dziecko sobie zyczy

06.07.04, 17:52
mloda mojego m ostatnio sobie zazyczyla wspolnego wyjscia do teatrzyku z jej
matka (ex) i moim m. Co zrobic? M trzesie sie nad dzieckiem i boi mu sie
odmowic, boi sie tez ze ex powie, ze nie chce utrzymywac kontaktow z mloda
(to bzdura, bo utrzymuje), a z drugiej strony rzecz w tym ze M: nie ma ochoty
na wyjscie z ex
jesli juz wyjdzie to bedzie mial wyrzuty sumienia w stosunku do mnie
jesli nie wyjdzie w stosunku do dziecka.
problem jest, ale nie wiem jak go rozwiazac. Czy wasi M chodza na jakies
wyjscia z dzieckiem i z ex?
Osobiscie mi sie to malo podoba, a to dlatego ze nie ufam ex... A mloda
lubie, wiec nie wiem... To nie jest weekend M,. wiec dlatego nie ide z nimi...
I co tu zrobic? Poradzcie!!
    • bejbiko Re: dziecko sobie zyczy 06.07.04, 18:15
      Mój M nie spotyka się z byłą zoną. Czasem wymienią kilka smsów na temat
      dziecka, czasem ona zadzwoni... zwłaszcza kiedy brakuje na koncie alimentów. Na
      szczęście ich syn rozumie sytuację i nie wymaga od nich aby się widywali. Był
      swiadkiem wielu kłótni i cichych dni, przez kilka tygodni mieszkał z matką w
      pokoju... Mimo swoich 10 lat rozumiał, że rodzice nie mogą się dogadać.. potem
      matka poznała innego pana... za poł roku jego ojciec spotkał mnie... mały
      szybko się w tym odnalazł i umie dzielić tą sytuację na dwoje...
      Osobiście nie chciałabym aby mój obecny partner wychodził na spotkania z byłą
      żoną, a z drugiej strony rozumiem, że dla dziecka jest to bardzo ważne! Może
      ojciec powinien jej to wytłumaczyć? Czysta sytuacja jest zawsze lepsza nawet
      jeśli dziecko jest małe.
    • pom Re: dziecko sobie zyczy 06.07.04, 18:45
      Dla tej małej to wyjscie może być bardzo ważne. Że jest z nia i mama, i tata.
      Oni oboje są dla niej bardzo ważni.
      Puściłabym chyba... jeśli by sytuacja miała się powtarzać, bym protestowała.
      Starszy miał urodziny urządzone w jakims tam lokalu dla dzieci. I byli oboje
      rodzice na nim. Przyjmowali gości, dzieci i rodziców, którzy zostawiali
      pociechy. Synek był zadowolony, w koncu to jego urodziny. Byłam wówczas w domu
      i mimo, że nie byłam w skowronkach, wiedziałam, że tak musi być. M przyszedł do
      domu, smutno Mu było, że musiał mnie zostawić. Ale taki jest nasz los, czasem
      musimy zostać same. Jednak najważniejsze jest poczucie, że partner o tym wie,
      docenia, umie jakos to zrekompensować kobiecie. I poczucie, że On o mnie
      pamięta, wie, co czuję wynagradza mi wszystkie smutki i smuteczki...
      • lara27 Re: dziecko sobie zyczy 06.07.04, 21:34
        U mnie jest podobnie jak u bejbiko czyli mały zrozumiał i nie wymaga spotykania
        się lub wspólnych wyjść z mamą i tatą. Kiedy jest u nas wtedy razem gdześ
        wychodzimy (basen, kino itp). Co nie znaczy że wcześniej nie było takich
        propozycji ale M ,choć miał podobny dylemat wytłumaczył małemu że to
        niemożliwe, na początku jednak mówił że nie może bo pracuje lub ma ważne
        spotkanie gdyż nie chciał robić małemu przykrości ale wkońcu nie chciał go
        okłamywać i musiał przeprowadzić taką rozmowę. I uważam że twój M także
        powinien tak zrobić jak i również oznajmić eks aby nie doprowadzała do takich
        sytuacji. Teraz jest ok. i mały jest szczęśliwy i zawsze miło wspomina nasze
        wspólne wyprawy.
        Wydaje mi się że gdy twój M stanowczo nie zareaguje te sytuacje będą się
        powtarzać i wkońcu dojdzie do wspólnych wakacji z eks (napewno było by
        miło...), bo dziecko tak chce.
    • badia Re: dziecko sobie zyczy 06.07.04, 22:17
      Ja nie sprzeciwiałam się takim wspólnym wyjściom, mimo że udawanie raz na jakiś czas rodziny nie bardzo ma sens. Wyjścia wspólne były dwa. Potem M. powiedział, że zostały zorganizowane przez ex po to, by coś między nimi naprawić. Ale on właśnie dzieki tym wyjściom upewnił się, że już nic naprawiać nie chce. Kluczem do sprawy jest więc chyba zaufanie (nie do ex ale) do Twojego własnego chłopa. Jak on faktycznie nie ma na takie wyjścia ochoty, to najprawdopodobniej po powrocie z teatrzyku jeszcze bardziej nie będzie miał ochoty na następne. Poza dzieckiem, wszyscy przecież będą czuli sztuczność sytuacji i nizręczność płynącą z faktu "bycia normalną rodziną". Ale jeśli czujesz, że Twoj facet mógłby mieć na taką grę ochotę, to lepiej nie ryzykować.
    • lilith76 Re: dziecko sobie zyczy 07.07.04, 12:58
      może chce na chwile wrócić do czasów niewinnego dzieciństwa, kiedy wszystko
      było jak w czytankach szkolnych, może liczy po cichu na powrót rodziców do
      siebie.
      jeżeli twój M nie przepada za eks, to ta wizyta w teatrze nie jest dla ciebie
      zagrożeniem. następnym razem idźcie wy we trójkę do jakiegoś kina.
      jeżeli sytuacja będzie się powtarzać, to warto delikatnie porozmawiać z
      dzieckiem.
    • onionka Re: dziecko sobie zyczy 07.07.04, 17:03
      Przepraszam, ja sie raczej rzadko odzywam bo i tez nie jestem typowa macocha.
      To juz raczej moj maz jest "macochem", chociaz tez na odleglosc.
      Przeczytalam Wasze posty i jestem nieco zdumiona. Sama bylam matka samodzielna
      przez jakies 8 lat. Teraz moje dzieciatko jest juz pelnoletnie i na wiel espraw
      patrze z dystansem. Jednak nigdy nie wyobrazalam sobie sytuacji wspolego
      wyjscia na jakakolwiek impreze z ojcem mojego zieciatka. Kiedy sie rozstalismy
      owo dzieciatko mialo 9 lat i wlozylam mase trudu i wysilku, zeby pomoc jej
      zrozumiec sytuacje. Nigdy po rozstaniu nie spotykalismy sie wspolnie. Imprezy
      wazne dla dziecka dzielilismy wczesniej. I tak np. ojciec uczestniczyl w
      zakonczeniu roku szkolnego, ja w eliminacjach konkursu rysunkowego; ojciec
      szedl z dzieciatkiem do ZOO, ja do muzem sztuki na poranek dla dzieci.
      Nie bylo mowy o wsponych swietach, urodzinach czy konfirmacji. Przez ten czas
      od kiedy ojciec mojego dzieciatka zechcial sie wyprowadzic, nie zaminilismy z
      soba niemal zadnego slowa. Nawet telefony do dziecka tak planowa, zeby mnie nie
      bylo w domu (oczywiscie zanim dzieciatko dostalo komorke). Nie uwazam tego za
      zly objaw. Ba; nawet jestem wdzieczna za takie postawienie sprawy. Fakt- nigdy
      nie bylo problemu z alimentami, a o dodatkowe kwoty dzieciatko upominalo sie
      samo, z roznym zreszta skutkiem.
      Wspolne wyjcia, wspolne wakacje??! o zgrozo czy chociazby niedzielne spotkanie
      przy kawie sa dla mnie nie do pomyslenia. Moje dzieciatko mialo i ma nadal
      staly kontakt z ojcem i kiedy jeszcze bylo malym glusiem, przywozilam pod blok,
      czekalam kiedy domofon sie odezwie i dzieccko wejdzie i odjezdzalam. Z powrotem
      bylo podobnie, w letnie niedzielne popoludnia to ojciec dowozil dziecko do mnie
      tramwajem. Zima na tramwaj sie nie zgadzalam i przyjezdzalam po dziecko o
      umowionej godzinie. Godzina umowiona byla przez dziecko, born boze nie przez
      ojca. Czasami zdarzalo sie, ze dzieciatko dzwonilo z prosba o przedluzenie
      pobytu (ferie, wakacje, imieniny babci etc.) i to nie byl problem.
      Bardzo sie obie cieszylysmy, kiedy ojciec znalazl sobie nex, niestety cos im
      raczej nie wyszlo ale mamy nadzieje, ze kiedys jednak jemu tez sie uda.

      Troche chyba odbieglam od tematu ale juz wracam.
      Kiedys zadalam dzieciatku memu pytanie; czy zyczy sobie zadowolana matke?, czy
      pokloconych rodzicow? Moje dzieciatko bylo cwane i szybciutko wyciagnelo wniski:
      lepiej miec po jednym zadowolonym rodzicu na raz niz oboje hurtem i z awantura.
      Nic dziwnego , ze ulubionym przedmiotem dzieciatka jest przedsiebiorczosc. Ona
      umie sie ustwic.
      Pozdrawiam wszystkie ex i nex
      • nooleczka Re: dziecko sobie zyczy 07.07.04, 17:13
        onionka napisała:

        > Kiedys zadalam dzieciatku memu pytanie; czy zyczy sobie zadowolana matke?,
        czy
        > pokloconych rodzicow? Moje dzieciatko bylo cwane i szybciutko wyciagnelo
        wniski> :
        > lepiej miec po jednym zadowolonym rodzicu na raz niz oboje hurtem i z
        awantura.>
        > Nic dziwnego , ze ulubionym przedmiotem dzieciatka jest przedsiebiorczosc.

        Onionko, świetne, świetny post. BRAWO.

        Podziwiam Cię że potrafiłaś dziecku wytłumaczyć pewne rzeczy.

        Pozdrawiam
        • onionka Re: dziecko sobie zyczy 07.07.04, 17:34
          dzieki;
          samo sobie sie dziwie i czasami nie moge uwierzyc ze to wszystko jest juz poza
          mna. Kiedy patrze na moja dorosla corke, slucham jej uwag i wnioskow to czasami
          zastanawiam sie jak to mozliwe. Dopiero co byla malym glusiem, miala smieszne
          pedzelki nad uszami i nasladowala foczke, a teraz jest dorosla osoba, ma
          wlasne zdanie, niezle wyniki i ostre spojrzenie na rzeczywistosc. I niestety
          kiedy patrzy na faceta to rzadko zdarza sie jej blysk w oku.
          Obawiam sie, ze to skutek nieudanego malzenstwa rodzicow.
      • babe007 Re: dziecko sobie zyczy 08.07.04, 14:33
        zabrzmiało troszeczke tak jakbyś była dumna z tego, że nigdy od momentu
        rozstania nie rozmawiałaś ze swoim ex. Ja byłabym raczej zadowolona, gdybyśmy
        mogli rozmawiac jak dwoje cywilizowanych ludzi, których jednak coś łączy (nie
        tylko dzieci, ale również wspomnienia itp). No ale to moje odczucia - ty masz
        100% prawo do swoich. Zastanawia mnie tylko co zrobi Twoja córka, kiedy np.
        będzie wychodzić za mąż. Urządzi dwa śluby i wesela, czy też może będzie
        musiała wybierać, które z Was ma jej towarzyszyć w tak ważnym dla niej momencie.
        • jayin Re: dziecko sobie zyczy 08.07.04, 14:42
          Hmm...
          "Rodzinne" wyjścia do teatrzyków, na lody, do kina - to jedno.
          I jako takie nie wchodzi w grę smile przynajmniej jak dla mnie.

          Ale właśnie - imprezy klasy: "komunia", "bierzmowanie", "wesele"?
          Tam rodzice powinni się pojawić oboje - bo to są ważne uroczystości dla dziecka
          i niepowtarzalne już.
          I taka obecnosc obojga rodzicow na tych "imprezach" nie stwarza "złudności
          rodzinnej", bo najważniejszą osobą wydarzenia jest dziecko - ważne też dla nich
          obojga. czego nie można powiedzieć o wyjściu do kina, na lody czy do teatrzyku:-
          ) bo tam chodzi raczej o wspólne "rodzinne" spędzanie czasu, a nie "święto"
          dziecka, jako takie.

          Mój przyjaciel był w tym roku na komunii swojej córki, razem ze swoją mamą
          (babcią Małej). Został zaproszony też na "uroczystość obiadową"smile, która -
          mimo iż odbyła się w gronie rodziny Ex i jej nowego mężczyzny - przebiegła OK.
          Zaznaczam, że na co dzień stosunki Mój Przyjaciel-Ex są raczej napięte..wink
          Ale "z okazji" komunii jakoś się udało poskromić anse.
          Dziecię zadowolone.

          z kolei np. urodziny - można urządzić jedne u mamy, drugie u taty...smile
          • babe007 Re: dziecko sobie zyczy 08.07.04, 15:12
            Ja się tylko zastanawiam, co jest prawdziwą przyczyną tej niechęci - dobro
            dziecka, czy może zazdrość i poczucie zagrożenia.... Howgh, już skończyłam.

            PS. Jestem rozwiedzina od 9 miesięcy, od 1,5 roku mieszkamy osobno (to ja
            odeszłam, nie on). Na początku nie mogłam na niego patrzeć, pluliśmy na siebie
            jadem przy każdej próbie rozmowy na jakikolwiek temat. Teraz, kiedy emocje
            opadły zdarza sie nam razem z dziećmi wyjść na spacer, czy zjeść wspólnie lunch
            na mieście (też z dziećmi). Ja nadal go lubię za pewne rzeczy (inne
            spowodowały, że nie chciałam - i NIE CHCĘ - z nim być), miło
            pogadać, "poobrabiać d..." wspólnym znajomym. Ani ja ani on nie myślimy o
            powrocie do siebie (zarówno on jak i ja spotykamy się z "kimś"). A dzieci robią
            wrażenie zadowolonych i nie traktują tego inaczej niż powinny- czyli jak
            spaceru z obojgiem rodziców i nic więcej. Jak widać, tak też można. I mam
            nadzieję, że ani jakiś męzczyzna (to z mojej strony) ani kobieta (ta
            potencjalna Next smile ) nie bedą drzec szat i robić scen. Bo nie ma o co.
            • jayin Re: dziecko sobie zyczy 09.07.04, 16:34
              Dobro dziecka nie jest chyba nigdy powodem niechęci?smile

              Oczywiście, że powodem niechęci ze strony Next w stosunku do wyjść M. z Ex
              (jakichkolwieksmile dziecko tu naprawdę nie ma nic do rzeczy...wink - jest
              zazdrość. Mniejsza lub większa. Bardziej lub mniej świadoma, bardziej lub mniej
              uzasadniona.
              To "instynktowne" uczucie. Bezwarunkowy niemal odruch smile
              I nie musi się wiązać z faktycznym zagrożeniem.
              Podświadomość od zarania dziejów podsuwa takie uczucia czasem abstrakcyjne.
              Zazdrość co do czasu, obecności "obcej" kobiety i takie tam.

              Dziecko nie jest tutaj żadnym katalizatorem takich odczuć wprzypadku tych wyjść
              (chyba, że Next faktycznie nie lubi dziecka i stanowi ono dla niej - wg niej -
              zagrożenie jakieś, co jest już zupełnie absurdalne)

              I nie wierzę nikomu, kto powie, że nie czułby w takiej sytuacji ANI GRAMA
              zazdrości smile
              Nie wierzę po prostu, że jakakolwiek kobieta nie byłaby ani trochę zazdrosna
              i "puściłaby" beztrosko swojego faceta do kina/teatru/na lody/wakacje - z inną
              kobietą, nawet gdyby oboje deklarowali (zgodnie z faktamismile - brak
              zainteresowania sobą, a nawet niechęć smile - tym bardziej z kobietą, która
              kiedyś z nim była i mają razem dziecko (związki podświadome, wspólne sprawy
              it). Obecność dziecka w takich "wyjściach" naprawdę nic tu nie zmieniasmile)))

              No więc - zazdrość. Nie strach o utratę kogoś/czegoś - tylko taka przyziemna a
              taka powszechna istotka, która tkwi w każdym człowieku, co to automatycznie
              uaktywnia się czasami.

              J.
        • onionka Re: dziecko sobie zyczy 09.07.04, 16:10
          Nie mam pojecia co zrobi moja corka w dniu slubu. Wiem natomiast z cala
          pewnosicia, ze moj maz nie bedzie uczestniczyl we wspolnej imprezie z jej
          ojcem. Zastrzegl to sobie juz dawno. Jak takie wesele milo by wygladac nie mam
          pojecia. Na razie nie ma kandydata na ewentualnego ziecie wiec problem troche
          odlegly. Moje dzieciatko jest rozsadne i nie przewiduje duzych problemow, a
          male sa zawze.
          Nigdzie tak poza tym nie jest powiedziane, ze na przyjeciach slubnych musza byc
          oboje rodzice w pelnym skladzie.
          Przezylam juz kiedys komunie, na ktorej ojciec mojego dzieciatka byl obecny jak
          rowniez dzieciatko samo w sobie, chociaz to nie jej komunia, i nic wielkiego
          sie nie wydarzylo. Kazde z nas zajmowalo sie swoim kregiem zainteresowan i nie
          bylo potrzeby bezposredniej konwersacji.
          Nie jestem z tego dumna, raczej zadowolona, ze oszczedzono mi wielu przykrych
          kontaktpow.
    • pysia-2 Re: dziecko sobie zyczy 08.07.04, 09:24
      Nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktoorej mooj maz mialby wychodzic gdziekolwiek
      z inna kobieta, nawet jesli mialoby to byc tylko dla dobra dziecka (dzieci).
      Nie widze tez sensu w tym udawaniu pelnej rodziny. Latwiej i uczciwiej chyba
      jest nie udawac, tylko sprawic, by dziecko poczulo sie bezpiecznie w tej nowej
      sytuacji - kiedy rodzice sa oddzielnie. Uczciwiej, bo dziecko po takim wyjsciu
      moze miec nadzieje, ze znowu bedzie tak, jak kiedys, ze udalo mu sie pogodzic
      rodzicoow...
      Nie. Dla mnie to nie do przyjecia.
      • jayin Re: dziecko sobie zyczy 08.07.04, 09:45

        pysia-2 napisała:

        > Nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktoorej mooj maz mialby wychodzic
        gdziekolwiek
        > z inna kobieta, nawet jesli mialoby to byc tylko dla dobra dziecka (dzieci).
        > Nie widze tez sensu w tym udawaniu pelnej rodziny. Latwiej i uczciwiej chyba
        > jest nie udawac, tylko sprawic, by dziecko poczulo sie bezpiecznie w tej
        nowej
        > sytuacji - kiedy rodzice sa oddzielnie. Uczciwiej, bo dziecko po takim
        wyjsciu
        > moze miec nadzieje, ze znowu bedzie tak, jak kiedys, ze udalo mu sie pogodzic
        > rodzicoow...
        > Nie. Dla mnie to nie do przyjecia.

        Nic dodać - nic ująć.

        P.S. Onionko - bardzo dobry post smile Gratuluję wychowawczych podejść do córy.

        pozdr.

        Joanna
    • lideczka_27 Re: dziecko sobie zyczy 08.07.04, 09:45
      Rozumiem wspólne wyjścia na imprezy organizowane specjalnie dla rodziców (np.
      teatrzyk z okazji Dnia Matki i Ojca). Inne też bez problemów mogą być dla
      wszystkich członków rodziny dziecka, ale mogą to być przecież wyjścia osobne.
      Czy ojciec musi iść do domu eksi? Przecież o umówionej godzinie wszyscy mogą
      się znaleźć w danym miejscu i podziwiać występy dziecka. U nas przychodziła
      eksia z matką i swoim lubym, który udawał jedynie znajomego kamerzystę wink, mój
      M, raz nawet ja byłam. Młoda szczęśliwa, bo jej więcej osób klaskało. wink Ale
      żeby wspólne wypady, jak za dawnych czasów? Toć to dla samego dzieciaka
      niezdrowe, bo to by było tylko oszukiwanie, udawanie pełnej rodziny, którą już
      nie są... I dawanie złudnej nadziei - moim zdaniem to nie jest dobre dla
      nikogo. Dla Ciebie jako żony ojca dzieciaka oczywiście też - zero komfortu...
      Pogadaj z M., niech uczciwie uświadomi dziecko w pewnych zmianach, które są
      nieodwracalne... Proponuję wariant "razem, ale jednak osobno" wink

      pozdrawiam
      lida
    • kwiatek1974 Re: dziecko sobie zyczy 09.07.04, 21:45
      U mie było troszkę inaczej. To ex zawsze dzwoniła że, mała coś chce. To na
      urodziny niby mała życzyła sobie rolki, to pod choinke chce lalke barbi, a
      kiedy sam pytał sie małej co ona chciałaby dostać mówiła ze z wszystkiego
      bedzie się cieszyła.Teraz zawsze kupujemy jej prazenty na jakie nas stać i
      zawsze jej sie podobają. Kiedyś byliśmy u przyszłych teściów m jeszcze nie
      zdążył iść do córki a ex już dzwoniła czy bedzie spał u matki ze mną czy on
      przyjdzie spać do córki bo ona tak chce. Ex zawsze wymyślała coś żeby tylko nam
      dokuczyć teraz nie pozwala widywać sie mojemu z córką, czekamy do zakończenia
      rozwodu żeby dostać widzenia z jego córką, przez ex mała bardzo dużo traci.
      Nawet na początku ich rozstania M nie mógł z małą nigdzie wychodzić bo ex
      myslała że zabierze ją do matki i matka M bedzie przekabacała małą, nie moge
      zrozumieć takich kobiet, ja zawsze staram sie zapewnić wszystko i naszemu
      synkowi i jego córce chociaż jej jeszcze nie znam.
Pełna wersja