Macochy bezdzietne. Dlaczego???????

20.07.04, 21:13
Ja - lat 28 - nie myślałam baaaaarodzo długo o dzieciach w ogóle. Studia,
praca, poszukiwanie właściwego faceta. Poczucie odpowiadzialnosci za dziecko
do końca życia, rezygnacja z wolnosci, nadmiar obowiązków - wszystko to
decydowało o braku ochoty. Wręcz rozstawałam się z byłymi mężczyznami - bo
oni chcieli mieć ze mną dziecko (sic!) - traktowałam to jak rodzaj usidlenia.

Dziecko mojego m. - nie myślałam, ze będzie dla mnie problemem - mysłałam, ze
sprawdzę sie przed posiadaniem własnych. Nieststy wyszło inaczej.

Ostatnio przemyśliwuję sobie kwestię dziecka. A moze za rok...

A jak to u Was jest?
    • cz.wrona Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 20.07.04, 21:33
      Hmm
      Cóż- może pytanie nie do mnie -bo ja jestem 'dzieciata' od prawie roku (w
      sierpniu).
      Zawsze chciałam mieć dzieci. Wiedziałam , ze będę mieć je z mężem- człowiekiem,
      który mnie kocha i wzajemnie.
      Powinnaś być gotowa na dziecko- wiedzieć, ze dasz mu całą swoją miłość.
      Wiesz, "macoszki", które zasły w ciążę mówią, że ich odczucia się zmieniają w
      stosunku do dziecka M. Stają się wtedy chyba bardziej wrażliwe na 'swoje'
      dziecko- w brzuszku. Natura i hormony uderzają do głowy i różne myśli kłębią
      się po głowie. Było trochę o tym na forum. Ale u Ciebie będzie na pewno oki.
      Zyczę powodzenia i szybkiego bociana!!!
      wink)))))))))))))
      POzdrawiam Kasia
      • maxxi26 Re: 20.07.04, 21:38
        Dziekuję!!!!

        Też powoli zaczynam "to czuć". Szczególnie, ze to "ten właśnie facet". Ale i
        tak sie boję!!! Szczególnie przy takiej skomplikowanej sytuacji.

        Całuję.
    • domali Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 20.07.04, 21:54
      Ja też nie z tych bezdzietnych 'macoch', ale się wypowiem.
      To, że dziecko kiedyś będzie, było u mnie pewne. Pojawiło się szybko, ale tak
      sobie myślę, że dobrze, że tak się stało.
      Gdybym planowała, ważyła argumenty 'za' i 'przeciw', pewnie długo te 'przeciw'
      by zwyciężały.
      Już to w jakimś wątku napisałam: gdy się planuje, wiele rzeczy wydaje się
      niemożliwymi. Chyba dlatego, że trudno przewidzieć, jak się zachowamy w
      sytuacji, w której nigdy nie byliśmy. A gdy się już w takiej sytuacji
      znajdziemy (tej z pozoru niemożliwej), często 'przypadkiem' smile, okazuje się, że
      jakoś tak można sobie poradzić.
      Tak jest i z dzieckiem - nie powiem, że jest łatwo, ale dziecko w niczym nie
      przeszkadza! No może poza rozrywkami, ale to niezależnie od momentu się
      dzieje smile.
      Ja jestem z takich osób, którym dużo obowiązków ułatwia organizację. Miałam ich
      dużo już w szkole i to mnie nauczyło, jak żyć, żeby czas nie przeciekał przez
      palce. Dlatego też nie obawiam się ich nadmiaru smile

      No i tak jeszcze nawiązujac do wpisu chalsi w innym wątku i tego cz.wrony
      tutaj: podejście do dziecka męża, gdy pojawia się własne.
      U mnie było inaczej, niż w większości opisywanych tu przypadków. Trudno mówić o
      zmianie mojego podejścia do syna mojego męża, bo do niedawna go nie znałam. Ale
      pojawienie się naszego Wiktorka sprawiło, że inaczej spojrzałam na mój mąż -
      jego dziecko. Uzmysłowiło mi to na przykład, jak ważne są ich spotkania,
      kontakty, bo widziałam, jaki ważny jest tata dla naszego synka.
      No i tak do Ciebie - co by nie mówić, dziecko to jedna z największych radości
      życia, nie warto tego odkładać na 'wieczne nigdy'.
      • kamila77 Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 20.07.04, 22:17
        domali napisała:

        > Uzmysłowiło mi to na przykład, jak ważne są ich spotkania,
        > kontakty, bo widziałam, jaki ważny jest tata dla naszego synka.


        Z calym szacunkiem do twojego sympatycznego postu - ale raczej dosc wolno Wam
        obojgu to myslenie szlo, skoro Pan Tatus zdecydowal sie po ciezkich rozterkach
        odnowic kontakty z naszym dzieckiem dopiero wtedy, kiedy wasze mialo ponad dwa
        lata. No, ale lepiej pozno, niz wcale.
        • domali Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 20.07.04, 22:19
          kamila77 napisała:


          > Z calym szacunkiem do twojego sympatycznego postu - ale raczej dosc wolno Wam
          > obojgu to myslenie szlo

          Nam? Toć to przecież nie moja sprawa! Ja mam się nie wtrącać między wódkę a
          zakąskę itd.
          A co reszty - rozumiem, że wakacje, nuda, więc wracamy do początku...
          • chalsia Bezstronny obserwator przyznał punkt Domali (n/txt 21.07.04, 00:03

            • kamila77 A to w cos gramy? n/txt 21.07.04, 00:14

              • marcepanna Re: A to w cos gramy? n/txt 21.07.04, 19:43
                a ja wlasnie punkt Kamili, nie dziwne skoro stawia niewygodne pytania Neksi
                skoro z Eksem nie ma zadnego kontakt alby wybitnie przyciezki

                tez bym nerwowo nie wytrzymala kiedy kocha sie swoje dziecko z Neksia bardzo a
                swoje z Eksi juz lekciej
                • domali Re: A to w cos gramy? n/txt 21.07.04, 22:55
                  marcepanna napisała:

                  > a ja wlasnie punkt Kamili, nie dziwne skoro stawia niewygodne pytania Neksi
                  > skoro z Eksem nie ma zadnego kontakt alby wybitnie przyciezki
                  >
                  > tez bym nerwowo nie wytrzymala kiedy kocha sie swoje dziecko z Neksia bardzo
                  a
                  > swoje z Eksi juz lekciej

                  Ojoj, a skąd tak daleko idące wnioski?
    • lideczka_27 Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 21.07.04, 00:46
      Już kilka razy pisałam o tym przy okazji podobnych wątków, ale napiszę jeszcze
      raz: w kontekście własnego macierzyństwa fakt, że mój chłop już dziecko miał,
      guzik mnie obchodził. On miał, JA - NIE. Jestem stworzona do mania (jak mawia
      nasza młoda wink) dzieci, instynkt obudził się we mnie, gdy byłam w ósmej klasie
      i w końcu upomniał się o swoje wink Jak mnie już fest przypiliło, to po prostu
      odstawiłam tabletki i praktycznie przy pierwszej możliwej okazji zaszłam w
      ciążę. Rozmowa była krótka: oceniliśmy sytuację, czy mimo kolosalnych długów,
      potrzeb młodej itd. damy jeszcze radę utrzymać kolejne dziecko. Do pewnego
      momentu było OK, potem pomogli nam moi rodzice (M. nagle stracił drugie źródło
      dochodu), ale już ich spłaciliśmy co do grosza. Po prostu pewnych rzeczy
      przewidzieć się nie da, zaplanować też nie i ponosi się jakieś ryzyko. Nam
      zależało, by młody nie był przyczyną mniejszych alimentów dla córki M. i udało
      się, ale niestety sprawa w sądzie i tak się odbyła - nie, że M wniósł o
      zmniejszenie z racji urodzenia się dziecka, tylko eksia podała go o większe
      alimenty (przy czym ekstrasy wynosiły miesięcznie dwukrotność alimentów, jakie
      dostawała do ręki). Sędzina oddaliła jej wniosek, pouczyła w temacie jej
      obowiązków rodzicielskich i wszystko zostało po staremu. Na wiele sytuacji więc
      trzeba być przygotowanym, a życie i tak mnóstwo rzeczy zweryfikuje wink

      pozdrawiam
      lida
    • badia Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 21.07.04, 01:08
      Maxxi, miałam tak jak Ty - raczej niechęć do dzieci w ogóle (może lepiej to nazwać obojętnością) i tylko świadomość, że swoje to jednak należy mieć, bo potem mogę żałować tego, że nie mam, a bedzie już za późno.
      Też na hasło "dziecko" uciekałam od facetow - miałam wrażenie, że to mnie "uziemi" na całego.
      Jak spotkałam obecnego i on coś zaczął przebąkiwać o dziecku to wściekłam się, że mam mu urodzić drugie dziecko "zamiast" pierwszego, które zabrała mu matka dziecka... Słowem - wzorzec postawy prorodzinnej.
      A potem przyszły kłopoty z podjęciem decyzji o dziecku, okazało się jak przyszło co do czego, że M ma niezłą paranoję na tym punkcie i przeciągał sprawę (chyba podświadomie bał się, że sytuacja się powtórzy). A czas płynął. Nie wspomnę, że moje wcześniejsze biograficzne pomyłki też kosztowały sporo czasu. Potem poronienie... Tak jakby los chciał nas wszystkich czegoś nauczyć. I wreszcie ciąża - upragniona już i wyczekana. Moj M. przejety i glaszczacy brzusia. A ja poryczalam sie ze szczescia, jak zobaczylam malego i mialam wrazenie, ze wszystkie te lata i pomylki, i bole, i zale byly wlasnie po to, zeby w koncu spotkac sie z synkiem.
      badia
      • chalsia Badiu, gratulacje (n/txt) 21.07.04, 01:30

        • lideczka_27 chalsia, zmykaj do łóżka, bo będziesz miała jutro 21.07.04, 01:33
          cienie pod oczami wink)))
          • chalsia Lideczko, przyganiał kocioł garnkowi (n/txt) 21.07.04, 09:26

            • lideczka_27 nie, nie... 21.07.04, 20:06
              mnie tam już nic nie grozi, ja mam cienie pod oczami niezależnie od tego, ile
              pozwolę sobie sypiać wink)))
        • badia Re: Badiu, gratulacje (n/txt) 21.07.04, 02:05
          Dzięki Chalsiuwink) Buziakiwink) dla nocnego marka
          • lideczka_27 Re: Badiu, gratulacje (n/txt) 21.07.04, 02:19
            Badia, jak tam synalek? Nie daje spać, czy w nocy grzeczny to masz czas na
            klikanie? wink A imię swego skarba zdradzisz? wink

            pozdrawiam sennie
            lida

            Gdyby nie pewne okoliczności, to postaralibyśmy się o takiego szkrabika, ech...
      • maxxi26 BADIA - WIELKIE GRATULACJE!!!!! 21.07.04, 10:36
        Na samym począteczku - wielkie całusy dla Ciebie i synka. Zastanawiałam sie
        wczoraj co u Ciebie....

        czytając Twój post - to tak jakbym sama go pisała wink.

        A teraz wiem już, ze będą miała problemy z zajściem w ciaże (może tylko tak
        lekarz straszy smile, ale nie próbowałam jeszcze.

        PS. Tak sobie pomyślałam, ze jednak rzeczywiście większoszć macoszek jest
        zasadniczo bez dzieci z innym partnerem, lub w ogóle bez dzieci. No proszę jak
        sami m. - cwaniacy sie urzadzili. Sami już unikali komplikacji życiowych...

        Czasami jak bardzo byłam zła na swojego, to pytałam sie dlaczego też nie
        znalazł sobie kobiety, która ma dziecko z innym. mOże by troche więcej
        zrozumiał. Tylko mi zawrócił w głowie. Ale i tak rozumie. Jest strasznie
        zazdrosny. Wyobrażam sobie co by był gdybym miała dziecko z innym...
        • badia Re: BADIA - WIELKIE GRATULACJE!!!!! 21.07.04, 19:13
          Mam wrazenie, ze jest to jeden z powodów, dla których kobitkom trudniej z
          • badia Re: BADIA - WIELKIE GRATULACJE!!!!! 21.07.04, 19:35
            Mam wrażenie, że jest to jeden z powodów, dla których kobitce trudniej jest znaleźć faceta niż facetowi z przychówkiem kobitkę. Z reguły dziecko jest z matką, a same wiecie, jak trudno podjąć decyzję o związaniu się z kimś kto ma już dziecko. W przypadku faceta dziecko jest gdzieś daleko i zaczyna być kimś realnym dopiero wtedy, gdy znajomość jest już zaawansowana...

            PS. Poprzedni post wysłałam przez przypadek - mam na łapkach "cycającego" synka. Jest słodki. Na razie nie ma poszanowania dla "dorosłych" podziałów na noc i dzień - jak jest głodny, to chce jeść, dlatego ja razem z nim "żyję" czasem o drugiej w nocy a śpię czasem o 12 w południe - stąd te dziwne pory postowania.
            • night_irbis :))) 30.07.04, 11:51
              Potwierdzam, badia... smile
              Osobiście słyszałam od mojego obecnego M. (z dzieckiem z poprzedniego
              małżeństwa) przy jakieś tam rozmowie a propo: "a co by było gdyby... smile", że
              nie związał by się z kobietą z dzieckiem. My, kobiety, zastanawiamy się
              czasami, czy damy radę być z facetem z przychówkiem z poprzedniego małżeństwa -
              ale zazwyczaj sobie radę dajemy - miłóść, instynkt macierzyński... A faceci są
              bardziej wyrachowani i wygodniccy pod tym względem wink
    • m-m-m Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 21.07.04, 08:28
      W moim przypadku brak dzieci własnych to kilka powodow: wysokie koszty
      utrzymania dziecka (co widzę po pasierbie) i obawa przed utratą pracy, do tego
      uważam, że własne dziecko zawładnęłoby całym moim światem, nie byłabym nigdy
      obiektywna i nie umiałabym na równi traktować pasierba i dziecka własnego,
      czuję, ze dbałabym przede wszystkim o interesy dziecka własnego.
      Być może za jakiś czas, np. po 18 urodzinach pasierba na dziecko się zdecyduję,
      ale nie wiem, bo to jest sprawa bardzo zawikłana.
      • naturella Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 21.07.04, 08:38
        Ja mam też 28 lat i nie mam dzieci. Główny powód, wstrzymujący nas jak dotąd,
        to był brak wystarczających zabezpieczeń finansowych i mieszkania. Rozwód
        mojego męża miał miejsce półtora roku temu, ponad pół roku borykaliśmy się z
        długami, debetami i wezwaniami bankówsmile Kredyt na mieszkanie był niemożliwy, bo
        mąż miał długi, a ja nie miałam zdolności kredytowej - jako, że pracowałam na
        umowę-zlecenie. Teraz wszystko się poukładało, długi spłacone, ja na etacie,
        kredyt wzięty, czekamy na mieszkanie. Odbiór w grudniu. No i cóż, wykończymy
        mieszkanie, urządzimy je... i się pomyśli. Boję się tej decyzji, nie mam aż tak
        wielkiej potrzeby, ale wiem, że moment jest sprzyjający. I mogłabym kiedyś
        załować tego, że nie mam dziecka.
    • ziouta Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 21.07.04, 10:23
      Myślę, że chęć posiadania dziecka pojawia się wraz z odpowiednim partnerem,
      tym, z którym chcemy spędzić życie. U mnie zawsze był bardzo silny instynkt do
      posiadania dzieciaczka, teraz wręcz fizyczny ból sprawia mi, że jeszcze nie
      mogę go posiadać.( Sprawa rozwodowa w toku) a dziecko powinno przyjść na świat
      oczekiwane, chciane...I w odpowiednim momęcie.Więc z tą decyzją jeszcze się
      wstrzymamy tak, aby gdy się już pojawi miało wszystko, co będziemy mu mogli
      zapewnić. Ale przede wszystkim spokojną szczęśliwą rodzinę. Na nasza decyzje ma
      też wpływ sytuacja z poprzednim dzieckiem mojego M., Ale to, że on ma już
      dziecko nieznaczny, że razem nie chcemy mieć naszego maleństwa, po prostu
      jeszcze czas nie nadszedł....Choć obiecaliśmy sobie, że 30-te moje urodziny
      spędzimy już z maleństwem...Oby nam się udało wszystko poukładać do tego
      czasu:o)
    • capa_negra Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 21.07.04, 10:31
      Mój mąż ma dorosłe dzieci - ja żadnych.
      Ja mam 37 lat on 49 ...jakos nie bardzo widze jak pakujemy sie w pieluchy
      etc... poza tym czy my juz nie jestesmy poprostu za starzy????
      I podstawowy problem - ja nie czuje kompletnie "miety" do maciezyństwa...
    • petrea Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 21.07.04, 10:38
      Nie mam specjalnie rozwiniętego instynktu macieżynskiego, oczy mi się nie robią
      mokre na widok małych dzieci, ręce do nich nie wyciągają...
      Na razie mamy takie kłopoty finansowe, że o dziecku nawet nie myślimy. Oboje
      zdajemy sobie sprawę, że dziecko zwyczjnjnie kosztuje, ot proza życia. Oboje
      mamy tez podobne podejście do ewentualnego rodzicielstwa. Od czasu do czasu
      któreś z nas rzuca: a może by tak dziecko zrobić? I zaraz: eee, może lepiej
      nie....
      Do tego mam coraz więcej watpliwości, czy naprawdę powinniśmy być razem...
      Oboje jesteśmy też na tyle pokręceni, że zwyczajnie boimy się, że będziemy
      niedobrymi rodzicami. A ja nie chcę sprowadzać na świat kolejnego
      nieszczęsliwego człowieka sad
      A może po prostu staliśmy się już zbyt wygodni?

      W każdym razie wszystko razem składa się na fakt, że świadomej decyzji o
      dziecku nie podejemujemy. Tym niemniej, gdyby zdarzyła się wpadka (mało
      prawdopodobne, choć nie niemozliwe), tragedii by nie było.
    • yokono Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 21.07.04, 11:04
      a ja zostalam macocha wlasnie dzieki mojemu dziecku. jako 29 letnia pannica
      zagorzala feministka i wogole osoba antydzieciowa poznalam mojego m przez net.i
      po 3 miesiecznej znajomosci dzidzia ( z tego 2 tyg przebywalam w innej strefie
      czasowo klimatycznej i wlasnie dlatego ta dzidzia smile)no i szok, lzy , slub ,
      ciaza i oswajanie sie ze wszystkim naraz wlacznie z macoszeniem. musze sie
      pochwalis zc z proby wyszlam zwyciesko. jestesmy 3 lata razem (to moj rekord
      jesli chodzi o dlugosc zwiazku smile) mamy 2 letniego synka. z 10 letnim synem
      meza kontakty sa dobre. w ciazy wylalam wiele lez-mysle ze byla to kwestia
      hormonow i wogole pogodzenia sie z nowa sytuacja. to ze zostalam mama wyszlo na
      dobre mojemu macoszeniu.
      wracajac do tematu , macocha bezdzietna to ja bym wogole nie byla, tzn wogole
      nie zostalabym macocha. moj lek przed stabilizacja i mimo wszystko
      konserwatywne podejscie do zycia by przewazyly
      swiadome macochy podziwiam Was
      pozdro
      yoko
    • robaczek70 Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 21.07.04, 11:25
      No u mnie jest inaczej mój M ma dwoje dzieci z byłą żoną ja mam jednego syna z byłym mężem a teraz czekamy na nasz wspólny skarb - jestem w osmym miesiącu - tak że to napewno nie jest norma że M się "urządzają " a napewno nie w naszym przypadku. A co do dzieci to po pierwszym byłabym w stanie perzyjąść że juz nigdy więcej - tabletki i inne zabezpieczenia to była norma - do czasu - do czasu kiedy wmoim życiu pojawił sie moj M - jak się okazuje to moje nie dla drugiego dziecka dotyczyło w zasadzie nie dla ojca tego dizecka nie dla tamtego faceta.
    • kaisog Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 21.07.04, 12:21
      A ja właśnie odstawiłam tabletki i zaczynamy starania! M. już dłuuugo dłuuugo
      mnie namawiał, ale musiało przyjść samo. Nie do końca jeszcze potrafię pogodzić
      się z tym, że moje pierwsze dziecko nie będzie jego pierwszym, że z kimś już
      przeżywał te ważne chwile. Strasznie boję się tych wszystkich mar z jego
      przeszłości, które męczą moją wyobraźnię (jak trzymał rękę na jej brzuchu,
      razem kupowali wózek, oglądali usg... - duperele). Wiem, wiem, nie ma sensu się
      zamęczać, ale .... wydawało mi się ze to wszystko będzie jakieś ...drugie. M.
      tłumaczył mi cierpliwie, że każde dziecko jest ważne i kochane, a kolejność w
      tym wypadku nie ma znaczenia, że był wtedy b. młody, że umknęło mu tyle ważnych
      chwil w życiu syna, że dopiero teraz dorósł i zrozumiał i że bardzo, bardzo
      chce mieć dziecko ze mną! Wtedy ja zarzucałam mu, że chce mieć dziecko żeby
      zagłuszyć wyrzuty sumienia względem syna, a nie dlatego że chce. Paranoja, co
      by nie powiedział było źle. Poza tym szlag mnie trafiał kiedy mówiono mi, że
      jak będziemy mieć wspólne dziecko, łatwiej mi będzie zaakceptować pasierba i że
      powinniśmy jak najszybciej się postarać – jak widać po niektórych waszych
      postach bzdura! Ale cóż.... przyszedł moment, w którym to wszystko przestało
      być ważne, a ja po prostu już chcę! I myślę sobie, że jak już będę nosiła to
      dziecko pod sercem, będę tym tak zaabsorbowana, że guzik mnie będzie obchodziło
      jak to było kiedy 13 lat temu jakaś kobieta też była w ciąży z moim M.
      Przynajmniej mam taką nadzieję i nie mogę się już doczekać wink
      • alfa36 Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 22.07.04, 08:41
        Mam wrażenie, że mimo swoich 30 lat jeszcze nie dojrzałam do tego, żeby być
        mamą. Próbowalismy w zeszłym roku, ale nie wyszło. Wtedy raczej myślałam, ze
        tak trzeba, odpowiedni czas itd.Kiedy poroniłam byłam tak zdeterminowana, że
        chciałam odczekać tylko przymusowe kilka miesięcy i znowu zaczać starania. Ale
        wtedy okazało się, że boję się, odwlekam, mam alergię, jestem zestresowana itd.
        Później (teraz) dostalam awans w pracy, więc praktycznie nie mogę sobie
        pozwolić na dzidzi (choc teoretycznie mogę, raczej nie mogę ze zwyczajnej
        przyzwioitości). Sama dovhodzę powoli downiosku, ze to są zwyczajne wymówki.
        Osobną sprawą jest podejście mojego m. Powtarza i powtarzał "...kiedy ty
        bedziesz chciala, jesli ty się zdecydujesz". Tak, jakby to mialo być tylko moje
        dziecko. Pisalam już tu kiedyś, że zdaniem mojego m. skoro jestem złą macochą
        będę zlą matką. Niby wiem, że powiedział to w zlości, ale nie jest to przecież
        zadne usprawiedliwienie. Jako że jestem macochą całodobową miewam częste
        problemy z nastolatkiem mojego m. I jesli się kłócę z m. to tylko z jednego
        powodu- jego dziecko. Mam wrazenie, że moje dziecko spowodowaloby raczej, że
        przestalabym przejmować sie dzieckiem m. i wtedy być może relacje naszej trójki
        byłyby lepsze, a na pewno ja byłabym zdrowsza. Pozdrawiam wakacyjnie.
        • maxxi26 Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 22.07.04, 11:37
          Myślę, że nie ma takiej zaleznosci: zła macocha = zła matka.

          Ja nie czuję żadnego wzruszenia na widok cudzych dzieci. Moje koleżanki, które
          same mają dzieci, tłumaczą mi że same tak miały (przynajmniej wiekszość z nich)
          dopóki nie urodziło się ich własne dziecko. Tutaj uczucia pojawiają sie
          naturalnie. I trzymaja za mnie kciuki, zebym tez pomyślała o dzieciach - bo to
          niesamowita sprawa.

          Nie rozpamiętuj tego, co powiedział m. Czasmi w gniewie ludzie mówią różne
          głupie rzeczy, których tak naprawdę nie myślą. Ja tak mam, ale przynajmniej
          umiem przyznac sie do błędu i porywczości. Chodzę i przepraszam, przepraszam,
          przepraszam wink, aż jest ok...
        • m-m-m Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 22.07.04, 13:44
          Posiadając dziecko własne na pewno wypynęłyby inne , nowe problemy z pasierbem.
          To sprawa konkurencji. Nawet pomiedzy rodzeństwem z tych sanych rodziców ona
          jest, a co dopiero pomiędzy nastolatkiem, a niemowlakiem z różnych rodziców.
          Zawsze ten nstolatek czułby się pokrzywdzony, no i skończyłoby się jedynactwo.
          Wbrew pozorom pasierboowi tez zależy na Twojej uwadze i zainteresowaniu, nawet
          jeśli jest nieposłuszny wobec Ciebie. Mam problem podobny i dlatego poczekam do
          18 lat pasierba, a potem zobaczę. I guzik mnie obchodzi gadanie lekarza, że to
          późno, to problemy i powikłania (czyt. cięższa praca dla lekarza), czy niczym
          nieuzasadniony stres, że bedzie za późno. Co to znaczy za późno?
          Mam koleżankę, którą matka urodziła będąc grubo po 40-e i to było jej pierwsze
          dziecko. Zresztą możliwości współczesnej medycyny i diagnostyki są olbrzymie,
          trzeba tylko to od lekarza wyegzekwować i tyle. Tak więc pomyśl, czy chcesz
          dzieciaka teraz, czy poczekasz. Ja czekam i nic nie zamierzam robić nic na siłę.
          Co do Twojego dziecka. Facet, który dziecko już ma sprawdził się jako facet i
          dlatego nie naciska na kobietę by mieć następne, decyzję zostawia jej.
          To akurat uważam za jeden z plusów bycia z facetem z dzieckiem: że nie
          naciska , by się sprawdzić i decyzję mogę podjąć sama.
          • maxxi26 Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 22.07.04, 14:37
            Oczywiście, ze konkurencja o uczucia rodziców jest nawet pomiędzy rodzicami
            tych samych rodziców. Ale z drugiej strony dzieciaki, które maja rodzeństwo
            ucza sie, że należy się dzielić i nie można miec wszystkiego na swoją
            wyłączność. Mam trójkę rodzeństwa i wiem o czym mówię. Z jednej strony
            oczywiście byłam zazdrosna o względy z drugiej strony biegałam z czekoladka,
            zeby dzielić ja pomiędzy nas wszystkich. Myśliś , ze 18 latkowi będzie łatwiej
            podzielić się rodzicem? I czy to w ogóle można zaliczyć do jakiegoś "dzielenia
            się".

            Moze po prostu nie dojrzałaś jeszcze do posiadania dzieci?
            Owszem, nie można robić nic na siłę.

            Ale wydaje mi się, ze to marudzenie lekarzy co do okreśłonego wieku - jednak ma
            jakiś sens. Ja mam starszych rodziców - moja mama urodziła mnie majac 35 lat,
            mojego brata majac 40 lat. Ojciec jest jeszcze starszy. I tak naprawdę w wieku
            28 lat mam już starszych rodziców, którzy są coraz słabsi i potrzebuja czesto
            mojej pomocy. A ja nawet nie mam jeszcze swoich dzieci. Aż boję sie myśleć co
            będzie poźniej.

            Przemyśł to jeszcze. zawsze są plusy i minusy.

            Pozdrawiam

    • renataterlecka Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 22.07.04, 16:12
      u mnie brak własnego dziecka bo jakoś nigdy sie nie składało natomiast instynkt
      macierzyński mnie troche ostatnio dopada więc za jakiś czas pewnie jakis mały
      ktoś mnie kopnie w brzuszku hmmmmmmm
    • madalenka25 Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 22.07.04, 16:27
      Razem mamy parkę ale we mnie jeszcze gdzieś drzemie to uczucie by znów
      poczuć "pocałunek motylka" - tak czułam gdy Mala pierwszy raz poruszyła się, by
      czekac na pierwsze słowo i pierwszy kroczek i ech rozmarzyłam się.
      I kto wie może w następnym roku????????? Bo M ciągle mi powtarza, że
      najważniejsze jest to by moja Mała czuła się bezpieczna i kochana, bo to w jej
      życiu zrobiliśmy rewolucje (zmiana szkoły, miejsca zamieszkania, dziadkowie
      daleko) i Ona musi wiedzieć że jest ważna a wtedy...

      Zgadzam się z przedmówczyniami, że to musi byc odpowiedni facet, mój eks bardzo
      nalegał na drugie dziecko tak jakby to miało coś zmienić a ja broniłam się jak
      mogłam - a gdy związałam się z M znowu zaczełam marzyć o rodzeństwie dla Małej.


    • m-m-m Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 23.07.04, 08:16
      Mowiąc ogolnie: licze się z tym, ze być może dzieci mieć nie będę w ogóle. Też
      jestem dzieckiem starych rodziców i faktycznie ojciec nie dożył mojej
      dorosłości, a mama ledwo zdążyła mnie wychować. Inna sprawa, że oboje zmarli
      tuż po 50-ątce, więc jak na dzisiejsze czasy - przedwcześnie.
      Co do 18 lat pasierba: pomimo wszystko uważam, ze 18 lat to wiecej niz 15 wink)
      Nie będzie w pełni dojrzały, ale na pewno ciut mądrzejszy niż dziś.
      Pomimo wszytko jestem dobrej myśli co do urodzenia dziecka później.
      Jednocześnie nie mam stresu, że na siłę będę się leczyła, bo biore pod uwagę,
      że może być problem.
      Jakoś wpływa na mnie pozytywnie to, że w mojej rodzinie wszystkie kobiety mają
      dzieci późno i bez problemów, więc może i mnie się to uda ? A jak nie to trudno.
      • femalespirit jako doswiadczona sie wtrace 23.07.04, 13:14
        Bo chyba jako jedyna z Was lecze nieplodnosc. Niestety, droga M-M-M plodnosc
        jest scisle zwiazana z wiekiem. Gwaltownie spada u kobiet po 35 roku zycia, u
        mezczyzn po 45, w dodatku kobieta po 35tce i mezczyzna po 45tce maja bardzo
        duze ryzyko poczecia dziecka z zespolem Downa (1:100). Tak, tak, facetow to tez
        dotyczy. Zdrowa ciaza po 40tce to cud, nie regula, bardzo, bardzo rzadki. A co
        do mozliwosci medycyny, to tez musze rozwiac Twoj optymizm: najbardziej
        skuteczny zabieg, czyli zaplodnienie in vitro ma efektywnosc w granicach 30-35%
        na punkcje (do 35 lat), ok. 15-20% (35-39 lat), 5% (40-45). W tej ostatniej
        grupie wiekowej robi sie in vitro przede wszystkim z komorek dawczyn, bo 40-
        letnie komorki jajowe sa po prostu za stare, by sie dobrze rozwijac, czesto tez
        organizm wymaga konskich dawek hormonow, by je wyprodukowac. Jedna punkcja to
        koszt 10-12 tysiecy zlotych, a jak widac ze statystyki, rzadko sie udaje za
        jednym podejsciem.
        To sa fakty, na ktore przy podejmowaniu decyzji o dziecku nie mozna zamykac
        oczu.

        > Mowiąc ogolnie: licze się z tym, ze być może dzieci mieć nie będę w ogóle.
        (...)
        > Jednocześnie nie mam stresu, że na siłę będę się leczyła, bo biore pod uwagę,
        > że może być problem.
        Z calym szacunkiem, mysle, ze masz male pojecie TERAZ, jak bardzo mozna pragnac
        dziecka i jak bardzo moze sie zmienic optyka. Nie wiesz dzisiaj, czy i jak sie
        bedziesz leczyla. Tez myslalam jak Ty pare lat temu.

        > Jakoś wpływa na mnie pozytywnie to, że w mojej rodzinie wszystkie kobiety
        mają
        > dzieci późno i bez problemów, więc może i mnie się to uda ?
        To nie jest dziedziczne. Niestety.
        • m-m-m Re: jako doswiadczona sie wtrace 23.07.04, 14:18
          Znam te badania i wyniki...leczyć sie nie będę, a jak na dziś to też już
          daaaaawno 30 i parę lat mam za sobą i obcy mi jest instynkt pragnienia
          posiadania dziecka smile))
    • babaga Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 24.07.04, 10:26
      Myślę, że każdej z nas (tej bezdzietnej) przyświeca inne "przeciw". Same wiemy na ile są to wymówki...
      U mnie te powody to: brak spokoju finansowego (wolne zawody i ciągła szarpanina) oraz
      skomplikowana sytuacja Męża - alimenty, dzieciak itp.
      I jeszcze tyle wątpliwości na temat w mojej głowie pod wpływem powodu nr2...
      Dzieciaka mamy najczęściej u siebie. Naprawdę mimo swych 11 lat jest mało samodzielny i bardzo
      niedopieszczony. Ma dużo problemów w głowie i minie parę lat zanim zacznie sobie lepiej radzić.
      Rozwód rodziców i cała sytuacja sprawiła, że chłopak ma potężną nerwicę a że wszedł w wiek, kiedy
      bardziej do niego dociera to wszystko, nie jest mu łatwo...
      Wiem też - [zalożyłam sobie że na forum nie będę pluć na Eksie mimo ochoty, więc postaram się
      napisać to w sposób łagodny] - że "druga strona" dołoży wszelkich starań aby wykorzystać fakt
      pojawienia się dziecka dla siebie. Lubi manipulować i wielokrotnie już tego dowiodła - na przykład
      mówiąc dziecku, że ślub cywilny to nie jest "prawdziwy" ślub (a taki właśnie braliśmy).
      Wolę poczekać, nie chciałabym, żeby moja ciąża była powodem do stresu czyjegokolwiek, sama nie
      chcę się też denerwować.
      Z drugiej strony wiem też, że niczego się nie da przewidzieć. Nic nie będzie tak jak to sobie
      wyobrazimy - trzeba się "wyluzować" i nie projektować za dużo... Ach te moje lęki...

      pozdrawiam Wszystkie Macochy - dzieciate i bezdzietne
      Babaga
    • carmella Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 25.07.04, 07:56
      OCH....ja bardzo chcialabym miec dziecko. mam juz 28 lat a checi posiadania
      dzieci mam odkad prawie pamietam. W zeszlym roku mialam beznadziejna sytuacje w
      pracy i powiedzialam sobie, ze jak nic nie znajde to zajde w ciaze - potem L4 i
      mnie nie zobacza. Ale panstwo wlascicielstwo firmy, w ktorej pracowalam mnie
      ubieglo i dostalam wypowiedzenie. Potem bylam bez pracy, ale za to
      przeprowadzilam sie do mojego Meżczyzny. Teraz mam juz prace, ale mam czas
      okreslony. Zalezy mi na tej pracy i wg mnie glupota by bylo teraz hop siup
      zachodzic w ciaze. Bo najprawdopodobniej ja swoja ciaze przeleze z powodu duzej
      wady kregoslupa. Z tego tez powodu nie powinnam za dlugo z ta ciaza zwlekac.
      Moze w przyszlym roku... Ale jak ja tak bez slubu to moja mama, babcia,
      dziadek, ciotka zawalu dostana - juz teraz kreca i oklamuja znajomych, ze ja
      nibysie przeprowadzilam za praca, ze mam mieszkanko z kolezanka ze studiow i
      takie tam. Bo jak to, zeby w katolickiej i pozadnej rodzinie takie rzeczy sie
      dzialy. Czasami puszczam to wszystko mimo uszu, a czasami to plakac mi sie
      chce, bo przeciez sobie tego wszystkiego sobie nie zaplanowalam, tak wyszlo
      krok po kroczku i doszlam do tego miejsca, w ktorym jestem. Mam zostawic mojego
      faceta, zeby rodzinka nie musiala sie pilnowac co komu powiedziala i jakiej
      wersji sie trzymac. Dobrze, ze druga babcia jest troche lepsza - raz
      powiedziala mojej mamie, ze ma sie nie wtraca, bo wie jaki ma na mnie wplyw, a
      kiedys to ja moge miec do niej pretensje.
      No, ale co do tego dziecka - M za bardzo nie chce.Mowi, ze chce, ale nie teraz
      jeszcze itd. Ale moim zdaniem on wolalby tego dziecka nie miec. Ma juz jednego
      syna i jemu wystarczy. A z drugiej strony jak widze jak on sie bawi z
      dzieciakami znajomych to sie zastanawiam dlaczego.
      Mialo byc o dzieciach mi zal wyszedl na cala moja sytuacje - przepraszam. moze
      to dlatego, ze za oknem pada i tak mnie zalosnie nastawilo
      • chalsia Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 25.07.04, 11:23
        Wiesz, masz już 28 lat, ale zachowujesz się/jesteś jak dziecko - nic od Ciebie
        nie zależy i przede wszystkim liczy się co ludzie powiedzą. Współczuję Ci. Weź
        swoje życie w swoje ręce.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • carmella Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 26.07.04, 09:26
          posluchaj wiele zalezy ode mnie i to nie ja patrze na to co ludzie powiedza.
          gdyby tak bylo nie bylabym z moim facetem. To raczej moja rodzina jest taka i
          mnie to boli. Bo niestety jakos nie umiem powiedziec mam was w d... zrywam
          kontakty, powiedzcie swoim cudowym znajomym i nieznajomym, ktorzy powinni
          swoich spraw pilnowac i ze grzechgow swoich sie spowiadac, ze wyjechalam na
          grenlandie badac zycie eskimosow. Rodzina jest mi bliska i dlatego mnie boli,
          ze pewnych spraw nie chca zaakceptowac.
          • lideczka_27 Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 26.07.04, 18:18
            carmella, wiem, że to taki oklepany zwrot, ale nic odkrywczego Ci nie napiszę,
            bo inaczej po prostu nie można, więc: rób swoje, postępuj tak, jak uważasz za
            słuszne i nie oglądaj się na opinię otoczenia, bo to otoczenie szczęścia Ci nie
            da, a na pewno nie wypełni Ci tęsknoty za drugą połówką. Wiem, co znaczy brak
            tolerancji, uwierz. Ja byłam postawiona pod murem: albo M., albo moja n a j b l
            i ż sz a rodzina! Ojciec kazał wybierać. Wybrałam M., powiedziałam, by choć raz
            przestali patrzeć na ludzi a wczuli się we mnie, w moje uczucia. Zapytałam, czy
            ludzie w przyszłości będą ze mną żyć, będą mnie kochać, wspierać, czy zastąpią
            mi miłość M., którego powinnam dla nich porzucić. Taki szantaż to wstrętna
            rzecz, dlatego zaryzykowałam wierząc po trochu w czas, który zaleczy wszystkie
            rany. Szybciej niż sobie wyobrażałam rodzina oswoiła się z moim wyborem,
            zaakceptowali mój związek, byli na ślubie, kochają swojego wnuka, którego im
            dałam. Byłam konsekwentna i to uratowało mój tyłek a rodzina uzmysłowiła sobie,
            że nie może całe życie dyktować mi jak mam postępować i na kogo się oglądać
            podejmując różne wybory. WIEM jak boli takie stanowisko rodziny, ale szczerze
            Ci radzę, byś nie zwracała na to uwagi. Ja po prostu wszystkich postawiłam
            przed faktem dokonanym i powiedziałam, że ja nie pytam o pozwolenie na ten
            związek tylko ich po prostu informuję, że w takowym jestem. Z ciążą to samo -
            oznajmiłam że zaszłam, wysłuchałam tyrady mojej mamy nt. swojej głupoty,
            popłakałam sobie, bo nie jestem z kamienia, ale już się wyleczyłam.
            Nie namawiam Cię do olewania swojej rodziny, osób Ci najbliższych, ale do prawa
            samostanowienia i ponoszenia konsekwencji własnych wyborów, dobrych czy złych -
            czas pokaże.

            Trzymaj się, pozdrawiam
            lida
      • maxxi26 Do Carmelli. 25.07.04, 12:54
        Oj Biedactwo!!! Nie martw się tak bardzo.

        Ja też jestem z katolickiej rodziny i kiedyś nawet do oazy należałam smile. Od 15
        roku mi przeszło. Ale oczywiście - moja rodzina też jest stosunkowo
        konserwatywna i mama mi czasami tłumaczyła, ze z facetem to bez ślubu nie
        można... (wydaje mi się, ze to bardziej pod wpływem swojej siostry mówiła a
        mojej ciotki - ta to dopiero jest katoliczka). Ta ciotka to tez mi kiedys
        pogadanki puszczała, ze jak by ona miałą córkę - to nigdy by jej z meżczyzną na
        wakacje nie pusciła etc... A ja tu oczywiście standardowe zmiany facetów co
        jakiś czas = rzecz jasna wspólne wakacje. Stwierdziłam stosunkowo wczesnie, ze
        nieststy rodzinka to może swoje gadać a ja swoje zrobię - bo to w końcu moje
        życie i ja odpowiem za konsekwencje niewłaściwego wyboru życiowego partnera. A
        faceta przed ślubem to trzeba przetestować z wszelkich możliwych stron, zeby
        potem niespodzianek nie było.

        Jedna taka niespodzianka mnie spotkała. Mianowicie przed moim obecnym m.
        spotykałam sie z pewnym facetem (średnio atrakcyjnym fizycznie, za to wydawało
        mi się interesujacym intelektualnie). Facet ten stanął po prostu na głowie,
        zeby mnie zdobyć. I udało mu się. całe szczeście na baardzo krótko. Po
        zamieszkaniu wyszły takie jego przyzwyczajenia (alkohol, imprezki co 2 dni) i
        umiłowanie mamusi, że czym predzej uciekłam. Tak, ze zamieszkanie przed ślubem
        to podstawa.

        tak, ze rodzinką się nie przejmuj - to Twoje zycie. Czasy sie zmieniły. Trudno.
        Powinni się cieszyć, ze jesteś szcześliwa bo to najważniejsze. Opinie innych -
        szczególnie na tak banalny temat - po prostu sie nie liczą.

        Co do dziecka. Tutaj już trochę trudniej. Wydaje mi sie, ze tak to trochę jest
        z tymi facetami z odzysku, że skoro zaspokoili spoje potrzeby posiadania
        potomstwa, to wiecej już nie muszą. Ale tutaj powinni tez pomyśleć też o
        potrzebach kobiety, która kochają. Dlatego trzeba z nimi rozmawiać.

        Pozdrawiam. Nie smuć sie!!!!
    • lilith76 Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 25.07.04, 13:33
      ja też należę do grona macoszek bezdzietnych i jest to zapewne jedyny punkt zapalny w tym związku.
      od wielu lat chciałam mieć dziecko (albo i kilka, z czego tylko jedno biologiczne a reszta przygarnięte i o oto jak życie mnie wkręciło). teraz to trochę się zmieniło - dzieci M są głośne, absorbujące czas, tak że z lękiem zaczęłam się zastanawiać, czy wytrzymam jeszcze jednego takiego zawadiakę na pełny etat. w sytuacji idealnej chciałabym poczekać jeszcze 2-3 lata, upewnić się, że ten związek jest mocny, trwały, nacieszyć się życiem we dwoje, podchować Małe z poprzedniego związku i urodzić własne. nie omijają mnie też zazdrosne myśli o tym, że on już kiedyś przeżywał te wszystkie wrażenia dotyczące ciąży, wspólne porody, a ze mną to będzie już rutyna. z drugiej strony to ojciec zahartowany nocnym wstawaniem, przewijaniem i wszystkimi tymi potyczkami.
      ale to by była sytuacja idealna. rzeczywistość jest taka, że oboje dzieci M to "wpadki" i on nie chce mieć więcej dzieci. wiem, że gdybym poszła przetartą ścieżką (M ufa mojemu wpływowi na antykoncepcję w 100%), to zaakceptowałby nowe dziecko i kochał je jak starsze (bo chociaż niekoniecznie chciał tych ciąż, to dzieci autentycznie kocha, czuje się za nie odpowiedzialny i przejmuje się nimi). ale ja jak głupia chcę aby - w tym przypadku - była to jego świadoma decyzja i do tego podjęta z radością. mam czekać, że z czasem mu się odmieni, a potem stanę po trzydziestce przed decyzją: albo pogodzenie się z brakiem dziecka, albo rozpaczliwe szukanie nowego faceta aby zdąrzyć przed granicą 35 roku życia?
      chyba wolę porozmawiać o przyszłości, bo w sytuacji kiedy jedno zawsze będzie się czuło oszukane i lepiej nie ciągnąć takiego związku.
      • aagacia Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 26.07.04, 17:40
        zawsze wiedzialam ze chce miec trojke dzieci. wlasnych! niestety w tej kwestii musze isc na kompromis - pozostaje mi jeszcze jedno do zrobienia wink w innym przypadku..nawet nie miescilisbysmy sie w samochodzie smile tak wiec mam nadzieje ze w ciagu roku zmajstrujemy malego bejbika smile no chyba ze nam sie trafia blizniaki wink ale jak powtarza moja mama: dzieci nigdy nie za wiele wink tez damy rade smile
    • pom Re: Macochy bezdzietne. Dlaczego??????? 01.08.04, 21:53
      Czas na mnie.
      Jestem bezdzietną prawie-macochą. Od początku naszego, dość młodego związku,
      była mowa, co z dzieckiem. No cóż. Ja chcę doświadczyć macierzyństwa, M ma
      dwojkę synów, więc miałam swiadomość, że M nie podnieca się trzecimi pieluchami
      i całą tą wychowawczą karuzelą. M nie jest z tych, których jedynym pragnieniem
      jest posiadanie następnego bejbiko i "im więcej tym lepiej". Oboje znaliśmy
      nasze wizje przyszłości. Decydując się być ze sobą na dobre, wiedziałam, co
      myśli o tym M, zaś On zdecydował się by być ze mną i za jakiś czas podjąć
      starania o kolejne dziecko.
      Prawdę mówiąc dzidzia nie jest dla mnie, przynajmniej na dzień dzisiejszy,
      sprawą priorytetową; dzieci są dla mnie jeszcze jednymi istotami, jakie chodzą
      po świecie i gdzieś w głębi ducha cieszę się, że synowie M mają już tyle lat,
      że można z nimi porozmawiać, zamiast kwilić i robić "gu gu a ti ti", można
      pożartować, pocztać im książki, co robię z przyjemnością.
      Lubię swoją wolność i swobodę, święty spokój i zwykłe ludzkie przyjemności, jak
      choćby spokojnie wypita kawa przy porannej gazecie. Może sie starzeję? Nie mam
      pojęcia.
      W każdym razie, moja bezdzietność to raczej styl zycia, sposób na nie i zapewne
      wynik pomyłek w mojej biografii.
      Jednak nie zamykam sobie furtki i wiem, że przyjdzie czas na starania o
      dziecko, choc w tym momencie nie wyobrażam sobie tego do końca. Chcielibyśmy
      się jeszcze nacieszyć sobą, pobyć, tak po prostu, poszaleć.smile Dalismy sobie
      jeszcze troche czasu, zanim cokolwiek miałoby sie wydarzyć-przydarzyć.

      Boję się tego. A wiek 33 lat jakoś nie wpływa na przyspieszenie mej decyzji o
      dzidzi.
Pełna wersja