Dodaj do ulubionych

Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy :)

22.02.12, 13:57
Wątek do gadania o wszytskim.
Do cieszenia i do wyżalania smile Że eksia zła, że M/TZ uaprty, pasierbiątka niewdzięczne wink a zupa była za słona wink o teściowej nie wspomnę wink Do wirtualnego kawkowania i co wam się tam tylko zamarzy smile
Slowem - o wszystkim tym o czym by się chcialo pogadać, a nie bardzo jest sens zakładac osobny wątek smile

Zapraszamy smile

Obserwuj wątek
    • lolcia-81 To ja zacznę ;) 22.02.12, 14:09
      Mam dzisiaj meg akiepski humor i wszystko mnie wnerwia.
      Głównie mi wadzi permanentny ostatnio u mnie brak gotówki.
      I brak perspektyw na zmianę powyższego sad
      Nawet nie sam brak gotówki jako taki, tylko to wszystkoco sie z tym wiąże.
      Młoda mojego męża ma komunię w maju. Mamuska ja namówila żeby poprosiła o laptopa. Grzecznie wytłumaczylismy, że nie da rady, ale jak to sie skończy - zobaczymy. Poza tym, my na ta komunię wcale nie jestesmy zaproszeni, tzn mamy "pozwolenie" na przyjście do kościoła, z zastrzeżeniem, że eksia będzie siedzieć razem z moim mężem, a ja sobie mogę gdzieś tam z tyłu usiąść surprised a na przyjęcie oczywiście nie jestesmy zaproszenie, "no bo jak by jej rodzina z nim miała usiąść przy jednym stole " surprised
      Szczerze mówiąc to mam to gdzieś, ale coraz mniej mi sie chce iść.
      Po pierwsze nie wiem za co my kupimy ten prezent .
      Po drugie w coś sie muszę ubrać, a nie mam totalnie NIC, bo mi sie ostatnio rozmiar zmienił sad
      Po trzecie musiałabym pójśc do fryzjera, itp. żeby jakos wyglądać, chociaż juz i tak będę obiektem ogólnej dyskusji, bo to by była w sumie pierwsza okazja dla rodziny eksi do zobaczenia mnie.
      I po prostu - jakoś nie czuje żebym chciala tam iść.

      A oprócz komunii mam jeszcze parę innych zmartwień a drugie tyle sama sobie chyab wmawiam wink
      Ehhhh, niech już będzie wiosna smile
      • truskawka-00 Re: To ja zacznę ;) 22.02.12, 14:25
        lolcia-81 napisała:

        > Mam dzisiaj meg akiepski humor i wszystko mnie wnerwia.
        > Głównie mi wadzi permanentny ostatnio u mnie brak gotówki.

        Idź na komunię, szyku zadaj. A brak zaproszenia Was niżej krytyki, chociaż u mnie to też norma. Ja mam chwilowy zakaz całkowitego kontaktu z małym, bo zełgała w sądzie że dziecko przeżywa spotkania ze mną (oczywista bzdura bo wręcz się o mnie dopytuje) i sąd przychylił się do czasowego zawieszenia spotkań ze mną, do czasu opinii z RODK i kolejnej sprawy sad
        • lolcia-81 Re: To ja zacznę ;) 22.02.12, 14:28
          Tiaa, zadam szyku, chyba w worku na kartofle, może mi starczy kasy :p
          Chociaz przy naszej eksi to bardzo starac sie nie trzeba zeby szyku zadac tongue_out... moze ten pomysl z workiem nie jest tak zly big_grin

          • optymist75 Re: To ja zacznę ;) 22.02.12, 14:34
            Jeśli chodzi o komunię to ja na pewno się nie zjawię.M idzie ,ale tylko do kościoła.
            Przy najbliższym po komunijnym spotkaniu wyjdziemy wszyscy razem uczcić komunię młodego.
            Mamuśka nie raczy powiadomić tatusia o dacie uroczystości(M już wie smile)
            Oczywiście wmówiła dziecku,że potrzebuje ipada 2 i tatuś mu go kupi smile(jej zdaniem oczywiście)
            • truskawka-00 Re: To ja zacznę ;) 22.02.12, 14:39

              > Mamuśka nie raczy powiadomić tatusia o dacie uroczystości(M już wie smile)
              > Oczywiście wmówiła dziecku,że potrzebuje ipada 2 i tatuś mu go kupi smile(jej zda
              > niem oczywiście)
              >
              NM też nie jest informowany o żadnych uroczystościach, na wszelki wypadek regularnie chodzi i dzwoni do przedszkola. Zresztą do którego przedszkola mały został przepisany po szantażu, też się nie dowiedział od Ex, tylko sprawdził na własną rękę i znalazł.
            • lolcia-81 Re: To ja zacznę ;) 22.02.12, 14:39
              Nasza tez namowila mlodą na tego laptopa, bo rzekomo poprzedni komputer (gruntownie zmodernizowany pol roku temu) wlasnie sie zepsuł i nie da rady go naprawic :o Ciekawa jestem ile w tym prawdy, pewnie nic, jak to zwykle z nasza eksia.

              W kazdym razie ja powiedzialam mezowi, ze absolutnie sie nie zgadzam , bo : po pierwsze nie wydaje mi sie zeby laptop byl niezbedny do zyci 9latce, ktora nawet szczegolnie kompami si enie interesuje, a ja nie bede mamusi sprzetu sponsorowac, po drugie nie mamy na niego kasy, a po trzecie niby mozna kupic na raty, ale patrz punkt 1 a poza tym jak mam sie zadluzac to wole kupic cos do naszegpo nowego mieszkania gdzie nam jeszcze polowy rzeczy brakuje, a nie eksi zachcianki spelniac.

              Jesooo, jaka ze mnie wredna macocha.
              • ciociacesia wredna bez serca i sumienia 22.02.12, 14:50
                dziecku laptopa zalujesz. swinio ty. bys sie wstydzila!
                ja sie zastanawiam czy nie zasugerowac mamie exa zeby nie kupowala juz pluszaków bo nie mam gdzie tego trzymac a wyrzucac nie chce, bo mloda potrafi w najmniej oczekiwanym momencie sobie przypomniec o jaikims tam badziewiu co w piwnicy schowalam
                na swieta chcieli chyba dac niezapomniany prezent i dostala 1,5 metrowego miśka (młoda ma 3 lata i niespełna metr wzrostu)
              • truskawka-00 Re: To ja zacznę ;) 22.02.12, 14:52
                lolcia-81 napisała:

                > Jesooo, jaka ze mnie wredna macocha.

                Nie wredna, tylko rozsądna. Nie ma się co oszukiwać, że wiele naszej kasy też nie idzie na dziecko, tylko na mamusi zachcianki, ale tego nie udowodnimy...
                  • optymist75 Re: To ja zacznę ;) 22.02.12, 15:14
                    lolcia-81 napisała:

                    > No, gdzie my oczy miałysmy ? tongue_out
                    Oj głupia byłam smile
                    Ale za to ex stwierdziła ,że lecę na jego mieszkanie.Zapomniała mi powiedzieć ile on ma długów,dzięki szanownej smile
                    Ale ostatnio pojawiło się ,że nie wytrzymam z nim tyle co ona, jeszcze wcześniej od niego odejdę smile
                    Więc tak rozumując muszę jeszcze 3 dzieci urodzić ,a potem tylko alimenty liczyć smile
                      • ciociacesia no moj gołodupiec 22.02.12, 15:23
                        wiec wiem dokładnie na co leciały wszystkie nexie
                        złotousty chłopak, sliczny jak marzenie (jak ktos lubi ty przecpanego johnnego deppa skrzyzowanego z villim vallo) uroczy i ma sliczna nawijke i 1000 swietnych pomyslow jak stworzyc swej ukochanej raj na ziemi. no i slicznego członka smile w kazdym razie o materialne pobudki zadnej nie mozna posądzic. zadna tez z nim tyle nie wytrzymala co ja. bije sie w piers ze pierwsza ostro sabotowałam. teraz mi wstyd
      • lolcia-81 Re: jestej z siebie bardzo dumna 22.02.12, 14:22
        ja ostatnio byłam z siebie taka dumna jak zrobiłam pierwszy i jedyny raz prezentację w PowerPoincie/Excelu bez manuala, tak "z głowy" i najbardziej pamietam sie nameczylam z jakas kretynska linia trendu...

        a limity na karcie dobra rzecz.... chociaz z tym 0 to troche zbyt surowa dla siebie byłas wink
    • polifonia1983 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 22.02.12, 15:27
      Tak sobie myślę,
      Moja ciotka lat temu wiele została macochą trójki nastolatków. Ex dnia w życiu nie przepracowała, piła, ciotka więc przez wiele lat dokładała, lub kiedy wujek nie miała pracy, płaciła jej alimenty, bez słowa skargi, ewentualnie z tekstem, tak trzeba i już. Pasierbowie po latach przyznali, że bardziej im pomogła niż własna matka. Teraz są już wszyscy dorośli, dzieci mają w wieku okołomaturalnym i starsze i mimo, że dwoje nich mieszka za granicą, są w stałym kontakcie, zapraszają ją (często samą, bez wujka), a jak już jest u nich, fundują wycieczki za ichnią granicę, choć im się nie przelewa). Generalnie, mimo różnych okresów, peace and love, wielka, świetna rodzina.
      K...., jak to się robi???
      • lolcia-81 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 22.02.12, 15:37
        polifonia1983
        czasem sama sie nad tym zastanawiam, bo tez przynajmniej z opowiesci takie przyklady znam smile
        Nie wiem, moze my takie wredne typy jestesmy ?
        I mam jeszcze taka swoja teorie,nie wiem, byc moze błędną, że łatwiej jest być taką idealną macochą kobiecie , która nie ma własnego dziecka, przynajmniej na początku, w tym momencie kiedy dopiero ta macocha sie staje. Nie ma problemu równego trakowania i nie ma tez takiego poczucia, które często się niestety u mnie pojawia, zwłaszcza w zwiazku z chronicznym brakiem kasy, że przez "tamto dziecko" musisz odmówić czegoś swojemu dziecku...
        Serio, wydaje mi się że łatwiej byc macochą bezdzietną smile
        • optymist75 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 22.02.12, 15:51
          Oj dziewczyny .Leżę sobie z rwą kulszową,ruszać się za bardzo nie mogę.
          Wczoraj w ramach "śmiech cię uleczy"naczytałam się kawałów i popłakałam się ze śmiechu.
          Dziś wzięłam tylko jedną tabletkę przeciwbólową ,więc chyba działa smile
          Nie wiem czy odpuścić dziś kawały,tu też wesoło smile
        • illegal.alien Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 23.02.12, 00:50
          Najlatwiej to jest byc macocha, ktora nie musi wybierac moje vs twoje dziecko - czyli nawet jezeli dzieci sa po obu stronach, to wszyscy zyja na tym samym poziomie.
          Ja tam nie mam problemu z tym, ze kasa idzie na mloda mojego W, bo mi sie krzywda nie dzieje. Wrecz uwazam, ze powinien dawac wiecej, ale sie nie wtracam, bo on mnie nie slucha, a nie bede sie na wlasne zyczenie frustrowac.
              • lolcia-81 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 24.02.12, 17:49
                Nie bardzo mamy co robic.
                Jak pracuje po 10 godzin i zarabiam dwa razy tyle co moj M.
                On tez pracuje , bywa ze po 12-16 godzin, tyle ze zarabia sporo mniej, ale coz, na nasz rynek pracy zarabiamy calkiem niezle.
                Splacamy hipoteke, inne kredyty wziete m.in.jeszcze na stare dlugi po eksi, raty za meble, ja dojezdzam do pracy 20km w jedna strone a auto na wode nie jezdzi.

                Tylko mi nie mow prosze ze mozna poszukac innej lepszej pracy, albo drugiego etatu.
                Utopia juz była, u Orwella.
                  • lolcia-81 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 25.02.12, 12:44
                    Nie obwiniam "tamtego dziecka" o nic, bo ono samo niczemu nie jest winne.
                    Stwierdzam tylko, że sam fakt jego obecności i wszelakich "kosztów" z nią związanych sprawia, że wielu rzeczy musze odmówic własnemu.
                    Mialam tego swiadomosc wychodzac za maz i nie mam do nikogo pretensji.
                    Ale fakt jest faktem.
                      • lolcia-81 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 25.02.12, 15:28
                        takchce83 napisała:

                        > To może podaj tate swojej córki o większe alimenty

                        przy jego dochodach - nie ma na to szans

                        >Pozatym twój mąż nic nie musi kupować Twojej córce.To też jest faktem.

                        A co to wg Ciebie znaczy, że to mój mąż kupuje coś mojej córce ?
                        Nie mamy rozdzielności majątkowej. Jego wypłata starcza na jego alimenty, kredyt za jego długi, jeszcze po eksi, i zostaje tyle,że gdyby koszty mieszkania, prądu, gazu i jedzienia podzielić na naszą trójkę (a czasem i jego corkę) to jeszcze by mu zabrakło. Tyle ,że my tego tak nie dzielimy, pieniadze mamy wspolne i jesli cos kupujemy, jednej czy drugiej, to kupujemy to MY. idąc twoim tokiem rozumowania, to nie, moj maz NIC nie kupuje mojej córce.
                          • lolcia-81 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 25.02.12, 17:20
                            A co Twoim zdaniem tutaj zmieni rozdzielność ? Rozumiem, że mam zacząć wyliczać mężowi ile zjada, ile zuzywa prądu, gazu i podlogi w mieszkaniu i kazac mu za to płacic, pozabawiajac wszelkich pieniedzy ? Nie zamierzam i na pewno nie poczułabym się w takiej sytuacji lepiej ani "zdrowiej". To sie nie miesci w mojej definicji małżeństwa.
                            Jak już napisałam gdzies wyżej, miałam świadomośc istnienia córki M i nie mam do nikogo pretensji, stwierdziłam tylko fakt, że fakt istnienia dziecka M z eksia ma wplyw na jakość życia mojegon dziecka, ma też wpływ na naszą decyzję o ewentualnym wspólnym dziecku. Zresztą sporo "nexi" na tym forum przyznało mi rację. A czy takie podejście jest "eleganckie" czy nie - szczerze mówiąc mam o gdzieś. Jest szczere.
      • truskawka-00 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 22.02.12, 15:44
        Mam nadzieję, że jak dzieci podrastają i zaczynają same wiele rozumieć, to w końcu nam się to jakoś wynagradza. O ile nie są skutecznie manipulowane przez Ex. Może w tym wypadku o którym piszesz Ex była zbyt zajęta piciem, balowaniem etc i do tego wszystkiego nie manipulowała dziećmi udając ofiarę i matkę Teresę, tylko świadomie obserwowały jak to wszystko wygląda. I lekko też im na pewno nie było.
        • polifonia1983 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 22.02.12, 15:48
          O, na pewno im lekko nie było.

          My niestety mamy manipulantkę do kwadratu.

          lolcia, nie wiem. Czasem na pewno. Z drugiej strony patrzeć na cudze dziecko, kochać je, a nie mieć do niego żadnych praw, to strasznie ciężka sprawa. Patrzeć na nie, mieć je w domu i myśleć ciągle o tym, że się nie może mieć własnego, to musi być horror.
          No chyba, że ktoś postanawia, że nie chce mieć własnych, to inna sytuacja, ale też pewnie nie zawsze łatwa.
          • truskawka-00 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 22.02.12, 15:56
            Podpisuję się obiema rękami, ja mam chwilowy zakaz widywania młodego (sąd wziął pod uwagę łgarstwa Ex, że dziecko płacze po spotkaniach ze mną) i do czasu kolejnej sprawy nie mogę go widywać i strasznie mi z tym ciężko, mimo że nie mam swoich dzieci. Ale czuć się tak wykluczonym, nie mieć żadnych praw tak jak mówisz, to okropne, zwłaszcza że na młodym mi zależy i szlag mnie trafia jak słyszę, że lata w trampkach zimą etc.
          • lolcia-81 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 22.02.12, 15:58
            polifonia1983, ja nawetnie mówię o przypadkach kiedy kobieta nie może albo nie chce mieć dzieci, tylko o tym kiedy w momencie kiedy staje sie macochą nie ma (jeszcze) własnych dzieci. Wydaje mi się, że ma wtedy inne podejście do dziecka partnera, może bardziej chce być dla niego tą "mamą" ... ja takiej potrzeby nie czuję sad podobnie jak szczerze musze powiedzieć, że męża młodej nie kocham, i brak praw do niej szczególnie mi nie doskwiera.
            Ot, taka wredna macocha ze mnie smile
            • anula36 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 22.02.12, 16:09
              To niestety tak nie jest. Przynajmniej nie u mnie. z rozkosza bylabym tylko dziewczyna taty, zamiast 100% mamusia. a poki co jestem bezdzietna mamusia z doskoku. Paranoja do kwadratu!

              I mam jeszcze taka swoja teorie,nie wiem, byc moze błędną, że łatwiej jest być taką idealną macochą kobiecie , która nie ma własnego dziecka, przynajmniej na początku, w tym momencie kiedy dopiero ta macocha sie staje. Nie ma problemu równego trakowania i nie ma tez takiego poczucia, które często się niestety u mnie pojawia, zwłaszcza w zwiazku z chronicznym brakiem kasy, że przez "tamto dziecko" musisz odmówić czegoś swojemu dziecku...

              A ja przez tamto dziecko moze w ogole nie bede miec swojego, i co w tym kurna fajnego???


              Acha - to mial byc maly zabieg ucha,ale zapalenie tegoz ucha zabieg wyklucza, pewnie sie znow odwlecze o pare tygodni, albo i miesiecy. Na razie kiepsko, mloda obolala, spuchnieta, mimo antybiotyku.
              • optymist75 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 22.02.12, 16:16
                anula36 napisała:

                >
                > I mam jeszcze taka swoja teorie,nie wiem, byc moze błędną, że łatwiej jest b
                > yć taką idealną macochą kobiecie , która nie ma własnego dziecka, przynajmniej
                > na początku, w tym momencie kiedy dopiero ta macocha sie staje. Nie ma problemu
                > równego trakowania i nie ma tez takiego poczucia, które często się niestety u
                > mnie pojawia, zwłaszcza w zwiazku z chronicznym brakiem kasy, że przez "tamto d
                > ziecko" musisz odmówić czegoś swojemu dziecku...

                >
                > A ja przez tamto dziecko moze w ogole nie bede miec swojego, i co w tym kurna f
                > ajnego???

                Właśnie.
                Dlaczego ja muszę stawać na głowie,żeby pracować,żyć,wyjechać,mąż doopa nie może znaleźć lepszej pracy ,nie mogę sobie pozwolić na dziecko.Bo jak przestanę pracować to co będziemy jedli?
                A szanowna żyje,nie robi,buja się tylko,rodzi dzieci,a że każde ma Janosik na imie ,to ich po nazwisku woła ...smile
                • ciociacesia doobre 22.02.12, 16:39
                  > A szanowna żyje,nie robi,buja się tylko,rodzi dzieci,a że każde ma Janosik na i
                  > mie ,to ich po nazwisku woła ...smile
                  ja ostatnio sobie uswiadomilam ze mam kazde dziecko z innym facetem.
                • truskawka-00 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 22.02.12, 17:07
                  optymist75 napisała:
                  > Dlaczego ja muszę stawać na głowie,żeby pracować,żyć,wyjechać,mąż doopa nie moż
                  > e znaleźć lepszej pracy ,nie mogę sobie pozwolić na dziecko.Bo jak przestanę pr
                  > acować to co będziemy jedli?

                  Witaj w klubie! Może to wredne, ale jak Ex zabrania mi się widywać z małym i szkaluje mnie wszem i wobec, to czasem mam nieodpartą ochotę powiedzieć jej "Kotek, na Twoim miejscu byłabym dla mnie milsza, bo większość kasy o którą tak się pieklisz i za którą kupujesz sobie 40-calowy telewizor pochodzi z mojej kieszeni". Jezu jak mnie to czasem korci!!!
                  • optymist75 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 22.02.12, 17:20
                    truskawka-00 napisała:
                    >
                    > Witaj w klubie! Może to wredne, ale jak Ex zabrania mi się widywać z małym i sz
                    > kaluje mnie wszem i wobec, to czasem mam nieodpartą ochotę powiedzieć jej "Kote
                    > k, na Twoim miejscu byłabym dla mnie milsza, bo większość kasy o którą tak się
                    > pieklisz i za którą kupujesz sobie 40-calowy telewizor pochodzi z mojej kieszen
                    > i". Jezu jak mnie to czasem korci!!!
                    >
                    Lepiej ugryź się w język.Wyśmieje Cię ,że jesteś głupia ,że dałaś się tak wrobić.
                    Nie obraź się .
                    Ja póki co zapieprzam na rodzinę bo M ledwo starcza na alimenty i kredyty.
                    ;0 Ale jestem dobrej myśli i wiem że nic nie trwa wiecznie.Tej w końcu odbije się głębokim bekiem a my stajemy na nogi smile
                    • lolcia-81 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 22.02.12, 17:48
                      optymist75 napisała:

                      > truskawka-00 napisała:
                      > >
                      > > Witaj w klubie! Może to wredne, ale jak Ex zabrania mi się widywać z mały
                      > m i sz
                      > > kaluje mnie wszem i wobec, to czasem mam nieodpartą ochotę powiedzieć jej
                      > "Kote
                      > > k, na Twoim miejscu byłabym dla mnie milsza, bo większość kasy o którą ta
                      > k się
                      > > pieklisz i za którą kupujesz sobie 40-calowy telewizor pochodzi z mojej k
                      > ieszen
                      > > i". Jezu jak mnie to czasem korci!!!
                      > >

                      Moja chyba sama to okryła tongue_out bo jest slodka aż do bólu tongue_out



                      > Lepiej ugryź się w język.Wyśmieje Cię ,że jesteś głupia ,że dałaś się tak wrobi
                      > ć.
                      > Nie obraź się .
                      > Ja póki co zapieprzam na rodzinę bo M ledwo starcza na alimenty i kredyty.
                      > ;0 Ale jestem dobrej myśli i wiem że nic nie trwa wiecznie.Tej w końcu odbije s
                      > ię głębokim bekiem a my stajemy na nogi smile
                      >


                      Optymist, tiaaa, jak wygramy w totka tongue_out
                    • truskawka-00 Re: Jak macocha z macochą ;) - wątek pogaduszkowy 22.02.12, 17:56
                      optymist75 napisała:

                      > Lepiej ugryź się w język.Wyśmieje Cię ,że jesteś głupia ,że dałaś się tak wrobi
                      > ć.
                      > Nie obraź się .
                      > Ja póki co zapieprzam na rodzinę bo M ledwo starcza na alimenty i kredyty.
                      > ;0 Ale jestem dobrej myśli i wiem że nic nie trwa wiecznie.Tej w końcu odbije s
                      > ię głębokim bekiem a my stajemy na nogi smile
                      >
                      Nie obrażam się smile Wiem, że mogłaby tak odpowiedzieć, poza tym to baba bez honoru więc mogłoby jej sprawiać satysfakcję że jeszcze ode mnie ciągnie, dlatego się powstrzymuję. U nas oboje zapieprzamy, tylko ja jakoś mam z tego zapieprzania większą kasę, którą nawet się pocieszyć nie mogę, bo nie chcę nm dołować, on i tak się gryzie, że mu pomagam.
                      Mam nadzieję, że u nas też to jakoś stanie na nogi, ale wątpię czy w tym roku...
    • lolcia-81 Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 08:42
      Informuję wszem i wobec że już tylko jeden dzień do weekednu smile))

      A moj M mial wczoraj radosną rozmowę z eksią, która koniecznie chciała się dowiedzieć, co kupimy młodej na komunię. Oczywiście dowiedziała się tyle, że jeszcze nie wiemy, co jest zresztą zgodne z prawdą wink Nie omieszkała wspomnieć, że młoda podobno non stop chodzi i myśli co by chciala na prezent, no i że ten komputer się zepsuł i że laptop by się jej przydał...
      Moj M zapytal tak z głupia frant co ona z męzem mlodej kupują, po czym zapadła cisza i stwierdzenie ze "... no wiesz.... samo przyjecie to ponad dwa tysiące.... i jeszcze alba... i ze miala ja wyslac na kolonie w tym roku i to chyba bedzie ten prezent " po czym okazalo sie, że " .... nie ma w L. odpowiedniego lokalu, w którym by dalo radę zrobić przyjecie i że zrobi u siebie w mieszkaniu dla najbliższej rodziny " więc ciekawa jestem skąd jej te 2 tysiące się wzięly... tylko czekałam, aż powie żeby się M dołozył, ale wprost tego nie powiedziala. Za to moj M skwitował, że nie wtrąca się jej jak to zorganizuje, bo to jej przyjecie, wszak on nie jest zaproszony wink na co zmieniła szybko temat tongue_out

      Poza tym kazała mu sie zdecydować czy będzie siedział obok niej, bo tak podobno proboszcz karze, czy ze mna. Na pytanie czemu nie mozemy siedziec razem z jej mezem i ze mną odpowiedziala ze nie ma takiej mozliwosci tongue_out

      Powiem wam dziewczyny, że mi sie coraz mniej chce iść na ta komunie. Średnio mam ochote być obiektem ogólnej obczajówki rodziny eksi, bo "naszej" rodziny prawie nie bedzie... i szczerze mówiąc wątpię, żeby młodej robilo to jakas różnicę... ale mój M bardzo chce żebym poszła, bo jestesmy rodziną i nie wyobraża sobie żeby mnie nie było...

      Ehh, w sumie nie ma chyba się czym przejmować, tydzień po komunii już i tak nikt nię bedzie o niczym pamiętał smile

      • truskawka-00 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 09:26
        lolcia-81 napisała:

        > Informuję wszem i wobec że już tylko jeden dzień do weekednu smile))
        >
        > Moj M zapytal tak z głupia frant co ona z męzem mlodej kupują, po czym zapadła
        > cisza i stwierdzenie ze "... no wiesz.... samo przyjecie to ponad dwa tysiące.
        Dobrze że Twój M przynajmniej potrafi się odezwać w takich sytuacjach. Mój zapomina języka w gębie często i nie potrafi sensownie odpowiedzieć jak mu Ex szpile na każdym kroku wbija.

        > Powiem wam dziewczyny, że mi sie coraz mniej chce iść na ta komunie. Średnio ma
        > m ochote być obiektem ogólnej obczajówki rodziny eksi, bo "naszej" rodziny praw
        > ie nie bedzie... i szczerze mówiąc wątpię, żeby młodej robilo to jakas różnicę.
        > .. ale mój M bardzo chce żebym poszła, bo jestesmy rodziną i nie wyobraża sobie
        > żeby mnie nie było...

        Ciężko mi coś poradzić, myślę, że ja bym poszła, bo to raptem z 2h życia gdzie trzeba zagryźć zęby a do tego zagryzania już się trochę przyzwyczaiłam smile Ale każdy ma swoją odporność. Najważniejsze czy nie będzie kwasów i scen jak Cię Ex zobaczy, bo jeśli masz ryzykować poza nienawistnymi spojrzeniami jakieś uwagi, które też dziecku zepsują atmosferę to może faktycznie lepiej odpuścić.
        • anula36 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 09:46
          Wierz mi LOlcia,mnie tez nie napawa radoscia chodzenie na grob matki mlodej z reszta rodzinki, ale wciagam usmiech na twarz i ide, bo jednak im tam jestem potrzebna.
          I tez mysle ze Twoja pasierbicy, choc tego moze nie okazuje tez nie jest obojetne czy bedziesz czy nie.
          no i skoro to tylko kosciol to nie musicie z nikim gadac, tylko bedziecie na mszy, pozegnacie sie grzecznie po i pojdziecie w swoja strone.
          • lolcia-81 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 10:00
            anula36 masz rację smile tylko mnie wkurzają te cyrki które szykuje, że ona MA siedzieć z moim M , poza tym nie wiem jeszcze co bedzie jak sie okaze ze nie kupilismy tego laptopa...
            Ja moge tam isc jako rodzina mojego M, ok.
            Ale jak siedziec sama gdzies tam z tyłu pod obstrzałem wszystkich babć i cioć to ja się pytam PO CO ? Na co mi to ? Wolałabym z moją córką spędzić czas gdzieś na lodach. A przeciez nie bede sie kłocic jak ta wariatka że mój M MA siedzieć ze mną. Ehhh.
        • lolcia-81 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 09:51
          truskawka-00 napisała:
          > Dobrze że Twój M przynajmniej potrafi się odezwać w takich sytuacjach. Mój zapo
          > mina języka w gębie często i nie potrafi sensownie odpowiedzieć jak mu Ex szpil
          > e na każdym kroku wbija.

          Teraz potrafi, ale nie myśl że zawsze tak było. Na początku jak ja słuchalam jak on z nia rozmawia to myslałam, że mnie szlag tafi na miejscu. To że teraz potrafi to efekt mojej upierdliwości wink długiego tłumaczenia i podbudowania jego samooceny smile

          > Ciężko mi coś poradzić, myślę, że ja bym poszła, bo to raptem z 2h życia gdzie
          > trzeba zagryźć zęby a do tego zagryzania już się trochę przyzwyczaiłam smile Ale k
          > ażdy ma swoją odporność. Najważniejsze czy nie będzie kwasów i scen jak Cię Ex
          > zobaczy, bo jeśli masz ryzykować poza nienawistnymi spojrzeniami jakieś uwagi,
          > które też dziecku zepsują atmosferę to może faktycznie lepiej odpuścić.

          Kwasów nie powinno być po "przepustkę" wink do kościoła mamy oboje wink
          Trzeba po prostu to przeżyć i już smile

          Miłego dniasmile
          • truskawka-00 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 09:54
            lolcia-81 napisała:
            >
            > Teraz potrafi, ale nie myśl że zawsze tak było. Na początku jak ja słuchalam ja
            > k on z nia rozmawia to myslałam, że mnie szlag tafi na miejscu. To że teraz pot
            > rafi to efekt mojej upierdliwości wink długiego tłumaczenia i podbudowania jego s
            > amooceny smile
            >
            Mam nadzieję, że moja upierdliwość też w końcu zdziała cuda. I sądowe uregulowanie tego wszystkiego, bo teraz Ex czuje się bezkarna a nm zdany na jej łaskę.

            > Kwasów nie powinno być po "przepustkę" wink do kościoła mamy oboje wink
            > Trzeba po prostu to przeżyć i już smile
            Jak kwasów nie będzie, to dasz radę. Nie takie rzeczy masz już pewnie za sobą smile
            Trzymam kciuki, miłego! smile)
            • optymist75 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 11:56
              truskawka-00 napisała:

              > lolcia-81 napisała:
              > >
              > > Teraz potrafi, ale nie myśl że zawsze tak było. Na początku jak ja słucha
              > lam ja
              > > k on z nia rozmawia to myslałam, że mnie szlag tafi na miejscu. To że ter
              > az pot
              > > rafi to efekt mojej upierdliwości wink długiego tłumaczenia i podbudowania
              > jego s
              > > amooceny smile
              > >
              > Mam nadzieję, że moja upierdliwość też w końcu zdziała cuda. I sądowe uregulowa
              > nie tego wszystkiego, bo teraz Ex czuje się bezkarna a nm zdany na jej łaskę.
              >
              Mam nowinę na przedpołudnie.
              Mój mężuś którego nie da rady wyprowadzić z równowagi,po którym można jeździć jak po starej kobyle,co skrzętnie wykorzystuje jego ex...obudził się smile
              Otóż spotkał ex ,która oczywiście nie omieszkała mu przypomnieć jakim zerem jest ,gdy tylko zapytał o zdrowie dzieci.Gdy już skończyła równać go z ziemią mężuś przemówił do niej :
              "Ciągle zapominam ci powiedzieć,jak bardzo się cieszę,że się p....aś" (znalazła sobie innego-gdyby ktoś nie zgadłwink)
              Ex została stać ze szczęką do ziemi ,a M odwrócił się na pięcie.
              Dawno nie byłam z niego tak dumna smilesmile
              • truskawka-00 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 15:23
                optymist75 napisała:
                > "Ciągle zapominam ci powiedzieć,jak bardzo się cieszę,że się p....aś" (znalazła
                > sobie innego-gdyby ktoś nie zgadłwink)
                > Ex została stać ze szczęką do ziemi ,a M odwrócił się na pięcie.
                > Dawno nie byłam z niego tak dumna smilesmile
                >
                >REWELACJA!!! POZAZDROŚCIĆ! Ciekawe czy dożyję takiej chwili kiedy i mój będzie miał tyle odwagi, jezu ale wtedy wielkiego szampana kupię smile))
                • optymist75 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 15:31
                  truskawka-00 napisała:

                  > optymist75 napisała:
                  > > "Ciągle zapominam ci powiedzieć,jak bardzo się cieszę,że się p....aś" (zn
                  > alazła
                  > > sobie innego-gdyby ktoś nie zgadłwink)
                  > > Ex została stać ze szczęką do ziemi ,a M odwrócił się na pięcie.
                  > > Dawno nie byłam z niego tak dumna smilesmile
                  > >
                  > >REWELACJA!!! POZAZDROŚCIĆ! Ciekawe czy dożyję takiej chwili kiedy i mój bę
                  > dzie miał tyle odwagi, jezu ale wtedy wielkiego szampana kupię smile))

                  Ja z tej radości zamówiłam bilety na koncert jego ulubionej kapeli.smilesmilesmile
                  Wiem,że dużo go to kosztowało......mina ex-bezcenne!smile
                    • optymist75 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 16:19
                      lolcia-81 napisała:

                      > optymist75 , a eksia nie wydzwania po tym ? bo na pewno siedzi i knuje jak sie
                      > tu zrewanzowac za ta zniewage wink

                      Już uknuła
                      Zaprowadziła dzieci do lekarza wmawiając im chorobę
                      W piątek miał M dzieci zabrać do niedzieli,to już wiemy ,że jutro ich w szkole nie uświadczy.
                      Na moje oko to ,widzenia zaczną się gdzieś w czerwcu....
                      No dobra pojechałam z tym czerwcem,jakieś 4 tyg to potrwa.
                      Jak M się żenił nie widział dzieci 4 tyg.uncertain
                      Jezu,dobrze,że chociaż muzykę mi w radio dobra puścili,mogę pośpiewać smilesmilesmile
                      • truskawka-00 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 17:52
                        optymist75 napisała:
                        > Na moje oko to ,widzenia zaczną się gdzieś w czerwcu....
                        > No dobra pojechałam z tym czerwcem,jakieś 4 tyg to potrwa.
                        > Jak M się żenił nie widział dzieci 4 tyg.uncertain
                        > Jezu,dobrze,że chociaż muzykę mi w radio dobra puścili,mogę pośpiewać smilesmilesmile

                        A nie może chorych dzieci do Was zabrać? Mój przynajmniej chorego synka dostaje, tyle że bez leków i żadnej informacji czy był u lekarza, wszystkiego się od 5latka dowiaduje.
                        • optymist75 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 17:59
                          truskawka-00 napisała:

                          > optymist75 napisała:
                          > > Na moje oko to ,widzenia zaczną się gdzieś w czerwcu....
                          > > No dobra pojechałam z tym czerwcem,jakieś 4 tyg to potrwa.
                          > > Jak M się żenił nie widział dzieci 4 tyg.uncertain
                          > > Jezu,dobrze,że chociaż muzykę mi w radio dobra puścili,mogę pośpiewać smile:
                          > )smile
                          >
                          > A nie może chorych dzieci do Was zabrać? Mój przynajmniej chorego synka dostaje
                          > , tyle że bez leków i żadnej informacji czy był u lekarza, wszystkiego się od 5
                          > latka dowiaduje.

                          Przecież dzieci nie są wcale chore.M widział się z nimi przypadkiem,powiedzieli ,że mama im powiedziała ,że są chorzy.To następna chora gierka tej osoby,taka kara dla M.
                          Osoba ta jest mściwa a że ostatnio z sądu nie wychodzi i wszystko przegrywa to się wścieka.
                          Ale sama na to ciężko pracowała smile
                            • optymist75 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 18:27
                              Ta lekarka już dużo nasłuchała się jaki ten jej ex nieludzki jest....
                              Jak poszedł do przychodni z nią porozmawiać o stanie zdrowia jego dzieci ,nie chciała z nim gadać bez nakazu sądowego.
                              Przypuszczam ,że wypisze bez problemu/raczej już wypisała.
                              Jutro się dowiemy uncertain
                          • truskawka-00 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 18:29
                            optymist75 napisała:

                            > Przecież dzieci nie są wcale chore.M widział się z nimi przypadkiem,powiedziel
                            > i ,że mama im powiedziała ,że są chorzy.To następna chora gierka tej osoby,taka
                            > kara dla M.
                            > Osoba ta jest mściwa a że ostatnio z sądu nie wychodzi i wszystko przegrywa to
                            > się wścieka.
                            No tak, ale tych "teoretycznie" chorych dzieci nie możecie zabrać? Jak są naprawdę chore to wizyty są odwoływane?
                            • optymist75 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 18:32
                              truskawka-00 napisała:


                              > No tak, ale tych "teoretycznie" chorych dzieci nie możecie zabrać? Jak są napra
                              > wdę chore to wizyty są odwoływane?
                              >
                              Truskaweczko,Ona barykaduje się w domu,dzieciom puszcza historię o tym,że policja przyszła ją zamknąć w więzieniu,z nakazu ich ojca(to już przerabialiśmy)
                              jeśli ma L4 to nic nie zrobisz.
                              • truskawka-00 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 18:50
                                optymist75 napisała:

                                > Truskaweczko,Ona barykaduje się w domu,dzieciom puszcza historię o tym,że polic
                                > ja przyszła ją zamknąć w więzieniu,z nakazu ich ojca(to już przerabialiśmy)
                                > jeśli ma L4 to nic nie zrobisz.
                                >
                                Jezu, co za karykatura człowieka! Ile to już trwa?
                                • optymist75 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 19:01
                                  truskawka-00 napisała:

                                  > optymist75 napisała:
                                  >
                                  > > Truskaweczko,Ona barykaduje się w domu,dzieciom puszcza historię o tym,że
                                  > polic
                                  > > ja przyszła ją zamknąć w więzieniu,z nakazu ich ojca(to już przerabialiśm
                                  > y)
                                  > > jeśli ma L4 to nic nie zrobisz.
                                  > >
                                  > Jezu, co za karykatura człowieka! Ile to już trwa?
                                  >

                                  6 latek
          • salanderr Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 12:38
            Im częściej czytam i słucham o tych okołokomunijnych cyrkach ( bo w takich przypadkach trudno nazwać to inaczej) doceniam to,że oboje z m jesteśmy ateistami i nie dotyczył nas "moralny" problem pt."laptop czy ipad - oto jest pytanie...." M wraz z ex nie chrzcili dzieci pozostawiając im wybór w dorosłym życiu więc przynajmniej w sferze czyli kto koło kogo , gdzie i za ile, nas ominęło. nawiasem mówiąc gdzie sens tych sakramentów gdzie wiara?? Strach przed ostracyzmem "prawdziwych POLSKICH katolików" i chrzczenie dzieci kompletnie nie rozumiejąc sensu sakramentu profanuje go i w konsekwencji doprowadza do takich paradoksów. Dla jasności dodam,że mój komentarz dotyczy sytuacji gdzie sednem komunii staje się przyslowiowy komputer.
            • lolcia-81 Re: Dzień dobry w czwartek :))) 23.02.12, 12:48
              salanderr w zupełności sie z toba zgadzam, że ta komunia to jest jeden cyrk, gdzie sam aspekt religijny jest najmniej wazny, tak dla dzieci jak i dla rodzicow.
              Czlowiek popada w paranoje i chcac niechcac daje sie wmanipulowac w ta machine.

              Ale rozumiem tez mojego M ze nie chce zeby jego dziecko bylo "gorsze" na licytacji pod tytułem "kto jaki dostał prezent". Bo nie oszukujmy się, sens religijny tej uroczystości dzieci najmniej interesuje sad Smutne ale prawdziwe.
              A w przypadku takiej eksi jak nasza (i pewnie nie tylko nasza) komunia to dodatkowo swietna okazja zeby pokazac kto jest lepszym rodzicem no bo "mamusia kupiła to i to za tyle i tyle, babcia to i to, no a tatus popatrz, załuje ci marnego laptopa"

              Ehhh sad

      • lolcia-81 Przechodzę na dietę ;) 23.02.12, 11:24
        W ramach oczekiwania na wiosne, slońce i plaże wink szukając poytywów obecnej sytuacji i motywacji smile przechodze na diete. Bo jak patrze na siebie po zimie to stwierdzam jednoznacznie, że w tym stanie na plaży sie nie pokaże, bo wezwą WWF do ratowania wieloryba wyrzuconego na brzeg tongue_out

        A i przy okazji komuni, skoro juz mam isc to nie zaszkodzi jak to któras z dziewczyn mi poradziła "szyku zadać " hihihi

        Ehhh, może ten dzien nie taki najgorszy bedzię jak sie zapowiadal smile
        • truskawka-00 Re: Przechodzę na dietę ;) 23.02.12, 15:30
          lolcia-81 napisała:
          Ja przechodzę na dietę od 2 tygodni, nawet nieźle mi szło przez pierwszy tydzień, ale po drodze był tłusty czwartek, imieniny i ostatki i szlag tę dietę trafił. Od wczoraj się męczę na nowo, ale ilekroć się tak męczę to się zastanawiam czy warto, bo skoro tak kocham jedzenie to może moim przeznaczeniem jest być grubą... smile
          • lolcia-81 Re: Przechodzę na dietę ;) 23.02.12, 15:50
            truskawka-00 napisała:

            > lolcia-81 napisała:
            > Ja przechodzę na dietę od 2 tygodni, nawet nieźle mi szło przez pierwszy tydzie
            > ń, ale po drodze był tłusty czwartek, imieniny i ostatki i szlag tę dietę trafi
            > ł. Od wczoraj się męczę na nowo, ale ilekroć się tak męczę to się zastanawiam c
            > zy warto, bo skoro tak kocham jedzenie to może moim przeznaczeniem jest być gru
            > bą... smile
            >
            A jaką masz dietę ? smile

            Ja tam bym grubością się aż tak nie przejmowała, wiesz, teraz podobno na salonach Grycanka z córkami robą rewolucję i nastąpi powrót rubensowskich kształtów :p hihihi
            Chociaż eksia sama wyglada ja póltorej Grycanki więc chciałabym raczej stanowic mila odmiane od tego tongue_out