Dodaj do ulubionych

czy nie marnuje swojego czasu?!

09.12.14, 03:12
Jesteśmy razem półtora roku. Młody jest u nas co weekend od piątkudo 19 do niedzieli.
Szczerze wielka miłość, na poczatku przysłoniła mi moje wcześniejsze postanowienia o tym zeby sie nie wiązac z facetem z dziekciem no cóż stało się. Na początku było cudownie, z czasem zaczeły sie schody. Jest to mój pierwszy takie mężczyna z którym zamieszkałam i chce stworzyc rodzine, ale ciągle przesladuje mnie mysl, ze zawsze bede w cieniu jego poprzedniego zwiazku.
Młodym zajmuje sie kazda sobote do 15 poniewaz mój luby pracuje, czasem zabierze go babcia na sobote, ale zazwyczaj to Ja z nim siedze, jesli zdarzy mi sie zaprotestowac odrazu okazuje sie ze "nietoleruje jego syna" co on ma z nim zrobic, on za nim teskni i chhce go widywac..dlatego zabiera go do nas po pracy w piatek o godiznie 19-20 zeby sobie "na niego popatrzec te 2 h" po cyzm pół soboty to ja z nim siedze.. choc wcale mi sie to nie usmiecha. Wolałabym, żeby go zabierał do domu w sobote po pracy, oczywiscie ta opcje odpada.
Nigdzie razem w 2 nie wychodzimy, poniewaz jest młody, opcja zeby go w weekend nie było odpada, bo on nie może dziecka 2 tyg nie widziec. JAk chce gdzies isc w weekend to oczywiscie z młodym bo "co ci on przeszkadza: ;/.
A tak własnie przeszkadza, bo lubie młodego i on mnie tez ale czasem chciałabym w weekend spedzic tylko z moim facetem..niestety ta opcja odpada nie i koniec. w tygodniu widujemy sie wiecozrami o 19-20 albo czasem wcale jesli pracuje w nocy.
Matka mojego faceta ma obsesje na puncie wnuka, dzwoni 5 razy dziennie zapytac jak Mlody co z nim, czy sie dobrze czuje, co jadł, oczywiscie najlepiej jakbysmy co niedziele byli u niej na obiedzie bo ona musi wnuka zobaczyc... no ja pierdziele.
Jakbym chciała do własnej matki isc na obiad w weekend to tylko w obecnosci młodego..bo jakto bez niego, młody musi z nami iść.
Czuje sie jak w klatce, ogólnie nie mam nic do powiedzenia
Co tam, ze siedze z młodym co weekend, ze sie nim zajmuje, kupuje zabawki, opiekuje itd, jak tylko powiem ze czuje sie niedoeceniona badz ze chciałabym miec czasem weekend dla nas wolny od pracy , dzieci itd, to zaraz sie okazuje ze jestem zazdrosna o dziecko, ze on nie zostawi dziecka...i ze w ogole jestem najgorsza
Jak mnie poznał to snuł plany o slubie, wspolnych dzieciach małżeństwie.. teraz mówi ze jeszcze dla niego za wczesnie na slub, ze dziecko to moze za dwa lata... dodam ze mam 28.
No i tak sobie mysle czy nie marnuje czasu na taki zwiazek
Oczywiscie jest bardzo czuły dla mnei, kocha mnie okazuje to w czesto w słowach i czynach, ale jesli chodzi o kompromis wzgledem jego syna to niestety mam wielkie g.. do powiedzenia
Obserwuj wątek
    • konstancja16 Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 08:27
      Chyba Cie pogrzalo.

      A co Twoj ?luby? (sorry, Twoje slowa) robil z Mlodym w sobote do 15 poltora roku temu, gdy Ciebie nie było w ich zyciu? Co by zrobil teraz gdybys wyjechala, poszla do koleżanki, umowila się na kawe, zwiedzanie wystawy, babskie zakupy, rower, zumbe czy cokolwiek innego co mialas w zwyczaju robic w soboty poltora roku temu?

      Ja bylam w tej samej sytuacji 8 lat temu, Mlody w każdy weekend. Ale, na milosc boska, nie na mojej glowie. NM się nim zajmowal, a jak nie mogl albo chcieliśmy gdzies wyjść sami to zostawal u rodzicow NMa. Potem NM wyegzekwowal jeden weekend w miesiacy wolny (tak zresztą mieli zapisane tylko zwyczajowo zabieral na zyczenie matki dzieciaka w każdy weekedn). Teraz wprawdzie mamy Mlodego na 100% (i w tygodniu i w weekend), ale jest inaczej, bo raz ze ma już prawie 11 lat wiec nie wymaga ?zajmowania się? w takim wymiarze, a dwa ze sa tez nasze wspólne dzieci, znacznie bardziej upierdliwe.

      Wszystko wskazuje na to, ze jak wiele macoch, zostalas darmowa nianka nieswoich dzieci. Jeśli Ci to nie pasuje to zmien to teraz, bo im dluzej utrzymujesz ten stan tym trudniej będzie to ruszyc. I nie obedzie się bez obrazy majestatu. Nie wiem dlaczego niektórzy mysla, ze zajmowanie się ich dziecmi to dla reszty swiata istny zaszczyt i przyjemność. Przeciez to jest katorga. Do glowy by mi nie przyszlo podrzucić moje dzieci komus i oczekiwać opieki nad nimi za darmo.
      • annavel Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 08:52
        Oczywiscie jak jest jakas impreza to mlody idzie do dziadkow. Mlody czasem moglby zostac mamy na weekend ale po prostu moj facet nie chce woli aby byl u nas. Dodam jeszcze ze do sierpnua mieszkamy w kawalerce wiec wyobrazcie sobie te weekendy w trojke w jefnym pokoju. A moj facet sie dziwi ze mam dosc i jestem tym wykonczona i nieszczesliwa
            • konstancja16 Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 17.12.14, 14:14
              no, ale w 'normalnej' rodzinie (a co to jest 'normalna' rodzina btw?) to z reguly sa dwie dorosle osoby do ogarniecia tego wszystkiego. i moga sie wspierac i zamieniac: Ty robisz zakupy, a ja obiad, dzis Ty z dzieciarami na plac zabaw a ja na basen, a jutro ja sie nimi zajme, zebys mogl isc pobiegac. no, chyba ze mowimy o tej 'normalnej' rodzinie w ktorej kobita zasuwac na pelen etat, a potem wraca do domu obsluzyc wszystkich (zakupy, pranie, prasowanie, obiad, odrabianie lekcji, kapiel), bo przeciez pan domu PRACUJE. i jest zmeczony wiec jak wroci to sobie popyka na komputerze....
              • karolana Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 17.12.14, 14:52
                Konstancja, przecież wiesz, że "normalna" (cudzysłów zgubiłam) to rodzina nierozwiedziona, tak?
                Tutaj tatuś ma dla siebie, czas od niedzieli wieczorem do piątku wieczorem, a mama ma dla siebie od piątku wieczorem do niedzieli wieczorem.
                Tak ustalili i tyle.
                Zupełnie inną kwestią jest zachowanie faceta.
      • annavel Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 08:56
        Dodam oczywiscie ze moj dacet uwaza ze powinnam z mlodym zostawac bo jedtem dla niego jak druga matka... co mnie bardzo rozbawilo.. a z drugiej strony kazda krytyka uwaga wychowawcza konczy sie klotnia bo sie czepiam jego dziecka.
      • ledanna Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 11:19
        Pewnie powstało pierdyliard, ale dla każdej autorki wątku to ich jedna i niepowtarzalna sytuacja wink

        Moja rada dla Ciebie, annavel - jeśli chcesz zgłębić temat poczytaj sobie to forum, zwłaszcza wątki z podobnymi historiami, wyciągnij wnioski. Czy się to zmieni? Na 90% nie, bo Twój facet jest zadowolony z takiego stanu rzeczy - ma Młodego w piątek wieczorem, w sobotę kiedy jest w pracy Młody ma opiekę i od razu po powrocie z pracy Twój facet może się cieszyć synem. ALE nie przejdzie mu na myśl, że Ty możesz nie być taka zachwycona tym faktem. Jeśli rzeczowa i spokojna rozmowa nie pomoże (nie znam Twojego faceta, ale skoro unosi się od razu emocjami i wysuwa takie kontry to pewnie nie pomoże) to po prostu znajdź w sobie siłę i znajdź sobie zajęcie na soboty. Koniecznie poza domem. Bo masz prawo do swojego własnego czasu. Może wtedy facet zauważy, że nie jesteś jedynie darmową niańką?
        Pewnie na początku będzie obraza majestatu, urażony facet, ostentacyjne reakcje. Musisz być na to przygotowana.
        I zastanów się, czy takiego związku i takiego męża i ojca Twoim dzieciom będziesz chciała. Może to jedyny minus, który da się jakoś przeżyć, a może nie? Na ot pytanie już Ty tylko znasz odpowiedź.

        A Młodym oczywiście czasem możesz się zająć - jeśli Cię o to ktoś poprosi i zapyta czy nie masz nic przeciwko wink
        Ucz się na naszych błędach wink
          • ledanna Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 14:17
            tyż prawda wink

            Ja widzę na moim przykładzie, że swoich błędów sporo popełniłam, ale niektóre uświadomiło mi dopiero forum wink
            a kilku nie popełniłam, albo nie brnęłam w nie dalej, bo lektura forum pozwoliła mi na pewne refleksje.
            Dlatego za karolaną - powinno się stworzyć taki poradnik wink póki co pozostaje lektura pozostałych wątków wink
              • optymist75 Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 14:44
                edw-ina napisała:

                > A może zamiast sobie gadać, po prostu taki poradnik stwórzmy i zawieśmy na foru
                > m obok listy obecności?

                Ja jestem ZA,szkoda,że wcześniej żadna macocha nie pomyślała,oszczędziłoby mi to 5 latek nerwów wink
                Można by podciągnąć też pod ten wątek ,jako" jedno z przykazań" smile
                forum.gazeta.pl/forum/w,14479,149512290,149512290,Pan_z_przeszloscia_warto_.html
                Co myślicie kobitki?
                --
                TU i TERAZ
        • karolana Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 11:45
          Ledanna, jasne, że dla każdej autorki sytuacja jest jedyna i niepowtarzalna, bo to jej emocje.
          Tylko tak na logikę - ile było wątków, postów o tym, że facet zwala odpowiedzialność na dziecko na nową kobietę, a kiedy ona śmie protestować to jest obraza majestatu?
          Tutaj powinien zostać napisany jakiś przewodnik, a w nim informacje - jeśli facet obarcza Cię opieką nad jego dzieckiem i uważa, że kobieta powinna piać z zachwytu, to spróbuj jasno postawić granice, a jak facet strzeli focha z przytupem, uciekaj jak najdalej.
          Pytanie autorki - czy nie marnuje czasu.
          Zakładając, że próbowała rozmawiać (skoro pojawiły się oskarżenia wobec niej, próby rozmów musiały być) i wyjaśniać swoje stanowisko - tak, marnuje czas.
    • lolcia-81 Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 11:48
      zajrzałam tu rano i już miałam napisać: uciekaj tak szybko jak się da. , ale nie chciałam pierwsza wyjść na zołzę wink No to teraz napiszę bez skrupułów: UCIEKAJ z tego jak najszybciej , lepiej nie będzie, a pewnie będzie gorzej.
    • edw-ina Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 13:25
      Spędzasz z facetem godzinę - dwie po w tygodniu, w weekendy go nie masz, praktycznie w ogóle go nie masz. Przecież de facto ty nawet tego człowieka nie znasz i chyba raczej kochasz swoje o nim wyobrażenie niż jego. Więcej czasu na aktywnych rozmowach/wypadach do pubów itp. spędzałam z kolegami z pracy, a nie uważałam, że któregokolwiek super znam.
      Masz na karku cudze dziecię, teściową, mieszkacie na kupie w kawalerce, a ty się jeszcze zastanawiasz, czy przypadkiem nie popełniasz błędu nie piejąc z zachwytu? Wiesz, ja wredna zołza jestem, ale wychodzę z założenia, że to facet ma o mnie zabiegać, starać się, mówiąc obrazowo: rozpościerać pawi ogon. A nie ja będę się zastanawiać, czy to minimum mi wystarczy.
      Cytując nieobecną od dawna Tully: nie ma ofiar, są tylko ochotnicy.
      • annavel Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 14:59
        Tego wolnego czasu w dwojke mi brak. Lezenia w dwojke w lozku cala niedziele. W wakacje np caly miesiac mlodego nie bylo bo byl na wakacjach i wiecie co to byl nasz najlepszy okres i najcudowniejszy zero jakiejkolwiek sprzeczki.
            • belzebubel Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 15:47
              matko, dziewczyno... jesteś taka młoda... spierniczaj w podskokach... chyba że lubisz być tą, która zawsze się dostosowuje - a potem , jesli dojdą wspólne dzieci, również i one będą musiały się dostosowywać... u mnie opieka nad córką Misia jest pół na pół mój luby np. tylko swojej córce opowiada bajki na dobranoc - nasz wspólny syn nawet już sam wywnioskował ze spokojem, że jak mama się rozstanie z tatą to tata jemu też będzie bajki opowiadał. Ja, kiedy ośmielam się powiedzieć - nie zostanę z Twoją córką, jak wyjeżdżasz, słyszę - najlepiej ją uśpijmy... jak powiedziałam, że plecak za 500 zeta to jednak za drogo, kiedy nie mamy na rachunki, słyszę, że to nie moje pieniądze.
              o kur*a, jaka ja jestem głupia i uległa...
              rada doświadczonej po kilku latach - marnujesz swój czas... a w sumie, to jeśli uciekniesz i potraktujesz ten zwiazek jako cenną nauczkę, to nie będzie to czas zmarnowany...
              • annavel Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 16:33
                smutne co piszesz, tez mi znajoma opowiadała o tym, ze dziecko lubego jet zawsze na perwszym na miejscu bo jest przeciez pokrzywdzone;/

                Ogólnie jet mi bardzo przykro, nawet mu wczoraj powiedziałam, ze czuje sie oszukana, ze na poczatku miało byc inaczej a teraz czuje sie jak w klatce gdzie nie mam nic do powiedzenia
                i teksty jak mówie ze chce razem spedzic weekend, ze nie porzuce syna dla ciebie....
                Ja bym chciała miec dziecko za jakies 2 lata a mam wrazenie ze z czasem i wiekiem mojego partnera wtedy miałby 37 juz nie bedzie chciał miec wiecej dzieci, bo jego mu wystarcza... on mówi ze na pewno tak nie ebzie ja szczerze watpie
                • belzebubel Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 16:55
                  jeśli mogę coś radzić, to myśl przede wszystkim o sobie, o tym jak Ty się w tym czujesz, jak to na Ciebie wpływa. Spójrz w lustro i zapytaj, jaką dziewczynę widzisz w odbiciu. Czy ten związek dodaje Ci energii, czy jest w nim równowaga - rok, dwa może uciągniesz, ale myślę, że powoli gorzkniejesz i stajesz się w swojej bezradności jęczącą babą. Wiem, że trudno odejść, kiedy się kogoś kocha... szukamy sobie wymówek, ale spójrz racjonalnie na sytuację. Kiedy obserwuję znajome pary bez takich zobowiązań jak w naszym przypadku, to chociaż mają różne kłopoty, to ta materia pierwotna - czyli relacje między dwojgiem są dużo lepsze, normalniejsze i zdrowsze - to tak jak pisałaś o wakacjach - było super. Jednak to dziecko jest częścią życia Twojego lubego i nic tego nie zmieni - a na pewno na początku był to dla Ciebie plus, że on jest takim dobrym ojcem... smile ( u mnie tak było... a potem obowiązki przeszły na mnie i zachodzę w głowę, jakim cudem dostał od eksi dziecko na 50%... )
                • karolana Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 17:18
                  Annavel, powiem Ci jedno - to, że jestem nadal ze swoim chłopem jest skutkiem trzech okoliczności:
                  - nigdy nie dał mi odczuć w żaden sposób, że jestem mniej ważna od jego dzieci,
                  - zawsze brał pod uwagę moje zdanie w kwestii swoich dzieci,
                  - moje dziecko jest dla niego tak samo ważne jak jego biologiczne dzieci (a czasem wydaje mi się, że ważniejsze, bo wychowujemy je wspólnie i on jest jego tatą).
                  Dzięki temu, choć się wściekam i ciskam, jestem w stanie znieść upierdliwość jego ex, notoryczny brak pieniędzy i wszystkie problemy.
                  A Ty się zastanów kim chcesz być i co jest dla Ciebie najważniejsze.
                  W moim przypadku dzieci chłopa zostały "doklejone" do nas, do naszego związku.
                  W Twoim wypadku to Ty jesteś doklejona do relacji "Twój luby"+jego dziecko.
                  Pasuje Ci to?
                  • karolana Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 17:22
                    P.S. Czwarta okoliczność to taka, że to CHŁOP zajmował się przez pierwsze lata dziećmi, aja mu CZASAMI POMAGAŁAM. Teraz jest inaczej, bo jest moje dziecko i WSPÓLNIE zajmujemy się wszystkimi. Ale nigdy nie było wymagań wobec mnie.
                    • annavel Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 17:29
                      mój facet zawsze mówi ze kocha nas oboje po równo tylko ze kazde inaczejwink, oczywiscie twierdzi tez ze mnie ma na codzien a mały ejst tylko w weekend,
                      Czasami jest okej, czasem sama sie zgłosze do opieki nad małym jest okej bo jest grzeczny itd nie jest rozwydrzonym bachorem, ale jak musze z nim siedziec prawie kazda sobte to sie czasem wkurze.
                      • optymist75 Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 17:42
                        annavel napisała:

                        > mój facet zawsze mówi ze kocha nas oboje po równo tylko ze kazde inaczejwink, ocz
                        > ywiscie twierdzi tez ze mnie ma na codzien a mały ejst tylko w weekend,

                        .."w tygodniu widujemy sie wiecozrami o 19-20 albo czasem wcale jesli pracuje w nocy."
                        Czyli jak ma wyprane,uprasowane,obiad ugotowany tzn.że ma Cię na codzień ?
                        Przecież się prawie nie widujecie?

                        > Czasami jest okej, czasem sama sie zgłosze do opieki nad małym jest okej bo jes
                        > t grzeczny itd nie jest rozwydrzonym bachorem
                        , ale jak musze z nim siedziec pra
                        > wie kazda sobte to sie czasem wkurze.
                        A teraz już sama wszystko usprawiedliwiasz,czyli możesz się nim zajmować,bo ...jest grzeczny.
                        Chyba nie o to Ci chodziło w pierwszym wątku
                        • annavel Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 17:48
                          haha wiem dziewczyny sama sobie tłumaczewink
                          raz gadam tak raz tak
                          czasem sa okresy ze jestem idealna ciocia ze ejst cudownie ja sie na wszystko zgadzam nic mi nie przeszkadza
                          a potem ejst okres buntu i nastepuje kontratak mojego faceta
                          Nie chodzi tylko o to ze mówi ze kocha, dostaje od niego duzo czułości i ciepła.
                          Po prostu rola machocy mi nie lezy i tyle. i tak jest lepiej niz było, bo juz młodego polubiłam, a na poczatku bywało róznie.
                          Ogólnie słysze tez czesto od niego, ze jemu jest ciezko równiez bo chciałby i ja i dziecko zebysmy oboje byli szczesliwi i ejst rozdarty.
                          Fakt jest dobrym ojcem i to dla plus dla niego ale czasem mam wrazenie ze ma nienaturalnego joba na punkcie młodego.
    • jowita771 Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 17:59
      Moim zdaniem dałaś się zaprząc i teraz Twój facet jest przekonany, że opieka nad jego dzieckiem to Twój zakichany obowiązek. Moim zdaniem sprawa trudna, chyba, że facet zrozumie, że nie masz wobec jego dziecka obowiązków. Spróbuj na początek znaleźć sobie zajęcie na soboty, zapisz się na jakiś kurs albo cokolwiek innego, tak, żeby się odzwyczaił od tego, że ma opiekunkę na ten czas. To początek.
      • annavel Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 18:30
        ogólnie zawyczaj w te soboty rano nic nie robie i wtedy ja sprzatam mieszkanie a młody sie bawi
        Ostatnio mój facet jechał na jakies zkolenie w piatek i miał wrócic późno, i padła prpozycja aby jego mama przywiozła młodego w piatek i zeby wieczorem siedział ze mna. OD razu sie nie zgodziłam i powiedizałam, ze przeciez nic sie nie stanie jak w sobote sobie po niego pojedzie i sie nim zajmie. tak tez sie stało.
        Jesli chodzi o moja stanowczosc to jest ona ogromna, tylko ze moja stanowczosc zazwyczaj przeradza sie w kłótnie i wylewanie gorzkich zali z mojje strony. i wychodzi na to ze robie łaske ze siedze zmłodym
        • optymist75 Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 18:53
          annavel napisała:

          > ogólnie zawyczaj w te soboty rano nic nie robie i wtedy ja sprzatam mieszkanie
          > a młody sie bawi
          > Ostatnio mój facet jechał na jakies zkolenie w piatek i miał wrócic późno, i pa
          > dła prpozycja aby jego mama przywiozła młodego w piatek i zeby wieczorem siedzi
          > ał ze mna. OD razu sie nie zgodziłam i powiedizałam, ze przeciez nic sie nie st
          > anie jak w sobote sobie po niego pojedzie i sie nim zajmie.
          tak tez sie stało.
          > Jesli chodzi o moja stanowczosc to jest ona ogromna, tylko ze moja stanowczosc
          > zazwyczaj przeradza sie w kłótnie i wylewanie gorzkich zali z mojje strony. i w
          > ychodzi na to ze robie łaske ze siedze zmłodym

          Ja tam nie chcę się słówek łapać ale...jeśli partnerowi powiesz ,że "przecież się nic nie stanie jak sobie po niego pojedzie i sie nim zajmie "to kłotnia czy obraza majestatu gotowa.
          A jeśli powiesz"wiesz kochanie mam już plany i klasycznie byłoby lepiej by młody do jutra został u mamy,odbierzemy go o godzinie X" to partner Ci nic nie zarzuci.
          Już dziewczyny pisały,znajdź sobie hobby/zajęcie na piątek wieczór czy sobotę rano,chyba świat się nie zawali jak posprzątasz w poniedziałek albo jak nie daj Bóg chłopaki Ci pomogą wink
            • independency.today Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 20:46
              Jakoś okropnie dużo w tym wątku ostrych sądów w stylu: zostaw go, będzie gorzej. Dziewczyna miała zły dzień i popłynęła na emocjach. Wiem, co mówię, bo sama popełniłam tu parę tematów na podobnych klimatach. ALE ALE, po pierwsze: rzeczą niewiarygodną jest, że dziecko przebywa z ojcem wyłącznie w weekendy, co powoduje, że ojciec również, nie tylko macoszka, nie mają żadnego wolnego dla siebie. Może kogoś by oświeciło, bo jeżeli matka ma wszystkie weekendy wolne, to oznacza, że też nie może w pełni zajmować się dzieckiem w czasie wolnym. Ojciec powinien zajmować się dzieckiem także w tygodniu, a niektóre weekendy mieć dla siebie. To chyba jedyna rada i oczywista. Tymczasem a propos poradnika - ostatnio na fb objawiło mi się zaproszenie na psychologiczną grupę wsparcia dla macoch. (!) Problem jest coraz popularniejszy, nie tylko jako problem, ale jako temat, powszechny w życiu kobiet i mężczyzn w tym kraju, więc dziwię się, że ośrodki terapeutyczne nie poszły jeszcze z ofertą masową. Jak by to było cudownie: wyjść raz, 2 razy w tygodniu do miasta, spotkać się w jakimś spokojnym miejscu z kobietami w podobnej sytuacji i wymienić doświadczenia, wygadać się po prostu!!
              Jak by któraś z Was usłyszała o takiej grupie w Warszawie, to dajcie znać, bo niestety oferta z zaproszenia o której wspomniałam dotyczyła Poznania.
              • akasha78 Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 21:19
                Independency.today tu jest namiar na warszawską grupę, spotkanie już w sobotę 13.12
                fundacjamama.pl/index.php?mnu=35&id=795
                W temacie nie wypowiem się bo raz w życiu macochowym nie mam tego typu problemu ale jeszcze na początku kiedy to chłop miał sielską wizje naszej trójki oznajmiłam:"że to nie moje dziecko i ja nic nie muszę, mogę ewentualnie"nie padł trupem na te słowa, żadnego głupiego komentarza ale on mnie kocha.
                • independency.today Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 09.12.14, 21:34
                  O dzięki za namiary. Temat ważny i do rozważenia. Przed Świętami młyn, zobaczymy czy znajdę czas tylko dla siebie. Słów nie do powiedzenia też wygłosiłam sporo a mimo to ciągle widzę chęć i dobrą wolę do pracy nad naszym rodzinnym przedsiębiorstwem, to najważniejsze, tego się trzymam.
              • karolana Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 10.12.14, 07:54
                Independecy, na FB jest wiele grup wsparcia dla macoch, ale głównie anglojęzycznych, np. Step mothers are mothers too, czy coś takiego. Jak człowiek poczyta, zorientuje się, że kanał jest dokładnie taki sam wszędzie sad
                Jeśli chodzi o weekendy, cóż, rodzice tak sobie to podzielili. Dlaczego? Nie wiemy, ale to ustalenia między nimi i nie ma co o tym dyskutować. Poza tym jeśli masz dziecko, raczej z założenia nie istnieje coś takiego jak "wolny weekend", chyba, że "sprzedasz" dziecko dziadkom. Nie wszyscy mają taką możliwość. I nie widzę powodu dla którego facet po rozwodzie miałby mieć odgórnie "wolne weekendy", bo ma ochotę na nowy związek i romantyczne t?te-?-t?te. Dla jasności - matka też. To kwestia ustaleń, a ten pan był chyba świadom co oznacza KAŻDY weekend z dzieckiem. Jak widać, wygodnie się ustawił, bo "ma" i dziecko i nową partnerkę, która, jak widać, popsioczy, pomarudzi, ale swoje zrobi.
                Ale to oczywiście tylko moje zdanie wink
    • mazoko Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 10.12.14, 09:47
      u nas też tak było przez dwa lata, każdy weekend, potem mamusia się obudziła że chce spędzać czas z córeczkami, obecnie co drugi jedna przyjeżdża, starsza na nas ma że tak nieładnie powiem wywalone. Dużo straconego czasu, dużo goryczy i gdyby nie to że młodsza jest kochana to bym żałowała z całego serca że w ogóle w to weszłam... sama sobie odpowiedz jak Ci na nich zależy, na podstawie miesiąca wakacji życia nie zbudujesz. Przez najbliższe lata będzie jak jest potem jeszcze prawdopodobnie się dowiesz że do bani jesteś i jak to wszystko przetrawisz to będzie może dobrze, może będziesz miała swoją rodzinę, może twoje dziecko będzie zaakceptowane, może..... lekko nie będzie i jak to moja babcia śp mi mówiła "weźmiesz sobie rozwodnika lub wdowca będziesz beczała jak owca" (nie posłuchałam czasem beczę) życzę powodzenia
      • annavel Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 10.12.14, 10:33
        co do tej opieki weekendowej. Poki co młody z mama mieszkaja w innej miejscowosci 20 km od nas i tam chodzi do przedszkola, a mój facet pracuje w durnych godzinach w tyg wiec nawet nie miał by go jak odbierac zprzedszkola, dlatego młody moze byc u nas tylko w weekendy. Za rok moze sie blizej przeniosa, i wtedy mój bedzie mógł sie w tyg widywac z młodym i moze dzieki temu chociaz jakis weekend w tygodniu by wpadł wolny.
        Powiem szczerz ze od samego poczatku badzo mnie dziwi jeden fakt ze matka młodego nigdy go w zaden weekend nie cciała miec u siebie, bo np zaplanowała jakis wyjazd, jakies zajecia zoo czy cokolwiek innego.. ani razu. a dodam ze dziecko przynajmniej 2 razy w tygodniu jest u babci od strony mamy, bo mam pracuje w systemie 12stkowym. wiec co drugi dzień pracuje .. wiec w tygodniu go widzi 2/3 razy a weekend wcale.
        Boje sie tylko ze jak sie przeprowadza blizej, to w odbieranie młodego zprzedszkola beda zaangazowani zarówno my jak i matka mojego faceta i dziecko zamiast w weekendy bedzie u nas 5 razy w tygwink)))
        • karolana Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 10.12.14, 11:00
          Powiem szczerz ze od samego poczatku badzo mnie dziwi jeden fakt ze matka młodego nigdy go w zaden weekend nie cciała miec u siebie, bo np zaplanowała jakis wyjazd, jakies zajecia zoo czy cokolwiek innego.. ani razu.
          Jak zauważyłam, wielu rodziców w ten sposób funkcjonuje. Mnie już przestało to dziwić.

          Boje sie tylko ze jak sie przeprowadza blizej, to w odbieranie młodego z przedszkola beda zaangazowani zarówno my jak i matka mojego faceta i dziecko zamiast w weekendy bedzie u nas 5 razy w tygwink)))

          Ryzyko związku z dzieciatym facetem jest takie, że zawsze może się zdarzyć, że dziecko będzie u taty na stałe. Dlatego takie związki muszą być przemyślane, a nie na zasadzie "jakoś się ułoży". I ewentualna macocha musi albo mieć naturę kwoczą (nie przeszkadza jej opieka nad dziećmi, nieważne swoimi czy cudzymi - ja tak mam) albo musi mieć bardzo silną osobowość żeby przeciwstawić się presji ze strony faceta.
          To się teraz zastanów jakim typem jesteś i czego oczekujesz. Jesteś na początku drogi i jeszcze możesz się wycofać. Za chwilę będzie za późno, bo np. pojawi się wspólny kredyt (przecież nie będziecie ciągle w kawalerce mieszkać) i/lub dziecko (piszesz, że chcesz, najlepiej już niebawem).
          • konstancja16 Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 10.12.14, 11:37
            Karolana dobrze pisze. i u mnie tez tak bylo. osiem lat temu sie dziwilam, ze matka Mlodego nie ma potrzeby ani ochoty spedzac z nim weekendow. teraz dziecko jest na stale z nami, a jego matka wyjechala jakies 2000 km dalej i widuje go 3-4 razy do roku.

            dziwie sie, wszyscy sie dziwia. jestem sama matka i nie wyobrazam sobie nie spedzac weekendow z moimi dziecmi (chociaz czasami z utesknieniem wyczekuje juz poniedzialku). w tygodniu mamy tak malo czasu na zycie rodzinne, ze w weendy staram sie byc jak najbardziej dla dzieci. rozpieszczac, przytulac, pouczac, gadac, wyglupiac sie. chodzic na spacery, lazic po gorach, patrzec na pieski, mrowki i samoloty. spiewac, gotowac, budowac, rysowac. kwoczej natury nigdy nie mialam, a jednak cieszy mnie czas spedzany z wlasnymi dziecmi. ale nie wszystkie matki tak maja jak widac.
            • karolana Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 10.12.14, 12:25
              Konstancja, bo to jest też kwestia czy ktoś chciała być matką, czy tak po prostu wyszło (wpadka), a może chciała w ten sposób coś osiągnąć (ślub).
              Zauważyłam, że zaskakująco często ludzie rozmnażają się "bo jakoś tak" - bo rodzina marudzi, bo znajomi już mają, bo facet nie spieszy się z oświadczynami, a latka lecą, bo prezerwatywa zawiodła, itd.
              I potem średnio ma się ochotę być rodzicem na 100%. Bo to, kurna, ciężka praca jest tongue_out
              Na ten przykład wczoraj wróciłam z roboty o godzinie 19.00.
              Dziecia niby ogarnięte, bo chłop się nimi zajmował. Nakarmione, zapędzone do lekcji. Teoretycznie więc wracam "na gotowe", mogę zjeść, odpocząć. Tjaaaaa.
              Weszłam do domu, po czym:
              - najmłodsze uwiesiło się na mnie, po czym, kiedy dostałam michę z paszą do łapki, zaczęło mi wyżerać makaron,
              - najstarsze zrobiło mi herbatę, po czym oświadczyło, że czekało żebym przepytała na kolejny dzień (a czemu nie tata? - bo ja wolę z tobą),
              - średnie odrabiało lekcje, prawie poryczane, bo problemy ma okrutne, jak mnie zobaczyło, uwiesiło mi się na szyji, że mam siedzieć i pomagać (a czemu nie tata? - bo ja wolę z tobą).
              Tym sposobem pasza w misce stygła (poza makaronem wyżartym przez najmłodsze), a ja siedziałam z najmłodszym na kolanach, słuchając najstarszego i opierniczając, że nie doczytało tego i owego (czy do licha zawsze musisz mieć mózg zewnętrzny?! przecież ja wiecznie żyć nie będę!), pokrzykując na średnie żeby uważało co pisze ( tam ma być W, a nie F, do jasnej ciasnej!).
              A w sypialni chłop naburmuszony (nawet mi nie pozwolono się z żoną przywitać! mogę sobie w ogóle zniknąć i nikt nie zauważy - ależ zauważymy, kochanie, będzie nam brakowało twoich obiadków).
              Obiad (?) zjadłam o 20.30, kiedy wsadziłam najmłodsze do łóżka (mamaaaaaa, kołysankaaaaa, kocham cię mama, średnie wysłałam spać (Karolanaaaaa, a spłuczesz mi głowęęęęęę? Kocham Cię Karolana) i objechałam po raz pińćsetny najstarsze, że znowu pazury nie są obcięte (a przecież trąbię od 2 dni, do jasnej cholery, jak do przedszkolaka, w ogóle to ci palce poobcinam i będzie święty spokój, o! - dooobra, no przecież już idęęęęęęęę, no obetnęęęę nooooo już się nie denerwuj, dobranoc <cmok>).
              I tak dzień jak codzień, jak są dziecia.
              Albo się to lubi, albo ma się ochotę wyskoczyć przez zamknięte okno wink
            • aragorna71 Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 10.12.14, 14:06
              dziewczyny napisaly ci duzo madrych rad, ktorych i tak nie wezmiesz pod uwage.
              Nie zycze ci tego, ale za kilka lat napiszesz na tym forum, ze wpakowalas sie w zwiazek w ktorym nie jestes szczesliwa, ale wspolne dziecko, kredyt i trudno odejsc.
              Teraz jestes wolna, mozesz zrobic wszystko a strach, ze zostaniesz stara panna. Wybacz, ale glupszego argumentu jeszcze nie slyszalam. Koncze za chwile 43 lata, mam wspolny majatek z mezem, wychowujemy dzieci a gdyby cos bylo nie tak odeszlabym.
            • edw-ina Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 10.12.14, 15:44
              Przeczytałam na jakimś forum: najpierw niby mieszkamy razem na próbę, a później pada: ale ja tyle w ten związek zainwestowałam! Głupszego argumentu niż staropanieństwo nie znam. Za to znam panie, które wychodząc z założenia, że lepszego noe znajdą i lepszy byle jaki niż żaden, związały się z alkoholikiem, a druga ze schizofrenikiem. Ot babski lęk przed brakiem spodni.
              Zastanów się, czego chcesz. Bo później będzie tylko trudniej.
          • aragorna71 Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 10.12.14, 13:59
            roznie to bywa, ja nie mam natury kwoczej i silna osobowosc a od macochy widujacej pasierbice okazjonalnie przeszlam przez etap cotygodniowy po calodobowy + jeszcze jedno dziecko w domu zupelnie obce.
            To trzeba miec pechawink


            karolana napisała:
            > Ryzyko związku z dzieciatym facetem jest takie, że zawsze może się zdarzyć, że
            > dziecko będzie u taty na stałe. Dlatego takie związki muszą być przemyślane, a
            > nie na zasadzie "jakoś się ułoży". I ewentualna macocha musi albo mieć naturę k
            > woczą (nie przeszkadza jej opieka nad dziećmi, nieważne swoimi czy cudzymi - ja
            > tak mam) albo musi mieć bardzo silną osobowość żeby przeciwstawić się presji z
            > e strony faceta.
            • karolana Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 10.12.14, 14:04
              Aragorna, ale Ty sobie z tym radzisz smile A przynajmniej nie odbieram tego w ten sposób, że czujesz się permanentnie wykorzystywana. Dajesz z siebie tyle, ile jesteś w stanie. O to mi chodziło.
              Najgorsze, co może być to zgadzanie się na bycie wtłoczoną w jakąś sytuację i poczucie krzywdy w związku z tym. Jeśli jest poczucie krzywdy, to znaczy, że jest źle.
              • aragorna71 Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 10.12.14, 14:13

                nie czuje sie wykorzystywana, ale moja sytuacja jest dobrym przykladem jak moze sie zmienic zycie..
                Mam szczescie bo maz jest nie tylko partnerem ale i przyjecielem i do tego umie byc ojcem.
                Gdybym spotkala partnera dziewczyny, ktora zalozyla tez watek, uciekalabym w poplochu.
      • anula36 Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 17.12.14, 22:20
        jasne bedzie tak snul plany na wspolne dzieci i zycie do 40-tki (Twojej), az juz naprawde bedzie na wszystko za pozno.
        Jesli chcesz chodzic w takim kieracie to miej chociaz ta obraczke na placu i wlasne dziecko, a nie czekaj az ci pan za 10 lat powie bye bye bo synus bedzie na tyle duzy ze weekendowa nianka bedzie zbedna wiec sie ja wymieni na fajniejszy i mlodszy model dla pana.
        • annavel Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 30.12.14, 01:03
          musiałam sie znowu wkurzyć, młody ejst u nas od tygodnia. Jestem obecnie jego najukochanszą ciociąwink jest miło, ale..
          Mój facet zawozi go do eksi na sylwestra i przywozi do spowrotem 2 stycznie czyli 2 dni później. Myslałam ze chociaż jeden weekend da rade spedzić bez dziecka, tym bardziej ze od pieerrwszego dnia swiat jest u nas. Ale nie bo eksia pracuje, tydzien potem moze sie dzieckiem zajac w weekend ewentualnie... tylko ze ja wtedy pracuje.. oczywiscie jak prosiłam zeby sie spytał, jak ona pracuje zebym ja w dany weekend mogła miec wolne, to zrobił to dopiero dzisiaj.
          I k**wa znowu to samo.
          Lubie młodego ale jako kobieta młoda bezdzietna mam ochote czasem weekend spedzic ze swoim facetem isc gdzies cos porobic;/ i oczywiscie usłyszałam ze on nie zrezygnuje z syna dla mnie, i ze jak go ponad tydzien nie zobaczy to bedzie teksnił itd i ze w ogole ejstem nie wyrozumiałasad
          • annavel Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 30.12.14, 01:11
            oczywiscie sie wsciekłam wyszła z tego awantura. Najlepiej zrezygnowac z całego swojego zycia dla jednego małego człowieka..
            Jak słysze ze przecież do kanjpy czy gdzies tez mozemy isc z młodym to mnie krew zalewa..
            Prowadze zycie jak stara baba, dom obowiazki dzieci...
            siedze w pracy i zazraz zaczne płakacsad
            • karolana Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 30.12.14, 10:28
              "Najlepiej zrezygnowac z całego swojego zycia dla jednego małego człowieka.."

              Tak mniej więcej wygląda bycie rodzicem.

              "Jak słysze ze przecież do kanjpy czy gdzies tez mozemy isc z młodym to mnie krew zalewa.."

              A zalewa Cię bo? My wychodziliśmy i wychodzimy z dzieckiem. Nie zawsze jest możliwość "sprzedania" dziecka. Chodziliśmy z jego dzieckiem i z naszym. Ba! Zdarzyło nam się iść na imprezę z dzieckiem i psem wink Bo byli ważni dla nas ludzie, chcieliśmy się z nimi spotkać, a tu w domu dziecko lat 3,5 oraz 5 miesięczny szczeniak. To zapakowaliśmy i na imprezę. Fajnie było.

              "Prowadze zycie jak stara baba, dom obowiazki dzieci...
              siedze w pracy i zazraz zaczne płakac"

              No moja droga, związałaś się z facetem który jest ojcem. Wiedziałaś o tym. Oczekiwałaś że oleje dziecko żeby zaspokoić Twoją potrzebę "bywania"?
              Matka pracuje więc logiczne jest że dzieckiem zajmuje się drugi rodzic.
              Chłop daje rozwiązanie - idźmy z dzieckiem. A Ty foch. Bo nie. Facet dziecko ma i mieć będzie. Ty w to wchodzisz albo nie. Może poszukaj bezdzietnego? Dla dobra Was wszystkich.
              • konstancja16 Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 30.12.14, 12:43
                karolana napisała:

                > "Najlepiej zrezygnowac z całego swojego zycia dla jednego małego człowieka.."
                >
                > Tak mniej więcej wygląda bycie rodzicem.

                Sie nie zgadzam. Nie, zdecydowanie nie musi tak wygladac bycie rodzicem. i nie wyglada.

                Raz, ze do rodzicow nalezy wybor w jakim stopniu rezygnuja ze swojego zycia i poswiecaja sie dziecku, a w jakim ‘zlecaja’ opieke nad dzieckiem placowkom, niankom i reazlizuja sie dalej, imprezuja i spedzaja czas bez dziecka, pielegnujac swoje hobby i wzajemna relacje.

                Dwa to to, ze zajmowania sie swoim dzieckiem nie postrzega sie w takim stopniu jako ‘rezygnowania z zycia’. Rowniez wkurzalo mnie beztroskie podejscia NMa ‘a to pojdziemy z Mlodym’ co bylo dla mnie katorga i wolalam nie wychodzic niz targac gdzies ze soba Mlodego. Swoje wlasne dzieci targam ze soba bez stresu, a w porywach nawet z przyjemnoscia. I jesli jest mamy wybor isc gdzies sami albo z dziecmi to po prostu wole z dziecmi (to mowie ja, Konstancja, przed laty postrach pasierbow i wszystkich dzieci w okolicy). Obecnie wole z dziecmi. Chociaz skutek jest rozny, czasem sie zachowuja przyzwoicie i ludzie prawia nam komplementy na ich temat, a czasem.... hm, zdarzalo sie ze nam wyjsc z knajpy w polowie kolacji proszac obsluge, zeby nam zapakowala reszte na wynos, bo sie po prostu nie dalo inaczej. Teraz to opowiadam jako anegdote, ale wtedy bylam wsciekla. Gdyby to byl pasierb, a nie moj wlasny dzieciak to bylabym wsciekla do potegi dwunastej.
                • edw-ina Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 30.12.14, 13:50
                  Potwierdzam. Nawet przy własnym dziecku, które uruchamia w nas inne, nowe potrzeby, większą tolerancję itp. czas "dorosły" jest zwyczajnie potrzebny i większość znanych mi rodziców ten czas sobie kombinuje. Jeśli ktoś ma pomocnych rodziców/teściów to czasami zostawia dziecko na noc, by mieć wieczór i poranek dla siebie, kiedy dzieci są starsze zaczynają się sleepovers itp. Nie ma nic zdrożnego w tym, że potrzebuje się takiego czasu. Nawet własne rodzicielstwo nie musi być poświęceniem się dla dziecka w 100 procentach. A jest to jeszcze trudniejsze, kiedy z dzieckiem nie łączą uczucia rodzicielskie. Dlatego mnie złość autorki nie dziwi.
                  • anula36 Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 30.12.14, 14:26
                    mnie rowniez nie dziwi,ale w obecnej sytuacji ta zlosc bedzie sie cyklicznie powtarzac,az przejdzie w stan permamentny.
                    Skoro i tak autorka planuje zalozyc z partnerem rodzine, to moze nie ma co dalej czekac, tylko dzialac?
                    No chyba ze sie okaze ze pan uzna,ze dziecko mogloby sie zestresowac rodzenstwem, jego warunki bytowe pogorszyc, wiec potomstwo z autorka watku odpada i wtedy juz wszystko jasne.
                    • edw-ina Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 30.12.14, 14:38
                      Niby tak, ale z drugiej strony - fajnie jest mieć trochę czasu na zgranie się. Właśnie czasu razem, nie tylko takiego domowego, ale w różnych okolicznościach natury i kultury wink I to czasu zanim pojawi się nowy człowiek absorbujący przez pierwszy okres 100 proc. twojego czasu i ciebie.
                  • karolana Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 30.12.14, 15:57
                    Hurtem do Ciebie i Konstancji.
                    Dlatego napisałam "mniej więcej". Wcześniej autorka napisała że wychodzą bo jak jest impreza to dziecko ląduje u dziadków. Czyli nie jest tak że dziecko absorbuje 100% czasu jej partnera!
                    Niemniej jest to nieporównywale z człowiekiem bez zobowiązań. I jest to naturalne kiedy ma się dziecko. Nieprawdaż? Ten facet nigdy nie będzie miał dla autorki tyle czasu ile miałby nie będąc ojcem. Jest ojcem. Koniec kropka.
              • annavel Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 30.12.14, 15:56
                Nie karze nikomu dziecka olewac mowie tylko ze czasem bym chciala inaczej czas spedzic tym bardziej ze teraz byl u nas dluzej i ogolnie jest coraz dluzej i czesciej. Wkurza mnie to ze eeksia ktora w oczach mojego faceta jest cudowna matka przez caly okres jak sie znamy nie miala mlodego w weekend w zadne swieto majowki itp swieta rez jeden dzien badz pol z nia reszta z nami. I mnie zastanawia czy ona nie ma zupelnie potrzeby spedzenia czasu wolnego z dzieckiem bo sama nigdy niezaproponowala ze go gdzies chce zabrac, a w tyg tez z nim malo co siedzi bo co drugi dzien mlody jest u babci a ona w pracy do 21
                • karolana Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 30.12.14, 16:02
                  Annavel ale co Ciebie interesują potrzeby ex?!
                  A jak kobieta stwierdzi że ma dość xajmowania się dzieckiem i ma je na pełny etat przejąć ojciec to pójdziesz do niej z awanturą?
                  Licz się z tym że dziecko pojawi się u Was na stałe. I zastanów się czy takiej sytuacji podołasz.
                • sense_and_sensibility Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 30.12.14, 16:50
                  Annavel, moim zdaniem trafiłaś na odpowiedzialnego mężczyznę. Na takiego, który sprawdza się w życiu, a nie tylko na imprezie. Jedyny (dla Ciebie) problem to chyba taki, że ma dziecko, o które normalnie dba.
                  Jeśli uważa eks za dobrą matkę, to tylko kolejny powód do szacunku - dla niego.
                • optymist75 Re: czy nie marnuje swojego czasu?! 30.12.14, 17:25
                  annavel napisała:

                  > Nie karze nikomu dziecka olewac mowie tylko ze czasem bym chciala inaczej czas
                  > spedzic tym bardziej ze teraz byl u nas dluzej i ogolnie jest coraz dluzej i c
                  > zesciej. Wkurza mnie to ze eeksia ktora w oczach mojego faceta jest cudowna mat
                  > ka przez caly okres jak sie znamy nie miala mlodego w weekend w zadne swieto
                  > majowki itp swieta rez jeden dzien badz pol z nia reszta z nami. I mnie zastana
                  > wia czy ona nie ma zupelnie potrzeby spedzenia czasu wolnego z dzieckiem bo sam
                  > a nigdy niezaproponowala ze go gdzies chce zabrac, a w tyg tez z nim malo co si
                  > edzi bo co drugi dzien mlody jest u babci a ona w pracy do 21


                  Wiesz co ta eks Twojego faceta jest całkiem mądra i osiąga swój cel!
                  Daje Wam dziecko a Ty się wkurzasz,proste,czeka tylko na rozwalenie go.
                  Większość byłych żon reaguje na swoją następczynie wkurwem i ograniczeniem kontaktów z dzieckiem ,tobie się trafiła taka miła,dobra kobieta która dba o kontakty swego dziecka z jego ojcem.smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka