jedno dziecko zazdosne o drugie

13.09.04, 15:54
witam smile
ot, przyszedł mi do głowy taki temat (nie bez powodu he he): czy byłyscie
swiadkiem kiedy dziecko z pierwszego/kolejnego malzenstwa taty jest zazdrosne
o uwage jaka w danym momencie poswieca jego tata drugiemu dziecku
(przytulanie, noszenia na rekach, mowienie " kocham Cie" itp oznaki
czułosci), cos na kształt: "tamto dziecko zabiera mi tatę". Dodam ze chodzi
mi o układ kiedy dzieci bardzo rzadko sie widują, tylko nominalnie sa
rodzenstwem, nie ma miedzy nimi zadnych wiezi emocjonalnych, sa w zasadzie
sobie obce a podczas sporadycznych spotkań tata jest podzielony na poł: chce
i jednym sie nacieszyc z racji długiego niewidzenia (ten dzieciak tez lgnie
do ojca bo sie za nim stesknił i chce go w tym momencie zaanektowac tylko dla
siebie), ale i nie chce by dziecko z drugiego małzenstwa w tym momencie
poczuło sie odepchniete bo "miejscowka" przy tacie, jego miłosc i uwaga
zostały tymczasowo zajete przez tamto dziecko (powiedzmy wiek tego starszego
z poprzedniego zwiazku waha sie miedzy 7 a 11 lat)

co Wy na to?
pozdo
    • lideczka_27 Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 14.09.04, 01:24
      Co prawda nie pasujemy do opisanej przez Ciebie sytuacji, ale krótko się
      wypowiem. Córka męża bardzo się cieszyła, że będzie miała rodzeństwo. Nim się
      narodziło, M już prowadził rozmowy na ten temat: że będzie miał kolejne
      dziecko, które już kocha, ale że to nie wpłynie na uczucie do niej, bo
      wszystkie swoje dzieci traktuje i kocha jednakowo. I widać był przekonujący, bo
      nie mamy z zazdrością problemów. Tzn. nie w negatywnym sensie: po prostu mój
      syn nie jest rywalem o względy taty, tyle, że nie może być jedynym
      obdarowywanym czułościami. W praktyce wygląda to tak, że jak młoda się
      przylepia do ojca, to za chwilę każe mu pocałować synka. Jeśli mój M. zajmuje
      się młodym, to zaraz młoda się melduje i już na nim wisi. Taka strażniczka
      sprawiedliwości wink Jest w tym zazdrość, ale niegroźna. Gdy my się tulimy czy
      całujemy, to też zaraz mamy młodą koło siebie, która czeka aż ją przytulimy
      albo się na nas gramoli. Czasem gdy przegina, to ją M na temat zazdrości
      poucza, ale są to sporadyczne wypadki, gdy zaczyna być uciążliwa. Myślę, że
      mnie czeka problem ze strony syna. On jest jeszcze mały, ma dopiero 16 miesięcy
      i nie należy do jakichś szczególnie przylepnych. Ale gdy widzi, że młoda się do
      mnie przytula, to piszczy, złości się i denerwuje. „Bije” też nas, a raczej
      siostrę żeby mnie puściła. Wtedy mu tłumaczę, że to siostra i mama też ją kocha
      i ma prawo tulić (oczywiście mówię to ze względu na młodą, bo syn niczego nie
      rozumie), staram się być w temacie po prostu konsekwentna. Kiedyś zastanawiałam
      się czy nie przyjdzie mi się użerać z synem, czy nie będzie mi robił scen
      zazdrości o ojca. Już mnie "doświadczeni" uprzedzili, że jako kilkulatek będzie
      młodej mówił, że "to jego tatuś", „dlaczego ona mówi na mojego tatę >tato<", że
      nie będzie jarzył kwestii, że młoda ma inna mamę i nie mieszka z ojcem. Może
      wtedy mielibyśmy takie problemy, ale jest jak jest, więc nie ma już co gdybać.

      pozdrawiam
      lidka
      • nooleczka Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 14.09.04, 10:53
        Ja myślę, że problem zazdrości dotyczy rodzeństw prawie zawsze, i nie ma
        znaczenia, czy to przyrodnie czy rodzone.
        Ja zawsze czułam sie zepchnięta na boczny tor, gdy w polu widzenia pojawiał się
        mój starszy brat - bo z nim można już było pogadac o powaznych sprawach,
        podyskutować, a ja ciągle byłam "za mała". Złościło mnie to i denerwowało.
        W dodatku moja matka dawała wyraźne znaki, że bardziej interesuje ją życie
        syna niż moje, i nawet do tej pory tak jest, mimo że oboje jesteśmy dorośli.
        Mam też takie niejasne wrażenie, że rodzic zawsze wybiera sobie jedno dziecko
        bardziej do koochania.
        Widzę to wyraźnie na przykładzie mojej bliskiej koleżanki, która ma syna i
        córkę (oba rodzone), i za synem świata nie widzi, jest wręcz przewrażliwiona na
        jego punkcie, podczas gdy córkę traktuje chłodno i z dystansem.
        • emiczek Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 17.09.04, 15:27
          znam ta sytuacje bardzo dobrze. na razie jestesmy poczatkujacy w tym temacie
          ale jakos powolutku sobie radzimy. staramy sie zeby coreczka meza nie czula sie
          pokrzywdzona a jednoczesnie ja walcze o to zeby byla jakas rownowaga bo bez
          tego mala wiesza sie na mezu (mieszkamy daleko i widuja sie co 2 tyg) i zabiera
          go nam na caly weekend. ja sie wkurzam i tworza sie dwa obozy sad jesli macie
          pomysl jak to rozwiazac bede wdzieczna za uwagi
          • chalsia Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 17.09.04, 15:37
            Sorry, ale dla mnie to co piszesz jest żałosne i śmieszne.

            > staramy sie zeby coreczka meza nie czula sie
            >
            > pokrzywdzona

            Ona JEST pokrzywdzona i zawsze będzie w kontekście bezpośredniego kontaktu z
            ojcem.

            > bez tego mala wiesza sie na mezu (mieszkamy daleko i widuja sie co 2 tyg) i
            zabiera
            >
            > go nam na caly weekend

            Dziecko TYLKO raz na dwa tygodnie na 2 dni jest z ojcem, a Ty z waszym
            wspólnym "macie" go codziennie. A jak i mała przyjeżdża, to ojciec też jest dla
            Ciebie i Waszego dziecka dostępny.
            Tu nie powinno być mowy o "równości" w ciągu tych 2 dni. To dojeżdżające
            dziecko POWINNO "mieć ojca" więcej niż Wasze wspólne w ciągu tych 2 dni.

            Mam jeden pomysł - ponieważ to Ty się wkurzasz, zazdrościsz - to jest to Twój
            problem - może rozmowa z psychologiem by pomogła.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
            • mikawi Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 17.09.04, 16:14
              a mnie szczerze mówiąc nie podoba się taka sytuacja, nie dlatego że byłabym
              zazdrosna o czas męża z jego dziecmi; po prostu trudno mi jest wyobrazic sobie
              sytuację, gdy ojciec bierze jedno dziecko na spacer a drugie (nasze) zostaje ze
              mną, bo pierworodny musi nadrobić czas i nasze dziecko musi mu zejść z drogi;
              poza tym jaki to daje wzorzec dla dziecka męża? "ja jestem najważniejszy, więc
              wara od mojego ojca, bo teraz JA i tylko JA mam do niego prawo". Hodowanie
              egoisty na własne życzenie. Dziecko męża też musi poznać relacje z rodzeństwem
              i zaakaceptowac fakt, że tata ma inne dziecko i tak samo je kocha. I to, że nie
              ma taty na codzień nie powinno byc tak podnoszone na piedestał, nie róbmy z
              tych dzieci męczenników. Ojciec w tych dniach powinien być przede
              wszystkim "zarezerwowany dla dzieci", dyspozycyjny, żeby miec czas pójśc z
              dziecmi (wszystkimi, jeśli wiek pozwala) do kina, na spacer, czy McDonalda.
              • chalsia Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 17.09.04, 16:23
                tiaaaa, tylko tak jakoś w praktyce wychodzi (dziwne, co???), że to drugie
                dziecko jest młodsze, i taki tata, wybierając się z dwójką swoich dzieci,
                będzie automatycznie poświęcał więcej czasu młodszemu dziecku, czyli temu
                właśnie, które z nim przebywa na co dzień.

                To nie chodzi o to, by facet ze starszym dzieckiem znikał z domu na dwa dni.
                Ale wedle mnie nawet o "równości" w takim przypadku nie powinno być mowy.

                Pozdrawiam,
                Chalsia
                • mikawi Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 17.09.04, 16:31
                  chalsiu, może byc i tak że dziecko wcale nie ma taty na codzień bo tata
                  większość doby spędza w pracy i dla młodszego dziecka chwile tylko z tatą są
                  tak samo rzadkie jak dla starszego dziecka.
                  Nie twierdzę że trzeba ciągnąć malucha wszędzie gdzie idzie tata i starszy brat
                  czy siostra, ale nie dopuszczam możliwości tworzenia "getta" dla młodszego
                  dziecka, tylko dlatego że do taty przyjechało jego dziecko. Wiadomo że przy
                  dużej różnicy wieku (taka np. będzie u nas) ojciec nie zabierze dwulatka do
                  kina na film dla kilkunastolatków, ale nie widzę powodu, żeby ten dwulatek nie
                  miał dostępu do ojca w czasie pobytu jego rodzeństwa, "bo on ma ojca na
                  codzień".
                  • chalsia Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 17.09.04, 16:34
                    a kto mówi o jakimś gettcie?
                    Wystarczało by (no, ale to wymaga zaangażowania i chęci next), by w czasie
                    pobytu pierwszego dziecka poświęciła trochę więcej czasu niż w "zwykły" weekend
                    wspolnemu dziecku.

                    Chalsia

                    Większość ludzi to ssaki.
                    • mikawi Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 17.09.04, 16:39
                      oczywiście że next (np. ja) taki czas będzie poświęcać wspólnemu dziecku a nie
                      wychodzić sobie z domu a dziecko zostawiać ojcu, ale nie zamierzam odciągać
                      malucha jak zechce sie przytulic do ojca i z nim pobyć, tylko dlatego że na
                      tatę będą mieć wyłączność jego dzieci.
                      • chalsia No i tak właśnie było by OK. (n/txt) 17.09.04, 16:52
                • domali Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 20.09.04, 08:48
                  chalsia napisała:

                  > tiaaaa, tylko tak jakoś w praktyce wychodzi (dziwne, co???), że to drugie
                  > dziecko jest młodsze, i taki tata, wybierając się z dwójką swoich dzieci,
                  > będzie automatycznie poświęcał więcej czasu młodszemu dziecku, czyli temu
                  > właśnie, które z nim przebywa na co dzień.

                  A gdzie w takim układzie jest next? Przecież trudno, żebym ja na przykład
                  oczekiwała wyjścia wyłacznie męża i dzieci (czyli naszego trzylatka), bo
                  wiadomo, że wtedy mój mąż niewiele czasu miałby dla starszego syna. Dlatego też
                  jeśli wyjście ma być wspólne, a dziecko (wspólne) jest małe, to i next idzie.
                  A facet może mieć czas sam na sam z dzieckiem na przykład idąc do kina.

                  > To nie chodzi o to, by facet ze starszym dzieckiem znikał z domu na dwa dni.
                  > Ale wedle mnie nawet o "równości" w takim przypadku nie powinno być mowy.

                  A ja uważam, że i w takim przypadku taka równość powinna być. Dlaczego? O tym
                  już baardzo dobrze i obszernie napisała lideczka.
              • chalsia Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 17.09.04, 16:26
                > poza tym jaki to daje wzorzec dla dziecka męża? "ja jestem najważniejszy,
                więc
                > wara od mojego ojca, bo teraz JA i tylko JA mam do niego prawo". Hodowanie
                > egoisty na własne życzenie.

                Nie uważam, by doprowadzało by to do howania egoisty.
                Tak jakoś mi się porównanie nasuwa - jedziesz w gości do ciotki raz na dwa
                tygodnie. I co - jak byś się czuła, gdyby w tym czasie ciotka miała jeszcze
                mnóstwo innych spraw do załatwienia, zamiast poświęcic TOBIE czas.
                Chyba nie było by to zbyt miłe - dla osoby dorosłej. A jak niemiłe to może być
                dla dziecka?

                pzdr,
                Chalsia
                • chalsia Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 17.09.04, 16:27
                  > howania

                  rany, miało być hodowania !!!

                  Chalsia
                • mikawi Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 17.09.04, 16:34
                  jeśli dziecko męża ma byc tylko gościem w naszej rodzinie...
                  napisałam, że ojciec ma być w tym czasie wyłącznie dla dzieci i nie ma
                  załatwiać innych spraw. A drugie dziecko to nie "inna sprawa do załatwienia"
                  którą można odłożyć do kąta, tylko dziecko, które czuje się odrzucone i z
                  pewnością bardzo szybko zacznie winą za to obarczać przyrodnie rodzeństwo. To
                  chcesz osiągnąć?
                  • chalsia Odpowiedż pod Twoim postem wyżej (n/;txt) 17.09.04, 16:52
                  • lideczka_27 mikawi, chalsia 17.09.04, 17:19
                    Pozwólcie dziewczyny, że wtrącę trzy grosze. Nie zapominajmy, że czas pobytu
                    dziecka u ojca jest także jego czasem z przyrodnim rodzeństwem - nie ignorujmy
                    tego! To czas ojca, jego pierworodnego, ale i brata/siostry. Tworzenie "ojca na
                    wyłączność" będzie separowaniem dzieci od siebie, co nie sprzyja budowaniu
                    więzi między rodzeństwem - akurat dla mojego męża to było bardzo ważne. Jeżeli
                    rozpiętość wiekowa jest duża, to normalnym dla mnie jest, że tata spędzi ze
                    starszym dzieckiem ten czas wyjątkowo: np. pójdą do kina, na basen, pizzę itd.
                    Ale gdy dzieci są starsze, to uważam, że polityka trochę się zmienia i ojciec
                    idzie do kina ze wszystkimi swoimi pociechami. Tworzenie ojca na wyłączność
                    skłóci dzieci - wzajemne żale i pretensje a w konsekwencji postrzeganie siebie
                    jak rywali o względy ojca - z biegiem czasu taki konflikt będzie się tylko
                    pogłębiał. Powiem, jak to było u nas. Od razu powinnam chyba zaznaczyć, że
                    młoda sama domagała się towarzystwa brata i mnie, więc problem sam zniknął. Ale
                    chodził z nią sam - do miejsc, gdzie albo się nasz niemowlak nie nadawał (choć
                    restauracje i place zabaw pod dachem też zaliczył wink, albo mnie się nie chciało
                    iść. Nie wyobrażam sobie, by np. dawać M. naszego malucha, gdy ten szedł gdzieś
                    z młodą (np. do Mc Donaldsa) - choć gdybym była stanowcza, pewnie by go brał.
                    Ale po prostu nie chciałam im psuć zabawy. Mogli sobie posiedzieć, młoda
                    poszaleć na zjeżdżalni, jeszcze np. pozbierać liście, czy pójść na lody a z
                    młodym , no cóż, wiadomo... Powiem tak: to nie drugiego dziecka wina, że
                    starsze JEST poszkodowane. I nie wyobrażam sobie, by drugie dziecko nie mogło
                    cieszyć się ojcem w czasie, gdy jest u niego brat czy siostra. Tym bardziej, że
                    często jest tak, iż ojciec mający dzień wizyty ma po prostu wolny dzień (u nas
                    tak było - dni jego kontaktów były też naszymi dniami, bo w inne musiał
                    pracować, by dostać właśnie wolny dzień na wizyty). A ile nakombinować się przy
                    tym musiał, z kolegami pozamieniać, godziny im odrabiać, to już nie wspomnę...
                    I taka refleksja: jak jest chłop mądry, to tak to zorganizuje, że żadne dziecko
                    nie poczuje się odepchnięte, niechciane, zepchnięte na dalszy plan itd. Żona
                    faceta nie powinna w ogóle sobie tym zawracać głowy - to jego obowiązek robić
                    tak, by było dobrze. I już.

                    pozdrówka
                    Lidka
                    • emiczek LIDECZKA BRAWO !!!!!!!! 17.09.04, 17:24
                      dokladnie tak mysle. wspaniala wypowiedz !!!
            • emiczek Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 17.09.04, 17:06
              nie rozumiem ataku na moja osobe bo zalosne jest wlasnie to co napisalas. jaka
              jestes matka nie wiem i nie wiem w jaki sposob wytlumaczylabys swojemu dziecku
              za kilka lat taka sytuacje jak moja? moj synek za kilka lat zacznie kumac i jak
              zobaczy ze weekendy spedzamy z siostrzyczka ktora jest traktowana jak
              ksiezniczka i tatus jest caly dla niej to po pierwsze znienawidzi siostrzyczke
              a po drugie weekendy co 2 tygodnie beda dla niego przykrym przezyciem. Corka
              meza jest pokrzywdzona i bedzie ale nie mozna swoich wyrzutow sumienia leczyc
              traktujac ja jak ksiezniczke. W ten sposob wyrosnie z niej samolub i egoistka .
              ona w takiej rzeczywistosci zyje od kiedy skonczyla roczek i taka tylko zna.
              mala jest wspanialym, madrym dzieckiem i ma rewelacyjny kontakt z mezem, ale to
              ze mieszka daleko od nas nie znaczy ze ma byc traktowana inaczej niz nasze
              dziecko. wiec zarowno to ze jak jest z nami jest traktowana rowno z synkiem jak
              i to ze stosujemy te same zasady wychowania co do obojga. jesli zdarzylaby sie
              na przyklad taka sytuacja ze mala musialaby przeniesc sie na jakis czas do nas
              (a moze sie tak zdarzyc) - nie bedzie to dla nikogo bolesne, uciazliwe czy
              ciezkie bo wszyscy beda znali swoje miejsce. mowiac o pokrzywdzeniu mowilam o
              tym ze obojgu dajemy duzo milosci , duzo ciepla i poswiecamy duzo czasu. w
              tygodniu jak sie nie widzimy co 2 dni dzwonimy i dlugo rozmawiamy. Obojgu
              mowimy jak bardzo ich kochamy i ze kochamy ich tak samo...
              co do poswiecania czasu wiecej w weekend. tak sie sklada ze moj maz wraca z
              pracy o 20-22 i moje dziecko ma go godzine dziennie...w weekend staramy sie
              nadrabiac zaleglosci. jesli mala chce isc gdzies z tata sama a nam sie nie chce
              to nie idziemy , nic nie robimy na sile. ale duzo rzeczy staramy sie robic
              wspolnie zeby dzieci sie integrowaly i akceptowaly ze nie sa jedyne.
              nie moge jednak pozwolic na to ze mala zabiera ojca na caly weekend do siebie
              do pokoju, w nocy o 4 przychodzi "bo sie obudzila i chce zeby tata ja utulil" a
              tata zostaje u niej do rana. w takiej sytuacji po co w ogole mam jezdzic tam
              jak caly weekkend spedzam sama...

              nie rozumiem wiec twojego napastliwego komentarza ktory brzmi dla mnie troche
              smiesznie i zbyt oceniajaco jak na twoja znajomosc sytuacji. no coz ale moze
              jestes w nienajlepszym nastroju sadzac po opisie...

              co do mojej zazdrosci - to instynkt stada - normalka. ale nie pokazuje tego
              przy malej i bardzo nad soba pracuje i zareczam ci ze nie potrzebuje do tego
              pomocy psychologa.
              • lideczka_27 Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 17.09.04, 17:27
                emiczek napisała:


                > co do poswiecania czasu wiecej w weekend. tak sie sklada ze moj maz wraca z
                > pracy o 20-22 i moje dziecko ma go godzine dziennie...w weekend staramy sie
                > nadrabiac zaleglosci.

                wyjęłaś to z mojego postu wink Tak własnie często bywa...

                jesli mala chce isc gdzies z tata sama a nam sie nie chce
                >
                > to nie idziemy , nic nie robimy na sile.

                i to też wink

                ale duzo rzeczy staramy sie robic
                > wspolnie zeby dzieci sie integrowaly i akceptowaly ze nie sa jedyne.

                dokładnie, jesteśmy tego samego zdania...

                > nie moge jednak pozwolic na to ze mala zabiera ojca na caly weekend do siebie
                > do pokoju, w nocy o 4 przychodzi "bo sie obudzila i chce zeby tata ja utulil"
                a
                >
                > tata zostaje u niej do rana.

                A na to to akurat bym pozwoliła. Do tej czwartej to bym z nim zrobiła co tam
                bym chciała wink Wiesz, noce dzieci mają czasem niespokojne. A jeszcze w nowym
                miejscu... Mój czasem chodził usypiać młodą do drugiego pokoju i razem
                zasypiali. A ja sobie wtedy telewizję pooglądałam wink

                pozdrawiam
                lidka
                • emiczek Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 17.09.04, 18:04
                  wiesz lideczko ja na to pozwalam ale to w praktyce nie tak rozowo... jest tak
                  ze on o 9 idzie mala polozyc - ja czekam, zasypia zwykle przy malej btw (czy
                  5,5 letnie dziecko nie jest za stare na usypianie? nie znam sie wiec pytam),
                  przychodzi o 11-12 kiedy ja juz jestem nieprzytomna, idziemy spac i o 4 pobudka
                  bo jego mala go zabiera do siebie.
                  • ashan Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 17.09.04, 20:00
                    emiczek napisała:

                    " jest tak ze on o 9 idzie mala polozyc - ja czekam, zasypia zwykle przy malej
                    btw (czy 5,5 letnie dziecko nie jest za stare na usypianie? nie znam sie wiec
                    pytam), przychodzi o 11-12 kiedy ja juz jestem nieprzytomna, idziemy spac i o 4
                    pobudka bo jego mala go zabiera do siebie."

                    no to zamień teraz "on" na "ona" i taki tekst mógłby napisać mój m. smile
                    identycznie jest u mnie w domu prawie noc w noc smile, tyle, że chodzi o naszego
                    wspólnego syna (trzy i pół letniego). Ty masz tak raz na dwa tygodnie smile, nie
                    jest źle. I zgadzam się z Lideczką, że dziecko w obcym (w znaczeniu innym, niż
                    codzienne i "swoje") miejscu ma prawo czuć się nie najlepiej i wymagać większej
                    porcji ciepła i bliskości od rodzica. POdczas zeszłorocznych wspólnych wakacji
                    syn mojego m., wówczas pięcioletni, prawie co wieczór miał swoje smuteczki i
                    często wybudzał się w nocy. I cały czas podczas roku szkolnego (a jest już
                    zerówkowiczem) nie zgadza się na nocowanie w naszym domu sad.
                    a.
                    • emiczek Re: jedno dziecko zazdosne o drugie 18.09.04, 13:54
                      w sumie nie jest to jakis wielki problem. ja po prostu powoli sie ze wszystkim
                      oswajam i czasem jeszcze ciezko mi pewne rzeczy zaakceptowac. sprobuje ja
                      przekonac zebym czasem ja ja mogla uspic - ja przynajmniej nie zasypiam smile)
Pełna wersja