bei
12.07.04, 14:37
przybylo już "odchowane"...i od razu go pokochałam...i martwie się bardziej
niż o rodzone...i spoczywa na mnie większa odpowiedzialność....gości w naszym-
swoim domku troszke wiecej niż połowa miesiąca- szkoda, że tak
krótko...cztery dni u nas...ze dwa u Mamy- i tak zlatują miesiace...teraz są
wakacje- a ja tak cholernie tęsknie za nim.....nawet nie zauważyłam- kiedy
mną tak zawładnął...kiedy go tak pokochalma- wpier kwoczą miłoscią- a to byl
chory i chodziłam po poczekalni jak kwoczka...a to przejęłam
sie "niesprawiedliwą " panią w szkole...a to pociekly lzy- bo dostałam list i
rysunek...a to cieszyłam sie jak dziecko- bo zrobil mi śliczną paterkę w
pracowni ceramiki....jak to jest- że tak w jednej chwili mozna POKOCHAC


?