Rany chyba jestem macochą ...

06.10.04, 16:09
Czytam Was od czasu do czasu, bo dzisiaj chyba trudno znalezc faceta bez
przychówku smile No a teraz o mnie...

W jakis mroczny i absurdalny sposob stalam sie macochą. Naprawdę. Pomijajac
szczegoly; wciaz zastanawiam sie jak to bedzie, gdy ktoregos pieknego dnia
stane oko w oko z jego dzieckiem. Czasem nawet sni mi sie to po nocach.
Wyobrazam sobie te chwile i skora cierpnie mi na plecach.

Dziecko nijak nie potrafi pogodzic sie z odejsciem taty. Po początkowej fazie
ryków, wrzasków i szlochania w słuchawkę (taaatuuuusiuuuu wróóóccc yh yh
yhhh..), corka wkroczyla w etap "wszystkie kontakty z toba rania mnie do
zywego" wiec kontaktow nie ma. No prawie nie ma bo na haslo "kasa" córa
dzielnie stawia czolo rzeczywistosci, zeby potem znow pograzyc sie w odmetach
smutku.

I wiecie co - ogladam (a raczej wysluchuje ) wszystkie te popisy, szlochy,
historie o biedzie i nędzy, a potem w duszy juz najpierw mnie trzesie ostro,
a potem - turlam sie ze smiechu.

Córka ma 22 lata...

Czy ktos zetknal sie z takim przypadkiem?




    • jayin Re: Rany chyba jestem macochą ... 06.10.04, 16:24
      Witam serdecznie smile

      Z TAKIM Przypadkiem nie zetknęłam się... Na początku czytania twojego postu myślałam, że córka twojego M. ma góra 10 lat smile Przepraszam.

      (masz bardzo ciekawy nick smile Szczególnie to "Sea"smile) Myślę, że parę macoszek również z przyjemnością sobie go odczyta, jako że my "pływające" jestesmy smile

      Joanna
      • sea_dog Re: Rany chyba jestem macochą ... 06.10.04, 16:33
        Witaj smile
        Wiesz specjalnie tak to opisalam... Panna naprawde zachowuje sie jakby miala 10
        lat i uscislajac to, co napisalam powyzej - tylko to mnie smieszy w tej
        historii. Dlugie miesiace zajelo mi uswiadomienie tatusia, ze jego dziecko NIE
        MA 10 lat, i teoretycznie pogodzil sie z ta mysla. Wiem jednak, ze nie daje mu
        to spokoju. Ja cala sytuacje uwazam za chorą, to dwójka doroslych ludzi, a mamy
        meksyk jak z porzuconym przedszkolem.
        pozdrawiam "morsko"
        J.

        jayin napisała:

        > Witam serdecznie smile
        >
        > Z TAKIM Przypadkiem nie zetknęłam się... Na początku czytania twojego postu
        myś
        > lałam, że córka twojego M. ma góra 10 lat smile Przepraszam.
        >
        > (masz bardzo ciekawy nick smile Szczególnie to "Sea"smile) Myślę, że parę
        macoszek
        > również z przyjemnością sobie go odczyta, jako że my "pływające" jestesmy smile
        >
        > Joanna
        >
        >
        >
        >
        >
    • naturella Re: Rany chyba jestem macochą ... 06.10.04, 16:28
      A dlaczego turlasz się ze śmiechu? Co w tym śmiesznego?
      • sea_dog Re: Rany chyba jestem macochą ... 06.10.04, 16:36
        Moment, w ktorym uswiadamiam sobie, ze wszyscy zachowujemy sie w tej sytuacji
        jak nienormalni. Corka jak 5 letnie dziecko, tata, bo wydaje mu sie, ze jest to
        5 letnie i bezradne dziecko i ja, w pewnym momencie myslaca "rany! przeciez to
        takie male i bezbronne dziecko" Ciebie nic w tym nie smieszy? Pomijam
        oczywiscie jej ODCZUCIA, te pewnie nie sa smieszne.

        naturella napisała:

        > A dlaczego turlasz się ze śmiechu? Co w tym śmiesznego?
        • naturella Re: Rany chyba jestem macochą ... 06.10.04, 16:41
          Wydaje mi się, że pewne reakcje - żalu, bólu, czy nawet histerii są
          dopuszczalne w każdym wieku. I nie nam oceniać, jak ktoś reaguje... Wiesz,
          patrzę na to z dwóch stron. Moja koleżanka ma 23 lata i jej ojciec właśnie
          odszedł od rodziny. I ją to bardzo boli, nie wie, jak sobie z tym poradzić, po
          której stronie sie ustawić. Czuje się wręcz porzucona przez ojca. I trudno
          twierdzić, że w pewnym wieku nabywamy dojrzałośc do spokojnego reagowania na
          pewne sprawy. Do niektórych spraw nie sposób spokojnie podejść, niezależnie od
          wieku i dojrzałości...

          Jakoś mną ten Twój post wstrząsnął troszkę. Dla mnie to wcale nie jest
          śmieszne. Szkoda mi tej dziewczyny, że aż tak to na nią wpływa. Wiesz, to tak
          jak z żebraniem... można twierdzić, że żebracy udają, że nie potrzebują
          pieniędzy itp. Ale wg mnie, jeśli ktoś aż tak się zniża, żeby żebrać, to musi
          ich potrzebować. I już.
          • sea_dog Re: Rany chyba jestem macochą ... 06.10.04, 16:54
            Chyba musialam to napisac i wlasnie w ten sposob. Wez pod uwage, ze dla mnie ta
            sytuacja równiez nie jest "normalna". Uwazam jednak, ze masz rację, naprawde. I
            tez mi jej szkoda. Tylko widzisz, sytuacja nigdy sie chyba nie wyprostuje: do
            tego trzeba by checi, a ją bardziej zajmuje fakt bycia poszkodowaną. Robi to
            zreszta w bardzo dziwny sposob: a la malutkie dziecko. Korzysci jakie z tego
            odnosi sa rowniez niewielkie. Dla mnie to teatr, taki z druga sceną. A tego z
            kolei ja nie zrozumiem - panna jest dorosla, ma swoje zycie, faceta, prace,
            obowiazki. Ojciec nadal jest jej ojcem, za 20 lat rowniez bedzie. Chwilami to
            mna wstrzasa, taka potworna zazdrosc doroslej kobiety, o to, ze ktos jej
            bliski, na szczesciu ktorego powinno (??) jej zalezec, ulozyl sobie zycie i
            rowniez jest szczesliwy. I po co ustawiac sie po okreslonej stronie? To chyba
            kewstia dojrzalosci, zreszta nie wiem. Pewnie dlatego o tym piszę....

            naturella napisała:

            > Wydaje mi się, że pewne reakcje - żalu, bólu, czy nawet histerii są
            > dopuszczalne w każdym wieku. I nie nam oceniać, jak ktoś reaguje... Wiesz,
            > patrzę na to z dwóch stron. Moja koleżanka ma 23 lata i jej ojciec właśnie
            > odszedł od rodziny. I ją to bardzo boli, nie wie, jak sobie z tym poradzić,
            po
            > której stronie sie ustawić. Czuje się wręcz porzucona przez ojca. I trudno
            > twierdzić, że w pewnym wieku nabywamy dojrzałośc do spokojnego reagowania na
            > pewne sprawy. Do niektórych spraw nie sposób spokojnie podejść, niezależnie
            od
            > wieku i dojrzałości...
            >
            > Jakoś mną ten Twój post wstrząsnął troszkę. Dla mnie to wcale nie jest
            > śmieszne. Szkoda mi tej dziewczyny, że aż tak to na nią wpływa. Wiesz, to tak
            > jak z żebraniem... można twierdzić, że żebracy udają, że nie potrzebują
            > pieniędzy itp. Ale wg mnie, jeśli ktoś aż tak się zniża, żeby żebrać, to musi
            > ich potrzebować. I już.
            >
            >
            • naturella Re: Rany chyba jestem macochą ... 06.10.04, 17:05
              Ok, już w takim razie rozumiem, o co idziesmile
              Słuchaj, a może ona się czuje z matką związana? I jest to jej sposób na jakiś
              sprzeciw, że ojciec nie jest z matką, jakaś próba skonsolidowania rodziny, czy
              coś? Dość rozpaczliwa, jak widać... Może to stąd wynika, że może ona liczy na
              jego powrót do matki?
              W takim razie myślę, że trzeba dać temu wszystkiemu czas. Będzie dobrze.
              • nocula Re: Rany chyba jestem macochą ... 06.10.04, 20:46
                A ja nie rozumiem, mam 39 lat własną rodzinę, ale mieszkam zrównież z rodzicami
                w dużym wielopokoleniowym domu, i powiem Wam, że gdyby mój ojciec odszedł też
                pewnie ratowałabym ich związek, może nie tymi metodami, ale ponoć nie ma złych
                metod, byle byłyby skuteczne.
                • smallm Re: Rany chyba jestem macochą ... 07.10.04, 08:04
                  nocula napisała:

                  > gdyby mój ojciec odszedł też
                  > pewnie ratowałabym ich związek, może nie tymi metodami, ale ponoć nie ma
                  złych
                  > metod, byle byłyby skuteczne.

                  Właśnie... przyznam szczerze, że czytając ten wątek nawet nie skupiałam się na
                  zachowaniu tej "pannicy", jak ją niektóre z Was określają. Sądzę, że gdyby w
                  tej chwili mój ojciec miał odejść do innej pani, to mimo, że jestem starsza od
                  dziewczyny z wątku o 7 lat, to też mogłabym się zachowywać irracjonalnie, jakby
                  się mogło innym wydawać. I sądzę, że odsunięcie od ojca nie jest takie dziwne:
                  matka została sama... ma napewno mnóstwo żalu... i kontakt dobry dziecka z
                  ojcem możne ją ranić, a dziecko może nie chcieć dokładać jej ran... W takiej
                  sytuacji matka może traktować dobre układy dziecka z ojcem, a szczególnie z
                  jego nową panią jak zdradę. Za jakiś owszem, może się to wyklaruje. Ale na to
                  potrzeba dużo czasu, a ja nie wiem jak długo autorka wątku jest ze swoim M.

                  Pozdrawiam
                  • smallm Re: Rany chyba jestem macochą ... 07.10.04, 08:07
                    Chyba, że pan, o którym piszemy jest wdowcem, albo rozwodnikiem od jakiegoś
                    czasu, wówczas mogę podpisać się razem z Wami, że dziewczyna zachowuje się jak
                    rozkapryszona panienka...
          • alka23 Re: Rany chyba jestem macochą ... 07.10.04, 07:45
            > I nie nam oceniać, jak ktoś reaguje... Wiesz,
            > patrzę na to z dwóch stron. Moja koleżanka ma 23 lata i jej ojciec właśnie
            > odszedł od rodziny. I ją to bardzo boli, nie wie, jak sobie z tym poradzić,
            po której stronie sie ustawić. Czuje się wręcz porzucona przez ojca. I trudno
            > twierdzić, że w pewnym wieku nabywamy dojrzałośc do spokojnego reagowania na
            > pewne sprawy. Do niektórych spraw nie sposób spokojnie podejść, niezależnie
            od wieku i dojrzałości...

            Matko swieta ale przeciez sea napisala ze troche ten zal jest naciagany
            szczegolnie jesli tatus siega po portfel. Dzieciak jest rozpuszczony i tyle. No
            nie robmy z siebie matek teres cierpiacych. Zauwazylam juz na tym forum ta
            tendencje do bycia ucielesnionym dobrem i wspanialomyslnoscia. Amen. Slusznie
            wkurza Sea zachowanie takiej pannicy, sama jestem niewiele starsza i gdyby moi
            rodzice stwierdzili ze juz nie chce byc ze soba to bylabym w stanie to
            zrozumiec, bo na dzien dzisiejszy moj w miare rozowju cywilacji umysl
            podpowiedzialby mi, ze ojciec nie odchodzi ode mnie tylko od mamy.

            > Jakoś mną ten Twój post wstrząsnął troszkę. Dla mnie to wcale nie jest
            > śmieszne. Szkoda mi tej dziewczyny, że aż tak to na nią wpływa. Wiesz, to tak
            > jak z żebraniem... można twierdzić, że żebracy udają, że nie potrzebują
            > pieniędzy itp. Ale wg mnie, jeśli ktoś aż tak się zniża, żeby żebrać, to musi
            > ich potrzebować. I już.

            Sorry nat, ale wstrzasnac powinno toba to, ze ta panna bedzie na pewno
            wywierala nacisk an zycie tejze pary i kobiety. Tez tak uwazalam jesli chodzi o
            żebry, wystarczyla rozmowa z moja kolezanka dziennikarka, ktora robila artykul
            o tym zjawisku, opsikujac zebranie jako wielki biznes. Bo jesli kasa to biznes.
            I prosze naprawde nie robmy z siebie swietszych od papieza..
            >
            >
Pełna wersja