capa_negra
15.12.04, 10:08
Oj i od czego tu zacząć ???
Od końca chyba – była zaprasza nas na święta.
Doceniam naprawdę doceniam, ale cieszę się równocześnie, ze mamy tak
zapełnione święta, że nie będzie czasu na popołudniowa drzemkę, a co dopiero
wizytę u byłej.
Nie potrafię tego do końca wytłumaczyć, ale takie „rodzinne„ świąteczne
spotkanie wydaje mi się jakieś takie hym....nie mam niby żadnych zastrzeżeń,
ale jakoś tak dziwnie.
Pisałam, że nam się z byłą układa.
Odkąd ostrzegłam ją w temacie damsko męskim i okazało się to być prawdą to
już w ogóle jest cacy.
Ostatnio kupiliśmy razem świnię – była potrzebowała wspólnika bo dla niej
cala to za dużo.
Sama wszystko załatwiła , my przyjechaliśmy „na gotowe”.
Z drugiej strony my ułatwiliśmy jej inna sprawę.
W niedzielę przyjeżdża z Anglii ich córka z rodziną – solidarnie jedziemy
ich odebrać.
I jeszcze jeden kabaret – była potrzebowała z jakiś powodów „urwać się ze
smyczy” i rodzinie i kandydatowi na kandydata

wiec wyłączyła komórkę i
przepadła na cała niedzielę.
Potem poinformowała towarzystwo, że pól dnia była u nas

No cóż uprzejmie nie dementowaliśmy

Mówiąc krótko jest dobrze, ale chciałabym żeby wzajemne kontakty zatrzymały
się właśnie na tym poziomie i nie posuwały się dalej.
Bo co za dużo to niezdrowo...tak myślę
Z drugiej strony zastanawiam się czy nie szukam dziury w całym.
Oj dziwne to wszystko.
Głupio to zabrzmi ale czasami zastanawiam się czy nie byłoby lepiej gdyby eks
była moim wrogiem
Wtedy wszystko jest prostsze – wróg to wróg , a wroga trzeba lać..... i
wszystko jasne.
Pożyjemy, zobaczymy – nie wykluczam, że spotkamy się w święta bo jak
powiadają tylko krowa zdania nie zmienia , ale na razie mam lekki zamęt w
głowie.
A może to przez gorączkę???
Najzdrowsza nie jestem - chyba sie położę i poprostu z tym poprostu wyśpie.