A ja juz podziekowalam!

22.11.04, 12:26
Kochane.
Ja juz podziekowalam.
Dzieki Bogu bez konsekwencji.
Zycie jest teraz super.Juz nigdy,nigdy nie zwiaze sie z nikim kto pozostawil
swoja rodzine i chce zalozyc nowa.
Pozdrawiam Was ,zycze wytrwalosci.
Jest naprawde super
    • konkubinka Re: A ja juz podziekowalam! 22.11.04, 13:15
      wiesz, roznie sie uklada.Ja nie widzialm sie w zwiazku z czlowiekiem bez
      przeszlosci gdyz sama mam ja za soba.Czasem latwiej zyc razem gdy potrafimy sie
      zrozumiec.
    • maxxi26 Re: A ja juz podziekowalam! 22.11.04, 13:25
      Ja się wciąż waham czy mam siły do tego aby zmagać się z takim życiem.. Wieczną
      krytyką, ocenianiem przez innych, ciagłymi pytaniami otoczenia. Mój co prawda
      nie zostawiał nikogo, ale ja jestem tak naprawdę wolna i to ja mam wybór. Stara
      się oczywiście rekompensować jak może... Ale ja dotychczas nawet rodzicom nic
      nie powiedzialam i raczej nie powiem.. A za 3 m-ce ślub.. Jak zwieję to dopiero
      bedzie wink
      • smallm Re: A ja juz podziekowalam! 22.11.04, 13:35
        Ja podziękowałam... W sobotę...
        On musi sam sobie najpierw poradzić ze wszystkimi problemami...
        Chyba za wcześnie na zaczynanie nowego związku z jego strony...
        Mógł o tym pomyśleć jakieś 7 miesięcy temu, ale... Czy faceci myślą??
      • pelaga Re: A ja juz podziekowalam! 22.11.04, 14:12
        > Ale ja dotychczas nawet rodzicom nic
        > nie powiedzialam i raczej nie powiem.. A za 3 m-ce ślub..

        Nie powiedzialas, ze slub za 3 miesiace, czy ze facet ma przeszlosc???
        Kurcze nie wyobrazam sobie ukrywac cos przed rodzicami. Ja chyba nieodpepowiona
        jestem wink)))
        Pozdrawiam
    • madalenka25 Ot tak??? 22.11.04, 13:39
      jak podziekowałaś??? Szeki powiedziałas mężowi - mam dośc twoich kłopotów i
      juz - było fajnie ale paosrb to taki niewychowany gnojek a mi sie niechce??
      nie rozumiem??



      • mamaadama4 Re: Ot tak??? 22.11.04, 13:55
        Ja jestem bliska powiedzenia - ot tak - mam dośc i już.
        Dzieci rosną i zamiast lepiej jest coraz gorzej. Narazie pisze różne warianty,
        heh, potem chyba włoże karteczki pod poduszke i zrobie to, co wyciągne spod
        poduszki. smile))
        • maxxi26 Re: Ot tak??? 22.11.04, 14:01
          Same siebie czasami przekonujemy, że faceci po przejsciach są rozsądniejsi,
          bardziej dojrzali, starają się nadrobić własne braki. Ale jak słucham dylematow
          koleżanek pt jak ich mężczyźni wrócili za poźno z imprezy z kumplami to coś tam
          mi sie w głowie prostuje .. na pewno w calym moim życiu ta sytuacja jest dla
          mnie najbardziej skomplikowana i pociąga najwięcej dylematów moralnych.

          Ciekawa jestem zdania samodzielnych mam, które są jednoczesnie macoszkami. Co
          jest trudniejsze?
          • mamaadama4 Re: Ot tak??? 22.11.04, 14:11
            Przez kilka lat byłam samodzielną i macocha jednocześnie. Tylko nie bardzo
            wiem, co cie interesuje, bo dzisiaj kiepska pogoda więc mam problemy ze
            zrozumieniem.smile))
            • maxxi26 Re: Ot tak??? 22.11.04, 14:28
              Jednym slowem co "gorsze" wink. Może to nie najlepsze sformułowanie, ale zawsze
              jakoś stopniuje się swoje doświadczenia życiowe. Dla mnie właśnie nr 1 jest
              bycie macochą (ale moze wiele nie doświadczyłam...wink
          • smallm Re: Ot tak??? 22.11.04, 14:25
            Przez kilka lat jestem samodzielną samodzielną, ostanio "łyknęłam" troszkę
            macoszkowania... Bycie samodzielną jest trudniejsze, pod warunkiem, że trafi
            się na odpowiedniego, odpowiedzialnego przede wszystkim faceta. Czemu
            trudniejsze jest bycie samodzielną?? Dla mnie głównie psychicznie: brak
            wsparcia od faceta, czułości i tego wszystkiego co "ładuje akumulatory" do
            zmagania się z życiem... Jednak jeśli facet nie daje tego wsparcia, to lepiej
            być samodzielną, nie ma się na głowie dodatkowych problemów z niańczeniem
            faceta i jego dzieci... Namieszałam, ale chyba wiecie o co mi chodzi...
            • maxxi26 Re: Ot tak??? 22.11.04, 14:31
              Dzięki.. To w takim razie poproszę swoj los, aby poprzestał na tym co już mi
              zafundował wink
              • mamaadama4 Re: Ot tak??? 22.11.04, 14:37
                Mnie zdecydowanie łatwiej było być samodzielną.
                • maxxi26 Re: Ot tak??? 22.11.04, 14:41
                  Ha to moze skoro niewiele rzeczy jest gorszych niż "bycie macochą" - to moze
                  lepiej zwiać.. Właśnie - subiektywne odczucia - u każdego moze być inaczej.
                  Może Smallm postrzega bycie "samodzielną" za "gorsze" ponieważ tylko "łyknęla"
                  macoszkowania i nie musiała się z tym zmagac "na co dzień".

                  • smallm Re: Ot tak??? 22.11.04, 14:49
                    Myślę, że to kwestia charakteru kobiety, a także "jakości" jej partnera.
                    Ja się czuję bardziej samodzielna, ale mam bardzo dobrą psiapsiułę, która jest
                    macoszką w pełnym wymiarze: mieszka z dzieckiem swojego męża. Nie mówi, że jest
                    łatwo, ale nigdy by się ze mną nie zamieniła.
              • smallm Re: Ot tak??? 22.11.04, 14:38
                smile i tak trzymaj smile
                Dziecko to żaden problem. Przy odrobinie chęci naprawdę można je pokochać.
                Tylko kwestia faceta - jeśli nie ma się w nim wsparcia to jesteś "samodzielną
                macochą" (tak sobie to teraz wymyśliłam), a wtedy to już przechlapane. Jeśli
                jednak związek jest udany, to dodatkowe dziecko naprawdę nie jest aż takim
                problemem. Identycznym jak Twoje własne, które też bywa nieznośne...

                Pomyśl o losie samodzielnych, które muszą robić w domu za męża i żonę, za mamę
                i tatę, same na ten dom zarabiać i wszystko w nim robić. Od A do Z wszystko
                tylko na jednej głowie. Najczęściej więcej niż 1 etat, bo kto za 1 przeżyje??
                Dziecko, dom, pranie, prasowanie, gotowanie, remonty itd itp. Czy to babska
                sprawa, czy męska - wszystko na Twojej głowie. I ten pusty dom, jak dziecko
                idzie spać... Puste głuche ściany... Bez kogoś do kogo można się przytulić,
                porozmawiać, ustalić różne rzeczy, poradzić choćby w sprawach codziennych...
                Wieczorami zaczyna się prawdziwa samotnośc...
                • maxxi26 Re: Ot tak??? 22.11.04, 14:51
                  Nie da rady. Brak u mnie dobrych checi mimo takowych poczatkowych. Niestety
                  historia mojego m, to taka jak ostatnia na samodzielnych "tylko MOJE dziecko".
                  Nie uda mi sie przełamać przez barierę odczuć, że nie tak powinno być. nie da
                  się stwoerzyć miłości na bazie takiej sytuacji.

                  Pozdrawiamsad
                  • maxxi26 Re: Ot tak??? 22.11.04, 14:54
                    Moją z kolei przyjaciółką jest dziewczyna, ktora została wychowana bez obecnośc
                    ojca i jego rodziny w jego życiu. I ona też mi nie zazdrości wink, i to ona
                    radziła żeby zwiać wink
                    • smallm Re: Ot tak??? 22.11.04, 15:04
                      Dobrze, w sumie, że u mnie nie rozbiło się o być albo nie być macochą...
                      Tylko o być, albo nie być z tym facetem... Z jego wadami i jego postępowaniem...
    • smallm Re: A ja juz podziekowalam! 22.11.04, 16:25
      Szeki... Nie jest Ci ciężko??
      Ja się strasznie miotam, nie mogę znależć miejsca, cała się trzęsę, nie mogę
      spać ani jeść... Koszmar...
      • nooleczka Smallm 22.11.04, 18:18
        To może jednak była błędna decyzja?
        Może trzeba na spokojnie przemysleć, porozważać + i -
        Jeszcze raz porozmawiac, za jakis tydzień ja emocje wygasną?

        My z moim lubym rozstawaliśmy się już, tak na powaznie, cztery razy?
        Bo: "trudno tak razem być nam ze sobą"
        Ale: "Bez siebie nie jest lżej!!!"

        I teraz, po SZEŚCIU LATACH naszego burzliwego związku z całą stanowczościa
        stwierdzam, że życ bez niego nie mogę smile))
        • smallm Re: Smallm 22.11.04, 18:25
          Nooleczka... Chyba puściło przy czytaniu Twojego postu...
          I... poryczałam się jak bóbr.... Tak mi źle, mam taki mętlik w głowie...

          Uwierz... nie miałam wyjścia... I to boli... bo naprawdę go kocham sad
          • natasza39 Re: Smallm 22.11.04, 18:49
            Ej oczu szkoda!!!
            Bigne z czekoladą. Ponoc pomaga na smutki!
            Odbierz maila...
            • smallm Re: Smallm 22.11.04, 19:11
              Dzięki za czekoladkę smile
              A podobno jak się płacze to ma się ładniejsze oczy big_grinbig_grinbig_grin
              Ale Twoja czekoladka troszkę juz pomaga smile

              Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja