Zerwane więzi

25.09.04, 23:11
Polecam!

Relacje ojców pozbawionych kontaktu ze swoimi dziećmi.

Ta książka jest poświęcona problematyce opieki nad dzieckiem po ustaniu
związku jego rodziców. Relacje ojców na których oparte są kolejne rozdziały
przedstawiają tragiczną sytuację mężczyzn, którzy muszą walczyć o możliwość
kontaktu dziećmi przeciwstawiając całemu systemowi prawnemu, który wciąż
hołduje archaicznej zasadzie, że matka to ten lepszy rodzic.

Więcej: www.wstroneojca.ngo.pl/tata_pl2.htm

    • dagal Re: Zerwane więzi 26.09.04, 22:32
      wiesz co cos w tym jednak jest i oczywiscie nie we wszytskich przypadkach
      nalezy sie zgodzic z tym ze dzicko pozostaje przy matce ale z mego walsnego
      punktu widzenia i zyciowych doswiadczen wynika ze w wiekszosci tak jest
      dlaczego tak uwazam
      otoz moi rodzice rozwiedli sie gdy maialam 7 lat i przez nastepnych 20 do
      swojej smierci moj "ojciec" nigdy nie nawiazal ze mna kontaktu, nie chcial i
      tyle, nikt mu nie bronil, nie zalozyl nowej rodziny nie palcil alimentow po
      prostu mial gdzies
      nie pojechalam na jego pogrzeb, bo wlasnie wtedy rodzina z jego strony
      przypomniala sobie o moim istnieniu i nagle zapalala wielka miloscia
      dla mnie przestal istniec juz dawno, przebolalam, wyplakalam, przyzwyczailam sie
      drugi raz juz nie chcialam
      po co..
    • pelaga Re: Zerwane więzi 26.09.04, 22:52
      mam nadzieje, ze post Dagal da Ci temat przemyslen...
      • lideczka_27 Dziewczyny drogie... 26.09.04, 23:04
        Choć nie ulega wątpliwości, że macie 100% rację, iż ojcowie-gnojki istnieją, to
        nie ignorujmy faktów, że są rodziny, gdzie to ojciec powinien sprawować opiekę -
        bez dwóch zdań. A mimo ewidentnych przewinień matek, dzieci pozostają przy
        nich, bo sąd seryjnie zasądził ot tak, z przyzwyczajenia.
        Ten problem istnieje równolegle do tego, że są ojcowie, którzy nie płacą, nie
        widują, albo chcą widywać, na swoich zasadach, by dopiec matce dziecka, bez
        chęci kompromisu, dobrej woli itd. Mając jednak pewne doświadczenie w powyższym
        temacie powiem, że sytuacja dobrych, odpowiedzialnych ojców jest beznadziejna,
        a matki mają niesamowity kredyt zaufania polskich sądów. Co prowadzi do
        tragicznych konsekwencji u dzieci. Dlatego nie można na każdy post tego typu
        stawiać kontry, "bo ja mam inne doświadczenia". Co to zmienia u ojców, którzy
        powinni z uwagi na dobro dziecka/dzieci przejąć opiekę???

        pozdrówka ciepłe
        (pelaga, doszedł mailik? wink
        lidka
        • dagal Re: Dziewczyny drogie... 26.09.04, 23:14
          alez niczego nie zmienia i ja niczego zmienac nie chce to tylko moj prywatny
          punkt wiedzenia
          tak ten swiat jest poustawiany ze za sluszne jest uwazane to co mysli
          wiekszosc, i symbol dziecko-matka jest nierozerwalnie wpisany w nasza kulture,
          oczywiscie istnieja wyjatki ale wlasnie o wyjatkach tu mowa, bo jednak w
          wiekszosci przypadkow i slusznie dziecko pozostaje z matka, bo marny bylby jego
          los przy ojcu
          sa na tym swiecie cudowni ojcowie i ich dzieciom zazdroszecze jak niczego na
          swiecie
          • nooleczka Re: Dziewczyny drogie... 26.09.04, 23:26
            Mój ex w przededniu rozprawy powiedział: "Mam cichą nadzieję, że dziecka mi
            jednak nie wtrynią..." sad


            Ma racje dagal pisząc że Ci o których walczy autor wątku to na palach jednej
            ręki by mozna...
            • natasza39 Re: Dziewczyny drogie... 26.09.04, 23:46
              nooleczka napisała:

              > Mój ex w przededniu rozprawy powiedział: "Mam cichą nadzieję, że dziecka mi
              > jednak nie wtrynią..." sad

              To ze wiekszosc facetów to nieodpowiedzialne gnojki, nie powinno jednak czynić
              reguły. Jak sobie czasem poczytam i popatrze na przykłady z zycia, to czasem
              gołymi ręcami zabierałabym matkom dzieci i oddawała ojcom.
              Pokutuje takie przeswiadczenie ze nawet najgorsza matka jest lepsza dla dziecka
              niz najgorszy ojciec.
              Ja sama nie zostawiłabym mojego syna z ojcem, bo pewnie by go zabił, ale ja
              mialam w domu przez pare lat patologiczny przypadek, co nie zmienia faktu, że
              jak moja sasiadka nie wpuszczala swojej córki do domu, jak ta sie spóźniała do
              domu nawet 5 minut i dziecko nocowalo na schodach to sama zadzwonilam po ojca,
              ze jak nie wexmie córki to zglosze to na policje. Wszystkie sasiadki nie tylko
              ja zeznawalysmy w sadzie aby dzieciaka ojcu oddac, bo matka to
              nieodpowiedzialna kretynka.
              Albo inny przypadek (tez z osiedla na ktorym mieszkam). Dziecko lat 3 płacze
              pod drzwiami mojego sasiada do którego przyszla mamusia sie "pykać".
              Mały zapłakany, opuchniety bo go pszczola ugryzla, glodny, placze na schodach a
              mamusia w wyrze z sasiadem malolatem. Nóz sie w kieszeni otwiera.
              O przypadku brata mojej przyjaciolki nie wspomne. Naprawde dobry i kochajacy
              ojciec dwoch synow (jeden lekko uposledzony). Matka dzieci wyjezdza na saksy.
              Tam zmienia jednego kochanka za drugim. Do dzieci przez 5 miesiecy nawet nie
              zadzwoni, a potem nagle, jak ktorys z kochankow kopnal ja w d.. przyjezdza zeby
              jak stwierdzila dzieci za granice zabrac bo sa jej!
              Nie ma podzialu na dobre mamy i zlych tatusiów sa tylko mniej i bardziej
              odpowiedzialni rodzice.
              Ale świata nie zmienimy... Najwazniejsze jest zeby sie w tym wszystkim nie
              zagubic, nie generalizowac i na kazdy przypadek popatrzec indywidualnie.
              • lideczka_27 Re: Dziewczyny drogie... 26.09.04, 23:56
                Ja myślę, że prawdziwy dramat jest wtedy, gdy obojgu rodzicom nic nie można
                zarzucić, nie chcą już ze sobą żyć i każde chce wziąć opiekę nad dzieckiem.
                Uważam, z pełną stanowczością, że w takiej sytuacji dziecko idzie do matki lub
                wchodzi w grę opieka naprzemienna. Ostatecznie niezadowolone z takiego obrotu
                sprawy dziecko w wieku lat 13 może iść do ojca. Ale maluszka oddałabym pod
                opiekę matki, bo mama, jeśli dobra, potrzebna jest na co dzień. Nie oszukujmy
                się, to biologia.
                • chalsia Re: Dziewczyny drogie... 27.09.04, 00:36
                  Opieka naprzemienna jest obłożona wieloma wymaganiami. Dwa podstawowe:
                  - bliskość zamieszkania rodziców
                  - 100% (albo bliski) przepływ informacji nt. dziecka czyli bardzo dobra
                  komunikacja między rodzicami

                  Pozdrawiam,
                  Chalsia
              • chalsia Re: Dziewczyny drogie... 27.09.04, 00:33
                Pokutuje również takie przeświadczenie, że lepszy byle jaki ojciec niż jego
                brak.
                A rzeczywiście chyba najgorsza matka jest lepsza niż najgorszy ojciec (jak
                napisałaś Nataszo) - bo to znowu jest biologia.

                Pozdrawiam,
                Chalsia
                • lideczka_27 Re: Dziewczyny drogie... 27.09.04, 00:45
                  chalsia napisała:

                  > Pokutuje również takie przeświadczenie, że lepszy byle jaki ojciec niż jego
                  > brak.

                  Nie spotkałam się - na szczęście. Jeśli istnieje - sprzeciwiam się.

                  > A rzeczywiście chyba najgorsza matka jest lepsza niż najgorszy ojciec (jak
                  > napisałaś Nataszo) - bo to znowu jest biologia.

                  A tu chyba natasza walnęła skuchę. Ale może się mylę...

                  pozdrówka
                  lidka
                  >
                  > Pozdrawiam,
                  > Chalsia
                • natasza39 Re: Dziewczyny drogie... 27.09.04, 00:58
                  A rzeczywiście chyba najgorsza matka jest lepsza niż najgorszy ojciec (jak
                  > napisałaś Nataszo) - bo to znowu jest biologia

                  Sie przejezyczylam po prostu. Wiadomo o co chodzilo.
                  A jak juz mowimy o biologii to słyszalas o strusiach? Ten biedak dba o
                  pisklaczki nawet nie swoje. Matka ma totalnie gdzies piskleta. Jak zobaczy kupe
                  jajek po prostu znosi nastepne a facet-strus sie o nie troszczy. Konik morski
                  poszedl dalej bo on młode w pewnym sensie rodzi.
                  Za to taki pies czy kocur wogóle ma gdzies swoje mlode.
                  Mnie chodzi o to własnie ze nie wolno generalizowac.
                  Kazda z nas spotkala sie w zyciu i z wrednymi matkami i wspaniałymi ojcami i na
                  odwrot.
                  Ile ludzi tyle losów, tyle spraw.
                  To trudne popatrzec na innych nie przez pryzmat wlasnych doswiadczen tylko
                  obiektywnie.
                  Ja okres ze wszyscy faceci sa do kitu mam za soba, co nie oznacza, że uwazam ze
                  wszyscy sa świetni. Nie wierze juz żadnemu i gdybym była sędziną 100 razy
                  zastanowilabym sie zanim przekazałabym opieke nad dzieckiem ojcu a nie matce.
                  Szkopół w tym, że ja bym sie zastanowiła, a sądy przewaznie się nie
                  zastanawiaja, tylko kieruja się biologią.
                  Gdyby to tylko o biologie chodzilo to nie powinnismy z drzew schodzic, tylko
                  istnialby stary podzial na samice opiekujace sie mlodymi i samcow zdobywajacych
                  pozywienie i zapewniających bezpieczeństwo stada.
                  Ale zeszliśmy już z drzew niestety i nie ma juz takich podzialów, a
                  przynajmniej nie powinno być
      • lideczka_27 Re: Zerwane więzi 27.09.04, 00:50
        pelaga, czekałam że może coś na samodzielnych odpiszesz, ale chyba poszłaś się
        położyć... Ja też nie wytrzymuję, już muszę iść spać. Odezwij się, bo się
        martwię. Zobaczysz, nie będzie źle. Trzymam kciuki.
        lidka
        • krzysztof2004 Re: Zerwane więzi 14.10.04, 23:28
          Dla zainteresowanych tym tematem polecam:

          Oddajcie dzieciom tatusia!
          www.tata.pl/
          W stronę ojca
          www.wstroneojca.ngo.pl/
          Prawo do ojca
          users.nethit.pl/forum/read/tata/2254384/
          PRAWO OJCA - RAPORT SPECJALNY PAWŁA SIEGERA
          users.nethit.pl/forum/read/tata/2628599/
          • darcia73 Re: Zerwane więzi 15.10.04, 10:18
            Czasami te zerwane więzi są dla dziecka błogosławieństwem.
            Nie mam już ochoty po raz setny czytac o "biednych" tatusiach. Niech się lepiej
            wezmą za płacenie alimentów a nie uchylanie od tego wszytkimi mozliwymi
            środkami.
            • lilith76 Re: Zerwane więzi 15.10.04, 14:03
              darcia, rozumiem, że trafiłaś na feceta, którego byś wrogowi nie życzyła i masz
              swoje prawo do rozgoryczenia, ale czemu genralizować na wszystkich ojców?
              jak płaci alimenty regularnie, to co wtedy - pewnie jest psychopatą i dręczył
              byłą żonę.
              nikt nie jest na tyle chamski, że napisze: "niech idą do pracy, mam dość
              artykułów o babach nie mających za co utrzymać dzieci" (pewnie tacy sie znajdą,
              ale to inny poziom dyskusji). one mają prawo do przelewania rozgoryczenia na
              innych. tylko one.
              • new_live Re: Zerwane więzi 15.10.04, 14:25
                Ludzie zadko kiedy rozwodza sie dlatego ze sie lubia i wszystko jest cacy smile))
              • darcia73 Re: Zerwane więzi 15.10.04, 15:18
                Mozna generalizowac, bo tak naprawde 99% "poszkodowanych" ojców, wcale
                poszkodowanymi nie są. Trzeba tylko dokładnie poznać wersje obu stron i
                prawdziwe okoliczności. Teraz jest moda na tzw. "prawa ojca" własnie tylko
                prawa a nie obowiązki. Z obowiązkami jest gorzej. A jezeli chodzi o kłopoty
                finansowe samotnych matek to mozna doktorat napisać, ze w wiekszości przypadków
                samotna opieka nad dzieckiem, bez pomocy z zewnatrz, nie czyni z takiej kobiety
                poszukiwanego i rozrywanego pracownika, szczególnie w dzisiejszych czasach.
                Mozna oddac dziecko do przedszkola ale jak zacznie chorowac to co - opieka nad
                opieka i z przedszkola nici. A jak godziny pracy nie pokrywaja się z godzinami
                pracy przedszkola - kto odbierze dziecko? kto nakarmi? Oj duzo mozna tu
                wymieniać.
                • lilith76 Re: Zerwane więzi 15.10.04, 15:39
                  darcia, z życia mojej przyjaciółki i nie tylko jej wiem, że kobieta z dzieckiem
                  (mężatka, samotna) ma dzisiaj przesrane z pracą.

                  > Mozna generalizowac, bo tak naprawde 99% "poszkodowanych" ojców, wcale
                  > poszkodowanymi nie są.

                  jako niepraktykujący socjolog wierzę w twarde dane, nie gdybologię. tak jak nie
                  wierzę do końca na tym forum, że "wszystkie eksie wygodnie żyją z alimentów i
                  dlatego do pracy nie chodzą".
                  • new_live Re: Zerwane więzi 15.10.04, 15:49
                    A jakie sa twarde dane i na czym oparte???
                    • lilith76 Re: Zerwane więzi 15.10.04, 16:02
                      smile)))))))
                      dane statystyczne - ilościowe, jakościowe, oparte o sprawdzone źrodło. np.
                      niewykonalne w praktyce: rozmowa z ponad 100 parami po rozwodzie (dzieląc je ze
                      względu na brak lub orzekanie o winie) i sprawdzenie jak wyglądają sprawy
                      alimentów, kontaków z dzieckiem. niewykonalne, bo nikomu nie potrzebne i super
                      drogie.
                      łatwo jest napisać, że "wszyscy", "nikt", "zawsze", ale jest to subiektywne -
                      subiektyni są ojcowie którzy utracili kontakt z dziećmi i subiektywne są
                      kobiety ścigające lekkomyślnych partnerów o alimenty. pewnie subiektywna bywam
                      i ja.
                      z drugiej strony, studiując socjologię poznałam robienie ankiet od kuchnii i...
                      nie wierzę w wyniki ankiet w gazetach smile. chyba, że czuję że mogą być rzetelnie
                      zrobione.
                      • new_live Re: Zerwane więzi 15.10.04, 16:19
                        Wybacz , ale dalej nie wiem na czym to opierasz. Jak niuby zostalo to
                        sprawdzone??
                        Przez ile lat??
                        Bo jeden rok tatus sie staral, czy misaca??
                        Wiesz aby to naprawde sprawdzic , zbadac . Zobaczyc na ile dane slowa maja
                        pokrycie w zyciu. Trzeba bylo by wziasc nie 100 ale dziesiatki tysiecy pra
                        zaraz po rozwowdzie. Gw kazdej takiejie grupie podzielic na ilesc psecyficznych
                        podgrup i znowu o liczbe znacznie wiecej niz 100 czy 1000 i wysilc sie na
                        badanie zycoia. Sprawdziwszy jak to sie ma:
                        1.Staranieo dziecko,
                        2. staranie o porpawnosci stsounkow miedzy eks.itd..
                        I przeprowadzic to przez dajmy nato 20 lat - sledzac losy i zmiany w tych
                        relacjach, staranch itd..
                        I na tej podstwaie dostaniesz obraz czy sa pokrzywdzeni czy walczyli - co
                        zrobili ze swoimi prawami i czy zosatly wkorzystane prawa dziecka - naruszone..
                        A nie na 100 i na rozmowach - wiesz to smiechu warte smile)))

                        • lilith76 Re: Zerwane więzi 15.10.04, 16:39
                          twierdzenie darci, że 99% ojców tak na prawdę nie interesuje się dziećmi też
                          jest śmiechu warte, ale ty zapewne uznasz je głębokie.
                          wiem, nie da się sprawdzić żadnymi badaniami jaka jest na prawdę sytuacja. i
                          dlatego wkurzają mnie takie generalizacje.

                          PS: w badaniach statystycznych próba 100 osobowa, dobrana kwotowo, czyli pod
                          kątem przekroju społeczeństwa jest poprawna i daje uznane wyniki. jeśli uznasz
                          to za śmiechu warte, to raczej nie czytaj żadnych wyników badań i dalej
                          poznawaj świat z kółek wzajemnej adoracji.
                          • darcia73 Re: Zerwane więzi 16.10.04, 20:41
                            lilith76 napisała:

                            > twierdzenie darci, że 99% ojców tak na prawdę nie interesuje się dziećmi też
                            > jest śmiechu warte, ale ty zapewne uznasz je głębokie.
                            > wiem, nie da się sprawdzić żadnymi badaniami jaka jest na prawdę sytuacja. i
                            > dlatego wkurzają mnie takie generalizacje.

                            niedoczytany z ciebie socjolog wink
                            napisałam , o 99% "biednych" tatusiów, którzy uważają się za wielce
                            pokrzywdzonych, wcale takimi pokrzywdzonymi nie są, a nie o wszystkich ojcach.
                            Czytaj dokładnie.
                            Najwięcej ryczy krowa, która daje mało mleka i tak jest z tymi "tatusiami".
                            Moj eks tez twiedził przed sądem, że ograniczam mu kontakt z dzieckiem, a
                            mieszkał wtedy ze mna pod jednym dachem i nawet nie mogłam się go doprosić, by
                            posiedział z synem przez 15 minut, żebym mogła na chwilę wyskoczyć do sklepu.
                            • lilith76 Re: Zerwane więzi 18.10.04, 09:12
                              > Moj eks tez twiedził przed sądem, że ograniczam mu kontakt z dzieckiem, a
                              > mieszkał wtedy ze mna pod jednym dachem

                              no darcia, wygrywasz konkurs na najbardziej kuriozalnego byłego męża smile
                              nie zazdroszczę. szczerzę.
                          • new_live Re: Zerwane więzi 17.10.04, 18:27
                            Nie musze czerac z kolek wzajemnej adoracji - nie naleze do rzadnego w
                            przeciwnienstwe do niktorych..
                            Co do badan stu rodzi to smieszne. Wystarczy zobaczy ile matek korzystalo z fA
                            i dlaczego i bedziesz miala odpowiedz na temat pokrzywdzonych ojcow. Tam jest
                            wieksza rpobka niz stu!!!
                            • lilith76 Re: Zerwane więzi 18.10.04, 09:15
                              . Wystarczy zobaczy ile matek korzystalo z fA
                              > i dlaczego i bedziesz miala odpowiedz na temat pokrzywdzonych ojcow. Tam jest
                              > wieksza rpobka niz stu!!!

                              new_live, jesteś populistką godną A. Leppera.
                              te kobiety są jak najbardziej reprezentatywną próbką, ale kobiet bezskutecznie
                              próbujących uzyskać alimenty od ojców swoich dzieci. a większą grupą są samotne
                              matki, czy kobiety pozostające w lub bez kontaktu z ojcami swoich dzieci a dla
                              tej grupy nie jest to reprezentatywna próba. jeżeli to ci trudno zrozumieć, to
                              trudno dalej dyskutować.
                              • new_live Re: Zerwane więzi 18.10.04, 09:18
                                To od drugiej strony. Dlaczego badania zgodne z Twoimi wywtcznymi roznie
                                wychodza dla roznych ugrupwan politycznych ???? Wybacz nie mam nic wspolnbego
                                z tym panem - nawet jego nazwiska nie wymieniam,. I ja Ciebie nie obrazam wiec
                                powstrzymaj sie od obrazania mnie...
                                Chyba , ze nie potrafisz.
                              • new_live Re: Zerwane więzi 18.10.04, 09:20
                                A i jeszcze poprosze o takie o namiary na ter reprezentatywen badania, gzie
                                zostaly opublikowane i czy sprawdzilas , ze nie ma innych badan przeczacych
                                tym. Ai jeszcze, czy nie byly pod patronatem np"w strone ojca"....
                              • new_live Re: Zastanawiam sie... 18.10.04, 09:32
                                o czym my dyskutujemy. Ja zgadzam sie z teza , ze istnieja ocjowie
                                pokrzywdzeni .. tak samo jak matki..
                                Jelsi dyskutujemy czy tacy istnieja. To mowie istnieja. Sama w swoim
                                srodowkisku zanm przynajmniej jedengo takiego.

                                Ale z prosba. ndaj naimiry na te badania. Chce sprawdzxic ich wyniki i
                                wiarygodnosc. ( tzn kto robil i pod czyim patrontem) - bo wszyscy wiemy ze
                                takie badania musza byc finasowane i zazwyczaj zleca je jakas instytiucja..
                                • lilith76 Re: Zastanawiam sie... 18.10.04, 10:53
                                  new_live, darujmy sobię tę dyskusję smile
                                  napisałam, że takie badania nie istnieją i nigdy nie powstaną, bo byłyby drogie
                                  i tak na prawdę nikomu nie potrzebne. a co za tym idzie nie warto
                                  generalizować, że np. wszyscy ojcowie są tacy sami, albo samotne matki są
                                  takie, bo to boleśnie subiektywne.
                                  napisałam też, że widywałam jak badania ilościowe, czyli ankiety są robione i
                                  to sprawia, że mam do nich ogromny dystans i to prawda, że umiejętne operowanie
                                  programem statystyczny i danymi może ułatwić poparcie tezy zleceniodawcy
                                  badania. nie do końca, ale w jakimś stopniu tak. z badaniami jakościowymi,
                                  czyli m.in. wywiadami poglębionymi jest gorzej jeśli chodzi o fałszowanie
                                  wyników, ale na takie badania finansowo mogą sobie pozwolić tylko producenci
                                  proszków do prania i serków. niestety.

                                  obawiam się, że się zgadzamy smile
                                  • new_live Re: Zastanawiam sie... 18.10.04, 11:02
                                    Co do generalizacji i wszystkogo co napislas ZAGDZAM siesmile))
                                • krzysztof2004 Re: Zastanawiam sie... 11.12.04, 13:01
                                  Zapraszam do udziału w interaktywnych sondach!

                                  www.wstroneojca.ngo.pl/ola/sondy.htm

        • pelaga Do Lideczki - prywata (przepraszam) 15.10.04, 13:43
          Lideczko przepraszam, ale dopiero dzis zobaczylam Twoje wpisy. Nie pamietam,
          czy wtedy doszedl jakis mail, dzis natomiast dostalam maila i zalacznik tez
          doszedl. Czekam na druga czesc smile))))) Mam awarie netu od wczoraj w domu, wiec
          odpisze dopiero, jak naprawia, moze sie zdarzyc, ze dopiero po wtorku, bo do
          wtorku przygotowuje sie pilnie do sprawy.
          Pozdrawiam serrrdecznie
          • olina2 Re:Zerwane więzi 19.10.04, 20:28
            Dzisiaj nieślubny syn mojego męża kończy 6 lat.3 lata temu mąz widział się z
            nim, ale mały nie wiedział , że to jego tata.Mama nie powiedziała. Mały do tej
            pory nie wie ,że ma ojca. Niby dla mnie dobrze, dziecko jest owocem romansu
            męża w trakcie naszego małżeństwa. Został wysłany jak co roku prezent dla
            małego na urodziny. Gdy nasze dzieci dostają prezenty ( dzień dziecka, mikołaj
            itp.)ż jemu też są wysyłane. Regularnie wysyłane są alimenty . Mama chłopca nie
            ułożyła sobie życia z innym mężczyzną. Myślę, że potrzebny jest każdemu chłopcu
            czy dziewczynce ojciec. Ciekawe co będzie dalej?. Może któregoś pięknego dnia,
            za kilka lat stanie w naszych drzwiach... Pozdrawiam
            • lilith76 Re:Zerwane więzi 20.10.04, 09:32
              istnienie dziecka-owocu romansu pozamałżeńskiego to bolesna zadra w związku i
              wymaga siły od żony.
              chłopiec rośnie, styka się z rówieśnikami, którzy opowiadają o matkach i ojcach
              i sam w końcu zacznie pytać, gdzie jest jego tata. nie wiem, czy warto czekać
              aż stanie w drzwiach, bo wtedy będzie miał swoje oczekiwania, pytania, może
              uprzedzenia. być może lepiej porozmawiać na ten temat z jego matką i deliaktnie
              chłopca przygotować. żadne z jego rodziców nie ucieknie przed konfontacją. ty
              masz szansę stać z boku.
              • olina2 Re:Zerwane więzi 20.10.04, 13:32
                Sprawę romansu juz przepracowaliśmy. O ironio, pomógł nam. Przeżyłam bardzo
                boleśnie tamten okres.Nigdy mężowi nie wypominam tego romansu, widzę, że jest
                mi wdzięczny. Kiedyś juz o tych próbach dogadania się z mamą chłopca pisałam.
                To trochę przypomina niektóre wypowiedzi next o ex małżonkach. Uważam, że owa
                Pani dba tylko o swoje uczucia, złośc,chęć zemsty. Cóż, pokazała swoją
                klasę.Mąż próbował się dogadać, słyszał wtedy m.in spierd..... mi życie itp.
                Pani doskonale wiedziała, że on ma dwoje dzieci. Mieliśmy wtedy kryzys. Przez
                okres romansu nie zabraniałam mężowi widywać dzieci.Warunek, bez tej Pani, póki
                nie zakończymy naszych spraw. Romans chylił się ku upadkowi i Pani zapomniała
                na narty zagranicą zabrać tabletek antykoncepcyjnych, niby wtedy wpadła. W
                edziecko kiedyś z ciekawości obliczyłam wg tabelki gdzie się wpisuje dane,
                kiedy mogła zajść. To nie było na nartach , ona już wtedy była w ciąży. Tą
                informacje zachowałam dla siebie, nie podzieliłam się z mężem, bo po co. Ja 2
                lata temu jechałam do miasta gdzie ona mieszka, więc zadzwoniłam, że może się
                spotkamy i dogadamy. Usłyszałam tylko bluzgi na męża, żałosne. Zostawiłam jej
                swój nr komórki, jak przemyśli niech zadzwoni. Nigdy nie zadzwoniła. Kilka lat
                wcześniej, gdy już się zeszliśmy, potrafiła zadzwonić i wyzwać mnie od starych
                k.... itd. Oniemiałam i jak najszybciej odłożyłam słuchawkę. Więc niestety
                pozostaje czekać aż mały przyjedzie. Można założyć sprawę o widzenia i po
                wyroku za każdym razem całowac klamkę u niej w dniu wizyt. Niestety to ten typ
                mamusi. Żeby nie było, że to tylko wina tej biedaczki, mąż za swoje ode mnie
                dostał, Wina jest po obu stronach, a może po trzech? Pozdrawiam
                • lilith76 Re:Zerwane więzi 20.10.04, 14:37
                  cóż, jej reakcja, złość i rogoryczenie są wprost proporcjonalne do nadziei
                  włożonych w związek, który miał być taki piękny gdyby tobie nie przyszło do
                  głowy naprawiać małżeństwa. a że budowała na piasku. ja mam cały czas nadzieję,
                  że buduję coś solidniejszego.
                  • olina2 Re:Zerwane więzi 21.10.04, 06:16
                    Żeby je naprawić musieliśmy chcieć oboje. W ok. 80% panowie wracają po
                    romansach do domu. Co wcale nie znaczy, że już jest ślicznie i od nowa. W dużym
                    procencie po powrocie do domu po jakimś czasie odchodzą. Nie wytrzymują te
                    małżeństwa presji przeszłości i nic nie próbują w nich zmienić. Mimo, że byłam
                    prawie ex życzę Ci szczęścia na dalszej drodze życia. Pozdrawiam.
              • nooleczka Re:Zerwane więzi 21.10.04, 11:16
                Co za straszna, wręcz OKRUTNA dla tego dziecka historia.
                Podejrzewam, że na pytania chłopca o ojca, matka odpowiada mu że umarł.
                Przypuszczam, ze tak właśnie sobie poradzila z tą dziwną sytuacją i nie chce
                aby dziecko wiedziało, że jest inaczej, bo to zakłóciloby jej wiarygodność.
                Ja tylko się zastanawiam, co będzie, jeśli kiedyś cała sytuacja wyjdzie na jaw
                i kiedy syn zapytaj ją: czemu mnie okłamywałaś całe życie?
                I jak on , ten syn, poradzi sobie wtedy psychicznie z sytuacją, kidey nie dość,
                że jego ojciec sobie odpuścił sprawę kontaktów (przeciez można regularnie
                nagabywac telefonicznie) - a więc mu nie zależy, to jeszcze został tak okrutnie
                okłamywany przez wlasną matkę.
                Biedne biedne dziecko sad((((((((((((((
                • olina2 Re:Zerwane więzi 22.10.04, 19:26
                  Mam świadomośc, że to okrutne. Nie mogę mocniej naciskac na męża. On wie, że ja
                  zgadzam się na kontakty z małym. Szkoda mi chłopca i jego. Ale ja więcej nic
                  zrobić nie mogę. I tak uważam że,zrobiłam dużo. Mój mąz wychowuje mojego syna z
                  pierwszego małżeństwa prawie od urodzenia. Jest dobrym człowiekiem. Ja mojemu
                  pierwszemu mężowi nie zabraniałam widywać syna ( nie było tak pięknie od
                  początku rozwodu). Była w pierwszym roku wojna, ale dla dobra syna robiłam
                  wszystko aby się dogadać (zrozumiałam, że robię mu wielką krzywdę). Dzisiaj syn
                  ma 17 lat , ma dwóch ojców itd. Dzisiejsze rodziny rozrastają się wszerz , byłe
                  żony i ich nowi mężowie, nowe żony i dzieci ich mężów. Dawniej było w pionie,
                  dziadkowie, pradziadkowie....
    • krzysztof2004 Re: Zerwane więzi 09.11.04, 14:57
      Polecam!

      PRAWO DO OJCA - OPISZ NAM SWOJĄ HISTORIĘ

      users.nethit.pl/forum/read/tata/2254384/
      Pozdrawiam Macochy,

      Krzysztof wink
      • natasza39 Re: Zerwane więzi 09.11.04, 15:38
        krzysztof2004 napisał:

        > Polecam!
        >
        > PRAWO DO OJCA - OPISZ NAM SWOJĄ HISTORIĘ
        >
        > users.nethit.pl/forum/read/tata/2254384/
        > Pozdrawiam Macochy,
        >

        Osobiście odradzam opisywanie historii większości "macoch" ta tamtym forum, bo
        moga byc nazwane: k...ami, szma...tami tutziez innymi ścierwojadami przez
        szacowne rezydentki tego forum, których głównym zajęciem jest opluwanie innych
        a nie wnoszenie konkretów do dyskusji.
        Natomiast polecam zalogowanie sie na tym forum jako facet i opisanie tej samej
        historii jako skrzywdzony facet - gwarantuje ubaw po pachy!!!!
        • olina2 Re: Do Krzysztof 2004 15.11.04, 20:47
          Współczuję ojcom. Przeczytałam prawa ojca. To smutne. A co z 6-letnim Marcelem?
          Co będzie gdy się dowie, że jednak ma ojca. Co dalej...
          • krzysztof2004 Re: Do Krzysztof 2004 27.11.04, 19:07
            Tak, to smutne sad
            W tym papierowym "państwie", ojciec jest pozbawiony jakichkoleiek realnych
            praw. Poza jednym: zawsze ma prawo do bycia płatnikiem alimentów smile
            Niemniej zgadzam się, że w Polsce, ludzie płci męskiej, którzy są dojrzali do
            ojcostwa, do bycia mężami, partnerami dla swoich kobiet, do bycia wiernymi
            małżonkami w długotrwałych związkach, są marginesem społecznym wink

            Pozdrawiam wszystkie "Macochy",

            Krzysztof smile


            PS.

            Nadal zachęcam do lektury "Zerwanych więzi"
            www.wstroneojca.ngo.pl/zamowienie2.htm


            • ania_rosa Re: Do Krzysztof 2004 18.12.04, 13:42
              Ja tylko w temacie badań socjologicznych. Dawno już wprawdzie nie zaglądałam na
              strony OBOPU i Pentora, ale wtedy, kiedy jeszcze to robiłam istniały dośc
              pokaźne badania nt. m.in trwałości małżeństw, częstotliwości i przyczyn
              rozwodów, a także stosunku do dzieci obu płci (tzn. rodziców obu płciwink )
              Tak więc materiały są, można się zapoznac i wyciągnąc wnioski, o ile to kogoś
              przy okazji nie dobijewink
              Natomiast jeśli chodzi o badania statystyczne: ogólnie w społeczeństwie panują
              dwie opinie. Jedna to taka, że sa kłamstwa, kłamstwa i statystyki wedle których
              wszyscy mamy po jednym jajniku i jednej piersi na przykład. Druga to taka, że
              wszystko można uśrednić i wyliczyć. Prawda oczywiście leży pośrodku, ale nie
              zgadzam się z Mag, że badania są przekłamane. Dotyczy to zazwyczaj badań
              spożywczych, farmakologicznych czy badań produktów, stosunku do marki i innych
              takich, gdzie wpływ sponsora może być znaczący przy wnioskach. W przypadku
              badań więzi społecznych, trwałości małżeństwa itd. trudno wytypowac jedną
              grupę "trzymającą władzę", której zyczenia i żądania byłyby uwzglednione przy
              robieniu badań, zatem wyniki sa jak najbardziej reprezentatywne. Aha, wyjątkiem
              od powyższej zasady IMHO sa badania dotyczące skuteczności działania ustawy
              antyaborcyjnej, z których wynika, że ustawa trzyma się świetnie i podziemie
              aborcyjne znikło. No ale tu to już Roman z Grzywką na Rzymianina maczał palce.
              Rosa
Pełna wersja