Dodaj do ulubionych

Pan z przeszłością ,warto?

13.02.14, 12:17
Na początku jest pięknie,spotykasz pana idealnego,są randki,gadanie o wspólnej przyszłości itd.
Ponieważ jesteście już dojrzali ty albo on ma potomstwo z poprzedniego związku.
W stadium różowych okularów wprowadzasz się do niego lub on do ciebie,urządzasz pokoje,każdemu wg potrzeb,jego dziecko widujecie 2 x w miesiącu ,wyjeżdżacie na wspólne weekendy,czasami i w tygodniu,wszyscy się lubią,sielanka trwa.
Tak się zazwyczaj zaczyna związek patchworkowy.

Ja z wielkim entuzjazmem i wieeelką naiwnością wchodziłam w taki związek.
Zupełnie nie zdawałam sobie sprawy co przeżyję ,oprócz ogromnej miłości ,są te gorzkie pigułki które można przełknąć lub nie.

Dla wszystkich dziewczyn które są na samym początku związku,które czytają nasze historie wink
i zastanawiają się czy chcą zostać tzw.Macochą(nie lubię tego określenia)i czy podołają.

Co może ci się przydarzyć gdy zaczniesz żyć z panem z przeszłością?

-Duża część ojców poczuciem winy(nie zawsze uzasadnionym ale oni o tym nie wiedzą)rekompensuje dziecku brak siebie na co dzień,rozpieszczając i hodując dziecko co często nie będzie ci się podobać,skutki odczujecie na kontaktach
-Twój partner może na ciebie zrzucić( świadomie lub nie)plan dni kontaktowych i kiedy on w weekend będzie pracował, na ciebie spadnie zajmowanie się jego dzieckiem.
-Jego dziecko/dzieci może cię nie polubić,będzie torpedowało nowy związek swego rodzica
-Jego dziecko może cię b.polubić ,co wywoła agresję ze strony jego mamy
-Była małżonka zacznie być nagle miła ,by wyciągnąć jak najwięcej info co się u was dzieje by na pierwszej rozprawie wywlec wasze brudy.
-Eks namówi dzieci na inwigilację w waszym domu,dzieciak będzie robił ci zdjęcia z ukrycia,
wypytywał cię o twoje życie ,podsłuchiwał twoje rozmowy by lojalnie donieść mamusi.
-Czym twemu partnerowi będzie lepiej tym więcej będziecie mieli różnych spraw sądowych i ataków eks,sprawa o kontakty by było ich mniej,o pozbawienie go władzy rodzicielskie etc.
-Jeśli już kupicie coś wartościowego (czego eks nie ma)lub nie daj Bóg wprowadzicie się do nowego domku niebawem partner dostanie podwyżkę alimentów.
-Gdy już załatwicie wspólne wakacje a twój partner pojedzie po dziecko bo przyznano mu 2 tyg.wakacji,eks właśnie nie będzie w domu,dziecko będzie jadło,spało,chorowało,wyszło z psem ,bawi się z kolegami etc.Zapomnij ,że wyjedziesz o wcześniej ustalonym czasie jak nie dniu.
-coraz częstszym standardem jest utrudnianie kontaktów ,coś co funkcjonowało do tej pory nagle nie ma racji bytu.Ojciec np.nie może odebrać dziecka z przedszkola bo pani przedszkolanka wysłuchawszy wczorajszych żali mamy nagle nie wyda ojcu dziecka bo nie chce mieć problemów.To taki lekki przykład.
-Dzielnicowy będzie znał wasze nazwiska i adres bo eks niejednokrotnie doniesie na byłego męża,że ją nęka,bije gdy odbiera dziecko,mało tego ty też to robisz,więc pogadanki z nim i policją masz jak w banku.
-Wzrosną wasze wydatki bo dziecko będzie przychodziło w rzeczach za małych,za dużych,nieadekwatnych do pogody oczywiście może też być zupełnie nieprzygotowane do X-dniowego pobytu u ojca i w progu stanie bez bagażu(pozdrawiam ekssmile) więc całą wyprawkę będziecie wy kupować.
-Była małżonka gdy spotka cię na ulicy zbluzga cie na całego i opluje mimo tego ,że nie rozbiłaś jej związku i widzisz ją pierwszy raz w życiu.
-Na ślub który planowałaś z rocznym wyprzedzeniem bo dzieci będą w ten a ten weekend one nie przyjdą bo mama się dowiedziała więc nie dopuści do tego by ojciec jełop miał radość w dniu swego ślubu i dzielił się nią z dzieckiem,bo przecież miał zdechnąć i psy powinny go zeżreć.
-Dziecko będzie pytało ciebie co znaczy.....(kobieta lekkich obyczajów)bo mamusia tak o tobie mówi z przyjaciółkami i rodziną a ono nie wie jak ma się zachować.
Na temat swego ojca którego bardzo kocha tez będzie słyszało opowieści jak najbardziej zmyślone by stracił autorytet w jego oczach a ona była tym jedynym dobrym rodzicem.
-Dziecko pewnego dnia stwierdzi,że się do was wprowadza.
-Twój partner straci pracę i jeśli jego rodzina nie będzie mu w stanie pomóc finansowo ty dołożysz na alimenty.
-No i powinnaś liczyć się z tym,że będziesz miała zawsze oddech eks na swych plecach.To tak jakbyście żyli we trójką lub czwórkę jeśli ona ma partnera.
-Może być też tak ,że twój partner przytłoczony takim obrotem sprawy nie będzie potrafił cię obronić przed tym wszystkim i związek klasycznie się posypie.

Proszę by nie obraziły się na mnie byłe małżonki które takie nie są.
Wiem,że istnieją byłe jak najbardziej normalne,chociaż już coraz rzadziej sad
Przedstawiłam jedynie swoje ekstremalne doświadczenia ,których niestety też się coraz częściej zdarzają.

Dziewczyny dokładajcie co jeszcze może spotkać przyszłą Macochę.

Gdybym wtedy wiedziała to co teraz,oszczędziłabym sobie wieeeelu nerwów,nieprzespanych nocy i pustego konta .



--
TU i TERAZ
Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: Pan z przeszłością ,warto? 13.02.14, 13:29
      - może się zdarzyć, że z macochy kontaktowej 2x w miesiącu staniesz się całodobową 7 dni w tygodniu w wyniku sytuacji losowych, sprzeczki dziecka z ex czy miliona innych powodów. Ciesz się, jeśli masz faceta, któremu ręce do tyłka nie przyrosły i nie uzna, że drobiazgiem jest codzienny obiad (z milionem zastrzeżeń kto czego nie je), sterty prania, prasowania i sprzątanie, które się raptownie mnoży, a ty sama powinnaś sobie z tym poradzić w imię wielkiej do niego miłości.
      - jeśli macie wspólne dziecko to na czas obecności pasierbiątek może to dziecko ignorować, by starszym dzieciom nie było przykro. Że młodszemu jest przykro i nie rozumie? Co zrobić.
      - może się okazać, że wasze wspólne dziecko utrzymujesz w całości ty samodzielnie, bo tata twierdzi, że nie ma już pieniędzy po zapłaceniu alimentów i różnych ekstrasów.
      - może być też tak, że pan po kilku latach jak najbardziej przyszłościowego związku, w który dużo zainwestowałaś, dojdzie do wniosku, że życie rodzinne to on już miał, dzieci ma i w ogóle to nie chce więcej. A że ty od iluś tam lat tworzysz z nim związek, ponoć oparty na szczerości, spokojnie budując tę waszą wspólną przyszłość, w której jak najbardziej jest miejsce na wspólne dziecko/dzieci, co zrobić?
      - dzieci partnera mogą widzieć w tobie uosobienie wszelkiego zła i niewiele będziesz mogła zrobić, by to zmienić. Szczególnie jeśli nie jesteś bezwolną osobą dającą sobą pomiatać.

      W zależności od nasilenia wszelkich objawów związku z panem z przeszłością, z różną częstotliwością będziesz sobie powtarzała: i po co mi to było?
        • truskawka-00 Re: Pan z przeszłością ,warto? 14.02.14, 15:33
          Ja mam teraz głównie te z kategorii wspólne dziecko - jego dziecko. (finansowe też, ale te wywołują u mnie jednak nieco mniej emocji). Najbardziej mnie wkurza inny sposób wychowywania, a właściwie brak jakichkolwiek zasad dla Młodego. I tak szczęście w nieszczęściu, że Mlody nie jest złym dzieckiem, ale ciągle się martwię, czy to postępowanie tego nie zepsuje.
          • truskawka-00 Re: Pan z przeszłością ,warto? 14.02.14, 15:35
            A no i jeszcze zamartwianie się o brak przestrzeni, mamy tylko 2 pokoje więc dzieciaki dzielą wspólny, do tej pory CAAAAŁY w zabawkach Młodego, teraz dochodzi coraz większa kopa zabawek Majki, już się robi ciężko. No i jak Młody u nas śpi, to Majka z łóżeczkiem przenosi się do nas, bo często się budzi i budziłaby Młodego. Niby to rozumiem, ale mnie to kłuje.
    • sofija_biala Re: Pan z przeszłością ,warto? 13.02.14, 21:25
      Dodałabym:
      - jeśli nie stać cię na to, by utrzymać siebie i wasze wspólne przyszłe dziecko, nie decyduj się na taki związek.
      - Twoje wakacje są albo z pasierbami (bo exia wreszcie wypuściła dziecko ze szponów) albo samotne (chłop nie ma kasy, urlopu) albo wcale - bo oboje nie macie kasy.
      - każde święta, uroczystości rodzinne, ferie, wakacje będą wiązały się z problemami logistycznymi - czytaj: będzie, jak exi pasuje.
      • belzebubel Re: Pan z przeszłością ,warto? 13.02.14, 21:36
        jeżeli on ma dzieci z poprzedniego związku i pojawi się wspólne dziecko - nagle okaże się, że na dziecko, za które jesteś odpowiedzialna, wpływa rodzeństwo prezentujące inny system wartości. Jeżeli będzie zazdrosne - zrobi wszystko, żeby wasze dziecko przypadkiem nie czuło się szczęśliwe ( jesteś głupia, jesteś wiedźmą, tata zostawi Ciebie ).. itd...Również finanse - ważniejsze są potrzeby dziecka z poprzedniego związku - czyli np. może się zdarzyć, że wyda ostatnią kasę na paliwo, żeby przywieźć swoją pociechę, a dla waszego dziecka nie będzie miał na pampersy czy mleko - zwyczajnie takie ma priorytety - i nie widzi w tym nic złego.
        uwaga, nawet jeśli na początku urzeknie cię, jakim jest super ojcem, może się potem okazać, że opiekę powierza tobie (zapewne dlatego, że ceni twoją umiejętność zabawy z dziećmi)
        eks - węszy, wypytuje przez znajomych itd... zna historie z Twojego życia - NAWET TE, KTÓRE SIĘ NIE WYDARZYŁY big_grin
        nikomu nie życzę takiego związku - ja nabawiłam się nerwicy żołądka i stałam się wstrętnym babonem, który nie lubi siebie
    • tully.makker Re: Pan z przeszłością ,warto? 14.02.14, 10:01
      W oparciu o moje doswiadczenia tak naprawde warto sobie zadac 2 pytania:
      -pierwsze dotyczy samej sibie i brzmi mniej wiecej tak - jaki jest moj stosunek do dzieci? czy je lubie? toleruje? jakie mam wobec nich oczekiwania? Zwiazek z dzieciatym facetem wiaze sie z jakas tam relacja z jego dziecmi, i jesli sie takich relacji nie chce, to lkepiej takiego mpakietu nie brac.

      Drugie pytanie jest tak naprawde jeszcze wazniejsze i determinuje szanse na sukces nowego zwiazku - dlaczego rozpadlo sie malzenstwo misia? Wiem, ze w fazie zakochania mamy tendencje by wierzyc w wersje misia, zwlaszcza ze czasmai fakty ktore obserwujemy zdaja sie te wersje potwierdzac - exia zachowuje sie jak suka. Warto sie jednak zawsze zastanowic, co bylo pierwsze - jajko czy kura. Czy mis odszedl, bo exia byla suka, czy mis wyzwolil w exi suke?
      Z doswiadczenie wiem, ze ludzie nie zmieniaja sie, i kiedy minie okres godowy mis bnedzie sie odnosil do nowej partnerki tak samo, jak odnosil sie do exi. Wiec warto wiedziec, na co sie piszemy.
      Aha, i zastanowmy sie powaznie nad zwiazkiem z facetem, ktorego exia jest prymitywem, puszczalska, alkoholiczka czy inna patologia. Pamietajmy, ze ten facet wybral sobie kogos takiego na partnerke i zastanowmy sie, co to mowi o nim. I o nas. Zly zwiazek z niewlasciwa osoba ma spory potencjal na zdolowanie kobiety i sprowadzenie jej do poziomu partnera. zawsze pytajmy siebie, jaki ten poziom jest.
      • mazoko Re: Pan z przeszłością ,warto? 15.02.14, 20:48
        > czy mis wyzwolił w exi suke?Zly zwiazek z niewlasciwa osoba ma spory potencjal na zdolowanie kobiety i
        > sprowadzenie jej do poziomu partnera. zawsze pytajmy siebie, jaki ten poziom j
        > est.

        cholera nigdy o tym tak nie myślałam ..... też częściej siebie nie lubię sad
        - jeżeli ci się wydaje że możesz komuś pomóc zarazić kogoś sobą, śmiechem-uważaj żeby nie zarazić się kimś..... (śmieje się przy synku -praktycznie tylko)sad
      • mamameg Re: Pan z przeszłością ,warto? 24.04.14, 11:27
        Aha, i zastanowmy sie powaznie nad zwiazkiem z facetem, ktorego exia jest prymi
        > tywem, puszczalska, alkoholiczka czy inna patologia. Pamietajmy, ze ten facet w
        > ybral sobie kogos takiego na partnerke i zastanowmy sie, co to mowi o nim.

        Nie zgadzam się z tym. To znaczy jeśli ktoś wybrał prymitywa, to owszem, najprawdopodobniej jest na podobnym poziomie, ale już alkoholik czy seryjny zdradzacz(płci dowolnej) potrafią się naprawdę dobrze kamuflować i jeśli ktoś nie ma dużego doświadczenia, to łatwo się pomylić. Mam trochę takich przykładów w otoczeniu, że pierwszy partner był beznadziejny a drugi jest normalny i związek udany.
        Z resztą Twojego postu się zgadzam.
        • karolana Re: Pan z przeszłością ,warto? 24.04.14, 12:15
          mamameg napisała:
          >To znaczy jeśli ktoś wybrał prymitywa, to owszem, najpra
          > wdopodobniej jest na podobnym poziomie, ale już alkoholik czy seryjny zdradzacz
          > (płci dowolnej) potrafią się naprawdę dobrze kamuflować i jeśli ktoś nie ma duż
          > ego doświadczenia, to łatwo się pomylić.

          Co do prymitywizmu, czasem jest tak, że ten prymitywizm (intelektualny, emocjonalny) pokryty jest sporą dozą dobrej gry aktorskiej oraz cwaniactwa i zdolności manipulowania.
          Osobiście podziwiam ex, która potrafi zmanipulować tyle zupełnie inteligentnych osób. Fakt, ze część z nich po prostu ma w nosie i nie wnika czy to, co słyszy jest prawdą czy nie, a część utożsamia się z losem "biednej, porzuconej, pokrzywdzonej", bo sama doświadczyła podobnego losu. Jednak nawet ja, znając babę i wiedząc do czego jest zdolna, co jakiś czas daję się nabrać.
          Tak jakoś jest, że człowiek ma nadzieję, że jednak ta druga strona "przejrzy na oczy", że człowiek nie może być aż tak podły i bezwzględny.
          Podobnie miałam z moim ex. Przez długi czas nie chciałam (sic!) wierzyć, że ktoś, kogo kochałam, mógł być po prostu ostatnim złamasem, który jedynie chciał się "dobrze ustawić" i mieć święty spokój.
          A że pierwsze związki zazwyczaj zawiera się w wieku lat około 20, kiedy jest się najczęściej naiwnym cielakiem patrzącym na świat przez pryzmat ideałów... cóż...
          Jedni ludzi są piękni, mądrzy i dobrzy. A inni mają tylko cwaniactwo. I każdy gra takimi kartami, jakie dostaje wink
          Gorzej, że ci piękni, mądrzy i dobrzy czasem dają się nabierać cwaniakom. To jest kanał sad
        • chalsia Re: Pan z przeszłością ,warto? 25.04.14, 00:45
          ale już alkoholik czy seryjny zdradzacz
          > (płci dowolnej) potrafią się naprawdę dobrze kamuflować i jeśli ktoś nie ma duż
          > ego doświadczenia, to łatwo się pomylić.

          nawet mając doświadczenie można się pomylić. Miałam znajomą, lekarkę psychiatrę, która dopiero kilka lat po wyjściu za mąż, jak ich dziecko miało kilka lat, zorientowała się, że jej mąż to alkoholik.
    • karolana Re: Pan z przeszłością ,warto? 15.02.14, 23:47
      Pan z przeszłością?
      Jasne, ale
      - bez dzieci!!!!!!!!!!!!!
      - z zupełnie bezkontaktową ex.
      Jeśli są dzieci, w 99, 99% przypadków jest ex, która staje się częścią życia.
      Życie w trójkącie z cudzymi dziećmi jest dla masochistek.
      Jest jedna rada:
      Dowiadujesz się, że facet ma dzieci - UCIEKAJ!!!!!!!!
    • wrzesniowa1980 Re: Pan z przeszłością ,warto? 17.02.14, 10:14
      Nie ma jednej odpowiedzi, czy warto. Na pewno związek z mężczyzną "z przeszłością" w postaci byłej żony i dziecka/dzieci jest o wiele trudniejszy. Ale sporo zależy od nas samych, od od charakteru jego byłej, od nastawienia dziecka, od warunków finansowych, a przede wszystkim od nastawienia mężczyzny wobec jego dziecka.

      Ale jeśli na podstawie własnych doświadczeń miałabym napisać kobiecie, chcącej się związać z "dzieciatym", z czym należy się liczyć, to byłoby to:
      - możesz usłyszeć od faceta, że więcej dzieci nie chce mieć, ponieważ to jego ukochane jest najlepsze na świecie i żadnego innego nie umiałby tak pokochać (ja to właśnie usłyszałam)

      - jeśli finasowo jest krucho, to nie możesz liczyć na zaspokojenie własnych potrzeb, bo dziecko partnera jest najważniejsze: jego szkoła za horrendalne pieniądze, jego ferie i wakacje, jego klocki lego do zabawy itp. Twoje potrzeby będą zawsze na ostatnim miejscu na liście priorytetów

      - wszystkie swoje plany będziesz podporządkowywać jego dziecku - Twoje życie będzie się kręcić wokół ustalonej rozpiski, swój urlop będziesz planować tak, żeby nie kolidował z planami faceta dotyczącymi dziecka, jeśli walentynki albo Twoje urodziny wypadną w dzień, kiedy jest dziecko, to możesz zapomnieć o tym, że cokolwiek będzie ustalane pod Ciebie;
      możesz zaplanować romatycznyc weekend we dwoje, po czym nagle zadzwoni eks i powie, że musi dziecko podrzucić na 3 dni i wszystko bierze w łeb, bo eks się nie odmawia w obawie przed zemstą w postaci ograniczenia kontaktów z dzieckiem

      - musisz nauczyć się przemilczać pewne rzeczy - jeśli powiesz, że coś w zachowaniu dziecka albo w jego wychowaniu Ci się nie podoba, zostaniesz posądzona o zła wolę i złośliwość wobec tego "najcudowniejszego aniołeczka na całym świecie" - oznacza to, że być może będziesz musiała tolerować grymaszenie przy jedzeniu, posiłki trwające 3 godziny, które całkowicie rozwalają plan dnia całej rodziny, porozrzucane ubrania, oglądanie przez dziecko filmów do 1 w nocy, bo tata pozwala; będziesz patrzeć jak dziecko oszukuje i manipuluje, żeby tylko nie odrabiać lekcji albo nie iść do szkoły, jak nie ma żadnych obowiązków, tylko całymi dniami ogląda kreskówki i gra w gry komputerowe - będziesz na to patrzeć i myśleć, że tak nie powinno być, że to krzywda dla dziecka, ale będziesz siedzieć cicho, żeby nie urazić ego tatusia

      I jedna rzecz najważniejsza:
      - musisz nauczyć się żyć w cieniu, musisz zaakceptować bycie zawsze na drugim miejscu, to, że Twój facet zawsze będzie przedkładał dobro swojego dziecka ponad Twoje, że będziesz ignorowana przez sporą część czasu, bo tata z dzieckiem mają swoje sprawy - jeśli lubisz być w centrum uwagi, to związek z "dzieciatym" nie jest dla Ciebie.

      To tyle luźnych przemyśleń na ten temat. Piszę z perspektywy partnerki ojca totalnie zakochanego w swoim dziecku. Nie wykluczam więc, że są na świecie normalni ojcowie wink
          • anula36 Re: Pan z przeszłością ,warto? 17.02.14, 11:38
            U mnie wygladalo identycznie, dopoki pozostawalam w srodku tego ukladu jakos nie widzialam tego tak ostro, teraz dopiero czuje sie jak wypuszczona z kolonii karnejsmile
            Tyle ze nie zdzierzylabym takiego dictum w sprawie dziecka - bo co to ma byc? Nadczlowiek sie ma prawo rozmnazac ,ale sluzba juz nie?
            • wrzesniowa1980 Re: Pan z przeszłością ,warto? 17.02.14, 11:46
              Wiesz, ja bardzo chciałam dostosować do sytuacji w imię "wzięłaś sobie faceta z dzieckiem, to weź to na klatę". Nie postawiłam granic, bo myślałam, że mi nie wolno. A teraz jest już za późno (?), żeby na nowo zbudować swoją pozycję.

              A co do naszego potencjalnego dziecka, to ja już sama zupełnie nie mam na nie ochoty, bo już widzę, że miałoby ono baaardzo trudne życie w cieniu niebiańsko cudownego starszego brata. Gorsze, brzydsze, głupsze, bardziej płaczące.... O nie, dziękuję. Jeśli dziecko kiedykolwiek, to na pewno nie z tym mężczyzną.
        • wrzesniowa1980 Re: Pan z przeszłością ,warto? 17.02.14, 11:54
          smile
          Problem w tym, że ja już się dawno zaangażowałam. Tak bardzo mi zależało na tym związku... Ale z upływem czasu coraz bardziej mi taka sytuacja przeszkadza i boję się, że najlepsze lata życia po prostu zmarnuję, a i tak skończy się rozstaniem.
          • edw-ina Re: Pan z przeszłością ,warto? 17.02.14, 12:39
            nie ma co płakać pod tytułem: tak bardzo się zaangażowałam. Naprawdę. Miałam takie dwa lata, kiedy mimo tego, że miałam wszystkiego dość, jakoś trudno mi było odejść, bo przecież kilka lat razem, bo przecież też dużo dobrego było, bo kocham itp. Dopiero, kiedy przelała się czara goryczy i dotarło do mnie, że albo to rzucę w cholerę, popłaczę, ale stanę na nogi, albo będzie tylko gorzej. Kiedy już podjęłam tę decyzję, zaczęło być łatwiej. Przede wszystkim zaczęłam żyć tak, jakby ten związek był tylko miłostką o określonej dacie zużycia, która to data zbliżała się milowymi krokami. M wpadł w panikę. Zaczął się starać, zmieniać, szukać kompromisów. Ja mu w końcu dałam maleńką szansę. Wykorzystał ją na szczęście. Po jakimś czasie kolejną. Itd. Nie obyło się bez potknięć, ale dzięki mojemu nastawieniu i nie kłamiąc - kilku solidnych awanturach, zmiany zaczęły być widoczne i co najważniejsze - trwałe. Z takim toporem nad głową w postaci: nie zatrzymasz mnie, jeśli nie będę się czuła dobrze w tym związku, M żył bardzo długo. Do tej pory ma świadomość, że nie wygra ze mną jeśli się uprę i nawet dla dobra własnego dziecka nie pójdę na zbyt daleko posunięte ustępstwa. Dlatego jeżeli chcesz coś zmienić, to działaj. Tylko nie zakładaj, że twój partner się zmieni. Załóż, że chcesz mieć dobre życie u boku dobrego faceta i ten cel staraj się realizować. A kim będzie ten facet, to już zupełnie inna sprawa.
            • wrzesniowa1980 Re: Pan z przeszłością ,warto? 17.02.14, 13:12
              Dobrze czytać, że Wam się udało smile
              Do tego jednak trzeba partnera, któremu bardzo zależy. Myślę, że gdybym ja zaczęła stawiać warunki, to mój facet powiedziałby mi (zresztą już parę razy powiedział): jak jesteś taka nieszczęśliwa, to ja cię nie będę zatrzymywał. Bo on taki jest, że nie widzi błędów w swoim postępowaniu. Jeśli komuś się wydaje, że on popełnia błędy, to ten ktos ma problem, a nie on... No i tym kimś teraz jestem ja. Tak że naprawdę powoli spadają mi klapki z oczu i dostrzegam, żez tej mąki chleba nie będzie. Za dobra byłam, za bardzo się starałam dopasować i wszystko wszystkim ułatwiać, zapominając o sobie, a teraz już za późno na tupanie nóżką...
              • edw-ina Re: Pan z przeszłością ,warto? 17.02.14, 13:20
                A po co ci partner, któremu nie zależy? Jeżeli nie chce niczego zmieniać, jeżeli mówi ci, że albo zaakceptujesz swoją służalczą i niższą pozycję, albo możesz spadać, to nad czym się zastanawiać? Życie jest za krótkie, by się umartwiać i walczyć o przegrane sprawy.
                I rzecz kolejna - często kobiety straszą odejściem. Straszą i niczego z tym nie robią. takie groźby nie przyniosą kompletnie nic. Choćby dlatego, że zupełnie inaczej się zachowujesz, inne sygnały wysyłasz, kiedy jesteś na coś zdecydowana, a inne, kiedy to tylko straszak. Więc ja nie liczyłabym na zmianę po postraszeniu. Jeśli cokolwiek z tego miałoby by być, to on o ciebie zawalczy. Jeśli nie zawalczy, to masz tym jaśniejszą deklarację, że nie ma sensu w tym tkwić.
                • wrzesniowa1980 Re: Pan z przeszłością ,warto? 17.02.14, 13:26
                  Ja nie straszę odejściem, raczej parę razy zasygnalizowałam, że nie jest mi dobrze w takim układzie i na to była tamta odpowiedź.
                  Sama zaczynam dostrzegać, że sprawa jest przegrana, ale nie jestem osobą, która potrafi odejść z dnia na dzień. Chcę spokojnie dojrzeć do takiej albo innej decyzji.
          • optymist75 Re: Pan z przeszłością ,warto? 17.02.14, 12:46
            wrzesniowa1980 napisała:

            > smile
            wrzesniowa1980 napisała:

            > smile
            > Problem w tym, że ja już się dawno zaangażowałam. Tak bardzo mi zależało na tym
            > związku... Ale z upływem czasu coraz bardziej mi taka sytuacja przeszkadza i b
            > oję się, że najlepsze lata życia po prostu zmarnuję, a i tak skończy się rozsta
            > niem.


            Dlatego warto porozmawiac z partnerem jak najwczesniej,o naszym miejscu w zwiazku o tym jak my sie w nim czujemy i co nam przeszkadza.
            Jesli rozmowy nie daja efektow i nic sie nie zmienia ...trzeba sie rozstac sadniestety.
            Chyba wiekszosc z nas przeszla taka rozmowe,ja tak i duzo sie zmienilo wink

            TU i TERAZ
          • tully.makker Re: Pan z przeszłością ,warto? 17.02.14, 14:31
            Z calym szacunkiem, ale powazne zaangazowanie to wspolny kredyt i dziecko w drodze, i jeszcze zwolnienie z pracy w zwiazku z ciaza.

            Dopoki z facetem wiaza nas tylko uczucia, a nie zobowiazania finasowo - bytowe, to jeszcze mozna sie ewakuowac. Ja wiem, ze jak czlowiek kocha to mysli,z e sprawa jest powazna, ale z perspektywy moich 43 lat moge powiedziec, ze moja przeszlosc jest usiana facetami, bez ktorych, jak mi sie wowczas wydawalo, nie dam rady zyc. A zyje i mam sie swietnie wink
    • rybkka24 Re: Pan z przeszłością ,warto? 18.02.14, 15:16
      Warto jeżeli teraźniejszość jest ważniejsza od przeszłości.
      A obecna partnerka jest ważniejsza od eks.wychowywanie dziecka ok.ale traktowanie dziecka jak pępek świata wyklucza szczęśliwe pożycie.
      Co może nas spotkaćconfusedwg.powyższego
      1. Przeszłość ważniejsza od teraźniejszości
      2. Co powie lub pomyśli eks ważniejsze co powie lub pomyśli obecna partnerka
      3.facet będzie traktował dziecko jak pępek świata i hodował księcia lub księżniczkę
      dziecko jest ważne ale związek też jest ważny,jeżeli pan ma inne zdanie to zostaje mu poszukać masochistki,albo poczekać aż dziecko pójdzie na swoje,jeżeli po latach nadopiekuńczości rodzica będzie wogóle w stanie
      • mamaoliwerka Re: Pan z przeszłością ,warto? 23.02.14, 10:01
        - my nie mamy wspólnych dzieci, ale mnie drażni że gdy jest u nas dziecko M to moje dzieci traktowane są jak małoletnie służątka którym daje nakazy i zakazy a królewna może wszystko...
        - gdy zwracam M uwagę na to że rozpieszcza swoje dziecko przez co "psuje" je odbiera to jako atak na dziecko...
        - to co gotuję jest niedobre ponieważ mamusia (ex) zawsze daje dziecku zupkę chińską a tatuś kurczaczka a u dziadków jada znowu tylko rosołek...
    • ksieznapodolska33 Re: Pan z przeszłością ,warto? 25.02.14, 00:05
      O Boże, świetny watek! Długo na taki czekałam!

      Ja też z wielkim entuzjazmem wchodziłam w związek z moich ukochanym. On pytał: "Czy nie przeszkadza Ci, że mam dziecko?", ja na to (zdziwiona pytaniem) "To wspaniale, ja też mam córkę, będzie cudownie, wesoło, gwarnie, itd.!!!)

      Co mnie czekało (a nigdy bym się nie spodziewała, głupia)

      1/Byłam "najwspanialszą kobietą na świecie', "nigdy w życiu czegoś tak silnego nie przeżył", ale mimo to w obecności jego synka byłam tłem, 3 planem, scenografią dla ich "idealnego związku" oraz dla jego "idealnego ojcostwa". Równie dobrze, mogłabym być kanapą... Nie istniałam ani jako partnerka, ani jako osoba uczestnicząca w sytuacji. Nie było mnie. Mój ukochany po prostu znikał... na spacerze szedł z synem w swoją stronę... rozmawiał tylko z nim... mówił tylko do niego... nie bawił się z moją córką nawet, jak go długo prosiła, bo był zajęty tylko synem. Wpatrzony jak w obrazek, nie zauważał, że w pomieszczeniu jest ktoś jeszcze... Na zakupach znikał z synkiem na ręku... nie było komunikacji... Moja córka pytała wciąż i wciąż ( w różnych sytuacjach) " Mamo, gdzie oni poszli??"

      2/ Moje dziecko z poprzedniego związku było ignorowane lub co najwyżej postrzegane jako świetna, starsza zabawka dla synka (czytaj: moja córka byłą dobra o tyle, o ile była użyteczna dla jego syna)

      3/Do planów wakacyjnych mogłam się tylko dostosować. Wszelkie terminy "życiowe" były uzależnione od porozumienia z ex, a nigdy ode mnie i moich planów czy marzeń.

      4/Przez psychotyczną ex byłam wplątywana w najdziksze sytuacje, przypuszczam, że gdyby nasz związek trwał dłużej, mój życiorys byłby bogato obudowany w historie wyssane z palca ex

      5/Byłam samotna, sfrustrowana, postawiona w sytuacji, gdzie mogłam się tylko dostosować do warunków, dyktowanych przez ukochanego. Żadnych kompromisów.

      6/ Jego potomek był na specjalnych prawach (cytaty: "małe dzieci (3 l.) potrzebują więcej uwagi, niż większe (8 l.)" oraz "Mój syn jest w gorszej sytuacji" (bo jest z rozbitej rodziny) - zaznaczam, że moja córka też jest z rozbitej rodziny, ale przecież jego syn jest w BARDZIEJ WYJĄTKOWEJ SYTUACJI, WIĘC POTRZEBUJE WIĘCEJ UWAGI I UCZUCIA!!!

      7/ Aha, i jeszcze jedno. Mimo że byłam traktowana skandalicznie (jak kanapa mniej więcej), każdy mój sprzeciw był oceniany jako zazdrość o jego potomka. Byłam zazdrosna i niedojrzała.

      8/Jestem pewna, że gdybym przetrwała w tym związku do emerytury, pojawiłby się problem dziedziczenia. I niestety, musiałabym pogodzić się z sytuacją, że co jego - to jego syna, a nie, np. naszego wspólnego dziecka czy również, częściowo, moje. Taka proza, mało poetycka.

      Pozdrawiam wszystkie tu obecne, niezbyt szczęśliwe macochy. Nigdy, NIGDY bym nie przypuszczała, że spotka mnie to, co się stało. I że to osobny, kompleksowy problem (wart opisania!).
      • chalsia Re: Pan z przeszłością ,warto? 25.02.14, 12:00
        6/ Jego potomek był na specjalnych prawach (cytaty: "małe dzieci (3 l.) potrzeb
        > ują więcej uwagi, niż większe (8 l.)" oraz "Mój syn jest w gorszej sytuacji" (b
        > o jest z rozbitej rodziny) - zaznaczam, że moja córka też jest z rozbitej rodzi
        > ny, ale przecież jego syn jest w BARDZIEJ WYJĄTKOWEJ SYTUACJI, WIĘC POTRZEBUJE
        > WIĘCEJ UWAGI I UCZUCIA!!!

        akurat ta kwestia była dość szeroko dyskutowana w Twoim wątku i AKURAT w Waszym przypadku te "specjalne prawa" dla syna Twojego partnera były jak najbardziej uzasadnione - bowiem prawdą jest, że TRZYLATEK potrzebuje więcej uwagi niż OSMIOLATEK oraz faktem jest, że jego małe dziecko było WTEDY w gorszej/bardziej wyjątkowej sytuacji niż Twoja córka, bowiem Twoja córka już od lat przywykła, że jej rodzice nie są razem, a dla syna Twojego partnera była to BARDZO ŚWIEŻA sprawa
    • litera29 Re: Pan z przeszłością ,warto? 21.05.14, 15:39
      smileTaki związek to rzeczywiście sprawa dla odważnych Pańsmile Bywa różnie, ale po dotarciu się obu stron - Ciebie i Jego. Co jeszcze może Cię czekać po związaniu się z panem z przeszłością, byłą żoną i dzieckiem z tego związku? To prawda, niewiele przyjemnego. Gdy euforia pierwszych tygodni miesięcy razem opadnie, rzeczywiście okazuje się to wyczynem często ponad siły i cierpliwość kobiety pracującej, matki, kochanki, macochy ( w jednym). Co jeszcze prawdopodobnie Cię może spotkać?
      - ciągnący się za Nim "ogon" byłej zony i ich wspólnego dziecka nigdy nie będzie miał końca...Nigdy!
      - wymęczona po 10 godzinach w pracy zdziwisz sie widokiem "pasierbiątka", ale eks właśnie wypadła niespodziewana delegacja i dogadała się,że tatuś zabierze dziecko na ten czas - bez zapowiedzi, bez uprzedzenia, bez dogadania sie z Tobą (ważne,że oni się dogadali między sobą);
      - Nigdy Twój partner nie odmówi zabrania dziecka do siebie przed obawa,że ekx będzie mu robic pod górke przy następnym spotkaniu;
      - jeśli w weekend, w którym przypadnie Jego opieka nad dzieckiem będziesz miała nawet 40 stopni C, wymioty i biegunkę - On i tak przywiezie dziecko, odizolowywując sie od Ciebie, żebyś przypadkiem nie zaraziła "pasierbiątka";
      - nawet jak wrócisz ze szpitala po zabiegu/operacji On przywiezie swoje dziecko w ten weekend i aby Tobie nie przeszkadzać zabierze go na pół dnia gdzieś na wyprawę,żeby Ci nie przeszkadzać. Doczołgasz się sama do kuchni - dzielna/samodzielna jesteśsmile
      - cokolwiek mu Ekx wyrządziła (zdradziła, zdeptała, ośmieszyła) - pamiętaj,że Ona jest Matką Jego dziecka - nie mów o Niej źle, bo możesz się narazić. Pamiętaj,że on może na nią psioczyć, Ty nie.
      - Jego Eks nie będzie się o Tobie pozytywnie wyrażać, nawet gdybyś na rzęsach stanęła;
      - ich wspólni znajomi, a teraz Wasi wspólni znajomi zawsze coś palną głupiego, co sprawi Ci przykrość, nawet jesli masz gruby pancerz - zaboli;
      - ich wspólnie znajomi niejednokrotnie nazwa Cie jej imieniem - doprowadzi to do odruchu wymiotnego za którymś z kolei razem (więc nie chodź na takie spotkania towarzyskie najedzonawinksmile
      - twardo będziesz musiała stąpać po ziemi, gdy w domu zjawi się pasierb/pasierbica;
      - będzie bywać tak,że będziesz cieniem przemykającym sie po pokoju, gdy partner będzie miał pod opieka swoje dziecko;
      - w dni bez pasierba/pasierbicy będziesz wszędzie zabierana, bo przecież jesteście parą/małżeństwem, ale gdy pasierb/pasierbica sie pojawia na weekend nie będziesz musiała jechać juz to tu, to tam....Mimo, iż nadal jesteś partnerką, żoną;
      - będziesz musiała dobrze liczyć pieniądze, ile na alimenty, ile na kaprysy pasierba/pasierbicy, a ile na Twoje dziecko jest wydawanych pieniędzy w rodzinie - szala może sie tu przechylać na korzyść pasierba/pasierbicy, więc musisz byc czujna...
      - będziesz musiała znosić stały kontakt telefoniczny (rozmowy, smsy) twojego partnera i jego byłej.
      Na coś jeszcze pewnie wpadnęwink
        • litera29 Re: Pan z przeszłością ,warto? 21.05.14, 19:25
          No widzisz...każda metoda jest dobra, żeby stanąć na równe nogi...a najlepiej od razu twardo na nich stać, by terapia nie była konieczna...Cóż - łatwo się mówi, a serce nie sługa. Gdyby tylko taki Pan z przeszłością i "ogonem" zajarzył w sama porę, że wiele zależy od niego, kiedy łączy się drugi raz z inną kobietą - nie byłoby złamanych serc kobiecych i starganych nerwów. Wiele zależy od dojrzałości i intencji M, który musi sam zmienić w swoim życiu. Jeśli tego nie pojmuje i nie wprowadza w czyn - marnuje cenny czas kobiety. Czasami Panowie zwyczajnie powinni się zatrzymać, trzeźwo spojrzeć jak to wszystko wygląda z różnych punktów siedzenia. Jeśli nic nie widzą, lub nie widzą nic niepokojącego (nawet jeśli wysyłasz czytelne i wyraźne sygnały) - niech lepiej idzie w siną dal i da żyć...tak normalnie, zwyczajnie żyć.Bo jest się razem, by być szczęśliwymi, a nie by katować psychicznie swoją połowicę. Nawiasem mówiąc, nie słyszałam by ex mąż zadręczał nowo powstały związek swojej ex żony. Prócz macochowania, jestem tez matką - rodzicielką, która oddaje od czasu do czasu swoje dziecko pod opiekę ojca dziecka. Nie wtrącam się, nie wydzwaniam, nie nakazuję, nie pytam, nie drążę - sami sie od lat umawiają, sami rozwiązują swoje sprawy, sami uzgadniają terminy spotkań . I tak odkąd córka skończyła 7 lat. Ja sie nie wtrącam, nie czepiam, a oni maja wolna wolę. Nowa partnerka mojego Ex to powinna mnie po pietach całować, bo esa w telefonie swojego Pana ode mnie nie znajdzie. To nie ja mam sie dogadać z byłym - rozwiodłam sie i zamknęłam furtkę. To on ma sie dogadać z córka, a córka z nim. Takie zdrowe rozwiązanie, nic na siłę, dziecko nie było nigdy szarpane. I układy takie wszystkim odpowiadają od prawie ośmiu lat. Nikt nie narzeka, nikt się nie kłóci, nikt nie smęci na tatusia, mamusię, niewdzięczność dzieciaka itp.
      • edw-ina Re: Pan z przeszłością ,warto? 21.05.14, 22:51
        A moja praktyka mówi, że facet niewydolny będzie niewydolny również bez przyległości w postaci ex i strasznego dziecka. tylko później się to zauważy. Poza tym jeśli facet robi ci to, co opisałaś w wątku, to oczywiste, że dziecko będziesz traktowała jako strasznego manipulanta.
        • karolana Re: Pan z przeszłością ,warto? 22.05.14, 07:49
          edw-ina napisała:

          > A moja praktyka mówi, że facet niewydolny będzie niewydolny również bez przyleg
          > łości w postaci ex i strasznego dziecka. tylko później się to zauważy. Poza tym
          > jeśli facet robi ci to, co opisałaś w wątku, to oczywiste, że dziecko będziesz
          > traktowała jako strasznego manipulanta.

          Edw-ina, ŚWIĘTE SŁOWA.
          I nic więcej nie powiem wink
          • ksieznapodolska33 Re: Pan z przeszłością ,warto? 22.05.14, 08:42
            Zgadzam się rowniez w całej rozciągłości.
            Dodam jedynie, że czasem tej niewydolności nie odkryjemy nigdy - bo chodzi o nasze wspólne dziecko wink
            Ja od siebie mogę potwierdzić: niewydolność mojego partnera wyszła na jaw 1/ w poprzednim zwiazku po 6 latach, po urodzeniu sie dziecka (zakochał sie w synku bez pamięci i zaczął... odcinać sie z nim od matki!!! 2/ w naszym zwiazku po... miesiącu. Z powodu jego całkowitego wyłączenia sie ze swiata przy dziecku.
            Oczywiscie, absolutnie nie chodzi o dziecko. To wyłącznie kwestia samego mężczyzny.
        • 13monique_n Re: Pan z przeszłością ,warto? 22.05.14, 14:27
          > A moja praktyka mówi, że facet niewydolny będzie niewydolny również bez przyleg
          > łości w postaci ex i strasznego dziecka. tylko później się to zauważy. Poza tym
          > jeśli facet robi ci to, co opisałaś w wątku, to oczywiste, że dziecko będziesz
          > traktowała jako strasznego manipulanta.
          To ja też się podpiszę pod słowami Edwiny. Dodam tylko, że warto dać sobie czas (czas to coś, co się strasznie dłuży, jak mamy atak motyli w brzuchu) na zauważenie niewydolności faceta. Albo precyzyjniej - na zauważenie NIEAKCEPTOWALNYCH dla mnie niewydolności. Poczekać. Pokochać na malutką odległość i patrzeć, patrzeć i patrzeć. smile
        • altz Re: Pan z przeszłością ,warto? 22.05.14, 17:52
          edw-ina napisała:
          > A moja praktyka mówi, że facet niewydolny będzie niewydolny również bez przyleg
          > łości w postaci ex i strasznego dziecka. tylko później się to zauważy. Poza tym
          > jeśli facet robi ci to, co opisałaś w wątku, to oczywiste, że dziecko będziesz
          > traktowała jako strasznego manipulanta.

          Mogę prosić o rozwinięcie? Na razie dla mnie to jest ogólna myśl pod którą każdy może sobie coś podłączyć, każdy co innego. smile
    • optymist75 Re: Pan z przeszłością ,warto? 14.08.14, 10:07
      Przez kilka pierwszych lat a może dłużej będziesz zachodzić w głowę,dlaczego matka twojego pasierba/pasiebicy/pasierbów wpędza własne dzieci które ponoś TAK KOCHA w wieeeczne poczucie winy. Wymaga od nich bezwzględnej lojalności ,chociaż dzieci tego za cholerę nie rozumieją i chcą mieć 2 rodziców po równo a nie ojca od -do i gdy proszą by w wakacje mogły zostać dzień dłużej u ojca to słyszą NIE,bo mamusia już ma plany.
      Po wakacjach okazuje się,że dzieci w tym czasie widziały tylko dom sąsiadów ale to i tak było lepszą atrakcją niż dzień spędzony z ojcem niedojdą.
      Oczywiście eks będzie dzieciom opowiadać niestworzone historie jakie to atrakcje ominęły dzieci gdy byli u ojca ,a mogli być z nią i "doskonale się bawić".
      Ręce mi opadają i chyba się nie przyzwyczaję.
      • olewka100procent Re: Pan z przeszłością ,warto? 14.08.14, 13:36
        w obecności 17 letniej córki zapomina o moim istnieniu, idziemy do knajpy , pyta córki czy chce coś do picia , mnie zauważa po dłuższej chwili . Kiedyś byliśmy na wycieczce, wydaliśmy całą gotówkę, zostało chyba z 5 zł a w sklepiku po drodze nie można płacić kartą, oczywiście kupił córce picie, mnie nawet nie zapytał , byłam w ciąży , a o moim synu to nawet nie ma mowy , żeby zapytać.
        Wydawanie pieniędzy na pasierba jest również problemowe, co innego kiedy sytuacja finansowa jest dobra, ale rodziny żyjące na przeciętnym poziomie, będą odczuwać co miesięczny odpływ gotówki w postaci alimentów. Nie możesz sobie zaszaleć i kupić kiecke czy spodnie za 300 zł no bo alimenty . Gdyby nie alimenty mogłabyś odkładać te pieniądze na wakacje i byczyć się 2 tyg w jakimś ciepłym kraju , niestety pozostaje ci camping nad jeziorkiem . Wizyty 17 latka u ciebie w domu mogą być jeszcze do zniesienia, gdyby nie to że nastolatka postanowiła sobie siedzieć 2 tyg. do tego przyprowadzać sobie chłopaka i uprawiać z nim seks pod nieobecność ojca ( bo ja jej do pokoju nie zaglądam) jak również wchodzenie i wychodzenie z domu co 30 min pod klatkę na fajkę . Zostawianie samej w domu z tymże chłopakiem, który siedział za złodziejstwo w poprawczaku .
        • olewka100procent Re: Pan z przeszłością ,warto? 14.08.14, 13:40
          jest również trochę niepokojące. Kiedyś byli sami w domu na noc i prawie popsuli tv bo chcieli sobie włączyć zestaw kolumn żeby posłuchać głośniej muzyki, spali w naszym łóżku i bóg wie co jeszcze tam wyrabiali . Grzebanko w szafkach też pewnie było . Można pisać i pisać. Co sobie myślę ? ,, Na ch.... mi to było "
          • ksieznapodolska33 Re: Pan z przeszłością ,warto? 14.08.14, 14:04
            Olewka,
            To także Twój dom, masz prawo go chronić.
            Dlaczego wpuszczasz do swojego domu złodzieja?

            Ewentualny argument, że nie musisz się zgadzać ze względu na dobro sytuacji jest tutaj nie do przyjęcia.
            Zachowanie z zapominaniem o Tobie i spychaniem na drugi plan - skandaliczne.
            Ja w podobnej sytuacji (tyle że malec miał 3 lata) TRZASNĘŁAM DRZWIAMI.
            Kosztowało mnie to depresję, ale dziś widzę, że miałam świętą rację, bo sytuacja nie rokowała!!!!
    • aiwlysji Re: Pan z przeszłością ,warto? 14.08.14, 17:15
      Jestem w odwrotnej sytuacji, to ja jestem tym rodzicem, ktory podporzadkowuje swoje zycie pod "plany" eksa, ktory od 1,5 roku mieszka z corka. Ja jestem "tylko" na weekendy, wakacje, swieta, choroby etc. z moim terazniejszym mezem mamy male dziecko, ktorego zycie tez jest "zdeterminowane" faktem, ze ma siostre.
      Moja sytuacja jest latwiesza jako, ze faceci sprawniej dostosowuja sie do rodziny patchworkowej (tak mi sie wydaje). Dzis np. moj eks zapytal mnie czy moglabym na tydzien wprowadzic sie do niego, zeby zaopiekowac sie corka, w czasie kiedy on poleci na swoje wakacje byc moze z jakas mila pania. Owe wakacje wypadna akurat w czasie roku szkolnego, wiec to ja musze przyjechac do corki, nie odwrotnie. Odpowiedzialam bez zmrozenia oka, ze oczywiscie, mimo, ze wlasciwie powinnam to przedyskutowac z moim mezem (zapytac o zgode?). Dlaczego.....bo nie wyobrazam sobie, ze moj eks wynajmie kogos obcego do opieki, kiedy ja mam mozliwosci, zeby zajac sie WLASNA corka.
      To nie jest kwestia tego, ze corka jest wazniejsza od meza, tudziez maz jest tylko "dostawka" do mojego zycia, ja mam bardzo ograniczony wybor, ograniczony poprzez decyzje (zawinione badz nie) z przeszlosci.
      Oczywiscie moglabym nie isc eksowi na reke, moglabym byc "sztywna" w ustaleniach, zaznaczyc ostro granice, jako, ze jego zycie wplywa na moje zycie rodzinne...ale co to oznacza w praktyce....ano to, ze rykoszetem oberwie moja corka.
      Jedyna recepta to wspolpraca, innej nie widze!
      To, ze udaje mi sie wspolpracowac z moim eks wydaje mi sie, ze wynika z 2 regul, ktorych zawsze przestrzegalam:
      -nie wiazac sie z facetem, ktory bardzo zle wypowiada sie o swojej eks dziewczynie/zonie/kochance, a juz zupelnie jesli kresli swoja byla jako patologie, jej rodzine jako potworow!
      (tutaj uklony w strone tully, ktora napisala bardzo madry post w temacie)

      -nie wymagac od innych tego czego sama nie moglabym nigdy zrobic

      A swoja droga, ktora z was bedac w odwrotnej sytuacji (wasze dziecko mieszka z ojcem, widzenia sa weekendowe) podeszlaby z usmiechem do prosby terazniejszego partnera coby odwolac spotkanie z dzieckiem i milo spedzic czas tylko we dwoje, jako, ze np. w ostatnim czasie sie odaliliscie/duzo pracowaliscie/inne....?


      • litera29 Re: Pan z przeszłością ,warto? 17.08.14, 14:44
        aiwlysji napisała:

        > Jestem w odwrotnej sytuacji, to ja jestem tym rodzicem, ktory podporzadkowuje s
        > woje zycie pod "plany" eksa, ktory od 1,5 roku mieszka z corka. czego sama nie moglabym nigdy zrobic
        >
        > A swoja droga, ktora z was bedac w odwrotnej sytuacji (wasze dziecko mieszka z
        > ojcem, widzenia sa weekendowe) podeszlaby z usmiechem do prosby terazniejszego
        > partnera coby odwolac spotkanie z dzieckiem i milo spedzic czas tylko we dwoje,
        > jako, ze np. w ostatnim czasie sie odaliliscie/duzo pracowaliscie/inne....?
        .........
        .warto tu czasem zajrzeć, poczytać, zastanowić się i pomyśleć, że faktycznie wszystko zależy od punktu siedzenia.....Mimo,że nasz punt jest taki, a nie inny.
        >
        • niezlamacocha Re: Pan z przesz³oci± ,warto? 18.08.14, 16:37
          Jakoś trudno mi się to czytało. Głównie dlatego, że wg mnie próby ustalenia reguł czy zasad panujących w związkach - nie mają najmniejszego sensu. Ludzie są różni, zasady, jakimi się kierują są różne, różne są reakcje i wartości czy cele. To co działa w przypadku jednego związku, nie musi zadziałać w innym. To, co dla jednej kobiety będzie raniące i trudne do zaakceptowania, po drugiej może spływać jak po kaczce.

          I albo ja nie żyję w normalnym świecie, albo jestem ewenementem, albo "jeszcze" mnie to nie dotyczy.
          Niemniej - gdybym podejrzewała, czy dowiedziała się, że mama używa w stosunku do mnie określenia "kobiety lekkich obyczajów" czy tym podobne - odzew byłby z mojej strony krótki, kulturalny i treściwy - w stosunku do pani ex oczywiście.
          Podobnie z opieką nad młodą - nie wyobrażam sobie, żeby mój partner zrzucał na mnie opiekę nad dzieckiem, kiedy on akurat nie może (i traktował to jako oczywistość).

          Myślę sobie, że 90% sukcesu to postawienie granic i to od początku.
          • optymist75 Re: Pan z przesz³oci± ,warto? 18.08.14, 17:27
            niezlamacocha napisała:

            >
            >
            > I albo ja nie żyję w normalnym świecie, albo jestem ewenementem, albo "jeszcze"
            > mnie to nie dotyczy.
            > Niemniej - gdybym podejrzewała, czy dowiedziała się, że mama używa w stosunku d
            > o mnie określenia "kobiety lekkich obyczajów" czy tym podobne - odzew byłby z m
            > ojej strony krótki, kulturalny i treściwy - w stosunku do pani ex oczywiście.
            > Podobnie z opieką nad młodą - nie wyobrażam sobie, żeby mój partner zrzucał na
            > mnie opiekę nad dzieckiem, kiedy on akurat nie może (i traktował to jako oczywi
            > stość).
            Wygląda na to,że właśnie ewenementem jesteś i szczęściarą do tego.

            > Myślę sobie, że 90% sukcesu to postawienie granic i to od początku.
            Tak granice zdecydowanie należy postawić.
              • edw-ina Re: Pan z przesz³oci± ,warto? 19.08.14, 12:02
                Życzę ci, abyś mogła to samo powiedzieć za pięć lat. Po roku, dwóch związku z M uważałam, że to najwspanialszy facet pod słońcem i rękę bym sobie dała uciąć za to. teraz byłabym bez ręki. I to nie dlatego, że jest zły, bo jest dobrym facetem i sensownym mężem, tylko dlatego, że pewne sytuacje wyzwalają reakcje, jakie nie zawsze są fajne i miłe. A jakie to sytuacje? Nie jestem w stanie przewidzieć. Nikt nie jest. Ogólnie można powiedzieć, że stresowe. Ale które, w jakim natężeniu, w jakiej konfiguracji - tego już nie przewidzi najsprawniejszy rachunek prawdopodobieństwa.
                • niezlamacocha Re: Pan z przesz³oci± ,warto? 19.08.14, 12:07
                  Edw-ina, ale ja nie oczekuję, że będzie fajnie i miło wciąż i nie będzie kłopotów. To byłoby bardzo naiwne. Widzę wady mojego partnera, czasem jestem zła na jego reakcje, moim zdaniem kompletnie niewspółmierne do sytuacji, wiem, z czym ma kłopot, co jest dla niego trudnością i z czym się mierzy.

                  Ale widzę też to jak bardzo się stara, jak słucha i słyszy, jak idzie do przodu krok po kroku, mimo, że jest mu czasem naprawdę ciężko. I to mnie ujmuje, pozwala mi go bardzo podziwiać i sprawia, że nie chcę u swojego boku nikogo innego (chociaż powtarzam - nie zawsze jest kolorowo smile ).
                • karolana Re: Pan z przesz³oci± ,warto? 19.08.14, 12:41
                  edw-ina napisała:

                  > Życzę ci, abyś mogła to samo powiedzieć za pięć lat. Po roku, dwóch związku z M
                  > uważałam, że to najwspanialszy facet pod słońcem i rękę bym sobie dała uciąć z
                  > a to. teraz byłabym bez ręki.

                  Oj, mialam dokladnie to samo smile Nie jedna, ale obie rece bym sobie dala uciac. I nie moglabym teraz pisac tego tongue_out

                  > I to nie dlatego, że jest zły, bo jest dobrym fac
                  > etem i sensownym mężem, tylko dlatego, że pewne sytuacje wyzwalają reakcje, jak
                  > ie nie zawsze są fajne i miłe. A jakie to sytuacje? Nie jestem w stanie przewid
                  > zieć. Nikt nie jest. Ogólnie można powiedzieć, że stresowe. Ale które, w jakim
                  > natężeniu, w jakiej konfiguracji - tego już nie przewidzi najsprawniejszy rachunek
                  > prawdopodobieństwa.

                  Tjaaaa... jak mi sie wydaje ze jestem w stanie przewidziec wszystko, zawsze zdarza sie cos, co mnie wprawia w stupor wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka