Jestem dzieckiem , które żyło z macochą...

24.11.04, 21:35
Tak teraz jestem dorosła ale ta osoba bardzo wpłynęla na moje życie.
Niestety. nie było ono wspaniałe i pełne cudownych wspomnień. Kobieta ta
pojawiła sie 3 dni po pogrzebie mojej mamy, kiedy dom pachniał jeszcze mama,
a w koszu na śmieci była Jej brudna bielizna. Wiem to mój tato wykazał się
brakiem taktu i myśląc jedynie o jej nogach i innych cześciach ciała,
przywiózł tę do niedawna kochanke. Byłam mała miałam 11 lat i wydawało mi się
że taka jest kolej rzeczy. Przez kilka dni zajmowała się sprzątaniem domu "po
Mamie". Potem przymierzała ciuchy i te które jej nie pasowały rozdawała. Mama
byla elegancka. Ona niekoniecznie. Nie umiała gotować, prac, była po prostu
stara panną , ktora pół zycia mieszkała ze swoją mamą. Z mojego życia
uczyniła piekło. Sprawila że Tato sie rozpił, stracił prace przez alkochol,
zjadł go rak. Kiedy umierał sprawiła że wszystko nawet to co było kiedys Mamy
zostało jej. Nie mam wstępu do domu gdzie sie wychowałam, dostaje bólu
żoładka kiedy przejeżdżam obok tego miejsca. Na cmentarzu pielegnuje
tylko "stronę "taty (to wyjatkowo głupie). jednak najgorsza rzecz jaka
zrobila jest to ze ja nie lubie własnego ojca. Nie lubie wspomnień z nim.
Widziałam ja na cmentarzu. Pocieszam sie że strasznie przytyła i zrobiła sie
brzydka (wiem to szczyt złośliwosci z moeje strony). Wiem też że nie było
mowy o tym zeby polubiała mnie, bo oddała swojej matce na drugi koniec Polski
swoje dziecko, które urodziło sie w zwiazku z moim tatem.
Wy jesteście fajne macochy, niektóre z was pewnie sa lepsze niz mamy rodzone.
Moja macocha to najgprszy czlowiek jaki stana na mojej drodze.
    • lara27 Re: Jestem dzieckiem , które żyło z macochą... 24.11.04, 22:22
      Witaj Nanai
      Współczuję Ci bardzo. To wszystko jest jednak chore. Wiesz powiem Ci na
      pocieszenie, że mi również moi rodzice tyle że biologiczni (jedno i drugie)
      uczynili piekło na ziemi. Najbardziej ojciec. Wnioskuje więc, że czy obcy
      człowiek czy też nie może komuś niszczyć życie od najmłodszych lat.
      Ale trudno daję sobie jakoś radę.
      Pozdrawiam Cię gorąco.
      lara
    • gosza26 Re: Jestem dzieckiem , które żyło z macochą... 25.11.04, 00:30
      Nanai11 wiesz bardzo mi sie smutno zrobiłojak przeczytałm Twoja historie.
      Pomysłam sobie jak musiałas być samotna. Nie tylko straciłas matke, a do tego
      jakby 2 rodzica. Mój Niemąż stracił matke gdy miał 13 lat. Jak opowiad mi jak
      bardzo zależało mu na tym,żeby nowa rodzna go zaakceptwała( a właściwie zona i
      kolejne partnerki ojca) to mi sie płakac chce. Zresztą ponoc jest tak,że jak
      dziecku umiera ojciec to jest półsierota a jak matka to sierotą(choc bywają
      chlubne wyjatki w postaci czułych i opikńczych ojców).

      To co sie zdarzyło w Twoim zyciu napewno wpłynie na Twoje relacje z ludźmi. Nie
      pozwól sie juz nigdy skrzywdzić, ale nie popełnij też błędu mojego Niemęża,
      który za wszelką cenę chciał stworzyc sobie ,,prawdziwy,, dom i w tym celu był
      skłonny do najbardziej chorych ustepstw...

      Mam nadzieję że nie namotałam.

      To przykre co potrafią dorośli zrobić swoim dzieciom, ty wiesz juz jakich
      błedów nie popełnić i tego sie trzymaj!!
    • natasza39 Re: Jestem dzieckiem , które żyło z macochą... 25.11.04, 01:02
      W zyciu spotykasz ludzi dobrych, niedobrych, gorszych i złych.
      Ale mam nadzieje ze spotkasz jeszcze tych najlepszych!
      Nie pozwól aby ona, która tak bardzo zawazyła na Twoim zyciu wywierała
      jakikolwiek wpływ na Twoim dalszym zyciu!
    • lilith76 Re: Jestem dzieckiem , które żyło z macochą... 25.11.04, 09:26
      smutna historia sad
      być może tej kobiecie bardziej zależało na statusie mężatki i wygodnie ułożonym
      życiu, a nie na twoim ojcu. zimna osoba.
      obyś w dalszym życiu zaznała więcej miłości i zrozumienia smile. nie daj się
      wspomnieniom.
      • nooleczka Re: Jestem dzieckiem , które żyło z macochą... 25.11.04, 11:35
        Współczuję Ci bardzo nanai...
        Szkoda że los "zafundował" Ci takie tragiczne dzieciństwo...

        Postarać się odciąć od tych przykrych wspomnień, zapomnieć.

        Myśl pozytywnie - jezcze i dla Ciebie zaświeci w życiu słoneczko!
        A może już zaswieciło?
Pełna wersja