dekalog 'macochy;)' bardziej powaznie

18.11.04, 16:31
dawno mnie nie bylo, a tu takie burzliwe dyskusje wink przeczytalam pobieznie
watek wertig i tak sobie mysle, ze glownym 'obowiazkiem' zony-partnerki etc
mezczyzny z dzieckiem (-cmi) z poprzedniego malzenstwa (staram sie o
political correctness, zeby nikogo nie urazic nieodpowiednia leksyka), to nie
przeszkadzac w kontaktach ojciec-dzieci. tyle. mam nadzieje, ze cos
dorzucicie. osobiscie moge do tego dolaczyc zyczliwosc dla tych dzieciakow,
bo akurat ja je polubilam.. ale sa macoszki, ktorym trudno zaakceptowac
sytuacje i wola, by ojciec spedzal czas ze swoimi dziecmi osobno. ich wybor.
tyle mi na razie przyszlo do glowy, czekam na Wasze opinie. pozdroofka
    • ashan Re: dekalog 'macochy;)' bardziej powaznie 18.11.04, 16:59
      triss.m napisała:

      tak sobie mysle, ze glownym 'obowiazkiem' zony-partnerki etc
      > mezczyzny z dzieckiem (-cmi) z poprzedniego malzenstwa (staram sie o
      > political correctness, zeby nikogo nie urazic nieodpowiednia leksyka)

      chyba bardziej poprawnie byłoby napisać zamiast >małżeństwa< ]-> >związku< wink))


      , to nie
      > przeszkadzac w kontaktach ojciec-dzieci. tyle.

      to jest minimum. Dla mnie (czyt. w mojej zrekonstruowanej rodzinie) dochodzi do
      tego:
      1. zaangażowanie emocjonalne
      2. dbanie o kontakty miedzy przyrodnim rodzeństwem
      3. rozwiewanie pewnych przekonań dotyczących etapów rozwoju dziecka, jego
      wychowania i zdrowia u mojego mensza (który oczywiście sam wie wszystko
      najlepiej wink)
      4. acha, to wszystko najlepiej bez wtrącania się bezpośrednio pomiędzy tatę, a
      dziecię
      5. nieodwalanie obowiązków tatowych w jego imieniu (dla dobra samych
      zainteresowanych smile)


      tyle na razie smile

      pozdrawiam
      a.
      • naturella Re: dekalog 'macochy;)' bardziej powaznie 18.11.04, 17:07
        No to teraz u mnie:
        1. Ułatwianie kontaktów z synem
        2. Dbanie o dobre relacje i o to, żeby Młody mnie po prostu lubił, szanował,
        żeby nie traktował mnie jak "zgreda" i żeby miał poczucie, że ma we mnie
        partnera, a nie gropę, co to wszystkie rozumy pozjadała
        3. Unikanie "wsadzania palca między drzwi", czyli nie kwestionowania decyzji
        ojca, nie krytykowania zbyt często (tongue_out) i nie popieranie żadnej strony
        4. Nie mówienie źle o matce i "ogłuchnięcie", kiedy podejmują czasem temat
        5. Wspieranie męża w ewentualnych kłopotach wychowawczych, doradzanie, jako, że
        dobrze pamiętam, jak to jest być w Młodego wieku
        6. Wspieranie finansowe męża, żeby mógł wywiązywać się ze swoich ojcowskich
        obowiązków - bo mam taką możliwość - ale nie uważam tego za mój obowiązek, a
        jedynie dobrą wolę, z której mogę w każdej chwili się wycofać.
    • nooleczka Re: dekalog 'macochy;)' bardziej powaznie 18.11.04, 17:22
      Nieutrudnianie kontaktów
      Życzliwość
      Podrzucanie pomysłów na wspólnie spędzany czas,weekendy,wakacje
      Budowanie szacunku dla ojca (różnie z tym bywa)

      Ashan, co miałaś na myśli pisząc o swoim zaangażowaniu emocjonalnym? Jakoś mnie
      to zaciekawiło
    • sacreble Re: dekalog 'macochy;)' bardziej powaznie 18.11.04, 18:45
      ja widze to tak: wystarczy nie przeszkadzac w kontaktach,
      to jakie one są, jak przebiegają i z jaka intensywnościa to juz nie moja
      sprawa/obowiązek, a tylko i wyłacznie sprawa partnera-ojca dziecka
      Nie muszę tego dziecka ani lubić ani zaprzyjażniać się czy interesować się w
      jakikolwiek sposób (zreszta nie ma takiej potrzeby wynikajacej np z tego ze
      dziecko zyłoby w złych warunkach, ojciec sie nim by nie interesował itp)- po
      prostu nie ingeruje w stosunki na linii: ojciec dziecka - dziecko
      • gosza26 Re: dekalog 'macochy;)' bardziej powaznie 19.11.04, 15:20
        Ja należę do tych macoch , które są matkami zastępczymi dla dziecka M (zreszta
        pisałam wiele razy o tym). Więc na temat obowiązków nie musze sie wypowiadać.
        Dodam tylko,że mimo tej specyficznej więzi nasze relacje ciągle ewoluują, a ja
        się ciągle czegoś uczę. Tak jak np. dzisiaj kiedy do mnie dotarło, że nie
        wszystko jest takie oczywiste jak mi sie wydawało. Ach..ten młodzieńczy wiek smile

        p.s kilka dni temu rozmawialiśmy z M. na temat tego jak sie powinny kształtować
        w takich ,,zrekonstruowanych rodzinach,, Doszlismy do wniosku, że właściwie
        najwięcej zależy od dziecka (i jego wieku), bo przecież nikt do niczego nie
        może go zmusić.
        • cz.wrona Re: dekalog 'macochy;)' bardziej powaznie 19.11.04, 16:11
          U mnie chyba najmniej skomplikowanie i na pewno nie dekalog, bo:

          1.przypominać by zapłacił przed 15stym,
          2.czytanie na forum, nieraz pisanie.
          Ot i tyle wink))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja