Dodaj do ulubionych

Koszty pobytu dzieci M u nas

08.06.15, 08:23
Moj M placi bardzo wysokie alimenty na dwoje dzieci 3,5 tysiaca złotych. Ostatnio dzieci duzo czasu spędzają u nas - w ubiegłym tygodniu były od środy do dzis rana czyli w sumie ponad 5 dni. Czy uważacie, ze matka dzieci powinna na takie dłuższe pobyty dzieci dawać jakies srodki, chocby kieszonkowe dla nich czy jest to zupelńie naturalna sytuacja ze mało, ze sie je co miesiac finansuje ponad normę to jeszcze pobyty u nas sa zupełnie gratis. Czy ja juz jestem nienormalna, ze mi sie nóż w kieszeni otwiera na takie sytuacje?
Obserwuj wątek
      • celina1984 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 10:38
        Nie rozumiem co to znaczy jakies wieksze koszty? To chyba oczywiste, ze pobyt dodatkowych dwoch osob w domu wiąże sie z dodatkowymi kosztami. Jedzenie, media, atrakcje, wyjscia itp. Sa to rzeczy, ktore och ojciec ma wliczone w koszt alimentow. Dziwne pytanie.
          • celina1984 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 11:21
            Hm... Nie do konca rozumiem pytanie. Dzieci sa u nas cześciej, niz zostało to określone w planie wychowawczym. Powinny byc co drugi weekend a sa co drugi weekend plus wszystkie przedłużone weekendy w calosci wiec nawet nie brane to było pod uwage w wyliczeniach.
              • celina1984 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 11:57
                Miedzy innymi tak oczywiscie źe chodzi o normalne koszty zycia wynikające z dodatkowych dwoch osob. A poza tym dodatki takie jak lody, atrakcje i wszystko to, co wiąże sie z wydawaniem kasy na dzieci. Przeciez jesli zabieram moje dziecko do kina to nie kaze jego dwójce siedzieć w domu. I z drugiej strony nie moge ograniczać atrakcji dla mojego dziecka po to tylko, aby nie wydawać na dzieci M.
                • konstancja16 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 12:26
                  moim zdaniem przesadzasz. kupuj tansze jedzenie na te weekendy jak Ci tak zal, ze przejadaja. alimenty sa dla rodzica, ktory sprawuje codzienna opieke i nie macie prawa domagac sie od matki kasy dlatego ze teraz spedzaja wiecej czasu. podobnie nie mozecie nie placic za miesiac wakacji, ktory spedza z Wami. sorry Winnetou.
                    • lemonka5 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 12:50
                      Zgadzam się całkowicie z Celiną. Mój mąż płaci takie same alimenty na dwóch synów i w tamtym roku na cały miesiąc wakacji starszy (20 lat) został karnie umieszczony u nas (miało być karnie dla niego oczywiście, ale było dla nas, młodzieniec miał po prostu miesiąc luzu bez czepiającej się matki).
                      Utrzymanie go było kosztowne jak cholera- nie jada byle kotleta mielone, oj, nie. Stosuje dietę na przyrost mięśni i spożywa głównie steki z luksusowej wołowiny na przykład. Lubi kąpiele kilka razy dziennie, wymaga opłacenia rozrywek, zaprasza kolegów na grille i różne inne posiadówki związane z piciem i jedzeniem. Śpi przy zapalonym świetle bo nie chce mu się wstać i zgasić jak juz zaśnie nad laptopem w łóżku. Pokój po jego miesięcznym pobycie był w takim stanie, że zastanawiałam się nad dezynsekcją.
                      I w tej sytuacji musimy zapłacić matce , która ma z głowy jego bezcenne towarzystwo i cenne utrzymanie oraz dodatkowo ponieść wszelkie koszty pobytu młodzieńca?!
                        • lemonka5 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 13:03
                          Jestem z Tobą smile I też mogłabym bez przerwy o tym mówić i pisać- widocznie taki mam sposób na poradzenie sobie z nasiloną frustracją.
                          A, i też mam swojego osobistego syna- w tamtym roku nie pojechał na planowane wakacje, z tego powodu, że podwójnie dotowane wakacje u nas miał syn męża. Oj, jak dobrze Cię rozumiem.
                            • lemonka5 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 13:33
                              Obawiam się, że im starsze tym więcej generują kosztów. Żeby Cię pocieszyć, powiem, że mój mąż pokrywa w dodatku koszty prawa jazdy, egzaminu państwowego z angielskiego, wyrafinowanych zajęć sportowych, obozów zagranicznych dla młodszego, licznych korepetycji (masz pojęcie, że student politechniki BIERZE korepetycje z matmy po stówie za godzinę?! Nie daje, jak to zwykle u studentów bywa- on je BIERZE, bo sobie "nie radzi").
                                • lemonka5 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 13:49
                                  Absolutnie nie z własnej woli. Zostaje to na nim wymuszone pod hasłem: "Jesteś ich ojcem i dzieci muszą mieć wszystko co najlepsze, bo rozwód by dla nich traumą." Gdyby wszystkie dzieci rozwiedzionych rodziców ubierały się wyłącznie w Adidasa z powodu traumy, producent oszalałby ze szczęścia. Nam też po opłaceniu alimentów i różnych ekstrasów umilających życie pasierbom, aczkolwiek niekoniecznych na jego obecnym etapie, zostaje z pensji męża około 1500 zł. Ja pracuję w budżetówce.
                      • mikawi Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 19:55
                        nie pojmuję tego - co to znaczy - nie jada kotleta a steki, wymaga opłacenia rozrywek, zaprasza kolegów na posiadówki z jedzeniem i piciem??? 20 latek??? jest obiad, chce - to je, menu nie odpowiada - trudno. Posiadówki z kolegami - niech zaprasza, na stół stawia się to, na co stać, jak nie stać na wystawne przekąski, to wystarczą paluszki (ale ich zapewne nie jada, ale może koledzy tak). Wymaga rozrywek? I ojciec mu je MUSI finansować? Próbuję sobie wyobrazić taką rozmowę z 20 latkiem i nijak nie pojmuję, że nie można powiedzieć wprost, że was nie stać na coś tam.
                        A wracając do pytania Celiny - nie, nie uważam, że matka ma coś finansować, jak dzieci są u Was. Ale wy tez nie musicie finansować atrakcji, na które Was nie stać. Można razem pograć w monopol czy scrable, niekoniecznie trzeba iść do kina całą gromadą. Słowem - dostosowujecie formę spędzania wspólnego czasu do możliwości finansowych, a nie odwrotnie.
                        • altz Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 20:24
                          mikawi napisała:
                          > Próbuję sobie wyobrazić taką rozmowę z 20 latkiem i nijak nie pojmuję, że nie można
                          > powiedzieć wprost, że was nie stać na coś tam.
                          20 latek jest osobą dorosłą. ma specyficzne potrzeby, to może sobie na nie zarobić.

                          > A wracając do pytania Celiny - nie, nie uważam, że matka ma coś finansować, jak
                          > dzieci są u Was. Ale wy tez nie musicie finansować atrakcji, na które Was nie
                          > stać. Można razem pograć w monopol czy scrable, niekoniecznie trzeba iść do kin
                          > a całą gromadą. Słowem - dostosowujecie formę spędzania wspólnego czasu do możl
                          > iwości finansowych, a nie odwrotnie.
                          Ja bym nie miał z tym problemu. Byłoby tańsze jedzenie, bez niepotrzebnych słodyczy i umilaczy.
                          A na miejscu faceta Celiny, dawno bym wynajął jakiś pokój i sam zamieszkał, bo atmosfera, w jakiej obecnie żyje, nie jest dobra, delikatnie mówiąc. Dzieci zobaczyłyby, jak żyje ojciec, jak żyją oni z matką, Celinka nie trułaby d..., jednym słowem, same plusy.
                          • celina1984 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 09.06.15, 08:03
                            Alz po pierwsze atmosfera w naszym domu jest dobra. Po drugie, to co pisźesz oderwane jest od rzeczywistości. Juz widze jak moj M zyje na tzw pokoju za dwa tysiace miesiecznie. Z dwójka dzieci srednio 10 dni w miesiacu. Z dodatkowymi łóżkami dla nich i z połowa wakacji z dziecmi. To nie ten typ dzieci ktore chciałaby sie z tata gnieździć w klitce i jesc mortadelę. Tak naprawde to, ze jestesmy razem umożliwia i jemu i dzieciom dłuższe spotkania.
                            • froshka66 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 09.06.15, 10:59
                              To nie ten typ dzieci ktore chciałaby sie z tata gnieździć w klitce i jesc mortadelę.

                              Czyli dzieci przyjeżdżają do was nie do ojca tylko dla TWOJEJ kasy ? A mąż i ty na to pozwalacie?

                              Chcesz to masz i na forum nie narzekaj.

                              Jeżeli prosisz o rade, to właśnie odseparuj się od męża na co najmniej 3 miesiące i spotykajcie się jak będziecie mieli wolne - wolne od dzieci.
                              A mężowi pozwól po opiekować się przez pół roku ZA SWOJE. Wszystkim w rodzinie to dobrze zrobi.


                              • celina1984 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 09.06.15, 11:39
                                To nie tak, ze dla kasy. Po prostu mieszkamy w domu, mamy ogród, dzieci M maja swoj pokój u nas. Mamy dobre warunki. Jak dsieci sa to robimy grilla, pieczemy ciasta, w domu cos sie dzieje ciagle. Ciezko mi sobie wyobrazic, ze dzieci przyzwyczajone u matki do niemal luksusowych warunkow trafiają w co drugi weekend do taty ktory mieszka w bloku w jednym pokoju. Po prostu wiem, jak to by sie skończyło. To jest moj maz, nie wyrzucę go z domu tylko dlatego ze został upupiony finansowo prze była zonę. Nie zrobie tego bo to wartościowy i ciezko pracujący uczciwy czlowiek. Łatwo jest napisac "dlaczego na ro pozwalasz" pozwalam bo robie to dla niego. Tylko dla niego. A ze szukam rozwiazan na absurdalne koszty to chyba naturalne.
                                • froshka66 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 09.06.15, 11:53
                                  Ciezko mi sobie wyobrazic, ze dzieci przyzwyczajone u matki do niemal luksusowych warunkow trafiają w co drugi weekend do taty ktory mieszka w bloku w jednym pokoju. Po prostu wiem, jak to by sie skończyło.

                                  To znaczy, że są u was dla kasy.

                                  to jest moj maz, nie wyrzucę go z domu tylko dlatego ze został upupiony finansowo prze była zonę. Nie zrobię tego bo to wartościowy i ciężko pracujący uczciwy człowiek. Łatwo jest napisać "dlaczego na ro pozwalasz" pozwalam bo robie to dla niego. Tylko dla niego.

                                  To rób, skoro podjęłaś taką decyzję.
                                  Tylko nie narzekaj. Bo decyzja wiąże się z konsekwencjami.
                                  BTW
                                  Uważam, że twoja decyzja jest szkodliwa dla dzieci męża, w dłuższej perspektywie bardzo szkodliwa.
                                  Z ich powodu właśnie powinny pobyć sam na sam z tata w warunkach jakie im on jest w stanie zapewnić.
                                  Kiedy relacje rodzic-dziecko są warunkowe
                                  - „ jest cacy póki tak robisz” ; „wiem że jest cacy póki tak robię, wiec nie zrobię inaczej” –
                                  Ale udajemy , że przecież się kochamy i jesteśmy niezastąpieni
                                  Wtedy właśnie należy powiedzieć sprawdzam – to daje szanse na autentyczne rodzicielstwo, a nie zabieganie o względy dzieci za pomocą kasy żony.
                                  To go nie wyrzucaj. Po prostu niech spędza weekendy z nimi gdzie indziej, za swoje, tak jak go stać.
                                    • froshka66 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 09.06.15, 12:11
                                      najpewniej ich nie znajdziesz poza tym co usłyszałaś – spróbuj w sądzie.

                                      Może wytłumacz mężowi, że to nie nieakceptowanie dzieci, tylko nieakceptowanie chorego układu. Możesz ich przecież u niego odwiedzać? Na znak tej akceptacji.

                                      Jak mężowi to nie będzie w smak, to najpewniej jemu tez jest tak wygodniej, bo jest uzależniony od swoich dzieci i nie ma najmniejszej ochoty ich wychowywać. Tylko narcystycznie chce być kochanym rodzicem nie za swoje pieniądze.

                                      Jeżeli tobie trudno tak postawić sprawę, bo to będzie koniec związku…
                                      No cóż, jeżeli byłabym w związku, gdzie jego całość zależy od pieniędzy jakie płacę na dzieci męża, żeby czasem tatusia nie przestały odwiedzać, to obawiam, że zakończyłby się z hukiem i to szybko. Ale to ja.

                                    • optymist75 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 09.06.15, 12:11
                                      To skup sie na szukaniu rozwiazan a nie na ciaglym biadoleniu o absurdalnej kwocie,dostajesz dobre rady ktorych nie przyjmujesz.
                                      Dla wiekszosci ludzi jest to dochod 2 ludzi,dzieci Twojego M zyja w luksusowych warunkach u mamy i u taty ,Ty zgodzilas sie na to pomagajac swemu M ten luksus kontynuowac,wiec nie narzekaj.
                                      Gdyby rzeczywiscie bylo tak ciezko zaprzestalabys szopki z grilami,wyjsciami i ekstrasami ale wtedy" a co ludzie powiedza?"
                                      Lepiej"zastaw sie a postaw sie" a potem biadolenie.
                      • jowita771 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 09.06.15, 12:28
                        > Utrzymanie go było kosztowne jak cholera- nie jada byle kotleta mielone, oj, n
                        > ie. Stosuje dietę na przyrost mięśni i spożywa głównie steki z luksusowej wołow
                        > iny na przykład.

                        w tym miejscu u mnie młodzieniec miałby problem, bo byłoby do jedzenia to, co jest dla wszystkich, a gdyby chciał coś innego, to musiałby sobie kupić z kieszonkowego. Albo ewentualnie nie jeść wcale.
                    • konstancja16 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 12:55
                      Celinka. W tym watku pytalas czy matka powinna cos dawac na dzieci z tego powodu ze sa u Was wiecej niz ustawa przewiduje. Odpowiedz jest ‘nie’. Bo sa u ojca i kropka. Watek wysokich alimentów już chyba był (i to na licznych forach). O ile pamiętam wnioski były raczej jednoznaczne: alimenty sa dość wysokie, ale uzasadnione. Z jakichś powodow sad uznal, ze ojciec ma spore możliwości zarobkowe, na dodatek wchodzilo tam chyba w gre porzucenie niepełnosprawnego dziecka (a wiec zwalenie na była ciężaru opieki nad dzieckiem z problemami). Wiec oczywiście możemy jeszcze raz pomietosic wysokość alimentów, ale chyba wynik będzie podobny. A jeśli Wam naprawdę nie starsza do pierwszego z powodu tych alimentów to albo oboje powinniscie poszukać lepszej pracy albo (jeśli to nie jest możliwe) to M może rozwazyc probe obniżenia tych alimentów. Ale zaglądanie dzieciom w talerze w weekendy to trochę małostkowe jednak.
                      • froshka66 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 19:30
                        Konstancja , chciałam skomentować to zdanie:
                        Ale zaglądanie dzieciom w talerze w weekendy to trochę małostkowe jednak.
                        W sumie to się z nim zgadzam. Jak kto u mnie w domu jest to dostaje co jest w lodówce i już. Jest ser to je ser, jest polędwica, dostanie polędwicę.
                        Tylko, że moim zdaniem problem zaczyna się :
                        Tato chodźmy na lody, bo ja nigdzie nie chodzę to mnie zabierz.
                        Tato kup mi mango bo chciałbym spróbować, bo mama mi nie kupuje
                        Itp itp.
                        I okazuje się, że ten weekend z tata to nie jest zwykły weekend, tylko czas na bez limitowe korzystanie z wszelkich dostępnych dookoła luksusów – bo tata jest od tego żeby na luksusy płacić.
                        Ok
                        Można raz za czas mango kupić, na fajna wycieczkę do miasteczka westernowego zabrać , ale kiedy staje się to wymaganiem – to przychodzi czas na właśnie zagladnięcie do talerza.
                        - nie dziś do restauracji nie idziemy tylko w domu jemy rosół.
                        I moim zdaniem to nie kwestia – odbiorę sobie z alimentów, tylko postawię granice dziecku – nie, zostajemy na obiedzie w domu., Nie , jadac w góry bierzemy kanapki itp.
                        To dodatkowo ma szanse być może wychować dziecko, że nie dla samej kasy się z rodzicem spotyka.
                        PS
                        W najbliższej okolicy znana mi 14 latka powiedziała – tata mnie namówił, zaproponował wakacje na Bali to się zgodziłam, inaczej bym nie zawracała sobie nim głowy.
        • optymist75 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 13:01
          Juz nic innego Ci nikt nie napisze.
          Chyba nie spodziewasz sie wpisow:zamkniej lodowke na klodke i wyliczaj wode do mycia albo nabuntoj meza by skladal wniosek o obnizke alimentow etc.

          Jak my nie mamy kasy to tre ziemniaki na placki i wszyscy jemy,3 dni z rzedu ,nie wychodzimy z nimi na lody i inne atrakcje,zaciskanie pasa dotyczy CALEJ rodziny (ta dochodzaca czesc tez rodzina).
          • celina1984 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 13:13
            No nie bardzo zaciskanie pasa dotyczy całej rodziny jesli MUSISZ 3,5 tys zaplacic i nie wazne czy masz czy nie. Dochodząca rodzina jest jedynie kosztem. Większym w momencie kiedy przebywa u nas i jedynie wymaga i nic sama z siebie nie daje. Po prostu obrzydza mnie to.
                • nini6 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 13:52
                  Jestem.
                  Zarówno ja jak i mój M mamy dzieci z poprzedniego związku i obrzydzeniem napawa mnie myśl, że ja miałabym wyliczać wydatki na pasierbicę a M na mojego syna.

                  celina1984 napisała:
                  > Moj syn niczego od mojego M nie dostaje

                  Tu Cię boli. Alimenty na syna pewnie też masz na poziomie 300 zł.
                • konstancja16 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 14:01
                  Tu chyba tylko pozostaje napisac, ze Ex sie urzadzila za krwawice Celinki, a biedna Celinka musi zaciskac pasa i ze lzami w oczach odmawia sobie nowalijek na przedwiosniu. Generalnie, ma przechlapane. Ostatni kawalek miesa schowany w lodowce dla jej własnego dziecka wyjadają pasierby. Nie ma sprawiedliwości na tym swiecie.

                  Z jednej strony 3,5 tys to kupa kasy. Dla niektórych może nawet cala pensja. Z drugiej strony daje to po 1750 na dziecko. Nie wiem w jakim wieku te dzieci, ale po tysiaku to już latwo może pojsc na nianke / zlobek czy prywatne szkole. Kilka stow na kurtke zimowa, z której przecież te wredne kreatury wyrastają i co rok nowa potrzebna. Dojazdy, zywienie, angielski, balet, lekcje gry na fortepiania, wyjazd na szkolna wycieczke, zima na narty. Dentysta, ksiazki, komputer, play-station, kieszonkowe. Mysle ze można spokojnie wydac i 3 tysiace na jedno dziecko, wcale go nie ubierając u Armaniego.
                  • edw-ina Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 14:12
                    Prawda jest taka, że na dziecko wydaje się tyle, ile dana rodzina jest w stanie. I praktycznie dla każdej rodziny będzie to obciążenie. Nie rozumiem natomiast problemów z ekstrasami, na które nie ma forsy. Jeśli nie ma forsy na kino, park wodny itp., to jedzie się na wycieczkę rowerową z własnym prowiantem, idzie na pół dnia do parku czy robi konkurs na najpiękniejszy wianek z polnych kwiatów. Na obiad robi się makaron z truskawkami i tyle. Z pustego przecież nikt nie naleje.
                    • froshka66 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 19:19
                      Prawda jest taka, że na dziecko wydaje się tyle, ile dana rodzina jest w stanie.
                      nie
                      na dziecko wydaje się tyle - ile jest sie w stanie i ile sie uważa, je temu dziecku wystarczy.
                      Przy dochodach 45 000 PLN na miesiąc na rodzinę, na dziecko nie będę wydawała 15 tysięcy.
                      Nie
                      i na chiński z dojazdem do domu ie zapisze i kucyka nie kupie
                      Nie.
                      Zresztą jak bym zarabiała 80 000 PLN na miesiąc to kucyka tez nie kupię
                      I nie kupie spodni za 450 PLN i jeszcze paru rzeczy - bo NIE.
                      Bo dziecko NIE NOSI spodni za pół tysiąca i nie używa kosmetyków - krem za 3000 PLN
                      Bez względu na ilość kasy w domu.
                      tak byłam wychowana i tak też swoje dziecko chowałam.



                      • edw-ina Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 09.06.15, 14:23
                        Widzisz, a ja nie zarabiając 80 tys. miesięcznie kucyka kupię, bo sama lubię konie, dziecko też i mamy dla niego miejsce. A chińskiego będzie się uczyć od przyjaciółki - lektorki. Więc nie koniecznie trzeba do tego rzeczonych 80 tys.
                        Ale pisząc to, co napisałam, miałam przede wszystkim na myśli sytuację, w której dzieci żyją po prostu na tym samym poziomie, na którym rodzice. Że nie robi się rozróżnień: ja mogę, bo jestem dorosły/dorosła i zarabiam, a ty nie, bo jesteś mały/mała i nie potrzebujesz. I po prostu te wydatki zmieniają się wraz z możliwościami finansowymi rodziny. Ba, zazwyczaj na dziecko wydaje się więcej niż na siebie. Często po prostu dlatego, że nie ma innego wyboru. Ja od czterech lat mam ten sam puchowy płaszcz zimowy i nie zamierzam go zmieniać na razie. Ale dziecku muszę kupić rok rocznie nowy. Ba, dwa musi mieć, żeby mieć co założyć, gdy jeden będzie mokry po zabawie na śniegu. Rower, który sobie niedawno kupiłam, posłuży mi przez x kolejnych lat. Przez ten czas moje dziecko zmieni przynajmniej kilka rowerków, o hulajnogach, jeździkach, deskorolkach itp. nie wspominając. Do tego kaski, z których będzie wyrastać, ochraniacze, buty itp. I znowu wychodzi mi, że na dziecko wydamy więcej.
                        I wcale nie trzeba do tego spodni za 500 pln ani kremu za 3 tys., by wydać na dziecko więcej, niż na siebie.
                        • froshka66 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 09.06.15, 14:38
                          OK, rozumiem, w ogólnych zarysach się zgadzam.
                          Moje zastrzeżenie jest takie, ze często na forum słyszałam / widziałam
                          -On zarabia 6 000 pln to na dziecko na alimenty ma wydać 2 000 pln co najmniej.
                          -On zarabia 12 000 to alimenty maja być 4 000
                          -Alimenty się liczą jako % od zarobku

                          I koszty dziecka to jest cos jak „dziesięcina” ile nie zarobię to 1/3 mam obowiązek wydać na dziecko.
                          Otóż nie
                          Będę wydawała jak uznam za stosowne.
                          Nawet jak będę zarabiała 3500 pln i uskładam sobie na obiektyw za 12 000 PLN to kupie , nawet jak to będzie do hobby, a na rower dla dziecka 6 000 pln nie dam. I już.

                          I wydawałam sporo na dziecko, ale też jego spodnie, z których wyrastał po poł roku kosztowały dużo mniej niż moja torebka…
                          I nie przyjmuje do wiadomości, że jak wydałam na swoje buty 800 pln to mam tyle samo wydać na dziecko bo mu się należy , bo zarabiam i mnie stac.
                          • edw-ina Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 10.06.15, 11:53
                            -On zarabia 6 000 pln to na dziecko na alimenty ma wydać 2 000 pln co najmniej.
                            -On zarabia 12 000 to alimenty maja być 4 000
                            -Alimenty się liczą jako % od zarobku

                            I koszty dziecka to jest cos jak „dziesięcina” ile nie zarobię to 1/3 mam obowiązek wydać na dziecko.
                            Otóż nie

                            - nie uważam alimentów za haracz, ale mam pewną myśl, że takie traktowanie jest stąd, że często osoba płacąca alimenty uważa, że na tym kończy się jej rola. Nie musi niczego więcej robić, dokładać, opiekować się, starać itp., a pieniądze mają starczyć na wszystko. Pewnie będąc postawioną w takiej sytuacji sama wnioskowałabym o możliwie wysokie alimenty, by nie musieć się użerać o inne sprawy. Ale dam ci odwrotny przykład - mój tata płacił na mnie bardzo niskie alimenty, chociaż był osobą zamożną. Mama zresztą również. Nie pamiętam ile to dokładnie było, ale w przeliczniku na obecne pieniądze to może z 500 zł. Tak to ustalili z mamą. I tutaj kolejne ALE - tata partycypował lub samodzielnie opłacał, organizował ipt. wiele kosztów związanych ze mną. Zabierał mnie do lekarzy i za nich płacił, kupował książki, buty, płacił za zajęcia pozalekcyjne, wakacje, wyjazdy itp. Kiedy już mieszkałam sama nie raz przywoził koszyk pełen jedzenia, zabierał mnie na obiady do restauracji. Chyba tylko ubrań nigdy sam mi nie kupił, a dawał na to pieniądze. Chociaż mama dbała o moją garderobę to tata dwa razy do roku dawał mi do ręki ileś tam forsy - ile w danym czasie mógł i wysyłał mnie na zakupy. I przy takim podejściu (jak widać mama znała męża) nie dziwi mnie, że mama nigdy nie wnioskowała o wysokie alimenty, bo wiedziała, że ojciec nie zniknie ze swoimi pieniądzmi/czasem/pomocą i wszystkim co miał do zaoferowania dziecku.
                            I odnośnie wydawania na dzieci wysokich sum - wiele zależy od punktu widzenia. Ja pewnie nie kupiłabym dziecku, nawet takiemu 20-letniemu, torebki za tysiąc złotych. Ale już na dobry plecak do chodzenia po górach, czy nawet taki do szkoły, pewnie wydałabym przynajmniej kilkaset złotych. Bo od jego wykonania zależy zdrowie dziecka. Tak samo, w czasach gdy moi rówieśnicy jako pierwsze samochody dostawali wysłużone maluchy, ja dostałam kilkuletniego saaba. Nie, nie dlatego, że rodzicom się w głowie poprzestawiało i nie mieli co zrobić z pieniędzmi. Po prostu tata znający się świetnie na motoryzacji uznał, że nie wsadzi swojego dziecka do konserwy, tylko musi mu zapewnić możliwie dużo bezpieczeństwa na drodze. Później przez wiele lat opłacał mi ubezpieczenie, przeglądy i dorzucał na paliwo.
                            • froshka66 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 10.06.15, 18:28
                              Ja się z tobą zgadzam, to co opisujesz to jest sytuacja kiedy dziecko ma SZACUNEK do pieniędzy dostawanych przez rodziców.
                              A postawa :
                              "Tata zarabia 6000 PLN to NALEŻY ci sie z tego 2000" tego szacunku nie buduje, tylko roszczeniowosc.
                              i o tym własnie pisałam.

                              Nie wiem czy tata tak chętnie dawałby ci na ciuchy gdybyś do niego zadzwoniła z AWANTURA "No, kiedy zamierzasz mi dać ten tysiąc złotych, bo mi się należy?"

                              Wbrew pozorom, ten przykład nie był taki wzięty z znikąd.


                              • edw-ina Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 10.06.15, 19:25
                                hihihihi, przy założeniu "mi się należy", to nie zobaczyłabym więcej niż wymagane prawnie minimum. Analogicznie jeśli kiedyś taki tekst strzeli moje dziecko, to też będzie mogło się pożegnać z ekstrasami. Mogę wydawać, jeśli widzę, że to przynosi pozytywne skutki dla jej rozwoju. Mogę kupić kolejne pudło lego, wydawać po 25 zł za godzinę za dobry plac zabaw uczący koordynacji psycho-fizycznej czy chodzić raz w miesiącu do zoo. Ale nie wydam na bzdet tylko dlatego, że nie zbiednieję kupując go. Nie i już.
                  • celina1984 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 14:30
                    I rozumiem, ze Ty te 3 tysiace na pasierba wydajesz, prawda? I jeszce oprocz tego z uśmiechem na ustach gościsz dodatkowych 10 dni w miesiacu oraz polowe wakacji. Prawda, ze tak jest? Bo jesli nie, to nie bardzo rozumiem o czym mówisz?
                    • konstancja16 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 14:46
                      Nie wiem do kogo ten tekst (do edwiny czy do mnie), ale jeśli o mnie chodzi to trafilas jak kula w plot. Pasierb mieszka z nami na stale, jego mama placi symboliczne alimenty i nasze (mojego meza i moje) wydatki na niego w ostatnim roku zdecydowanie przekroczyly 3 tysiace PLN miesięcznie wink)

                      i 'gosci' u nas przez ponad 300 dni w roku, bo z matka spedza jakies dwa-trzy tygodnie max. wow.
    • aragorna71 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 15:13
      Celina, ja mam w domu 2 dzieci i koszt ich utrzymania nie wynosi 1750 PLN miesiecznie a maja 17 i 7 lat. Uwazam wiec, ze alimenty sa wysokie.
      W waszym przypadku powinna tez dolozyc matka.
      Pytanie dlaczego zostaly zasadzone tak wysokie alimenty i co wazniejsze dlaczego nie zostaly obnizone?
      Albo czegos nam nie napisalas albo twoj maz nie potrafil udowodnic, ze zmienily sie jego mozliwosci zarobkowe.
      Czytam twoje posty i bije z nich agresja, obwiniasz dzieci a one tych alimentow nie ustalily.
      Jak sa z wami malostkowe jest wypominanie jedzienia, zuzytej wody czy kina.
      Jedyna mozliwoscia jest jeszcze raz zlozyc wniosek w sadzie i przygotowac sie do rozprawy.
      Co mozesz zrobic wiecej? Matka dzieci wam nie dolozy i nie ma takiego obowiazku.
        • froshka66 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 18:23
          Szczerze mówiąc, rozumiem, twoje permanentne wkurzenie.
          Nie wiem jakie masz układy w domu, ale w podobnej sytuacji ojciec zabrał kiedyś dziecko na długi weekend do leśniczówki aby pobyło z tatusiem sam na sam- bo przecież tak tatusia brakuje.
          Mieli czas na wspólne rowery , na spacery rozmowy, zero Internetu itp. czas w 100% poświęcony dziecku.

          Efekt był taki, że przed każdym kolejnym przyjazdem odbywała się rozmowa.
          - a co będziemy robić
          -nie wiemy jeszcze , może pojedziemy do Białowieży?
          - to ja pojadę raczej do dziadków/cioci/zostanę z mama – bo taaak dawno już nie się z nimi nie widziałam…
          - jak sobie życzysz.
          Co rozwiązało problem długich weekendów na długie lata
        • kowalka33 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 12.06.15, 11:47
          Celina jesteś nie do pokonania. Piszesz na różnych forach o swojej krzywdzie i faktycznie to już jest agresja ....Internet ma to do siebie że to co się napisze po prostu w nim zostaje. Alimenty zostały zasądzane w takiej kwocie bo matka ponosi 100% wysiłku wychowawczego a ojciec się wyprowadził kilkaset km od dzieci. Ojciec ponosi całkowite koszty utrzymania dzieci i guzik mają do tego dochody matki ( ktore bardzo cię zajmują ). Facet zostawił 2 małych dzieci matce , pisałaś kiedyś że starsza chodzi na terapię psychologiczną i musi ??? chodzić w związku z tym do prywatnej szkoły a mała dziewczynka ma opiekunkę bo matce nie chce się oddać dziecka do przedszkola czy żłobka. Odpisałam ci że może ojciec i ty powinniście przeprowadzić się blisko dziecko i zacząć uczestniczyć w wychowaniu dzieci (może wtedy dziecko może chodzić do przedszkola , bo jakby co ojciec może zostać z chorym dzieckiem). Samotna pracująca matka ma pod górkę , dzieci wychowuje sama , wkład twojego męża to w sumie zero jeśli chodzi o wychowanie więc się nie dziw że zostaje tylko płacenie. I jedno mnie ciekawi jaki to misio ubogi a w domu mieszka , może to nie alimenty są waszym problemem ale np rata kredytu.
          A i pamiętam twoje posty na jakimś forum na temat alimentów dla twojego dziecka , to jak to jest Celina , jak dla twojego 1000 to jakieś grosze i ojca stać na dużo więcej bo się dziecku nalezy ale pasierbom to 1700 bez wkładu i obecności ojca to tak wiele ????
          • celina1984 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 12.06.15, 23:04
            Młodsze mi z chodzi do,przedszkola państwowego za 300 zł. Misio jak to złośliwie nazwałaś mojego M ma jak nabardziej prawo wziasc kredyt aby GDZIES mieszkac skoro zostawił żachlannej eksi swoja czesc ich wspolnego dorobku. To nie jest tak, ze kiedy ojca stac na placenie na jedno dziecko 2 tysiace to bedzie go takze stac na płacenie po dwa na kolejne śwoje dzieci. Logiczne jest ze na jedno dziecko jestesmy w stanie wydac wiecej nic na dwojke czy trójkę. Wiec prosze Cie nie bredź i ńie sprowadzaj roli ojcow do bankomatów mających pracowac jedynie na dzieci. Tak płacenie na jedno dziecko przy dwójce dsieci po 1750 zł to jest OGROMNIE duzo przy jego zarobkach.
            • kowalka33 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 13.06.15, 15:13
              Rozumiem że jedyny wybór jaki miał ojciec dwojga małych dzieci które miał na utrzymaniu to kredyt na DOM !!!!!!Nie mógł się zadowolić mieszkaniem, no skąd , zawsze można mieć pretensje ze bachory z matką doją ale nie grzejesz że może w konkretnej sytuacji po prostu na dom was nie stać . I pamiętam jak innym forum awanturowałaś się o alimenty na syna (ojciec płaci 1000 i wg jest skandalicznie mało bo ojciec ma......Powiem ci trzeba mieć charakter , ty i ten twój mąż . Może facet ochłonie, zmniejszysz alimenty ale nadal będziesz pyszczyć ze przyjeżdzają nie wiadomo po te bachory.
                • kowalka33 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 13.06.15, 20:47
                  Oczywiście że ma , pytanie czym jest zwyczajne życie ? Dzieci twojego faceta też mają prawo do dobrego życia , prawo do posiadania ojca na co dzień , do tego by ten ojciec był , zawoził do szkoły i całował przed snem , i co z tego że mają prawo ??? guzik mają, nawet najbardziej wypasione alimenty nie równoważą braku ojca w codziennym życiu. Twój syn ma ojca twoich pasierbic w domu przez cały czas. Ale ty widzisz tylko pieniądze i nic więcej. Też chciałabym masę rzeczy ale mnie po prostu nie stać , a ty chcesz mieszkać w domu , żyć wygodnie i wydaje ci się że nie możesz przez te alimenty. Alimenty na dzieci zasądził sąd, widać były podstawy ku temu i ojca po prostu było stać , ale podejrzewam że ty od dochodów ojca odliczasz koszty rat za dom i ci faktycznie niewiele zostaje. Pomyśl jak facet zarabia np 2500 , tysiąc zostaje mu alimentów , to dopiero jest problem i nawet nie wiadomo co z tym zrobić bo alimenty płacić musi po prostu a żyć tez musi. Jeżeli twój mąż potrafi zarabiać dobrze ( a raczej potrafi jak sąd mu tak zasądził musi się po prostu ogarnąć i zarabiać więcej ) albo ściąć wydatki , tj nie mieszkać w domu (ludzie tez mieszkają w blokach ) lub przeprowadzić się do miasta zamieszkania dzieci i tam zacząć wspólnie wychowywać dzieci z matką i wtedy droga do obniżenie wysokich alimentów otwarta (nie negowałam nigdy że są wysokie)
                  • celina1984 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 14.06.15, 07:55
                    Kobieto co Ty w ogole piszesz? Ci ludzie sie rozstali i nie chca juz razem zyc. Ten czlowiek ktory zostawił wszystko starej rodzinie ma juz nowe zycie tak samo jak tamta kobieta. Kazde dziecko ma prawo do wspolnego zycia z obojgiem rodzicow. Jego dzieci, Twoje i moj syn takze.czasem dzieje sie tak, ze dorośli nie chca jyz byc razem i chyba nie musze tlumaczyc Ci tego jak dziecku. Jakie wielkie koszty kredytu, jaki dom? Dom. Ma 90 metrów. Kredyt na niego to 1,6 tys miesiecznie. Czesc mojego M to 1/3 tej kwoty czyli 500 złotych z groszami. Pokaz mi, gdzie wynająłby SAM za tyle mieszkanie lub kupił na kredyt? Jaki bank dałby mu w ogole taki kredyt z takim obciążeniem? Żaden. Tamte dzieci zyja tak samo jak i moj syn majac ojca od czasu do czasu, odległość nie ma tu nic do rzeczy, bym ex mieszka dwa km ode mnie a spedza ze swoim synem mnie czasu niz moj obecny maz ze swoimi dziecmi. Generalizujesz i opowiadasz utopię.
          • celina1984 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 12.06.15, 23:11
            Dodam jeszcze, ze starsza corka tak jak nagle potrzebowała pomocy psychologa (wizyta 150 zł raz w tygodniu) podczas rozprawy o obnizenie alimentow tak równie nagle przestała go potrzebować po tej rozprawie i nie była na ani jednej wizycie od ponad roku. Wkład ojcowski mojego M w wychowanie dzieci jest całkiem spory na pewno większy niz ojca weekendowego. I nie potrzebuje opinii kowalko zeby wiedziec ze alimenty sa w absurdalnej kwocie. Potrzebuje jedynie pomocy jak sie tej kwoty wyplątać. Ale jestesmy juz na dobrej drodze
    • mammamia2009 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 08.06.15, 19:03
      >Moj M placi bardzo wysokie alimenty na dwoje dzieci 3,5 tysiaca złotych

      jakim cudem matka udokumentowała 7000 zł miesięczne kosztów utrzymania dwójki dzieci??? Bo zakładam, że skoro ojciec płąci 3500 to wg sądumatka dorzuca drugie tyle...

      Nie mysleliście, zeby wystąpić do sądu o zmniejszenie kwoty alimentów?
      • annavel Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 09.06.15, 08:57
        Jesli dzieci sa u was to jest normalne ze musisz wiecej w dany weekend wydac, ale dzieci sa co dwa tugodnie wiec tragedii nie ma, dluzsze weekendy tez sa rzadkowink jedynie co mnie uderza to wysokosc alimentow skoro twoj partner zarabia5500 to jak moze placic 3500 alimentow przeciez to ponad 60 procent. Twojemu facetowi zostaja 2000, a kazdy z chlopakow ma dla siebie po 1750, czyli prakyycznie tyle samo co ojciec, a przeciez chyba mama oplaca mieszkanie itd... przepraszam ale to chore.powinniscie wystapic o zmniejszenie alimentow. Przeciez taki chlopak ma high life... ja w ich wieku dorabialam sonie 400 zl i wydawalo mi sie ze to kupa forsy, bo w domu sie nie przelewalo. No chyba ze ich mama nie pracuje i zyja w trojke za te 3500 ale to strasznie duzo...
      • kowalka33 Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 12.06.15, 11:50
        Nie ma czegoś takiego jak pół na pół . Rodzice powinni ponosić koszty wychowania wspólnie ale na to nakładają się koszty finansowe i tkzw trudy wychowania. PÓŁ na pół jest wtedy jak mamy do czynienia z opieką naprzemienną .....Jeden rodzic dokłada więcej , jeden więcej czasu poświęca , ot cała filozofia
        '
    • tully.makker Re: Koszty pobytu dzieci M u nas 09.06.15, 17:07
      Alimenty powinny byc dostosowane do potrzeb dziecka i mozliwosci rodzicow. Jesli zachodza jakies zmiany w wyzej wymienionych, to rzecz oczywiscta alimenty powinny ulec modyfikacji. W cywilizowanych warunkach, nie trzeba nawet chodzic so sadu - kiedy moje najstarsze dziecko bylo male, ex regularnie podwyzszal alimenty co rok, na podstawie naszej ustnej umowy. Z kolei, gdy ex nie mial przez jakis czas pracy, zapytalam go, czy jest w stanie placic alimenty na tym samym poziomie (w jego ocenie, byl) i wyrazilam gotowosc negocjowania tymczasowej obnizki gdyby jednak sie okazalo, ze ma problemy finansowe.
      Kiedy Mloda bywala u nas, calkiem czesto zdarzalo mi sie lozyc na atrakcje dla niej - nie dlatego, ze musialam, tylko dlatego ze chcialam i ze to bylo w moim odczuciu wychowawcze wobec mojego syna. Dzieki temu po rozstaniu w ojcel Mlodej mam nadal z nia dobre relacje, i takie same maja miedzy soba Mloda i moj najstarszy syn. Wszystko tak naprawde jest kwestia wartosci, jakie chce sie relizowac w swoim zyciu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka