Dzieci a Wasza rodzina

20.07.04, 22:59
Tak jestem ciekawa, jak u Was, 'macoch', wyglądaja kontakty (jeśli są),
dzieci Waszych facetów z Waszą rodziną (rodzice, rodzeństwo). Czy w ogóle
Wasi rodzice znają dzieci? Czy widują je?
Czy też kompletnie ten temat nie istnieje?
    • chalsia Re: Dzieci a Wasza rodzina 21.07.04, 00:06
      Ja wiem tylko tyle, że mój synek zna rodziców (?? a może tylko matkę) nextowej
      i że chyba nie raz był u "babci" w domu.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • lideczka_27 Re: Dzieci a Wasza rodzina 21.07.04, 00:18
      Nasza młoda bardzo szybko poznała moją rodzinę (gdy do nas przyjeżdżali, to M.
      zawsze brał ją do nas), a odkąd z nami zamieszkała, to na moich rodziców
      mówi "babciu, dziadku", na moją babcię też "babciu", na siostry po imieniu
      (twierdzą, że są za młode na ciocie wink) no i na moje ciotki i wujków tak jak to
      jest w rodzinie. Moi rodzice uznali ją za wnuczkę nie tylko na pozór -
      pamiętają o niej przy różnych okazjach (gwiazdka, urodziny itp), gdy
      pzyjeżdżają do nas, to dzieciaki są obdarowywane po równo. Młoda robi im różne
      prezenty (głównie prace plastyczne wink i piękne laurki. Nasza latorośl to bardzo
      komunikatywne stworzenie i do tego rodzinne smile Nie może zrozumieć, dlaczego
      nasz syn na jej babcię ma mówić "pani" i bardzo by chciała, by i on miał status
      wnuczka wink))

      pozdrawiam
      lida
      • naturella Re: Dzieci a Wasza rodzina 21.07.04, 08:41
        Poznał na naszym ślubie. Kontaktów nie ma, moi rodzice mieszkają 300 km stąd.
        Dla moich rodziców temat jest trudny, taki z gatunku "wstydliwa choroba", więc
        nie zmuszam, nie wnikam, nie naciskam. Nie mają obowiązku wychodzić naprzeciw,
        a poza tym nikt chyba nie ma takiej potrzeby.
        • yokono Re: Dzieci a Wasza rodzina 21.07.04, 11:14
          dopisuje sie pod Nat bo u mnie jest podobnie , tzn ze str mojego taty -lepiej
          zeby syna M wogole nie bylo , a jesli juz jest to nie musimy o tym
          rozmawiac,jego obecnosci na slubie, nie dosc ze cywilnym , chyba by nie
          przetrzymal. mama jest bardziej pod tym wzgledem elastyczna.absolutnie tego nie
          potepiam, kazdy ma prawo do swoich pogladow i nie zamierzam tego na sile
          zmieniac.
          syn M u mojej rodziny nie bywa.moich rodzicow zna z chrzcin naszego synka i
          kilku spodkan u nas w domu.zna i lubi maja siostre, ktora mieszka aktualnie za
          granica, ale zawsze pamieta o synu M w kwestii prezentowej.
          wydaje mi sie ze "produkowanie" dziecku nowych dziadkow jest sztuczne, juz
          predziej jakas ciocia i wojek jesli kontakty sa czeste i zazyle. w przypadku
          przyrodniego rodzenstwa , skoro dzieci wiedza ze maja inne mamy , maja tez
          innych dziadkow
          pozdr
          yoko
          • lideczka_27 Re: Dzieci a Wasza rodzina 21.07.04, 12:26
            "wydaje mi sie ze "produkowanie" dziecku nowych dziadkow jest sztuczne, juz
            > predziej jakas ciocia i wojek jesli kontakty sa czeste i zazyle. w przypadku
            > przyrodniego rodzenstwa , skoro dzieci wiedza ze maja inne mamy , maja tez
            > innych dziadkow"

            Matka naszej młodej nie żyje. Do mnie mówi "mamo" i pytała, czy może mówić do
            moich rodziców "babciu i dziadku", odesłałam ją do nich, miała sama zapytać.
            Zgodzili się od razu. Więc mimo iż nasze dzieci mają "inne mamy" (należałoby
            się teraz zastanowić nad powagą argumentu macierzyństwa biologicznego),
            dziadków mają wspólnych. Może przyszywani są jak to się ogólnie mówi, ale nie
            widzę w tym sztuczności, gdy każda ze stron czuje się OK w takim układzie.

            pozdrawiam
            lida
            • yokono Re: Dzieci a Wasza rodzina 21.07.04, 12:58
              ups,
              wlasnie zdalam sobie sprawe ze strasznie wszystko uogolnilam i spojrzalam na
              problem pod wlasnym katem.
              Lideczko, Twoja sytuacja jest na tyle specyficzna , ze jak
              najbardziej "dziadkowanie" jest uzasadnione
              pozdr
              yoko
              • lideczka_27 Re: Dzieci a Wasza rodzina 21.07.04, 17:10
                yokono napisała:

                > ups,
                > wlasnie zdalam sobie sprawe ze strasznie wszystko uogolnilam i spojrzalam na
                > problem pod wlasnym katem.
                > Lideczko, Twoja sytuacja jest na tyle specyficzna , ze jak
                > najbardziej "dziadkowanie" jest uzasadnione
                > pozdr
                > yoko

                Każdemu się zdarzy wink Mnie natomiast zastanowiła inna rzecz. Nie chcę tu
                zbytnio zagłębiać się, ale czy nie wydaje Wam się czasem, że nasi rodzice też
                są nieco... czy ja wiem... zazdrośni o dzieci M? Na początku mojego związku z
                M. tato nie był zadowolony, że to rozwodnik i to w dodatku dzieciaty. Dopiero
                jak mu przypomniałam, żeby nie histeryzował, bo ja też byłam rozwódką, to
                trochę zbastował, ale powtarzał, że wiązanie się z kimś, kto ma dzieci, to
                ciężki chleb. Wtedy to ignorowałam, myślałam po prostu, że będziemy (piszę w
                liczbie mnogiej, bo uważam, że nie ojciec, ale cała jego rodzina płaci
                alimenty, jeśli budżet jest wspólny i nie ma rozdzielności majątkowej), no
                więc, że będziemy płacić alimenty, M. będzie utrzymywał częste kontakty z
                dzieckiem i co w tym strasznego? Choć wyobraźnię mam nie najgorszą, wielu
                rzeczy nie przewidziałam, byłam potwornie naiwna i... zakochana po uszy wink
                Później nie raz wracały do mnie słowa ojca, zwłaszcza w tych najgorszych
                chwilach, ale nigdy mu się nie poskarżyłam na los, by nie usłyszeć: a nie
                mówiłem? wink Gdy byłam w ciąży, mój tato gorzej znosił nie tyle istnienie
                młodej, co fakt, że jego pierworodny wnuś to nie będzie pierwsze dziecię ojca
                tylko takie tam... drugie. A jak urodziłam, to chodził podminowany, bo M. się
                wysmykiwały jakieś porównania (np. po co młodemu dodatkowe płatne szczepienia,
                młoda dostawała tylko te bezpłatne obowiązkowe i jest OK), a mój ojciec wtedy
                szału dostawał, no normalnie zazdrosny był i chciał płacić, bo „co go obchodzi,
                czy czyjeś dziecko nie miało, jego wnuczek ma mieć!” wink A jak eks odeszła -
                całkowita zmiana! Otrzymałam wykład na temat opieki nad młodą, żebym była dla
                niej najlepszą mamą, na ile tylko będę mogła, że jest teraz moją córką i żebym
                jej nie ignorowała, tylko starała się dobrze wychować. Wcześniej ojciec bardzo
                denerwował się na eksię, na to, że starała się ingerować w nasze życie,
                mówił "teraz wy jesteście rodziną, wara jej od waszych spraw". Widzę, że czasem
                młoda go męczy, bo ona jest z tych dzieci co to cały czas muszą interesować
                sobą otoczenie, ale jest dla niej bardzo wyrozumiały i po prostu dobry. A u
                Twojego taty skąd taka postawa, o jakiej wspomniałaś?

                pozdrawiam
                lida

                • yokono Re: Dzieci a Wasza rodzina 22.07.04, 11:07
                  dlaczego tak? odpowiedz jest prosta. moj tata nie mogl zaakceptowac , ze jego
                  pierworodna coreczka, dobra partia na wydaniu smile zwiazala sie z dzieciatym
                  rozwodnikiem. wiaze sie to z brakiem slubu koscielnego, no i wogole "braniem
                  kogos z odzysku". nie pisze tego ironicznie, ja tate jak najbardziej rozumiem,
                  jest osoba o konserwatywnych w dobrym znaczeniu tego slowa , pogladach. a
                  conajsmieszniejsze ja jestem taka sama.tez nie chcialabym takiej sytuacji dla
                  mojego dziecka. pisalam juz gdzies o sobie, ze moj zwiazek to taka troche
                  wpadko-niespodzianka i o ile moja mama byla nawet zadowolona , ze"ktos mnie w
                  koncu uslidlil smile", to dla taty byl to dramat.na moim slubie siedzial z
                  grobowa mina.teraz jest w miare ok, mojego meza polubil, wnuk jest oczkiem w
                  glowie. do dziecka M absolutnie nie jest nastawiony wrogo, porozmawia z nim i
                  pozartuje ,rozumie, ze to niczemu nie winne dziecko.ale nie lubi rozmow na jego
                  temat, po prostu jest to dla niego ciezkie do przeskoczenia, ze jest tak a nie
                  inaczej.i nie chodzi tu absolutnie o pieniadze. po prostu taka sytuacja
                  wykracza poza jego sposob pojmowania swiata. porownan zadnych nie bylo,
                  zastanawiam sie jak moj tata by zareagowal jakby M sie cos wyrwalo, chyba by go
                  zamrozil wzrokiem smileinna sprawa ze takie porownania na poczatku ja tez bardzo
                  zle znosilam, a lubuje sie w nich moja tesciowa
                  w sumie jest tak a nie inaczej. uwazam ze najwazniejsze ze ja sobie wszystko
                  jakos w glowie poukladalam
                  pozdrawiam
                  yoko
                  • lideczka_27 Re: Dzieci a Wasza rodzina 22.07.04, 17:55
                    "wiaze sie to z brakiem slubu koscielnego, no i wogole "braniem
                    kogos z odzysku". nie pisze tego ironicznie, ja tate jak najbardziej rozumiem,
                    jest osoba o konserwatywnych w dobrym znaczeniu tego slowa , pogladach. a
                    conajsmieszniejsze ja jestem taka sama.tez nie chcialabym takiej sytuacji dla
                    mojego dziecka."

                    Też napisałam tu niedyś takie słowa i nadal przy nich trwam. Nie chciałabym, by
                    mój syn podzielił los matki, bo chę dla niego jak najlepiej...

                    pozdrawiam i rozumiem smile
                    lida

                    PS. Uważam, że powinnaś delikatnie zwrócić uwagę teściowej. Ja mojemu M.
                    powiedziałam, żeby przestał i jest lepiej wink
            • maxxi26 Re: Dzieci a Wasza rodzina 21.07.04, 13:00
              Czytając o tej sztucznosci nazewnictwa, tak sobie pomyślałam o Twojej sytuacji
              Lideczko. Że akurat u Ciebie to jest jak najbaardziej naturalne.

              Chyba dopiero śmierć biologicznej mamy moze obudzić prawdziwą więź pasierba i
              macochy (tak mi sie przynajmniej wydaje). I wtedy też zacieśniają sie ogólne
              więzi rodzinne. nawet z racji ciągłego przebywania razem.

              Lideczko myślałaś o przysposobieniu małej?

              • lideczka_27 Re: Dzieci a Wasza rodzina 21.07.04, 17:44
                maxxi26 napisała:

                > Czytając o tej sztucznosci nazewnictwa, tak sobie pomyślałam o Twojej
                sytuacji
                > Lideczko. Że akurat u Ciebie to jest jak najbaardziej naturalne.

                smile

                >
                > Chyba dopiero śmierć biologicznej mamy moze obudzić prawdziwą więź pasierba i
                > macochy (tak mi sie przynajmniej wydaje).

                Albo zniknięcie matki na dobre.
                Moim zdaniem ważną, niezmiernie ważną sprawą jest tu wiek dziecka. Im dziecko
                młodsze, tym lepiej dla dwu stron. Wydaje mi się, że dużo łatwiej pokochać
                niemowlę, ono w macosze będzie szukało mamy i może obudzić w niej uczucia
                macierzyńskie. Małe dziecko przywiąże się bezwarunkowo, macocha będzie jedyną
                matką, jaką zapamięta i pokocha. Kilkulatka też łatwiej przyjąć do siebie, bo
                choćby niesforny był, to takiemu maluchowi łatwiej wybaczyć, wytłumaczyć pewne
                zachowania młodym wiekiem. Wiem, że z nastolatkiem osiągnięcie takich relacji,
                jakie mam z młodą byłoby niemożliwe. I pewnie ja sama nie chciałabym zbytniej
                zażyłości. Przyjmując, że wcześniej miałby matkę, to ją by kochał, pamiętał, a
                ja nie miałabym zamiaru jej mu zastępować; byłabym żoną taty, ciocią czy
                kumpelą. U nas jest inaczej, bo to jeszcze dzieciaczek a do tego nadwrażliwiec,
                który cały świat by przytulił do swojego serca. Nie umiałabym jej odtrącić, czy
                nie starać się, skoro wybrała mnie na mamę i tak mnie traktuje.

                I wtedy też zacieśniają sie ogólne
                > więzi rodzinne. nawet z racji ciągłego przebywania razem.

                To prawda. Dodatkowo u nas nie ma podziału na dzieciaki, ani ja się nie
                stresuję czy aby nie jestem dla niej zbyt surowa, bo M. nie podważa mojego
                autorytetu, ani M. nie trzęsie się nad nią jak nad jajeczkiem. Mam wolną rękę
                jeśli chodzi o "politykę domu" - a więc nie czekam ze wszystkim do powrotu M z
                pracy, tylko jak trzeba to zrobię dziecku wykład, dam karę - normalnie jak to w
                pełnych rodzinach, bo taką między Bogiem a prawdą jesteśmy. Jak trzeba, to
                stopuję ojca, bo on z tych wymagających a ja mam pełniejszy obraz możliwości
                młodej niż on.

                > Lideczko myślałaś o przysposobieniu małej?

                Mój M. musiał sądownie zmienić postanowienie rozwodowe dotyczące opieki nad
                młodą. Bo śmierć matki w Polsce nie oznacza "z automatu" przebywanie dziecka z
                ojcem, choć on nie miał ograniczonych praw! (różniaste instytucje chciały
                papierka, bo może dziecko z ciotką jest, z dziadkami itd.). No więc złożył
                wniosek, odbyło się coś na kształt sprawy, gdzie była tylko jedna strona no i
                sporządzono protokół. Sędzina pytała mnie, czy zobowiązuję się do pomocy w
                wychowaniu młodej, czy biorę na siebie obowiązki i takie tam. Powiedziała, że
                formalnie nie mam do młodej żadnych praw, ale żebyśmy się zanadto tym nie
                przejmowali, bo to leży w gestii naszego małżeństwa kim tak naprawdę będę dla
                młodej i jakie będę miała wobec niej obowiązki. Oczywiście jak podrośnie i
                powie mi "wara ode mnie", to wtedy nic nie zrobię, ale nie będzie chyba tak
                źle wink Myśleliśmy o przysposobieniu jeśli M. by zachorował (nie chciałabym, by
                na wypadek jego tfu, tfu, śmierci, ktoś mi ją odebrał) lub jeśli znajdę stałą
                pracę. Co prawda renta jest niewielka, ale dzięki niej nie muszę się martwić o
                potrzeby małej, bo to jest jakiś zastrzyk gotówki, no a w przypadku
                przysposobienia ja przejmuję obowiązki rodzica, w tym także alimentacyjne, więc
                młoda tę rentę by straciła. Nie wiem więc czy gra warta świeczki, musimy to
                przemyśleć, bo może warto tę rentę utrzymać, by młoda miała na swoje potrzeby,
                zwłaszcza jak będzie starsza i będzie mogła sama gospodarować pieniędzmi. Temat
                w naszym domu cały czas "na tapecie" smile

                pozdrawiam
                lida
                • maxxi26 Re: Dzieci a Wasza rodzina 21.07.04, 17:59
                  Hm. Faktycznie renta to zawsze jakiś zastrzyk finansowy dla Małej...

                  gdybyś potrzebowała kiedykolwiek pomocy prawnej służę pomocą..

                  Pozdowienia
    • mmadzia1 Re: Dzieci a Wasza rodzina 21.07.04, 09:05
      ze strony mojej mamy nie ma najmniejszego problemu; bardzo by chciała poznać
      córkę mojego m; mama jest strasznie serdeczną osobą
      ale jak wreszcie do tego kiedyś dojdzie to ja chyba z wrażenia stanę na
      głowie wink

      ps. ex na samą myśl by chyba umarła
      • chalsia Re: Dzieci a Wasza rodzina 21.07.04, 09:30
        Jako ex powodu do umierania nie widzę, natomiast w moim własnym przypadku
        drażni mnie, że synek mówi o tej osobie "babcia" (a sam przeciez tego nie
        wymyślił). Ma 2,5 roku i tych babć się trochę jak dla mnie za dużo zrobiło (bo
        moja mama ma liczne rodzeństwo).

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • mmadzia1 Re: Dzieci a Wasza rodzina 21.07.04, 09:45
          Eee... no nikt u nas nie chce, żeby moja mama była "babcią" dla córki m.
          [jej samej zapewne najmniej by się to określenie podobało wink]

          Zresztą ja nie mam zamiaru wymyślać jakiś pseudo-układów rodzinnych, i
          rozumiem, że to może irytować matkę (mnie np. by irytowało).

          Zaś, co do ex to ona ma takie dziwne podejście do różnych spraw, że jej reakcje
          są poza standardowe.
          Ale dajmy spokój smile
    • petrea Re: Dzieci a Wasza rodzina 21.07.04, 10:24
      Moja rodzina nigdy nie poznała dzieci M.
      Żadna ze stron nie widziała takiej potrzeby, nikt nie wyraził zainteresowania
      ewentualnym spotkaniem.
      I dobrze.
    • renataterlecka Re: Dzieci a Wasza rodzina 21.07.04, 11:23
      hmmm u mnie na razie żadnego kontaktu nie ma, dzieci były dopiero raz więc
      oszczedziłam im takich niespodzianek widzac oczami wyobraźni reakcję eksi,że
      niby chciałabym zabrać jej dzieci i takie tam........
    • robaczek70 Re: Dzieci a Wasza rodzina 21.07.04, 11:40
      U mnie jest tak że i moja rodzina zna i w pełni akceptuje dzieci mojego M i rodzina mojego M zna i akceptuje mojego syna. Co do nazw to "nasze dzieci" sa w wieku 12, 13, 14 lat i nie ma tu mowy o tym żeby im cokolwiek narzucac mowia jak chca i niech tak zostaniesmile))
    • alfa36 Re: Dzieci a Wasza rodzina 22.07.04, 23:51
      Syn mojego m., którego wychowujemy do mnie mówi po imieniu, natomiast moi
      rodzice to dla niego dziadkowie, moja siostra -ciocia, szwagier wujek, ich
      dziecko-kuzynka itd. wszystko jak w normalnej("") rodzinie. Zawsze dostaje od
      nich fajne prezenty, uznali go za pelnoprawnego czlonka rodziny. Mama dziecka
      nie żyje i mimo ze przed ślubem syn m. twierdził, że ja będe jego mamą, to tak
      się nigdy nie stalo. Mi jest z tym dobrze, jemu myślę też. Mi dlatego,ze nigdy
      nie poczulam się jego mamą. Mój m. ma do mnie zresztą o to od zawsze pretensje.
      Po prostu szukał nie tylko żony, ale przede wszystkim matki dla swojego
      osieroconego dziecka. A niestety nie dało się tego zrobić. Nie można na silę
      pokochać dziecka. Tym bardziej, że tuż po wspólnym zamieszkaniu syn wszedł w
      tak zwany trudny wiek, a ja nie byłam na to gotowa. Po kilku latach twierdzę
      nawet, że nie bylam gotowa na związek z facetem z dzieckiem (o ile wogóle można
      być na to gotowym). .......trochę się nie na temat rozpisalam Pozdrawiam
      wakacyjnie.
    • lilith76 Re: Dzieci a Wasza rodzina 25.07.04, 12:44
      moi rodzice cały czas namawiają nas abyśmy przywieźli dzieci M na wizytę - bo jest ogród i piesek ze szczeniaczkami do zabawy. mnie jest jednak jakoś głupio. nie chcę mieszać dzieciom w głowach i nie wiadomo czy eks by się to podobało.
      być może w któryś z sierpniowych weekendów?
    • judytak Re: Dzieci a Wasza rodzina 26.07.04, 14:56
      oczywiście że się znają
      jak jeszcze były dziećmi (teraz mają lat 26 i 23), kiedy moi rodzice
      przyjeźdżali, na ogół one też się pojawiały z wizytą
      moja mama zawsze im też przywoziła jakiś drobiazg, jak i nam, i później wnukom
      (moi rodzice mieszkają w odległości 800 km, przyjeżdżają do nas na ogół 2 razy
      w roku)
      kiedyś dawno, jak już byliśmy po ślubie, ale jeszcze bez własnych dzieci,
      spędziliśmy urlop z córkami męża na Węgrzech - częściowo nad rzeką, a częściowo
      u moich rodziców w Budapeszcie, innym razem młodsza sama była tam z nami przez
      tydzień (na ogół jeździmy do rodziców raz w roku, w wakacji)
      córki męża, tak, jak cała polska rodzina, nazywają moich rodziców węgierskimi
      wyrazami oznaczającymi "dziadek" i "babcia"

      pozdrawiam
      Judyta
      • aagacia Re: Dzieci a Wasza rodzina 26.07.04, 17:16
        Nadia zna moich rodzicow, mowi do nich ciociu, wujku, i widze, ze moim rodzice chca ja traktowac tak jak traktuja juleczke. tak wiec sa wspolne zabawy, prezenty, itd, itpnadia jest z nami za czesto zeby moja rodzina jej nie znala, zreszta ciezko jest mi to sobie wyobrazic,. nigdy jej przed swiatem nie ukrywalam. do moich babc i dziadkow mowi tak jak julcia: babciu i dziadku
    • joolanta Re: Dzieci a Wasza rodzina 28.07.04, 11:01
      Znają się ale bardzo rzadko się widuja. Córka M jest już pełnoletnia, ma
      chłopaka, malo czasu, my tez się coraz rzadziej widujemy.
      • wiola101 Re: Dzieci a Wasza rodzina 29.07.04, 10:28
        Jak czytam niektóre wasze wypowiedzi to aż wam zazdroszczę. Moja mama i moja
        siostra nigdy nie akceptowały syna mojego M. i jest mi z tym bardzo źle. Na
        początku moja mama za bardzo nie wyrażała opini o dziecku ale też nigdy za nim
        nie przepadała. jednak po ostatniej sprawie sądzie o podwyższenie alimentów
        moja mama stwierdziła że nie chce małego widzieć w swoim domu ( mieszkamy razem
        z moimi rodzicami)ponieważ mały jadąć od nas opowiadał swojej mamie co jest u
        nas, gdzie go zabieramy, co mamy w domy. Wszystko to eksia. wypomiała na
        sprawię i przedstawiła w taki sposób że w jej miemaniu jestesmy nieźle
        ustawieni więc nie widzi powodów dlaczego ojciec młodego miałby nie płacić
        większych alimentów. Mały nie wiedział co jest nasze, co moich rodziców,
        natomiast eksia przez informacje wyciągniete od dziecka dostała to co chciała.
        Moja mama nawet nie chce o nim słyszeć . Mam nadzieje że kiedyś zmieni
        zdanie...natomiast ja nie mam argumentów aby ją przekonać a każda próba
        rozmowykąńczy sie kłótnią i chisteria mojej mamy oraz stwierdzeniami że cudze
        dziecko ważniejsze jest dla mnie niż najbliższa rodzina która wciąż mi pomaga.
        No i co wy na to? Jak to zmienić? ja juz nie mam siły..
        • lubstej Re: Dzieci a Wasza rodzina 29.07.04, 11:15
          jednak po ostatniej sprawie sądzie o podwyższenie alimentów
          > moja mama stwierdziła że nie chce małego widzieć w swoim domu ( mieszkamy
          razem
          >
          > z moimi rodzicami)ponieważ mały jadąć od nas opowiadał swojej mamie co jest u
          > nas, gdzie go zabieramy, co mamy w domy. Wszystko to eksia. wypomiała na
          > sprawię i przedstawiła w taki sposób że w jej miemaniu jestesmy nieźle
          > ustawieni więc nie widzi powodów dlaczego ojciec młodego miałby nie płacić
          > większych alimentów. Mały nie wiedział co jest nasze, co moich rodziców,
          > natomiast eksia przez informacje wyciągniete od dziecka dostała to co chciała.



          dopisze sie tak troche na offie
          u nas bylo bardzo podobnie
          na sprawie o alimenty eksia oczyma mlodego opisala cale nasze mieszkanie a
          nawet kompletnie umeblowala i dorzucila nam kilka niezlych sprzetow, szkoda ze
          tylko na papierze wink

          i co ciekawe, jesli chodzilo o "luksusowy" stan posiadania m to nie robila
          rozroznienia ze polowa nalezy do mnie (zupelnie obcej baby) a tylko polowa (a
          nawet na dzien dzisiejszy mniej niz polowa) do m

          natomiast w przypadku kosztow utrzymania m to juz bylam zobowiazana jako
          wspolwlasciciel do ponoszenia conajmniej ich polowy

          sorki za wtreta nie na temat
          • wiola101 Re: Dzieci a Wasza rodzina 29.07.04, 13:50
            Czy stosunki mimo wszystko pozostały bez zmian? W jakim jest wieku dziecko?
Pełna wersja