wątek z samodzielnej...i co wy na to?????

21.11.04, 12:38
Alimenty od żony byłego męża. Czy To MOŻLIWE?
Autor: dronka13
Data: 21.11.2004 10:28 + dodaj do ulubionych wątków

skasujcie post

+ odpowiedz cytując + odpowiedz

------------------------------------------------------------------------------
--
Alimenty od żony byłego męża. Czy To MOŻLIWE?

To długi tekst który w końcu nie prowadzi do żadnych wniosków a w którym jest
jedno pytanie:
CO DALEJ ?
Jestem jedną z tych kobiet których były mąż ukrywa dochody od 1.11.2004 jest
nawet bez pracy.
Wiem NAPEWNO że razem z żoną prowadzi biznes. Nie łożył na dzieci nigdy,
robił to za niego fundusz alimentacyjny a by go w końcu nie zamknęli w
więzieniu, fikcyjnie zatrudnił się w innej firmie (pewnie jakiegoś znajomka)w
ten sposób komornikowi odprowadzał jakieś grosze i był kryty "AKT DOBREJ
WOLI".
W sądzę zeznał że był pracownikiem na wezwanie i dlatego ciągle jest widywany
w miejscach prowadzenia działalności przez żonę, pomagał jak szef nic od
niego nie chciał hahahahaha.
Jak by tego było mało założył mi sprawę o obniżenie alimentów proponuje 150
na dziecko. Dodam, że córki nie widział od 8 lat po za spotkaniem u
psychologa sądowego a syna widuje od ok. 1,5 roku raz na jakiś czas, nigdy
dłużej niż godzinka. Nigdy nie ponosił dodatkowych kosztów związanych z
wychowaniem dzieci typu wakacje, lekarstwa czy ubrania. No, ale jak miał to
robić jak się nie widział z nim do 2003 roku ogóle (to znaczy ok. 5,5 roku).
Często jest tak, że nasi "byli" mają wszystko zapisane na nowe żony a sami
niby to groszem nie śmierdzą.
Pomyślałam, że może nie jestem taka zupełnie bezbronna?!
Art. 144 par. 1. Kodeksu Rodzinnego
"Dziecko może żądać świadczeń alimentacyjnych od męża swojej matki, nie
będącego jego ojcem, jeżeli odpowiada to zasadom współżycia społecznego.
Takie samo uprawnienie przysługuje dziecku w stosunku do żony swojego ojca,
nie będącej jego matką".
Ja wniosłam taki wniosek do sądu rodzinnego! I dowiedziałam się, że w cały
mieście, dużym dodam, nikt jeszcze czegoś takiego nie zrobił.
Powiedziała to sama PANI SĘDZINA dodając, że zasięgała rady starszych
koleżanek i nikt jeszcze nie słyszał o takim przypadku.
Zastanawiam się czy aby nie jest to sposób na nie płacących alimentów
tatuśków!
Bez względu na wynik jestem z siebie dumna, co to za wspaniały widok jak była
kochanka a obecne pełno prawna żona drżącą ręką podawała PIT za miesiąc
09/2004, na którym był bardzo duży dochód - przekraczający mój roczny,
wliczając w to nawet alimenty, których teraz i tak nie dostaje. Przepraszam
do końca grudnia dostaje 70% z funduszu alimentacyjnego.
Ale co potem?


---------------------------------------------------------------------------
    • domali Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 21.11.04, 12:44
      Po pierwsze - celne pytanie zadałaś (mam na myśli pytanie o dziadków). W końcu
      to jest rodzina dzieci, nie macocha (wg kryteriów samodzielnych).
      Po drugie - uwazam, że jeśli prawde pisze autorka watku (tzn. ze facet nie
      placi, mimo, że ma z czego, że pracują razem z next, tyle tylko, że on
      nieofiacjalnie, a ofiacjalnie nic nie ma) to jest to jakieś rozwiązanie
      sytuacji. Z zastrzeżeniem jednym - że wszystkiego formy ekzekucji od ojca i
      jego rodziny zostały wykorzystane. I że nie jest to forma zemsty, tylko
      rzeczywista walka o pieniadze dla dzieci (mam na myśli ten kawałek o
      satysfakcji).
      Moim zdaniem intercyza tylko po to, żeby NIC nie dawać dzieciom, jest okropna
      (co inneog jeśli jest to forma obrony przed łapczywościa eks lub dzieci).
      Cóz, powiem szczerze, że ciekawa jestem finału tej precedensowej sprawy.
      • domali Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 21.11.04, 13:06
        Przy okazji pytanie dla zorientowanych: jak to własnie jest z tą rozdzielnościa
        w takim przypadku? Chroni przed ew. alimentami od macochy?
      • ania_rosa Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 21.11.04, 13:22
        No, no, interesująca sprawa. Tez jestem ciekawa jej wyniku.
        Co do dziadków- to zależy. To znaczy: obiektywnie Gosza masz rację, bo to
        rodzina dzieci w przeciwieństwie do macochy. Ale diabeł tkwi w szczegółach:
        powiedzmy, że dziadkowie sami cienko przędą i nie mają pojęcia o machlojach
        syna i synowej- wtedy sprawa się nieco komplikuje etycznie, bo niby czemu mają
        płacić za coś, za co kompletnie nie ponoszą winy? Chodzi mi o to, że zmuszenie
        dziadków do płacenia alimentów ma sens wtedy, gdy ich syn faktycznie nie ma
        takiej możliwości, stracił pracę, przepadł w Polsce itd. Tu sytuacja jest inna:
        czemu mają płacić dziadkowie, skoro dochody Exa i jego żony w samym wrzesniu
        wyniosły więcej niż roczny dochód Dronki? Z drugiej strony: jeśli faktycznie
        Ex tej Pani jest takim su..synem, że własne dzieci okrada (de facto to robi) o
        kontaktach z nimi nie wspominając, to:
        -robi to przy wsparciu aktualnej zony
        - nie ma bata, zona musi brac jego nieoficjalne dochody na siebie, a więc
        czynnie się dokłada do tej smierdzącej sprawy

        Wynika stąd, że są współodopowiedzialni za sytuację. I IMHO nie tyle chodziłoby
        tu o ściągnięcie alimentów z macochy, ale o ściągnięcie alimentów z rzekomo
        indywidualnych dochodów macochy, które w istocie są wspólnymi dochodami ojca i
        macochy. Zatem w moim odczuciu kobieta postępuje w porządku.
        Rosa

        Ps. a z przydomowego ogródka: znałam panią, której mąż zostawił ją dla innej
        kobety (ok, do tego momentu nic dziwnego w tej historii). Mąz miał świetnie
        prosperująca firmę informatyczną, milionowe dochody, świetny samochód i był w
        trakcie budowania willi w Konstancinie, kiedy wystąpił o rozwód. Przed sądem
        stanął jako goły i wesoły nie wykazując żadnych dochodów (tak samo jak Ex
        Dronki). Co zrobił? Dzieki pomocy księgowej oraz sztabu doradców przepisał
        całość majątku na kochankę i udowodnił bankructwo swojej firmy (która nie
        zbankrutowała, tylko zmieniła nazwę i własciciela, ale było to nie do
        udowodnienia). Zostawił żonę bez niczego z alimentami z funduszu. Mieli dwójkę
        dzieci, na które ojciec nic nie płacił i które z dnia na dzień zostały wraz z
        matką w mieszkaniu komunalnym. Od pieciu lat nie widział swoich dzieci, choc
        jest wyśmienitym ojczymem dla dzieci swojej obecnej żony. Takich ludzi powinno
        się scigac i wyzbyć wobec nich ludzkich odruchów. Jego kochanka, a później
        żona, czynnie uczestniczyła w całej sprawie biorąc na siebie odpowiedzialność
        za postepowanie małżonka (to na nią przepisał firmę, samochód i dom). Moralnie
        uczciwe byłoby ściągnięcie z niej alimentów na dzieci eks męża. Na szczęście
        sytuacja Dronki i tej pani to margines przypadków, ale przypadki po ludziach
        chodzą niestety.
        • szymon00 Re: wyjaśnienie 21.11.04, 14:32
          co do tego art. jest to alimentacja ze stosunku powinowactwa, który to art.
          nie jako rozszerza krąg osób zobowiązanych do alimentowania. Sama rozdzielczość
          majątkowa nie pomoże, gdyż rozdzielczość powstaje między małżonkami zaś
          obowiązek powstaje między mężem/żoną a pasierbem i nie ma tu żadnych powiązań.

          Co dalej z mocy tego art. przy ustalaniu kolejności przewidzianych w tym
          artykule obowiązków alimentacyjnych nie stosuje się zasad przewidzianych przez
          art. 129 k.r.o.. a więc zstępni przed wstępnymi. Co zadanego pytanie, kto
          bliższy czy macocha czy dziadkowie to z wyrok SN III PRN 77/69 OSNC 1970/9/160

          "W świetle art. 446 § 3 k.c. - podobnie jak i w świetle art. 166 k.z. -
          konkretyzacja tego, kto jest w danym wypadku najbliższym członkiem rodziny,
          należy do sądu orzekającego. Stosownie do okoliczności danego wypadku za
          najbliższego członka rodziny można również uznać macochę, zwłaszcza wtedy, gdy
          uzasadniają to pozytywnie ocenianie w świetle zasad współżycia społecznego
          stosunki łączące macochę i pasierba. W tym zakresie należy brać pod uwagę
          również unormowanie zawarte w art. 144 § 2 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego."

          Ale nie jako jeden komentarz stawia macochę jako rodzinę bliższą niż dziadkowie
          w tym obowiązku, biorąc pod uwagę uchwała SN III CZP 27/68 OSNC 1969/1/6

          "Obowiązek alimentacyjny względem dziecka obciąża w całości lub w części jego
          krewnych nie będących rodzicami dziecka, jeżeli zasady współżycia społecznego
          nie uzasadniają obciążenia tym obowiązkiem ojczyma (macochy)."

          pozdrawiam
          • maxxi26 Re: wyjaśnienie 21.11.04, 18:13
            Moim skromnym zdaniem w zakresie alimentów na pasierbów od macochy wszystko
            bedzie zależało od stosunków pomiędzy nimi. Jeżeli beda one pozytywne i
            polegały na wzajmenej pomocy i wsparciu - to byłoby to możliwe (dotyczy to
            również poźniejszych alimentów od pasierbów na macochę wink.

            Już z orzeczenia podanego przez Szymona wynika:"zwłaszcza wtedy, gdy
            > uzasadniają to POZYTYWNIE ocenianie w świetle zasad współżycia społecznego
            > stosunki łączące macochę i pasierba"
            • lideczka_27 Re: wyjaśnienie 21.11.04, 18:32
              maxxi, a gdzieś Ty się podziewała??? smile

              pozdrówki
              lidka

              PS. W temacie mam do powiedzenia tyle: jeżeli faktycznie jest tak, jak pisze
              dronka, to bardzo bym chciała, by udało się jej to, co zaplanowała i
              wprowadziła w życie.
              • maxxi26 Re: wyjaśnienie 21.11.04, 18:47
                Była i czytała wink, dużo pracy i niewiele czasu miała, a do tego często jakoś
                zbyt awanturniczo jak na mój gust bywało...

                Pozdrowionka
            • iziula1 Re: wyjaśnienie 21.11.04, 18:33
              maxxi26 napisała:

              > Moim skromnym zdaniem w zakresie alimentów na pasierbów od macochy wszystko
              > bedzie zależało od stosunków pomiędzy nimi. Jeżeli beda one pozytywne i
              > polegały na wzajmenej pomocy i wsparciu - to byłoby to możliwe (dotyczy to
              > również poźniejszych alimentów od pasierbów na macochę wink.

              Z twojej wypowiedzi wynika,że jeśli macocha wspiera pasierba i okazuje mu pomoc
              to jest przesłanką do zasądzenia od niej alimentów?

              Słowo "pozytywnie" w cytowanym orzeczeniu niestety potraktowałaś zbyt dosłownie.
              Chodziło tu o troche inny wydzwięk tego słowa. Wbrew pozorom jezyk prawniczy
              różni się od powszechnie stosowanego, podobnie jest w matematyce.
              • maxxi26 Re: wyjaśnienie 21.11.04, 18:45
                Niestety wiem co mówię, bo jestem prawnikiem wink. I to nie jest niestety jedyny
                przykład w prawie, gdy przy właśnie takim pozytywnym postępowaniu kończy się
                to "źle" dla danej osoby. Nie będę jednak przykładów mnożyła....
                • szymon00 Re: wyjaśnienie 21.11.04, 19:22
                  maxxi26 napisała:

                  > Niestety wiem co mówię, bo jestem prawnikiem wink. I to nie jest niestety
                  > jedyny przykład w prawie, gdy przy właśnie takim pozytywnym postępowaniu
                  > kończy się to "źle" dla danej osoby. Nie będę jednak przykładów mnożyła....

                  odp: to fakt, to nie są jedyne przykłady, jednak to co podałem są to tylko
                  orzeczenia precedensowe, które nie jako pomagają "interpretować" akt
                  normatywny. Wg mnie pozytywne sosunki między ojczymem/macochą a
                  pasierbem/pasierbicą nie mają nic do alimentacji. Gdyż postanow. SN III CR
                  257/65 OSNC 1966/9/155 już nie traktuje stosunków panujących między nimi a
                  tylko sam fakt powinowactwa między nimi.

                  Najbepzieczniej w tym momencie jest myśleć zawierając związek małżeński z
                  osobą, która ma dziecko/dzieci oraz to, że drugi rodzic nie wywiązuje się z
                  swych obowiązków, że jednak powstaje ten obowiązek nad nami aby potem nie
                  poczuć się nieco rozczarowanym.

                  pozdrawiam
                  • maxxi26 Re: wyjaśnienie 21.11.04, 20:02
                    Powiem szczerze, że ciekawa jestem orzeczenia sądu w takiej sprawie. Wszystko
                    oczywiście będzie zależało od okoliczności danego przypadku. Ale pokuszę się
                    teraz troszkę porozważać prawniczo wink

                    Orzecznictwo najczesciej dotyczy sytuacji, kiedy to macocha może żądać
                    alimentów od swojego pasierba i tutaj sytuacja wydaje sie być stosunkowo
                    bardziej oczywista i prosta.

                    Dotyczy tego mianowicie art 114 § 2 krio "Mąż matki dziecka, nie będący jego
                    ojcem, może żądać od dziecka świadczeń alimentacyjnych, jeżeli przyczyniał się
                    do wychowania i utrzymania dziecka, a żądanie jego odpowiada zasadom współżycia
                    społecznego. Takie samo uprawnienie przysługuje żonie ojca dziecka, nie będącej
                    matką dziecka."

                    Czyli muszą być spełnione dwa warunki ażeby zasądzać alimenty od pasierba dla
                    ojczyma/macochy:
                    1/ ojczym/macocha jeżeli przyczyniał się do wychowania i utrzymania dziecka
                    2/ żądanie ojczyma/macochy odpowiada zasadom współżycia społecznego.

                    Oczecznictwo Sadu Najwyższego wskazuje w takich przypadkach, ze jeżeli
                    ojczym/macocha -traktował pasierba jak własne dziecko wówczas moze on również
                    wymagać alimentów, tak jak od własnego dziecka i obowiazek ten istnieje mimo
                    tego, ze ojczym/macocha maja też własne dzieci.

                    A teraz alimenty od ojczymów/macoch na pasierbów.

                    Tutaj dopiero pojawiają sie wątpliwości. Przepis jest bardzo niejednoznaczny i
                    w dużym stopniu jego zastosowanie i interpretacja będzie zależała od
                    okoliczności danej sprawy.

                    Art 144 § 1 krio "Dziecko może żądać świadczeń alimentacyjnych od męża swojej
                    matki, nie będącego jego ojcem, jeżeli odpowiada to zasadom współżycia
                    społecznego. Takie samo uprawnienie przysługuje dziecku w stosunku do żony
                    swego ojca, nie będącej jego matką."

                    I tutaj widzę parę kwestii: jeżeli ojczym/ macocha ze wzgledu na istniejace
                    pomiędzy nimi więzi łożył dobrowolnie na utrzymanie pasierba - to mogą właśnie
                    zasady współżycia społecznego przemawiać aby w dalszym ciagu przyczyniał sie
                    też do utrzymania dziecka. De facto działa tym również na swój rachunek -
                    bowiem jeśli łożył on na pasierba, to również i pasierb bedzie zobowiazany
                    wzgledem macochy/ojczyma. Czyli trochę "coś za coś".

                    Ale przypuśćmy, ze żadnych więzi pomiędzy pasierbem a ojczymem/macochą nie ma.
                    W jakim sensie można by uznać, ze zasady współżycia społecznego przemawiają za
                    zasądzeniem od nich alimentów na rzecz pasierba. Przecież ma ojca/matkę
                    zobowiązaną w pierwszej kolejności. zastanawiam sie właśnie nad sprawą która
                    powstała jako zalążek tego wątku. Czy fakt, ze ojciec unika płacenia alimentów
                    będzie wystarczajacy dla przyjęcia, ze zasady współżycia społęcznego
                    przemawiaja, aby macocha łożyła na jegoi dzieci? MOim zdaniem nie. Błąd tkwi w
                    czym innym - w złym poprowdzeniu sprawy o alimenty od ojca dzieci. Czy zostały
                    podniesione okoliczności w jaki sposób on uzyskuje dochody i jakie. Ewentualnie
                    mógły powstać kwestia wzruszenia czynności rozporządzających majątkiem przez
                    ojca, co tez powinno być podniesione przy sprawie alimentacyjnej.

                    Reasumując - ciekawa jestem wyniku sprawy wink
                    • iziula1 Re: wyjaśnienie 21.11.04, 21:51
                      Szczerze mówiąć też jestem ciekawa wyroku.
                      Kodeks rodzinny wprowadził obowiązek alimentacyjny w zakresie ograniczonym.
                      Pasierb może żądać alimentów od żony swego ojca. Stosuje sie tu przepisy o
                      obowiązku alimentacyjnym między krewnymi.
                      Czyli małżeństwo z osobą mającą dzieci jest w pewnym sensie podjęciem obowiązku
                      związanych z wychowywaniem tych dzieci(uczestnictwem w wychowaniu)
                      Czy to odpowiada zasadom współżycia społecznego?
                      Wydaje mi sie,że tak. Ponieważ decyzje o małżeństwie jak i rozwodzie podejmuje
                      się świadomie na dobre i złe.
                      Maxx,interesuje mnie jeszcze jedna kwestia o kolejności alimentacyjnej. W
                      pierwszej lini ojciec dzieci, krewni a potem powinowaci. Czy fakt,że autorka
                      tego postu nie podała dziadków o alimenty może mieć znaczenie dla sądu?
                      • maxxi26 Re: wyjaśnienie 21.11.04, 22:04
                        > Maxx,interesuje mnie jeszcze jedna kwestia o kolejności alimentacyjnej. W
                        > pierwszej lini ojciec dzieci, krewni a potem powinowaci. Czy fakt,że autorka
                        > tego postu nie podała dziadków o alimenty może mieć znaczenie dla sądu?


                        W takiej sytuacji gdzie brak jakiś konkretntnych uregulowań może być co sąd
                        to osąd... Zależeć to będzie od tego jakie założenia przyjmie sąd. Jeżeli
                        przyjmie że obowiązek macochy będzie wyprzedzać obowiązek krewnych (chyba
                        byłoby to możliwe, ale moim zdaniem musiała by istnieć między nimi bliska
                        więź) - to nie miałoby to znaczenia i możnaby rozwazać czy zasady wsp. społ.
                        nie przemawiają za zasądzeniem alimentów.

                        Ale moim zdaniem jednak w takiej konkrentej sytuacji obowiązek krewnych
                        wyprzedzałby obowiązek macochy. Macocha to bądz co bądż obca osoba, chyba że
                        wytworzyłaby sie sytuacja że byłaby "jak matka". Przy takim przyjęciu sprawy
                        wpłynełoby to na oddalenie powództwa.

                        Wszystkie przedstawione przeze mnie rozważania są oczywiście moimi osobistymi
                        poglądami.
                  • leat Re:pytanie do szymona00 i maxxi26 23.11.04, 14:30
                    Czy jeżeli ojciec nie wywiązywał się z obowiązku alimentacyjnego i zmarł (a
                    rodzice już dawno nie żyją, jedyną najbliższą rodziną byłam ja)to czy jego
                    dziecko może zażądać ode mnie alimentów?
                    • lilith76 Re:pytanie do szymona00 i maxxi26 23.11.04, 14:41
                      czy nie ma możliwości aby dziecko otrzymało rentę po zmarłym rodzicu? to chyba
                      częściej praktykowane wyjście.
        • pelaga Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 21.11.04, 22:31
          jeśli faktycznie
          > Ex tej Pani jest takim su..synem, że własne dzieci okrada (de facto to robi)
          o
          > kontaktach z nimi nie wspominając, to:
          > -robi to przy wsparciu aktualnej zony
          > - nie ma bata, zona musi brac jego nieoficjalne dochody na siebie, a więc
          > czynnie się dokłada do tej smierdzącej sprawy
          >
          > Wynika stąd, że są współodopowiedzialni za sytuację. I IMHO nie tyle
          > chodziłoby
          > tu o ściągnięcie alimentów z macochy, ale o ściągnięcie alimentów z rzekomo
          > indywidualnych dochodów macochy, które w istocie są wspólnymi dochodami ojca i
          > macochy. Zatem w moim odczuciu kobieta postępuje w porządku.

          Popieram. Jesli ktos nie jest uczciwy powinien poniesc tego konsekwencje. Jesli
          wspoluczestniczy w ukrywaniu dochodow powinna zostac obciazona alimenatami.
          I dla mnie nie jest istotna pobudka autorki watku, czy robi to, bo nie ma na
          zycie, czy robi to, by dowiesc, ze ex postepuje nieuczuciwie. Oba powody sa dla
          mnie sluszne. Gdyby ex nie ukrywal dochodow nie musialaby tego robic i o tym
          mogli szanowny pseudotatusiek i jego wspolpracujaca next pomyslec zanim zaczeli
          oszukiwac.
          Oj bardzo chcialabym widziec mine next, kiedy przegra...
          • natasza39 Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 21.11.04, 22:39
            Też czytałam ten watek i tu i na samodzielnych i powiem Wam tak...

            Nieuczciwosc powinna być tępiona zawsze i wszędzie.
            Ukrywanie ogromnych pieniedzy podczas gdy dzieci tego faceta nie maja na nic
            jest superchamstwem ze strony ojca i żdzirowatością jego aktualnej zonki.
            Dobrze jedmak ze w naszym prawie nie ma "precedensu" bo mogloby sie okazac, ze
            mechanizm ten mógłby działac w inna stronę i zachłanna "pseudomamuska" mogłaby
            ciagnac od nastepnej zony byłego pieniadze ukrywajac swoje dochody.

            Nieuczciwośc niestety zdarza sie po obu stronach.
            Sukińsyństwo dotyczy zarówno exów jak nexów.
            Dlatego w sumie dobrze ze nasze prawo rozpatruje kazdą sprawe indywidualnie!
          • majka1970 Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 22.11.04, 11:36
            A co Pelaga proponujesz dla ex, która ukrywa swoje dochody, przepisuje firmę na
            drugiego meża, żeby jak najwiecej wyciagnać od ex-męża, albo jego nezt( bo, jak
            twierdzi w sądzie: next dużo zarabia więc wniosek o podwyzszenia alimentów jest
            zasadny nawet jezeli ex-maż zarabia mniej od next).ktoś kiedyś coś mądrego
            napisał o mokasynach i o korzysciach płynących z ich czasowej wymiany.
            • pelaga Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 22.11.04, 12:36
              Ja generalnie proponowalabym uczciwosc, ale to takie malo realne w otaczajacej
              rzeczywistosci. Alimentacja moim zdaniem, o ktorym juz wielokrotnie tu pisalam
              powinna lezec po stronie OJCA dziecka, a nie next, ale to dotyczy normalnych
              ukladow. Chore uklady bywaja w obie strony, do tego juz doszlysmyn wiele razy,
              a ja odnosilam sie do konkternej sytuacji, ktora opisala Dronka. I uwazam, ze
              jesli jakas next chce/pozwala na takie ukrywanie dochodow swojego partnera, w
              celu unikniecia placenia alimentow, to powinna poniesc konsekwencje swoich
              czynow. Nie zapominajmy, ze prawdopodobienstwo poniesienia tych konsekwencji
              jest naprawde nikle, a szkoda. I pewnie wszyscy tez uwazaja, ze Twojego meza ex
              powinna poniesc konsekwencje swoich czynow, ale tez jest to malo prawdopodobne,
              bo musielibyscie jej je udowodnic. Tak wiec to wszystko to takie gdybanie.
              A co Majka proponujesz dla exa, ktory ciaga mnie po sadach juz drugi rok, bo
              biedaczysko za duzo placi, bo az 20% dochodow, ktore sa dwa razy z kawalkiem
              wyzsze od moich, a powodem jest nowa rodzinka??? I w sadzie twierdzi, ze jemu
              na zycie biedaczysku nie wystarcza. A mi jakos musi wystarczyc.
              Pozdrawiam
              • agamagda Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 22.11.04, 13:03
                Powiedziałaby że bardzo dobrze że istnieje taka możliwość.
                Trzeba pamiętać że mimo wszystko sytuacje podobne do tych poniżej opisanych są
                raczej ekstremalne I każdy przypadek będzie oddzielnie rozpatrywany. W Polsce
                nie obowiązuje system prawny oparty na kazuistyce, więc jakikolwiek bedzie
                wyrok w tej sprawie obowiązuje on jedynie strony procesowe.
                Niemniej jednak dobrze jest ze takie rozwiązania będą coraz częściej stosowane,
                bo niby dlaczego za "tatusiów" ma płacić Fundusz Alimentacyjny czy co tam było
                przedtem. Przecież ostatecznie są to jego zobowiązania (jJEGO a nie Next), a
                jeśli nowa partnerka uczestniczy w oszustwie powinna również odpowiadać
                materialnie. Przepis ten może mieć dużą rolę dyscyplinującą niefrasobliwych
                tatusiów I niezbyt uczciwe nowe partnerki. Jest zresztą udowodnione że gdy
                alimenty są zasądzone od dziadków, ojciec na ogół sam zaczyna płacić gdyż
                presja rodziny I środowiska jest tak duża że "tatuś" się ugina. Być może
                stosowanie tego przepisu nastraszy zbyt pomysłowych dobromirów.wink)))
                A poza tym zgadzan się absolutnie z Nataszą ze oszustwo trzeba tępić zawsze I
                wszędzie.
              • majka1970 Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 22.11.04, 13:47
                jak sama wspomniałasz, oszusci są po obu stronach barykady. Brzydzi mnie
                jednakowo fakt istneinia ojców, których przestało obchodzić ich dziecko, jak i
                to, ze jestem zmuszona przez osoby trzecie wbrew sobie zbierać jakieś rachunki,
                włóczyc sie po adwokatach,w których uczciwosc niestety tez zwątpiłam z czasem,
                po sądach i jeszcze takie tam.
                Nie znam kulis waszego małzeństwa, rozstania, wiec nie będę ferować wyroków ani
                wypowiadać się. Nie wydaje mi się ,ze człowiek o zdrowich zmysłach i serdem na
                swoim miejcu pożałowałby czegokolwiek swemu dziecku, obojętne z czy z
                pierwszego czy z dziesiatego małzeństwa. Ex-zonie, ex-mężowi owszem: czasem z
                żalu, goryczy czasem ze złosliwości, czasem z własnego przekonania, ze 'nie, bo
                nie" , motywacje bywają przeróżne, ale nie potrafię wyobrazić sobie żadnej, dla
                której jedno dziecko zasługiwałoby na wiecej, niż drugie.
                I tak ,jak ktoś juz napisał na forum, przepraszam ,że nie pamietam kto, jaka
                osoba o zdrowych zmysłach,dałaby się w jakikolwiek sposób namówić, komukolwiek
                a w szczególności nowemu partnerowi, by ta odmówiła czegos swemu dziecku,
                obnizyła mu standard czy żalowała pieniedzy.Sama dyskredytowalaby sie w jego
                oczach jako partner i człowiek.Nie wyobrażam sobie, będąc stroną alimentujacą,
                zwiazku z człowiekiem, ktory mi cos takiego proponuje lub wskazuje mozliwosc
                ukrycia lub pomniejszenia mego dochodu, żeby uszczknąć cos dziecku z mojego
                poprzedniego związku.Mój rozumek tego nie obejmuje.
                • pelaga Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 22.11.04, 14:06
                  > Brzydzi mnie
                  > jednakowo fakt istneinia ojców, których przestało obchodzić ich dziecko, jak
                  > i to, ze jestem zmuszona przez osoby trzecie wbrew sobie zbierać jakieś
                  > rachunki,

                  Zgadzam sie sad zbieranie rachunkow jest koszmarne. A ojciec mojego dziecka nie
                  widzial go od ponad roku, odkad urodzilo mu sie drugie dziecko, od tego czasu
                  tez szarpie mnie po sadach o obnizenie alimentow, bo jak sam mowi nie jest juz
                  wolnym ptakiem (ja uwazam, ze na dlugo przedtem nie powinien byl nim byc, bo
                  zobowiazania ma od dawna). Next nie byla powodem rozpadu malzenstwa, ani w
                  ogole zadna zdrada, po prostu sie nie ulozylo. Stosunki byly poprawne, ale wraz
                  ze sprawa w sadzie sie skonczyly w ogole. I dodam, ze juz nigdy ich nie bedzie
                  z mojej strony.
                  Pozdrawiam zdroworozsadkowych smile
                  • majka1970 Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 22.11.04, 14:45
                    Przykro mi Pelaga.nie pisałam tego postu,żeby wedrzeć się za wspomniane
                    kulisy.Jestes pewna,ze nowa rodzina, a właściwie nie rodzina a nowe dziecko, ma
                    wyzszy status niz wasze wspólne?Ani twoje, ani to nowe niczemu nie zawiniło,
                    dlatego piszę, że mi przykro.Bo dorośli po czasie dochodzą do siebie, a dzieci
                    nigdy.Pozdrawiam ciepło, mimo zamieci za oknem
                    • pelaga Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 22.11.04, 21:14
                      majka1970 napisała:
                      > Jestes pewna,ze nowa rodzina, a właściwie nie rodzina a nowe dziecko, ma
                      > wyzszy status niz wasze wspólne?

                      Majka wlasnie o to chodzi mojemu exowi. Ja i moje dziecko mamy wyzszy standard
                      zycia, niz jego nowa rodzina, ale nie z powodu zastraszajaco wysokich
                      alimentow, czy moich wysokich zarbkow, ale dlatego, ze pomagaja nam moi
                      rodzice, bo chca i ich na to stac. Mieszkam z nimi, wiec niejako standard zycia
                      mam narzucony z gory. Moglabym mieszkac w obskornym wynajetym mieszkaniu, czy
                      wtedy bylabyjm usprawiedliwiona, ponoszac wyzsze koszty utrzymania, ale zyjac
                      na nizszym poziomie??? Bez rodzicow i ich pomocy nie dalabym rady kupic
                      samochodu na raty (ma prawie 9 lat, wiec to nie zadna ekstrawagancja!!! ja po
                      prostu marnie zarabiam), czy tez bez ich pomocy nigdy bym sie od nich nie
                      wyprowadzila, bo nie mialabym gdzie. Wisze na nich jak taka pijawa. Ale ja
                      jestem ich corka, a on nikim w tej chwili, dlaczego mieliby jego wyreczac z
                      jego obowiazkow i dlaczego mialby wisiec na nich jak kolejna pijawa???????????

                      m-m-m- napisała:
                      > Nie bardzo sobie wyobrażam, By to M. był bardziej obciążony
                      > alimentacją pasierba niż jego matka, bo niby z jakiej racji de facto moi śp.
                      > rodzice mają fundować wyższy standard życia mojemu pasierbowi.

                      No wlasnie a moi rodzice funduja mojemu dziecku wyzszy standard zycia niz ja
                      moglabym mu dac, ba... nawet wyzszy niz moglby mu dac jego ojciec i on zamiast
                      cieszyc sie z tego, nie moze tego przezyc. Ale to ich wnuk i oni tego chca.
                      Tyle, ze chca odciazyc mnie, a nie mojego bylego meza.
                      Ale to wszystko jest do czasu, mam z rodzicami umowe, ze na wiosne przestaje
                      byc pijawa i zaczynam wreszcie (bo jakby najwyzsza pora!!!) zycie na wlasny
                      rachunek.
                      Poza tym uwazam, ze 20% pensji to nie majatek i gdyby na drugie dziecko
                      zasadzic rowniez 20% (zakladajac, ze tyle mlodsze dziecko ma takie same
                      potrzeby!!!), to jemu nadal 60% zostanie z pensji. Uwazam tez, ze jesli ja
                      wychowuje w 100% dziecko a on je olewa, to powinien ponosic wiekszac czesc
                      kosztow utrzymania dziecka, a w chwili obecnej nie ponosi. A najgorsze w tym
                      wszystkim jest to, ze on ma dobra adwokatke (bo go stac!!!), a ja nie mam
                      adwokata, bo mnie nie stac i po ostatniej rozprawie wydaje mi sie, ze to on
                      wygra sprawe. Ale jesli przegram bede co roku systematycznie chodzic po
                      podwyzke alimentow, czego nie robilam od poczatku ich zasadzenia, czyli juz
                      ponad 6 lat.

                      majka1970 napisała:
                      > Ani twoje, ani to nowe niczemu nie zawiniło

                      Ja to Majka wiem, tylko co z tego, skoro to moje dziecko placi emocjonalnie???
                      To moje dziecko zostalo porzucone przez ojca, bo odkad ma nowa rodzine jej sie
                      poswiecil bez reszty. Moje dziecko oznacza jedynie uciazliwe alimenty, ktore
                      nalezy za wszelka cene obnizyc.
                      Ech... sad Chyba mnie jesienne deprechy dopadaja sad((
                      Ale sie rozpisalam...
                      Pozdrawiam serdecznie
                      • majka1970 Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 23.11.04, 08:09
                        Żaden sąd nie bierze pod uwagę pomocy dziadków- czy to finansowej
                        czy "naturalnej", bo jest to pomoc dobrowolna a nie obligatoryjna.Faktycznie to
                        zagranie nie fair, nie sadze, że w obliczu zacytowanych przez ciebie faktów sąd
                        obnizył alimenty.W kazdym razie życzę powodzenia w "samodzielnym" życiu.Prosze
                        napisz, jak się zakończyła sprawa, jeżli nie na forum, to na privie.

    • m-m-m Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 22.11.04, 17:35
      Napisałam na owych samodzielnych, że pasierb może także w przyszłości płacić
      alimenty na macochę, od której teraz jego matka żąda pienięzy.
      Nie wdaję się moralne dyskusje, czy to źle, czy dobrze, natomiast wiem z
      własnego doświadczenia, że np intercyza jest ważna, bo sędzia na rozprawie o
      podwyżkę alimentów, nie biorąc moich dochodów pod uwagę, ocenia "goły" zarobek
      M., a to ma wływ na wysokość alimentów i nie ma argumentu, że standard życia
      ojca się podnióśł (zarabiam więcej niż M + mam dodatkowe źródło ze spadku po
      moich rodzicach). Nie bardzo sobie wyobrażam, By to M. był bardziej obciążony
      alimentacją pasierba niż jego matka, bo niby z jakiej racji de facto moi śp.
      rodzice mają fundować wyższy standard życia mojemu pasierbowi.
      • majka1970 Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 23.11.04, 08:17
        Co sad, to osąd.Prawnik pokazał mi paragraf-durana ja , nie zpaisałam- który
        mówi o tym, ze intercyza nie jest podstawą do "rozdzielania" standardu zycia ,a
        jedynie zabezpiecza przed egzekucja komorniczą,.Kiedys mikawi- a propos, gdzie
        u diabła jesteś mikawi?- zwróciła mi na to uwagę, a prawnik potwierdził. Tak
        wiec sąd powinien, a w naszym przypadku wziął mój wyzszy dochód pod uwagę, przy
        ustalaniu wysokosci obowiazku almentacyjnego, kierując sie zasadą: nawet jeżeli
        to macocha zarabia więcej,standart ojca-czyli mojego m.- jest wyzszy ,tak więc
        dziecko m. i ex ma żyć w standardzie takim, jak my i nasze dziecko.Czy to
        sprawiedliwe?Nie mnie o tym rozstrzygać.
        • pelaga Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 23.11.04, 10:24
          Tak
          > wiec sąd powinien, a w naszym przypadku wziął mój wyzszy dochód pod uwagę,
          przy

          > ustalaniu wysokosci obowiazku almentacyjnego, kierując sie zasadą: nawet
          > jeżeli to macocha zarabia więcej,standart ojca-czyli mojego m.- jest
          > wyzszy ,tak więc dziecko m. i ex ma żyć w standardzie takim, jak my
          > i nasze dziecko.Czy to sprawiedliwe?

          To wszystko jest chore, bo w swietle tego, Ty jako macocha masz sie
          przyczyniac do podwyzszenia standardu zycia nieswojego dziecka. Ale dla mnie to
          sytacja adekwatna jak z dziadkami dobrowolnie pomagajacymi, czy np. z dobrze
          zarabiajacym drugim mezem samotnej matki. Niby nie powinno to byc brane pod
          uwage, a jednak jest brane, bo wazne jest w jakim standardzie zyje matka i
          dziecko, czy ojciec z nowa rodzina, a nie kto ten standard zapewewnia. To taki
          typowy przyklad dowalenia temu, kto ma lepiej.
          A o rozstrzygnieciu sprawy napisze na pewno, ale na samodzielnej smile
          Pozdrawiam
    • leat do szymona 23.11.04, 14:46
      --------------------------------------------------------------------------------
      Czy jeżeli ojciec nie wywiązywał się z obowiązku alimentacyjnego i zmarł (a
      rodzice już dawno nie żyją, jedyną najbliższą rodziną byłam ja)to czy jego
      dziecko może zażądać ode mnie alimentów?
      • m-m-m Re: do szymona 23.11.04, 16:24
        Nie, bo dziecku należy się po ojcu renta sieroca, która zastępuje świadczenie
        alimentacyjne.
      • szymon00 Re: do szymona 24.11.04, 09:00
        leat napisała:

        > Czy jeżeli ojciec nie wywiązywał się z obowiązku alimentacyjnego i zmarł (a
        > rodzice już dawno nie żyją, jedyną najbliższą rodziną byłam ja)to czy jego
        > dziecko może zażądać ode mnie alimentów?

        odp: jeśli rodzicie biologiczni nie żyją, to dziecko powinno otrzymać rentę po
        zmarłych rodzicach. Ale to też nie tak jest do końca z tym obowiązkiem,... kim
        jesteś dla tego dziecka? Chodzi mi o stosunek pokrewieństwa.

        pozdrawiam
        • leat Re: do szymona 24.11.04, 09:14
          dla tego dziecka jestem TYLKO (a może aż) macochą - nie mam z tym dzieckiem
          żadnych więzi - to dziecko pozamałżeńskie mojego męża sad mój mąż od lat nie
          pracował, ubezpieczony był w zusie tylko dlatego że ja, jego żona pracowałam i
          był na moim ubezpieczeniu - alimentów nie płacił. Pożyjemy zobaczymy z której
          strony mnie życie jeszcze kopnie.
          • szymon00 Re: do szymona - eureka :))))) 24.11.04, 09:42
            no właśnie smile)))

            Kodeks Rodzinny:

            Art. 139. Obowiązek alimentacyjny nie przechodzi na spadkobierców
            zobowiązanego.

            Jako żona jest spatkobiercą po mężu.

            Stawiasz kawę!smile))

            pozdrawiam i spokojnych nocy życzę
    • sacreble Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 24.11.04, 10:57
      dla mnie to troche szukanie winnego na siłe. co ma piernik do wiatraka, nawet
      jesli nexta dała na siebie przepisac firme ? winnym całego bajzlu i
      zobligowanym do placenia ali jest facet a nie jego druga kobieta nawet gdyby
      namawiała go do złego tzn. uchylania sie od płacenia, itp. Ten facet to chyba
      mimo wszystko człowiek myslacy i wyłacznie do niego powinien przyczepic sie
      sąd, ewentulanie - z racji pokrewienstwa - jego rodzicow, dziadkow dzieci.
      Ale jak wiadomo polski wymiar sprawiedliwosci poczawszy od paragrafow
      skonczywszy na egzekucji jest raczej do kitu wiec i takie "kwiaty" sa dozwolone
      jak sciganie kobiety faceta bo ten nie ma zamiaru płacic.
      • natasza39 Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 24.11.04, 11:23
        Masz racje sacreble, że on jest wszystkiemu winny i nie usprawiedliwia go to,
        ze jest "myslacy inaczej" (czytaj innym organem niż mózg), ale co to za baba co
        chce sie jej być z kimś kto do własnych dzieci sie nie przyznaje i własne
        dzieci de facto okrada?
        Ja bym sobie pomyslała tak: czy w przyszłosci moge na takiego goscia liczyć jak
        mi sie noga w zyciu podwinie, czy tez zwinie żagle i pójdzie paśc się do innego
        ogródka?
        W tym konkretnym i opisanym na watku przypadku, facet jest jak dla mnie
        złodziejem własnych dzieci, a druga zona swoistym paserem.

        I tu powinien sad rozpatrywać sprawe od poczatku:
        tzn udowodnic złodziejstwo i paserstwo, a nie zajmować sie standadami zycia
        jednych i drugich.

        Wyobrazmy sobie bowiem taka sytuacje:
        Drugie małżeństwo. Ojciec płaci zasadzone alimenty i wcale sie od nich nie
        uchyla. I nagle druga zona wygrywa kumulacje w totolotka, albo spadek po
        bogatej ciotce dostaje znienacka.
        Podwyzsza sie im standard oczywiscie!
        Czy wtedy tez powinno sie ta "macoche" pozywac o jakies swiadczenia dodatkowe?
        A niby z jakiej racji? Bedzie chciała to cos odpali, a jak nie, to dlaczego
        niby ma płacić na cudze dzieci?

        Po prostu ten aspekt mnie nurtuje... Nie cierpie uogólnień po prostu!
        • maxxi26 Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 24.11.04, 11:54

          Całe szczeście w prawie nie ma uogólnień a wszystko rozpatruje sie z punktu
          widzenia danej sprawy. Choć niestety są pewne sytuacje, gdzie sąd nie "bawi
          się" w kwestie moralności i właśnie "uogólnia".

          Przykład właśnie mojego m. A pewnie i nie tylko jego. Sytuacja tak właśnie jak
          napisala dziewczyna w wątku na samocdzielnych "tylko MOJE dziecko". Dziecię
          poczęte w łaśnie w taki sposób. dziewxczyna mówi że bierze pigułki, potem
          okazuje sie że nie bo chciała dziecka. W ogóle się nie znali. Niby nic nie
          chce, tak jak autorka wątku. Tak autorka wątku pisała "że nic nie chce, chyba,
          ze sam bedzie chciał uczestniczyc". I mój co - honorowo choć stara sie. A potem
          już musi sie starać, bo ona juz tego wymaga...
          Ale nawet jeśli przyjać, ze właśnie było dokłądnie tak, jak wspominała autorka
          wątku, ze tylko dla siebie, a potem jej sie "odwidzi", to nadal nic -
          konsekwencje trwaja nadal. No i tu włąsnie Sad obiektywnie podchodzi - jest
          dziecko - masz obowiązki. Nie ma kwestii zasad współżycia społecznego ani nic
          innego. Dla dziecka sprawidliwie, reszta hm...
          • agamagda Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 24.11.04, 13:58
            Tak sobie czytam ten post. Jak się zastanowić to tego typu przypadki zdarzają
            się częściej niż myślimy. Sama znam w bliskim otoczeniu az dwa takie przypadki.
            Kolega z pracy w czasie wyjazdu integracyjnego zintegrował się z panienką z
            obsługi hotelowej, dziś płaci alimenty, z których utrzymuje się panienka,
            dziecko i jej konkubent, drugi przypadek to osoba z mojej rodziny, gdzie gość
            po tygodniu znajomości dowiedział się ze będzie ojcem i też dziś płaci wysokie
            alimenty. Obie brały pigułki J)) hahaha. Obaj bezwzględnie byli i czują się
            wrobieni przez samodzielnie podejmujące decyzje panienki.
            Tylko czemu jest winne dziecko, ono naprawdę musi z czegoś żyć. I właśnie
            zgodnie z zasadami współżycia społecznego ponieważ dziecko trzeba chronić, sąd
            zasądza alimenty.
            • lubstej Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 24.11.04, 14:24
              tylko dlaczego zasadza alimenty z ktorych, jak napisalas, utrzymuje sie jeszcze
              mama i jej chlop?
              przeciez oczywistym jest, ze jak matka zarabia 500 (lub nie zarabia) a sad
              zasadzi 1500 to te pieniadze nie zostana przeznaczone tylko na "usprawiedliwone
              potrzeby dziecka"
              no chyba ze ta potrzeba jest wyzszy standard zycia mamusi
              • agamagda Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 24.11.04, 14:50
                Wiesz lubstej.... poziom życia ojca... Najlepszy numer w tym wszystkim jest
                taki że obaj zarabiają gdzieś tak około 3-4 średnich krajowych na umowę o pracę
                wiec wszystko jest oficjalne. Gdy sędzina zobaczyła dochody ojca i porównała je
                do nieregularnych najniższych dochodów matki, no cóż efekt nie mógł być inny...
                Co do usprawiedliwionych potrzeb dziecka niewciemiebita panienka wyliczyła
                takie sumy przed porodem, że szpital Damiana w Warszawie to nic. Sama będąc w
                tym okresie w ciąży, i mając naprawdę niezłe dochody nie byłam w stanie
                uwierzyć, że można tyle wydać na lekarzy badania etc...Ktoś jednak wystawia
                zaświadczenia.
                Do babe już zdajsie w tym wątku natasza39 napisała ze faceci mają mózg dzie
                indziejwink)) (sorry wszystkich menów, jakoś tak się mi wyrwało)
            • babe007 W sprawie wrobionych facetów. 24.11.04, 14:29

              > Kolega z pracy w czasie wyjazdu integracyjnego zintegrował się z panienką z
              > obsługi hotelowej, dziś płaci alimenty, z których utrzymuje się panienka,
              > dziecko i jej konkubent, drugi przypadek to osoba z mojej rodziny, gdzie gość
              > po tygodniu znajomości dowiedział się ze będzie ojcem i też dziś płaci
              wysokie
              > alimenty. Obie brały pigułki J)) hahaha. Obaj bezwzględnie byli i czują się
              > wrobieni przez samodzielnie podejmujące decyzje panienki.


              Najbardziej rzuca mi się w oczy, delikatnie mówiąc, niefrasobliwość tych panów.
              Jeżeli ktoś "integrując" się z zupełnie nieznaną osobą wierzy zapewnienieom o
              stosowaniu antykoncepcji najlepszego świadectwa sobie nie wystawia. Nie mówiąc
              już o wszelakich choróbskach (niektórych śmiertelnych i nie mam tu na myśli
              wyłącznie HIV). Przecież są prezerwatywy. Rozumiem, że to mniej przyjemne,
              ale... Jak się jest bezrozumnym, to się, niestety, ponosi tego (wszelkie)
              konsekwencje.

              Pozdrawiam
              • lilith76 Re: W sprawie wrobionych facetów. 24.11.04, 14:58
                bebe, w 100% się z tobą zgadzam! podejrzewam nawet, że większość tych panów
                tylko w domyśle uznała, że przygodna partnerka używa pigułek i nawet nie
                pokusili się zapytać o to!
                znam to z autopsji, bo to ja wbiłam do głowy swojemu facetowi nawyki
                antykoncepcyjne i przywracałam mu "przytomność umysłu". gdyby nie to ze mną też
                pewnie miał by już dwójkę.
        • domali Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 24.11.04, 15:47
          natasza39 napisała:

          > Wyobrazmy sobie bowiem taka sytuacje:
          > Drugie małżeństwo. Ojciec płaci zasadzone alimenty i wcale sie od nich nie
          > uchyla. I nagle druga zona wygrywa kumulacje w totolotka, albo spadek po
          > bogatej ciotce dostaje znienacka.
          > Podwyzsza sie im standard oczywiscie!
          > Czy wtedy tez powinno sie ta "macoche" pozywac o jakies swiadczenia dodatkowe?
          > A niby z jakiej racji? Bedzie chciała to cos odpali, a jak nie, to dlaczego
          > niby ma płacić na cudze dzieci?


          A i jeszcze innąsytuację sobie wyobraźni. Facet płaci alimenty zaspokajające
          podstawowe i nie tylko potrzeby dziecka, a jego obecna żona na przykład dostaję
          świetnie płatną pracę. I też podwyższa im się standard życia. Czy oznacza to,
          że i dziecku z pierwszego małżeństwa powinien się podniesc? Dlaczego? (poza
          tym, że w imię sprawiedliwości społecznej). Next chce - daje cośod siebie, nie
          chce - nie daje.
          • pelaga Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 24.11.04, 19:11
            To wyobrazmy sobie jeszcze inna sytuacje. Ex niezle zarabia i wiaze sie z
            kiepsko zarabiajaca next, robia sobie dzidziusia i exowi obniza sie standard
            zycia, bo jakzeby inaczej. I co robi??? Leci do sadu po obnizenie alimentow???
            Moj tak wlasnie zrobil. A z jakiego powodu ma sie obnizyc standard zycia
            dziecka z pierwszego malzenstwa?????????????????
            Jest to sytuacja dokladnie odwrotna do dobrze zarabiajacej next, ktora
            podwyzsza standard zycia exa. Wtedy jej pieniadze, moze wydawac na co chce, nie
            musi utrzymywac cudzych dzieci, zgadzam sie, nalezy brac pod uwage zarobki ojca
            dziecka. Ale jesli next obniza standard zycia ojca to powinny byc brane pod
            uwage nadal zarobki ojca, a nie to, ze utrzymuje next. Nie sadzicie??? Pewnie
            nie wink)))))
            Pozdrawiam
            • domali Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 25.11.04, 10:44
              pelaga napisała:

              > Moj tak wlasnie zrobil. A z jakiego powodu ma sie obnizyc standard zycia
              > dziecka z pierwszego malzenstwa?????????????????


              Żeby nie było uogólnien - uwazam, że Twoja sytuacja jest nie do
              pozazdroszczenia i powiem szczerze, ze nie rozumiem postępowania Twojego eks. I
              życzę powodzenia w sądzie.

              Ale druga strona medalu - dlaczego poziom zycia dziecka z pierwszego malzenstwa
              ma byc identyczny z tym z drugiego tylko wtedy, gdy to drugie ma lepiej?


              > Ale jesli next obniza standard zycia ojca to powinny byc brane pod
              > uwage nadal zarobki ojca, a nie to, ze utrzymuje next. Nie sadzicie???

              No cóz, ma wobec next takie same obowiazki, jak i mial wobec eks, gdy ta byla
              jego zona.

              W ogole temat obnizania alimentow w zwiazku z narodzinami kolejnego dziecka
              jest sliski.
              Jesli alimenty sa zasadzone rozsadnie, zgodnie z potrzebami dziecka, to uwazam,
              ze nie ma podstaw do obnizki. Jesli natomiast alimenty sa ogromne, a
              uargumentowaniem ich wysokosci jest fakt, ze facet jest sam i stanowia owe
              alimenty duza czesc jego pensji (vide sytuacja mikawi), wtedy taka obnizka jest
              moim zdaniem uzasadniona.
              • nooleczka Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 25.11.04, 11:49
                domali napisała:

                > Jesli alimenty sa zasadzone rozsadnie, zgodnie z potrzebami dziecka, to
                uwazam,
                > ze nie ma podstaw do obnizki. Jesli natomiast alimenty sa ogromne, a
                > uargumentowaniem ich wysokosci jest fakt, ze facet jest sam i stanowia owe
                > alimenty duza czesc jego pensji (vide sytuacja mikawi), wtedy taka obnizka
                jest> moim zdaniem uzasadniona.
                >
                Bardzo dobrze to domali ujęła. Uważam dokładnie tak samo.
                • kamila77 Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 25.11.04, 11:51
                  Dostawalam 300 zl (z FA), kiedy na sprawie o podwyzke eks stwierdzil, ze
                  alimenty sa za wysokie i chce ich obnizenia.
                  • nooleczka Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 25.11.04, 12:00
                    MOIM OSOBISTYM ZDANIEM 300 zł to dość niskie alimenty i obniżanie ich jest
                    conajmniej hmmm... niestosowne.
                    No bo chyba niemożliwe jest żeby u faceta 300 zł to było 80% pensji????????
                    • domali Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 25.11.04, 13:43
                      300zl to rzeczywiscie nie sa wygorowane alimenty obiektywnie rzecz biorac, ale
                      jak zwykle - potrzeby dziecka i mozliwosci ojca sa podstawa do oceny wysokosci.
                      W tamtym momencie owe 300zl stanowilo 30% zarobkow (tak dla informacji).
                      A obnizanie? Nie przypominam sobie jakiegokolwiek pozwu o obnizke alimentow,
                      wiec takiej silnej woli ku temu nie bylo smile
      • agamagda Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 24.11.04, 11:52
        Sorry Sacreble, ale tutaj nie masz racji ani z punktu widzenia prawa, ani tzw
        zasad współżycia społecznego, o moralności I etyce nie wspominając.
        Po pierwsze, zgodnie z art. 144 KRO dziecko może żądać świadczeń
        alimentacyjnych od żony swego ojca, nie będącej jego matką, jeżeli odpowiada to
        zasadom współżycia społecznego..
        Dlatego tez każdą sprawę należy rozpatrywać oddzielnie, biorąc po uwagę daną
        sytuację I stan faktyczny. Ponieważ "inwencja ludzka I zła wola" nie ma granic,
        dlatego został przewidziany przepis ogólny dający możliwość własnie w imię
        zasad współżycia społecznego dochodzić tego co się słusznie należy dziecku. Po
        drugie przepisy przewidują kolejność w której istnieje obowiązek alimentacyjny
        krewnych, I jest on stosowany. Ale swoją drogą dlaczego za tatusia I jego
        fantazję, złą wolę I komfort zycia nowej żony mają płacić jego rodzice, czy
        Fundusz Alimentacyjny??? Panienka wiedziała, że chłop ma zobowiązania I jeśli
        pomaga mu ich uniknąć to logicznym jest że powinna ponosić konsekwencje tego
        typo działań.
        • maxxi26 Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 24.11.04, 12:00
          Co z tego, ze wiedziała, że ma zobowiązania alimentacyjne. Jego rodzice i inni
          krewni też wiedzieli. Co to ma do rzeczy. NIe rozumiem. Czy to, ze np zakochasz
          się w facecie, który ma powiedzmy dług 50.000 zł wobec banku oznacza, ze jeśli
          go sobie weźmiesz, to też masz ten dług wobec banku? Absurd. całe szczescie tak
          nie jest. Ale i tak niezależnie od tego jakiego rodzaju jest to dług i tak
          wpływa on na oboje żyjacych w danym zwiazku. Bo zwiazki niejako kasę maja
          wspólną, więc jeśli facet czy kobieta maja zobowiązania to nie mogą ich
          poświęcać np. na przyjemnosci partnera. I tego swiadomość trzeba mieć.
          • agamagda Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 24.11.04, 12:17
            Maxi mówimy o przypadku gdy facet ma zobowiązania I w sposób nieuczciwy miga
            się od iywiązywania się z nich. Jeśli Next wie że facet ma zobowiązania I
            pomaga mu aktywnie (jak w przykładze przejmuje firmę) unikania zapłaty
            zobowiązań to powinna ponosić tego konsekwencje. Jeśli chodzi o dług w banku,
            mechanizm działa podobnie, jeśli pomagasz facetowi aktywnie unikania spłaty
            długu grozi Ci odpowiedzialność karna. Absurdalne jest że tak żadko się stosuje
            ten przepis.
            • maxxi26 Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 24.11.04, 12:31
              Ok. Kwestia dotyczy bardziej w ogólności od kogo należy w takiej sytuacji
              dochodzić alimentów. Owszem jeśli mu pomaga w uchylaniu jest be i fe i w ogóle,
              ale i tak mamy do czynienia z dorosłym facetem który tak naprawdę sam decyduje,
              ze tak ma postąpić ze swoim majatkiem. A wówczas prawnie najbardziej rozsądnie
              jest podnieść swoje roszczenia w stosunku do niego "ubezskuteczniając" dokonane
              przez niego czynności. A przez to też ta kobieta poniesie konsekwencje, bowiem
              to co dostała, bedzie tak jakby nie miała. Oczywiscie to co robią oboje jest
              moralnie naganne.

              Ale bardzo nie lubię uogólniania, ma zobowiązania ktoś, ona wie, więc niech
              płaci. Na takie dictum protestuję i się nie zgadzam.

              A facet wcale nie musi być bezkarny, bo w końcu jeślli nie pracuje a może i
              uchyla sie od płacenia to też moze ponieść odpowiedzialnosć karna.
              • agamagda Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 24.11.04, 12:48
                > Ale bardzo nie lubię uogólniania, ma zobowiązania ktoś, ona wie, więc niech
                > płaci. Na takie dictum protestuję i się nie zgadzam.
                Cały czas pozostajemy w kontekscie omawianej sprawy i moje wypowiedzi dot.
                sytuacji gdzie facet unika płacenia alimentów. Nie chodzi o to ze ona wie o
                zobowiązaniach M i jeśli on nie może to niech ona płaci, chodzi o sytuacje
                gdzie Next w aktywny sposób pomaga w unikaniu płacenia alimentów, i w sposób
                nie uzasadniny wzbogaca się kosztem osób trzecich (przejęcie majątku - w
                skrajnym przypadku mogłoby to podejść nawet pod art.405 KC).
                Takie rozwiazanie prawne ma poniekąd również charakter dyscyplinujący
                zobowiązanego do płacenia alimentów. Często presja wywierierana przez otoczenie
                (np. rodzice którzy muszą płacić za syna , Next która widzi widmo cięzaru
                finansowego które może na nią się zwalić) daje lepszy efekt niż wezwania do
                Sądu czy od komornika.
                • maxxi26 Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 24.11.04, 16:22
                  I owszem w takiej konkretnej sytuacji należy się krytyka. Ale w sytuacji Dronki
                  niewielkie widzę szanse na wygraną od macochy i w ogóle gdy matka pozywa
                  patnerkę ojca. A gdy w zasadze sprawa skazana jest na przegraną co spowoduje:
                  1. odpowiednie uczucia i nastawienie macochy (pewnie na tych najmniej zależy
                  pozywajacemu), ale może też chęć odwetu np pozywajac dla zabawy kogoś bliskiego
                  dla matki dzieci, też ot tak sobie
                  2. jeśli pozwany weźmie adwokata - to i koszty
                  3. koszty procesu, które jako ze matka jest zwolniona - poniesiemy my wszyscy
                  czyli nie będzie na inne potrzeby...
                  Czyli po co... Ojca ścignać. Choć przyznam, ze to trudne sprawy.

                  Pozdrowienia
                  • agamagda Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 24.11.04, 17:47
                    Wiesz Maxxi, nie zgadzam się z Tobą, uważam, ze Dronka dobrze robi że próbuje
                    coś z tym fantem zrobić, i nie załamuje rąk. W podobnych sprawach jest już parę
                    orzeczeń - starych co prawda z przed wprowadzenia poprzednika FA. Ale tego typu
                    spraw bedzie coraz wiecej, z uwagi właśnie na wycofywanie się Państwa ze swojej
                    roli opiekuńczej.A jeśli chodzi o radę "ojca ścigać" to widać ze nie ma jak, bo
                    chłop robi skuteczne uniki Od dawna wiadomo, że trudno jest coś zrobić z
                    alimenciarzami, ich pobyt w wiezieniu drogo kosztuje i nic nie daje, wiec może
                    spróbować presji rodzinnej???
                    Przede wszystkim nie wiem czy zwróciłaś uwagę na fakt, że Dronka juz ustawiła
                    sie w kolejeczke do FA. Dlaczego ta kobieta ma się ponizac i pobierac
                    pieniądze, podczas, gdy zobowiązany żyje sobie w najlepsze. Jeśli chodzi o
                    państwo to proces ew. adwokat taniej kosztuje niż parenaście lat zasiłku.
                    Może bedzie precedens, bardzo jestem ciekawa wyroku.
                    • maxxi26 Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 24.11.04, 19:00
                      Tez jestem ciekawa wyroku, choć raczej daję bardzo niewielkie szanse. Dokładnie
                      żadna z nas nie zna sprawy, więc mogę oceniać po tym tylko co wiem... MOże to
                      będzie precedens...

                      POzdrawiam smile
                      • nooleczka Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 25.11.04, 11:46
                        A ja też uważam, że Dronka robi dobrze - bo ten artykuł z KRiO na który sie
                        powołuje (144 chyba?) jest napisany jakby specjalnie DLA NIEJ i innych kobiet w
                        takiej sytuacji (pseudotatusiek przepisuje cały majatek na next).
                        • leat Re: wątek z samodzielnej...i co wy na to????? 28.11.04, 18:42
                          wygląda na to że gdyby next dorki nie weszła w związek małżeński z ex dorki to
                          dorka już w ogóle nie byłaby w stanie czepnąć się majątku next, bo ta nie
                          byłaby w świetle prawa macochą. Bezpieczniej jest się nie hajtać?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja