chce mieszkac z Wami!

29.07.04, 19:30
rozmawialam niedawno z kolezanka, ktora tez ma meza z odzysku wink i
wspomniala mi, ze syn jej M chce z nimi zamieszkac. bedzie mial niedlugo 13
lat, wiec teoretycznie bedzie mogl zadecydowac. przypomniala mi sie sytuacja
sprzed jakiegos czasu, gdy Maly zakomunikowal nam podobna wiadomosc, tzn
wymyslil sobie, ze podstawowke i gimnazjum skonczy tam, a liceum tu i bedzie
mieszkal z nami. wiem, ze to mu sie moze zmienic jeszcze kilkadziesiat razy.
po prostu chcialam zapytac, co Wy na taka sytuacje u siebie? macochy
weekendowe prosze o wczucie sie w role smile, macochy etatowe o podzielenie sie
wspomnieniami jak to bylo, gdy w waszym domu pojawil sie nowy czlonek
rodziny, a nasze drogie ex, ktorych coraz mniej tutaj sad - czy w ogole
wyobrazaja sobie taka sytuacje. pozdrawiam
    • domali Re: chce mieszkac z Wami! 29.07.04, 21:08
      Mnie się jeszcze póki co w role macochy trudno wczuć, z racji tego, że mam za
      sobą dopiero jeden weekend z synkiem mojego męża, ale przyznam, że kiedyś sobie
      o tym myślalam..
      Tzn o tym, co by bylo gdyby. I chodzi mi wylacznie o sytuacje, ze z eks mojego
      meza dzieje sie coś zlego (czego jej nie zycze, oczywiscie), a nie o walke o
      to, zeby dziecko zamieszkalo z nami (chyba, ze sam tak zdecyduje).
      I stwierdzam, ze nie mialabym nic przeciwko temu. Oczywiscie w tej chwili
      byloby to malo realne ze wzgledow organizacyjnych (tzn brak mieszkania), ale
      gdyby ta bariera zostala pokonana, to jak najbardziej tak.
      Chociaz moze dlatego poki co nie widze problemu, bo tak naprawde malo wiem o
      byciu macocha...?
      • jayin Re: chce mieszkac z Wami! 30.07.04, 10:05
        > zeby dziecko zamieszkalo z nami (chyba, ze sam tak zdecyduje).

        A czy np. matka dziecka może zabronić dziecku "przeprowadzki" do ojca, jeśli
        dziecko skończyło już 13 lat? Tzn. "prawnie" może ono samo sobei wybrać z
        ktyórym rodzicem chce mieszkać, ale... Wiadomo - rzadko może się taka sytuacja
        zdarzyć, bo na ogół dzieci są przywiązane bardziej do matki niż do ojca (w
        przypadku mieszkania z matką, podczas gdy ojciec jest "jedynie" dochodzący) -
        ale przecież zdarza się, że dziecko woli zamieszkać z ojcem.
        Jeśli samo decyduje, to czy matka "prawnie" może zabronić?

        (to tak z ciekawości smile

        > I stwierdzam, ze nie mialabym nic przeciwko temu.
        > (...)
        > Chociaz moze dlatego poki co nie widze problemu, bo tak naprawde malo wiem o
        > byciu macocha...?

        Myślę dokładnie tak samo.
        I tak samo jak Dominika, zastanawiam się, czy ta "bezproblemowość" w
        przypadku "teoretycznej przeprowadzki dziecka do wspólnego mieszkania" nie
        wynika z tego, że "macochą być" w tej chwili nie jest "pełnoetatowe" i na dobrą
        sprawę dużo bardziej "z nazwy" niż "z sytuacji".

        Ale - to dopiero się pewnie okazuje po fakcie.
        A do tego czasy można sobie dywagować ile się chce smile

        Chociaż takie "bezproblemowe" podejście (nawet wynikające z niewiedzy) jest
        chyba lepsze, niż nastawianie się negatywnie od początku, przewidując rozmaite
        problemy z tego wynikające...

        pozdr.

        J.
        • domali Re: chce mieszkac z Wami! 30.07.04, 10:13
          jayin napisała:

          > A czy np. matka dziecka może zabronić dziecku "przeprowadzki" do ojca, jeśli
          > dziecko skończyło już 13 lat? Tzn. "prawnie" może ono samo sobei wybrać z
          > ktyórym rodzicem chce mieszkać, ale... Wiadomo - rzadko może się taka
          > sytuacja zdarzyć, bo na ogół dzieci są przywiązane bardziej do matki niż do
          > ojca (w przypadku mieszkania z matką, podczas gdy ojciec jest "jedynie"
          > dochodzący) - ale przecież zdarza się, że dziecko woli zamieszkać z ojcem.
          > Jeśli samo decyduje, to czy matka "prawnie" może zabronić?
          >
          > (to tak z ciekawości smile


          Dobre pytanie, też ciekawam odpowiedzi...


          > Ale - to dopiero się pewnie okazuje po fakcie.


          No dokladnie, przeciez nikt nie jest w stanie przewidzieć jak się zachowa w
          sytuacji, w której nigdy nie byl.
          Ale myślę, ze podejście 'na tak' może taką ewentualną sytuację bardzo ulatwić.
          • jayin Re: chce mieszkac z Wami! 30.07.04, 10:58
            domali napisała:

            > No dokladnie, przeciez nikt nie jest w stanie przewidzieć jak się zachowa w
            > sytuacji, w której nigdy nie byl.
            > Ale myślę, ze podejście 'na tak' może taką ewentualną sytuację bardzo ulatwić.

            Otóż to, otóż to...smile
    • lideczka_27 Re: chce mieszkac z Wami! 29.07.04, 21:43
      triss, ja mam swoją własną teorię na temat powodu takich dziecięcych
      deklaracji. Otóż dziecko/dzieci mieszkają z mamą. Mama wychowuje na co dzień.
      Ględzi za uszami, marudzi, daje obowiązki, krzyknie, przyrżnie w tyłek, wymaga,
      słowem: WYCHOWUJE. A tata, no cóż... Tata jest weekendowy. Jasne, że czasem
      zwróci uwagę czy coś, ale ogólnie stara się, by dziecku podczas tych krótkich
      wspólnych chwil było po prostu dobrze i bezstresowo. Tata zabierze do kina, na
      lody, do ZOO, na wakacje. Stale rozrywka. Macocha - ciocia czy "Kasia, Zosia,
      Jasia", tylko się uśmiecha, czasem powygłupia, zbuduje zamek z piasku gdy
      ojciec stwierdzi "ja jestem na to za stary", zrobi pyszne frytki, nigdy nie
      krzyczy, nie czepia się, nie wymaga. No i teraz wyobraź sobie tydzień dziecka z
      mamą (np., nastolatka, który ma trudny okres wink, a potem wizytę u ojca. No i
      pada stwierdzenie: "u was to jest super, chciałbym mieszkać z wami". Powiem Ci
      więcej: podejrzewam, że wystarczyłby tydzień, dwa (np. do pierwszej kłótni z
      ojcem czy spięciem z macochą) i dziecko z tobołkiem pod pachą wraca do mamy smile
      To co wyżej napisałam tyczy się domów, gdzie mamy opiekują się dzieciakami,
      kochają je, gdzie dzieci czują się bezpieczne.

      U nas była taka sytuacja, że młoda chciała z nami mieszkać. Ja już o tym
      pisałam nie raz. Na mnie mówiła "mamo", co staraliśmy się jej wybić z głowy, a
      co stało się jeszcze bardziej trudne, gdy urodziłam małego. Powroty do matki
      kończyły się płaczem i histerią. Ponieważ działo się co się działo, a do czego
      już wracać nie chcę, M. starał się o przejęcie opieki. Dla dobra i
      bezpieczeństwa dziecka. Jak ja się do tego odnosiłam? Mówię szczerze: nie
      chciałam. Tzn. rozumiałam, że chodzi o zdrowie psychiczne tego malucha.
      Widziałam, co się z nią dzieje, czytałam zatrważające opinie psychologa. Ale
      nie wyobrażałam sobie wychowywania dziecka i uczucia "oddechu na karku" jej
      matki. Bo nie trudno sobie wyobrazić, jak by wyglądało nasze życie: ja miałabym
      obowiązki, ale żadnych praw. Matka mogłaby na każdym kroku mnie sprawdzać,
      podjudzać dziecko, buntować. Byle zgrzyt i byłabym tą najgorszą, a za to
      weekendowa mamusia byłaby dla odmiany super. Poza tym… Cały czas miałam
      nadzieję, że ona mimo wszystko to dziecko jednak kocha i że to jest okrutne –
      zabrać matce dziecko. Czujesz ten klimat, prawda? Teraz jest zupełnie inaczej,
      ale jestem mamą dla tej małej. Jedyną jaka ma. I żyje nam się dobrze. Co się
      zmieniło? Doszły mi nowe obowiązki. Na początku było chwilowo ciężko, bo nie
      zdążyłam otrząsnąć się z tego co zgotowała nam eks. Ale poukładało się szybko.
      W normalnych warunkach, gdy się wie, na czym się stoi, rodzina szybko się
      regeneruje smile

      Czasem sobie myślę i jest okazja o tym napisać przy tym temacie. Jest to takie
      pytanie retoryczne raczej do eks, które prowadzą wojnę z byłym i jego rodziną.
      Czy myślą, co by się stało z dzieckiem, gdyby umarły. Nagle. A ojciec prawa do
      dziecka ma. Nie jest z tych „migaczy alimentowych” i "pojawiam się i znikam” i
      wiadomo, że dzieckiem by się zajął. Czy sytuacja wygląda tak, że dziecku byłoby
      w tym domu dobrze? Czy next nie ma traumy po perypetiach tego swoistego
      trójkąta (np. utrudnianie kontaktów, wojna o kasę itd.) i nie istnieje
      niebezpieczeństwo, że teraz sobie odbije to na dziecku? Właśnie... I jeszcze
      jedno pytanie - do macoch, które dzieci swoich M. nie widują i znać nie chcą.
      Czy wiedzą, na co się piszą, w razie takiej tragedii? I co by wtedy zrobiły?

      pozdrawiam
      lida
      • atiwoj2 Re: chce mieszkac z Wami! 29.07.04, 23:19
        widze lideczko, ze przynajmniej masz czysta sprawe jesli chodzi o mloda, nie
        wiem czemu (nie doczytalam jeszcze) dlaczego mala nie ma kontaktu z matka ale
        ma w Tobie prawdziwe oparcie (inaczej nie mowilaby do Ciebie mamo)i nie ma tego
        przepychania czy racje masz Ty czy matka.(przede wszystkim w glowie malej)

        Ja w domu mam jak juz pisalm wczesniej syna M (lat 14)sama staram sie byc
        obiektywna, nigdy nie uslyszal ode mnie slowa krytyki wobec matki (ja i owszem,
        ale chyba nawet nieswiadomie)a nawet czasami musialam ja bronic czy
        tlumaczyc... Ale mimo wszystko widze jak chlopakowi czasem jest ciezko, bo sam
        sie gubi w tym co moze, a co nie powinien powiedziec (obojetnie czytu czy tam).
        Widze ze sie stara, ale coz, jak to mowia staraniami pieklo wybrukowane winki nie
        zawsze sie udaje Teraz to my jestesmy tymi co wymagaja, strofuja (oczywiscie
        nie tylko, przyjemne chwile tez sa...)i przypuszczam, ze nasz wizerunek tez
        ulegl zmianie w jego oczach, chociaz bardzo go szanuje, ze odwazyl sie oposcic
        Polske -wiadomo rodzine no i tak waznych w tym wieku kumpli- pomimo ze znal
        mnie nie wiele i zaczynac tu wlasciwie wszystko od poczatku. Jak narazie
        walczy.

        A jakie byly poczatki...
        no nie bylo letkowink
        9-cio miesieczny bobas, i nagle taki nastolatek (w lutym M mial z nim pierwsza
        niewiazace rozmowa, w maju pierwsze rozmowy w tutejszym gimnazjum, w sierpniu
        juz u nas (mieszkaniowo tez nie bylismy przygotowani )Sama sie tez w tym
        wszystkim pogubilam, niechcialam przy nim za bardzo okazywac czulosc wobec
        malego, bo wydawalo mi sie ze moze byc mu przykro, ze moze mu tez brakowac (jak
        sie pozniej okazalo - mylilam sie), chcialam mu zorganizowac jakos czas, ale
        uwierzcie mi - to jest cholernie trudno pogodzic potrzeby takiego malca z
        potrzebami nastolatka jak nie ma sie praktycznie zadnej pomocy, a mojego M
        wiecej nie bylo niz byl- kicha, ale przeszlismy i jest w miare ok, jedynie mamy
        lekkie zgrzyty po rozmowach mlodego z matka- robi sie jakis taki "bunczuczny",
        uwaza ze wie wszystko lepiej i musi minac znowu troche czasu zanim wejdzie
        zpowrotem w "tribiki".
        Ale to juz chyba taki urok w takich zwiazkach, ze caly czas trzeba manewrowac
        zeby kogos nie urazic, nie dac sie sprowokowac. Bo co innego jak uslyszysz
        slowa krytyki (mobilizujacej oczywisciesmile) od wlasnej matki a co innego
        od "obcej baby" i odwrotnie - gdy Ci odpyskuje nie Twoje dziecko. Jasne ze
        zawsze mozna sie dogadac i wyjasnic ale od "obcego" (nie wazne dziecka/matki)
        gdzies tam zostanie i czasem przy innych sytuacjch moze wracac, gdy sie uslyszy
        od wlasnego (dziecka/matki)idzie w nie pamiec, matka kocha bezwarunkowo, dzieci
        rowniez ale tylko wlasnych rodzicow.
        reszta to balansowanie na bardzo cienkej linie, ale w sumie da sie zyc.
        wymaga tylko wysilku i dobrej woli wszystkich czlonkow rodziny, zarowno tej
        bylej jak i obecnej.

        Mysle, ze tak to wlasnie wyglada
      • chalsia Re: chce mieszkac z Wami! 30.07.04, 00:05
        > Czasem sobie myślę i jest okazja o tym napisać przy tym temacie. Jest to
        takie
        > pytanie retoryczne raczej do eks, które prowadzą wojnę z byłym i jego
        rodziną.
        > Czy myślą, co by się stało z dzieckiem, gdyby umarły. Nagle. A ojciec prawa
        do
        > dziecka ma. Nie jest z tych „migaczy alimentowych” i "pojawiam się
        > i znikam” i
        > wiadomo, że dzieckiem by się zajął. Czy sytuacja wygląda tak, że dziecku
        byłoby
        >
        > w tym domu dobrze? Czy next nie ma traumy po perypetiach tego swoistego
        > trójkąta (np. utrudnianie kontaktów, wojna o kasę itd.) i nie istnieje
        > niebezpieczeństwo, że teraz sobie odbije to na dziecku? Właśnie... I jeszcze
        > jedno pytanie - do macoch, które dzieci swoich M. nie widują i znać nie chcą.
        > Czy wiedzą, na co się piszą, w razie takiej tragedii? I co by wtedy zrobiły?

        Mały wtedy trafi do ojca i next. I będzie kochany przez ojca (na jego
        specyficzny sposób). Nie będzie mu tam żle, ale nie wyrośnie na takiego
        człowieka jakim chciałabym by był, bo nie nauczy się szacunku do ludzi
        (przynajmniej nie od ojca). Nie uważam by ojciec synka był dobrym wzorem dla
        niego (i wolałabym by go np. wychowywali moi rodzice) ale uznaję to za mniejsze
        zło (zwłaszcza, że rodzice dość posunięci w latach są).
        Co by mnie bolało - ograniczenie kontaktu małego z moimi rodzicami (a jest
        baardzo bliski).
        I właśnie przypomniało mi się, że w końcu muszę się wziąć za kroki prawno-
        finansowe zabezpieczające synka (i jego po mnie majątek) tak by miał zapewniony
        byt ale tez by eks nie przeputał schedy.
        (Ja bym wolała by eks z rodziną zamieszkał w moim i synka domu co by małemu
        miejsca nie zmieniać ale to chyba było by nie do zrobienia bo to był
        kiedyś "nasz" dom).

        Pozdrawiam,
        Chalsia
      • kkokos Re: chce mieszkac z Wami! 30.07.04, 10:21
        ja myślę, że lideczka w pierwszym akapicie ma śmiertelnie dużo racji. Sama
        przez to przechodziłam - chciałam bardzo mieszkać z moim ojcem, bo go widywałam
        rzadko (nawet raz na parę lat) i było to wielkie święto, a na codzień moja
        matka ode mnie tylko wymagała i wymagała... smile))) Jako 12-latka podjęłam nawet
        próbę przeprowadzenia się do ojca na siłę... Bunt, rzecz jasna, został
        spacyfikowany smile
        • jayin Re: chce mieszkac z Wami! 30.07.04, 11:07
          kkokos napisała:

          > ja myślę, że lideczka w pierwszym akapicie ma śmiertelnie dużo racji.

          Też tak myślę. Szczególnie kiedy ta "weekendowość" ojca jest wyraźna i oparta
          wyłącznie na "przyjemnym spędzaniu czasu" i braku wymagań.

          > Sama
          > przez to przechodziłam - chciałam bardzo mieszkać z moim ojcem, bo go
          widywałam rzadko (nawet raz na parę lat) i było to wielkie święto, a na codzień
          moja matka ode mnie tylko wymagała i wymagała... smile)))

          smile
          Miałam podobnie w wieku 12 lat. Tyle, że nie do ojca, a do babci. I nie przez
          wymagania, tylko przez dziwną atmosferę w domu...

          > Jako 12-latka podjęłam nawet próbę przeprowadzenia się do ojca na siłę... >
          Bunt, rzecz jasna, został
          > spacyfikowany smile

          Na szczęście u mnie po prostu przemilczeli ten okres
          zapowiadania "wyprowadzki", a mi po jakimś czasie się ułożyło w głowie,
          że "obowiązki mam wobec rodziców"...;> i stwierdziłam, że jak się przeniosę do
          babci (co zresztą sama babcia proponowała) - to "stracę kontrolę" nad
          rodzicami, i oni się beze mnie pozabijają...smile a tak, to musieli się "ze
          względu na dziecko mitygować".

          (teraz tak sobie myślę, że od kiedy skonczylam 12 lat to ja miałam jakieś
          cholernie dziwne przemyślenia... i poczucie raczej "opieki" nad rodzicami,
          niż "bycia zaopiekowaną" przez nich. wyłączając kwestię finansową. ale dzięki
          temu potrafię sovbie wyobrazić, że takie dziecko, 12-13 latek, tez może myśleć
          prawie "po dorosłemu"...)

          No i właśnie - wracam do pytania (wyrocznie prawne, prosze o wytłumaczenie!smile
          - czy można zabronić dziecku takich "przenosin" do drugiego rodzica, jesli ono
          ma juz te 13 lat? bo na siłę zabraniac - to chyba raczej musieliby w komórce
          zamknąć (na drewno, jak w bajce o Emilu...)

          J.
          • dona29 Re: chce mieszkac z Wami! 02.08.04, 10:31
            Ja odnośnie pytania o stronę prawną.
            W takim przypadku,kiedy dziecko chce zamieszkać z drugim rodzicem trzeba wnieść
            normalnym trybem sprawę o powierzenie bezpośredniej opieki rodzicowi,który jej
            nie sprawuje.
            Prawdopodobnie w sądzie musi zeznawać dziecko(po ukończeniu 13 roku życia)
            ewentualnie znów badają w tym przerażającym Ośrodku Rodzinnym,czy jak mu tam.

            Oczywiście bez tej procedury rodzic z którym mieszka dziecko ma prawo nie
            wyrazić zgody na przeprowadzkę.
      • triss.m Re: chce mieszkac z Wami! 30.07.04, 10:47
        lideczka_27 napisała:

        > triss, ja mam swoją własną teorię na temat powodu takich dziecięcych
        > deklaracji. Otóż dziecko/dzieci mieszkają z mamą. Mama wychowuje na co dzień.
        > Ględzi za uszami, marudzi, daje obowiązki, krzyknie, przyrżnie w tyłek,
        wymaga,
        >
        > słowem: WYCHOWUJE. A tata, no cóż... Tata jest weekendowy.

        Lideczko, masz sporo racji.. zdaje sobie z tego sprawe. ja mysle, ze akurat u
        Malego na taka decyzje miala tez wplyw szarpanina z jego matka.. moj M mial
        utrudnione kontakty (jechal nawet po dzieciaki z policja, bo pomimo
        wyznaczonego terminu -gdzies zniknely..) a Maly byl przed rozwodem bardzo z nim
        zwiazany. otoz mysle, ze on w ten sposob to odreagowywal - postanowil sie soba
        sprawiedliwie podzielic, teraz ojciec weekendowy - potem weekendowa matka.
        pozyjemy, zobaczymy smile ale widac chlopak lubi planowac (juz jako 8latek to
        wymyslil) - uczyc sie chce i to chyba dobry znak wink
      • triss.m Re: chce mieszkac z Wami! 30.07.04, 10:51
        aha i jeszcze jedno - a propos tego, ze mama WYCHOWUJE .. otoz, nasza ex
        przestaje sobie radzic z tym wychowaniem.. skarzyla sie czesto ostatnio, ze nie
        daje sobie rady z chlopakami... stad moze ten odwrot, tak stawala na glowie,
        zeby obrzydzic dzieciom ojca i zniszczyc jego autorytet .. no i najlepiej
        sprowadzic go tylko do placenia alimentow(sama to wykrzyczala mojemu M).. a
        teraz, prosze .. przywozi nam dzieci pod nos.
      • wiola101 Re: do Lideczki 30.07.04, 11:31
        Moja droga Lidio,
        Jak czytam twoje wypowiedzi to co przeżywałaś, z jakimi problemami i
        watpliwościami sie borykałaś to tak samo jakbym czytała o sobie. Nasze dzieci
        tzn. te nie do końca nasze zycie miały ( a nasz ma) takie same. Mam na myśli
        brak odpowiedzialności matki, traktowanie dziecka jako cos dzięki czemy można
        wyłudzic pieniądze, "miłość" do dziecka pojmowana dla nas w dziwny sposób.(
        zostawianie dziecka, brak zainteresowania zdrowiem, itd.) Gdy przyjeżdzał do
        nas był sczęśliwy a zawsze odjeżdżał z płaczem. Wychowywanie dziecka polega na
        zakazach i rozkazach - zupełny brak czułości bez przytulania, czytania bajek,
        całowania na dobranoc tzw. zimne chowanie. Do tego stresy powodowane przez
        kolejnych wójków którzy tam zamieszkiwali tzn kłótnie, zostawianie dziecka na
        noc samego itd. tez pojawił się stwierdzenie że nie chce wracać do matki i chce
        zostać z nami ( miał 7 lat) Ja równiez miałam te same watpliwości co Ty. Jak to
        bedzie kiedy będiemy na co dzień, czasem krzykne, zkarcę i co wtedy a do tego
        włóczenie się po sądach i walczenie o przejęcie opieki - bałam się tego
        cholernie ( polubowne oddanie nam dziecka było nie możliwe ponieważ mój M.
        zaproponował matce która kategorycznie odmówiła ponieważ ona go "kocha")
        Powiem szczerze że chciałabym aby zamieszkał z nami i jeżeli kiedykolwiek sam
        podejmie decyzję będąc na tyle dorosłym abym wiedziała że decyzja nie jest
        podyktowana chwilą napewno będę szczesliwa z tego powodu. podjelismy nawet
        kroki ku temu tzn. zaczynamy budowe domu i mimo że mamy tylko córcie jeden
        pokój jest budowany właśnie dla małego. Czas pokaże jak to będzie ale wiem
        napewno że nie chciałabym wyrywać od matki dziecka na siłę bo co jam zrobiła w
        tedy kiedy załóżmy byśmy mieli nakaz sądowy pozwalający na przejęcie opieki,
        pojechalibyśmy po niego aby go zabrać a on ze łzami w oczach zmieniłby zdanie?
        Nigdy bym nie chciała przezyć czegos takiego.
    • joolanta Re: chce mieszkac z Wami! 30.07.04, 09:18
      Akurat maral taka sytuacje, ze Corka M mieszkała z matka na mazurach i po
      zapragnęła uczyc się w gimnazjum w Warszawie (okazało się jeszcze powodem tej
      decyzji była miłość, która notabene trwa do dzis). Dla mnie była to straszna
      perspektywa (akurat byłam w ciąży), ale stalag się…. Nie był to najmilszy okres
      ani dla mnie ani dla niej, dla męża chyba tez. No ale mimo nieporozumień
      przeżyliśmy to. Trwało to pól roku, z tym ze tak na prawdę to ona tylko u nas
      nocowała, wracała po treningu ok. 21-22 a wychodziła o 6-7 rano, weekendy
      spędzała u babci, do której się później przeprowadziła. Myślę ze to ja
      napędzałam ta niezdrowa atmosferę (hormony w ciąży daj znać), no ale minęło i
      nie mamy do siebie żalu….
    • judytak Re: chce mieszkac z Wami! 30.07.04, 11:02
      mieszkała z nami młodsza córka męża w wieku lat 14-15-16 (jakieś dwa lata?) i
      częściowo u nas (tak pół na pół)przedtem przez jakiś rok

      tu nie było raczej czynnika "bo u taty słodko jest"
      to mama jest z gatunku ustępliwego (tzn. pomarudzi, poawanturuje się o
      drobiazgi, ale generalnie na wszystko się zgodzi i wszystko za dziecko zrobi)
      i tata (przy wydatnym wsparciu macochy ;o)) stawia zdecydowane wymagania, i
      owszem pomaga, ale na warunkach...

      córka była ciężką nastolatką, gryzły się okropnie z matką, a z siostrą to
      kompletnie nie mogły siebie wytrzymać

      i stąd takie rozwiązanie z wyprowadzką młodszej do nas (moja Duża była wtedy
      mała, a pod koniec to i Średni się urodził)

      nie mówię, że u nas była aniołkiem (nie była, i nadal nie jest :o( ), ale
      awantur żadnych nie było, bo do awantury trzeba dwojga ;o)

      awantury się zaczynały, kiedy babcia (tzn. teściowa) sprowadziła się do naszego
      bezpośredniego sąsiedztwa (coś w rodzaju druga połowa bliźniaka), i po półroku,
      roku takiego układu skończyło się na strasznej awanturze, babcia przez dwa dni
      wrzeszczała, że, cytuję, "macie prawo się wyprowadzić do 15-go" (to nie było
      mieszkanie babci), ja się uparłam i sie wyprowadzilismy (babci szczęka
      opadła ;o))

      ale tam, dokąd się wyprowadziliśmy, nie mogliśmi córki męża zabrać (zwyczajnie
      się nie zmieściła), więc wróciła do matki, tym bardziej, że starsza właśnie
      miała zamiar się od matki niedługo wyprowadzić

      tyle tytułem wspomnień :o)
      oceny się nie podejmuję...
      pozdrawiam
      Judyta
    • lilith76 Re: chce mieszkac z Wami! 30.07.04, 11:22
      może nie będzie to dobrze świadczyć o mnie jako macosze, ale jak szczerość to
      szczerość - byłabym przerażona. dzieciaki są przemiłe, ale razem w parce bardzo
      głośne, czyniące dookoła spory chaos. choć pewnie bym się przyzwyczaiła smile. w
      dodatku, dzieci rosną - w każdym wieku bywają "trudne" trudnościami
      specyficznymi dla swojej grupy wiekowej, ale z czasem można by było coraz
      lepiej się z nimi dogadać.
      no i wtedy definitywnie upadłaby myśl o wspólnym dziecku. trójka by mnie
      przerosła.
    • madalenka25 Re: chce mieszkac z Wami! 30.07.04, 11:47
      sama tak mówiłam gdy mama za bardzo mi dopiekła lub ze zwykłej dziecięcej
      złośliwości - teraz tak reaguje moja córka, kiedy zaczynam ją ustawiać
      i wtedy słyszę " będę mieszkała z tatą i L bo ona nie karze mi sprzątać" i
      wiecie co to czasem boli

      wydaje mi się że to zwykłe dziecięce gadania tym bardziej, że dzieci troszkę
      idealizują drugiego rodzica gdy tego nie ma w szarości dnia codziennego..

      ale pamiętam i druga stonę kiedy mówiłam ojcu się że do niego wprowadzę on się
      smiał a jego żona od razu sprowadzała mnie na ziemię, żebym sobie nie myśłała
      że u nich to będzie tak różowo
    • triss.m Re: chce mieszkac z Wami! 30.07.04, 12:27
      chcialabym dopowiedziec jedno - te slowa nie padly po jakims burzliwym spieciu
      z matka, tylko w spokojnej rozmowie Malego z moim M. mnie osobiscie zaskoczylo,
      ze on to sobie zaplanowal, poukladal w glowie.. zachowal sie calkiem jak
      dorosly smile a dzieciaki sa rozpuszczone nieco wink jak zauwazylam, czuja respekt
      przed M, wiec chyba Maly sie nie spodziewal, ze u nas taka laba bedzie.
      • podenka Re: chce mieszkac z Wami! 01.08.04, 02:31
        No cóż, miałam właśnie taki problem z córką. Właśnie w okresie "burzy i
        naporów", czyli: sprawa o alimenty i w efekcie napięta moja sytuacja z jej
        ojcem, plus jej trudny wiek. Bylo dokładnie tak jak Lideczka pisze-Młoda
        widywała ojca w weekendy, nie musiała wtedy odrabiać lekcji, chodzili do kina
        itp., luz blues i ultramaryna a dodatkowo była jeszcze kandydatka na next tam,
        która się bardzo starała i jej dwie córki, w podobnym do Młodej wieku. A w domu
        ja i mój mąż i układanie między między nimi napiętych, też przez rozprawę
        alimentacyjną, stosunków. I wtedy właśnie zupełnie na poważnie usłyszałam od
        Młodej, że chce się przeprowadzić do ojca-o tam sielanka a tu-koszmar. Po
        dokładnym przemyśleniu, co lepsze dla niej, co ja zniosę-powiedziałam:nie. Ja
        bym na pewno nie zniosła, jak czas pokazał dobra next-in spe zniknęła z
        horyzontu, po dwóch latach, w ogóle, okazując się Młodej już nie taką dobrą pod
        koniec. Tata, jak rozstał się z ową next nagle przestał tak bardzo chcieć mieć
        Młodą u siebie, trochę to jednak obciążenie. I do tego dobry duch: babcia
        Młodej, czyli matka jej taty-cały czas i synowi i wnuczce mówiła, że nie będzie
        jej lepiej u ojca niż u matki, bo ciocie nigdy nie będą jej kochać jak mama, a
        ojciec siłą rzeczy nie będzie jej mógł poświęcić tyle czasu i starania-zna syna!
        I cud: Młoda po jakimś czasie z radością mówiła, że to dobrze, że się nie
        wyprowadziła.
        • podenka Re: chce mieszkac z Wami! 01.08.04, 02:34
          Zapomniałam napisać, że byłam wtedy w ciąży i ojciec tłumaczył dodatkowo
          Młodej, że będę miała dla niej mało czasu, dodam jej obowiązków, dziecko będzie
          jej dokuczać itp, itd.
Pełna wersja