czy mozecie pomoc mi wybic z glowy dziecko???

20.09.04, 22:35
Tak tu czasem sie pojawiam, generalnie jestem czytajaca. wiekszasc tych
problemow mnie nie dotyczy. moj M zyl 10 lat w nieformalnym zwiazku i
rozstanie nastapilo ugodowo, chociaz to moze zbyt duzo powiedziane - bo to on
odszedl...
z tamtego zwiazku moj M ma trojke dzieci (to juz jest jak dla mnie
wystarczajaca duzowink)najstarsze z nich mieszka z nami, wspolnie mamy synka
(2 lata)- podobny przyklad jak u lideczki, teoretycznie juz "w bezpieczne
dni" ., a ktore teraz to sobie spokojnie spia w pokoiku obok...
na poczatku bylo mi ciezko, w ciagu jednego roku dwojka dzieci, ale
poukladalam sobie (a najwiecej w glowie)wszystko po kolei i teraz jak juz
mamy mniej wiecj wszystko pod kontrola - mnie sie marzy rodzenstwo dla
malego. niby ma juz wystarczajacowink , ale tamta dwojka mieszka 800 km stad i
kontakty sila rzeczy sa dosc ograniczone, a pomiedzy tym co mieszka z nami
jest 12 lat roznicy...
nawet nie mam odwagi powiedziec mojemu M, ze mam takie mysli, a na pewno nie
chcialabym go postawic przed faktem dokonanym - tak z czysta premedytacja...
mimo wszystko wszystko mowi na nie, tylko co ja mam zrobic, ze bycie matka
tak mi odpowiada? od urodzenia malego zmienila sie u mnie calkowicie
hierarchia waznosci co tak na prawde bardzo mi pasuje...
ale tyle dzieci z jednego ojca?
pomysla, ze nie mamy telewizora ... wink

    • lideczka_27 Re: czy mozecie pomoc mi wybic z glowy dziecko??? 21.09.04, 00:36
      atiwoj, kochana, co ja Ci mogę powiedzieć... wink Wybijać niczego nie będę, taka
      ze mnie niezgrabota, że jeszcze w siekacze bym trafiła wink Ja mówię, że nas
      posądzą o nieregulowanie opłat za prąd, hihi...
      Widzisz, sytuację mam taką, że cała rodzina M wie, moje przyjaciółki wiedzą, a
      moja mama nie. Po prostu szanuję moje uszy i wolę z nią przez telefon o mojej
      ciąży nie rozmawiać wink
      Powiem Ci jedno: przemyślałam naszą sytuację na wszystkie strony i uważam, że
      dobrze się stało. Bo mam pewność, że w przyszłości nie będę winić ani M, ani
      jego córki za to, że nie spełniłam moich marzeń o dwójce dzieci. Gdy mała z
      nami zamieszkała, po prostu dostałam ją na wychowanie. Tak to należy traktować,
      bo pełnię wszystkie obowiązki matki - dokładnie jak przy synu. M. mnie nie
      odciąża - przecież go stale nie ma... Wcześniej plany były, ale gdy się
      wprowadziła, zamieszkała w pokoju z młodym, skończyło się już miejsce na
      dokwaterowanie wink Poza tym moje siły, czas, kasa itd... Zrezygnowałam.
      Postanowiłam sobie, że za parę lat, jak już finansowo się odbijemy, zmienimy
      mieszkanie, to sobie po trzydziestce zajdę. Ale czy ja wiem na ile to by było
      możliwe? Przecież jest tyle kobiet z trudnościami, poronienia itd... Do tego
      doszłoby pewnie rozleniwienie - młody byłby całkowicie odchowany, żadnych
      pieluch, wózków itd i kto mi zaręczy, że chciałabym od nowa... Tak sobie
      dyskutowałam z przyjaciółką i ona mi powiedziała: "mam nadzieję, że dobrze to
      przemyślałaś, obyś nie winiła młodej, że przez nią już więcej nie zostałaś
      matką". Wtedy to dla mnie zabrzmiało irracjonalnie, ale potem zaczęłam się
      zastanawiać. A jak mi odbije? A jak nie będzie się udawało, jak wpadnę w
      depresję, zacznę winić cały świat? A od jakiegoś czasu tak po prostu zaczęłam
      marzy o ciąży. Już się wdrożyłam, wychowanie dwójki dzieci nie jest dla mnie
      trudne, radzę sobie świetnie... Różnica wieku fajna - mała dużo i chętnie mi
      pomaga, jest bardzo samodzielna, lubimy razem spędzać czas, porozmawiać, nie
      jest mi smętnie wieczorami... Pomyślałam, że jak tylko popracuję, to zajdę.
      Naprawdę nie kusiliśmy losu. Kalendarzyk nigdy wcześniej mnie nie zawiódł. A tu
      taki numer. Ja już wszystko podejrzewałam łącznie z jakąś chorobą, ale nie
      ciążę! I tak myślę, że widocznie tak musi być. A znam siebie i wiem, że sobie
      poradzę. Sama, bo jestem przecież sama - co nie oznacza, że samotna wink
      No więc moja kochana atiwoj - tak okręcając w bawełnę nie kuszę Cię, ale jak
      nam zasilisz szereg brzuchatych macoch, to się bardzo ucieszę wink))))))))

      buziaki
      Lidka
      • smallm Re: czy mozecie pomoc mi wybic z glowy dziecko??? 21.09.04, 07:45
        Chyba mi się nie uda Ci wybijać z głowy, bo sama zaczynam o tym myśleć smile
        szczególnie, jak kilka dni temu wskoczyła mi trójeczka z przodu...

        Córka ma 5,5 roku, M. niestety, ale swojej nie będzie miał przy sobie, tylko od
        czasu do czasu jak się mamusia zlituje... Ale w sumie ona też ma prawie 4 lata.
        I na to chłopak by się przydał smile ale M. jeszcze nie ma uregulowanych spraw, a
        ja powiedziałam, że drugiego panieńskiego nie chcę!! Więc... nie prędko się
        doczekamy... A ja bym w sumie już chyba chciała... Coraz częściej o tym
        myślę... Latka lecą big_grinbig_grinbig_grin Zresztą córka też się dopomina smile

        Pozdrawiam,
        SmallM
        • chalsia Re: czy mozecie pomoc mi wybic z glowy dziecko??? 21.09.04, 12:48
          > ja powiedziałam, że drugiego panieńskiego nie chcę!!

          eeeeeee, ale dlaczego????? przecież to nie ma znaczenia. Tak mi się wydaje, że
          jeśli z powodów papierkowych mogło by się okazać, że "przepuścisz okazję", to
          potem sobie możesz tego bardzo żałować.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • smallm Re: czy mozecie pomoc mi wybic z glowy dziecko??? 24.09.04, 07:21
            > eeeeeee, ale dlaczego?????

            A jakoś tak... Nie koniecznie z powodów papierkowych tak do końca, choć to też.
            Jednak pewne urazy we mnie zostały. I chyba już nie potrafiłabym czuć się
            całkiem pewnie. Ojciec mojego dziecka zostawił mnie w ciąży mimo, że wcześniej
            wielkie plany były itd, łącznie z wybieraniem imion dla dzieci. Szrama po tym
            zostanie na całe życie...

            Wiem, że ślub jeszcze o niczym nie świadczy, ale... jakoś byłoby to dla mnie
            większym potwierdzeniem, że to co M. mówi teraz jest prawdziwe.

            Pozdrawiam,
            SmallM
      • atiwoj2 Re: czy mozecie pomoc mi wybic z glowy dziecko??? 25.09.04, 23:02
        moje drogie macoszki, zaczynajac ten watek to:
        po pierwsze spodziewalam sie bardziej potepienia,
        bo jak to - tyle dzieci, a mnie jeszcze takie mysli chodza po glowie,
        bo- z chlopa "dziecioroba" chce zrobic,
        bo - musialam sie liczyc z tym, ze biorac M z takim "inwentarzem" ze jako
        ojciec jest juz spelniony i nie bedzie chcial wiecej zoobowiazan itd. itp.
        ...a tu takie zrozumienie... a nawet wiecej, ze nie tylko ja mam
        takie "problemy"
        co do ciebie Lideczko, to powtorze jeszcze raz to co juz padlo na tym forum -
        podziwiam Cie, nie za to ,ze wychowujesz nieswoje dziecko, ale za to ze przy
        tej calej sytacji zachowalas pogode ducha i moge sie zalozyc, ze w realu musi
        sie az od Ciebie czuc Twoja sile.....
        i bede trzymala kciuki, zeby Ci sie poukladalo

        a co do mnie, no to zobaczymy. moze faktycznie moge sie troszke zdac na los, bo
        od dwoch miesiecy nie biore pigul, bo zaczely mi hormony szalec (no coz latka
        leca...wink
        a co do mojego nastawienia, to tez nie jest takie proste. zaczyna sie
        komplikowac, gdy postawie sie na miejscu innych, np. tesciowej, ktora majac
        dwoch synow-posiada piecioro wnuczat,albo "naszych" dzieci, mam wrazenie, ze
        beda sie wstydzic, ze maja czworo rodzenstwa no i przeciwko mimo wszystko
        przemawia fakt, ze owszem moge bardzo liczyc na mojea rodzine, a przede
        wszystkim na mame, ale ona tez mieszka 800 km od nas. Tesciowa mieszka niby za
        rogiem, ale jeszcze pracuje, a poza tym jak to mowimy "zniemczyla sie" co
        oznacza, ze z rodzina utrzymuje stosunki dobre, ale bez przesady....Zostalabym
        wtedy z dwojka malcow, i jednym nastolatkiem w wiekszosci sama. Bo gdy mnie nie
        ma w firmie to automatycznie moj M zostaje wtedy dluzej - musi zrobic robote za
        nas dwoje... A ja do tego jak na zlosc, tez nie jestem typem, ktory chetnie
        siedzi w domu i czeka z cieplym obiadkiemwink
        I chyba dlatego chcialabym, zeby to byla nasza decyzja, a nie tylko moja, bo
        inaczej wiem, ze gdyby bylo mi ciezko albo tylko chociazby miala zly dzien - to
        przyznanie sie do tego przed moim M , bylo by dla mnie przyznaniem sie do
        porazki, a nie chcialabym uslyszec - no przeciez sama chcialas...


        kiedys ktos mi poweidzial, ze sama szukam problemow, nawet tam gdzie ich nie
        ma - i to chyba nawet pasuje do tego co tu pisze.

        Nie wiem jaka podejme decyzje, ale wiem na pewno, ze pisanie tutaj pomaga mi
        ukladac w glowie chaos, ktory powstal od momentu zostania macocha.

        lideczka napisala:
        No więc moja kochana atiwoj - tak okręcając w bawełnę nie kuszę Cię, ale jak
        > nam zasilisz szereg brzuchatych macoch, to się bardzo ucieszę wink))))))))
        oj tez bym sie cieszyla, tez. nigdy nie czulam sie taka silna jak wlasnie w
        czasie ciazy, gdzie wszystko nam sie walilo. To byl jeden mimo wszystko z
        lepszych okresow w zyciu..

        pozdrowionka
    • jayin Re: czy mozecie pomoc mi wybic z glowy dziecko??? 21.09.04, 09:30
      Atiwoj,

      Tu nie ma czego wybijać smile
      Jeśli wiesz, że dacie sobie radę - finansowo i psychicznie, to nad czym się
      zastanawiać?
      Jeśli bardzo tego chcesz, to powiedz mu o tym.
      Nie zastanawiaj się, jaka byłaby jego reakcja na to, gdybyś mu powiedziała...
      Tylko powiedz. A tak ciągle będziesz w sobie gnieść niespełnione i
      niewypowiedziane pomysły/marzenia.

      "Za dużo dzieci z jednego ojca" - a co to za ograniczenie?smile)
      Moi rodzice mają w domu trzy telewizory... A nas (dzieci) była czwórka (teraz
      trójka)smile
      Zresztą - ja sama mam sporą i dzieciatą rodzinę - bliższą i dalszą - gdzie
      niemal standardem już są rodziny 2+3 (te młodsze pokolenia)smile
      Sama planuję sobie też taką własną trójkę - i wszyscy "zainteresowani" są o tym
      od dawna poinformowani smile

      Porozmawiajcie i zastanówcie się oboje.
      On być może sam dla siebie spełnił się jako ojciec, ale twoje spełnienie w tej
      kwestii (jako matka) przecież też jest ważne.

      pozdr.

      J.
    • judytak Re: czy mozecie pomoc mi wybic z glowy dziecko??? 21.09.04, 11:01
      atiwoj2 napisała:

      > ale tyle dzieci z jednego ojca?

      będzie dumny :o)

      mój też ma 5, tylko w zestawie 2 dorosłych + 3 małe (no i jeszcze wnuka)

      pozdrawiam
      Judyta
    • triss.m Re: czy mozecie pomoc mi wybic z glowy dziecko??? 23.09.04, 17:15
      nie moge Ci pomoc ;-P ech, sama bym juz chciala.. ale nie moge, no... niestety,
      plany zawodowe mi przeszkadzaja. taka juz jestem planistka wink i w zwiazku z
      tym dopiero w przyszlym roku mozemy zaczac sie starac smile troche sie martwie
      roznica wieku dzieci mojego M, jak wszystko pojdzie dobrze, to bedzie cos 12 i
      6 lat.. i naszego przyszlego szkraba. dogadaja sie jakos?? mam nadzieje wink
      PS. wiem, ze ze mna nie wszystko po kolei, za bardzo chyba lece do przodu z
      tymi planami wink zebym tylko nie zapeszyla, tfu, tfu..
    • bejbiko Re: czy mozecie pomoc mi wybic z glowy dziecko??? 24.09.04, 08:07
      Nie ma takiej siły aby zniszczyć czyjeś marzenia... Można komuś zmienić plany,
      ale marzenia takie zalegające głęboko w sercu są nasze, są wyjatkowe i czekaja
      na spełnienie, nie ważne jak długo. I nawet jeśli powiesz o tym swojemu M i on
      się nie zgodzi, to takie marzenie pozostanie. Bedziesz o tym myśleć, bo widzę,
      że myślisz intensywnie....
      Podziwiam Cię. Ja mam synka. Jest niesamowicie grzeczny i bezproblemowy ale nie
      chcę teraz drugiego, pomimo tego, że mój mąż MARZY o dziewczynce. A ja chcę iść
      na studia, do pracy...
      Więc walcz, bo tylko wojna o takie marzenia jest słuszna.
      Zyczę Ci powodzenia!
      • atiwoj2 Re: czy mozecie pomoc mi wybic z glowy dziecko??? 25.09.04, 23:17
        widzisz bejbiko u mnie wszystko sie pozmienialo wlasnie po urodzeniu synka, ale
        tez ie tak od razu. Moze to nie jest normalne, ale to nie byla milosc
        od "pierwszego wejrzenia" na poczatku byla raczej ciekawosc, ta milosc
        przychodzila sopniowo, tak jak i ja stopniowo stawalam sie matka. Dluga bylam
        dziewczyna, dla ktorej dlugo bylo wszystko wzaniejsze niz zalozenie rodziny.
        Najpierw studia, potem praca, wyjazd za granice, zalozenie wlasnej firmy,,,
        gdzie tu czas na dzieci?? a potem los splatal nam figla, okazalo sie ze jestem
        w ciazy, pracowalam do ostatniego dnia, do poludnia bylam jeszcze w biurrze, o
        17-ej urodil sie maly - i szok, nagle z biegu zostaje sama w czterech scianach
        z synkem- uwierz mi , potrzebowalam duzo czasu, aby to ogarnac moim malym
        mozdzkiem. Teraz mam inne podejscie, kariera to kariera, ale jak mielismy
        gorzej niz pod gorke, to myslisz, ze "z zaprzyjaznionych" firm ktos sie
        interesowal?? zapomnij! wtedy wlasnie docenilam tak naprawde rodzine. A to. ze
        akurat drugie teraz chodzi mi po glowie, wynika z faktz, ze :
        po pierwsze - mala (ale nie za mala) roznica lepsza jest dla dzieci - moga
        razem sie bawic i wspierac
        po drugie dla mnie - jeszcze pamietam jak to jest, zupki, dupki, nie przespane
        noce.
        po trzecie - miec za soba, i moc sie koncentrowac na wychowywaniu i rozwijaniu
        (sie)

        no chyba tyle z moich madrosci, ale wlasnie tego nauczylo mnie w dosc krotkim
        czasie zycie.

        a jak tam maly w zlobku? Mam nadzieje, ze Ci nie choruje??
    • mkatarynka Re: czy mozecie pomoc mi wybic z glowy dziecko??? 24.09.04, 17:35
      Ja też wstępuję do grona tych co to z głowy nie wybijają wink
      My mamy trójkę tzn Olga - mężowa ma 15 lat i z nami nie mieszka ale bywa i
      czasem nocuje. I nasze dwa szkraby: Patryk - przedszkolak choć jeszcze nie
      skończył 2,5 roku i Urszulka zwana Niunią niecałe 9 miesięcy. Ja już sie
      martwię, że niedługo Ulasek urośnie i nie będzie w domu niemowlaczka. Nawet
      słowem nie wspomnę mojemu M o tym co tutaj napisałam. Chyba by się z rozpaczy
      rzucił w odmęty Wisły. Od czasu jak przywieźliśmy z wakacji królika to wciąż
      powtarza, że jeszcze nam tylko kozy brakuje. A ja jestem jedynaczka i tak
      naprawdę chciałabym mieć dużą rodzinę. Gdybym miała odwagę...
    • dagal niebezpieczne mysli 25.09.04, 20:52
      oj dziewczyno co tu wybijac jak mnie sama nachodza takie mysli i trudno sie od
      nich uwolnic, bo zegar tyka oj tyka
      co prawda my juz jestesmy malzenstwem 8 lat i mamy 4 letniego synka,zyje nam
      sie spokojnie choc czasem burzliwie jak w kazdym zwiazku, moj M ma 2 dzieci z
      poprzedniego malzenstwa, na ktorych utrzymanie oczywiscie my lozymy, i trudno
      mi sobie wyobrazic ze przyszloby na swiat czwarte dziecko ale z drugiej strony
      sama jestem jedynaczka i wiem jakie to okropne nie miec w zyciu nikogo do kogo
      mozna sie tak szczerze wygadac jak brat czy siostra
      oczywiscie ze stawianie przed faktem dokonanym to trudny wybor ale moze czasem
      innego nie ma przeciez zawsze mozna "wpasc" i juz
      jesdnego jestem pewna ze skromniej i troche trudniej ale mozna wychowac kilkoro
      dzieci a rodzenstwo i ten gwarek w domu to jest najcudowniejsze na swiecie
      mamy tez sam dylemat i nie wiem co zrobie, ale bardzo bym chciala byc znow w
      ciazy
      a moze tak sie zdarzy...
      • smallm Re: niebezpieczne mysli 26.09.04, 15:52
        Mi ostatnio sniło się, że jestem w ciąży smile
        I te cudowne uczucie jak dziecko rusza się w brzuszku smile

        ... rozmarzyłam się ...

        Na szczęście nie mam dylematów, bo M. chce mieć dzieko (oboje mamy po jednym)
        tyle, że musimy poczekać aż M. z żoną uregulują wszystkie sprawy prawne. A do
        tego od kwietnia zaczęłam pracę, więc chyba nie bardzo, żeby tak od razu w
        ciążę zachodzić smile akurat oni załatwią swoje sprawy, ja troszke już czasu będę
        pracowała i będziemy się starali o chłopca smile bo oboje mamy córeczki smile.

        Apropos starań o płeć dziecka. Wyczytałam gdzieś kiedyś, że męskie plemniki są
        szybsze, a żeńskie żyją dłużej, więc dziewczynkę "robi się" troszkę przed
        owulacją, a chłopca najlepiej dokładnie w czasie owulacji. U mnie z córką się
        sprawdziło, bo 2 dni po stosunki czułam ból jajników charakterystyczny u mnie w
        czasie owulacji. A jak Wasze doświadczenia w tej materii. Potwierdzacie, czy
        obalacie tą teorię??

        Pozdrawiam,
        SmallM
        • dagal Re: niebezpieczne mysli 26.09.04, 22:26
          ja slyszalam taka teorie ze dzieci plodzone w goracym okresie roku to
          przewaznie chlopcy a zima dziewczynki ( z zachowaniem proporcji oczywiscie) u
          nas sie sprawdzilo mnie rodzice "zmontowali" w styczniu a my malego w sierpniu
          w egipcie wiec moze cos w tym jest
          jedzcie na wakacje do cieplych krajow i do roboty smile
          powodzenia
          • smallm Re: niebezpieczne mysli 27.09.04, 10:21
            No to ja Twoją teorię obalam, bo ja córkę poczęłam w bardzo upalne lato smile.
            Wprawdzie w Polsce, ale smile

            Pozdrawiam smile
          • atiwoj2 Re: niebezpieczne mysli 27.09.04, 10:57
            ja niestety tez musze podwazyc ta teorie wink ja jestem wynikiem czerwcowych szalenstw rodzicow, a moj brat grudniowych, tak samo zreszta jak moj synek.
            Wg. powyzszej statystki u mnie w rodzinie, moge nawet stwierdzic, ze jest zupelnie odwrotnie wink niz Twoja (zaslyszana) teoria.
            Ale tak na prawde, czy to wazne?

            A tak swoja droga, to mi sie przypomnialo, co mowil nauczyciel (geografii)w ogolniaku. Twierdzil on, iz plemniki meskie sa szybsze, ale slabsze od zenskich, dlatego jak sie chce chlopca to trzeba po stosunku lezec plackiem , a jak dziewczynke to od razu wstawac... hihi nigdy nie probowalam i jakos nie bardzo w to wierze.

            pozdrowionka
            • smallm Re: niebezpieczne mysli 29.09.04, 07:22
              > A tak swoja droga, to mi sie przypomnialo, co mowil nauczyciel (geografii)w
              ogo
              > lniaku. Twierdzil on, iz plemniki meskie sa szybsze, ale slabsze od zenskich,

              No to dokładnie teoria o której ja mówię wcześniej. Tyle, że nikt tego w żaden
              sposób nie motywuje wstawaniem, a czasem stosunku od owulacji. 2-3 dni przed -
              bardziej prawdopodobna dziewczynka. W czasie owulacji - bardziej prawdopodobny
              chlopak.

              Co do samej teorii, to nie jest teoria pana od Geografii tylko jakiś tam
              naukowców big_grinbig_grin podobno. Ja już pisałam, że z moją córką teoria się sprawdziła.
              Stosunek miał miejsce 2 dni przed owulacją. Ciekawa jestem jak u Was smile

              Pozdrawiam,
              SmallM
            • lilith76 Re: niebezpieczne mysli 29.09.04, 09:17
              atiwoj, ja jestem ofiarą czerwcowej nocy św. Jana i poślubnej w jednym!
    • lilith76 Re: czy mozecie pomoc mi wybic z glowy dziecko??? 27.09.04, 09:20
      smile))
      czytam ten wątek, wątek lideczki - z jej ostanim szczęśliwym zrządzeniem losu -
      i coś mnie ssie, korci.
      jak widać takie wątki mają odwrotny skutek smile
      wątek lideczki już zaowocował smile
    • dagal Re: czy mozecie pomoc mi wybic z glowy dziecko??? 27.09.04, 19:08
      a czy te wszystkie teorie sa wazne???
      tak milo sobie czasem "poblablac" i tyle, bedzie co ma byc i kochac sie bedzie
      najmocniej na swiecie, choc to juz wydaje sie niemozliwe
      takie jestesmy
Pełna wersja