Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopie???

01.12.04, 14:25
Tak mnie zainspirował do tego watku inny watek o tym jak reagulemy na M po
spozyciu...
Przy okazji wyszło, że niektóre z nas maja z tym problem, aby nie dopatrywac
sie tego co było wczesniej u aktualnego faceta.
Czasem łapie sie na tym, ze doszukuje sie w nim cech tamtego...
cholera, jakos czasem bezwiednie mi to wychodzi i nawet sama sie za to karce1
Ale czy to irracjonalne czy może ostrozność?
Sama nie wiem.
A wy co o tym myslicie?
    • smallm Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 01.12.04, 14:39
      Hmmmmm... Ja głównie doszukuję się cech, które potrafiły przeobrazić się w coś
      co zaczęło sprawiać, że życie z exem było niemożliwe... I nie panikuję -
      określam to mianem ostrożności i efektem zdobytych doświadczeń - dzięki temu
      szybciej można wiedzieć co jak niż jak byłyśmy nastolatkami.

      Staram się jednak unikać bezpośrednich porównań. Nawet to co wyżej bardziej
      jest na zasadzie, "jeśli facet na początku znajomości robi to czy to, to
      najczęściej oznacza to, że później..." itd. tak jakby wytworzyło się we mnie
      coś w stylu sennika - "jeśli śni Ci się...."
    • naturella Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 01.12.04, 14:40
      Nieee... bo mój mąż jest idealnysmile
      Mój pierwszy poważny facet był postrzelonym wariatem i wiecznym chłopcem, drugi
      mentalnym starcem, poważnym i zasadniczym do bólu - a mój mąż jest własnie
      idealnym wypośrodkowaniem - postrzelony, ale odpowiedzialnysmile
    • e_r_i_n Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 01.12.04, 15:20
      Ja myślę, że skoro rozstajemy się z kimś, kto nam nie pasuje (czy to jeśli
      chodzi o charakter, czy zachowanie), to chcemy, żeby kolejny partner był od
      tych cech czy zachowań wolny. I dlatego, tak na wszelki wypadek, zdarza nam
      się 'skanować' nowego mężczyznę w poszukiwaniu tego, co nam przeszkadzało. I
      oczywiście wątek możnaby rozszerzyć, bo to w takim samym stopniu dotyczy
      zachowań naszych facetów i ich alergii na wady ich byłych żon.
      • natasza39 Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 01.12.04, 15:44
        e_r_i_n napisała:

        >wątek możnaby rozszerzyć, bo to w takim samym stopniu dotyczy
        > zachowań naszych facetów i ich alergii na wady ich byłych żon.

        No tak hehe, masz racje. Oni tez moga doszukiwac sie w nas swoich byłych!
        No ale jak sie spotka dwoje ludzi po przejsciach to chyba to jest podswiadomie
        nieuniknione...
        • e_r_i_n Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 01.12.04, 15:50
          Nie wiem, u nas tylko jedno jest 'po przejsciach' (za to jakich smile ).
          Wiem natomiast, że niewiele na szczęscie z eks mojego meża mam wspólnych cech,
          dlatego też i tego doszukiwania niewiele mój mąz ma.
          • nooleczka Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 01.12.04, 16:17
            Nie, ja sie nie doszukuję, po co? skoro oni są zupełnie inni! Zupełnie.
            Osobowosciowo dwa przeciwieństwa, co nie ukrywam, że mnie cieszy.
            Podobny mają tylko kolor oczu i włosow, no ale akurat mnie ten typ urody się
            podoba.
            A w ogóle po co się doszukiwać?
            Ja nie rozumiem.
            Każdy człowiek jest inny.
            • e_r_i_n Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 01.12.04, 16:44
              Moze doszukiwanie to nie jest odpowiednie słowo. Chodzi raczej o sprawdzenie,
              czy ten kolejny partner nie ma tych cech, które nas raziły w poprzednich. A że
              są inni? To chyba normalne, po co się wiązać z klonem kogoś, z kim nam nie było
              dobrze?
        • konkubinka Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 02.12.04, 11:25
          a mnie sie wydaje , ze gdy spotyka sie dwoje ludzi z przeszloscia to sa
          bardziej tolerancyjni dla siebie.
          • natasza39 Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 02.12.04, 11:30
            konkubinka napisała:

            > a mnie sie wydaje , ze gdy spotyka sie dwoje ludzi z przeszloscia to sa
            > bardziej tolerancyjni dla siebie.

            Też mi sie tak wydaje konkubinko, ale porównania sa wtedy nieuniknione (w końcu
            i jedno i drugie ma z czym porównywać).
            A tolerancja jest wynikiem własnie tych porównań (przynajmniej u nas).
            Jak sobie porównam to co miałam i to co mam to jestem happy.
            On chyba tez, bo takich numerów jak miał z była to ja sobie wogóle nie
            wyobrazam, że można komus robić!
            • konkubinka Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 02.12.04, 12:22
              porownania sa zawsze bo to ze np erin nie miala meza to nie znaczy ze nie mial
              nigdy facetasmileChyba bardzo rzadko mozna trafic n kogos kto jeszcze nigdy nikogo
              nie mial.
    • ashan Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 01.12.04, 16:19
      Hmmmm... smile)) nie. Przed podjęciem decyzji o byciu razem bacznie przyglądałam
      się zwłaszcza jego relacjom z jego synem (nauczona smutnym doświadczeniem, że
      nie każdy, kto mieni się dobrym tatusiem jest nim naprawdę - vide mój eks). No,
      ale między moim rozstaniem z tatą mojego syna, a związaniem się z moim obecnym
      mężem minęło siedem lat - u mnie widać to wystarczy, żeby zatarło się w pamięci
      to, co wtedy wydawało mi się w eksie tak straszne smile Za to jego obecne
      olewanie naszego syna jest potwierdzeniem tego, że jest żałosnym dupkiem i Bogu
      dziękuję, że miałam dość instynktu samozachowawczego, żeby dać dyla smile.
      pozdrawiam
      a.
    • lideczka_27 Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 01.12.04, 16:41
      Nie doszukuję się podobieństw, nie mam lęków, że wzięłam sobie klona męża za
      męża wink Ale zdarzają się porównania - na korzyść obecnego smile Przychodzi to
      nagle, nie wiem skąd, ale jest. Obaj prezentują całkowicie różne charaktery -
      były: ciepła klucha, oaza spokoju, maminsynek, obecny: choleryk,
      niezależny, "twardziel" wink Obaj mają wady i zalety, obaj są dobrymi ludźmi.
      Łączy ich to, że nie piją w sposób przykry dla otoczenia, są wierni swoim
      partnerkom – żonom. Mi po prostu odpowiada zestaw cech mojego obecnego – nasze
      charaktery lepiej "współgrają" i tyle smile Z byłym miałam o wiele łatwiejsze
      życie, bo był typem pantoflarza, obecny przeciwnie - mam na niego wpływ, ale on
      nie ma o tym pojęcia wink)) Co mogę powiedzieć to to, że fach byłego zapewniał mi
      dostatnie życie, z czego bez żalu zrezygnowałam, a czego mój M raczej nigdy mi
      nie da, natomiast daje mi wielkie poczucie bezpieczeństwa i lojalności (nie
      mylić z wiernością małżeńską, bo to od byłego miałam), czego nigdy nie
      doświadczyłam ze strony byłego.. Natomiast obecny jest dużo, dużo
      przystojniejszy, lepiej obdarzony i bardziej... doświadczony wink))) Z czego
      aktualnie pożytku nie mam żadnego, ale cóż robić... sad

      wink

      pozdrówki
      lidka
      • chalsia Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 01.12.04, 16:57
        Lidka, na pewno miałaś powody by się rozstać ze swoim eksem. Ale z tego co
        napisałaś to całkiem niezły gościu był.

        Pozdrówko,.
        Chalsia
        • lideczka_27 Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 01.12.04, 17:40
          chalsia napisała:

          > Lidka, na pewno miałaś powody by się rozstać ze swoim eksem. Ale z tego co
          > napisałaś to całkiem niezły gościu był.
          >
          > Pozdrówko,.
          > Chalsia

          Owszem smile Tyle, że był ubezwłasnowolniony przez matkę. Nasze małżeństwo to był
          trójkąt - ja, mąż i jego despotyczna matka. Żadne nasze decyzje, nim nie
          przeszły przez jej cenzurę, nie miały racji bytu. Od codzienności, jakichś
          pierdół dosłownie po plany na przyszłość. Dyktowała jakie mieszkanie, gdzie i
          kiedy, kiedy mam zajść w ciążę, w co ma się ubrać jej syn. A on był
          podporządkowany. W okresie narzeczeństwa ona odpuściła, bym się nie
          zniechęciła, później życie wróciło do normy. Miałam być razem z jej synem pod
          jej dyktando w imię jej życiowego doświadczenia. Gdy mąż próbował się buntować -
          udawała zawał serca, łykała na jego oczach tonę leków. Odeszłam. Wycieńczona
          depresją, z silną niedowagą, psychiczny wrak. Wszelkie próby ratowania tego
          małżeństwa nie przyniosły rezultatów – jego strach przed matką był większy niż
          wszystko inne. Uciekłam. Wiem, ze po rozwodzie rozpoczął leczenie, wiem, że
          chodził do psychiatry, psychologów. I nawet zdecydował się na wyprowadzkę z
          domu, co za "naszych czasów" było po prostu nie do pomyślenia. Mam nadzieję, że
          poznał kogoś, ułożył sobie życie i żyje. Na własny rachunek. Niedługo skończy
          40 lat...

          pozdrówki
          lidka
          • nooleczka Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 02.12.04, 10:40
            lideczka_27 napisała:

            > Owszem smile Tyle, że był ubezwłasnowolniony przez matkę. Nasze małżeństwo to
            był
            > trójkąt - ja, mąż i jego despotyczna matka. Żadne nasze decyzje, nim nie
            > przeszły przez jej cenzurę, nie miały racji bytu. Od codzienności, jakichś

            Rety, to u mnie było DOKŁADNIE TAK SAMO. Myślałam, że to mój ex był największym
            maminsynkiem wszechświata, ale widzę że miałby konkurencję w postaci byłego
            lideczki wink
            • natasza39 Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 02.12.04, 11:33
              Moja tesciowa była toksyczna, co okazało sie dopiero pod koniec naszego
              zwiazku. Po prostu nie zdawałam sobie wczesniej sprawy, ze nasze zycie jest tak
              szeroko komentowane i omawiane w gronie "ich" rodziny.
              Ona do tej pory niezwykle interesuje sie moim zyciem i jest nieszczesliwa, że
              po smierci jej synusia nie leżę gdzieś w rowie, bez dachu nad głowa.
              Jestem przez swoja niezaleznośc finansową i dobre samopoczucie "sola w jej oku"
          • babe007 Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 02.12.04, 14:23
            U mnie było bardzo podobnie. Najpierw rok wspólnego mieszkania z teściową,
            który był niezłą "jazdą"(akcje typu my dwie jemy na śniadanie wczorajszy chleb -
            bo został -, dla synusia rano biegła po świeże bułeczki bo "czerstwego nie
            będę jadł!". Obieranie mandarynek dla synusia przy stole podczas obiadu
            i.t.p.). Później wyprowadzka do wspolnego mieszkania i codzienne telefony z
            pytaniami typu "co jadłeś" - że niby go głodzę, nie zapowiedziane naloty (miała
            klucze do naszego mieszkania). Grzebanie w lodówce z komentarzami. Otwieranie
            korespondencji z banku (o to była dzika awantura). No i utwierdzanie syneczka w
            przeświadczeniu, że żadna dodatkowa praca na którą go namawiałam (jako
            wykładowca w szkole pracował ca 20 godzin - albo nawet mniej) jest poniżej jego
            godności i aspiracji. W efekcie czego mając bardzo dobry zawód zarabiał tyle,
            że starczało na opiekunkę. No ale on wolał mieć czas na granie na kompie.

            Odeszłam z dziećmi. Mamusia przychodzi ugotować obiadek, posprzątać (czasami
            jak dzwonię to jest u niego w domu pod jego nieobecność).

            Traz jestem sama, ale wiem że, choćby podświadomie, będę unikać facetów z
            syndromem Piotrusia Pana, którzy na dodatek mają zaborcze, nadopiekuńcze matki.
            A czy się uda - czas pokaże.
    • kamila77 Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 01.12.04, 18:19
      Hmmmm, ja odpowiem szerzej nieco. Zbierajac do kupki zyciowe doswiadczenia,
      poznajac ludzi, zaprzyjazniajac sie z nimi, wchodzac w zwiazki z facetami
      (pojedynczo, nie na raz wink )wiemy, co w ludziach lubimy, co cenimy a czego za
      zadną cenę nie zaakceptujemy. Kazdy sobie jakos ustala wartosci, ktore
      najbardziej ceni i szuka jej u potencjalnych partnerow. Wiadomo, ze kazdy
      inaczej ustala hierarchie - komus nie bedą przeszkadzaly ewidentne braki w
      intelekcie "bo on/a mnie tak kocha", kto inny zgodzi się z tendencjami
      despotycznymi u partnera/parnterki bo bardziej istotne bedzie dla niego to, ze
      jest zaradny i opiekunczy. Mysle, ze bardzo wazne jest uswiadomienie sobie tej
      hierarchii, bo czasem mozna sie za bardzo zagalopowac, zignorowac male
      watpliwosci, ktore potem przerodza sie w Wielki Problem.

      No a czasem, oczywiscie, trafia sie na ideal smile
      • konkubinka Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 02.12.04, 11:24
        w stu procentach zgadzam sie z Kamila.
        Dodam tylko , ze zamiast doszukiwac sie cech eksa w Obecnym tkwi we mnie caly
        czas przekonanie , ze za rozpad zwiazku odpowiadaja dwie strony i z czasem
        znajduje takie cechy w Obecnym , ktore mogly popchnac jego eks do zdrady,
        zniszczenia malzenstwa.Moze to chore ale bardzo czesto staram sie Ja zrozumiec.
        • lideczka_27 Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 02.12.04, 17:15
          konkubinka napisała:

          > Dodam tylko , ze zamiast doszukiwac sie cech eksa w Obecnym tkwi we mnie caly
          > czas przekonanie , ze za rozpad zwiazku odpowiadaja dwie strony i z czasem
          > znajduje takie cechy w Obecnym , ktore mogly popchnac jego eks do zdrady,
          > zniszczenia malzenstwa.Moze to chore ale bardzo czesto staram sie Ja
          zrozumiec.

          Konkubinko, to wcale nie jest dziwne. Moja eks miała mnóstwo wad, co tam wad -
          po prostu nie była dobra. Dla nikogo. I moim zdaniem winę ponoszą jej rodzice,
          bo wydaje mi się, że dzieci ze złych domów, gdzie nie było miłości, idą w dwie
          strony - albo kochają i oddają swoim najbliższym morze miłości, by wynagrodzić
          braki "w sobie", albo nie chcą, nie potrafią kochać, bo tego uczucia nie znali
          i krzywdzą najbliższych. Sądzę, że ona wybrała/doświadczyła tej drugiej opcji.
          A mój M jest, jaki jest. Dobry człowiek, uczciwy, lojalny, wierny, ale i
          wymagający, przy tym choleryk. Ponieważ ma samcze, despotyczne zapędy, kobieta
          musi umieć sobie z tym radzić. Ona wybrała kłamstwa i awantury, by robić "po
          swojemu", ja gram w otwarte karty, pokazuję mu jego błędy, nie olewam, widzi,
          że liczę się z nim, ale i on musi wiedzieć, że bez tego ani rusz. Nasze
          małżeństwo to w większości kompromisy, chyba dlatego nam się udało, układa się
          nadal dobrze. Myślę, że zdrada eksi wzięła się z tęsknoty za czymś innym. Za
          spokojem, za facetem, którym będzie można "rządzić". Gdyby M był typem
          pantoflarza, być może nigdy by się nie rozwiedli. Ale on jest wymagający –
          bałagan, puste gary, łażenie po koleżankach do późnej nocy, zaniedbywanie
          dziecka, czyszczone notorycznie konto były ponad jego siły. Cierpliwy jest
          tylko do czasu. I szczery do bólu. Nie pasowali do siebie, bo się nie
          rozumieli. Nie te priorytety. M. nie podźwignął ciężaru tego związku - moim
          zdaniem powinien się liczyć z jej przeszłością, doświadczeniami, tym, co
          wyniosła z domu. Może razem uczyli by się życia, ona szacunku do partnera,
          rozumienia, że prawda jest podstawą każdego związku. Nasza psycholożka
          twierdzi, że właśnie głównie kłamstwa załamały zaufanie młodej do matki, a
          niekonsekwencja i egoizm legły u podstaw wyrzucenia matki przez dziecko poza
          nawias życia. Eksia nie miała chyba pojęcia co to jest empatia. Rozpad
          małżeństwa pociągnął za sobą rozpad kolejnego, bo jej partner miał malutkie
          dzieci. Młoda została bez ojca, dzieci tamtego także. Potem następne małżeństwo
          na koncie i następna porzucona żona… M kręcił głową, potrafił tylko oceniać. A
          ja pytałam: ile starań włożyłeś w to, by ją poznać, po co się tak spieszyłeś z
          dzieckiem, skoro teraz płaczesz… Nie mamy dużych szans na to, że mała odbuduje
          w sobie wizerunek matki. Za dużo złego doświadczyła. A ja sądzę, że M ponosi za
          to częściowo odpowiedzialność - choćby przez to, że wybrał dziecku taką matkę,
          że nie pracował nad nią, pozwolił jej na życie, jakie wiodła. Dla mnie
          notoryczny kłamca jest jak alkoholik, wymaga leczenia... Może psycholog by
          pomógł, poradnia jakaś… Gdy ludzie drą się na siebie zamiast słuchać, to nic
          dobrego z tego nie wynika.

          Za rozpad swojego małżeństwa też ponoszę częściowo odpowiedzialność. Bo zamiast
          tłumaczyć i prosić, powinnam była w odpowiednim momencie tupnąć nogą, zarządzić
          wyprowadzkę 500 km od jego matki. Może by to coś dało. A gdy on się do tego w
          końcu zmusił, to ja już go ani nie szanowałam, ani nie kochałam, że o poczuciu
          braku zaufania już nie będę się rozpisywać…

          pozdrówki
          lidka
    • madalenka25 Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 02.12.04, 11:26
      są zupełnie inni
      wygląd, charakter, podejście do życia - dwie skrajności
    • capa_negra Re: Czy doszukujecie sie cech ex w obecnym chłopi 02.12.04, 14:59
      Absolutnie
      Juz na 2-3 randce dalosie oczuc róznicę, z biegiem dni i wzajemnego poznawania
      róznica stawała sie kolosalna.
      Poprostu byłam w szoku, ze ktos o kogos moze tak dbac i tak sie troszczyć.
      M tez był w szoku bo dla niego jego zachowania były naturalne i niewidział w
      nich cos specjalnego.
      Powoli otwierały mi sie oczy ja kiedys głupia byłam.
      M mial byc klinem na poprzedniego.....a został męzem, którego nie zamienilabym
      na żadnego innego smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja