czy przyrodnie rodzeństwo odwiedza się???

01.09.04, 17:39
Witam!
Odwiedziła mnie ostatnio koleżanka, która jest z "jednej wielkiej rodziny"
tzn. ona+dziecko wspólne+jejM+jego dzieci z eks i eks ze wspólnym dzieckiem z
jej next+ jego dziecko z inną ex (o rany! ale mieszankasmile), w każdym bądz
razie bardzo się lubią razem spędzją wakacje, odwiedzają się itd. Podobno
fajnie się dogadują , dzieci się odwiedzają nocują u siebie Nie neguję
takiego typu rodziny.
Osobiście DLA MNIE to spore przegięcie uważam że dane rodziny powinny się
szanować nawzajem ale z dystansem bez zbytniego spoufalania się. Nie
wyobrażam sobie że eks daje mi rady jak mam postępować z moim M bo ona go
lepiej zna i żartować sobie na temat jego fantazji w łóżku - tak jak jest w
tym przypadku - Ale to moja opinia.
Z jej przykadu jedna nasuwa mi się pytanie Drogie Macoszki, szczególnie te
które mają podobne zdanie na ten temat jak ja. Jak to jest u Was z waszymi
maleństwami. Czy dzieci wasze wspólne z M i dzieci M z eks odwiedzają się u
siebie nawzajem tzn. bardziej technicznie - np. ona zawozi swoje dzieci do
dzieci M czyli do domu eks i eks się nimi zajmuje załóżmy cały dzień, bo
odwrotnie to wiadomo że dziecko M odwiedza tatę i jego żonę wraz z ich
wspólnymi dziećmi.
Jeszcze nie mamy z M wspólnych dzieci ale jesteśmy w trakcie działań idących
w tym kierunkubig_grinwink))Tak więc zastanawiam się jak to będzie kiedy my będziemy
mieć maleństwo czy to stosowne aby moje dziecko odwiedzało swoje przyrodnie
rodzeństwo w domu eks? czy może wystarczy jak się widują w naszym domu.
Pozdrawiam serdecznie
lara

    • lideczka_27 Re: czy przyrodnie rodzeństwo odwiedza się??? 01.09.04, 18:01
      Mnie się zawsze marzyło, by moje dziecko mogło pójść na przyjęcie urodzinowe do
      siostry, odwiedzić ją, gdy będzie chora na anginę, a mama siostry mojego syna
      potraktuje go po prostu zwyczajnie, po ludzku. Tu nie są potrzebne wielkie
      sentymenty, ale byłoby mi miło, tyle, że to takie fantazje wink
      Wolę, gdy jest tak do orzygu miło i "rodzinnie" niż wrogo. To drugie
      przerabiałam i smakuje podle. Jeśli dzieciakom w tym dziwnym, przyznaję,
      układzie jest OK, to chyba dobrze? Lara, z tego co pamiętam, to masz raczej
      pokojową eksię, chętną do spotkań itd.? Zazdraszczam wink

      Przy okazji wypalę z tematem, który mnie od jakiegoś czasu gryzie. Na macochach
      często pisze się o dzieciakach naszego chłopa, relacjach wszystkich dzieci itd.
      Są posty o rodzeństwie, radości z dobrych relacji, uczuć, tego, że te
      starsze, „nie nasze”, dobrze przyjęły przyrodnie rodzeństwo, pomagają przy
      maluchach itd. Piszemy o roli dzieci naszych facetów w życiu nie tyle naszym,
      co naszych dzieci, przeżywamy duży stopień pokrewieństwa, piszemy „rodzina”.
      Zastanawiam się czasem jak dziewczyny eks podchodzą do tematu. Oczywiście
      relacja „ja – dziecko neksi” nie istnieje. Ale czy są jakieś myśli „to siostra
      mojego dziecka”, „może gdy mnie już zabraknie oni będą dla siebie najbliżsi”
      itd. Może przeoczyłam, ale nigdy nie natrafiłam na wątek na samodzielnych
      typu „nie lubię drania, ale ma córkę, która moja mała kocha i zależy mi na
      kontaktach”, „czy kupujesz w imieniu swojego dziecka prezent urodzinowy dla
      jego przyrodniego rodzeństwa” itd.? Wiecie o co mi chodzi? Czy myślenie o
      dzieciach jest obustronne. Myślę, że bywa. Pamiętam jak kiedyś Pelaga
      wspominała, że kupiła chyba jakiś drobiazg, gdy urodziło się rodzeństwo jej
      synka. To taki miły gest… Wiem, że może czasem niewyobrażalny, gdy relacje są
      okropne, ale pięknie jest, gdy ludzie mogą żyć przyjaźnie (co nie znaczy, że
      żyją w przyjaźni, bo w to też trudno uwierzyć).

      Pozdrawiam
      lidka
      • lara27 Re: czy przyrodnie rodzeństwo odwiedza się??? 01.09.04, 18:45
        Liduniu tak eks jest ok. czasem tylko przegina z kasą ale to inna sprawa. Myślę
        że napewno obustronnie myśli się o dziecku nekst przecież to dotyczy jej
        dziecka eks. Zazwyczaj rodzeństwo, przyrodnie również bardzo się kocha. I
        napewno eks nie rzadko przeżywa różne emocje związane z siostrzycz./braciszkiem
        ponieważ jej syn/córka opowiadają o swojej sympatii do siostry/brata. O tym że
        np. dzisiaj się do mnie uśmiechał(a) choć ma zaledwie parę miesięcy lub
        bawiliśmy się świetnie, nauczyłe(a)m ją(ego) wymawiać moje imię itd.
        Pozdrawiam
        lara
      • pelaga Re: czy przyrodnie rodzeństwo odwiedza się??? 01.09.04, 21:15
        lideczka_27 napisała:

        > Zastanawiam się czasem jak dziewczyny eks podchodzą do tematu. Oczywiście
        > relacja „ja – dziecko neksi” nie istnieje.

        No w tych kategoriach raczej nie myslalam, czyli ta relacja wlasciwie nie
        istnieje dla mnie.

        > Ale czy są jakieś myśli „to siostra
        > mojego dziecka”, „może gdy mnie już zabraknie oni będą dla siebie
        > najbliżsi”

        TAk Lideczko mialam dokladnie takie mysli. To ja naciskalam, zeby ex powiedzial
        o rodzenstwie. Nexia byla wtedy w 7 miesiacy ciazy. Mlody jezdzil do nich
        regularnie od poczatku jej ciazy, ja myslalam, ze ex sie nawrocil, ze teraz
        kontakty beda regularne, ze wreszcie cos zrozumial. Stosunki byly bardzo
        poprawne, bez cienia wrogosci, zostalam zaproszona przez Next do ich domu, nie
        skorzystalam, bo jakos tak mi glupio bylo pakowac sie do nich. Rozmawialysmy o
        jej ciazy, o samopoczuciu, tak normalnie po babsku, kilka zdan przy okazji
        mojego telefonu z zapytaniem o Mlodego, podczas odwiedzi u nich (bo ja taka
        nadopiekuncza jestem wink I ja myslalam o tym dziecku jak o siostrze Mlodego.
        Wierzylam, ze jak kontakty beda juz regularne, to ze beda normalnym
        rodzienstwem (prawodpodobnie bedzie to jedyne rodzienstwo Mlodego), ze nawiaze
        sie nic porozumienia. Duzo rozmawialam z Mlodym, ze to jego siostra, ze siosty
        jeszcze nie ma, ma braci (stryjecznych), ze dziewczynek nie wolno bic, ze
        trzeba je kochac. Urodzilo sie dzieko, ja pognalam do slepu i kupilam spiochy z
        kaftanikiem. Kiedy zabrali Mlodego, zeby poznal siostrzyczke, Mlody wrocil z
        wypiekami na twarzy, zafascynowalany, ciagle gadal o siostrze. Narysowal ja na
        religii jako swoja rodzine.
        To byly ostatnie odwiedziny mojego dziecka u ojca.
        Potem byla sprawa o obnizenie alientow.
        A ja czuje sie jak debilka, ze nie domyslilam sie, ze te odwiedziny, to byla
        bron do sadu, ze zamieszalam dziecku w glowie, ze ma siostre.
        A moje dziecko niedawno zapytalo mnie, czy jak tatus ma nowe dziecko to jego
        juz nie potrzebuje.
        I co ja mialam odpowiedziec???????????????????????????????

        > itd. Może przeoczyłam, ale nigdy nie natrafiłam na wątek na samodzielnych
        > typu „nie lubię drania, ale ma córkę, która moja mała kocha i zależy mi
        > na kontaktach”,

        Nie widzialam takiego watku.

        > „czy kupujesz w imieniu swojego dziecka prezent urodzi
        > nowy dla
        > jego przyrodniego rodzeństwa” itd.?

        Mysle, ze kupowalabym, gdyby uklady byly takie jakie byly jak Nexia byla w
        ciazy.

        > Pamiętam jak kiedyś Pelaga
        > wspominała, że kupiła chyba jakiś drobiazg, gdy urodziło się rodzeństwo jej
        > synka. To taki miły gest…

        Tak sobie tez to wyobrazalam, ze zrobi im sie milo, ze Mlody nie jedzie z
        pustymi rekami, ze jak stosunki sa takie mile, to czemu nie. Kurcze ja to chyba
        czasem naiwna jestem.

        > Wiem, że może czasem niewyobrażalny, gdy relacje są
        > okropne,

        No teraz miedzy nami relacji nie ma, ale ja wiem, ze gdyby on sobie teraz
        przypomnial o dziecku, to te relacje bylyby okropne i moje zachowanie juz nigdy
        nie byloby takie jak dawniej. Ja mu po protu juz nigdy nie zaufam, ze tym razem
        odwiedziny beda regularne. Bez wyroku sadu dziecka nie dostanie.
        Potrafie byc tez wredna, jak juz sie mnie, wybudzi ze stanu sielankowej
        naiwnosci.

        > ale pięknie jest, gdy ludzie mogą żyć przyjaźnie

        Tak zazdroszcze takim zyjacym przyjaznie, bo to bardzo mile uczucie.
        Pozdrawiam
        • lara27 Re: czy przyrodnie rodzeństwo odwiedza się??? 01.09.04, 21:48
          Pelaga to smutne co napisałaś ale może mieli jakieś kłopoty finansowe po za tym
          sama wiesz ile dziecko kosztuje być może już ojca na to nie stać skoro ma już
          dwójkę dzieci. A czy nadal widuje się z dzieckiem tak jak przed pojawieniem się
          drugiego dziecka?
          Jeżeli robi różnice między swoimi dziećmi nie jest wart nawet komentarza
          Pozdrawiam
          lara
          • pelaga Re: czy przyrodnie rodzeństwo odwiedza się??? 01.09.04, 22:00
            lara27 napisała:

            > Pelaga to smutne co napisałaś ale może mieli jakieś kłopoty finansowe

            Ona pracuje, on tez (z ciekawostek moj ojciec zalatwil mu te dobra i dobrze
            platna prace). Ja wiem ile on zarabia, bo aliemnty sa zasadzone na procent
            zarobkow, a zasadzone jest 20%, wiec nie jest to strasznie duzo, moim zdaniem.
            Ja tych alimentow nie podwyzszalam od momentu zasadzenia i nie mialam zamiaru
            ich nigdy podwyzszac, bo cenie sobie swiety spokoj.

            > po za tym
            > sama wiesz ile dziecko kosztuje

            Wiem wiem smile)) Ale ja naprawde nie obdzieram go ze skory. Mam nienajmniejsze
            alimenty, ale on nie zarabia malo. Ja ponosze swoja czesc takze.
            Wiesz alimenty to zazwyczaj punk sporny, niestety sad((

            > być może już ojca na to nie stać skoro ma już
            > dwójkę dzieci.

            Stac go, ma 80% swojej pensji do wydania na nowa rodzine, naprawde nie zyja w
            biedzie i wyrzeczeniach.

            > A czy nadal widuje się z dzieckiem tak jak przed pojawieniem się
            > drugiego dziecka?

            On sie nigdy nie widywal regularnie z dzieckiem poza okresem ciazy Next, teraz
            nie widuje sie wcale.

            > Jeżeli robi różnice między swoimi dziećmi nie jest wart nawet komentarza

            Najwyrazniej pierwsze dziecko go nieiwiele obchodzi. Nie sadze zeby drugie go
            bardzo obchodzilo, gdyby nie byli razem, taki typ. Poki kocha matka dziecka
            kocha dziecko, potem bierze rozwod z dzieckiem tez.

            Smutne to wszystko sad
            • lara27 Re: czy przyrodnie rodzeństwo odwiedza się??? 01.09.04, 23:59
              Pelaga z tego wynika że to zwykły drań współczuję dzieciom tobie i nekst
              pozdrawiam
              lara
        • lideczka_27 Re: czy przyrodnie rodzeństwo odwiedza się??? 02.09.04, 22:43
          Pelaga, bardzo mi przykro z powodu tego, co piszesz... Dawno Cię nie czytałam i
          myślałam sobie, że może facet obudził się. Bardzo mi żal Twojego syna. Kiedyś
          opowiadałam Twoją historię mojemu M., ale z nim nie mogę normalnie dyskutować,
          bo on się zaraz wścieka i wygraża wszystkim ojcom szemranym aż ja tracę wątek i
          uszy mi mało nie zgniją od natłoku "wyrażeń". Myślałam, że może on umiałby mi
          wytłumaczyć takie postępowanie (w końcu też chłop), ale niestety - ani do rodu
          męskiego ani tym bardziej do ojcowskiego Twojego eksa nie zaliczył, a ja nie
          drążę, bo się martwię, by się wrzodów żołądka nie nabawił wink Mam nadzieję, że w
          Twoim życiu osobistym wszystko gra wink Jeśli zaś chodzi o nazywanie Twojego
          partnera "tatą", to mogę Ci powiedzieć, że będzie to dla Was wszystkich
          sztucznie brzmiało, ale może przyjść taki czas, że przyjdzie naturalnie i ani
          synowi, ani Twojemu M nie będzie z tym "dziwnie". Może tak być, naprawdę. Czas
          pokaże.
          Nawiążę jeszcze do tematu obniżania alimentów. Moje zdanie na ten temat znasz,
          myślałam o tym ostatnio sporo i mogę powiedzieć, że są sytuacje, gdy obniżka
          jest usprawiedliwiona, ale u Was tak nie było. Bywa, że rozwód dla małżeństwa
          jest jednoznaczny z powrotem faceta do "życia kawalerskiego". Gość jest sam,
          musi utrzymać jeno siebie - wówczas sąd zasądza mu alimenty na dziecko które
          ma, reszta idzie na jego wydatki. Bywa, że to suma spora - bo dziecko jedyne.
          Ale gość układa sobie życie. Neksie niestety to nie są ulepszone modele, które
          wpadek nie zaliczają (to taki wniosek na argumenty mam samodzielnych "jak się
          wiążesz z rozwodnikiem, to najpierw sprawdź czy go stać na drugie dziecko i
          dopiero zachodź”wink. I tak jak w pełnej rodzinie: kolejne dziecko nie oznacza
          automatycznej podwyżki pensji i to, co gość ma, musi teraz podzielić na
          wszystkie swoje dzieci. Co w sytuacji, gdy alimenty były zasądzone w warunkach
          jak napisałam wyżej? Nastąpiła wszak diametralna zmiana w życiu faceta (obniżka
          stopy) - musi utrzymać siebie, dziecko i żonę (jeśli nie pracuje, wychowuje
          malucha). Choć takie wnioski z ust samodzielnych nie padają, oczywistym jest,
          że „drugie dzieci” na wzór „pierwszych” są: niewinne, mają potrzeby, nie mogą
          płacić za błędy dorosłych. Słowem: choć bywa to bolesne: trzeba ująć pierwszemu
          dziecku, by dać też drugiemu. Może takich sytuacji jest skrajnie mało, ale
          bywają.
          No, to tak na marginesie było, jak sobie poczytałam Twoją przykrą historię z
          widzeniami i obniżką. Sądzę, że to była premedytacja: być może ustalili, że
          skoro dziecko w drodze, to będą szanse na obniżkę i poprzez częste kontakty
          chcieli te szanse zwiększyć? (wiadomo, że to jest w sądzie argument; właśnie
          dzięki bardzo częstym kontaktom sąd nie zwiększył alimentów mojemu M i zasądził
          łożenie na dziecko po połowie). Jeżeli była to czysta premedytacja, to jest to
          po prostu wstrętne. Ohyda.
          Napisz jak Twój młody się trzyma, czy bardzo tęskni, czy jest mu już choć
          trochę lżej.
          Jak zechcesz, to napisz też co postanowiłaś – tzn. czy macie uregulowane
          kontakty, czy on chciał je odnowić z młodym, ale nie pozwalasz na te
          sporadyczne wizyty no i jak się czuje synal.

          Pozdrawiam ciepło
          lidka
          • pelaga Re: czy przyrodnie rodzeństwo odwiedza się??? 03.09.04, 09:28
            lideczka_27 napisała:

            > Pelaga, bardzo mi przykro z powodu tego, co piszesz...

            Mi tez Lideczko przykro, czasami.

            > Dawno Cię nie czytałam

            Mam tysiace problemow rodzinnych, chory tata, a mnie wywalili z roboty (totez
            troche czesciej ostatnio bywam)

            > i myślałam sobie, że może facet obudził się. Bardzo mi żal Twojego syna.

            Nie, facet sie nie obudzil. A Mlodego tez mi zal sad((

            > Kiedyś
            > opowiadałam Twoją historię mojemu M.,

            Twoj M. to zdecydowanie inny gatunek faceta, nie drecz go smile)))

            > Mam nadzieję, że w
            > Twoim życiu osobistym wszystko gra wink

            Jesli chodzi o moja druga polowe o gra, reszta jakos sie sypie ostatnio. Ale
            ciesze sie, ze choc ta jedna sprawa w moim zyciu dobrze rokuje wink)

            > Jeśli zaś chodzi o nazywanie Twojego
            > partnera "tatą", to mogę Ci powiedzieć, że będzie to dla Was wszystkich
            > sztucznie brzmiało, ale może przyjść taki czas, że przyjdzie naturalnie i ani
            > synowi, ani Twojemu M nie będzie z tym "dziwnie". Może tak być, naprawdę.

            Ja nie neguje tego, ze tak moze byc, ale na razie jeszcze nie. Z tym "tato" to
            chyba ja najdziwniej sie czulam wink)) I w sumie to jakos tak mi ulzylo, jak
            przestal. Chyba balam sie wlasnie tego, o czym pisali wszyscy tu i na
            samodzielnej, ze jesli miedzy nami sie cos popsuje, to co wtedy z Mlodym???
            Kolejny "tata" pojdzie sobie w sina dal??? Bez sensu.

            > są sytuacje, gdy obniżka
            > jest usprawiedliwiona,

            Ja tez tak twierdze. Pewnie, ze to przykre, nagle miec mniejszy budzet, bo
            dziecku ciezko odmowic podstawowych spraw, ale czasem jest to konieczne.
            A idac tym tokiem rozumowania ja teraz moglabym pognac do sadu po podwyzke, bo
            stracilam robote, ale nie pognam, bo nie mam mocy na szarpanie i ogladanie
            naburmuszonej miny exa. Poza tym dla mnie to sprawa honoru i ambicji. Jakos dam
            sobie rade.

            > Neksie niestety to nie są ulepszone modele, które
            > wpadek nie zaliczają

            Hahahhah wink Dobre wink Wpadka ludzka rzecz, moj Mlody jest wpadkowy i nie
            zamierzam sie wybielac, ze jest inaczej smile

            > No, to tak na marginesie było, jak sobie poczytałam Twoją przykrą historię z
            > widzeniami i obniżką. Sądzę, że to była premedytacja: być może ustalili, że
            > skoro dziecko w drodze, to będą szanse na obniżkę i poprzez częste kontakty
            > chcieli te szanse zwiększyć?

            Ja to z perspektywy czasu dokladnie tak ocenilam, jako czysta premedytacje,
            wyrachowanie i wykorzytywanie dziecka w sadzie. Tylko ja nie sadze, zeby on to
            ustalal z Nexia (zeby to byl jej pomysl), stawiam na to, ze go "kolesie"
            poduscili. Pamietajac wspolne zycie, pomietam, jaki mieli na niego wplyw i jak
            mu "doradzali" przy rozwodzie. Chociaz ja naiwna czasem bywam, wiec moze i z
            nia ustalil. A zreszta co to za roznica. Krzywda dziecku zostala wyrzadzona.

            >cryingwiadomo, że to jest w sądzie argument;

            Dokladnie tak. I to wielki argument.

            > właśnie
            > dzięki bardzo częstym kontaktom sąd nie zwiększył alimentów mojemu M i
            > zasądził łożenie na dziecko po połowie).

            U mnie tez zasadzone jest po polowie, tyle, ze poza aliementami ex nie daje na
            dziecko ani zlotowki, zadnych extrasow. Dletego ja nie mialam zadnych
            sentymentow przy tej sprawie o obnizenie.

            > Jeżeli była to czysta premedytacja, to jest to
            > po prostu wstrętne. Ohyda.

            Prawda???

            > Napisz jak Twój młody się trzyma, czy bardzo tęskni, czy jest mu już choć
            > trochę lżej.

            Niestety Mlody nadal teskni, ostatnio nawet zadzwonil do niby-babci (ktora tez
            sie nim nie interesuje) i pytal o ojca swojego. A mi serce rozpadalo sie na
            milion kawalkow. Odzewu ojca oczywiscie nie bylo. Od wtorku zaczynamy znowu
            chodzic do psychologa dzieciecego, teraz jak siedze w domu moge sie tym zajac
            bardziej regularnie i czesciej, bo jak wiadomo, poradnie psych-pedag sa czynne
            do poludnia, przynajmniej na prowincji tak jest.

            > Jak zechcesz, to napisz też co postanowiłaś – tzn. czy macie uregulowane
            > kontakty, czy on chciał je odnowić z młodym, ale nie pozwalasz na te
            > sporadyczne wizyty no i jak się czuje synal.

            Nic Lideczko nie postanowilam wlasciwie. Niby planuje, ze jak sie odezwie, to
            odesle go do sadu, zeby wizyty byly ustalone, ale nie wiem, jak sie zachowam,
            jesli sie odezwie. Ale tak naprawde to ja nie licze juz za bardzo na to, ze on
            sie odezwie. Od czasu rozprawy nawet raz nie zadzwonil do dziecka, nie
            zainteresowal sie niczym, zajal sie najwidoczniej nowa rodzina, a o starej chce
            zapomniec. Ale ta przeszlosc go kiedys dogoni, Mlody niedlugo zrozumie, ze
            ojciec go olal i uniesie sie ambicja i sam nie bedzie sie chcial z nim widywac,
            nawet jesli po jakims czasie "ojczulek" sobie o nim przypomni.
            Problemem jest teraz dla mnie komunia Mlodego, nie podjelam jeszcze zadnej
            decyzji w tej sprawie.

            Pozdrawiam serrrdecznie
    • wipsania Re: czy przyrodnie rodzeństwo odwiedza się??? 02.09.04, 00:42
      Mała odwiedza Młodego, ale on już nie mieszka z matką. Przedtem Młody
      przychodził do nas.
      Ex kilka razy widziała naszą córkę podczas rodzinnych imprez (śluby, pogrzeby
      itp).
      Jakiś czas temu Mała była parę godzin u brata. Rozmawiałam z nimi przez
      telefon, pytałam o plany - tzn kiedy po nią przyjechać. Młody powiedział, że
      idzie do mamy na obiad i zaproponował, że weźmie małą ze sobą. Tak do końca nie
      wiem dlaczego, ale wpadłam w panikę. Nawet nie spytałam, czy on to wcześniej
      uzgodnił, ale jakoś tak z kontekstu wynikało, że raczej nie. Wymyśliłam
      bajeczkę, że obiad mam właśnie gotowy a potem będziemy się spieszyć itp
      Bałam się, że ex będzie dla małej nieprzyjemna, że powie coś złośliwego. Nie
      mam żadnych podstaw, żeby twierdzić, że tak na pewno by było, ale nie chciałam
      ryzykować. Mała miała wtedy chyba 10 lat.
      Zobaczcie, jakie to jest dziwne - ja obawiam się sporadycznego kontaktu ex z
      moją córką, a ona musiała pogodzić się z tym, że Młody (od 8 roku) przychodzi
      do nas, nocuje itd. Piszę "musiała" ponieważ M. słusznie stwierdził, że kontakt
      z synem nie może ograniczać się do "wizyt" w mieszkaniu ex. I trzeba przyznać
      ex, że jej bardzo zależało na tym, żeby te kontakty były prawdziwe, nie jakieś
      od święta - ustalili sami warunki i Młody bywał u nas zazwyczaj jednen dzień w
      tygodniu (z noclegiem) oraz miesiąc wspólnych wakacji. Czasami zdarzały się
      zgrzyty i odstępstwa od "grafiku", ale z perspektywy lat widzę, że to naprawdę
      były drobne i rzadkie sprawy.
      Młody też wolał bywać u nas niż żeby tata przyjeżdżał do nich, bo M. i ex
      działali na siebie jak płachta na byka.
      A co do obaw ex - mam nadzieję, że szybko stało sie dla niej widoczne, że ja
      nie skrzywdzę dziecka, bo naprawdę dbałam o Młodego bardziej, niż gdyby był
      moim synem.
      Pomysłu na jakiekolwiek wspólne działania ex i next nigdy u nas nie było.
      Pozdrawiam
      W
      • exena Re: czy przyrodnie rodzeństwo odwiedza się??? 02.09.04, 08:46
        u mnie jest tak

        moj syn ma sporadyczne ale dobre kontakty ze swoją przyrodnią siostrą
        kilka razy była u moich rodziców, kiedy ja tez była ze swoją córka i dzieciaki
        jak to dzieci bawiły sie ze sobą
        ani ja ani next nic nie miała przeciwko temu

        natomiast mam kolezanke, ktorej sytuacja wygląda podbnie jak autorki postu
        mianowicie:
        nie wiem czy zdołam to opisac heh
        sa
        dzieci wspolne ilosć 2
        jej ex z next ma 1
        jego nex z jej ex ma 1
        jego ex z jej next ma 1

        tworza jedna wielka rodzinę
        malo tego
        jego ex jest matką chrzestna jego dziecka z next
        natomiast jej next jest matka chrzestna jej dzecka z next
        dlaczego?
        poniewaz jej ex ożenił sie z jej najlepszą przyjaciolka
        natomist ona( jego eks) ozeniła sie z pzryjaciółki bratem czyli bratem next
        wszyscy sie kochaja i tworzą jedną rodzinę , dodam rodzina artystówsmile
        mam nadzije,ze nie popkreciłamwink
        • pom Re: czy przyrodnie rodzeństwo odwiedza się??? 02.09.04, 08:58
          Chyba trochę ale nic nie szkodzi.smile))
      • jayin Re: czy przyrodnie rodzeństwo odwiedza się??? 02.09.04, 11:45
        wipsania napisała:

        > Zobaczcie, jakie to jest dziwne - ja obawiam się sporadycznego kontaktu ex z
        > moją córką, a ona musiała pogodzić się z tym, że Młody (od 8 roku) przychodzi
        > do nas, nocuje itd.

        Wpisania - to nie jest dokładnie to samo wg mnie.
        Bo Ex mimo wszystko ma świadomość, że jej dziecko idzie odwiedzić/nocować u
        WŁASNEGO OJCA, a ty wypuszczałabyś swoje dziecko zupełnie na "obcy teren" - pod
        względem opieki (o ile twoje dziecko miałoby iść do Ex samo z bratem, bez taty)

        Tak mi się wydaje...że to jednak nie to samo smile
        • mamaadama4 Re: czy przyrodnie rodzeństwo odwiedza się??? 02.09.04, 22:57
          Mój syn nie odwiedza swoich braci w domu ich matki, bo oni tam rzadko bywaja.
          No i nie bardzo widze powód dla którego miałabym Adasia wysyłam co naszej eksi.
          Do naszego układu model jednej wielkiej rodziny zupełnie nie przystaje.
        • wipsania Re: czy przyrodnie rodzeństwo odwiedza się??? 02.09.04, 23:13
          > jayin napisała:
          > Bo Ex mimo wszystko ma świadomość, że jej dziecko idzie odwiedzić/nocować u
          > WŁASNEGO OJCA, a ty wypuszczałabyś swoje dziecko zupełnie na "obcy teren"

          Masz rację - jakoś zapomniałam o ojcu Młodego - może dlatego, że jak chyba
          większość mężczyzn łagodnym ślizgiem scedował na mnie zajmowanie się Młodym w
          naszym domu. Ex też go w końcu znała dość dobrze (mam na myśli M.) i mogła
          przypuszczać, że tak będzie. W tamtych czasach widywałyśmy się sporadycznie
          przy okazjach "odbioru" Młodego i wymieniałyśmy uwagi na jego temat, więc miała
          świadomość, że staram się, żeby mu było dobrze.
          Pozdrawiam
          W
Pełna wersja