zaraz mnie cos trafi..........

05.07.04, 19:05
jestem tu nowa........
przegladam czasami to forum, ale jakos nie pisalam.
mieszkam od ponad pol roku z mojm facetem. w domu, gdzie mieszka jego mama.
na poczatku bylo bardzo zle, teraz jest niezle.
wlasnie przyjechal na wakacje do babci syn mojego TZ. wszyscy go ochraniaja
przed informacja o rozstaniu rodzicow (???) tzn oczywiscie on wie, ze rodzice
sie rozeszli, ale nie wiem czy ktos z nim o tym rozmawia. Rzadko tu
przyjezdza, nie wchodzi do gory do ojca (chyba ma zakaz???).
A teraz chodzi sobie po dworze, mysle ze wie, ze jakas kobieta sie u jego
ojca kreci, ale nikt nie ma odwagi mu mnie przedstawic (nawet TZ). "Tesiowa"
sie zachowuje jakby mnie nie bylo, jakbym byla jakims trutniem. Dziecko jest
tak pilnowane, zeby przez przypadek nie weszlo mi w droge (lub ja jemu).
On ma 8 lat.
Ja nie wiem, czy ja mam bezczelnie wyjsc na dwor i sie z nim przywitac. czy
czekac az babcia zmieni zdanie, albo moj Tz nabierze odwagi.
Dzis czuje sie jak powietrze, jak jakis niepotrzebny sprzet, ktory sie
zostawia w kacie.
    • tropicana Re: zaraz mnie cos trafi.......... 05.07.04, 19:48
      Czy przestanie Cię "trafiać", jak zejdziesz na dół do dzieciaka i przedstawisz
      mu się, nie tylko z imienia, ale i funkcji, którą pełnisz w nowym układzie?

      To tylko ośmiolatek, dla którego rozstanie rodziców jest ciosem. Nawet, jeśli
      został dokładnie poinformowany o zmianach, to na razie sytuacja go przerasta.
      Może nawet nie dokońca wszystko rozumie...

      Teściowej się za bardzo nie dziw. Może matka Małego postawiła warunek, żeby
      babcia trzymała go z daleko od Ciebie, bo w przeciwnym razie....
      Może się lubiły?

      Chłopa to masz dupę /przepraszam, przepraszam!!!/, bo postawił Cię w głupiej
      sytuacji. W końcu wyjdziesz - do pracy, sklepu czy innego kościoła albo
      wywiesić pranie na podwórku, bo lepiej schnie. Ja bym się przywitała - bez
      ceremonii, może nawet na razie nie wymieniając nawet imienia - tylko
      cześć/dzień dobry + życzliwy uśmiech i lecisz dalej do swoich spraw. Za którymś
      razem Mały prawdopodobnie sam rozpocznie pogawędkę i przekona się, że nie
      gryziesz /a prawdopodobnie taki obraz ma wpojony/.
      Może spróbuj upiec ciasto, taki zapach zwabi każdego małego łakomczucha.

      I nie denerwuj się.
      Jeszcze wszystko przed Tobą. Zachowaj siłę na gorsze czasy, bo na pewno takie
      nastaną, zanim się wszystko ułoży.
      Z facetem pogadaj, jakie widzi propozycje wyjścia z tej dziwacznej sytuacji.
      Niech się od początku nie przyzwyczaja, że "jakoś to będzie".
      Bo ma być dobrze, a nie jakoś.

      PS. Czy w rodzinie jest jakieś dziecko w zbliżonym wieku? Miałby Mały
      towarzystwo i inne sprawy na głowie.

      • carmella Re: zaraz mnie cos trafi.......... 06.07.04, 08:33
        > Czy przestanie Cię "trafiać", jak zejdziesz na dół do dzieciaka i
        przedstawisz
        > mu się, nie tylko z imienia, ale i funkcji, którą pełnisz w nowym układzie?
        >
        trafia mnie nie to, ze sie jeszcze nie poznalismy, ale to, ze wszyscu udaja, ze
        mnie nie ma. uwazam, ze dziecko, choc moze sie komus wydawac, ze jest male i
        jak nie pyta to nie rozumie, to powinno wiedziec jak jest. po co ma sobie w
        glowie ukladac jakies rzeczy, moze zupelnie na wyrost albo calkowicie blednie.

        > Teściowej się za bardzo nie dziw. Może matka Małego postawiła warunek, żeby
        > babcia trzymała go z daleko od Ciebie, bo w przeciwnym razie....
        > Może się lubiły?
        Niestety tak wlasnie bylo sad Dalej do siebie dzwonia, spotykaja sie na kawce
        itd.

        > Chłopa to masz dupę /przepraszam, przepraszam!!!/,

        no chyba nie ma za to przepraszac, bo w tych sprawach to dupa z niego i tchorz :
        ( (ja to powiedzialam, ja ???)

        • naturella Re: zaraz mnie cos trafi.......... 06.07.04, 08:52
          Carmelku, wyłaź w tej chwili. To dobry pomysł, żebyś wyszła pod jakimś
          pretekstem, zakupy, pranie, cokolwiek. Uśmiechnij się do małego, powiedz
          mu "cześć" i idź dalej. I już. Za drugim razem zejdziesz na dół i zaprosisz
          swojego faceta i Małego na obiad, ciasto, lody, cokolwiek. Tylko nie siedź w
          domu, nie udawaj, że Cię nie ma, nie dawaj się wplątywać w taki chory układ.
          Miał Twój facet odwagę się z Tobą wiązać? Miał. To niech ma odwagę się do tego
          przyznać teraz. A najlepiej postawić go przed faktem dokonanymsmile
          • carmella Re: zaraz mnie cos trafi.......... 06.07.04, 09:12
            czesc Nat,

            jak widzisz u mnie od pol roku sie nic nie zmienilo. no moze poza tym, ze maly
            przyjechal do babci sam, bez swojej matki - narazony na spotkanie mojej osoby.

            czesto o tym wszystkim nie mysle, ale jak mnie najdzie dol to szkoda mowic sad
    • pysia-2 Re: zaraz mnie cos trafi.......... 06.07.04, 10:01
      Jesus, jaki chory uklad! I co? Bedziesz siedziala w domu pooki maly nie
      pojedzie? I tak do jego 18-tych urodzin??? Wylaz natychmiast i zacznij
      przynajmniej ty sama siebie szanowac!!
      • carmella Re: zaraz mnie cos trafi.......... 06.07.04, 19:52
        > Jesus, jaki chory uklad! I co? Bedziesz siedziala w domu pooki maly nie
        > pojedzie? I tak do jego 18-tych urodzin??? Wylaz natychmiast i zacznij
        > przynajmniej ty sama siebie szanowac!!

        uklad bardzo chory, przyznaje.
        z tym szanowaniem siebie....... czasami jak pomysle, ze to wszystko to troche
        przeze mnie...................
    • lilith76 Re: zaraz mnie cos trafi.......... 06.07.04, 10:08
      to jakiś macoszy holocaust i trzeba cię ukrywać?
      dziewczyny mają rację - skoro twój facet miał tupet znaleźć sobie drugą kobietę
      i czelność mieszkać z nią u swojej matki (nie zazdroszczę!!!), to niech odwagi
      mu jeszcze starczy na wprowadzenie dziecka w tę sytuację. nie musi mu opowiadać
      wszystkiego ze szczegółami - wystarczy, że przedstawi cię jako dobrą
      przyjaciółkę. najpierw z M pogadaj, potem decyduj się na samodzielną
      konfontację. może spotkanko we trójkę? z fajnym ciastem?
      taka sytuacja nie może trwać wiecznie. dzieciak będzie rósł i sam się dopytywał
      i wyciągał wnioski.
      powodzenia smile
      pisz jak rozwija się sytuacja.
    • mikawi Re: zaraz mnie cos trafi.......... 06.07.04, 10:18
      a przede wszystkim postaw w końcu swoje jasne oczekiwania co do prawnego
      uregulowania sytuacji rodzinnej twojego faceta; co to znaczy że żadne kroki
      nie zostały podjęte? długo tak zamierzasz czekać az on je podejmie? skoro się
      rozstał z żoną, skoro się związał z tobą to jak długo nie zamierza
      podejmować "żadnych kroków"? skoro powiedział A, czas (najwyższy) powiedzieć B.
      Bo w ten sposób to wasza sytuacja zawsze bedzie chora. I dla Ciebie i dla
      dziecka też.
    • triss.m Re: zaraz mnie cos trafi.......... 06.07.04, 10:30
      sytuacja jest chora .. nie zazdroszcze. probowalas rozmawiac o tym z
      TZ, 'tesciowa' ? dlaczego tak sie zachowuja ? dlaczego w taki sposob
      chca 'chronic' malego? szczerze mowiac, to Twoj facet powinien te sytuacje
      rozwiazac, tak jak mowia dziewczyny.. moze faktycznie byla zgadza sie na wizyty
      u ojca pod warunkiem, ze maly Ciebie nie zobaczy? ale, jesli sa po rozwodzie,
      to moze sobie takie warunki wrzucic do kosza.. hmm? a moze Twoj TZ nie traktuje
      tego zwiazku powaznie, skoro tak sie zachowuje? ja bym tego tak nie zostawila,
      po 1 pogadalabym szczerze z TZ -po co ta cala szopka? sytuacja jest niezdrowa i
      frustrujaca dla wszystkich, dla malego tez. bo nie moze czuc sie pewnie i
      swobodnie, skoro nawet nie moze wejsc na pietro do ojca.. nie zostawiaj tego
      tak. dzieciaki w tym wieku duzo rozumieja, a jesli przeszedl przez rozwod
      rodzicow, tym bardziej stal sie 'dojrzalszy'. zdrowsze jest mowienie prawdy niz
      takie szopki.
      • triss.m Re: zaraz mnie cos trafi.......... 06.07.04, 10:46
        aaa nie doczytalam wczesniejszych watkow, ten rozwod to jeszcze w powijakach...
        hmm, w takim wypadku pewnie ex nie zyczy sobie zebys spotykala sie z jej
        dzieckiem i stad to cale zachowanie. nie wiem, czy wiele wywalczysz w takiej
        sytuacji. mozesz zejsc, przedstawic sie itd ale zachowanie dziecka bedzie
        uzaleznione i tak od calej szarpaniny sadowej i nastawienia matki. dopiero po
        rozwodzie mozna cos ukladac i liczyc na to, ze dziecko Cie polubi. dopoki
        sprawa sie nie skonczy, bedzie roznie. a rozwod pewnie z winy Twojego TZ, w
        innym watku pytasz o koszty - pamietajcie o tym, ze jesli taka wine orzekna,
        Twoj TZ moze placic alimenty nie tylko na dziecko ale i na byla.
        • carmella Re: zaraz mnie cos trafi.......... 06.07.04, 19:56
          dobra, donosze, ze dziecko zostalo zapoznane z "macocha". Nie bylo tak zle, a
          wyszlo naturalnie, bo przypadkowo. wracalam sobie z silowni, a oni wszyscy byli
          na podworku. wiec pierwsze koty za ploty...
          • naturella Re: zaraz mnie cos trafi.......... 07.07.04, 10:10
            Nnnooo, już lepiej. A jak reakcja dziecka?
            • carmella Re: zaraz mnie cos trafi.......... 07.07.04, 10:21
              taki troche wystraszony byl smile ale nie uciekl - moze dlatego ze siedzial u ojca
              na kolanach smile)
              Mysle, ze juz bedzie ok - takie mam wrazenie
          • lilith76 Re: zaraz mnie cos trafi.......... 07.07.04, 12:59
            gratulacje smile))
            masz już punkt zaczepienia i sytuacja zaczyna się rozplątywać.
    • tropicana Re: zaraz mnie cos trafi.......... 10.07.04, 16:26
      I jak się sytuacja rozwinęła?
      Czy porozmawialiście, czy może Mały już wyjechał?
      • carmella Re: zaraz mnie cos trafi.......... 10.07.04, 17:15
        w sumie to sie nie rozwinela, bo nie bylo okazji. Ale najwazniejsze dla mnie, z
        poznalam go - z podaniem rekismile Ze sobie moglam swobodnie polazic po dworze w
        jego obecnosci. nie bylo jakichs tam wielkich rozmow, ot takie : chcesz
        truskawke? Ale dla mnie to i tak duzo
        natomiast we czwartek malo co nie nadzialam sie na ex, ktora przyjechala po
        malego. Ale nie ucieklam sprzed domu jak zobaczylam samochod, tylko weszlam
        spokojnie (he he) do domu. Na szczescie mieszkanie na dole bylo zamkniete i
        moglam sobie wejsc na gore (czmychnac ??)
        • tropicana Re: zaraz mnie cos trafi.......... 10.07.04, 17:28
          No i wystarczy - jak na początek tej znajomości.
          Fajnie, że jakoś podołałaś temu "zadaniu", i że Mały Cię nie odrzucił na dzień
          dobry.
          Życzę Ci miłych wakacji; również tego, żeby mięśnie Ci odpoczęły, bo wyobrażam
          sobie, jak spięta byłaś wchodząc SPOKOJNIE (he, he) na górę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja