asiek25 Re: w slad za Felinka i ja sie chwale :) 23.06.04, 23:24 Aniu, wzruszyłam się... Naprawdę... Dziewczyny, mozecie być z siebie dumne!!! Bo ja z Was jestem!!! Odpowiedz Link
capa_negra Re: w slad za Felinka i ja sie chwale :) 24.06.04, 07:47 Jestem pod wrażeniem. I dobrze pamiętam z wlasnej młodości jakim "dziwolagiem" byl mój ojciec,ktory mial opieke nad dziecmi i otrzymywal alimenty na dzieci. Było to cos co wielu ludziom nie mieściło sie w głowie i prawie nie mogli uwierzyc, że sad tym razem nie forował matki. Nikt tez nie wie ile nas to w sesie emocjonalnym kosztowało i ile lat trwały przepychanki w sadzie. Ale mieliśmy szczęście - tafiliśmy na mądrą kobiete - sedzinę, która nie miała klapek na oczach i solidarnośc jajników nie przysłaniała jej trzeźwości spojrzenia. Teraz ponad 15 lat po zakończeniu tamtych spraw dalej mamy z nia kontakt, wręcz przyjaźnimy sie. Zzyliśmy sie ze soba przez pare lat systematycznych "wizyt" w sądzie Odpowiedz Link
mikawi Re: w slad za Felinka i ja sie chwale :) 24.06.04, 09:33 a ja myślę że takich glosów powinno być jak najwięcej, powinno się więcej mówić w mediach o takich sytuacjach, o nadużyciach matek. Bo teraz facet po rozwodzie kojarzy się tylko z alimentami które ma płacić. I NIC wiecej. Odpowiedz Link
konkubinka Re: w slad za Felinka i ja sie chwale :) 24.06.04, 09:59 Aniu to napisz do nich.Albo napiszcie razem z M.Wyskrob to i pusc na adres podany w akcji. W ogole juz pisalam o tym na MACOCHACH , postarajcie sie dziewczyny dopisac cos do akcji. Ania Odpowiedz Link
la.felina Aniu - chapeau bas ! 24.06.04, 10:16 IMHO - napisałaś bardzo mądry, wyważony list. Czy myślałaś o tym by umieścić go na Samodzielnych? Może choć jedna z matek "handlujących" własnymi dziećmi przeczyta go ze zrozumieniem i przemyśli swoje postępowanie. Pozdrawiam serdecznie, F. Odpowiedz Link
cz.wrona Re: Aniu - chapeau bas ! 24.06.04, 11:55 Aniu- baardzo ładnie to ujęłąś. )))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link
wiola101 Re: Aniu - chapeau bas ! 24.06.04, 11:58 Ja niestety nie moge otworzyc tej strony a bardzo bym chciała to przeczytać . Czy jest jakaś inna możliwość luyb proszę o przesłanie na mój e-mail w.nowakowska@elanders.pl Odpowiedz Link
jayin Re: w slad za Felinka i ja sie chwale :) 24.06.04, 12:10 konkubinko - dobrze ujęte. tylko przykro jakoś się robi, że to są FAKTY, a nie teorie... chyba cieszę się, że nie muszę być OJCEM. potencjalną stroną walki o kontakty z dzieckiem... Brrrr.... Odpowiedz Link
konkubinka Re: tekst 24.06.04, 14:20 no to wklejam: 22.06.2004 Cieszę się że uruchomiono akcję; mam nadzieję, że chociaż garstka sędziów, prawników reprezentujących "samotne matki" i samych matek przeczyta publikowane teksty i i zastanowi się czym faktycznie jest "dobro dziecka", z którym to określeniem tak często spotykamy się w niesprawiedliwych, stronniczych, nierzadko absurdalnych wyrokach. Mam za sobą nieudane małżeństwo. Kiedy urodziłam pierwsze dziecko - mojego synka, jeszcze w szpitalu obiecałam sobie i jemu, że "nigdy nie mogę doprowadzić do takiego braku zrozumienia; muszę słuchać swego dziecka, znać jego marzenia, chęci, zamiary, sprawić, żeby zawsze miał do mnie zaufanie". Mój syn nie kryje przede mną swych emocji: kiedy czeka na swojego tatę, skacze do góry, gdy wychodzimy na spotkanie z tatą - rzuca mu się na szyję. Kiedy nie ma taty, razem ze mną snuje plany jak spędzi kolejne spotkanie z nim lub z dziadkami ze strony taty. Bez względu na powód mojego rozstania z mężem, bez względu na to, co czuję w danej chwili - pozostaje on zawsze ojcem mojego syna. Gdyby nie on - nie miałabym dziecka, które nie jest przedmiotem, lecz istotą, którą we dwoje powołujemy na świat. Jest od nas w pełni zależne, nie jest natomiast odpowiedzialne za nasze życiowe niepowodzenia, za nasze konflikty i rozstania. My za to my mamy obowiązek zadbać, aby było szczęśliwe. Wielu rodziców o tym zapomina. W naszym kraju większość z nich stanowią matki: wstyd mi to pisać, bo sama jestem kobietą. Niestety, na swojej drodze spotkałam więcej dobrych ojców źle potraktowanych przez byłą partnerkę, sąd, inne instytucje niż dyskryminowanych matek. Spotykam się też często ze zdumieniem wśród ludzi - uważa się mnie za dziwaczkę i wyjątek, bo nie utrudniam ojcu mojego dziecka wykonywania jego obowiązków względem syna, bo zabiegam o ich kontakty i normalnie z nim rozmawiam. Wychowałam się w rozbitej rodzinie. Moja więź z tatą była bardzo silna. Do dziś pamiętam każde wspólne wakacje, święta, zabawy w domu. Pamiętam te chwile, gdy wracał z pracy nad ranem i cierpliwie znosił, jak zmuszałam go do zabaw o 7 rano. Jako nastolatka zamieszkałam z tatą i jego partnerką. Doprowadziły do tego "samodzielność i poświęcenie", duma i pewność swoich racji mojej mamy. Przeświadczenie, że tylko ona wie, co dla mnie dobre, że ma zawsze rację, pozostało. Do dziś jestem w cieplejszych stosunkach z moim tatą i jego żoną. Do dziś dochodzi do konfliktów miedzy mną a mamą, która próbuje narzucić mi swój punkt widzenia na wychowanie dziecka. Jest bardzo dobrym człowiekiem, ale nigdy nie chciała naprawdę mnie poznać, nie chciała wiedzieć, jaka jestem. Wolała, żebym była taką, jak ona chciała. Teraz, gdy jestem dorosła, wciąż nie widzi, jakie błędy popełniała, a jedynie obwinia mnie za większość swych niepowodzeń życiowych i przerzuca za nie na mnie odpowiedzialność. Po rozwodzie związałam się z mężczyzną, który ma córkę z poprzedniego małżeństwa - Małgosię. Jej matka popełnia te same błędy, co moja. Niestety - nie tylko. Tak bardzo zagubiła się w walce z ojcem swej córki, że nawet nie wie jakie obowiązki do niej należą. Na pytanie: "Co robisz dla swojego dziecka? Co zrobiłaś do tej pory?" odpowiada - "wszystko", ale nie potrafi wymienić konkretów. Zapomina, że człowiek, którego darzy nienawiścią, jest współodpowiedzialny za przyjście ich dziecka na świat. Jak wiele praw przypisuje sobie kobieta, która świadomie odbiera dziecku ojca, mężczyznę pozbawia autorytetu, obraża i przedstawia w negatywnym świetle? W kwestii alimentów dla dziecka większość polskich matek po rozwodzie nie umie patrzeć na byłego męża jak na człowieka. Bezwzględnie pozbawia go nawet ostatniej złotówki, traktując te pieniądze nie tylko jako kwotę niezbędną na pokrycie potrzeb dziecka, lecz także jako źródło dodatkowego dochodu. Zdarzają się sytuacje, w których - zdaniem matki - lepsza dla dziecka jest opiekunka niż ojciec, który mógłby zaopiekować się dzieckiem. Zdarza się, że lepiej jest wysłać dziecko na drogie kolonie niż na wakacje z tatą. Jak wiele matek kreuje się na cierpiące niedostatek, poświęcające się dla dziecka i ogłasza to całemu otoczeniu, oczekując współczucia od ludzi bliskich, obcych i sądu? Ile z nich zrezygnowałoby z płaconych im alimentów na rzecz opieki naprzemiennej (np. tak, by ojciec przez pół miesiąca wypełniał te same obowiązki i ponosił te same koszty względem dziecka co ona)? Bardzo niewiele. Kobiety mieszkające po rozwodzie z dzieckiem zapominają o tym, że za rozpad związku często odpowiadają dwie strony, nie pamiętają o swych winach. Choć złamały człowiekowi serce i zawiodły zaufanie, każą mu płacić za własne błędy, obarczając odpowiedzialnością za to, że małżeństwo nie przetrwało. Jako karę stosują separację dziecka od ojca albo zawyżanie alimentów. Byłoby mało takich przypadków, gdyby nasz wymiar sprawiedliwości na to nie zezwalał. [...] Kiedy nasz związek był w początkowym stadium, matka dziecka wyprowadziła się z dotychczasowego mieszkania, zmieniła dziecku szkołę i nie poinformowała o niczym ojca. Potem była ciągła walka o kontakt - choćby telefoniczny. Pomimo że na każdym kroku staraliśmy się wykazać nadużycia władzy rodzicielskiej przez matkę dziecka, ona za każdym razem otrzymywała nową szansę. Sprawy w sądzie były absurdalne. Musieliśmy walczyć o wszystko - ustalać sądownie każde święta, wakacje, a nawet możliwość załatwienia pozwolenia sądowego na to, aby dziecko uczęszczało na zajęcia pozaszkolne (basen, lekcje języka), na wyrobienie paszportu, by wyjechać za granicę na urlop. Mimo tego, że na każdym kroku widać brak chęci współpracy ze strony matki i widać, że największe znaczenie ma dla niej dokuczanie jej ojcu i jego rodzinie kosztem wspólnego dziecka, ta kobieta wciąż pozostaje bezkarna. Jedyne co udało nam się wywalczyć w sądzie po trzech latach starań, to zgoda na paszport dla córki mojego partnera oraz dokładne sprecyzowanie, kiedy dziecko może przebywać z ojcem. Nawet złożone w sądzie przez matkę dziecka oświadczenie, że nie będzie współpracować z ojcem i konsultować decyzji dotyczących wychowania dziecka nie były wystarczającym dowodem na nadużycia ze strony matki. Dla sądów polskich jedynie matka jest "pod ochroną"; aby udowodnić jej zaniedbania ojciec musi stawać na głowie - zbierać dowody, świadków, tracić ostatnie oszczędności w sądach i u adwokatów. Dla sądu najczęściej i tak wystarczy parę słów i zapewnień matki, żeby jej uwierzyć. Sprawy się mnożą, czas mija i dziecko dorasta często bez ojca, często mając w głowie jego fałszywy obraz. I to ma być sprawiedliwość? Anna G., mama Bartka i Anielki, siostry Małgosi Odpowiedz Link
darcia73 Re: tekst 24.06.04, 16:22 konkubinka napisała: > Jak wiele praw przypisuje sobie kobieta, która świadomie odbiera dziecku ojca, > mężczyznę pozbawia autorytetu, obraża i przedstawia w negatywnym świetle? W > kwestii alimentów dla dziecka większość polskich matek po rozwodzie nie umie > patrzeć na byłego męża jak na człowieka. Bezwzględnie pozbawia go nawet > ostatniej złotówki, traktując te pieniądze nie tylko jako kwotę niezbędną na > pokrycie potrzeb dziecka, lecz także jako źródło dodatkowego dochodu. Zdarzają > się sytuacje, w których - zdaniem matki - lepsza dla dziecka jest opiekunka niż > > ojciec, który mógłby zaopiekować się dzieckiem. Zdarza się, że lepiej jest > wysłać dziecko na drogie kolonie niż na wakacje z tatą. > > Jak wiele matek kreuje się na cierpiące niedostatek, poświęcające się dla > dziecka i ogłasza to całemu otoczeniu, oczekując współczucia od ludzi bliskich, > > obcych i sądu? Ile z nich zrezygnowałoby z płaconych im alimentów na rzecz > opieki naprzemiennej (np. tak, by ojciec przez pół miesiąca wypełniał te same > obowiązki i ponosił te same koszty względem dziecka co ona)? Bardzo niewiele. > Kobiety mieszkające po rozwodzie z dzieckiem zapominają o tym, że za rozpad > związku często odpowiadają dwie strony, nie pamiętają o swych winach. Choć > złamały człowiekowi serce i zawiodły zaufanie, każą mu płacić za własne błędy, > obarczając odpowiedzialnością za to, że małżeństwo nie przetrwało. Jako karę > stosują separację dziecka od ojca albo zawyżanie alimentów. Byłoby mało takich > przypadków, gdyby nasz wymiar sprawiedliwości na to nie zezwalał. > Napiszę tak od serca. Poczułam się bardzo dotknięta tym atrykułem, chociaż wiem konkubinko, że starałaś się obiektywnie opisać całą sytuację, w jakiej się znalazłaś. Ustosunkuję się do powyżej cytowanych zdań. Myślę, ze jest to zbyt przesadzone twierdzenie, że sądy sa prokobiece. Ja się z tym w swoim przypadku nie spotkałam. Dodatkowo poznałam kilka samotnych matek, które naprawdę cierpia biedę bo np ojciec ich dziecka wyjechał do Stanow, ma wszystko gdzieś i nie płaci grosza na dziecko. Poza tym kiedy kobieta zostaje sama znajduje się w punkcie wyjscia w duzo trudniejszej sytuacji niż jej eks mąż lub jesli nie była mężatka - ojciec jej dziecka. Najczęściej zostaje porzucona i tak stje się niewygodną eks. Trudniej jej jest znaleźć partnera. Ma więcej obowiązkow. Moj eks zrzekł się praw rodzicielskich tylko po t by nie płacić alimentow. Jego nie interesuje czy jego dzicko będzie miało co jeśc i w co sie ubrac. Uważa, że jezeli teraz mam nowego faceta, to on przede wszystkim powinien troszczyć się o dobro dziecka a nie biologiczny ojciec. Biologicznemu ojcu należa sie same prawa. Dziecko nie powinno mowić do męża swojej matki tato, chociaz w niedalekiej przyszłości zostanie przysposobione. Bo moj eks jest zazdrosny. Ostatnio powiedział, ze ograniczam mu jego prawa, pewnie pod wpływem podobnego do twojego artykułu albo raczej wypowiedzi w telewizji, bo czytać to moj eks nigdy nie lubił. Nie pozwalam mu na nieoraniczony kontakt z dzieckiem. I w takiej sytuacji jaka jets teraz będę walczyc jak lwica, by te kontakty były przez mnie jak najbardziej kontrolowane, dopoki dziecko jest jeszce małe. Denerwuje mnie to, ze on się wstydzi swojego syna. Boi sie, ż ektos go nie zobaczył z nim na mmieście. Ale widywac chce. Na razie Przemek jest mały, ale gdy podrosnie co będzie? Njchhetniej uciekąlbym za granicę, zeby synek mógł rozmawiać, ze swoim biologicznym ojcem tylko przez telefon. Nie chce, by ktos go skrzywdził i zniszcył jego uczucia. Chciaąłyb wychowac Przemka na wrazliwego , ufnego chłopca. A jego biologiczny ojciec nie jest osoba godna zaufania. Jest typowym egoista, ktory mysli tylko o sobie. Jemu nie zalezy na kontaktach z dzieckiem, bo je kocha, tylko chce ,zeby Przemek nie mial kidys pretensji, ze się go wyrzekł. Ten człowiek naprawdę stoi mi kością w gardle, chociaz nie ma we mnie nienawiści do niego jako do człowieka. Jest niechęć jako do ojca mojego dziecka, ktory tak naprawde nie dba o swojego syna, tylko o własne samopoczucie. Odpowiedz Link
lilith76 Re: tekst 24.06.04, 16:55 wybacz, ale twoja wypowiedź też jest bardzo emocjonalna i subiektywna. może ten sukinsyn chce się trochę zmienić? uważasz, że za kilkanaście lat twój syn ci za to podziękuje? twoje rozgoryczenie przesłania ci interes dziecka. to wspaniale, że ma męski wzór osobowościowy w osobie ojczyma, ale trudno mi uwierzyć, że twój eks jest takim potworem. skoro uważa, że ograniczasz mu jego prawa rodzicielskie, uświadom mu, że oprócz praw są też obowiązki, a z tych się nie wywiązywał i niech najpierw zacznie sklejanie sytuacji od tej strony. mam nadzieję, że się na mnie nie wściekniesz. Odpowiedz Link
darcia73 Re: tekst 24.06.04, 20:56 mysle, ze moj syn bedzie sie wstydził, ze ten typ go spłodzil, tak jak ja sie wstydzę, ze udało mu sie mnie omotać. Najgorsze jest to, ze dostal od losu drugą szansę a i to moze zmarnować. Oszukuje swoja przyszła prawie zonę i spotyka się na boku z innymi kobietami. Oboje oszukują rodzicow narzeczonej , którzy nie wiedzą, ze ich zięć miał żone i ma dziecko. Sąd pozbawił go praw rodzicielskich na jego wniosek a ja to poparłam. Na rozparwie stwierzdił, ze moj M nie wziął sobie panienki tylko babę z dzieckiem i musi nas utzrymywać. Sąd był zażenowany jego wypowiedziam i.ja nie moge mu zaufać i niestety jego kontakty z dzieckiem będą kontrolowane, a moj syn jak dorośnie sam się na nim pozna. KOntaktów nie ograniczę calkowicie, bo nie chce zeby dziecko go idealizowało, a tak juz od samego poczatku bedzie wiedziało na czym stoi i ze na swojego biologicznego ojca nie ma co liczyć. Ojca, który jakos nie interesował się nim nawet w urodziny lub przy okazji dnia dziecka. Ostatnio całkiem niexle zarabia, więc tsac by go było na kupienie drobnego prezentu. Odpowiedz Link
aagacia Re: tekst 24.06.04, 21:47 darcia, nie zrozum mnie zle ale ciesze sie ze wreszcie przejrzalas na oczy i przestalas ufac temu facetowi. niestety, trzeba sie pogodzic z tym , ze niektorzy na miano ojca nie zasluguja.najwazniejsze jest ze ty i twoj synek macie kogos bliskiego kto was kocha i chce otaczas opieka. pozdrawiam was serdecznie Odpowiedz Link
darcia73 Re: tekst 24.06.04, 22:57 dzięki Agaciu za pokrzepiajace słowa. Swoim postem chciałam przeciwstawić sie ogolnianiu. Teraz jest taka moda na biednych uciskanych tatusiow, ktorym te wstrętne ex zabraniają konatktow z dzieckiem. Prawdziwy ojciec te kontakty wywalczy a jego dzieci nawet nie mieszkajac z nim będą wiedziały, że je kocha. Boję się, zeby przy okazji nie wylać dziecka z kapielą tzn. dostrzec, ze niektorzy tatusiowie moga miec negatywny wpływ na dziecko. Ale przed otoczeniem udawać będą dobrych, pokrzywdzonych ojców, umniejszając z zawiści role ojczyma. A ojczymem nie jest łatwo być. Wychowywać i cięzko pracowadzać na utrzymanie dzicka swojej żony. A na dodatek starac sie kochac je jak swoje własne. Taki biologiczny tatus, ktory nie dorosł do swojej roli, moze własnie z zawisci chcieć wprowadzać zamet do normalnie funkcjonującej rodziny. I przed tym chce uchronić swoje dziecko. Odpowiedz Link
triss.m Re: tekst 25.06.04, 13:36 darcia73 napisała: > dzięki Agaciu za pokrzepiajace słowa. > Swoim postem chciałam przeciwstawić sie ogolnianiu. Teraz jest taka moda na > biednych uciskanych tatusiow, ktorym te wstrętne ex zabraniają konatktow z > dzieckiem. Prawdziwy ojciec te kontakty wywalczy a jego dzieci nawet nie > mieszkajac z nim będą wiedziały, że je kocha. wiesz, Darciu .. to nie moda na biednych uciskanych ojcow, to pewna odpowiedz na slogany 'matki-Polki kierujacej sie zawsze dobrem dziecka' czy uogolnianiu przez opinie publiczna podzialu na matke-ta dobra (z natury) i ojca-tego zlego. bo tak sie niestety przyjmuje, jesli rozwod - to z winy faceta, tylko on jedyny winny i trzeba mu za wszelka cene 'dokopac' .. z kazdej strony. a nie zawsze te kontakty z dzieckiem ojciec jest w stanie 'sobie wywalczyc', poczytaj historie na forum 'www.wstroneojca.ngo.pl'. moj kolega jest po rozwodzie, kontakty ma przyznane, a dzieci widzi sporadycznie w przedszkolu czy szkole. raz sie nawet przebieral za Mikolaja, zeby je zobaczyc. a ex- klopoty emocjonalne i psychiczne.. ale walczy zajadle, zeby tylko dzieciaki nie mogly spotykac sie normalnie z ojcem. i co, przeciez nie bedzie wyrywal dzieci z jej rak? a wiezi uczuciowe miedzy nimi slabna coraz bardziej... nawet kurator nie mogl nic pomoc.. ludzie sa rozni, przegiecia sa po obu stronach, ale pora chyba skonczyc ze stereotypami na temat matek i ojcow po rozwodach. po pierwsze powinny to dostrzec i usankcjonowac sady. Odpowiedz Link
jayin Re: tekst 25.06.04, 16:09 darcia73 napisała: > Taki biologiczny tatus, ktory nie dorosł do swojej roli, moze własnie z zawisci chcieć wprowadzać zamet do > normalnie funkcjonującej rodziny. I przed tym chce uchronić swoje dziecko. tak się czasem również niestety zdarza ojciec nie mający kontaktu z dzieckiem, bo... (tutaj można podać różne powody, wynikające z własnej nieprzymuszonej woli ojca, by nie widywac dziecka) - nagle dostaje kopa do odwiedzania dziecka, dawania prezentów, bycia "tatusiem", tylko dlatego, że na horyzoncie pojawił się nowy Ktoś dla jego Ex-żony/partnerki, kto jest ojczymem dla dziecka. i biologiczny ojciec czuje się.. zagrożony. Ktos wlazł na "jego teren" ach ta męska ambicja... kwestią dyskusji jest dobroczynny bądź nie - skutek takiego zachowania ojca jaki dotyka dziecko. czasem taki "nawrócony" ojciec faktycznie staje sie "tatą", bo coś/ktos mu uzmyslawia, ze to ON jest ojcem (niech juz nawet ta ambicja i ego maja na to wplyw, a co... wazne, ze działa) - a czasem takie "nawrócenia" są chwilowe i potem wszystko wraca do "normy".... pozdr. J Odpowiedz Link
x_slawek Re: tekst 25.06.04, 00:25 Szkoda, że oboje krzywdzicie Twojego synka. Ty ziejesz nienawiścią do swojego ex i niezależnie od chęci taką postawę przekazujesz swojemu dziecku. Ex (nie mam prawa Ci nie wierzyć) nie dojrzał do obowiązków rodzica. Interesuje się nową damą. Moim zdaniem dobrze, że chce się spotykać z małym. Lepiej byłoby tą chęć wzmacniać i w ojcu i w synu. Faktycznie Przemek ma ojca!!! Twierdzisz, że nieodpowiedzialnego. Ale to jest jego ojciec i z takim ojcem przyjdzie mu żyć. Masz rację, że dopiero kontakty z ojcem pozwolą dziecku "zobaczyć na czym stoi". Jeżeli te kontakty będą kontrolowane i ograniczane przez Ciebie to Przemek, wcześniej, lub później, pozna się ... na Tobie. Jak tym sposobem chciałabyś wychować swojego syna na wrażliwego i ufnego chłopca? Obowiązek alimentacyjny istnieje i to niezależnie od tego czy ktoś ma ograniczone prawa rodzicielskie. Prawo do alimentów ma dziecko, a nie Ty. Pozwól swojemu ex wypełniać obowiązki i mieć prawa do własnego dziecka. Zaufaj swojemu synowi. x_slawek Dzięki konkubinko! Było tak słodko. No cóż... dzień ojca minął. Odpowiedz Link
chalsia Sławku... 25.06.04, 07:42 Sugeruję byś sobie przez wyszukiwarke odnalazł posty Darci. Bo to co piszesz w swoim poście (choć jak najbardziej wskazane) ni w ząb nie pasuje do sytuacji Darci. Pozdrwaiam, Chalsia Odpowiedz Link
x_slawek Re: Sławku... 26.06.04, 00:43 Przejrzałem z grubsza. Rozumiem, że boli. Duzi ludzie mają swoje problemy. Mali mają swoje. Rodzice powinni oszczędzić maluchom problemów ponad ich miarę. Idealnie byłoby gdyby, niezależnie od konfliktów między sobą, dorośli potrafili współpracować w wychowaniu dziecka. Wychowujemy z żoną, mam nadzieję dobrze, moją córkę. Wychodzimy z założenia, że kontakty z biologiczną matką są bardzo ważne. (n.p. nie do końca na temat, ale warto przeczytać: www.rozterki.sylaba.pl/wychowanie/psych14.html ) Tymczasem mamie wygodniej jest pisać pisma do Sądu o utrudnianiu kontaktów niż odwiedzić córkę. Ostatni raz dzwoniła dwa tygodnie temu, a w ciągu pół roku tylko raz odwiedziła dziecko (pod naszą presją). Widziałem też, wcześniej, moją córkę, która niemal fizycznie cierpiała z powodu ograniczania kontaktów ze mną. Z tej perspektywy zawsze, oprócz sytuacji patologicznych, będę się buntował przeciwko ograniczaniu dziecku możliwości kontaktu z obojgiem rodziców. Są złe mamusie, są i źli tatusiowie. I nie w proporcjach leży problem, ale w samym fakcie. Na szczęście, dla dzieci, większość jest dobra. slawek Odpowiedz Link
triss.m Re: w slad za Felinka i ja sie chwale :) 25.06.04, 13:19 Konkubinko - madre slowa. moze w koncu cos sie zmieni w tym chorym polskim sadownictwie.. i w opinii publicznej tez. Odpowiedz Link
konkubinka Re: w slad za Felinka i ja sie chwale :) 25.06.04, 15:55 na to nie licze za bardzo , wiadomo ze do akcji prawo do ojca dolaczaja i czytuja zainteresowani. Darciu Wiemy ze zycie roznie sie uklada.Wszystko zalezy od charakteru , sytuacji , nie dotyczy moj list Twojej sytuacji i im podobnych.Wiem , ze ojcowie bywaja zli.Jest to jednak u nas w panstwie latwiej udowodnic nic np to ze matka jest nieodpowiedzialna. Wierz mi , ze ojcom w tym kraju ciezko jest , poczytaj moje posty z jakimi absurdami sie stykamy sie na codzien. Takich sytuacji jak Twoja jest o wiele mniej. Wspolczuje Ci bardzo ale pamietaj ze kazdy ma prawo do bledow. Moj list do Zycia napisalam z punktu widzenia doroslego dziecka takiej wlasnie matki przeswiadczonej o swoich racjach i nie umiejacej przyznawac sie do bledow. Odpowiedz Link
darcia73 Re: w slad za Felinka i ja sie chwale :) 25.06.04, 17:15 konkubinka napisała: >Jest to jednak u nas w państwie łatwiej udowodnić nic np to ze matka jest > nieodpowiedzialna. Droga Aniu, nie jest az tak źle. W każdej dziedzinie sądownictwa można spotkać się z absurdami, nie tylko w sadach rodzinnych. Zresztą w naszym kraju chyba w większości dziedzin życia publicznego absurdy są wszechobecne. I wierz mi, bardzo mi żal tatusiów, którzy pomimo swoich dobrych chęci i ODPOWIEDZIALNEGO podejścia do sprawy, nie mogą liczyć na kontakt z dzieckiem. Moj eks jest całkowicie pozbawiony praw rodzicielskich (na swoją prośbę)a moje dziecko może zostać przysposobione przez ojczyma i pomimo tego nie zabraniam mu widywać małego od czasu do czasu. Nie chce tylko, żeby niszczył nam życie i sial zamęt. Tym bardziej, z e jego przyszła zona chce, aby te kontakty były jak najrzadsze. Pragnęłabym, aby ojciec mojego dziecka był normalnym człowiekiem, któremu mogę zaufać i który odciążyłby mnie w opiece nad dzieckiem i z którym udałoby się wypracować wspólną politykę wychowania dziecka. Chciałabym, żeby normalnie płacił alimenty. Dodatkowe 200 zł w budżecie domowym to niemało. Można kupić dziecku buty, rower, ubranie lub opłacić przedszkole. Ale wszystko w nim jest na NIE. I takich przypadków jak mój jest wcale niemało, tylko ojcowie nie zawsze chcą być pozbawieni praw rodzicielskich. Czasami oglądam w dwójce „Kochaj mnie”. Nawet najbardziej zdegenerowani alkoholicy, znęcający się nad dzieckiem boja się stracić prawa rodzicielskie. Różne są motywy, którymi się kierują. Ale nie zawsze kontakt z rodzicem jest dla dziecka wskazany. I więcej jest złych ojców niż złych matek. > > Wspolczuje Ci bardzo ale pamietaj ze kazdy ma prawo do bledow. > Moj list do Zycia napisalam z punktu widzenia doroslego dziecka takiej wlasnie > matki przeswiadczonej o swoich racjach i nie umiejacej przyznawac sie do bledow > . Najgorsze jest kiedy samotna mama zasklepi się w swoim cierpieniu i nie dopuszcza glosów z zewnątrz. Patrząc po sobie myślę, ze najlepszy w takim przypadku jest nowy związek z odpowiedzialnym mężczyzną. Zresztą chyba ogólnie kobiety są stworzone do zycia w związku. Pozdrawiam gorąco Odpowiedz Link
konkubinka Re: w slad za Felinka i ja sie chwale :) 25.06.04, 17:34 Darciu nasza ex nie jest samotna z niczyjej winy tylko z wlasnego wyboru.Jest samotna bo uwielbia jak ludzie jej wspolczuja ale tak naprawde swietnie sobie radzi. Moja mama to czlowiek samotny poniewaz ma tak ciezki chrakter ze nie nadaje sie do zycia z kims. Niestety tego nie widzi .Ale to juz tematy na oddzielne watki. Twoja sytuacja jest beznadziejna - tzn ojciec dziecka to poprostu zero. Nie mowiac juz o jego partnerce , ktora gardze za samo to ze zyczy sobie jakiejs tam ilosci kontaktow. Pamietaj ze nie sztuka jest dac nasienie ale byc tym kto dziecko wychowa , da mu oparcie , milosc.Mysle ze po twoich przejsciach jezeli jestes w stanie myslec wlasnie tak , w miare obiektywnie (to samo dotyczy Chalsi) jestes warta najlepszego mezczyzny pod sloncem i jego wielkiego oddania.Tak samo Twoj synek. pozdrawiam i zycze szczescia. Odpowiedz Link
chalsia Re: w slad za Felinka i ja sie chwale :) 25.06.04, 23:19 Darcia napisała: Pragnęłabym, aby ojciec mojego dziecka był normalnym człowiekiem, któremu mogę zaufać i który odciążyłby mnie w opiece nad dzieckiem i z którym udałoby się wypracować wspólną politykę wychowania dziecka. I to jest moje marzenie. Niestety chyba nie do spełnienia. Pozdrawiam, Chalsia Odpowiedz Link
konkubinka Re: w slad za Felinka i ja sie chwale :) 28.06.04, 11:08 i moje...co prawda pewne rzeczy udalo mi sie dla syna wywalczyc ale wiem ze jego ojciec sam z siebie o to by nie zadbal. Najgorsze jest to ze jakos tak wyszlo , ze na swojej drodze spotykam samych egoistow , egocentrykow , ktorzy na pierwszym miejscu stawiaja SIEBIE Odpowiedz Link