lilith76
22.10.04, 15:59
raczej nie będzie mnie na forum do poniedziałku, nie będę komentować tego
wątku, ale o jego założeniu pomyślałam czytając wypowiedzi darci i innych
dziewczyn.
jak to już napisałam w wątku - chyba - kaliny, kilka dni temu usłyszałam jak
6-cio letnia Mała - bardzo łatwo nawiązująca kontakty - opowiada jakiemuś
obcemu chłopcu na placu zabaw:
- Tata z nami nie mieszka, bo zakochał się w innej pani i się wyprowadził, o
tam siedzi (tu padło moje imię).
zdaje sobię sprawę jak to "tata się zakochał w innej pani" brzmii dla
dorosłych trywialnie i żenująco. zakochał się teraz, zakocha się i potem
nieraz. takie hobby.
jednak w ustach małego dziecka ma to inny wydźwięk. nie wiem, czy ona uważa
to za naturalne pod słońcem i wyrośnie z niej libertyńska latawica,
rozbijająca swoje i cudze małżeństwa. albo chce się wyróżnić na tle innych
dzieci (w tym wieku?). szybciej chyba poukładała sobie w głowie sytuację na
swój sposób. czy to dobrze, czy źle?
nie uważam, że stanie się kobietą patrzącą z przymrużonym okiem na instytucję
małżeństwa, potencjalną rozwódką.
i nie dokonuję w tym wątku wybielania siebie ani swojego faceta bo to się
nigdy nie uda. chodzi mi o to, że na gruzach jednej rodziny da się czasami
uratować dusze i dzieciństwo dzieci - jeśli wszystkie strony (M, eks, next)
będą miały odrobinę dobrej woli.