atiwoj2
20.09.04, 22:35
Tak tu czasem sie pojawiam, generalnie jestem czytajaca. wiekszasc tych
problemow mnie nie dotyczy. moj M zyl 10 lat w nieformalnym zwiazku i
rozstanie nastapilo ugodowo, chociaz to moze zbyt duzo powiedziane - bo to on
odszedl...
z tamtego zwiazku moj M ma trojke dzieci (to juz jest jak dla mnie
wystarczajaca duzo

)najstarsze z nich mieszka z nami, wspolnie mamy synka
(2 lata)- podobny przyklad jak u lideczki, teoretycznie juz "w bezpieczne
dni" ., a ktore teraz to sobie spokojnie spia w pokoiku obok...
na poczatku bylo mi ciezko, w ciagu jednego roku dwojka dzieci, ale
poukladalam sobie (a najwiecej w glowie)wszystko po kolei i teraz jak juz
mamy mniej wiecj wszystko pod kontrola - mnie sie marzy rodzenstwo dla
malego. niby ma juz wystarczajaco

, ale tamta dwojka mieszka 800 km stad i
kontakty sila rzeczy sa dosc ograniczone, a pomiedzy tym co mieszka z nami
jest 12 lat roznicy...
nawet nie mam odwagi powiedziec mojemu M, ze mam takie mysli, a na pewno nie
chcialabym go postawic przed faktem dokonanym - tak z czysta premedytacja...
mimo wszystko wszystko mowi na nie, tylko co ja mam zrobic, ze bycie matka
tak mi odpowiada? od urodzenia malego zmienila sie u mnie calkowicie
hierarchia waznosci co tak na prawde bardzo mi pasuje...
ale tyle dzieci z jednego ojca?
pomysla, ze nie mamy telewizora ...