Czy znacie sposób...

05.07.04, 13:17
na udowodnionie 'nieoficjalnych' dochodów?
Tyle się mówi o ukrywaniu dochodów przez facetów płacących alimenty, a ja w
swoim otoczeniu mam dwa przypadki, kiedy zachodzi duże prawdopodobieństwo, że
to kobieta otrzymująca na dziecko alimenty ma jakieś 'ekstra' pieniądze.
Oczywiście oficjalnie jest 'bezrobotna, bez prawa do zasiłku'.
No i teraz - nie dojść w ZUSie, US, a poza tym może ta kasa jest bez umowy.
I co, pozostaje tylko prywatny detektyw? tongue_out
    • jayin Re: Czy znacie sposób... 05.07.04, 13:21
      Hm.
      Raczej chyba nie ma sposobu na to.
      Poza Rutkowskim i co. smile
    • lilith76 Re: Czy znacie sposób... 05.07.04, 13:36
      jeżeli jej standard życia stoi w rażącej dysproporcji do deklarowanych
      dochodów, to mozna zainteresować tym Urząd Skarbowy, ale nie sądzę aby aż tak
      bogato jej się żyło. można też wytropić gdzie pracuje i tam uderzyć z
      kontrolami, ale czy to etyczne?
      • domali Re: Czy znacie sposób... 05.07.04, 13:38
        Hmmmm, etyczne?
        No na pewno nie bardziej nieetyczne, niż kłamstwo...
        • lilith76 Re: Czy znacie sposób... 05.07.04, 14:03
          z opowieści mojej przyjaciółki wiem, że wielu pracodawców zatrudnia na czarno
          nie tylko dlatego, że pracownicy ich o to błagają, tylko dlatego, że mają
          głęboko gdzieś rejestrację, składki. równie dobrze, choć eks pracuje na czarno,
          to w szufladzie pracodawcy leży umowa o dzieło na jej nazwisko (niszczona co
          miesiąc i co miesiąc pisana od nowa), którą można wyciągnąć w razie kontroli.
          robi tak sporo firm.
          • domali Re: Czy znacie sposób... 05.07.04, 14:19
            No wiesz, ja nie mówię o sytuacji, że pracuje na czarno, bo szefowi tak
            wygodniej.
            Mówię, że znam przypadki, że kobieta zarzeka się, że w ogóle nie pracuje, a
            okazuje się, że jest zupełnie inaczej.
            Swoją drogą, czy tacy ludzie (pracujacy na czarno) myślą o przyszłości? O tym,
            że emerytury za darmo nie dostaną?
            I potem, za 30 lat będzie biadolenie, że to cholerne państwo nie chce dać...
            • naturella Re: Czy znacie sposób... 05.07.04, 14:34
              Domi, off topic, piszesz tak, jakby praca na czarno była szczytem marzeń i
              wyborem! Ja pracowałam przez półtora roku wprawdzie nie na czarno, ale na umowę-
              zlecenie, w pełnym wymiarze godzin, z wyjazdami i innymi takimi - nie dlatego,
              że było mi wygodniej, ale że firma nie mogła mi dać etatu. Składki miałam
              płacone, ale nie wlicza mi się to do stażu pracy, do urlopu i innych takich. I
              co, miałam nie pracować, bo przecież powinnam pomyśleć o emeryturze? sad
              • domali Re: Czy znacie sposób... 05.07.04, 14:39
                Nie nat, oczywiście, że w takiej sytuacji wybór jest prosty.
                Ja mówię o ludziach, którzy pracują na czarno z wyboru, nie z konieczności.
          • mikawi Re: Czy znacie sposób... 05.07.04, 14:20
            ale to chyba nie stoi na przeszkodzie żeby podać osiągane dochody, niezależnie
            czy na umowę czy na czarno? a domali jak sądzę chodziło o sytuację zatajania
            tego faktu
    • justinka_s Re: Czy znacie sposób... 09.07.04, 15:45
      hm...pisze już trzeci raz...


      a do czego Ci ten sposób? chcesz koleżanki podkablować?
      czy praca na czarno to coś złego?

      a jeżeli chodzi o alimenty to obowiązek mają łożyć na dziecko oboje rodziców, i
      bez względu cz pracują czy nie, czy komuś sie chce czy nie
      podstawowe potrzeby dziecka nie są zwiazane z zarobkami matki

      powiem ze swojego doświadczenia
      dostałam alimenty na corkę w wysokości połowy kosztów jej utrzymania, czy bym
      zarabiała 200 zl czy 5000 zł to bylyby one takie same
      sędzina natomiast nie zwróciła uwagi, ze wychowuję córkę i zajmuję się nią 365
      dni w roku
      • domali Re: Czy znacie sposób... 09.07.04, 16:07
        Nie chcę nikogo podkablowywać, tym bardziej, że akurat osoby, które znam, są
        przez takie postępowanie pokrzywdzone.
        Praca na czarno jest moim zdaniem czymś złym, szczególnie, gdy w sądzie
        utrzymuje się, że ani złotówki się nie zarabia i wszelkie wzrosty potrzeb
        dziecka powinien finansować ojciec.
        No właśnie, łożyć na dziecko powinni oboje rodzice, a jednak są przypadki, że
        jedyna kasa na dziecko to alimenty i są osoby, które bez skrępowania się do
        tego przyznają.
        A co do wysokości zasądzanych alimentów to chyba nie ma potrzeby ponownie
        pisać, że różnie jest ze sprawiedliwością. I nie zawsze jest ta
        niesprawiedliwość na niekorzyść matki.
        • pysia-2 Re: Czy znacie sposób... 09.07.04, 16:46
          > Praca na czarno jest moim zdaniem czymś złym, szczególnie, gdy w sądzie
          > utrzymuje się, że ani złotówki się nie zarabia i wszelkie wzrosty potrzeb
          > dziecka powinien finansować ojciec.


          Domali, ty jeszcze nigdy nie pracowalas, prawda? Moowie o takiej prawdziwej
          pracy, nie o zbieraniu truskawek w wakacje. Poczekamy, zobaczymy. Chyba nie
          zdajesz sobie sprawy z tego, ze czasem praca na czarno - tak przez ciebie
          potepiana - jest jedynym mozliwym wyjsciem z sytuacji. To raz.
          A dwa - jednego nie rozumiem. Skoro matka w sadzie zataja fakt dorabiania na
          czarno, to pewnie dlatego, zeby podwyzszyc kwote otrzymywanych alimentow. Dobre
          to nie jest, to fakt. Ale nie znaczy to, ze ona nie doklada do sie do
          utrzymania dziecka - przeciez pracuje - tyle tylko, ze nie wykazuje oficjalnie
          zadnych dochodoow. Wiec loza na dziecko obydwoje rodzice.
          Wiec wlasciwie w czym problem??
          • jayin Re: Czy znacie sposób... 09.07.04, 17:00
            Praca na czarno - śliska sprawa.
            nie można jednoznacznie mówić, że jest zła, czy dobra.

            a fakt zarabiania większych kwot niż wykazywane?
            nie jest fair, jeśli "dzięki temu" rodzic "miga się" od "lepszego utrzymywania"
            dziecka - czyli to, że faktycznie zarabia więcej - nie przekłada się na większe
            pieniądze dla dziecka (chodzi tu i o matkę i o ojca) - a także to, kiedy ktores
            z rodzicow zataja dochody, zeby "wyciągnąć" więcej od drugiego rodzica (matka -
            zeby miec wieksze alimenty, albo ojciec - zeby mniej placic na dziecko, czyli
            zeby matka placila ze swej strony na nie wiecej).

            w przypadku, gdy np. alimenty zasądzane są wg wykazywanych zarobkow (bo nie
            zawsze mozna spokojnie wg prawa wykazac "dodatkowe dochody") - a z "czarnych
            pieniedzy" rodzice daja "gratisy" dodatkowo dziecku - to chyba wtedy jest OK.
            ale musi to dzialac w obie strony.

            (uprzedzajac pytania - zdarzyło mi się pracować nie tylko przy truskawkachsmile

            pozdr.

            J.
          • domali Re: Czy znacie sposób... 09.07.04, 20:13
            pysia-2 napisała:


            > Domali, ty jeszcze nigdy nie pracowalas, prawda?

            Po pierwsze: skąd wiesz?
            Po drugie: jakie to ma w tym wątku znaczenie?

            > Chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, ze czasem praca na czarno - tak przez
            > ciebie potepiana - jest jedynym mozliwym wyjsciem z sytuacji.

            Znowu chyba nie rozumiem... Już dwukrotnie co najmniej w tym wątku pisałam, że
            zdaję sobie sprawę, że są sytuacje, gdy opcje są dwie: albo praca na czarno,
            albo brak pracy. I wtedy wiadomo, wybiera się opcję pierwszą.


            > A dwa - jednego nie rozumiem. Skoro matka w sadzie zataja fakt dorabiania na
            > czarno, to pewnie dlatego, zeby podwyzszyc kwote otrzymywanych alimentow.
            > Dobre to nie jest, to fakt. Ale nie znaczy to, ze ona nie doklada do sie do
            > utrzymania dziecka - przeciez pracuje - tyle tylko, ze nie wykazuje
            > oficjalnie zadnych dochodoow. Wiec loza na dziecko obydwoje rodzice.
            > Wiec wlasciwie w czym problem??

            No więc właśnie... Jedna z takich osób zarabia, ale jednocześnie bez
            skrępowania się przyznaje, że nie dokłada się do wydatków na dziecko.
            A poza tym wybacz, ale w takim razie czemu tak się krytykuje ojców, którzy
            ukrywają dochody, żeby nie mieć zasądzonych bardzo wysokich alimentów? Przecież
            to identyczna sytuacja...
            • pysia-2 Re: Czy znacie sposób... 12.07.04, 11:19
              > Po pierwsze: skąd wiesz?

              Hmmm... jesli ktos ma 21 lat studiuje dziennie, robiac 2 fakultety, to chyba
              jest jasne? Poza tym sama kiedys powiedzialas.
              I to nie bylo pytanie z gatunku zlosliwych. Zwyczajnie, dopooki sama nie
              wyszlam spod opiekunczych skrzydel rodzicoow i nie zaczelam sama zabiegac o
              swooj byt, nie mialam pojecia, ze praca wcale nie przychodzi do nas ot, tak,
              czasem nie chce przyjsc w ogoole, nawet jesli sie o nia czlowiek stara. I ze
              rooznie to bywa z ta opluwana praca na czarno. Nie zawsze sie ja przyjmuje dla
              wygody.

              > Po drugie: jakie to ma w tym wątku znaczenie?

              Znaczenie ma takie, ze zdaje mi sie, ze dla ciebie praca na czarno jest
              grzechem smiertelnym, czyms, co nalezy skrytykowac. A ja ci proobowalam
              powiedziec ze nie zawsze jest tak roozowo, jak sie moze wydawac komus, kto
              jeszcze tego chleba nie poproobowal.

              Jesli chodzi o matke, ktoora pracujac na czarno nie doklada sie do wydatkoow na
              dziecko, to nie nazwalabym jej matka, tylko slowami, ktoorych tu na forum
              przytoczyc nie moge, bo mnie zabanuja :o)

              A o ojcach pracujacych na czarno w zyciu sie nie wyrazalam zle, jesli tylko
              staraja sie zapewnic dziecku byt.

              O innym gatunku ludzi pisalam - moze ciagle nie dociera do mnie fakt, ze
              istnieja ludzie, ktoorzy wlasne dzieci maja w dupie. Szczegoolnie jesli takim
              czlowiekiem jest matka.
              Zabralam glos w dyskusji tylko dlatego, ze ogoolnie nie rozumiem idei - jak
              znalezc sposoob na to, zeby udowodnic takiej osobie. Nie rozumiem PO CO
              udowadniac. Jesli pracujac na czarno czy na bialo, daje dziecku.
      • mikawi Re: Czy znacie sposób... 09.07.04, 16:10
        nie masz racji, partycypacja rodziców w kosztach utrzymania dziecka zależy od
        ich możliwości - jesli dysproporcje w zarobkach rodziców są duże - większy
        udział finansowego wkładu w utrzymanie dziecka ponosi rodzic lepiej
        zarabiający. Nigdzie nie jest powiedziane że to jest 50/50.
        • pelaga Re: Czy znacie sposób... 09.07.04, 16:37
          mikawi napisała:

          > nie masz racji, partycypacja rodziców w kosztach utrzymania dziecka zależy od
          > ich możliwości - jesli dysproporcje w zarobkach rodziców są duże - większy
          > udział finansowego wkładu w utrzymanie dziecka ponosi rodzic lepiej
          > zarabiający. Nigdzie nie jest powiedziane że to jest 50/50.

          Idac tym tokiem rozumowania jesli matka nie pracuje a ojciec tak, to on
          powinien utrzymywac dziecko. No to wlasciwie o co pretensje do niepracujacych
          samotnych matek???
          A jak matka duzo zarabia i wychowuje dziecko, to zwolnijmy tatuska ze wszelkich
          obowiazkow, niech sie nie przemecza, skoro lepiej zarabiac mniej.
          Dla mnie to jest wszystko nielogiczne.
          • jayin Re: Czy znacie sposób... 09.07.04, 16:56
            W tym wszystkim jest tyle różnorodności sytuacji i niuansów, że ciężko określić
            jakąs jedną zasadę traktowania pracujących/niepracujących rodziców np.

            kwestia tego - DLACZEGO rodzic nie pracuje...:>
            nie ma naprawdę możliwości?
            a może po prostu nie ma ochoty. bo i tak bywa.

            znaczy się - róznie bywa.

            i na pewno nie ma pretensji nikt do nikogo, kto nie pracuje, chociaż chce, ale
            nie może.
            (poza patologicznymi wyjątkamismile

            pozdr.

            J.
          • mikawi Re: Czy znacie sposób... 09.07.04, 17:40
            > Idac tym tokiem rozumowania jesli matka nie pracuje a ojciec tak, to on
            > powinien utrzymywac dziecko.

            Właśnie idąc tym tokiem rozumowania sędzina uznała że mój M. powinien pokrywać
            80% kosztów utrzymania dzieci. Bo "mamusi" nigdy się nie chciało pójść do pracy.
          • domali Re: Czy znacie sposób... 09.07.04, 23:02
            pelaga napisała:

            > Idac tym tokiem rozumowania jesli matka nie pracuje a ojciec tak, to on
            > powinien utrzymywac dziecko. No to wlasciwie o co pretensje do niepracujacych
            > samotnych matek???

            Widzisz pelago, dla mnie najistotniejsze jest, dlaczego taka matka nie pracuje.
            Gdy dziecko jest przewlekle chore i wymaga całodobowej opieki oraz wtedy, gdy
            jest baardzo małe (podkreślam - bardzo, już od 5teog miesiąca przyjmują do
            żłobka), byłabym się w stanie zgodzić, że ojciec powinien pokrywać nawet 100%
            realnych kosztów utrzymania dziecka.
            Sytuacja jednak zmienia się, gdy matka może pracować, a nie chce. Albo nie
            przyjmuje pracy, bo nie jest zgodna z jej aspiracjami/marzeniami itd.
            Wtedy wybacz, ale to już jej problem, z czego pokryje swoją część kosztów
            utrzymania dziecka. Nie widzę powodu, aby miał to robić tylko facet.
            I jest jeszcze jeden, istotny moim zdaniem aspekt tej sytuacji.
            Matka, która nie dokumentuje swoich dochodów i jedyny, jaki oficjalnie ma to
            alimenty, często z łatwością załapuje się na zasiłki, chociaż zarabia tyle, że
            pracując 'na umowę' tak by nie było.
            • tropicana Re: Czy znacie sposób... 09.07.04, 23:33
              domali napisała:

              (o dziecku)
              > gdy jest baardzo małe (podkreślam - bardzo, już od 5teog miesiąca przyjmują
              do > żłobka), byłabym się w stanie zgodzić, że ojciec powinien pokrywać nawet
              100% > realnych kosztów utrzymania dziecka.

              Kosztów utrzymania DZIECKA???
              Czy masz na myśli, że matka tygodniowego , miesięcznego, czy nawet
              czteromiesięcznego malucha ma się utrzymywać SAMA???

              • lideczka_27 Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 00:05
                tropicana napisała:


                > Kosztów utrzymania DZIECKA???
                > Czy masz na myśli, że matka tygodniowego , miesięcznego, czy nawet
                > czteromiesięcznego malucha ma się utrzymywać SAMA???
                >


                Tropicana, a jak Ty to widzisz??? Bo skoro nie jest obowiązkiem męża utrzymać
                żony (pal licho KRiO, kto by tam zaglądał, gdy chodzi o next...), gdy ta świeżo
                urodziła i nie jest ona zupełnie w sądzie brana pod uwagę (czyli, że i z głodu
                paść może, srał ją pies), to prawo stanowi, że eksię utrzymywać należy?
                Zostawmy aspekt moralny, chodzi mi o rzeczywistość - może jest jakiś zapis w
                prawie, który tak stanowi, a ja nic o tym nie wiem?

                pozdrawiam
                lida

              • domali Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 12:40
                tropicana napisała:


                > Kosztów utrzymania DZIECKA???
                > Czy masz na myśli, że matka tygodniowego , miesięcznego, czy nawet
                > czteromiesięcznego malucha ma się utrzymywać SAMA???

                Jak rozumiem decyzję o posiadaniu dziecka podejmuje się świadomie i liczy się z
                wszelkimi konsekwencjami - przecież tego sięoczekuje od next, czemu więc nie od
                eks (albo po prostu samodzielnych matek).
                • derena33 Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 13:20
                  Nieee ... doprawdy wasza bezdusznosc mnie powala na lopatki....
                  • domali Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 13:36
                    Dereno... bezduszność?
                    Po pierwsze, mówimy tu o hipotetycznej sytuacji. I nie mówimy, że tak ma być i
                    tak jest dobrze, tylko przekładamy słowa wyposzczane w kierunku next przez
                    niektóre samodzielne.
                    Po drugie: jakoś nie reagowałaś tak, gdy pojawiały się teksty, że skoro next
                    zdecydowała się na dziecko, a facet ma swoje obciązenia w postaci alimentów na
                    dziecko z poprzedniego związku, to jej problem, z czego ona będzie żyła.
                    • derena33 Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 14:02
                      nie reagowalam, bo moim zdaniem decyzja o posiadaniu dziecka jest decyzja,
                      ktorej nie powinno sie podejmowac, gdy nie ma sie ustabilizowanej sytuacji
                      materialnej a przynajmniej widokow na taka.. wobec faktu ze jedno z partnerow
                      ma juz dziecko i jest obciazone kosztami jego utrzymania, a nie zarabia, albo
                      zarabia zbyt malo to plany posiadania drugiego dziecka powinno sie przesunac na
                      bardziej dogodny czas... o tym chyba pisalam...zreszta tak sie dzieje w pelnych
                      rodzinach i nikt do nikogo nie ma o to pretensji.
                      A to o czym piszecie to nie sa hipotetyczne sytuacje. Bo to sie zdarza w zyciu.
                      I niejeden tatus wlasnie tak mysli jak wy tzn. " dam 200 zlotych na dziecko a
                      ona niech sie martwi o siebie sama" A jak ona ma sie martwic o siebie sama gdy
                      musi byc caly czas z niemowleciem? to tylko jej klopot? ( to w 19 wieku byl
                      tylko klopot kobiety)
                      I podtrzymuje swoje zdanie ze jest to bezduszne myslenie, bo do zrobienia
                      dziecka trzeba dwojga.

                      I smiac mi sie chce, a raczej plakac, jak tu niektore z was odsadzaja od
                      czcci i wiary eksie co nie pracuja. Tak jakbyscie zyly w innym swiecie a nie w
                      Polsce gdzie kobieta z malymi dziecmi najczesciej od razu jest przez
                      ewentualnych pracodawcow skreslana.
                      Wiem co mowie bo sama prace stracilam, pracy szukalam, prace znalazlam, a moim
                      glownym atutem oprocz doswiadczenia, byla dyspozycyjnosc o ktora pracodawca
                      mnie zreszta zapytal.



                      • domali Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 14:23
                        No więc właśnie... Tak samo dotyczy to next, jak i samodzielnych.
                        Bo jesli para nie jest małżeństwem, przydarzy się wpadka, ale brać ślubu nie
                        zamierzają, ba, nawet nie mają zamiaru być razem, to uważasz, ze facet ma
                        obowiązek utrzymywać kobietę?
                        No i wybacz- facet owszem, powinien zadbać o potrzeby dziecka, ale dlaczego ma
                        dbać o potrzeby matki??? Tylko dla zasady - szczęśliwa matka, szczęśliwe
                        dziecko?
                        Tak samo mogę powiedzieć - niech kobieta dba o potrzeby faceta, w końcu to
                        ojciec jej dziecka i nie żąda astronomicznych alimentów. A zadowolony tata to
                        szczęśliwe dziecko.
                        Co do krytykowania niepracujących samodzielnych - już pisałam, ważny jest
                        powód 'niepracowania'. A poza tym tyle mamy przykładów samodzielnych, które
                        pracują, wiele świetnie sobie radzi...
                        A dziecko owszem, jest świetnym wytłumaczeniem dla pewnych zachowań.
                        • derena33 Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 14:47
                          A znasz wiele takich sytuacji? I tylko takie sie zdarzaja? dzieci z wpadki?
                          Bo ja znam i zadna z kobiet, ktora w ten sposob zostala matka nie rosci sobie
                          zadnych pretensji, nawet finansowych do ojca swojego dziecka..
                          Ale mowie tu o prawdziwych sytuacjach ktore mialy miejsce, a nie o prawdzie
                          znanej tylko jednej ze stron.

                          A jakie wedlug ciebie sa to astronomiczne alimenty? 400 zlotych? moze 600zl?
                          BBo o takich sumach gdzieniegdzie wspominacie jak piszecie o kwotach...

                          Acha i jeszcze chcialam wrocic do tematu glownego.. o ukrywaniu dochodow.. to
                          niestety czesciej sie przydarza tatusiem uchylajacym sie od placenia
                          astronomicznych alimentow w wysokosci 400 zl.. sama znam takiego jednego, co na
                          dziecko dorastajace tyle placil i zostal pozwany do sadu o podwyzszenie. Z
                          oficjalnych dochodow to rzeczywiscie byla suma bardzo go obciazajaca, tylko z
                          czego biedaczek kupil nowy samochod i remontowal dom?
                          Znam tez drugiego oficjalnie niepracujacego... matka dostawala na dwojke
                          nastolatkow pieniadze z funduszu alimentacyjnego, a ojciec jezdzil za granice
                          do pracy i zarabial na czarno..

                          Oczywiscie nie generalizuje, ale jak sie rozgladne wokol, a w moim wieku
                          bardzo wiele kobiet sama wychowuje dzieci, to tatusiowie jacys tacy byle jacy...
                          • domali Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 17:21
                            derena33 napisała:

                            > A jakie wedlug ciebie sa to astronomiczne alimenty? 400 zlotych? moze 600zl?
                            > BBo o takich sumach gdzieniegdzie wspominacie jak piszecie o kwotach...

                            Hmmm, ja nigdy nie mówiłam, że 400 czy 600 złotych to astronomiczne kwoty...
                            Poza tym chodzi mi o relację dochód - alimenty, bo chyba nie ma jakiejś granicy
                            obiektywnej, powyżej której można mówić o astronomicznych kwotach.

                            > Oczywiscie nie generalizuje, ale jak sie rozgladne wokol, a w moim wieku
                            > bardzo wiele kobiet sama wychowuje dzieci, to tatusiowie jacys tacy byle
                            jacy...

                            Pewnie zaraz zarzuci mi się nieczułość i inne takie, ale przecież te dzieci z
                            gwałtu nie są...
                        • tropicana Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 16:14
                          Fakt, że ustawodawca zapewnia matkom świadczenia podczas urlopu macierzyńskiego
                          chyba o czymś świadczy. Urlop macierzyński jest urlopem od pracy zawodowej -
                          tej jest wystarczająco przy małym dziecku.
                          Zapewne z własnego doświadczenia wiesz, że doskonale można pogodzić zarabianie
                          pieniędzy z opieką nad naworodkiem, trzymanym chyba w kieszeni albo pod pachą.
                          • tropicana Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 16:20
                            tropicana napisała:

                            > Fakt, że ustawodawca zapewnia matkom świadczenia podczas urlopu
                            macierzyńskiego
                            >
                            > chyba o czymś świadczy. Urlop macierzyński jest urlopem od pracy zawodowej -
                            > tej jest wystarczająco przy małym dziecku.
                            > Zapewne z własnego doświadczenia wiesz, że doskonale można pogodzić
                            zarabianie
                            > pieniędzy z opieką nad naworodkiem, trzymanym chyba w kieszeni albo pod pachą.


                            Post wyżej był oczywiście do Domali, której - mimo wszystko - nie wypada mi
                            życzyć, żeby znalazła się z noworodkiem bez środków do życia. Ewentualnie z
                            drobnymi pieniędzmi /od Tatusia/ na mleko dla dziecka.
                            • kamila77 Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 16:24
                              KRiO

                              "Art. 141. § 1. Ojciec nie będący mężem matki obowiązany jest przyczynić się w
                              rozmiarze odpowiadającym okolicznościom do pokrycia wydatków związanych z ciążą
                              i porodem oraz kosztów trzymiesięcznego utrzymania matki w okresie porodu. Z
                              ważnych powodów matka może żądać udziału ojca w kosztach swego utrzymania przez
                              czas dłuższy niż trzy miesiące. Jeżeli wskutek ciąży lub porodu matka poniosła
                              inne konieczne wydatki albo szczególne straty majątkowe, może ona żądać, ażeby
                              ojciec pokrył odpowiednią część tych wydatków lub strat. Roszczenia powyższe
                              przysługują matce także w wypadku, gdy dziecko urodziło się nieżywe."
                              • lideczka_27 Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 22:49
                                Dzięki Kamila, o coś takiego właśnie mi chodziło. Tylko że ja tekst rozumiem
                                tak, że to raczej tyczy gościa, który nie został z kobietą po porodzie czy
                                nawet nigdy nie był z nią w związku. Czy ten zapis tyczy się rozwodników z
                                dużym stażem małżeńskim, czy interpretacja zależy od sędziego? Tak mnie to
                                trochę interesuje, bo psiapsiółkę mam w dość porąbanej sytuacji i może tego
                                zapisu mogłaby się uczepić...

                                Jak młody, wyjeżdżacie gdzieś razem "pooddychać", a może już po urlopie? wink

                                pozdrawiam
                                lida
                              • lideczka_27 Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 22:55
                                I jeszcze jedno. Jaki jest sens powoływania się na KRiO, gdy są sędziowie,
                                którzy to zlewają, czy są jakieś inne możliwości? Dziewczyna jest po rozwodzie,
                                bez orzekania o winie, nie ma pomocy i paradoksalnie jedyną osobą, która
                                mogłaby jej pomóc jest były (dobrze zarabia). Alimenty średnie, facet ma drugą
                                rodzinę, żonę chorą na utrzymaniu i dwoje dzieci. Czy wobec tej sytuacji zapis,
                                który podałaś, mogłaby wykorzystać znajoma eksia? Bo mnie coś mówi, że nie...

                                pa
                                lida
                                • kamila77 Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 23:19
                                  Jeśli nie ma orzeczenia o winie, to i tak może w ciągu 5 lat od rozwodu
                                  wystąpić o alimenty na siebie (o ile rozwod pogorszyl jej sytuację materialną).
                                  Kolebie mi sie po głowie też jakiś zapis (ale nie pamiętam - z kodeksu czy z
                                  orzecznictwa) dotyczący alimentacji w okresie PRZED złożeniem wniosku o
                                  alimenty, jesli na skutek braku wsparcia od osoby zobowiazanej popadło się w
                                  zadłużenie (ale nie pytaj mnie o szczegoly, to strzępy informacji wydobyte z
                                  zakamarków dziurawej pamięci).

                                  Co do wakacji - o dluzszym urlopie mogę na razie pomarzyc, bo "zafundowalam"
                                  sobie zmianę pracy tuż przed wakacjami. Może w sierpniu się gdzieś wyrwiemy na
                                  parę dni, jak się pouśmiecham do wspolpracowników, żebysmy zrobili pracę "na
                                  zapas". Chociaż, patrząc na prognozy pogody - co za różnica, gdzie nam będzie
                                  lało się na łebki? smile

                                  Pozdrawiam
                                  • lideczka_27 Re: Czy znacie sposób... 11.07.04, 00:16
                                    Dzięki smile
                                    Wiem, pogoda - beznadzieja... Ale czasem po prostu warto zmienić klimat wink

                                    pozdrawiam
                                    lida
                          • domali Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 17:44
                            tropicana napisała:


                            > Zapewne z własnego doświadczenia wiesz, że doskonale można pogodzić
                            > zarabianie pieniędzy z opieką nad naworodkiem, trzymanym chyba w kieszeni
                            > albo pod pachą.

                            Nie wiem. Za to wiem, że nawet noworodek nie przeszkadza w kontynuacji studiów.
                            • tropicana Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 21:16
                              domali napisała:


                              >
                              > Za to wiem, że nawet noworodek nie przeszkadza w kontynuacji studiów.


                              Tego akurat nie kwestionowałam. Chociaż zależy, co kto rozumie przez
                              kontynuację, bo jeśli chodzi o więcej niż odfajkowanie obecności na ćwiczeniach
                              i "państwowe" trójczyny, to można dyskutować.

                              Spróbuj na moment wczuć się w sytuację kobiety, która ma np. miesięczne
                              dziecko, brak pomocy ze strony jego ojca i pustki w kasie. Do pracy pójść po
                              prostu nie może, bo żaden pracowawca nie przyjmie jej podczas urlopu
                              macierzyńskiego.
                              Raczej nie podejmie żadnej pracy nakładczej w domu, bo mała szansa, że
                              wykonując tyle pracochłonnych czynności, poradzi sobie z jakimkolwiek
                              dodatkowym zajęciem.
                              Studia to nie praca. Nie tylko w sensie poświęcanego czasu. Studiujesz za
                              darmo, dziecko oddajesz za niedużą kasę do żłobka i masz jeszcze czas na fora w
                              internecie.

                              Myślę, że pani admin zaraz zadziała, więc tematu nie rozwijam.

                              A co do pytania w Twoim pierwszy poście: najlepiej idź do właściwego miejscowo
                              UKS-u, tylko żebyś nie natrafiła na urzędniczkę będącą samotną matką.
                              Miłych wakacji.


                              • domali Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 21:25
                                tropicana napisała:

                                > Tego akurat nie kwestionowałam. Chociaż zależy, co kto rozumie przez
                                > kontynuację, bo jeśli chodzi o więcej niż odfajkowanie obecności na
                                > ćwiczeniach i "państwowe" trójczyny, to można dyskutować.

                                No akurat nie to miałam na myśli...


                                > Spróbuj na moment wczuć się w sytuację kobiety, która ma np. miesięczne
                                > dziecko, brak pomocy ze strony jego ojca i pustki w kasie. Do pracy pójść
                                > po prostu nie może, bo żaden pracowawca nie przyjmie jej podczas urlopu
                                > macierzyńskiego.

                                Był kiedyś na emamie wątek o tym, kiedy kobiety wracały do pracy po porodzie.
                                Jedna napisała, że wróciła po tygodniu...
                                Oczywiście nie twierdzę, że należy oczekiwać pójścia do pracy zaraz po
                                urodzeniu dziecka. Ale też przeciąganie 'niepracowania' w nieskończoność, tylko
                                z powodu dziecka (a właściwie takiego argumentu używając) nie jest ok.


                                > Studia to nie praca. Nie tylko w sensie poświęcanego czasu.

                                Pewnie w wielu przypadkach studia wymagają więcej czasu, niż praca...

                                > Studiujesz za darmo, dziecko oddajesz za niedużą kasę do żłobka i masz
                                > jeszcze czas na fora w internecie.


                                Przepraszam, że dołożyłam starań, żeby dostać się na państwową uczelnię na
                                studia dzienne.
                                Do żłobka dziecko każdy może oddać. Chyba, że twierdzi, że to przechowalnia i
                                stać taką osobę albo na opiekunkę, albo na siedzenie w domu.
                                A co do forów - to po pierwsze w tej chwili mam wakacje, po drugie
                                przepraszam, że umiem sobie zorganizować czas tak, że mam go i na obowiązki,
                                i na przyjemności.
                                • tropicana Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 21:43
                                  Wolałabym, żebyś nie analizowała każdego zdania z osobna, bo pewnie dlatego
                                  umyka Ci sens całego postu.
                                  Coś mnie podkusiło i zajrzałam do Salonu, natrafiając na wpis cz. wrony
                                  (Koniecznie zobacz!). Myślałam, że to będzie zabawna fotografia, a ........
                                  Wobec takiego nieszczęścia zupełnie niczym jest fakt, że się kompletnie nie
                                  rozumiemy.

                                  tropicana, absolwentka również państwowych uczelni (2)
                                • odalie Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 21:45
                                  > Był kiedyś na emamie wątek o tym, kiedy kobiety wracały do pracy po porodzie.
                                  > Jedna napisała, że wróciła po tygodniu...

                                  Ja tak trochę na marginesie i nie bierz tego wprost do siebie, Domali. Tamtego
                                  wątku o powrocie nie znam, ale wiem z własnego doświadczenia, że życie
                                  weryfikuje plany "typy wyrobię 200% normy".

                                  Chciałam pracować do samiuteńkiego porodu, no może odpocząć na tydzień przed, i
                                  wrócić do pracy po tygodniu właśnie. Byłam wtedy lektorem obcego języka, więc
                                  praca nie codziennie, dwa razy w tygodniu po trzy godziny (poza tym studia
                                  dzienne, ale ostatni rok i zajęć tyle, co kot napłakał). No i co? No i leki na
                                  podtrzymanie ciąży i zakaz wstawania z łóżka od siódmego miesiąca, owszem
                                  wstawałam ale tylko, gdy naprawdę nie dało się inaczej. Dojazd komunikacją
                                  miejską i intensywna praca z uczniami podczas zajęć wyraźnie odbijały się na
                                  moim zdrowiu (po prostu - wzmagały skurcze). Poza tym moja wydajność,
                                  efektywność wyraźnie spadała - jak miała nie, przy tej ilości Relanium? Tak
                                  więc, zrezygnowałam z pracy.

                                  Co do planu powrotu po tygodniu do roboty - hehehe, okazało się, że miałam
                                  gigantyczne problemy z laktacją, ciężki zapalenie piersi i tak dalej. Doszłam
                                  do siebie daleko później - po tygodniu to ja jeździłam na zabiegi do poradni
                                  laktacyjnej...

                                  Teraz widzę, że planowanie szybkiego powrotu do pracy jest po prostu
                                  nierozważne. Nawet jeśli nie ma powikłań (jak u mnie), organizm musi odpocząć i
                                  zregenerować się. Owszem, można tak jak nasze babki wstać z łóżka porodowego i
                                  ruszyć kopać kartofle w polu... ale chyba jednak lepiej tego nie robić. A na
                                  pewno nie w imię oszczędzania konta ojca dziecka.
                                  • domali Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 21:48
                                    Odalie, ale ja nie planuję wyrobienia 200% normy smile
                                    Ani też się nie zarzekam, że na pewno postąpię tak, a nie inaczej.
                                    A wiem też z własnego doświadczenia, że akurat w czasie ciąży niczego nie można
                                    zaplanować na 100%.
                  • lideczka_27 Re: Czy znacie sposób... 10.07.04, 22:56
                    derena, czy to alibi to do mnie? wink))

                    pozdrawiam
                    lida
                    • derena33 Re: Czy znacie sposób...do lideczki 10.07.04, 23:03
                      alez skad ty przeciez wychowujesz dziecko swojego meza..... nie pamietam kto
                      gdzies o takich kwotach pisal, wiem tylko ze na tym forum to czytalam...

                      zadne inne alibi mi z toba nie korespondujesmile ze sie tak wyrazesmile
                      • derena33 Re: Czy znacie sposób...do lideczki 10.07.04, 23:40
                        Chyba nieco bylam rozkojarzona w moim poprzednim poscie.. oczywiscie ze
                        koresponduje jeszcze cos... ale o bezdusznosci napisalam majac na wzgledzie nie
                        jednostkowa wypowiedz, tylko czytajac caly watek.... niestety i twoj post nie
                        odbiega duchem od tonu reszty wypowiedzi...
                        • lideczka_27 Re: Czy znacie sposób...do lideczki 11.07.04, 00:12
                          Może i nie odbiega, bo ja też potrzebuję informacji. Już kiedyś pisałam, że na
                          KRiO nie ma co liczyć (a na pewno nie druga żona, bo zapis swoje, a sąd swoje)
                          i ciekawiło mnie to, co mi tu teraz Kamila naszrajbała. Kumpeli przekażę, może
                          coś wskóra...
                          W tym temacie pisałam nie raz i nie ma sensu się powtarzać - powinno być
                          sprawiedliwie. I tyle. A że się trafi w osobie sędziny porzucona eks lub np.
                          druga żona z kompleksem niższości, to już się tylko modlić trzeba o cień
                          przyzwoitości (ale napisałam... czy istnieje coś takiego? wink ). Ja już nie mam
                          siły do tych wątków z szarpaniną o kasę, więc bastuję. Szczęście - te klimaty
                          za nami i se ne wrati wink

                          pozdrawiam
                          lida
    • petrea Re: Czy znacie sposób... 11.07.04, 19:45
      Przeczytałm cały wątek dopiero dzisiaj. I mam wrażenie, ze Domali chodziło o
      coś innego. No, ale może za bardzo odnoszę Domali do naszej sytuacji.
      A jest tak: ex prowadzi własną firmę, w latach 2001 - 2002 oficjalne dochody
      miała większe od mojego chłopa (inf z sądu!), a wg tego, co podała za 2003, to
      kilkaset zł za okres 01-08 (inf. też z sądu, z dnia złożenia pozwu). Dzieci
      dwudziestokilkuletnie, sudiują poza naszym miastem. Na rozprawie wkopał ją syn,
      który zeznał, że dostaje od matki 350zł tygodniowo!
      • petrea Re: Czy znacie sposób... 11.07.04, 21:21
        Przyszli goście i jakoś mi się za szybko wysłąło. Dopisuję wiec teraz:
        Myśle, i chyba się nie myle, że Domali chodziło o coś takiego, jak z mojego
        przypadku. O przypadek ex, kiedy kobieta może pracować, a nie chce, bo jej
        się "nie opłaca". Albo kiedy pracuje na czarno, czy ma inne dochody,które
        ukrywa, by dostać większe alimenty. A nie o kobiety z malutkim czy też chorymi
        dziećmi.
        • mikawi Re: Czy znacie sposób... 12.07.04, 13:21
          dokładnie mam to samo wrażenie nie zrozumienia tematu: nic nie ma złego w pracy
          na czarno jesli nie ma innej mozliwości zarobienia pieniędzy na życie, ale za
          złe uważam gdy np. była żona - mimo że pracuje na czarno i zarabia nieźle - w
          sądzie zgrywa biedulkę przymierającą głodem w związku z brakiem dochodów
          (oficjalnych oczywiście) po to by wnieść o odpowiednio wyższe alimenty na
          dziecko lub/i siebie. I sądzę że o to chodziło domali.
      • domali Re: Czy znacie sposób... 12.07.04, 13:39
        No właśnie, wątek trochę 'zboczył z tematu'...
        I taka refleksja po przeczytaniu niektórych wpisów - po raz kolejny
        utwierdziłam się w przekonaniu, że sygnaturka, którą niedawno jeszcze miałam,
        jest jak najbardziej słuszna, bo w przypadku samodzielnych mam każde wątpliwe
        zachowanie zostanie wytłumaczone dbaniem o dobro dziecka.
        A co do wątku, to w końcu pojawił się wpis, który temtu dotyczy. Ale może
        dlatego, petreo, zrozumiałaś, o co mi chodzi, bo sama masz z podobną sytuacją
        do czynienia.
        I tak jak napisała mikawi (i o czym ja też pisałam), czym innym jest praca na
        czarno jako jedyne wyjście z bezrobocia, czym innym sytuacja, gdy 'nie opłaca'
        się pracować na umowę, bo się to odbije na możliwościach wyciągnięcia kasy od
        ojca dziecka.
        I to właśnie takich osób dotyczył mój wpis i pytanie (jak widać retoryczne), co
        one sobie myślą na temat na przykład przyszłej emerytury. Chyba, że wychodzą z
        założenia, że do końca życia będą mogły wyciągać kasę.
    • naczelnikus Znam sposób !! 13.07.04, 07:55
      Koniec zmowy milczenia!!
      Pisz donosy!! Zostaniesz naszą ulubienicą!!!

      naczelnik U.S.
      godziny przyjęć: całodobowo
      e-mail: donosy@us.pl

      --
      donieś na znajomych, a życie stanie się lżejsze
      • jayin Re: Znam sposób !! 13.07.04, 09:12
        naczelnikus napisał:

        > Koniec zmowy milczenia!!
        > Pisz donosy!! Zostaniesz naszą ulubienicą!!!
        >
        > naczelnik U.S.
        > godziny przyjęć: całodobowo
        > e-mail: donosy@us.pl


        Jakbym gdzieś to już czytała...wink

        Domali - ale nie radzę pisać akurat tam. To musi być jakiś marny naczelnik, bo
        z małej litery i nic nie znaczący, więc nic nie załatwi.
        I w dodatku pochodzi z epoki gierkowskiej, albo ma przerost ambicji nad faktem,
        bo pisze o sobie w liczbie mnogiej..wink

        Autor! Autor! Autor!...
        smile)))

        J.


        >
        > --
        > donieś na znajomych, a życie stanie się lżejsze
        • naczelnikus Re: Znam sposób !! 13.07.04, 12:07
          Jayin, Ty mi tu epoką gierkowską w oczy nie świeć smile)
          Naczelnik mały, ale zwinny, czyli sprawny,
          czyli pozdrowienia dla tych, którzy pranie wyłącznie ..

          --
          łaczmy się w pary

          • jayin Re: Znam sposób !! 13.07.04, 12:21
            naczelnikus napisał:

            > Jayin, Ty mi tu epoką gierkowską w oczy nie świeć smile)

            Wielmożności miłościwej żem frasunku jeno przysporzyła, żem zapomniała o tej
            świecy, którą w "ręcach" dzierżę... stokroć o zmiłowanie upraszam i na kolana
            padam.. tadaaaaaaam!...

            ee. to nie ta bajka smile

            > Naczelnik mały, ale zwinny, czyli sprawny,

            skoczny znaczy się?smile
            kiedyś kiedyś, mój kolega z czasów LO - dość mikrego wzrostu - upominał się o
            włączenie go do szkolnej drużyny koszykówki, tłumacząc właśnie: "Ja może i
            mały, ale skoczny!!!".
            Ale tylko tak się tłumaczył...wink

            > czyli pozdrowienia dla tych, którzy pranie wyłącznie ..

            ...i wyłącznie włączają i wyłączają, bo im się pralka spodobała.
            (ach ta technika!)

            > --
            > łaczmy się w pary
            >
      • jayin Re: Znam sposób !! 13.07.04, 09:16
        naczelnikus napisał:

        > donieś na znajomych, a życie stanie się lżejsze
        grzmi, grzmi pierun nad głową, hasłem społecznym...!

        ...to ja sparafrazuję w kontekście wątku Danusi o praniu:

        "Donieś [pranie] do znajomych, a życie stanie się lżejsze"

        Dobrego dnia wszystkim twórczym literacko.
        smile
      • domali Tylko czytać ze zrozumieniem nie umiesz (n/txt) 13.07.04, 12:20

Pełna wersja