zdrada, kłamstwa e...to nic takiego-RATUNKU!!!

29.10.04, 12:15
pisałam juz kilkakrotnie i apelacji wniesionej przez nasza eks..dzisiaj
dostaliśmy pismo i sobie siadłam...


cyt.,,bez znaczenia pozostaje okolicznosc, iz pozwana pierwsza zdradziła męza
z innym mężczyzną(1994 r.-przyp. mój , ona sie przyznała w sądzie).skoro
powód mieszka z M. (czyli ja) od 2002 r. a eks byc może wróciłaby(mieszka z
facetem od 1998 r.) do powoda gdyby nie ja,,... o co chodzi

Kafka przy tym i Mrożek wysiadaja na pierwszym przystanku Matrix....
    • kamila77 Re: zdrada, kłamstwa e...to nic takiego-RATUNKU!! 29.10.04, 12:32
      Chodzi o to, ze nie ma znaczenia, kto pierwszy sie zwiazal z innym partnerem.
      Zwiazek pozamalzenski (a de facto byli wtedy malzenstwem) dla sadu jest
      naruszeniem zasady wiernosci malzenskiej, w tym wypadku - naruszeniem
      obustronnym. Przykro mi.
    • gosza26 niedokońca masz racje....... 29.10.04, 12:42
      gosza26 napisała:

      > pisałam juz kilkakrotnie i apelacji wniesionej przez nasza eks..dzisiaj
      > dostaliśmy pismo i sobie siadłam...
      >
      >
      > cyt.,,bez znaczenia pozostaje okolicznosc, iz pozwana pierwsza zdradziła męza
      > z innym mężczyzną(1994 r.-przyp. mój , ona sie przyznała w sądzie).skoro
      > powód mieszka z M. (czyli ja) od 2002 r. a eks byc może wróciłaby(mieszka z
      > facetem od 1998 r.) do powoda gdyby nie ja,,... o co chodzi
      >
      > Kafka przy tym i Mrożek wysiadaja na pierwszym przystanku Matrix....


      Natomiast jeśli ich niewłaściwe zachowanie miało miejsce już po powstaniu i
      utrwaleniu rozkładu pożycia i nie może być uznane za jego przyczynę, oceniać je
      trzeba z punktu widzenia przesłanki zasad współżycia społecznego, jaką
      przewiduje art. 56 § 2 i 3 k.r.o. dla oceny zgodności orzeczenia rozwodu z tymi
      zasadami oraz oceny zgodności z nimi odmowy zgody na rozwód małżonka, któremu
      nie można przypisać winy.

      a rozkład był od 1998 r. bo eks mieszkała 300 km od M. ze swoim facetem
    • lilith76 Re: zdrada, kłamstwa e...to nic takiego-RATUNKU!! 29.10.04, 12:49
      przed sądem jak przed Bogiem - można zgrzeszyć, ale jeśli deklaruje się winę i
      postanowienie poprawy, to wszystko odpuszczone smile
      trzeba się było rozwodzić w 1998 na "fali zdrady".
      • kamila77 Re: zdrada, kłamstwa e...to nic takiego-RATUNKU!! 29.10.04, 12:51
        > trzeba się było rozwodzić w 1998 na "fali zdrady".

        No dokladnie tak.
      • gosza26 i jeszcze jeszcze 1 cytat 29.10.04, 13:04


        Nie można wymagać, aby małżonek opuszczony przez współmałżonka, nie mógł
        rozpocząć "normalnego" życia przed uzyskaniem wyroku rozwodowego, często po
        długim i uciążliwym procesie. Stawiałoby to bowiem w znacznie gorszej sytuacji
        osobę, która nie doprowadziła w sposób zawiniony do rozkładu pożycia
        małżeńskiego.}

        choć zdaje sobie sprawe że dla dobrego adwokata ustalenie tej granicy może
        zawsze daleko odbiec, od stanu faktycznego ....
        • new_live Re: i jeszcze jeszcze 1 cytat 29.10.04, 13:12
          Gosiu - rozumiem rozgoryczenie.
          Ale wg. prawa wszystko bylo by Ok gdyby wtedy wniosl sprawe i nawet jesli ona
          sie ciagla p[oznal Ciebie i razem mieszkacie.
          Nie za bardzo wiem kiedy wniosl sprawe. Ale mysle, ze tak by bylo dla sadu Ok.
          A On nie wnosil- mozna pomyslecz. A sprawa zostala wniesiona gdy oboje juz
          kogos mieli.. I mysle, ze adwokat nie bedzie chcial zorebic Was winnych a
          jedynie wykazac ze wina nie jest jednoznaczna- dla prawa. A oni bede wiedziec
          kto jest winny. Choc wiem jak boli - gdy tego nie ma w sadzie.
    • gosza26 może wyjasnie nie co prościej...... 29.10.04, 12:50
      Wyrok Sądu Najwyższego:
      2000.09.28 IV CKN 112/00 OSNC 2001/3/41


      Związek jednego z małżonków z innym partnerem w czasie trwania małżeństwa, lecz
      po wystąpieniu zupełnego i trwałego rozkładu pożycia między małżonkami, nie
      daje podstawy do przypisania temu małżonkowi winy za ten rozkład.


    • gosza26 NAJWAŻNIEJSZE...ZAPOMNIAŁAM !!!!! 29.10.04, 13:37
      sąd I instancji uznał ja winą rozkładu młżeństwa (i tylko ją)....własnie na
      podstawie zeznań świadków ( w tym jej faceta), i przepsów, które wczesniej
      zacytowałam....

      to co dałąm w watku to jest treść apelacji...
      • kamila77 Re: NAJWAŻNIEJSZE...ZAPOMNIAŁAM !!!!! 29.10.04, 13:46
        Ha, nie moglas na poczatku tego napisac? smile Chyba wszystkie pomyslalysmy, ze to
        uzasadnienie wyroku sądowego smile

        Pozdrawiam
        • new_live Re: NAJWAŻNIEJSZE...ZAPOMNIAŁAM !!!!! 29.10.04, 13:50
          Ja mysle, ze jej adwokat powolujac sie na fakt iz On byl tez w zwaizku bedzie
          probowal obalic jej wine - wskazujkac ze 1% jego winy. A jak mowil muoj . tam
          sie jest tak ze jesli istnieje 1% prawdopodobienstwa winy drugiej strony to
          juz nie ma orzeczenia winy... sad((((
          No nic - mysle, ze kwestia bedzie jak bede chcieli ustalic cte date calkowitego
          rozpadu zwiazku...
    • gosza26 i coś jeszcze 29.10.04, 16:46
      wiem, że żałośnie czasami wygląda kiedy jedną ze stron przedstawia sie
      jako ,,beż skazy,, a drugą jako okrutną, hciwą i mściwą...Ja też zawsze
      uważałąm że wina lezy po obu stronach,dopóki :
      1)nie dostałam po dupie
      2)wczytałam się w orzecznictwo sądów...

      a teraz o nas..jestesmy naprawde wykończeni udowadnianiu, że ,,wielbąłd jest
      garbaty,,...zawsze miałam żal do mojego M. że nie rozwiódł sie wcześniej,
      dopóki nie poznałam co to jest Urząd Skarbowy i bank PKO S.A, ....co ma piernik
      do wiatraka...a no ma bo jesli jest wspólnota majatkowa i jeden z małzonków
      narobi długów to drugi musi spłacać( zwłaszcza jesli tez pierwszy znika z pola
      widzenia Urzędu Skarbowego)...I tak było w przypadku M. bo od 1998 spłacał
      długi ( a dokładnie zabierał mu komornik), dopiero w 2002 r. pozbyliśmy sie
      tego ,,uroczego,, partnera w interesach ( adokładniej nasz Urząd Skarbowy
      dostał dyscyplinarke od Izby Skarbowej - po naszej interwencji). Jak również
      opinia grafologa zostła zrobiona dopiero po 4 latach( ale bank Pko SA to już
      inna bajka)....

      na więcej szcegółów nie mam już dzisiaj siły...chłopaki tylko mi powtarzaja że
      życie beze mnie to chaos , wiec musze jakoś trzymać...
    • lideczka_27 Re: zdrada, kłamstwa e...to nic takiego-RATUNKU!! 29.10.04, 18:01
      .,,bez znaczenia pozostaje okolicznosc, iz pozwana pierwsza zdradziła męza
      > z innym mężczyzną(1994 r.-przyp. mój , ona sie przyznała w sądzie).skoro
      > powód mieszka z M. (czyli ja) od 2002 r. a eks byc może wróciłaby(mieszka z
      > facetem od 1998 r.) do powoda gdyby nie ja,,...

      Taaak??? A to mąż byłby taki wspaniałomyślny i powrócić by pozwolił? Wiedząc,
      że został porzucony, zdradzony itd.? Taki powrót żony marnotrawnej bez
      konsekwencji, za to z otwartymi ramiony? wink

      Próbowałabym się w ten sposób bronić: fakt posiadania przeze mnie nowego
      partnera nie jest szkodą dla reaktywacji wink małżeństwa, gdyż zdrada
      współmałżonka definitywnie i ostatecznie zaprzepaściła szanse na ratowanie
      małżeństwa.

      No mnie się taka niesprawiedliwość w głowie nie mieści...

      pozdrówka
      lidka
      • gosza26 Re: zdrada, kłamstwa e...to nic takiego-RATUNKU!! 29.10.04, 18:20
        lideczka_27 napisała:
        > Taaak??? A to mąż byłby taki wspaniałomyślny i powrócić by pozwolił?
        Wiedząc,
        > że został porzucony, zdradzony itd.? Taki powrót żony marnotrawnej bez
        > konsekwencji, za to z otwartymi ramiony? wink
        >


        pozwolił, pozwolił -w 1996 roku, a ona po 2 miesiącach wróciła do kochanka (co
        zeznał w sądzie)....czegóż nie zrobi się dla dziecka...Młody miał wtedy 6 lat,
        a M. zero szans na wygranie opieki nad Młodym...
        • lideczka_27 Re: zdrada, kłamstwa e...to nic takiego-RATUNKU!! 29.10.04, 18:37
          gosza26 napisała:

          > pozwolił, pozwolił -w 1996 roku, a ona po 2 miesiącach wróciła do kochanka
          (co
          > zeznał w sądzie)....czegóż nie zrobi się dla dziecka...Młody miał wtedy 6
          lat,
          > a M. zero szans na wygranie opieki nad Młodym...

          No to pasuje. Raz pozwolił, ale nie znaczy, że drugi raz też! Może to przecież
          powiedzieć! Mnie uderzyło to "bez znaczenia jest fakt, że zdrada, bo tylko
          pierdnę i wracam - gdyby nie jego kochanka". No tak to wygląda! A ja bym
          powiedziała, że na drugi raz się nie zgadzam, bo raz było i zupełnie żona tego
          nie doceniła po raz drugi odchodząc do kochanka. Tu naprawdę nie widać winy???
          Chryste Panie, wysiadam...

          pozdrówka
          lidka
          >
    • new_live Re: zdrada, kłamstwa e...to nic takiego-RATUNKU!! 29.10.04, 20:29
      Gosza- TRZYMAJ SIE..
      Dacie sobie rade i bedzie dobrze. Wiem to nie do wytrzmamania. , ale jak sama
      powiedzialas zostalo tonapise aby sie odwolac = pewnie taka linie obrony
      przyjma - ale nikt nie powiedzial, ze sad sie z nimi zgodzi...

      Trzymaj sie - bo zalezy Ci na tej rodzine a tej rodzinie zalezy na Tobie .
      I wlasnie dlatego wygracie , zebym nie wiem co obna wymyslila. Wasz dom wasze
      schronenie i jak najmniej wpuszczajcie ja. Zamrtwiaja sie wpuszczasz ja. I
      uwierz to sie skonczy..
      smile)))))
      Ile ciepla mama- tyle wysylam. Z nadzieja ze jutro sie usmiechniesz.
      • natasza39 troche z innej choć tej samej beczki 29.10.04, 20:59
        Jak czytam ten watek goszy, to jest ona w dziwny sposób powiazany z watkiem
        lilith, o tym jak faceci maja czesto w dupie te wszystkie "papierowe pierdoły"
        jak to czesto rozwód nazywaja.
        Układaja sobie z nami zycie, wudaje sie im, ze wszystko jest ok, bo:
        1. zony juz nie kochaja
        2.zona zrobila cos niewybaczalnego co suma sumarum spowodowalo, że małżenstwa w
        sensie emocjonalnym juz nie ma
        3. sa z nami i tworza rodzine
        Oni uwazaja ze wszystko jest cacy.
        Tyle tylko ze wobec prawa nadal sa ICH mezami. W skarbowce z NIMI maja sie
        rozliczac. Przed bankami TAMTYCH długi maja splacac itd, etc.
        I nagle stwierdzaja: DOSYC TEGO! Chyba sie jednak rozwiade...

        I tu wtedy zaczynaja się schody...

        Bo to przeciez:
        1. On juz nie kocha tylko kocha inna,
        2. To on "zdradza" i robi cos "niewybaczalnego"
        3. To on założył rodzine zamiast czekac na "zone marnotrawna.

        Na dodatek w społeczenstwie, przed sadami, u ksiedza w konfesjonale:
        to MY jestesmy dziwkami rozbijajacymi rodziny.
        to MY odciagamy faceta od rodziny (no przeciez jakby nas nie bylo to nadal
        czekalby jak ciul na "zone marnotrawną"

        Tak własnie to wyglada...
        Che, che (pusty smiech). Pokaz lilith swojemu M ten watek, ja zachowam do
        przeczytania mojemu jak wroci.
        Niech sobie poczytaja ku "pokrzepieniu serc" i przy "rozterkach" dotyczacych
        rozwiazania problemów zwiazanych z "papierkami".

        A Ty gosza trzymaj sie!!!
        Kurde, życie nie moze byc takie niesprawiedliwe!!!
        i kto tu jest dziwką? Dla śiętojebliwych gosza i inne podobne bo "rozbijamy
        rodziny"
        • gosza26 Re: troche z innej choć tej samej beczki 29.10.04, 21:04
          hm...DAJCIE SWOIM M DO POCZYTANIA TEN WĄTEK JAKO PRZESTROGĘ....ale jeszcze z
          innych powodów....niech nie będą naiwni...bo to jest jedyna wada mojego Anioła,
          za która musi cięzko teraz płacić....

          ps my jeszcze walczyliśmy o dziecko...a teraz mój Młody chrapie mi na łóziu, i
          nie moge zrozumieć jak mogła nim tak pomatać własna matka....
        • smallm Re: troche z innej choć tej samej beczki 02.11.04, 09:14
          No właśnie...

          Wczoraj doczekałam się w końcu bardzo poważnej rozmowy z moim M.
          Wczoraj wreszcie wypowiedział to, co ja widziałam od dawna i to co napisała
          Natasza: "jemu papierek jest niepotrzebny, tylko bliska osoba i taką bliską
          osobą dla niego jestem ja, że papierek postara się jak najszybciej zdobyć, ale
          to bardziej ze względu na mnie niż dla siebie i, że dopiero teraz jak jest już
          mnie pewien to odczuwa powoli potrzebę załatwienia formalnie sprawy małżeństwa,
          bo tak to mu wisi czy ma formalnie żonę czy nie". A później biorą się teksty o
          rozbijaniu małżeństw, nawet jak ono praktycznie już długo nie istnieje, jak
          faceci sami się przyznają, że papierek im się przypomina, jak pojawia się
          perspektywa nowego związku.
          A do tego jest taki naiwny. Chce, żebyśmy razem zamieszkali. To ja musiałam mu
          powiedzieć, że dopóki sprawa rozwodowa nie będzie już bardzo zaawansowana, nie
          zgodzę się na wspólne mieszkanie, bo nie chcę, żeby ex wykorzystała to
          przeciwko niemu. Jemu wisi to jaki będzie wyrok sądu... Musiałam mu uświadomić,
          że wyrok orzekający rozwód z jego winy wiąże się z perspektywą placenia na nią
          przez całe życie. On chyba nawet z tego sobie nie zdawał sprawy. Bo on się
          cieszy, że spotkał mnie i ma w nosie co sąd na ten temat uważa, bo on wie jak
          było. Tylko chyba nie wie, że jego wiedza nie wystarcza i z czym wiąże się jego
          bagatelizowanie sprawy...

          Cieszę się, że oboje już dojrzeliśmy do regulowania naszych spraw, tylko
          dlaczego to ja muszę go informować o prawnych pułapkach??

          Ale wygląda na to, że niedługo u nas wszystko się zacznie... Cieszę się smile choć
          troszkę i boję smile Trzymajcie kciuki za to, żeby M. nie popełnił jakiś blędów,
          przez które oboje będziemy później cierpieć...

          Pozdrawiam.
          • gosza26 lepiej późno niż wcale, ale.... 02.11.04, 11:00
            Mój M. w najczrniejszych barwach nie przypuszczał,że tak sie to eszystko
            potoczy..Nie mógł sie rozwieść (o czym już pisałam), bo Urząd Skarbowy nie
            chciał szukac eks po Polsce skoro M był na miejscu (to są dosłowne słowa
            urzędniczki)...a 2)chciał zaoszczędzic piekła rozwodoego Młodemu..A w ten
            sposób po prostu przesunął to w czasie....

            Apel do wszystkich M. którym ,,wisi papierek,,!!
            Skąd Panowie wiecie, że właśnie wasza eks nie wplątuje was w jakieś
            długi, i inne historie(no że chyba macie normalną eks, lub rozdzielność
            majątkową)....

            Niestety nie załatwione sprawy wrócą jak bumerang i jak to napisała któras
            macoszka ,,z podwójna czkawka,,...
            • smallm Re: lepiej późno niż wcale, ale.... 02.11.04, 11:21
              My mamy chociaz tyle lepiej, ze oni mają rozdzielczość majątkową, ze względu na
              to, że oboje mieli swoje firmy itd. Chciaż stare długi i jej tak stare długi
              zaczynają wychodzić, bo np. brat M. żerował jej jakąś pożyczkę i ma teraz
              komornika na koncie...
              Tyle, że nie musimy się bać, że narobi nowych na ich wspólne konto...

              Ale jeszcze jeden apel... Ewentualne dziecko ex... jeśli urodzi się w czasie
              małżeństwa będzie automatycznie zapisane na męża... A jak ex nie zgodzi się na
              badania genetyczne, to przez naście lat będą utrzymywać nie swoje dziecko...

              Jest wiele rzeczy, z których faceci nie zdają sobie sprawy...
      • gosza26 WIELKIE DZIĘKI.... 29.10.04, 20:59
        dziewczyny zapodtrzymanie mnie na duchu...my oczywiście obmyślamy juz jak sie
        bronić, bo nie mamy adwokata( i nie mielismy w okegowym),...znowu nas pewnie
        czekaja dnie i noce spedzone nad lexem....

        new_live masz rację...postawiłam wszystko co miałam na chłopaków i teraz zwraca
        mi się to w trójnasób...stworzylismy sobie dom bezpieczny ( i to dosłownie bo
        wymagał duzego remontu )ale o tym może kiedy indziej.


        jeszcze raz duże dzięki...
        • gosza26 nalot 1 listopada... 02.11.04, 08:01
          mielismy bo eks postanowiła pobyc z Młodym na łonie rodziny..i nawet to łono
          przywiozła dla wsparcia..Młody przez kilaka minut próbował eks tłumaczyć ,,że
          nie widzi najmniejszego sensu wychodzenia z domu,,...

          a ja sie dziwiłam czemu on od rana była taki ze stresowany...po przetrwanej
          wizycie eks, zachowywłą się jakby mu ktos dał skrzydła....
Pełna wersja