czy oceny moga byc podstawą do zabrania....

29.11.04, 14:02
opieki nad dzieckiem. Tzn, czy jeśli dziecko ma złe wyniki w nauce to adwokat
rodzica może sie powołac na to ,żeby uzuskać opieke nad dzieckiem?? Czy
któraś z was spotkała sie z taka sprawą?? zastanawiamy sie czy eks mogłaby
sie do czegoś takiego posunąć i czy ma takie prawne możliwości??
    • smallm Re: czy oceny moga byc podstawą do zabrania.... 29.11.04, 14:20
      Nie wiem jak to jest z pozycji prawnej, ale tak na chłopski rozum... jeśli złe
      oceny ucznia wynikają z zupełnego braku zainteresowania rodzica
      (nieuczestniczenie w zebraniach rodziców, nie pobieraniu informacji u
      wychowawcy o postępach dziecka w nauce, brak prób zmiany tej sytuacji - pomoc
      osobista w lekcjach lub korepetycje), to pewnie tak.

      Jednak jeśli wynika to z braku uzdolnień dziecka, to... dlaczego niby??
      • gosza26 Re: czy oceny moga byc podstawą do zabrania.... 29.11.04, 16:10
        dziękuje za odpowiedź...ale M. często mówi że może byc taka sytuacja, że eks
        złozy pozew do rodzinnego o przejęcie opieki, bo uzasadni to tym że skoro Młody
        ma kłopoty z nauką to z pewnościa jest to wina ojca, a u niej będzie miał
        warunki....

        acha niestety ,,chłopski rozum,, to nie jest argument dla adwokata, który może
        podwżyc wszystko i stąd te obawy
        • lilith76 Re: czy oceny moga byc podstawą do zabrania.... 29.11.04, 16:39
          kłopoty dziecka z nauką to jedno, a zaangażowanie rodzica w proces nauki, jego
          współpraca ze szkołą, to drugie. postarajcie się aby szkoła była po waszej
          stronie.
          • m-m-m Re: czy oceny moga byc podstawą do zabrania.... 29.11.04, 17:21
            Złe oceny w szkole same w sobie nie są podstawą do zabrania opieki nad
            dzieciakiem, chyba, że rodzic unika kontaktu ze szkołą, jednakże mogą być
            jednym z argumentów w sądzie, iż rodzic nie sprawuje należytej opieki nad
            dzieckiem.
            Warto więc byłej żonie odebrać lub chociaz ograniczyć władzę rodzicielską ( co
            jest trudne, ale możliwe), odpis tegoż wyroku złożyć u dyrektora i szkoły,
            uprzedzić wychowawcę i wtedy ona nie bedzie mogła uzyskiwać informacji w szkole
            o ocenach dziecka. W każdym razie tak my zrobiliśmy i teraz matka pasierba nie
            ma prawa do żadnych informacji o postępach w nauce.
    • gosza26 Re: czy oceny moga byc podstawą do zabrania.... 29.11.04, 17:14
      Ze szkoła nie ma kłopotu, bo tylko M. kontktował sie ze szkoła regularnie,
      zreszta na długo pezd tym jak nastapił rozwód. Poza tym to pierwsza
      zasugerowała szkoła, żeby Młody nie jeździł do matki, bo po pobytach u niej
      jest ,,niedoopanowania,,(tak było przez 3lata, bo od 2 nie jeżdzi do niej).
      Wychowawczyni nawet wystawiła nam taka opinie, że cały trud wychowawczy
      spoczywa na ojcu dziecka...ale i tym ale są obecne złe wyniki w szkole..
      • smallm Re: czy oceny moga byc podstawą do zabrania.... 30.11.04, 08:06
        Gosza, a czy robicie coś, żeby tą sytuację z nauką poprawić??
        Do której klasy chodzi dziecko??

        Jak widzisz dziewczyny zgadzają się z moich chłopskim rozumem, że jeśli
        zainteresowanie jest ze strony rodzica, to oceny nie bardzo mają wpływ na prawa
        rodzicielskie. Szczególnie, jeśli przy mamusi było jeszcze gorzej.

        Teraz wyjdę na koszmarną nexie i w ogóle, ale... Genetycy stwierdzili, że
        większość genów odpowiedzialnych za całokształt tego, co określamy mianem
        inteligencji przenoszone jest z chromosomem X, który chłopcy dostają tylko od
        mamy... Dlatego inteligencję synowie dostają od matki...

        Nie chcę obrażać dziecka Twojego M., bo nie to jest moim celem, ale skoro jego
        mama ma w nosie jego edukację, to może sama nie przykładała do tego wagi i to
        przekazała dziecku. Będziecie musieli po prostu więcej się nad dzieckiem
        napocić. Ale nie sądzę, by ktoś odebrał Wam dziecko tylko dlatego, że jest
        mniej bystre w szkole niż oni by chcieli... A poza tym, kto ma Wam go zabrać??
        Matka?? Której już szkoła wydała opinię, że mniej się od Was stara??

        Chyba, że coś źle zrozumiałam, ale... rano jest jeszcze big_grinbig_grinbig_grin
        • gosza26 Re: czy oceny moga byc podstawą do zabrania.... 30.11.04, 10:46
          smallm napisała:

          > Gosza, a czy robicie coś, żeby tą sytuację z nauką poprawić??
          > Do której klasy chodzi dziecko??
          ------------------------------------------------------------------

          Najpierw były 1 badania, potem 2 (na dyslekscje), codzienne ćwiczenia z
          dyktand, wskazania żeby uczestniczył w dodatkowych zajeciach, ponadto ja nie
          pracuje(ani w trakcie studiów, ani po) w celu leszej opieki nad Młodym. Było po
          drodze dodatowe zajecia z matematyki, czytanie itp. No i na końcu kiedy juz
          brakło nam sił, dowiedział sie z testów że zdolność myslenia logicznego ma
          wyższą niż przeciętna i sie zdenerowoałam-lekko mówiąc-bo nieznosze
          określenia ,,zdolny leń,,. Uważam to za jakis absurd. Acha było jeszce mój bta
          i nauka z fizyki, harcerstwo, basen , kółko z ang. i nic z tego. Na dobrych
          chęciach sie skończyło.
          ----------------------------------------------------------------------
        • m-m-m Re: czy oceny moga byc podstawą do zabrania.... 30.11.04, 10:47
          Będziecie musieli po prostu więcej się nad dzieckiem
          > napocić


          Mój pasierb jest zdaje sie o rok starszy od pasierba goszy i ma lat 15 - 3
          klasa gimnazjum. Z nauką są probelemy, ale niestety, pomimo, że ja jestem byłą
          nauczycielką - to mój pasierb naukę ma w poważaniu (ku rozpaczy M.), niestety
          to wina mojego M. Popełnił kiedyś zasadnicze błędy, nie pilnował go w
          pierwszych klasach podstwówki, nie brał do siebie, by ten przy ojcu np. na głos
          czytał, M. nie sprawdzałmu zeszytów, nie odrabiał z nim lekcji,jednym słowem
          nie wdrożył do obowiązków szkolnych , wręcz załatwił mu papier o rzekomej
          dysleksji, aby w szkole miał jeszcze łatwiej. Teraz to się brutalnie mści, nie
          widzę już szans na wdrożenie chłopaka lat 14-15 w obowiązek szkolny, on już
          dawno powinien działać jak perpetuum mobile w tej sprawie.
          Zgadzam si się, że jakość inteligencji dziecka zależy od poziomu inteligencji
          matki,dzieci matek inteligentnych mają w życiu lepiej i łatwiej, są zwyczajnie
          lepiej przygotowane do życia, widzę to po wielu moich znajomych. Ci, których
          matki były inteklektualnie wysoko też są sami wysoko inteligentni.
          I co ciekawe powiedziałam to mojemu M., bo taka jest prawda i tyle.
          • smallm Re: czy oceny moga byc podstawą do zabrania.... 30.11.04, 11:00
            > Zgadzam si się, że jakość inteligencji dziecka zależy od poziomu inteligencji
            > matki

            Wiesz... co to tych matek - zaznaczyłam, że synowie dziedziczą po matce, bo
            dziewczynki chromosom X mają i od mamy i od taty, więc na dwoje babka wróżyła smile

            Dlatego nie raz śmiałam się z facetów biorących sobie półgłupie kobiety i
            jednocześnie marzących o super inteligentnych synach big_grinbig_grinbig_grin

            Wiadomo, że biologia płata figle. Jednak w większości obserwowanych przeze mnie
            przypadków, po tym jak przeczytałam o tym odkryciu genetyków, zauważyłam, że tą
            zależność jednak dość często można naprawdę zaobserwować w życiu.
            • gosza26 Re: czy oceny moga byc podstawą do zabrania.... 30.11.04, 11:39
              smallm napisała:

              > > Zgadzam si się, że jakość inteligencji dziecka zależy od poziomu intelige
              > ncji
              > > matki
              >
              > Wiesz... co to tych matek - zaznaczyłam, że synowie dziedziczą po matce, bo
              > dziewczynki chromosom X mają i od mamy i od taty, więc na dwoje babka
              wróżyła :
              --------------------------------------------------------------------------------

              Macie racje z tym dzieciczeniem, ale jeszce raz powtarzam ja nie podzieliłam
              losu edukacyjnego mojego ojca, a mój brat-mimo że matka było kołem napędowym
              wiedzy w domu-ma do dziś kłopoty w szkole-co ja mówie na studiach.

              Ja raczej byłabym skłonna ku temu co napsała m-m-m, ojciec Młodego tez nie
              pilnował go tak z obowiązakmi jak powinnien i pewnie jest mu z tego powodu
              przykro. Musiał Młodemu zastapić matke i byc ojcem dla dziecka, na którym
              wszyscy wieszali psy, a dziadkowie nie chceli z nim kontaktu. Problem w tym że
              im dłuzej pracujemy z nim nad obowiązakami szkolnymi tym bardziej sa te efekty
              do banisad

              Ta nauka i zachowanie mnie najbardziej boli, bo z wieloma kłopotami poradził
              sobie. nie pResadze jesli powiem,że ludzie którzy go znali wszesniej
              przecieraja oczy ze zdumienia, że ktos taki wyrósł z tego wiecznego ,,urwisa,,
              którego nikt nie potrafił opanowac i który był najwiekszym niejadkiem w
              okolicy. Dlatego tak bardzo nie moge zrozumiec dlaczego włozył tyle trwłego
              wysiłku i tu mu sie nie chce.

              I ostanie zdanie..ja mówie cos na temat dzieciczenia inteligencji Młodemu, to
              jemu robi sie bardzo przykro i wtedy zamyka sie w sobie. Dla mnie wiec ten
              argument nie powinien wychodzic z ust osoby , do której Młody mówi ,
              że ,,jestem dla niego matką,,.
              >
              >
              • m-m-m Re: czy oceny moga byc podstawą do zabrania.... 30.11.04, 12:52
                Problem w tym że
                im dłuzej pracujemy z nim nad obowiązakami szkolnymi tym bardziej sa te efekty
                do banisad


                Niestety , u mojego pasierba tez tak jest. Ja natomiast cały czas pilnuje, by
                M. jednak nadzorował sprwę szkoły, zapowiedziałam też M., że jeśli pasierb
                uczył sie nie będzie - to z pełnymi konsekwencjami: kończy przepisowe lat 18-e
                i koniec moich pieniędzy na pasierba. Nie pozwalam M. na lekceważenie tej
                sprawy , chyba , że zamierza dorosłego syna w przyszłości utrzymywać.
                Mnie to przeraża,iż pasierb w trzeciej klasie gimnazjum uważa się za bardzo
                zajętego, bo musi odrabiać lekcje ... 2 godz. dziennie i sam sobie robi dni
                wolne, np.wolną sobotę. Za moich czasów to było nie do pomyślenia: w 8 klasie
                podstwówki kułam jak oszalała, by dostać się do średniej szkoły, inaczej
                groziła zawodówka, a to byłby wstyd jak beret. Pasierb zaś zwyczajnie uczy się
                stanowczo za mało jak na 3 klasę gimnzjum. Niestety, ja nie widzę możliwości
                zmiany tej sytuacji, bardziej chodzi o to, by M. za parę lat nie mógł sobie
                pluć w brodę, że nic w tej sprawie nie zrobił, a pasierb nie ma na życie (bo
                jest bezrobotny np.) Bardziej jest to asekuracja wobec przyszłości pasierba i
                tego by M. nie miał wyrzutów sumienia i nie czuł się w obowiązku dorosłego
                lenia utrzymywać.
            • m-m-m Re: czy oceny moga byc podstawą do zabrania.... 30.11.04, 11:43
              co to tych matek - zaznaczyłam, że synowie dziedziczą po matce, bo
              > dziewczynki chromosom X mają i od mamy i od taty, więc na dwoje babka wróżyła


              Genetyką się nie zajmuję i się na niej nie znam, acz obserwując moich znajomych
              tak się składa, że ci, których matki są inteligentne - osiągnęli więcej, a ci
              których matki nie były na odpowiednim poziomie choćby inteligencji wrodzonej
              (niekoniecznie wykształconej) mają się dziś dużo gorzej.

              • lilith76 Re: czy oceny moga byc podstawą do zabrania.... 30.11.04, 12:59
                tak to jest, że dzieci przysposobione i adoptowane są głupie w przyczyn
                genetycznych, a rodzone z powodu braków wychowawczych...

                PS: jestem zaprzeczeniem twoje teorii, bo inteligencję odziedziczyłam po ojcu -
                w prosty sposób: to on ze mną rozmawiał, bawił się, edukował kiedy byłam w
                wieku przedszkolnym.
                • gosza26 pytanie do lilith76 30.11.04, 13:15
                  Troszke nie rozumiem

                  lilith76 napisała:

                  > tak to jest, że dzieci przysposobione i adoptowane są głupie w przyczyn
                  > genetycznych, a rodzone z powodu braków wychowawczych...
                  ------------------------------------------------------------------
                  kto tak twierdzi??możesz rozwinąć to stwierdzenie??

                  ----------------------------------------------------------------------
                  > PS: jestem zaprzeczeniem twoje teorii, bo inteligencję odziedziczyłam po
                  ojcu -w prosty sposób: to on ze mną rozmawiał, bawił się, edukował kiedy byłam
                  w wieku przedszkolnym.
                  --------------------------------------------------------------------------
                  I jak to sie ma do tego co napisałaś wyzej??
                  Nie wiem o co ci chodzi i nie moge sie ustosunkowac sie do twojwj wypowiedzi ..
                  • lilith76 Re: pytanie do lilith76 30.11.04, 14:09
                    "Genetycy stwierdzili, że
                    większość genów odpowiedzialnych za całokształt tego, co określamy mianem
                    inteligencji przenoszone jest z chromosomem X, który chłopcy dostają tylko od
                    mamy... Dlatego inteligencję synowie dostają od matki..."

                    powyżej to wypowiedź smallm i to do niej był po trochu ten komentarz. widziałam
                    już historie kiedy dziecko adoptowane było odrzucane przez przybranych rodziców
                    ze względu na swoje rzekome obciążenia genetyczne i wynikająca z tego niską
                    inteligencję i złe zachowanie. po prostu usprawiedliwiane genami wydaje mi się
                    niepsrawiedliwe, pójściem na łatwiznę.

                    nie było cię przy pasierbie w momencie jego życia, gdy jego mózg był
                    najbardziej chłonny, ale widać ile pracy wkładasz w jego rozwój. strasznie cię
                    za to podziwiam. i teraz zauważyłam, że smallm też na to zwracała uwagę.

                    chciałam napisać, że nie czynniki genetyczne są istotne, ale wkład rodzica lub
                    opiekuna i niekoniecznie musi być to matka (jak było to w moim przypadku).

                    choć drobna uwaga skierowana do faceta, że inteligencja partnerki, to
                    inwestycja w inteligencję dziecka wydaje mi się warta podtrzymania smile))
                • m-m-m Re: czy oceny moga byc podstawą do zabrania.... 30.11.04, 14:15
                  dzieci przysposobione i adoptowane są głupie w przyczyn
                  > genetycznych, a rodzone z powodu braków wychowawczych...


                  Mój pasierb nie jest przeze mnie ani adoptowany, ani przysposobiony, nie uważam
                  też go za głupiego. Napisałam parę postów wyżej, że M. zaniedbał wobec niego
                  swoje wychowawcze obowiązki we wczesnym okresie szkolnym i teraz są tego
                  rezultaty i tyle.

                  jestem zaprzeczeniem twoje teorii, bo inteligencję odziedziczyłam po ojcu

                  To nie moja teoria tylko obserwacja na ludziach, których znam. Mnie genetyka
                  nie interesuje, a tym bardziej jej teorie.
                • smallm Re: czy oceny moga byc podstawą do zabrania.... 30.11.04, 14:35
                  lilith - nie jesteś zaprzeczeniem teorii genetycznej, bo jesteś dziewczyną smile a
                  my chromosom X mamy i od mamy i od taty smile Ja też inteligencję mam po ojcu. Mój
                  brat ma po mamie.
                  • smallm a poza tym... 30.11.04, 14:38
                    ... ja tylko zacytowałam teorię znawców genetyki... ja jestem informatykiem,
                    biologia nigdy mnie nie interesowała, choć genetyka sama w sobie i owszem,
                    troszkę, ale na zasadzie poczytania jako ciekawostki i tworzenia czarno-białych
                    króliczków na lekcji biologii smile
                    • lilith76 Re: a poza tym... 30.11.04, 14:50
                      wiesz, najzabawniejsze jest to, że moją ulubioną teorią socjologiczną na
                      studiach była... socjobiologia/psychologia ewolucyjna, czyli wpływ genów
                      hormonów, dziedziczenia na nasze życie i traktowanie człowieka jak inne ssaki,
                      z ich zachowaniami godowymi i reprodukcyjnymi.
                      nie chciałabym tylko aby genetyka była sposobem na łatwe wytłumaczenie trudnych
                      problemów rodzinnych smile
                      • smallm Re: a poza tym... 30.11.04, 14:56
                        > nie chciałabym tylko aby genetyka była sposobem na łatwe wytłumaczenie
                        > trudnych problemów rodzinnych smile

                        Nie, no pewnie... ale mogłaby pomóc facecikom, którzy wybierają za żonę
                        (przysłowiową) blondi, z dużym biustem i długimi nogami, która zaliczyła 2
                        klasy podstawówki, a później maltretują syna czemu tak trudno mu zapamiętać ile
                        to 2 razy 2 big_grinbig_grinbig_grin

                        lilith, ja tak troszkę pół żartem - pół serio teraz - nie uburzaj się smile
        • nooleczka Smallm 30.11.04, 14:44
          smallm napisała:

          ... Genetycy stwierdzili, że
          > większość genów odpowiedzialnych za całokształt tego, co określamy mianem
          > inteligencji przenoszone jest z chromosomem X, który chłopcy dostają tylko od
          > mamy... Dlatego inteligencję synowie dostają od matki...
          >
          Smallm, napisz to koniecznie na samodzielnych smile

          W sumie fajna teoria - wychodzi na to że jak kobieta wybierze sobie na partnera
          dupka, to jeszcze nic takiego, ale jak facet wybierze psychopatkę, to już dno i
          wodorosty...
          • m-m-m matka psychopatka 30.11.04, 15:17
            Niestety, matka mojego pasierba jest taka psychopatką, za znęcanie sie nad
            rodziną ma odebraną władzę rodzicielską.
            U pasierba chwilowo nie widzę jaki drastycznych skłonności, aczkolwiek
            ostatnioma on napady nieuzasadnonego gniewu lub zazdrości o byle co. I teraz
            nie wiem, czy to jest tylko okres dojrzewania, czy też niestety skłonności po
            owej matce (ona też miała okresy szału, a potem był spokój), czy też jest to
            jakaś nerwica porozwodowa u pasierba (zazdrość o wszystko może być objawem
            nerwicy, ale zdarza się, że są to jakieś psychopatyczne problemy). Narazie
            zamierzam pasierba obserwować, ale już myślałam o jakiejś ewentualnej
            psychoterapii dla niego.
Pełna wersja