku, ryzykując kolejną zmianę przedszkola, czy lepiej na indywidualne konsultacje co miesiąc? Czytaj ze zrozumieniem.
                • braktalentu Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 27.02.12, 11:07
                  "zakaz jest ze strony matki, a jak jest wizyta lekarsk
                  > a w domu to ma się na siłę im do mieszkania władować? Nie czeka biernie, tylko
                  > jak wie że dziecko jest chore to dzwoni do ex się wypytać, ale ona nie ma w zwy
                  > czaju odbierać telefonów, więc dzwoni do lekarki. To jest brak zainteresowania
                  > Twoim zdaniem?"

                  Moim zdaniem to jest zabawne, że dorosłemu mężczyźnie posiadającemu pełnię władzy rodzicielskiej ktoś może czegoś zakazać odnośnie Jego własnych dzieci. Ty się ciesz, że Ex Mu tylko w sprawach dzieci zakazuje, bo jak On taki posłuszny to gotów respektować Jej zakazy dotyczące życia seksualnego, albo insze wymyślne.
                  Już to gdzieś w tym wątku napisałam wcześniej :ZAINTERESOWANIE nie ma nic wspólnego z wychowywaniem dziecka.
                  Prawa do wychowywania dziecka nie egzekwuje się "od kogoś" postanowieniem sądowym. Zresztą w przypadku ojca - jelenia taki nakaz nic nie da. Pójdzie taki ojciec machając papierkiem pod drzwi Ex i zza tych drzwi usłyszy: "zakazuję". I będzie w tej samej sytuacji co teraz. A w zasadzie w gorszej. Bo teraz może iść do przedszkola, odebrać dziecko i wysłać sms'a mamusi, że je odebrał i odstawi o 18:00 do domu. Mamusia prawnie rzecz biorąc może Mu skoczyć. A jak będą uregulowane kontakty, to mamusia pójdzie do przedszkola z wyrokiem i tatuś dziecka nawet z policją nie odbierze.

                  "jak matka bluźni przy innych rodzicach w przedszkolu a po uwadze przedszkolan
                  > ki idzie do dyrektorki na skargę i wypisuje dziecko z przedszkola, bo "nikt jej
                  > nie będzie pouczał jak się ma zachowywać" to ma na siłę chodzić na zebrania 2x
                  > w roku, ryzykując kolejną zmianę przedszkola, "

                  Nie wyszłabym z zebrania swojego dziecka tylko dlatego, że jakiś rodzic zachowuje się niestosownie. Jestem tam z powodu dziecka i zachowanie innych ludzi ryra mnie. Przeniesienie dziecka do innego przedszkola przy sprzeciwie drugiego rodzica jest w stanie przeprowadzić tylko matka, która wie, że ojcem dziecka jest jeleń.

                  Ojcem Truskawko nie zostaje się z chwilą zasiania ziarenka, narodzin, przecięcia pępowiny, czy wypełnienia rubryczki w USC. Ojcem zostaje się każdego dnia, dając przykład dziecku własnym życiem, trzymając je za rękę w każdej chwili (ale nie chroniąc przez życiem) i mając otwarte serce i uszy na to co dziecko mówi. Jaki przykład daje Twój partner swojemu dziecku? Taki, że jak mamusia głośniej ryknie, albo zakaże to tatuś ma się słuchać i basta. Jaki wzór rodziny wyniesie takie dziecko z domu? Taki, że kobieta jest od rozkazywania, a mężczyzna od tańczenia jak kobieta zagra. Jaką szansę ma takie dziecko na stworzenie związku dojrzałego i partnerskiego? Niewielką.

                  Jestem rodzicem. Czasem lepszym, czasem gorszym, ale rodzicem. Wobec swojego dziecka odpowiadam tylko za swoje zachowanie i swoje działanie. Nie odpowiadam za zachowanie drugiego rodzica, przedszkolanki, lekarki i innych. Nie interesuję się. Wychowuję. Własnym przykładem.

                  Myślę Truskawko, że "szarpiesz się" z Ex i absurdami do których jest zdolna, bo frustruje Cię bezradność wobec Jej działań. Ale przecież Ty nie jesteś bezradna. Ty doskonale wiedziałabyś jak postąpić i co zrobić gdyby chodziło o TWOJE dziecko. Bezradny jest Twój partner, który nie potrafi tupnąć nogą i zająć się swoim dzieckiem. Na pewno sprawdza się w wielu rolach społecznych, ale z Twoich opisów wynika, że żeby sprawdzać się w roli ojca potrzebuje wsparcia w postaci papierka z sądu. Tak jakby certyfikat potwierdzający Jego prawa cokolwiek zmienił w zachowaniu Ex. To nie Ona jest tutaj problemem. Problemem jest Twój partner, bo nawet gdy Jej zabraknie On nadal będzie ojcem, który się "interesuje" i który przy głośniejszym tupnięciu tańczy jak Mu zagrają.
                  • truskawka-00 Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 27.02.12, 13:37
                    braktalentu napisała:

                    > Moim zdaniem to jest zabawne, że dorosłemu mężczyźnie posiadającemu pełnię wład
                    > zy rodzicielskiej ktoś może czegoś zakazać odnośnie Jego własnych dzieci. Ty si
                    > ę ciesz, że Ex Mu tylko w sprawach dzieci zakazuje, bo jak On taki posłuszny to
                    > gotów respektować Jej zakazy dotyczące życia seksualnego, albo insze wymyślne.

                    Będę wdzięczna jeśli ta dyskusja będzie na nieco wyższym poziomie, wolna od tak daleko idącej prześmiewczości. Chyba mogę na tyle liczyć, skoro w pozostałych komentarzach piszesz o dystansie jaki przez te lata zyskałaś? Pamiętaj, że całej sytuacji nie znasz i permanentna złośliwa ocena czyjegoś charakteru, coraz to bardziej wykraczająca poza temat rozmowy jest po prostu nie na miejscu.

                    Bo teraz może iść do
                    > przedszkola, odebrać dziecko i wysłać sms'a mamusi, że je odebrał i odstawi o
                    > 18:00 do domu. Mamusia prawnie rzecz biorąc może Mu skoczyć. A jak będą uregulo
                    > wane kontakty, to mamusia pójdzie do przedszkola z wyrokiem i tatuś dziecka naw
                    > et z policją nie odbierze.

                    Pójść do przedszkola i odebrać dziecko bez uzgodnienia tego z matką? A jak Ty to sobie wyobrażasz, skoro po dziecko przychodzi babcia o tej samej porze? Że przyjdzie wcześniej i zabierze je w trakcie zajęć? Czy że zabierze je babci siłą? Czy zapyta się 5latka z kim wolisz pójść? Wszystko bardzo dobre pomysły, zwłaszcza że następnym razem dziecka nie dostanie i pozostanie mu tylko zabierać je za każdym razem bez uzgodnienia z przedszkola cichaczem. Rewelacyjne rozwiązanie, sąd na pewno przyklaśnie takim pomysłom, a matka po prostu przemilczy.
                    >
                    > Nie wyszłabym z zebrania swojego dziecka tylko dlatego, że jakiś rodzic zachowu
                    > je się niestosownie.

                    Nie wyszedł, ale następnym razem wolał iść na konsultacje dzięki którym jest w przedszkolu znacznie częściej niż matka dziecka i z indywidualnej rozmowy z wychowawczynią też znacznie więcej wynosi. To też wg Ciebie coś złego?
                    >
                    > Ojcem Truskawko nie zostaje się z chwilą zasiania ziarenka, narodzin, przecięci
                    > a pępowiny, czy wypełnienia rubryczki w USC. Ojcem zostaje się każdego dnia, da
                    > jąc przykład dziecku własnym życiem, trzymając je za rękę w każdej chwili (ale
                    > nie chroniąc przez życiem) i mając otwarte serce i uszy na to co dziecko mówi.
                    > Jaki przykład daje Twój partner swojemu dziecku? Taki, że jak mamusia głośniej
                    > ryknie, albo zakaże to tatuś ma się słuchać i basta.

                    Taki, że nie dopuszcza do sytuacji kiedy dziecko miałoby być świadkiem tych krzyków, a wszystkie rozmowy ustalenia, w tym awantury odbywają się bez jego udziału. Zabieranie dziecka bez uzgodnienia z matką prowadziłoby jedynie do takich otwartych konfrontacji podczas następnej próby spotkania z dzieckiem (piszę próby, bo dziecka by po prostu nie dostał i rozumiem, że wg Twojej logiki powinien przyjechać po małego z policją - też bardzo dobry przykład dla dziecka), dlatego skoro z 2 stroną porozumienia brak, lepiej zaangażować w to sąd.
                    >
                    > Myślę Truskawko, że "szarpiesz się" z Ex i absurdami do których jest zdolna, bo
                    > frustruje Cię bezradność wobec Jej działań. Ale przecież Ty nie jesteś bezrad
                    > na.
                    Tak, oczywiście że frustrują mnie zachowania Ex. Co mogę Twoim zdaniem na tym etapie zrobić? Odpalić silnik w samochodzie pod przedszkolem kiedy nm będzie odbierał syna bez uprzedzenia?
                    Tak jakby certyfikat potwierdzający Jego prawa cokolwiek zmien
                    > ił w zachowaniu Ex.
                    Zmieni, bo już teraz przy zabezpieczeniu boi się "podskoczyć" i tych kontaktów które sąd zasądził nie obcina. Próbuje działać w inny sposób, ale cała reszta jest mało istotna.
                    • braktalentu Re: Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 27.02.12, 14:32
                      "Nie wyszedł, ale następnym razem wolał iść na konsultacje dzięki którym jest w
                      > przedszkolu znacznie częściej niż matka dziecka i z indywidualnej rozmowy z wyc
                      > howawczynią też znacznie więcej wynosi. To też wg Ciebie coś złego?"

                      To według mnie działanie, które utwierdza matkę w przekonaniu, że krzykiem, pieniactwem i hucpą osiągnie swój cel. Tym razem osiągnęła. Ojciec ZGODNIE Z JEJ ŻYCZENIEM nie bierze udziału w zebraniach.
                      Na zebraniu przedszkolnym dziecko nie jest świadkiem krzyków i awantur.

                      Czy kiedykolwiek Twój partner zapytał Ex dlaczego tak niechętnie oddaje dziecko pod Jego opiekę? Być może kobieta ma konkretne obawy, które uda się pokonać, lub współpracować (nawet jeśli są irracjonalne) w kierunku ich rozwiania.