krokusowo
18.06.04, 10:17
Dla zainteresowanych... wcześniejszy wątek... "sama już nie wiem... baaardzo
długie"... w którym pisałam o naszych problemach z wakacjami... to swego
rodzaju kontynuacja...
jak pisałam Mała chciała jechac na obóz, chiała bo została już urobiona. We
wtorek deklarowała 100% pewność wyjazdu na obóz, sama wcześniej nas
namawiajac ...(pytaliśmy ją kilka razy, tłumacząc że jak będziemy rozmawiać z
Mamą to, Mama pewnie bedzie z nią rozmawiac i będzie musiała to potwierdzić.
Pytając czy chce to potwierdzić?).
No i wczoraj, znaleziono pretekst, dlaczego dziecko ma nie jechać na obóz...
bo trwa trzy tygodnie. Nagle 100% pewność w ciągu jednego dnia zmalała do 0%.
Mała oczywiście wiedziała ile trwa obóz, ale nagle zaczęto jej naświetlać, że
po obozie będzie musiała tydzień spędzić w bloku z Mamą, a nie w domku z
Babcią. No i to jest powód... Nie ważne, że Mała mogłaby spedzić fajny
obóz... ważne, że musiałoby spędzić w bloku tydzień z Mamą... A patrząc na to
jeszcze inaczej... Czy dzieckiem dziesięcioletnim tak łatwo manipulować? Czy
Ona nie powinna już wiedzieć czego chce? Może jest tak zakręcona, że co
innego mówi nam, a co innego Mamie? Co o tym sądzicie...? A jeżeli tak jest,
że nam mówi inaczej a Mamie inaczej, to jaka jest tego przyczyna?