macocha, ojczym -podejscie ksiazkowe

09.07.04, 16:41
witam smile leje za oknem, piekne mamy lato tego roku, ech. a ja siedze i
mysle. wiele tu mowimy o naszych doswiadczeniach 'bycia macocha'. mam pytanie
do osob, ktore poczytaly troche literatury na ten temat. co wynika z ksiazek
psychologicznych, jakie tam jest podejscie do bycia w tzw. drugich zwiazkach.
ostatnio znow jeden autorytet zostal podwazony, mowie o sprawie Andrzeja S i
jego 'dobrej milosci' brrr.. ale nie mozna tez popadac w paranoje i wrzucac
wszystkich psychologow do 1 wora. jesli to nie narusza zasad forum (nie chce
zeby streszczac ksiazki, tylko podac co jest dla nas wartosciowe i moze sie
przydac) to wpisujcie sie dziewczyny smile pozdrawiam
    • jayin Re: macocha, ojczym -podejscie ksiazkowe 09.07.04, 16:50
      Tak właściwie to jeszcze nigdzie nie wpadło mi w oczy coś pod tytułem związanym
      z "byciem macochą". Sporo natomiast o byciu samotną matką, czy ojcem.
      "Być Macochą" - chyba nie jest to aż tak popularna literaturasmile

      Ale jak podacie jakieś tytuły, to chętnie sobie poszukam (tylko gdzie?
      biblioteki? archiwa prasowe? księgarnie?) i poczytam co nieco.

      A skoro tak mało tego wszystkiego, może trzeba wspólnie siąśc i stworzyć
      jakieś "zespołowe dzieło" literackie i to to wydać dla potomności "macoszej"?smile

      "Łysa Góra, czyli co w życiu macoszym piszczy..."
      wink
      • jayin Re: macocha, ojczym -podejscie ksiazkowe 09.07.04, 16:54
        a w ramach P.S. u mnie też leje.
        przeszła burza okrutna nad Łodzią, aż nam korytarz w firmie zalało, bo dach nie
        wytrzymał napięcia...wink))) i teraz trzeba omijać w korytarzu stojące wiaderka,
        a z sufitu kapie (leje się wręcz!) i pluska sobie do tych wiaderek...
        oczywiście nikt tego nie naprawi, bo wszystkie "naprawcze organy" w mieście
        skończyły pracę na ten tydzień...

        więc się ZALEWAMY...wink

        (nasza firma ma pozaagencyjnoreklamowy "dział" ze sklepem wędkarskim - więc
        zastanawiamy się nad stworzeniem w korytarzu sztucznego jeziorka i
        umiejscowienia tam rybek... jako reklamy sklepu smile

        pozdr. i życzę miłego weekendu
        koniec pracy. idę przedzierać się przez wodę do wyjścia...wink

        Joanna
        • triss.m Re: macocha, ojczym -podejscie ksiazkowe 09.07.04, 18:05
          co do ksiazek to Pom i Hop_angel rozmawialy na temat "byc macochą, byc
          ojczymem" - Alicja Dobosz - Sztuba. mam nadzieje, ze dziewczyny sie odezwa smile
          czy warto czytac. co do pogody, to ja tez plywam wink ale ty Jayin chyba lubisz
          wode heh pozdrawiam
          • pom Re: macocha, ojczym -podejscie ksiazkowe 09.07.04, 18:23
            Hej.smile Hop_angel obiecała mi ksero swej książki ale jeszcze czekam.
            Jak już dostanę, to dam znać.smile
          • jayin No tak..:-) 12.07.04, 09:07
            Triss, no tak jakoś się składa, że ja nadmorska dzioucha jestem z urodzenia...;-
            ) i maniakalnie lubię wodę w każdej postaci...wink
            Jakbym mogła, to bym każdą wolną chwilę spędzała na żaglach, albo wręcz wpław
            sobie pluskając w jakichś zbiornikach wodnych...wink

            Dobrze, że z cukru nie jestem smile)

            J.
            • triss.m Re: Jayin 12.07.04, 09:33
              wink ja tez nadmorska wink ale ja tu zostalam, a Ty jak widac preferujesz łodzie
              ( w kazdej postaci) ;-P pozdrawiam
              • jayin Re: Jayin 13.07.04, 15:29
                triss.m napisała:

                > wink ja tez nadmorska wink ale ja tu zostalam, a Ty jak widac preferujesz
                łodzie
                > ( w kazdej postaci) ;-P pozdrawiam

                Bo ja na emigracji robotniczo-życiowej... Sniff!sad
                Ale jak tylko się uda, to wracam na Pomorzesmile Do lasu, nad wodę... I nic nie
                odwiedzie mnie od tego zamiaru smile

                tak a propos - mnie to zawsze dziwi, że więcej żeglarzy (i imprez żeglarskich)
                jakoś w centrum albo na południu kraju żyje...smile głównie tych, co wyemigrowali
                znad morza o_0 Hmmm....
                • petrea Re: Jayin 14.07.04, 22:19
                  Jain,
                  zawsze mnie intrygowała Twoja sygnaturka. W koncu się odważę i zapytam: skąd
                  takie hobby??? Bo ja też żeglarzem i modelarzem jestem. To podobno niespotykane
                  zainteresowania wśród kobiet wink
                  Żeglarstwo to szuwarowo-bagienne (czyli MAzury!), ale nie mam patentu,
                  zdecydowanie jestem lepszym kukiem niż żeglarzem, ale to uwieeeelbiam! A
                  modelarstwo to samoloty.
                  Z Pomorza to skąd? Ja Gdynianka od urodzenia.

                  Pozdr,
                  petrea
                  • jayin Do petrei :-) 15.07.04, 09:10
                    Petrea smile To możemy sobie ręce podać.
                    Żeglarstwo - ja też piracę bezpatentowosmile bo nigdy czasu na legalizację nie
                    mauncertain co jest o tyle bolesne, ze sama łódki nie wyczarteruję, bo nie dadzą. ale
                    tak, prywatnie - to zupełnie nie przeszkadzasmile - Mazury też, ale rzadko (za
                    duży tłok ostatnio:/) - lokalnie na ziemiach rodowych (a niedawno dość miałam
                    okazję popływać po malutkim, ale fajnym "zbiorniku wodnym" w podkieleckiej
                    Cedzyniesmile - i ostatnio kuszą mnie Bałtykiem i innymi morzami na Pogorii albo
                    wrześniową Chorwacją - z czego finansowo lżej bym zniosła Chorwację
                    stanowczo smile))
                    Częściej jednak z powodu finansów i pracy stać mnie na szaleństwa festiwalowo-
                    szantowo-imprezowe niż na same żagle, niestety.

                    Modelarstwo - zaraziłam się nieco od Osobistego Modelarza - samolotamy
                    własnie smile ale mi tam do niego to brakuje spooooooooooro umiejętności, żeby
                    robić takie modele jak on. Ale kiedyś... kiedyś... jeszcze się poduczę lepiejsmile

                    A sygnaturka - to taka czysto szantowa (z jednego utworu, wprawdzie nie
                    polskiego, ale w tłumaczeniu na nasze też się spiewa to jako "Gwiazdę z Powiatu
                    Dawn") smile (bo ja maniak szantowy jestem okropnysmile do słuchania i śpiewania)

                    (tak btw. w ten weekend jest festiwal szantowy w Giżycku, ale niestety
                    okoliczności ogólnie nie pozwalają mi pojechaćuncertain wrrrrr...)

                    pozdr.

                    J.
                    • petrea Re: Do Jayin :) 15.07.04, 21:30
                      Jayin,
                      mnie tez póki co brak patentu nie przeszkadza, M. jest żeglarzem, od 40 lat i
                      póki co jego patenty i umiejętności wystarczają. Ale ostanio mnie kusi, żeby
                      tez mieć smile)
                      Wolę Mazury, a z tłokiem sobie radzimy w ten sposób, że jeżdzimy w maju lub
                      wrzesniu. Cisza, spokój, a ze trochę chłodniej - to nawet lepiej. Jesli idzie o
                      morze - to tylko po Zatoce, trasa Gdynia - Hel, ale średnio mi sie poobało.
                      Może dlatego, że jacht był kiepski. Marzy się nam żeglowanie wokól Turcji albo
                      Chorwacji, rejs odkładany z roku na rok, moze w przyszłym w końcu się uda...
                      Chciałbym w koncu spróbować!
                      A w tym roku ani dnia nie byłam na żaglach sad Strasznie mi się tęskni. Ach te
                      finanse wink

                      A modelarstwem też zaraziłam się od mojego chłopa. Na razie dostałam swoją
                      własną Nebulę, w sierpniu (jak skonczy się remont mieszkania), zaczniemy
                      budować RAZEM jakiegoś KIT'a. A w stwarzyszeniu modelarskim jestem jedyną
                      kobietą smile))

                      pozdr.
                      petrea
                      • nooleczka żagielki i przechyły 16.07.04, 10:27
                        Hej, jayin, petrea smile

                        Ja też żeglarzem jestem smile I to patentowym smile U mnie to chyba rodzinne, bo
                        ojciec jest sternikiem morskim, brat też - magister nawigator i III oficer w
                        rejsach do Nowej Zelandii smile
                        Kiedyś dużo dużo pływałam, głównie Mazury i Zalew Zegrzyński. Potem było 10 lat
                        przerwy, a 2 lata temu znowu mnie wzieło - pływaliśmy po największym chyba w
                        Polsce sztucznym zbiorniku, Zalewie Sulejowskim, a mój synek wówczas niespełna
                        pięcioletni, w za dużym kapoku, darł się najgłośniej jak umiał przy przechyłach
                        w ostrym bajdewindzie smile Co nie przeszkadzało mu 5 minut potem przy pełnym
                        wietrze opalać się na słoneczku smile

                        "Hohoho przechyły i przechyły, hohoho za falą fala mknieee, hohoho trzymajcie
                        się dziewczyny za liny, ale wiatr, dziesiątka chyba dmie" wink
                        • jayin Re: żagielki i przechyły 16.07.04, 10:54
                          No proszę smile
                          Jak tu się swojsko-żeglarsko robi smile))
                          Trzeba się będzie kiedyś na sabatowy (albo sabatowo-rodzinny - na kilka
                          łódeksmile - rejs umówić w takim razie smile mogą być Mazury.

                          (Osobisty ma do dziś NIEZROZUMIAŁY uraz do żeglarzy płci męskiej, bo mam zbyt
                          wielu dobrych kumpli "tej klasy"smile) i chociaż przeciwko pływaniu nie ma nic
                          zupełnie (chociaż sam jest bardziej "lotniczy" niż "żaglowy"), to jak
                          słyszy: "szanty" albo "żagle" w kontekście moich wyjazdów gdzieś, to UDAJE że
                          nic a nic go to nie rusza, a udawanie kiepsko mu wychodzi smile zazdrośnik jeden.)
                          ale NA SZCZĘŚCIE wodę lubi smile
                          • pom off topic - jayin 16.07.04, 11:14
                            Maila spreparowałam.smile
                  • jayin Do petrei c.d. 15.07.04, 09:11
                    petrea napisała:

                    A co do niespotykanego hobby wśród kobiet - to jedynie to o modelarstwie mogę
                    powiedzieć smile bo w żeglarstwie to kobiet jak mrówkówsmile))

                    a z Pomorza - Zachodniego. Stargard Szczeciński.
      • nooleczka dzieło zbiorowe pod red. jayin 13.07.04, 17:50
        jayin napisała:

        > A skoro tak mało tego wszystkiego, może trzeba wspólnie siąśc i stworzyć
        > jakieś "zespołowe dzieło" literackie i to to wydać dla
        potomności "macoszej"?:-> )
        > "Łysa Góra, czyli co w życiu macoszym piszczy..."
        > wink
        >
        Ja popieram gorąco!!!!!!
        JAYIN, jak tak czytam Twoje posty (a jest to super lektura - zwłaszcza w wątku
        pom normalnie rozśmieszyłaś mnie do łez, gratuluję poczucia humoru) to
        stwierdzam dobitnie że taki talent literacki jak Ty nie powinien się marnować.
        Wspomniane dzieło zbiorowe o doświadczeniach macoszych zdecydowanie powinnaś
        zredagować właśnie TY. Ja serio mówię.
        • jayin Re: dzieło zbiorowe pod red. jayin 14.07.04, 09:07
          Nooleczko - nie chwal dnia przed zachodem...wink
          Ale dzięki za "pochwałę" smile)
          (jak to człowiek lubi, kiedy inni go chwalą...wink próżne te ludzie jak diablismile

          A tak właśnie sobie myślałam, co by siąść, zrobić jakiś chytry
          plan "rozdziałów"/"tematów", przejrzeć forum pod tym kątem (za zgodą "autorek"
          wątkówsmile i sklecić coś z tego wspólnie w formie lekko humorystycznego ale i
          całkiem poważnego "poradnika dla macochsmile"
          Dojścia do wydawania są w razie czego.
          Mogłoby to być coś fajnego smile
          • pom Re: dzieło zbiorowe pod red. jayin 14.07.04, 09:22
            Jestem za.smile
            Proponuje tytuł:
            "Ex i next, czyli wszystkie dzieci nasze są"
            smile)
            • jayin Re: dzieło zbiorowe pod red. jayin 14.07.04, 09:29
              pom napisała:

              > Jestem za.smile
              > Proponuje tytuł:
              > "Ex i next, czyli wszystkie dzieci nasze są"
              > smile)

              Nie wiem tylko, czy Majka Jeżowska nie będzie żądała tantiem z tytułu cytowania
              piosenki smile))

              A tak btw... Marzenko - to może lokalnie przysiądziemy przy którejś okazji i
              wymyśli się jakiś zarys "podręcznikowy" tegoż "Dzieła"smile - i damy potem
              dziewczynom do wglądu mejlowo smile? i ruszymy z "pisaniem".

              "Ruszcie z posad bryłę świata!"
              ...tak. Z całą pewnością jesteśmy nawiedzone. Słyszymy różne głosy w głowie...;-
              ))

              (jak mi się dzisiaj wyjątkowo nie chce pracooooooooowaaaaaać uncertain Brrrr....)
              • pom Re: dzieło zbiorowe pod red. jayin 14.07.04, 09:38
                Zawsze można Majki Jeżowskiej zapytać, o ile ona pisała tekst tej piosenki.smile

                Zarys podręcznikowy i plan - jak najbardziej! Jest jeszcze jedna osoba, której
                temat dotyczy i interesuje pod względem opracowania.
                A jeśli nas czyta, to pozdrawiam.smile))

                Cieszę się, że zrobimy coś pożytecznego i z sensem.
                • jayin Re: dzieło zbiorowe pod red. jayin 14.07.04, 09:41
                  pom napisała:

                  > Jest jeszcze jedna osoba, której
                  > temat dotyczy i interesuje pod względem opracowania.
                  > A jeśli nas czyta, to pozdrawiam.smile))

                  Khm khm...
                  No to teraz moja droga to ja czuję się jak w Big Brotherze.... smile

                  (szybkie i ukradkowe rozglądnięcie się wkoło, na sufit, na ściany w
                  poszukiwaniu Tajemniczego Obserwatora Być Może Czytającego...)
                  - Halo! Dzień dobry! Pozdrawiam! I proszę się nie tajniaczyć!

                  smile

                  > Cieszę się, że zrobimy coś pożytecznego i z sensem.

                  W sumie... Przydałoby się smile
                  • pom Re: dzieło zbiorowe pod red. jayin 14.07.04, 09:45
                    Spokojnie, to jedna z nas, tylko rzadko ostatnio pisze. smile

                    P.S. Słowa piosenki napisał Jacek Cygan, hehesmile
              • nooleczka Re: dzieło zbiorowe pod red. jayin 14.07.04, 12:21
                Tylko trzeba by sie zastanowić, jaką to ma miec formę?
                poradnika psychologicznego?
                a może książki-smieszki z przymrużeniem oka?

                jakie rozdziały? może: "macochy weekendowe", "macochy na pół etatu", "maochy na
                pełny etat"? i radości/smutki/problemy/porady z tym związane?
                A może zupełnie inaczej, coś jak książka-dokument opisująca co ciekawsze nasze
                historie? Plus dowcipne komentarze jayin?

                ja nie wiem... jak myślicie???
    • babaga Re: macocha, ojczym -podejscie ksiazkowe 09.07.04, 21:55
      Ja nie natrafiłam jak dotąd na samodzielną książkę o naszych"sprawach".
      Będę szukać tej, o której piszecie "Być macochą...".
      Co do kwestii książek pisanych przez psychologów, to ja osobiście bardzo cenię Eichelbergera, na
      przykład "Jak wychować szczęśliwe dzieci", "Kobieta bez winy i wstydu". Tam są wątki uniwersalne, ale
      wiem że nie wszyscy czują takie idealistyczno - buddyjskie podejście do życia.
      W ogóle zawsze się interesowalam książkami o kobietach i dla kobiet. Ciekawa ale bardzo naukowa jest
      "Psychologia kobiety" Pospiszyla - dla zainteresowanych takim bardzo psychologicznymi sprawami
      kobiecej psychiki. Dużo tego mam na półkach... NIC ALE TO NIC jednak nie zastąpi codziennych
      doświadczeń. Dlatego uważam, że pomysł z napisaniem zbiorowego dzieła przez forumowiczki za
      świetny.
      A co do sprawy Andrzeja S (który poniekąd często pisał razem z Eichelbergerem), to dowodzi tego, że
      często najbardziej pokręconą psychikę mają psychologowie i trzeba bardzo uważać. Na pewno
      szerokim łukiem omijać tych, którzy "radzą", uzależniając od siebie.
      A tak wogóle: forum rządzi forum radzi forum nigdy Cię nie zdradzi! wink)))))))))))))
      • triss.m Re: macocha, ojczym -podejscie ksiazkowe 10.07.04, 11:35
        zbiorowe dzielo ? smile dobry pomysl. musialybysmy sie podzielic na
        macochy 'codzienne' i 'macochy odswietne' smile przydaloby sie tez spojrzenie
        ojczymow. hmm, zycie jest tak skomplikowane i rzadko kiedy zdarza sie
        historia 'i zyli dlugo i szczesliwie', wiec taka ksiazka bylaby bardzo
        przydatna lektura..
      • domali O psychologach :) 10.07.04, 13:41
        babaga napisała:


        > A co do sprawy Andrzeja S (który poniekąd często pisał razem z
        Eichelbergerem), to dowodzi tego, że często najbardziej pokręconą psychikę mają
        psychologowie i trzeba bardzo uważać.

        No może nie do końca (moja mama całkiem normalna jest tongue_out).
        Ale prawda, że na studia psychologiczne pchają się czasami ludzie, którzy
        myślą, że jak poznają pewne sprawy 'od środka', będą w stanie same sobie pomóc.
        Oczywiście marne sznase na to, ale oni tak myślą.
        Na roku z moją mamą był chłopak, u którego już podczas pierwszego roku studiów
        zdiagnozowano chorobę psychiczną - bo druga strona medalu jest taka, że
        specjaliści mogą co nieco zauważyć smile
    • bei bez opierania się o źródła- 13.07.04, 15:22
      mogę powiedziec- a wpierw powiedził to mój syn- że A jest idealnym "ojczymem"
      Jędrek stwierdzil- i ja to widzę i czuję-ze A poświecil mu więcej uwagi i czasu
      niz rodzony tata. Staram sie, aby syn mial dobry kontak z ojcem- ale jego tata
      nie przykład do tego wiele wagismile To A biega po ksiegarniach, po sklepach, po
      aptekach, po lekarzach- gdy trzeba.. To A chodzi na zebrania do szkoły, to A
      jest zawsze- i dzwoni do J gdy ten jest poza domem by upewnic sie że jest O.K.
      Tata Jędrka nigdy do niego nie zadzwonił.. To A płaci za rachunki tel- gdy J
      dzwoni do tatysmile Kwestie materialne nie są najważniejsze- ale tata J nie płaci
      alimentów- a ja nie umiem wyciagać ręki do państwa- bo moze odebrałabym je
      jakiemuś bardziej potrzebujacemu dziecku. A przychodzi z pracy o 19 stej- i ma
      czas pograc w piłke z J, albo zabrać go do kina, albo na basen- czy siłownie.
      JEST...JEST- gdy tylko jest potrzebny- to JESTsmile
      • jayin Re: bez opierania się o źródła- 13.07.04, 15:31
        bei napisała:

        > JEST...JEST- gdy tylko jest potrzebny- to JESTsmile

        no i o to w tym wszystkim chodzi...
        znaczy się - w życiu.
        przynajmniej dla mnie wink
        pół biedy te finanse. ale BYĆ - to jest ważne. w całym tego słowa znaczeniu.

        i tyczy się nie tylko relacji rodzic-dziecko, ale też mąż-żona, partner-
        partnerka itd.
    • hop_angel Re: macocha, ojczym -podejscie ksiazkowe 14.07.04, 11:33
      Dzieło zbiorowe - popieram bo pomysł podobny już od dawna mi sie po głowie
      kołacze.
      • jayin Re: macocha, ojczym -podejscie ksiazkowe 14.07.04, 11:36
        hop_angel napisała:

        > Dzieło zbiorowe - popieram bo pomysł podobny już od dawna mi sie po głowie
        > kołacze.

        smile Witam Aniele.
        Coś dawno ciebie na forum nie było...?? Wakacje?smile
        • hop_angel Re: macocha, ojczym -podejscie ksiazkowe 14.07.04, 11:40
          Nie Jayinku,
          Po prostu choróbsko mnie dopadło i mimo najszczerszych chęci dorwania sie do
          klawiatury jedynie moje gałki oczne były w stanie śledzić nasze losy ale juz
          jestem i postaram się częściej meldować. Buziaczki dla wszystkich macoszek.
          • jayin Re: macocha, ojczym -podejscie ksiazkowe 14.07.04, 11:42
            hop_angel napisała:

            > Nie Jayinku,
            > Po prostu choróbsko mnie dopadło i mimo najszczerszych chęci dorwania sie do
            > klawiatury jedynie moje gałki oczne były w stanie śledzić nasze losy ale juz
            > jestem i postaram się częściej meldować. Buziaczki dla wszystkich macoszek.

            Uuuusad Biedna...
            Ale dobrze, że już za sobą zostawiłaś to wstrętactwo.
            Miło znowu widziećsmile

            Ścissssskam serdecznie smile
            (i myśl nad tym "zbiorowym", jak masz czas, ja w wolnej chwili też usiąde i
            postaram się coś nieco "zebrac do kupy")
    • kaisog Re: macocha, ojczym -podejscie ksiazkowe 14.07.04, 12:09
      Książki Nataszy Socha "Macocha", która ostatnio wpadła mi w ręce, na pewno nie
      mozna traktować jak poradnik psychologiczny, raczej lekką wakacyjną lekturę.
      Mimo że traktuje macosze problemy z dużym humorem i przymrużeniem oka, to
      czytając zauważyłam że śmieję się z samej siebie. A najbardziej chichrał się
      mój M... Trochę inaczej spojrzałam na swoje problemy, bo chyba potrzeba nam
      czasem do nich dystansu.
      Fragmenty były publikowane na www.polki.pl
      Pozdrawiam
    • nooleczka Re: macocha, ojczym -podejscie ksiazkowe 14.07.04, 12:34
      Dzieło zbiorowe rzecz jasna musiało by mieć wstęp. Np. jakis rys historyczny,
      skąd się wzieło negatywne brzmienie słowa macocha, itp itd - coś takiego
      zarysowało się w poście jayin w wątku mkatarynki "mamy 10 000 postów". Tak w
      ogóle sobie myślę że jayin by była idealna z tym swoim talentem literackim do
      napisania wstępu smile

      P.S. nie chwalę dnia przed zachodem słońca, bo dziś chyba wcale słońce nie
      wzeszło, tak ponuro jest na dworze
    • babaga Rodzina -podejscie ksiazkowe 14.07.04, 21:45
      Właśnie wpadla mi w ręce książka pt. "Praca nad rodziną - metoda Berta Hellingera".
      Bardzo ciekawa teoria. Są też prowadzone terapie.
      Facet był misjonarzem wśród Zulusów i po powrocie stamtąd stworzył wlasna teorię.
      wedlug niej każda grupa ludzi - czyli na przykład plemię ale także rodzina - kieruje się pewnymi
      wspólnymi, grupowymi zależnościami.
      Jeśli w rodzinie istnieje pewien błąd, jakiś problem, to przez pokolenia on pokutuje i jest powielany.
      Terapia polega na tym, że "ustawia' się schemat swojej rodziny poprzez inne obce osoby. Na nich
      pokazuje sie zależności. Na przykład ustawiając kogoś plecami do innej osoby. Fenomen jest taki, że
      wszystko w takim ustawieniu wychodzi - ci obcy ludzie zaczynają się czuć konkretnie - dobrze albo
      źle...
      Może troche niejasno to streściłam, ale wybieram sie na takie "ustawienie" to Wam napiszę więcej.
      W każdym razie książka interesujaca. Wydana przez Gdanskie Wydawnictwo Psychologiczne
      • darcia73 Re: Rodzina -podejscie ksiazkowe 04.08.04, 22:34
        Polecam wg mnie naprawde dobra ksiazke dot. rodziny:
        "Silna rodzina" Charles R. Swindoll
        ale to takie bardziej chrzescijanskie (protestanckie) podejscie do tematu,
        więc nie kazdemu moze się spodobac.
        Ksiazka podzielona jest na części a te na rozdziały.
        Tutyłu części:
        I Po piewrsze połozyć fundament
        II Po drugie zbudowac mocny dom
        III Po trzecie oprzeć się burzom
        • darcia73 Re: Rodzina -podejscie ksiazkowe 04.08.04, 22:54
          podaje linki do jeszce kilku ciekawych pozycji, ktore znalazłam w internecie:

          "Dzikie serce - tęsknoty męskiej duszy"
          www.jack.pl/shop/ksiazki/wiecej.php?nr_kat=K04391
          "Jak poradzić sobie za smiercia rodzica"
          www.jack.pl/shop/ksiazki/wiecej.php?nr_kat=K04440
          "Odkryj dobre strony trudnych czasów"
          www.jack.pl/shop/ksiazki/wiecej.php?nr_kat=K02780
          Autor: Conway Jim
          Tytul: Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców

          Barnes G. Robert
          Tytul: Nie jesteś moim tatusiem

          Dobson James
          Tytul: Co każdy mąż chciałby aby jego żona wiedziała o ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja