macochy dzieciate - jak wcześnie dziecko?

02.08.04, 11:22
najpierw podzielę się z wami fajną sytuacją (bo kto zrozumie taką drobną
radość jak nie wy) - w piątek, Mała powiedziała, że koniecznie muszę urodzić
dziecko, a najlepiej dziewczynkę smile)). M żartował, że została zawiązana
przeciwko niemu koalicja i może zacznie się powoli przełamywać.
stąd moje pytanie do dzieciatych macoch. kiedy pojawiło się dziecko w waszym
związku? po miesiącach, latach? czy była to decyzja racjonalna "z ołówkiem i
kalkulatorem", spontaniczna, czy też niespodzianka?
wiem, że pół roku to za wcześnie na decyzje o dziecku i sama jakoś jeszcze
nie jestem psychicznie gotowa, ale cieszy mnie myśl, że szansa na nie jest
mikroskopijnie realniejsza smile
    • dona29 Re: macochy dzieciate - jak wcześnie dziecko? 02.08.04, 11:46
      ha...u mnie po miesiącach..po 7 miesiącach szczerze mówiąc,to było moje
      największe marzenie od dłuższego czasu.
      U nas było tak,że...poprostu z pełną świadomością i odpowiedzialnością zdaliśmy
      sie na los.Nagrodził mnie prawie natychmiastwinkAle przyznam,że to jedna z
      najlepszych decyzji w moim życiu...
      Serdecznościwink
    • monika_oli Re: macochy dzieciate - jak wcześnie dziecko? 02.08.04, 11:56
      Nasze Słoneczko pojawiło się tydzień po trzeciej rocznicy ślubu. Chcieliśmy
      wcześniej (ja chyba bardziej), ale po latach brania tabletek (bo "niemąż", bo
      na stancji, itd) okazało się, że nie mogę zajść i zaczęła się walka, na
      szczęście udana. Na córce M. Maleńka nie zrobiła większego wrażenia, w
      międzyczasie jej mamusia urodziła braciszka oraz (dwa miesiące po naszej córci)
      siostrzyczkę.
      • cz.wrona Re: macochy dzieciate - jak wcześnie dziecko? 02.08.04, 20:50
        U nas Kaczorek pojawił się prawie w rok po ślubie (bez miesiąca) ;-D Decyzja
        zaplanowana - w tydzień po odstawieniu pigułek wink))
    • badia Re: macochy dzieciate - jak wcześnie dziecko? 02.08.04, 23:23
      W rozmowach plany dotyczące dzieci zawsze były (praktycznie od początku bycia razem). Decyzję podjęliśmy jedank dopiero po ślubie (czyli po trzech latach bycia razem). Udalo się po kolejnym roku starań.
    • judytak Re: macochy dzieciate - jak wcześnie dziecko? 03.08.04, 09:54
      2-3 lata byliśmy narzeczeństwem, dziecka nie chcieliśmy (ja studiowałam,
      mieszkaliśmy w różnych krajach)
      po ślubie (przenieśliśmy się razem do Polski) ja powiedziałam, że jak ślub, to
      i dziecko, i odstawiłam tabletki
      mąż powiedział, że jeszcze to, jeszcze tamto (praca, mieszkanie itp.)
      ja powiedziałam, że on, jak chce, może pilnować płodnych dni itp., ja się tym
      nie zajmuję
      i pilnował (skutecznie)
      1,5 roku po ślubie zapytałam, czy teraz już "okoliczności pozwalają"?
      powiedział, że właściwie, to teraz już można
      i tego dnia się nam Duża poczęła :o)
      w Walentynki :o)

      pozdrawiam
      Judyta
    • lideczka_27 Re: macochy dzieciate - jak wcześnie dziecko? 03.08.04, 20:52
      U nas szybko - 8 miesięcy od poznania. Z kalkulatorem w ręku: czy damy radę,
      nim się dziecko urodzi, spłacić długi, na bieżąco łożyć na młodą i żyć.
      Mieliśmy dużo szczęścia, bo całą ciążę pracowałam (dorabiałam), więc plan się
      jako tako powiódł. Jakiś czas rodzice nam pomogli (pożyczka), bo nagle M.
      stracił drugie źródło dochodu, a bez tego ani rusz. Dodam jeszcze, że oboje
      studiowaliśmy, utrzymywaliśmy mieszkanie, łożyliśmy na młodą niezależnie od
      alimentów. No ale było to kosztem warunków naszego życia - nie da się ukryć.
      Zaszłam prawie natychmiast po odstawieniu pigułki. A sam pomysł dziecka był
      spontaniczny: podczas upojnej nocy M. zapytał czy chciałabym już. Powiedziałam,
      że tak. Więc postanowiliśmy zrobić "kosztorys" i w zależności od wyników
      mieliśmy decydować co dalej. O wspólnym dziecku rozmawialiśmy od samego
      początku: podczas naszej pierwszej w życiu rozmowy (na czacie wink) zapytałam go,
      czy będzie przy narodzinach naszego dziecka wink)) No i był wink A dlaczego tak
      szybko się zdecydowałam? Bo miałam nadzieję, że do trzydziestki „wyrobię się” z
      dwójką wink)) Los zrobił swoje i na razie kicha.
Pełna wersja